
- Strona główna
- Forum
- traumy, uzależnienia, związki i relacje
- Problem z...
Problem z agresywnym zachowaniem po alkoholu i przemoc w relacji
Treść wrażliwaSzukam pomocy
Jagoda Jek
Czytając Twój wpis, pomyślałam przede wszystkim o tym, że musi Ci być bardzo trudno żyć z poczuciem, że po alkoholu zachowujesz się w sposób, którego sama później nie rozpoznajesz i którego nie chcesz. Widać też, że ta sytuacja jest źródłem cierpienia zarówno dla Ciebie, jak i dla Waszej relacji.
To, co opisujesz, zdecydowanie warto potraktować poważnie. Alkohol może osłabiać kontrolę nad emocjami i zachowaniem, jednak na podstawie wpisu nie da się stwierdzić, dlaczego reagujesz właśnie w taki sposób ani jaką rolę odgrywają w tym Twoje wcześniejsze doświadczenia. To wymaga spokojnego przyjrzenia się temu w gabinecie.
Bardzo cieszę się, że zapisałaś się do psychologa uzależnień. To ważny krok. Wspomniałaś również o wielu trudnych doświadczeniach z przeszłości, dlatego być może z czasem warto będzie zadbać także o ich przepracowanie z psychologiem lub psychoterapeutą. Często praca nad uzależnieniem i nad traumatycznymi doświadczeniami wzajemnie się uzupełniają.
Zatrzymałam się też przy fragmencie o rękoczynach. Niezależnie od tego, kto zaczyna konflikt, przemoc w relacji nie jest bezpiecznym sposobem radzenia sobie z emocjami i warto, aby ten obszar również został objęty pomocą specjalistyczną.
Myślę, że najważniejsze jest to, że napisałaś: „chcę się zmienić”. To pokazuje, że dostrzegasz problem i szukasz pomocy. Nie musisz przechodzić przez ten proces sama. Mam nadzieję, że rozpoczęta terapia będzie dla Ciebie miejscem, w którym krok po kroku zrozumiesz swoje reakcje i nauczysz się bezpieczniejszych sposobów radzenia sobie z emocjami.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
Joanna Michałek
Dzień dobry,
bardzo dobrze, że zapisałaś się do specjalisty! Świetnie, że jesteś świadoma swoich zachowań, nie wypierasz, nie zganiasz na innych, że to ich wina.
Trzeba zaopiekować te wszystkie trudne przeżycia z przeszłości. Nauczyć się regulować emocje nie poprzez alkohol.
Bądź otwarta, zaciekawiaj się odkrywaniem siebie. Choć to może być trudny czas to masz wspaniałe wsparcie! Życzę tobie pięknej, lekkiej podróży do siebie.
Powodzenia!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Alkohol zmienia człowieka, wydobywając z niego to, co najgorsze. Pamiętaj, ze jako osoba uzależniona żyjesz w systemie iluzji i zaprzeczeń, zwyczaje postrzegasz świat inaczej niż istnieje. Twoje dzieciństwo nie pozwoliło Tobie na rozwijanie prawidłowych wzorców i kompetencji społecznych. Inna sprawa że jako DDA szybciej się uzależniłaś. Przemoc jest metodą komunikacji i wywierania wpływu na innych, ale jest to błędny mechanizm. Powinnaś udać się na terapię uzależnień, od tego zacznij, przyznaj się przed sobą, ze mas problem, to jest początek wyzwalania się i patrzenia inaczej. pamiętaj, ze Twój partner cierpi z Toba, ale na innym poziomie, jako osoba współuzależniona.
Wika Balcerzak
Cześć! Słyszę w Twoich słowach dużo cierpienia, poczucia winy, ale też ogromną chęć zmiany, co jest bardzo cenne.
Przede wszystkim chcę powiedzieć jedną rzecz: gratuluję Ci zapisania się do psychologa. To najlepszy i najważniejszy krok, jaki mogłaś w tej sytuacji zrobić.
Jako psychoterapeutka często spotykam się z podobnymi historiami w gabinecie. To, co opisujesz (zachowanie po alkoholu) to rozhamowujące działanie alkoholu. Zdejmuje on nasze naturalne "filtry" i mechanizmy kontrolne. Doświadczyłaś w życiu wielu bardzo bolesnych zranień: przekraczania granic, odrzucenia, braku poczucia bezpieczeństwa ze strony najbliższych (rodziców, byłego partnera). W takich warunkach nasz układ nerwowy uczy się częstego lub ciągłego wypatrywania zagrożenia (stan "walcz lub uciekaj"). Możliwe, że pod wpływem alkoholu te wszystkie stłumione, nieprzepracowane emocje, lęki i złość wychodzą na wierzch, dlatego czujesz, że "każdy z Tobą walczy".
Jest jednak jedna rzecz w Twoim wpisie, na którą jako specjalistka muszę zareagować z dużą troską o Ciebie. Piszesz o rękoczynach ze strony partnera, które ukrywasz przed rodziną, oraz o tym, że bierzesz za to 100% winy, bo "sama zaczęłaś". Chcę, żebyś usłyszała to bardzo wyraźnie: odpowiedzialność za użycie siły fizycznej zawsze leży po stronie osoby, która uderza. Niezależnie od tego, jaka jesteś po alkoholu, partner jako dorosły człowiek ma wybór - może wyjść z pokoju, wyjść z domu, wezwać pomoc. Bicie w odpowiedzi nigdy nie jest rozwiązaniem, a ukrywanie obrażeń przed bliskimi to niebezpieczny sygnał, że weszłaś w tzw. cykl przemocy.
To wspaniale, że idziesz do psychologa od uzależnień, aby odzyskać kontrolę. Zrobiłaś już pierwszy, najtrudniejszy krok. Daj sobie pomóc specjalistom i pamiętaj, że zasługujesz na relacje oparte na szacunku i bezpieczeństwie, bez użycia siły.
Gdybyś kiedykolwiek czuła, że sytuacja w domu wymyka się spod kontroli, pamiętaj o darmowym, całodobowym numerze dla osób doświadczających przemocy w rodzinie (Niebieska Linia): 800 120 002.
Trzymam za Ciebie mocno kciuki i życzę dużo siły na ścieżce terapii.
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. To, że zapisała się Pani do psychologa uzależnień, jest bardzo ważnym krokiem. Alkohol nie tworzy nowych cech osobowości, ale może nasilać trudne emocje, impulsywność i nieprzepracowane doświadczenia. Jednocześnie żadna przemoc fizyczna w związku nie jest rozwiązaniem, niezależnie od tego, kto ją rozpoczął. W terapii warto skupić się zarówno na pracy nad uzależnieniem, jak i nad traumami, o których Pani wspomina. To daje realną szansę na trwałą zmianę. Życzę Pani wytrwałości i odwagi w tej drodze.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za wiadomość.
Między wierszami wybrzmiewa przede wszystkim bezradność, poczucie winy i ogromna chęć zmiany. Uważam, że to, że zapisała się Pani do psychologa od uzależnień, jest naprawdę ważnym krokiem. Alkohol nie tworzy nowych cech charakteru ale potrafi wyłączyć kontrolę i wydobyć to, z czym człowiek od dawna nosi się w środku: nierozładowany ból, złość, lęk czy traumatyczne doświadczenia. To nie usprawiedliwia przemocy, ale może pomóc zrozumieć, dlaczego dochodzi do takich sytuacji. Zatrzymałabym się również przy jednym zdaniu: „on mi oddaje”. Niezależnie od tego, kto zaczyna kłótnię, przemoc fizyczna nie powinna stawać się sposobem rozwiązywania konfliktów. O bezpieczeństwo warto zadbać po obu stronach tej relacji. Myślę, że rozpoczęcie terapii to dobry kierunek. Proszę dać sobie szansę. Z Pani słów nie wybrzmiewa osoba, która nie chce się zmienić, ale ktoś, kto od bardzo dawna nosi w sobie wiele zranień i wreszcie chce przerwać ten schemat. Wszystkiego dobrego!
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Edyta Kotula
Dzień dobry,
To, co opisujesz, pokazuje, że masz dużą świadomość swojego problemu i zrobiłaś już ważny krok, zapisując się do psychologa. To daje realną szansę na zmianę. Alkohol nie sprawia, że stajemy się zupełnie innymi ludźmi, ale może bardzo osłabiać kontrolę nad emocjami i nasilać nierozwiązane zranienia czy lęk. To, że masz za sobą trudne doświadczenia, może wpływać na to, jak reagujesz, ale nie oznacza, że jesteś skazana na takie zachowanie.
Jedna rzecz jest jednak bardzo ważna – niezależnie od tego, kto zaczyna kłótnię, przemoc fizyczna w związku nie jest rozwiązaniem. To, że partner Ci oddaje i zostajesz z obrażeniami, jest sygnałem, że ta sytuacja wymaga zmiany i zadbania o bezpieczeństwo Was obojga. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się całkowita rezygnacja z alkoholu, przynajmniej do czasu, aż lepiej zrozumiesz swoje reakcje i nauczysz się inaczej radzić sobie z emocjami.
Nie obwiniaj się za to, że potrzebujesz pomocy. To, że szukasz wsparcia i chcesz przerwać ten schemat, pokazuje, że zależy Ci na sobie i na swoim związku. Wiele osób z podobnymi trudnościami, dzięki terapii i abstynencji, odzyskuje kontrolę nad swoim życiem. Jest szansa, że Tobie również się to uda.
Trzymam mocno kciuki.
Katarzyna Michalska
To, że dostrzega Pani problem i zapisała się do psychologa, jest bardzo ważnym krokiem. Z opisu wynika, że alkohol znacząco zmienia Pani zachowanie - nasila impulsywność, agresję i utrudnia kontrolowanie emocji. To oznacza, że przede wszystkim warto skupić się na pracy nad uzależnieniem i powstrzymaniu się od picia, ponieważ właśnie wtedy dochodzi do sytuacji, których później Pani żałuje.
Jednocześnie to, że doświadczała Pani przemocy, odrzucenia i wykorzystania seksualnego, mogło mieć wpływ na sposób przeżywania emocji i budowania relacji. Warto o tych doświadczeniach rozmawiać w terapii, ale nie oznacza to, że są one usprawiedliwieniem dla przemocy. Ważne jest, aby zadbać o bezpieczeństwo zarówno swoje, jak i partnera.
Pisze Pani, że partner oddaje Pani podczas kłótni. Niezależnie od tego, kto rozpoczął konflikt, przemoc fizyczna w związku nie jest dobrym rozwiązaniem i nie powinna być akceptowana. Warto wspólnie poszukać sposobów na przerwanie eskalacji, a jeśli jest to trudne – rozważyć również wsparcie terapeutyczne dla par, gdy oboje będziecie na to gotowi.
Proszę pamiętać, że proces zdrowienia wymaga czasu.
Pozdrawiam,
Katarzyna Michalska
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Przede wszystkim gratuluję Pani ogromnej odwagi i dojrzałości – przyznanie przed samą sobą, że alkohol wyzwala w Pani zachowania agresywne, oraz zapisanie się do psychologa to milowe i najważniejsze kroki w stronę zmiany.
To, co dzieje się z Panią po alkoholu, to rzeczywiście tragiczny w skutkach mechanizm obronny. Alkohol zdejmuje hamulce i uwalnia nagromadzony przez lata, potężny ból, żal oraz poczucie krzywdy po doznanych traumach (wykorzystanie, odrzucenie przez rodziców, zdrady). Na trzeźwo kontroluje Pani te emocje, ale po wypiciu dochodzi do głosu zranione dziecko, które czuje, że musi walczyć o przetrwanie i atakuje pierwsze.
Chcę jednak bardzo wyraźnie podkreślić jedną rzecz: to, że Pani inicjuje kłótnie po alkoholu, w żadnym wypadku nie usprawiedliwia przemocy fizycznej ze strony partnera. Siniaki i obrażenia ciała to dowód na to, że oboje tkwią Państwo w skrajnie niebezpiecznej, przemocowej dynamice, która natychmiast wymaga zatrzymania. Branie całej winy na siebie i ukrywanie śladów przed rodziną tylko ten toksyczny mechanizm pogłębia.
Bardzo dobrze, że podjęła Pani decyzję o terapii uzależnień – to klucz do zrozumienia, dlaczego alkohol stał się Pani wentylem bezpieczeństwa. Jednak ze względu na akty przemocy w domu oraz Pani trudną przeszłość, niezbędna będzie również głęboka psychoterapia traumy oraz wypracowanie z partnerem bezpiecznych granic, najlepiej pod okiem specjalisty. Proszę nie rezygnować z podjętej drogi, ma Pani pełne prawo do odzyskania spokoju i zdrowego życia.
Pozdrawiam
Bożena Nagórska
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
To, że zdecydowała się Pani o tym napisać i umówiła do psychologa, pokazuje dużą odwagę. Z Pani opisu wynika, że sama widzi, jak bardzo alkohol zmienia Pani zachowanie i jak wiele cierpienia to przynosi. Poruszyło mnie też to, że wspomina Pani o obrażeniach po kłótniach. Niezależnie od tego, kto je rozpoczął, nikt nie powinien kończyć konfliktu z przemocą. Mam nadzieję, że podczas spotkań z psychologiem będzie Pani mogła bezpiecznie opowiedzieć zarówno o tym, co dzieje się po alkoholu, jak i o wcześniejszych, bardzo bolesnych doświadczeniach. Życzę Pani, żeby znalazła tam zrozumienie i wsparcie💛
Pozdrawiam
Kinga Osmulska
Materiały wspierające

TwójPsycholog
Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"
OFFLINE. Czas na nas. to workbook dla par od TwójPsycholog — 10 rozdziałów ćwiczeń, które pomagają lepiej się poznać, porozmawiać o wartościach, przyszłości i kryzysach. Bez ekranów. Twarzą w twarz

Psychologiczny duet
Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.
Praktyczny przewodnik, który pomoże Ci lepiej rozumieć to, co dzieje się w Twoim związku!

Magdalena Ogieniewska-Małecka
All you need is love? O namiętności w związkach
Webinar „All you need is love?” to spotkanie o namiętności w związkach – jej zmianach, naturalnych etapach i momentach, gdy warto zareagować. Dowiesz się, jak rozpoznawać sygnały kryzysu, kiedy szukać wsparcia i jak pielęgnować bliskość na co dzień.

Magdalena Dąbrowska
Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę
„Wpłyń na związek w pojedynkę” to karty pracy dla kobiet, które chcą odzyskać spokój i wpływ w relacji. Zawierają ćwiczenia, techniki komunikacji, stawiania granic i pracy z emocjami, pomagające wprowadzać zmianę – nawet bez udziału partnera.

Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind
Relacje
„Relacje” to krótki poradnik z praktycznymi wskazówkami i technikami, które pomagają lepiej rozumieć siebie i partnera, poprawiać komunikację oraz skuteczniej radzić sobie z codziennymi konfliktami.
Warto przeczytać

Partnerzy, którzy ranią - dlaczego ciągle ich wybieram?

Relacje, które uzależniają: przemoc emocjonalna w bliskości i rodzinie

Jak rozmawiać w związku? O granicach, potrzebach i seksualności

„Nie odpisuje godzinę, więc na pewno mnie zdradza” - lęk wokół związku

Związek jako pole bitwy o znaczenie - dlaczego potrzebujemy konfliktu, by czuć więź?

Sięganie po pornografię będąc w związku - jak to rozumieć i jak rozmawiać?

Style więzi i ich wpływ na relacje partnerskie w dorosłości

Zobacz podobne
Rodzice mojej partnerki całe życie ją źle traktowali. Była przemoc fizyczna oraz psychiczna, wyrzucanie z domu i spanie na klatce, zostawianie pustej lodówki i ciągłe szantaże emocjonalne. Gdy zaczęliśmy się spotykać, oni mnie nie akceptowali, prawdę mówiąc poznałem ich dopiero po około 3 latach związku, bo zakazywali mi przychodzenia do ich domu. Po wyprowadzce partnerki z jej rodzinnego domu oni zaczęli Nas zapraszać i tak jakby mnie akceptować. Widzę, że to jest sztuczne i osobiście nie jestem w stanie zapomnieć im poprzedniego traktowania mnie, jak i traktowania mojej drugiej połówki. Oni nie widzą problemu, pomimo zwrócenia im o to uwagi. Moja partnerka natomiast twierdzi, że rodzicom należy się szacunek pomimo wszystko, pomimo tej wyrządzonej krzywdy (jej rodzeństwo doświadczyło tego samego i tak samo uważają). Wydaje mi się, że moja partnerka stara się z całej siły, abym ich polubił lub chociaż tolerował, nie jestem w stanie. Mamy o to ciągle okropne kłótnie, po których zastanawiam, się czy związek ma dalej sens, ponieważ chce kiedyś dzieci i nie chce, żeby miały kontakt z takimi ludźmi (są to alkoholicy, niestabilni emocjonalnie, którzy często stosują przemoc, szczególnie po alkoholu). O ile staram się to w jakiś sposób zrozumieć, to jestem już zmęczony i bezradny co mogę dalej z tym zrobić i czy to dalej ma jakąkolwiek przyszłość.
Chciałbym opisać w skrócie swoją historię, bo już nie wiem, co mam zrobić. Jestem osobą uzależniona od hazardu i alkoholu, od dwóch lat borykam się z uzależnieniem w stopniu zaawansowanym. Rok temu odbyłem terapię zamkniętą, potem była kontynuowana indywidualna. Niestety od poprzedniego roku miałem już kilka wpadek, gdzie wpadałem w ciągi hazardowe i alkoholowe i zawsze to kończyło się drastycznie dla mnie i mojej rodziny. Mam żonę i córkę 2-letnia, Niestety po ostatnim moim potknięciu żona ostatecznie kazała mi l się wyprowadzić. Mieszkam obecnie u rodziców, czuje się na co dzień tragicznie mimo brania od kilku dni leki od psychiatry. Czuję, że moje życie się w jakimś stopniu zakończyło, nie wyobrażam sobie życia bez mojej żony, którą kocham strasznie mocno, ale uzależnienie kompletnie zniszczyło mi głowę. Tak naprawdę po tylu szansach, jakie otrzymywałem od rodziny i żony widzę swoją przyszłość tylko w czarnych barwach, bo ileż można takich sytuacji.
Obecnie też pracuje, mam długi, które też niszczą mnie psychicznie. Tak naprawdę nie wiem co dalej, widzę jak inni męczą się, z mojego powodu, widzę ich smutek i tym bardziej się dobijam, że kolejny raz mi nie wyszło. Tak naprawdę nie mam woli życia już w sobie, trzyma mnie przy życiu córka... proszę o odpowiedź, co w mojej sytuacji powinienem w ogóle dalej robić, że sobą oprócz walki z uzależnieniem, bo to wiem i mam zalecenia, ale czuje ze wszystko już stracone, co dla mnie było najważniejsze, czyli bliskość żony, córki. Moja żona już widzę po niej, jest kompletnie obojętna, choć minęło kilka dni dopiero, uświadamia mnie ze, to koniec definitywny...jak mam dalej żyć i funkcjonować, bo nie widzę i nie czuje żadnej szansy dla siebie, żeby odzyskać spokojne życie, nie wyobrażam sobie życia bez mojej żony... z mojej perspektywy jestem już całkowicie skończony po tych kilku razach, kiedy mi nie wychodziło, ale tyle miałem szans na staniecie na nogi...nie daje rady już funkcjonować normalnie. Błagam o pomoc.

