Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Poczucie samotności w związku na odległość w Walentynki

Witam, mam wrazenie, ze towarzyszy mi jakis rodzaj pernamentnego poczucia samotnosci w kazdym zwiazku. Teraz pisze pod wplywem emocji i zastanawiam sie czy sa prawidlowe czy przesadzone… Jestem w zwiazku na odleglosc, sa dzisiaj walentynki. Kupilem prezent online - sam nic nie otrzymalem (podejrzewam, ze jakas kartka idzie poczta). Wczoraj wieczorem moja dziewczyna wyszla z kolezankami na 4 godziny… nie mielismy zadnego kontaktu telefonicznego… na czym mi zalezy dzisiaj rano pisalismy potem nie uslyszalem jej telefonu i wlasciwie mialem troche zajety dzien, trening zakupy, wiedzialem, ze o 17 ma zaplanowany mecz i idzie ze swoimi dziecmi - mysle sobie - tez wszystko zalatwie i pewnie po meczu ktory trwa ze 2 godziny sie zdzwonimy… pisze wiec czy jest juz moze w domu… nie odpisuje wiec pomyslalem juz zadzwonie… dzwonilem dlugo ale nie odebrała napisala tylko, ze jest u znajomych sie ogrzac odezwie sie z domu… napisalem wiec czy wie o ktorej cisza… wiec dzwonię ponownie…cisza… stwierdzilem, ze po prostu wyjde z domu… ale zadzwonila, ze jest w drodze do domu - i “jak wroce ogarne dzieci i moge zadzwonic jak nie bedziesz spac”… spytalem “mozesz czy chcesz?”. Nie pamietam juz nawet co odpowiedziala… stwierdzila ze mamy caly dzien kontakt bo piszemy. Mowilem jej juz kiedys ze ja potrzebuje rozmowy, glosu, czulosci… i mam wrazenie ze taki dzien jak walentynki moze byc dniem kiedy nawet nie porozmawiamy normalnie, kiedy nie znajdzie czasu tylko dla mnie sam na sam… czuje w srodku taki lek, nie wiem jak to nazwac pustke, jestem rozzalony, zawiedziony i jest mi cholernie przykro. Aczkolwiek mam wrazenie, ze dla innych ludzi to moze byc zwykla sytuacja w ogole nie majaca nic wspolnego z emocjami… jest 20:30 a ja w walentynki pisze na forum psychologicznym, ze czuje sie samotny w zwiazku…
Magdalena Król

Magdalena Król

Dzień dobry.

Przede wszystkim jest mi bardzo przykro, że mimo podjęcia próby rozmowy o swoich uczuciach z partnerką — co jest dojrzałym, zdrowym i odpowiedzialnym zachowaniem — nie poczuł się Pan wysłuchany. To może być naprawdę trudne i frustrujące doświadczenie.

Relacje bywają wymagające, a komunikacja często okazuje się obszarem, w którym pojawiają się nieporozumienia, niedomówienia czy poczucie braku zrozumienia. W przypadku związku na odległość te wyzwania mogą być jeszcze bardziej odczuwalne.

W Pana wypowiedzi wybrzmiewa niepokój związany z brakiem informacji o tym, gdzie partnerka przebywa, co robi i jak spędza czas — zwłaszcza gdy odpowiedzi na wiadomości pojawiają się z dużym opóźnieniem lub nie pojawiają się wcale. To naturalne, że może to budzić niepewność. Oczywiście każdy z nas bywa zajęty i nie ma obowiązku stale sprawdzać telefonu. Warto jednak spokojnie i wprost powiedzieć partnerce, że nawet krótka wiadomość w rodzaju: „Hej, jestem tu i tu, myślę o Tobie” ma dla Pana duże znaczenie i daje poczucie bliskości.

Wydaje się, że rozmowa o Pana potrzebach i wątpliwościach — najlepiej twarzą w twarz — mogłaby być pomocna. Wiadomości tekstowe czy rozmowa telefoniczna nie zawsze oddają w pełni emocje i intencje. Bezpośrednie spotkanie sprzyja lepszemu zrozumieniu i daje przestrzeń do spokojnego wyrażenia tego, co jest dla Pana ważne. Nawet w tej sytuacji wideo rozmowa na np. WhatsApp lub Messenger wydaje się być lepszym rozwiązaniem niż sms. 

Nie znam szczegółów dotyczących odległości, jaka Państwa dzieli, ani tego, jak często się widujecie. Niezależnie od tego, szczera i otwarta rozmowa wydaje się kluczowa, jeśli zależy Panu na zmianie obecnej sytuacji. Partnerka, nie mając pełnej świadomości Pana przeżyć i emocji, może nie zdawać sobie sprawy, jak bardzo ta sytuacja Pana dotyka.

Na początek najważniejsze wydaje się właśnie to — spokojne, szczere wyrażenie swoich potrzeb i uczuć. To pierwszy krok do budowania większego zrozumienia i wzajemnej bliskości.

Trzymam kciuki by się udało.

 

pozdrawiam serdecznie 

Magdalena Król

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Szanowny Panie,

To, co Pan opisuje – ten ścisk w klatce piersiowej, żal i poczucie bycia nieważnym w dniu, który symbolicznie celebruje bliskość – jest trudnym doświadczeniem. Chciałabym na początku podkreślić, że Pana emocje nie są przesadzone. Są informacją o Pana niezaspokojonych potrzebach.

Z Pana listu wyłania się kilka istotnych obszarów, którym warto się przyjrzeć:

Dla Pana partnerki komunikacja tekstowa może być wystarczająca, by czuć kontakt, podczas gdy dla Pana jest ona jedynie namiastką. Ta różnica w definicji "bycia w kontakcie" generuje u Pana poczucie osamotnienia.

Gdy partnerka nie odbiera lub proponuje rozmowę "jeśli nie będziesz spać", może to u Pana aktywować lęk przed odrzuceniem. Pustka, o której Pan pisze, często pojawia się wtedy, gdy czujemy, że nie jesteśmy priorytetem dla bliskiej osoby.

Wspomniał Pan, że to poczucie towarzyszy Panu w każdym związku. To bardzo ważna uwaga. Może to sugerować istnienie pewnego wewnętrznego schematu (np. opuszczenia lub deprywacji emocjonalnej), który sprawia, że jest Pan szczególnie wrażliwy na sygnały dystansu ze strony partnerki.

Co może Pan zrobić w tej chwili?

- Proszę spróbować odsunąć na chwilę telefon. Pana emocje są teraz bardzo intensywne. Wyjście z domu, o którym Pan wspomniał, to dobry krok – zmiana otoczenia pomaga obniżyć napięcie.

- Skoro to poczucie samotności wraca w różnych relacjach, zachęcam Pana do pogłębienia tego tematu z terapeutą. Praca nad tym, skąd bierze się ta "pustka", może pomóc Panu budować związki, w których będzie Pan czuł się bardziej nasycony emocjonalnie.

Pisząc tu, zrobił Pan pierwszy krok, by zadbać o siebie i nazwać swoje uczucia. To bardzo ważne.

Z wyrazami wsparcia, 

Bożena Nagórska

Lidia Kotarba

Lidia Kotarba

Witaj, Twoje uczucia są ważne, myślę, ze zamiast oceniać czy są prawidłowe, czy przesadzone warto zastanowić się o czym świadczą, o czym Cie informują. Jeśli odczuwasz samotność w tym związku to warto porozmawiać o tym wprost z partnerką, może uda się ustalić jakieś nowe sposoby kontaktu, okazywania sobie bliskości, bądź przypomnieć sobie coś co było już kiedyś poruszane. A zastanawiając się głębiej, jeśli powtarza się to w relacjach partnerskich lub innych, to możliwe, że problem jest bardziej złożony i warto byłoby to skonsultować ze specjalistą. 

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Szanowny Panie, 

dziękujemy za zaufanie i za podzielenie się swoją sytuacją. Z perspektywy mojej pracy widzę, że potrafi Pan rozpoznać głębokie odczucia samotności, co stanowi cenny punkt wyjścia do poszukiwania zmian. Sposób, w jaki opisuje Pan Walentynki i wyzwania związane z relacją na odległość, sugeruje, że problem leży w różnicy w potrzebach dotyczących kontaktu i wyrazu bliskości. Można wnioskować że Pan pragnie, aby relacja była dla Pana źródłem wsparcia i poczucia bycia ważnym, co jest wartościowe i godne uwagi.  

Proponuję spróbować skoncentrowanych rozwiązań, które polegają m.in. na jasnym określeniu, jaka więź byłaby dla Pana satysfakcjonująca mimo odległości oraz celu relacji. Warto zastanowić się nad tym co trzeba zrobić, żeby Pan czuł się wysłuchany i widziany, jakie konkretne działania mogłyby ułatwić to porozumienie. Kluczowe jest przeprowadzenie rozmowy z partnerką o potrzebach w sposób spokojny i otwarty, z gotowością do wzajemnego wysłuchania i dążeniem do wspólnego dobra. W tym kontekście warto rozważyć także drobne, realne kroki, które Pan może podjąć w najbliższych tygodniach, by utrzymać więź i poczucie bliskości na poziomie istotnym dla Pana.  

Ważne jest to, żeby zadbać o własny dobrostan i możliwość budowania więzi zgodnie z Pana potrzebami.

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam.

Piszesz, że czujesz się samotny w każdym związku. Dalej przytaczasz fabułę dzisiejszego dnia w swoim związku " na odległość". 

Czy nie zastanawia cię, dlaczego w każdym związku, nie tylko w tym, czujesz pustkę? Jesteś samotny, sam ze swoimi potrzebami, myślami? Dlaczego tak jest? Może coś blokuje ci dostęp do bliższych relacji? Co? Należałoby przeanalizować twoje podejście do związków, przebadać je, obejrzeć jak "przez lupę". Tworzysz swoisty mikroświat wokół siebie i czy na pewno dopuszczasz do niego innych w takim stopniu, jaki wspólnie ustalicie? Ty dzwonisz, ty zabiegasz, ty się starasz, ty, ty, ty. A ona? Może wasze potrzeby i podejścia do związku mijają się? 

Jak widzisz, mam więcej pytań do ciebie, niż porad. Po prostu znajdź dobrego terapeutę i rozłóżcie to na elementy. Obejrzyjcie, co się się nie składa, nie pasuje do reszty układanki, jaką jest związek. 

Odwagi, to ci pomoże , nie będziesz popełniać wciąż tych samych błędów. Powodzenia, 

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Możliwe, że dotyka Pan bardzo realnej potrzeby bliskości a nie „przesadzonej". W relacji na odległość kontakt głosowy i chwile tylko dla siebie często są tym, co buduje poczucie bycia ważnym więc Pana smutek i rozżalenie są zrozumiałe. Jednocześnie Pana partnerka może inaczej rozumieć „bycie w kontakcie” (dla niej wystarczą wiadomości), co nie znaczy, że nie zależy, raczej, że macie różne języki bliskości.Najważniejsze będzie spokojne powiedzenie jej nie w momencie żalu, ale na chłodno: „rozmowa telefoniczna i umówiony czas tylko dla nas daje mi poczucie bycia blisko”. To nie jest roszczenie, tylko informacja o Pana potrzebie a dla Pana to poczucie samotności, o którym Pan pisze, brzmi jak coś głębszego i powracającego, więc warto je potraktować z ciekawością, nie z oceną, bo ono mówi o potrzebie więzi a nie o Pana „słabości”.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Martyna Banasiak (Werwińska)

Martyna Banasiak (Werwińska)

Dzień dobry! Dziękuję za podzielenie się doświadczeniem na forum. Uczucie samotności w związku jest trudnym doświadczeniem. Myślę, że opisane przez Pana uczucia są jak najbardziej uzasadnione. Bycie w bliskiej relacji na odległość jest sporym wyzwaniem dla partnerów. Oczywiście jako ludzie różnimy się między sobą, i w różnym stopniu będziemy przeżywali te trudności. Czytam, że dla Pana rozmowa z drugą osobą jest bardzo istotna i brakuje jej, co wywołuje uczucie pustki i samotności w relacji. Z psychologicznego punktu widzenia jest to zupełnie zrozumiałe, bo trudno utrzymać bliskość komunikując się jedynie poprzez wiadomości tekstowe. 

Pisze Pan, że partnerka w dniu wczorajszym widziała się ze znajomymi. Jeśli będzie miał Pan okazję, być może podczas rozmowy "twarzą w twarz", warto raz jeszcze poruszyć tę kwestię, by regularnie rozmawiać przez telefon/ wideo, kiedy się Państwo nie widzicie. Póki co, tu i teraz, zachęcam do przyjrzenia się tym emocjom. Krytyk wewnętrzny mówi: 'przesadzasz', jak też Pan wspomniał w wypowiedzi. W jaki sposób może Pan tu i teraz zaopiekować się sobą? Może jest coś, co może Pan zrobić dla siebie, co pozwoli zauważyć przeżywany smutek, samotność, i jednocześnie dać samemu sobie wsparcie w tej trudnej chwili?

 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowny Panie

 To, co Pan napisał, jest ważne dla Pana i dobrze, że Pan się tym dzieli.  Jak pisałem uczucia są zrozumiałe i ważne, zwłaszcza w dniu jak Walentynki, kiedy oczekujemy większej bliskości i nie jest to przesada, a sygnał Pana potrzeb emocjonalnych. W związkach na odległość samotność często wynika z braku głosu, dotyku czy dedykowanego czasu, co potęguje lęk i pustkę. Nic nie zastąpi dotyku i interakcji w życiu.  Samotność emocjonalna w relacji pojawia się nawet przy fizycznej bliskości partnera, gdy brakuje głębokiej komunikacji i zrozumienia uczuć. W związkach na odległość częste są dysproporcje w potrzebach. Na czym one polegają? Na przykład Pan  ceni rozmowy głosowe i czułość, co już Pan  komunikował, ale codzienne obowiązki (jak mecz z dziećmi) mogą blokować priorytety tych chwil. Permanentne poczucie w każdym związku sugeruje możliwe wzorce przywiązania lękowego lub wewnętrzne schematy, np. niską samoocenę czy negatywne oczekiwania.

 Proszę używać  komunikatu "ja": zamiast "Nie znajdujesz czasu", warto powiedzieć "Czuję się samotny bez naszej rozmowy głosowej, zwłaszcza dziś kiedy potrzebuję 15 minut tylko dla nas". Warto zapytać o jej perspektywę w stylu "Co czujesz w takie dni jak Walentynki?"  To otwiera dialog bez oskarżeń. W takich związkach planujcie stałe rytuały, np. codzienny 10-minutową rozmowę telefoniczną bez rozproszeń. Ustalcie wspólny kalendarz na "czas jakościowy", np. wideo rozmowa, kiedy  dzieci śpią.​ Proszę dbać o swoje potrzeby i rytuały jak  trening, zakupy to dobry start.  Ważne jest rozwijanie hobby i kontaktów poza związkiem, co zmniejszy zależność emocjonalną.

Proszę świętować małe gesty jak docenianie pisanie, a dla Walentynek można zaproponować wirtualną kolację online.​Jeśli to powtarzalny wzorzec z przeszłości, terapia indywidualna (np. CBT na lęki) lub par pomoże przepracować potrzeby i style przywiązania. 

 


 

Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry,


Poczucie osamotnienia w związku, zwłaszcza na odległość, jest sygnałem, że Pana potrzeby emocjonalne dotyczące bliskości i kontaktu nie są w tej relacji w pełni zaspokajane. W takich związkach rozmowa telefoniczna i czas „sam na sam” są jedynymi narzędziami budowania więzi, więc rożżalenie, że w dniu tak symbolicznym jak walentynki ten czas nie został zaplanowany, jest całkowicie zrozumiałą reakcją.

Z perspektywy psychologicznej warto przyjrzeć się dwóm aspektom. Po pierwsze, różnicy w stylach przywiązania i definicji bliskości – dla Pana istotny jest głos i uważność, podczas gdy partnerka może traktować wymianę wiadomości jako wystarczającą formę obecności. Po drugie, wspomniane „permanentne poczucie samotności” sugeruje, że problem może sięgać głębiej niż tylko opisana sytuacja. Często zdarza się, że wybieramy relacje na odległość lub partnerów mniej dostępnych emocjonalnie, co paradoksalnie wzmacnia nasze wewnętrzne poczucie pustki, zamiast je leczyć.

Pana emocje są informacją o deficycie czułości. Jednak oczekiwanie, że partnerka domyśli się, jak bardzo ten konkretny wieczór jest ważny, bez jasnej, wcześniejszej umowy, może prowadzić właśnie do takiego zawodu. Frustracja pojawiająca się przy pytaniu „możesz czy chcesz?” pokazuje, że czuje się Pan w tej relacji jak osoba zabiegająca o uwagę, a nie równorzędny partnerem, którego potrzeby są równie często brane pod uwagę. 

Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

Zobacz podobne

Czy zakończyć związek po 14 latach? Problemy z komunikacją i zaspokajaniem potrzeb emocjonalnych
Witam. Jestem w trudnej sytuacji i nie wiem co jeszcze powinnam zrobić w mojej obecnej relacji, oraz czy to już pora ją zakończyć. Pragnę jeszcze zaznaczyć, że czuję się gotowa odejść, ale chciałabym wpierw mieć pewność, że zrobiłam co mogłam, żeby spróbować relację naprawić. Ja i mój partner znamy się 14 lat, a od 7 jesteśmy razem. (Mam niecałe 30 lat). Już we wczesnej fazie związku przyłapałam partnera na chęci zdrady. Od tamtej pory nie było żadnych złych oznak i relacja jakoś trwała. Było całkiem dobrze. Partner rozumiał moje potrzeby, kiedy tylko płakałam to otaczał mnie troską, przejmował się moimi problemami. Od około półtorej roku zaczęło się wszystko psuć. Przestaliśmy uprawiać seks, nie ważne jak wprost mu dawałam do zrozumienia, to nie potrafił tego skojarzyć z tym komunikatem, że potrzebuję tej bliskości. Zdarzały się pojedyncze razy, kiedy się udawało, ale nie było w tym większej uczuciowości, tylko miałam wrażenie, że jest to szybkie pozbycie się emocji i tyle. Kilka miesięcy temu partner przyznał się, że jednak nie chce wstąpić w związek małżeński, ani posiadać dzieci, ponieważ według niego, nie czuje takiej potrzeby. Jednocześnie na wszystkich imprezach rodzinnych partner uwielbia spędzać czas z dziećmi i bardzo troszczy się o córkę swojego brata, dla której jest wujkiem chrzestnym. Od tamtej pory nasza relacja uległa znacznej degradacji. Obecnie mamy trudną sytuację finansową, ponieważ utraciłam pracę. Mamy jednak odrobinę oszczędności i parę gratów, które możemy sprzedać. Wczoraj umówiłam się z przyjaciółką, aby przejechać się razem do sklepu. Zaznaczę, że nawet nie czułam potrzeby nic kupować, chciałam po prostu spędzić czas, natomiast mój partner, gdy przedstawiłam mu ofertę przyjaciółki powiedział "A masz na to pieniądze?". Nigdy nie spodziewałam się takiego pytania z jego ust. Zrobiło mi się bardzo przykro. Płakałam, a partner nawet nie podszedł do mnie zapytać czy wszystko w porządku, ponieważ uznał temat za zakończony, kiedy powiedział, że jak chcę to mam jechać. Nie pozwolił mi do końca wyrazić swoich emocji. Kiedy powiedziałam mu, że jego słowa mnie zraniły, zaczął mówić, że przesadzam, że wyolbrzymiam wszystkie problemy i on wcale nie zrobił nic złego. Takie właśnie reakcje na moje problemy występują od pewnego czasu, myślę, że może od niecałego roku. Rozmawiałam z nim na temat zakończenia związku, mówiąc, że po prostu oczekuję od mojego partnera czegoś więcej, aby się mną zaopiekował, aby moje emocjonalne potrzeby były dla niego ważne. Zaznaczę, że partner chętnie się przytula, ale jednak mam cały czas poczucie, że na jego warunkach. I choć nie odmawia mi przytulenia się do niego, ani nic z tych rzeczy, to jednak nie czuję, aby ta relacja mnie zaspokajała. Wczoraj informując go o tym wszystkim, widziałam, że siedzi w fotelu, trochę głupio i nerwowo się uśmiecha, przewraca oczyma i jego postura mówi, że najchętniej by z domu wyszedł. Nie miał problemu z tym, aby zostawić mnie płaczącą w sąsiednim pokoju, aby zdrzemnąć się przed pracą. Obecnie uzgodniliśmy, że do końca stycznia dam mu czas, aby zastanowił się zarówno nad swoim zachowaniem, które mnie rani, oraz aby zastanowił się czy widzi sens w relacji ze mną, wiedząc, że chciałabym się ustatkować - wziąć ślub i posiadać dzieci. Na sam koniec dodam tylko, że partner ani razu podczas tej poważnej rozmowy sam z siebie nie powiedział, że nie chce abym odeszła, że jestem dla niego ważna i chce to naprawić. Trochę wyglądało to, jakby był psem z podkulonym ogonem, który nie wie co zrobić. Próbowałam namówić go na wizytę u psychologa, ale nie chce się zdecydować, twierdząc, że nie widzi większego problemu. Czy jest jeszcze coś o czym mogłabym spróbować z nim porozmawiać? Może powinnam jeszcze jakieś tematy poruszyć? Nie wiem co jeszcze mogę zrobić, a chciałabym mieć pewność, że jeśli będę musiała zakończyć ten związek, to z wiedzą, że zrobiłam wszystko co mogłam na dany moment, aby go naprawić, oczywiście nie zatracając przy tym siebie. Z góry dziękuję za wszystkie rady i za zerknięcie na mój problem "trzecim okiem".
Mała kłótnia (z mojego powodu), brak kontaktu z narzeczonym przez parę dni, ma na mnie taki wpływ, że nie mogę ani jeść, ani spać.
Nie radzę sobie… Mała kłótnia (z mojego powodu), brak kontaktu z narzeczonym przez parę dni, ma na mnie taki wpływ, że nie mogę ani jeść, ani spać. Leżę ciągle w łóżku i czuję, jakby miał to być koniec. Nie mam motywacji… Nie wiem dlaczego, tylko jak jest dobrze, to jestem szczęśliwa… Bez niego nie potrafię funkcjonować…
Zostałam porzucona przez WhatsApp - czy mój były partner to ukryty narcyz?

Dzień dobry, Zostałam porzucona z dnia na dzień, przez whatsapp po ponad rocznym związku. Próbowałam przeprowadzić rozmowę choćby przez telefon, ale były partner nie odebrał. Otrzymałam tylko zdawkowe wyjaśnienia, że nie jest w stanie „rozwijać tej znajomości”, że byłam dla niego najlepsza osoba, że mnie przeprasza i chce być sam. Wydarzyło się to w trakcie jego wyjazdu służbowego. Od kilku dni ograniczył ze mną kontakt i zachowywał się oschle. Mam wrażenie, że te ostatnie wiadomości, które do mnie wysłał, miał przygotowane wcześniej. Czułam, jakby wysyłał mi jakiś schemat opracowany wcześniej. Pomimo moich prób wyjaśnienia mi co się stało, w ogóle nie zareagował. Mieliśmy razem zamieszkać, zostawił u mnie też sporo swoich rzeczy. Cała sytuacja miała miejsce po ok. miesiącu od przegranej sprawie sądowej w związku z opieką nad dziećmi. Chodziło o możliwość opieki w innym mieszkaniu (w tym samym mieście). Sąd nie przychylił się do wniosku. Były partner twierdził, że sytuacja spowodowała u niego kryzys psychiczny. Od pewnego czasu chodził na psychoterapię, która jednak w jego opinii nie przynosiła odpowiednich skutków. Starałam się go wspierać, dać mu przestrzeń, podkreślałam, że wspólnie poradzimy sobie z sytuacją. Wcześniej rozmawialiśmy również o takiej sytuacji, co zrobimy, jeśli sprawa nie zostanie wygrana. Choć on nie przyjmował takiej możliwości (z zawodu jest prawnikiem i sam prowadził dużo spraw rozwodowych) Ze względu na trudne i nieuregulowane kontakty z byłą żoną, często miał z tego tytułu problemy, Które odbijały się na naszej relacji. Często stawiał siebie w roli ofiary, powtarzał, że nie potrafi nic z tym zrobić. Jednocześnie jednak utwierdzał mnie w przekonaniu, że mnie kocha i wie, że zmiana jest mu niezbędna. Od pewnego momentu miałam wrażenie, że skupia się głównie na sobie, na swoich uczuciach. Jednak uważałam, że przechodzi kryzys i należy go wspierać. Mam poczucie, że dopóki mógł mi dawać obietnice do spełnienia, które można odsunąć w czasie, to relacja trwała. Gdy przyszedł czas na konkretne działania, po prostu zniknął. Zapadł się pod ziemie. Od ponad dwóch tygodni nie dał znaku życia. Niestety w trakcie moich spotkań z psychologiem został poruszony temat ukrytego narcyzmu u partnera. Wnioski zostały wysnute na podstawie informacji: o jego braku decyzyjności, stawianiu się w roli ofiary, skupieniu na swoich emocjach i odnoszeniu się do nich, wyolbrzymianiu najmniejszych problemów związanych z sytuacjami konfliktowymi, momentami bombardowania miłością, by za chwilę zamknąć się w sobie i znowu skupiać na tym, czego nie może zrobić i wpadać w stany depresyjne i lękowe. Wciąż nie wiem, jaki był ostateczny powód jego decyzji, potraktował mnie bardzo ozięble i czułam, jakbym nie rozmawiała z osobą, którą znałam wcześniej. Psycholog zwróciła mi uwagę na niedotrzymane przez niego wcześniej obietnice, na mówienie o zmianach, ale nie działanie. Na utrzymywanie mnie w pobocznej roli przez okres trwania związku. Wciąż zastanawiam się, czy miałam do czynienia z ukrytym narcyzem.

Partner nie chce wspólnie budować czegoś poważnego, naszej przyszłości.
Cześć, mam pytanie- Jestem w związku 4 lata, nie zawsze było między nami dobrze, ale od 2 lat myślę, że jest wszystko dobrze, z mojej strony pojawiają się plany o wspólnym zamieszkaniu, lecz on nie chce nic ze mną budować/tworzyć razem, chce robić wszystko na własny rachunek, bo nie jest mnie pewien czy jest sens trwania w takiej relacji- mam 25 lat i chciałabym zacząć budować coś poważnego ze swoim partnerem, a nie być w ciągłej niepewności.
Nie potrafię nazywać i wyrażać emocji, staję się obojętna w związkach po jakimś czasie.
Dzień dobry, Od długiego czasu meczą mnie pewne wątpliwości dotyczące mojej osoby i postrzegania ludzi w relacjach jakie mam, a szczególnie relacjach damsko-męskich. Chciałabym od dawna nawiązać taką relację, w której poczuję "to coś", stabilizację, spokój i uczucia. No i właśnie o uczucia chodzi. Mam wrażenie, że za każdym razem, kiedy wchodzę w jakiś związek, pojawia się ten sam schemat i nie wiem, z czego on wynika. Mianowicie, w każdym związku, który miałam dotychczas, początkowo zawsze czułam te dobre, pozytywne mocje, uczucia, które wskazywały na jakieś zauroczenie, coś co powodowało radość, a po jakimś czasie dłuższym, bądź krótszym, nagle zauważam u siebie spadek nastroju, który zupełnie nie wiem z czego wynika. Zaczynam czuć obojętność, której nie chcę czuć. Czuje się z tym źle, mimo szczerych chęci zmiany tego to nie potrafię. I kiedy mam odpowiedzieć na pytanie "co czuję" zupełnie nie umiem. Mam wrażenie, że nie potrafię nigdy określić ani sprecyzować swoich uczuć i emocji, czy kogoś lubię czy kocham. Owszem, mam takie stany, w których rozpiera coś pozytywnego, mogę to określić jako coś w rodzaju uczucia miłości, czego nie jestem pewna. Mam też wątpliwości czy potrafię tęsknić, a wydaje mi się, że nie. Jest to taki stan, że jak ktoś mi bliski wyjeżdża, tak jakby mój mózg akceptuje taki stan rzeczy, dostosowuje się.... Wiele razy usłyszałam, że czuć ode mnie "chłód", ''jestem zimna". Jest mi przykro w sytuacji, kiedy partner pyta czy tęsknie, a ja nie mogę mu odpowiedzieć twierdząco. Mam problem z wyrażaniem emocji, mówieniem o uczuciach. Prawdopodobnie mój opis jest bardzo chaotyczny, za co z góry przepraszam. Chciałabym się dowiedzieć czy to co mnie dotyka, powinnam z kimś przepracować, bo czuję, że jest we mnie jakiś problem. Będe wdzięczna za jakąkolwiek poradę, gdzie powinnam szukać pomocy i w jakim zakresie. Pozdrawiam M.M.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.