Left ArrowWstecz

Problem z agresywnym zachowaniem po alkoholu i przemoc w relacji

Treść wrażliwa
Czesc mam taki problem . Kiedy pije alkochol przejmują mnie jakieś demony zachowuje sie patologicznie wogole nie tal jak na trzeźwo jest agresywna nie miła i myślę ze każdy ze mną walczy przez co prowokuje i często dochodzi do rękoczynów z moim partnerem. On mi oddaje i potem mam śliwek pod okiem albo inne obrażenia. Wiem ze sama zaczęłam i to moja wina . Ale musze sie ukrywać zeby nie widziała tego rodzina bo obwini jego. Nie chce jiz sie tak zachowywać. Kocham go chce sie zmienić. Myślę ze te zachowania to jakis mój mechanizm obronny przez moje przeżycia które mnie spotkały (byłam wykorzystana orzez kolegę, oszukiwana przez byłego, opuszczona przez przyjaciol, wyzywana przez mamę jak byłam mała psychicznie mnie rozwaliła,szukałam aprobaty u taty ale on nie umiał okazywać uczuć itp) Zapisałam sie do psychologa od uzależnień chce byc normalna. Moj partner mowi ze na trzeźwo jestem cudowna ale jak wypije jestem okropna . Mial ktos takie sytuacje w życiu? Prosze o wsparcie ..
User Forum

Szukam pomocy

1 dzień temu
Jagoda Jek

Jagoda Jek

Czytając Twój wpis, pomyślałam przede wszystkim o tym, że musi Ci być bardzo trudno żyć z poczuciem, że po alkoholu zachowujesz się w sposób, którego sama później nie rozpoznajesz i którego nie chcesz. Widać też, że ta sytuacja jest źródłem cierpienia zarówno dla Ciebie, jak i dla Waszej relacji.

To, co opisujesz, zdecydowanie warto potraktować poważnie. Alkohol może osłabiać kontrolę nad emocjami i zachowaniem, jednak na podstawie wpisu nie da się stwierdzić, dlaczego reagujesz właśnie w taki sposób ani jaką rolę odgrywają w tym Twoje wcześniejsze doświadczenia. To wymaga spokojnego przyjrzenia się temu w gabinecie.

Bardzo cieszę się, że zapisałaś się do psychologa uzależnień. To ważny krok. Wspomniałaś również o wielu trudnych doświadczeniach z przeszłości, dlatego być może z czasem warto będzie zadbać także o ich przepracowanie z psychologiem lub psychoterapeutą. Często praca nad uzależnieniem i nad traumatycznymi doświadczeniami wzajemnie się uzupełniają.

Zatrzymałam się też przy fragmencie o rękoczynach. Niezależnie od tego, kto zaczyna konflikt, przemoc w relacji nie jest bezpiecznym sposobem radzenia sobie z emocjami i warto, aby ten obszar również został objęty pomocą specjalistyczną.

Myślę, że najważniejsze jest to, że napisałaś: „chcę się zmienić”. To pokazuje, że dostrzegasz problem i szukasz pomocy. Nie musisz przechodzić przez ten proces sama. Mam nadzieję, że rozpoczęta terapia będzie dla Ciebie miejscem, w którym krok po kroku zrozumiesz swoje reakcje i nauczysz się bezpieczniejszych sposobów radzenia sobie z emocjami.

1 dzień temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

bardzo dobrze, że zapisałaś się do specjalisty! Świetnie, że jesteś świadoma swoich zachowań, nie wypierasz, nie zganiasz na innych, że to ich wina.

Trzeba zaopiekować te wszystkie trudne przeżycia z przeszłości. Nauczyć się regulować emocje nie poprzez alkohol.

Bądź otwarta, zaciekawiaj się odkrywaniem siebie. Choć to może być trudny czas to masz wspaniałe wsparcie! Życzę tobie pięknej, lekkiej podróży do siebie.

 

Powodzenia!

1 dzień temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Alkohol zmienia człowieka, wydobywając z niego to, co najgorsze. Pamiętaj, ze jako osoba uzależniona żyjesz w systemie iluzji i zaprzeczeń, zwyczaje postrzegasz świat inaczej niż istnieje. Twoje dzieciństwo nie pozwoliło Tobie na rozwijanie prawidłowych wzorców i kompetencji społecznych. Inna sprawa że jako DDA szybciej się uzależniłaś. Przemoc jest metodą komunikacji i wywierania wpływu na innych, ale jest to błędny mechanizm. Powinnaś udać się na terapię uzależnień, od tego zacznij, przyznaj się przed sobą, ze mas problem, to jest początek wyzwalania się i patrzenia inaczej. pamiętaj, ze Twój partner cierpi z Toba, ale na innym poziomie, jako osoba współuzależniona. 

1 dzień temu
Wika Balcerzak

Wika Balcerzak

Cześć! Słyszę w Twoich słowach dużo cierpienia, poczucia winy, ale też ogromną chęć zmiany, co jest bardzo cenne.

Przede wszystkim chcę powiedzieć jedną rzecz: gratuluję Ci zapisania się do psychologa. To najlepszy i najważniejszy krok, jaki mogłaś w tej sytuacji zrobić.

Jako psychoterapeutka często spotykam się z podobnymi historiami w gabinecie. To, co opisujesz (zachowanie po alkoholu) to rozhamowujące działanie alkoholu. Zdejmuje on nasze naturalne "filtry" i mechanizmy kontrolne. Doświadczyłaś w życiu wielu bardzo bolesnych zranień: przekraczania granic, odrzucenia, braku poczucia bezpieczeństwa ze strony najbliższych (rodziców, byłego partnera). W takich warunkach nasz układ nerwowy uczy się częstego lub ciągłego wypatrywania zagrożenia (stan "walcz lub uciekaj"). Możliwe, że pod wpływem alkoholu te wszystkie stłumione, nieprzepracowane emocje, lęki i złość wychodzą na wierzch, dlatego czujesz, że "każdy z Tobą walczy".

Jest jednak jedna rzecz w Twoim wpisie, na którą jako specjalistka muszę zareagować z dużą troską o Ciebie. Piszesz o rękoczynach ze strony partnera, które ukrywasz przed rodziną, oraz o tym, że bierzesz za to 100% winy, bo "sama zaczęłaś". Chcę, żebyś usłyszała to bardzo wyraźnie: odpowiedzialność za użycie siły fizycznej zawsze leży po stronie osoby, która uderza. Niezależnie od tego, jaka jesteś po alkoholu, partner jako dorosły człowiek ma wybór - może wyjść z pokoju, wyjść z domu, wezwać pomoc. Bicie w odpowiedzi nigdy nie jest rozwiązaniem, a ukrywanie obrażeń przed bliskimi to niebezpieczny sygnał, że weszłaś w tzw. cykl przemocy.

To wspaniale, że idziesz do psychologa od uzależnień, aby odzyskać kontrolę. Zrobiłaś już pierwszy, najtrudniejszy krok. Daj sobie pomóc specjalistom i pamiętaj, że zasługujesz na relacje oparte na szacunku i bezpieczeństwie, bez użycia siły.

Gdybyś kiedykolwiek czuła, że sytuacja w domu wymyka się spod kontroli, pamiętaj o darmowym, całodobowym numerze dla osób doświadczających przemocy w rodzinie (Niebieska Linia): 800 120 002.

Trzymam za Ciebie mocno kciuki i życzę dużo siły na ścieżce terapii.

1 dzień temu
Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. To, że zapisała się Pani do psychologa uzależnień, jest bardzo ważnym krokiem. Alkohol nie tworzy nowych cech osobowości, ale może nasilać trudne emocje, impulsywność i nieprzepracowane doświadczenia. Jednocześnie żadna przemoc fizyczna w związku nie jest rozwiązaniem, niezależnie od tego, kto ją rozpoczął. W terapii warto skupić się zarówno na pracy nad uzależnieniem, jak i nad traumami, o których Pani wspomina. To daje realną szansę na trwałą zmianę. Życzę Pani wytrwałości i odwagi w tej drodze.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


1 dzień temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Między wierszami wybrzmiewa przede wszystkim bezradność, poczucie winy i ogromna chęć zmiany. Uważam, że to, że zapisała się Pani do psychologa od uzależnień, jest naprawdę ważnym krokiem. Alkohol nie tworzy nowych cech charakteru ale potrafi wyłączyć kontrolę i wydobyć to, z czym człowiek od dawna nosi się w środku: nierozładowany ból, złość, lęk czy traumatyczne doświadczenia. To nie usprawiedliwia przemocy, ale może pomóc zrozumieć, dlaczego dochodzi do takich sytuacji. Zatrzymałabym się również przy jednym zdaniu: „on mi oddaje”. Niezależnie od tego, kto zaczyna kłótnię, przemoc fizyczna nie powinna stawać się sposobem rozwiązywania konfliktów. O bezpieczeństwo warto zadbać po obu stronach tej relacji. Myślę, że rozpoczęcie terapii to dobry kierunek. Proszę dać sobie szansę. Z Pani słów nie wybrzmiewa osoba, która nie chce się zmienić, ale ktoś, kto od bardzo dawna nosi w sobie wiele zranień i wreszcie chce przerwać ten schemat. Wszystkiego dobrego!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

 

1 dzień temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z swoją przeszłością i zazdrością w związku? Nachodzą mnie natrętne myśli.

Witam, 

jestem mężczyzną w młodym wieku i zmagam się z problemami dotyczącymi przeszłości, zarówno mojej, jak i mojej partnerki. Zaczynając ode mnie — zanim poznałem moją partnerkę, prowadziłem bardzo zły i niezdrowy tryb życia.

Mianowicie wiele imprez, nadużywanie alkoholu do stopnia braku kontroli nad sobą i ciałem. W trakcie tego okresu również byłem uzależniony od treści na tle seksualnym w Internecie. Pojawiały się także rozmowy z obcymi osobami, również na tym tle. Dotąd nie znam powodu, dlaczego tak robiłem, ale to wszystko skończyło się bardzo źle. 

Z imprez wyniosłem tylko poczucie winy za czyny pod wpływem alkoholu, takie jak bycie nachalnym dla kobiet i brak umiejętności trzymania rąk przy sobie (nic związanego z przestępstwem).

Moje uzależnienie skończyło się internetowym szantażem (ktoś szantażował moją osobę).

Po nim przez długi okres czułem ciągły niepokój, który co jakiś czas wraca i zajmuje całą moją uwagę. Wstydzę się strasznie za czyny, które popełniłem i bardzo ich żałuję.

Prześladują mnie na tle codziennym, a na domiar złego jestem ogromnym hipokrytom, ponieważ nie umiem się pogodzić również z przeszłością mojej partnerki, która miała ją "normalną". Czuję ogromną zazdrość o jej poprzednie relacje, a do tego dochodzi ciągły niepokój w relacji o to, czy aby na pewno nie robię czegoś, czego ona nie chce, czy nie czuje się zmuszona. Mimo jej zapewnień, że tak nie jest, ciągle się te pytania pojawiają.

A następnie przechodzi do stanu wątpliwości co do samego związku i uczuć w nim. 

Przepraszam za chaos, ale sam już nie wiem, co się dzieje i jestem ciekaw, co można z tym zrobić.

Od czego zacząć i czy można to jakoś naprawić?

Co najważniejsze — co mi dolega i jak funkcjonować sam ze sobą?

Z góry dziękuję za opinie.

Jak radzić sobie z poczuciem niepokoju z powodu rodzica uzależnionego od alkoholu?

Hej wszystkim. Bardzo proszę pomóżcie mi, doradźcie co powinnam zrobić. Mam 30 lat, 2 dzieci, męża. Mieszkamy 2km od mojego domu rodzinnego, rodziców. 10 lat temu zachorowałam na raka. Mój tata nie mógł sie z tym uporać, więc poszedł w najłatwiejszą droge odreagowania, czyli alkohol. Od 2 lat leczy sie na depresję. Chodzi normalnie do pracy, ale w tygodniu zdarza mu sie zaglądnąć do kieliszka zwłaszcza w sobote. Jest czasem wtedy niemiły dla mamy, ale na szczęście sie to rzadko zdarza. Jak atmosfera opadnie, jest już taki jak zwykle. Przeprasza mamę, wiem, że ogromnie ją kocha, ale nałóg też jest bardzo silny. Widzę, że z tym walczy, ale czasem jest różnie. W tym całym poście meritum tego jest to, że ja nie umiem sie odciąć. Co chwile po południu dzwonie do mamy, gdzie tata jest, co robi, czy wrócił już z warsztatu, a jeśli tak to w jakim stanie. Widzę, że ją też to mocno irytuje, bo niby dzwonie o jakąś pierdołę, ale ona wie, że to tylko pretekst. Chciałabym sie odciąć, skupić sie na swojej rodzinie, bo mąż mówi, że wieczorem ciężko ze mną wytrzymać, bo chodzę jak na bombie co sie wydarzy, czy wróci podpity czy nie. Tata naprawdę wiem, że sie chce zmienić, sam z siebie poszedł do psychiatry, nawet ma tabletki na alko, ale chyba słabo działają. Pomóżcie, bo zwariuje. Wieczorami ciągle mnie boli brzuch, ciągle czuje napięcie, lek, obawę. Boję sie.

Jak przezwyciężyć traumatyczną przeszłość i uzależnienia?
Dobry wieczór.Postaram się napisać w skrócie co mnie trapi.Jestem facetem mam 27 lat.Za dziecka w domu był alkohol.Pamiętam tylko , że patrzyłem na osobę z rodziny jak piła i bałem się.Mówiono mi , że jestem do niczego itp i takie mam zdanie o sobie , ale mniej jestem rygorystyczny dla siebie niż kiedyś.Wszystko dusiłem w sobie i bardzo to przeżywałem co się działo.Osoba ta nie piła codziennie i były też dobre chwile , ale bardzo słabo je pamiętam.Miałem problemy z nauką na niczym się nie mogłem skupić.Na treningach sportowych rezygnowałem , bo wydawało mi się , że każdy się na mnie patrzy i coś gada na mnie , ale też byłem leniwy , ale to lenistwo było przez to , że miałem bardzo ciężką głowę i się martwiłem o bliską osobę w domu oraz bałem się wszystkiego tak mi się wydaje.Chwilę później przeprowadziłem się na inne osiedle gdzie byłem wyśmiewany , obrażany, nie akceptowany, ale było powiedzmy trzy osoby , które dawały mi "szansę".Bałem się wychodzić z domu itp.Ale na tym nowym osiedlu już nie było w domu alkoholu chyba albo przez chwilę tylko.W szkole podstawowej wyżywałem się na słabszych osobach.Z chęcią uczęszczałem na lekcje sportowe i chodziłem na zawody.Jak pisałem wcześniej miałem problemy z nauką i w klasie się ze mnie śmiali i mocno to przeżywałem , a reagowałem agresją do tych ludzi oczywiście słabszych ode mnie.Wydaję mi się , że mimo tego wszystkiego w miarę funkcjonowałem.W wieku 14 lat sięgnąłem po narkotyki i alkohol , sport poszedł na bok.Wszystkie moje schorzenia odczuwałem dużo mocniej.Po jakimś czasie odstawiłem i wracałem do tego.W wieku 20 lat dostałem mocny schiz , że ludzie chcą mnie zabić itp a nikomu nic nie zrobiłem, uciekałem z domku pracowniczego i spałem na ulicy.Trzęsłem się w domu , depresja , lęki straszne , niepokoje , myśli samiobójcze itp.Poszedłem po leki było lepiej , później wróciłem do używek i po nie długim czasie znów to samo.Dostałem Olanzapinę i pomogła , ale byłem wypłukany z emocji.Terapia od uzależnień w tym czasie i mitingi.Po 2 latach odstawiłem leki i po jakimś czasie przez różne sytuację zacząłem pić i coś tam brać.Znów zły stan psychiczny.Wracam do leków tym razem Seronil i kurde petarda życie , zacząłem odczuwać emocje , cieszyć się , skupiałem się , myślałem , chęci do życia wszystkie problemy znikły i jeszcze terapia u Pani Psycholog która też pomogła , ale po terapii i przez leki tak się dobrze czułem , że sięgnąłem po używki trwało to rok tylko przy poście wielkanocnym 2 miesiące przerwy i później terapia miesiąc przerwy od używek przy tym leki zażywałem i czułem się normalnie , ale nie tak jak przy samych lekach.Teraz nie zażywam miesiąc ponad używek,zażywam leki , chodzę na mitingi ,ale chyba leki nie działają , dzisiaj dostałem lęki , niepokój chyba głody mam.Widziałem jakiś ludzi i szedłem w drugą stronę, w kebabie zaczepił mnie piany człowiek i cały się trzęsłem i bałem.Na terapi powiedziano mi , że mam zamrożone emocje przez dzieciństwo dlatego nie umiem zareagować w stanie zagrożenia.Ogólnie przez lata duszę wszystko w sobie i boję się powiedzieć swoje zdanie itp.Jak byłem u różnych lekarzy to stwierdzono mi autyzm , narcyzm, somatyzację , a najwięcej lekarzy schizofrenię.Mam straszny harmider na głowie , nie umiem skupić się na niczym i wracam do przeszłości albo przyszłości , uczę się życia tu i teraz.Są momenty ,że jest neutralnie i czasem utworzę pozytywną myśl.Czytam książki , wykonuje życiowe obowiązki i zaraz zaczynam pracę i chcę na treningi sportowe iść no i mitingi uczęszczam.Przez terapię , książki , abstynencję i filmiku na youtubie trochę zrozumiałem swoje problemy i jest lżej.Napisałem w większym skrócie , ale nie wiem czy wszystko , a no i jeszcze od 13 roku życia uzależnienie od masturbacji , ale już jest dużo lepiej niż było , pani psycholog powiedziała , że to przez to co się działo w mojej głowie regulowałem sobie emocje tym.Modlę się do Boga , chodzę do kościoła i momentami jest mi lżej.Mam w sobie dużo nadzieji , ale moim największym przekleństwem jest moja głowa i emocje.Za dziecka było jak było , ale uważam , że gdyby nie używki w tak młodym wieku przez tyle lat to moje życie było by piękne.Proszę o jakąś odpowiedź sam nie wiem czego oczekuję.Wszystkiego dobrego.
Jak pomóc mamie w żałobie po stracie babci i dziadka? Problemy z alkoholem i konflikty z tatą

Mama nie radzi sobie z żałobą - rok temu zmarła babcia, 8 miesięcy po niej odszedł dziadek. Gdy mama płacze, to potem kłóci się z tatą i pije, nic do niej nie dociera. 

Co robić?

Podejrzewam u siebie PTSD, nie mam żadnego wsparcia, jednocześnie muszę opiekować się matką, nie mam siły ani zdrowia psychicznego na to. Proszę o pomoc!
Witam, mam na imię Damian i mam 30 lat. Gdy miałem 24 cały mój świat legł w gruzach. Zmarł mój ojciec śmiercią tragiczną, przez co się poniekąd obwiniałem i mam podejrzenie zespołu stresu pourazowego aczkolwiek nie badałem tego. Przez te 6 lat wszystko w rodzinie było na mojej głowie, ponieważ siostra, jak i matka uciekły w alkohol. Mi się też to udzieliło niestety jednakże panuje nad życiem. Ale do sedna sprawy i pytania: Moja mama przez wiadomość o tym, iż rozchodzę się z kobietą, z którą byłem 8 lat doznała udaru mózgu. Teraz jest w stanie stabilnym, aczkolwiek po udarze nastąpił zespół Korsakowa. Mama za 3 tyg prawdopodobnie wyjdzie ze szpitala, ale lekarz powiedział, że będzie potrzebowała opieki do końca życia. Stąd moje pytanie: co ja mam zrobić? Mam w końcu pomyśleć o sobie i zachować się egoistycznie i poświęcić się sobie czy opiekować się matką, która tak naprawdę pół życia miała mnie, gdzieś, bo dzieciństwo też łatwe nie było. Boję się o swoje zdrowie. Mam napady lęków w nocy i problemy ze snem. Byle błachostka potrafi u mnie wywołać uderzenia stresu. Czuję się, jakbym był za wszystkich odpowiedzialny, ale o mnie nikt nie pomyśli. Co robić?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.