Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy z niską samooceną i trudnościami w nawiązywaniu relacji romantycznych u 21-letniej kobiety

Dzień dobry, jestem kobietą 21 lat. Mam problem odnośnie całego swojego funkcjonowania w reakcjach i w stosunku do siebie. Czymś co najbardziej mnie zastanawia to moje życie uczuciowe, które zatrzymało się na etapie przedszkola. Nigdy nie byłam w żadnej relacji romantycznej, ale nie przez to, że do nikogo mnie nie ciągnie. Z reguły podobam się osobom, które nie interesują mnie w ogóle, a mi podobają się osoby, dla których ja jestem obojętna. Mój schemat bycia zauroczoną jest bardzo nie rozwijający, bo gdy ktoś zaczyna mi się podobać, to ja nie robię realnego kroku w stronę tej osoby, tylko zatrzymuję się na etapie fantazjowania oraz na szukaniu ewentualnych spojrzeń tej osoby, co mogłoby oznaczać w jakimś stopniu zainteresowanie z jej strony. W to wszystko bardzo emocjonalnie się angażuję i przywiązuje do tej osoby (a raczej jej wyobrażenia). Sama mam raczej niską samoocenę, czuję się sobą zażenowana w porównaniu do innych osób w moim wieku, czuję się jak dziecko, które nie pasuje do otoczenia. Przez to czuję się samotna i niezrozumiana. Oprócz tego mam kompleksy związane z moim ciałem, przez co myślę, że nawet gdy ktoś ze mną się zwiąże, to z braku laku i będzie marzyć o swojej idealnej kobiecie, którą ja nigdy nie będę. Zazwyczaj moje życie jakoś się toczy i mimo mojego schematu myślenia nie zastanawiam się nad tym ciągle, ale zdarza się czas jak dziś, gdy dochodzi do mnie jak bardzo jest ze mną coś nie tak, jak bardzo nie radzę sobie w życiu i jak bardzo jestem żałosna i jest mi z samą sobą bardzo źle. Mam do siebie wstręt. Gdy czytam podobne historię innych osób to też czuję się tym zażenowana, aż skręca od środka. Chciałam spytać czy da się coś z tym zrobić czy po prostu taka już jestem i będę z tym żyć do końca życia.
Dorota Figarska

Dorota Figarska

Dzień dobry,

 

to co Pani opisuje bardzo często wiąże się z silnym lękiem przed odrzuceniem, zranieniem albo bliskością. Fantazjowanie i zatrzymywanie się na etapie wyobrażeń bywa wtedy sposobem ochrony. W wyobraźni nic złego się nie wydarzy, nikt nie jest w stanie Pani ocenić ani nie odrzucić. Realny krok w stronę drugiej osoby wiąże się z ryzykiem. Lęk często sprawia, że uczucia kierują się ku osobom niedostępnym emocjonalnie, bo wtedy nie trzeba konfrontować się z prawdziwą bliskością, nawet jeśli się jej potrzebuje. Oczywiście da się nad tym pracować, szczególnie w bezpiecznej relacji terapeutycznej. 

 

Psycholog Dorota Figarska 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani,

to, co Pani opisuje, nie świadczy o tym, że „coś jest z Panią nie tak”, tylko o tym, że od dłuższego czasu funkcjonuje Pani w bolesnym dla siebie schemacie. Wiele osób, zwłaszcza w młodym wieku, doświadcza podobnego zatrzymania w sferze relacyjnej. Fantazjowanie zamiast działania często bywa formą ochrony przed odrzuceniem i potwierdzeniem obaw o własną wartość. To nie jest niedojrzałość, tylko sposób radzenia sobie, który kiedyś mógł być potrzebny.

Słyszę, że relacje są dla Pani silnie powiązane z poczuciem wstydu, porównywaniem się i przekonaniem, że „nie jest Pani wystarczająca”. Wyobrażam sobie, jakie to obciążające. Praca nad poczuciem własnej wartości, obrazem siebie, relacją z własnym ciałem i lękiem przed bliskością to obszary, którymi zajmuje się psychoterapia. W bezpiecznej relacji terapeutycznej można stopniowo zobaczyć, skąd te przekonania się wzięły i nauczyć się innego, łagodniejszego sposobu odnoszenia się do siebie i do innych. To proces, być może długi, ale jak najbardziej realny.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

Marta Sak

Marta Sak

Dzień dobry, 

 

bardzo się cieszę, że zdecydowała się Pani podzielić swoimi trudnościami i cierpieniem, które się z nimi wiąże. Poczucie niższości i problemy w nawiązaniu oraz zbudowaniu satysfakcjonującej relacji z osobami, które się nam podobają, potrafią być źródłem ogromnego wstydu i kłaść się cieniem na całym naszym życiu. Jednocześnie są to problemy, nad którymi można ze świetnymi efektami pracować na psychoterapii. Sesje z psychoterapeutą mogą pomóc Pani m.in. w zrozumieniu i przepracowaniu przyczyn, dla których w taki sposób funkcjonuje Pani w relacjach z innymi i z samą sobą, oraz w stopniowym modyfikowaniu swojego sposobu odczuwania i postępowania. 

 

Z Pani wiadomości wynika, że wskazane byłoby odbycie konsultacji z psychoterapeutą. Z psychoterapii może Pani skorzystać stacjonarnie lub online. Jeśli Pani studiuje, warto sprawdzić także ofertę bezpłatnej pomocy psychologicznej na Pani uczelni (większość jednostek oferuje tego rodzaju pomoc dla studentów). 

 

Odpowiadając na Pani pytanie - ma Pani wszelkie szanse na poprawę jakości swojego życia, jeśli tylko sięgnie Pani po odpowiednie wsparcie. Mocno trzymam za Panią kciuki. 

 

 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

dziękuję, że tak szczerze i otwarcie opisuje Pani swoją historię. Intensywność, z jaką przeżywa Pani relacje, nie świadczy o tym, że „coś jest z Panią nie tak”, lecz o wrażliwości oraz silnej potrzebie bliskości i bycia w kontakcie z innymi. Sam fakt, że próbuje Pani to nazwać i o tym mówić, jest bardzo ważny. Warto rozważyć konsultację z psychologiem by zadbać o relację z innymi oraz z "samą sobą".

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca kariery

Weronika Kohnke

Weronika Kohnke

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo bolesne doświadczenie bycia w relacji głównie z samą sobą i swoimi wyobrażeniami, przy jednoczesnym silnym pragnieniu bliskości. Ten schemat zatrzymywania się na fantazjowaniu i obserwowaniu, zamiast realnego kontaktu, może pojawiać się gdy jest dużo lęku i niskiej samooceny.

Z Pani słów też bardzo przebija się ogromna surowość wobec samej siebie, wstyd, porównywanie się, poczucie bycia 'nie na miejscu', 'niedorosłą'

To, że czasem te myśli cichną, a czasem wracają z dużą siłą, jest bardzo ludzkie. Takie momenty często odsłaniają to, co na co dzień udaje się jakoś zagłuszyć.

Pytanie, które Pani zadaje samo w sobie pokazuje, że coś w Pani nie godzi się na życie w takim cierpieniu. I to jest ważne.

Pozdrawiam

Weronika Jeka

Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

dziękuję, że podzieliła się Pani swoimi odczuciami.

To, co Pani opisuje, często wiąże się z lękiem przed odrzuceniem, bliskością lub byciem zranionym. Zatrzymanie się na etapie fantazjowania o osobie wydaje się bezpieczne, ponieważ szansa na zranienie jest wtedy mała. Lęk często więc sprawia, że uczucia kierują się w stronę osób w jakiś sposób nieosiągalnych, bo skoro za takie je uważamy, nie podejmiemy decyzji o rozwijaniu relacji z nimi, a tym samym pozostaniemy w bezpiecznej odległości.

Czytam, że relacje są dla Pani powiązane z poczuciem wstydu, porównywaniem się i przekonaniem, że „nie jest Pani wystarczająca”. Praca nad poczuciem własnej wartości, obrazem siebie, relacją z własnym ciałem mogłaby okazać się nie tylko dobra dla poprawy samooceny, ale także do poprawy działania w kwestiach relacji romantycznych.

W opisanej przez Panią sytuacji pomocne mogłoby okazać się wsparcie psychologa lub podjęcie psychoterapii.

 

Pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Dzień dobry,
opisywana sytuacja, brzmi jak bardzo bolesne doświadczenie życia z niską samooceną, silnym wstydem wobec siebie i potrzebą bliskości, która nie znajduje bezpiecznego ujścia. W Pani słowach nie ma „żenady” ani niedojrzałości, jest raczej dużo samotności, lęku przed odrzuceniem i tendencja do chronienia się fantazją tam, gdzie realny kontakt wydaje się zbyt zagrażający. To nie znaczy, że „coś jest nie tak” ani że tak już musi być zawsze. Są to wzorce, które często mają swoje źródła w wcześniejszych doświadczeniach i mogą się zmieniać. Najprostsza i najważniejsza rada na ten moment jest taka: warto poszukać dla siebie bezpiecznej relacji terapeutycznej, w której Pani sposób przeżywania siebie i bliskości mógłby zostać spokojnie zrozumiany, a nie oceniany.

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

To bardzo spójny obraz niskiej samooceny lęku przed odrzuceniem i zatrzymania się na etapie fantazji zamiast realnego kontaktu. Fantazjowanie jest bezpieczne bo nie grozi zranieniem natomiast realny krok uruchamia lęk że zostanie Pani oceniona niewystarczająca.

 

Schemat zakochiwania się w osobach niedostępnych i unikania tych które są zainteresowane jest bardzo częsty u osób które mają w sobie dużo wstydu wobec siebie i swojego ciała. To nie infantylność tylko mechanizm obronny. Przywiązanie nie dotyczy realnej osoby tylko jej wyobrażenia.

 

Myśli o byciu żałosną dzieckiem czy „gorszą” nie są faktami tylko bardzo surowym wewnętrznym krytykiem. Ten wstręt do siebie to sygnał cierpienia a nie prawdy o Pani.

 

Z tym naprawdę da się pracować. To nie jest cecha charakteru ani wyrok na całe życie. Psychoterapia szczególnie skoncentrowana na relacji z samą sobą i poczuciu wartości może stopniowo pomóc wyjść z fantazji do realnych relacji i zmniejszyć ten ból.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Od ponad 10 lat jestem w związku z rozwodnikiem. Rozwód odbył się z jego winy.
Dzień dobry Od ponad 10 lat jestem w związku z rozwodnikiem. Rozwód odbył się z jego winy. Partner ma dorosłą córkę z poprzedniego związku. Podczas imprez, na których jest jego córka, Partner nie zwraca na mnie uwagi. Ponad tego przypadkiem usłyszałam, jak żalił się córce, że jej mama jest najpiękniejsza i nie ma co jej porównywać do mnie, albo podczas słuchania muzyki dzwoni do córki i mówi, że bardzo się wzruszył i dedykuje tę piosenkę wiadomo komu... Sądzę, że zachowanie mojego partnera prowadzi do tego, że jego córka mnie nie lubi. Co sądzicie o takim zachowaniu?
Nie radzę sobie z pewną sytuacją i może ktoś z Was mógłby spojrzeć na to obiektywnie?
Cześć. Nie radzę sobie z pewną sytuacją i może ktoś z Was mógłby spojrzeć na to obiektywnie? Z obecnym partnerem jesteśmy razem 6 miesięcy, świeża sprawa, ale na tyle poważna, że poznaliśmy swoje dzieci i innych członków rodziny i spędzamy wszyscy razem wspólne weekendy. Poznaliśmy się, gdy partner był w trakcie rozwodu. Już była żona zdradzała go, do tego ma problem z alkoholem (dwukrotnie była na prywatnym odwyku, niestety bezskutecznie). Partner wyprowadził się i złożył pozew w momencie, jak dowiedział się o kolejnym romansie ex- małżonki, która już następnego dnia po tym fakcie zamieszkała z kochankiem. Ich sielanka trwała pół roku. Okazało się bowiem, że kochanek zdradzał ją i dlatego się rozstali. Problem w tym, że ta kobieta teraz miesza w głowie i mojemu partnerowi i mi. Do niego ciągle dzwoni, szuka drogi do powrotu, grozi, że znowu zacznie pić i manipuluje ich dziećmi tak, by nie chciały widywać się z tatą. Do mnie wypisuje z kont swoich córek, że mnie nie lubią, że nie chcą, abyśmy byli razem i że tata i tak kocha mamę. Partner martwi się teraz praktycznie o wszystko: o dzieci, o byłą żonę i o nasz związek. Ja z kolei martwię się, że go stracę z powodu tych wszystkich gierek. Jak rozmawiać z partnerem? Jak w ogóle odnieść się do całej tej sytuacji? Czy konfrontacja naszej trójki to dobry pomysł? Czy może to partner powinien wyjaśniać wszystko z ex? Po raz pierwszy od mojego rozwodu (5 lat temu) czułam się naprawdę spokojna, szczęśliwa i kochana. A teraz mam wrażenie, jakby wszystko miało runąć... Skąd we mnie ta niepewność? Czemu wątpię w partnera, chociaż tych wątpliwości wcześniej nie miałam? Czy jestem podatna na manipulacje ex małżonki, czy też intuicja karze o sobie pamiętać? Na samą myśl o tej całej sytuacji mam mdłości, nie mogę jeść, czuję mrowienie z tyłu głowy, trzęsą mi się ręce a w oczach pojawiają się łzy...
Uzależnienie partnera od pornografii a zaufanie w związku - co robić gdy partner chce się zmienić?

Jestem z moim partnerem od roku, tydzień temu się dowiedziałam, że jest uzależniony od pornografii od 3 lat i robi to notorycznie, mimo że na samym początku relacji powiedziałam mu, że dla mnie oglądanie takich rzeczy to zdrada i koniec związku a mimo to robił. Partner chce się zmienić, umówił się do specjalisty, ale wizyta jest dopiero za miesiąc, tylko ja sama nie wiem, co robić, czuję, że przez ten cały czas mnie nie szanował a myśl o tym, że podniecał się innymi kobietami, mnie obrzydza, nie potrafię postrzegać go już normalnie tylko jak zwierzę które nie potrafi nad sobą zapanować, mimo jego chęci zmiany nie umiem mu zaufać, wzięłam dostęp do jego wszystkich mediów, a nawet założyłam mu kontrolę na telefon, żeby tego nie oglądał, boję się, że przy pierwszej lepszej okazji i tak wymyśli sposób i to zrobi

Czy uda się jeszcze naprawić ten związek?
Czy uda się jeszcze naprawić ten związek? Od prawie 4 lat jesteśmy razem. Mam 34 lata, a partnerka jest 3 lata starsza. Sytuacja jest dziwna. A mianowicie mieszkamy razem od 3,5 roku i mieliśmy dużo pięknych, słodkich chwil i tez cichych dni. Wynajmuje mieszkanie i opłacam rachunki, ona płaci częściej za zakupy/jedzenie. Wiele rzeczy nam pasowało, podejście do życia, odkrywanie siebie, charaktery, humor, podobne zainteresowania, jak i oddzielne hobby dla równowagi, czy uczenie się czegoś nowego w prowadzeniu "domu". Lecz gdy przychodzi do tematów poważnych o przyszłości(ślub, chęć potomstwa, staranie o nowe mieszkanie czy dom, planowanie wakacji...takie dojrzałe tematy) to pokój sie rujnuje. Kocham ją i wydaje mi się, że ona mi mówi "Kocham cie" z przyzwyczajenia już przy każdej okazji jak mantra, codziennie. Ale czy robi to, bo tak wygodnie czy tak czuje, nie mam pojęcia. Częściej teraz zachowuje się jakby mieszkała w hotelu... praca, jedzenie, drzemka, książka/muzyka/internet, jedzenie, sen, praca... Przez te lata nie miała ochoty nic zmienić w mieszkaniu, od czasu do czasu jakiś mebel czy fotel kupiłem i pytałem, czy coś potrzebuje, to słyszałem "nie wiem, chyba nic" nawet stare rozwalające łóżko jej nie przeszkadza. Nie ma też ochoty pomóc planować wakacji, bo nie ma pomysłu. Nie jestem w stanie po wielu próbach delikatnych nawet rozmów, wyciągnąć czego ona oczekuje od tego związku. Teraz życie z nią wygląda jak pasmo rozpraszaczy od poważnych tematów, "nie teraz, nie wiem, nie myślałam o tym, nie pytaj mnie o to teraz, zaraz jadę do pracy, albo jestem po pracy, możemy o tym nie mówić itp" albo nagły gniew i ucieczka do książki/muzyki+alko. Jestem cierpliwy i daje jej czas i dni do namysłu, ale w środku mnie zżera, że po takim czasie partnerka dalej "Nie wie" albo "nie wie co ma mi odpowiedzieć". Bo z pracą u niej różnie, bo niby sie stresuje pracą, w miedzy czasie uważa ze wszyscy ludzie są źli i wolałaby pracować gdzie indziej, wiec zmienia prace co kilka miesięcy, ale wszędzie jej nie wygodnie, bo to rano trzeba wstawać, bo to na drugiej zmianie wieczorem wracać... wiec najlepiej jakbym ją woził do pracy i z powrotem, bo jej się nie chce tramwajem, bo ludzie są dziwni. Przez co się nie wysypiałem często i jej to nie przeszkadzało, bo wyśpie sie po pracy. Prawka też nie chce się jej robić. Wszystko, co ma zrobić, jakąś sprawę załatwić, ciągle przeciąga. Ale potrafi wydawać pieniądze bez problemu na nowe książki, jedzienie czy %. Zaczęła unikać znajomych, w sumie prawie zerwała kontakty, namawiam ją, żeby wróciła do tego, wróciła i zaczęła rozmawiać z ludźmi, chodziła na spotkania z dziewczynami. Powiedziała mi, że nie rozmawia z nikim w pracy, chociaż ludzie szukają z nią kontaktu to "nie będzie się zmuszać do rozmowy z innymi". Wspieram ją we wszystkim, lecz chyba straciła pewność siebie. Nie chodzimy już na spacery po lesie, plaży czy parkach, ale obok stawu, żeby mogła piwko wypić. W tym roku nigdzie na urlop nie pojechaliśmy, bo się jej nie chciało i z tego wszystkiego mi, na siłę, sie nie chciało nas ciagnąć gdzieś. I chociaż czekałem na ten urlop pół roku, miał być wypad we dwójkę nad jeziorko pod namiot/domek, to przesiedzieliśmy go w domu. I może zrobiło się jej za wygodnie i jest ze mną z przyzwyczajenia, dlatego nie ma motywacji i "co będzie to będzie". Ma to na mnie wszystko zły wpływ, źle sypiam i zaczynam się od niej oddalać albo ona ode mnie, też już zadaje sobie to pytanie. Nawet jak dalej mamy ciepłe chwile, to przyszłość jest jak za mgłą.
Dlaczego przy obecności partnera czujemy zmęczenie i niechęć do obowiązków, a sami jesteśmy bardziej produktywni?

Dlaczego w obecności osoby, z którą żyjemy, nie mamy ochoty nic robić, wykonywać obowiązków i mamy poczucie zmęczenia, a gdy jej nie ma, to wszystkie obowiązki jesteśmy w stanie wykonywać bez większych kłopotów?

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.