
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Problemy z niską...
Problemy z niską samooceną i trudnościami w nawiązywaniu relacji romantycznych u 21-letniej kobiety
Anonimowo
Dorota Figarska
Dzień dobry,
to co Pani opisuje bardzo często wiąże się z silnym lękiem przed odrzuceniem, zranieniem albo bliskością. Fantazjowanie i zatrzymywanie się na etapie wyobrażeń bywa wtedy sposobem ochrony. W wyobraźni nic złego się nie wydarzy, nikt nie jest w stanie Pani ocenić ani nie odrzucić. Realny krok w stronę drugiej osoby wiąże się z ryzykiem. Lęk często sprawia, że uczucia kierują się ku osobom niedostępnym emocjonalnie, bo wtedy nie trzeba konfrontować się z prawdziwą bliskością, nawet jeśli się jej potrzebuje. Oczywiście da się nad tym pracować, szczególnie w bezpiecznej relacji terapeutycznej.
Psycholog Dorota Figarska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Elza Grabińska
Szanowna Pani,
to, co Pani opisuje, nie świadczy o tym, że „coś jest z Panią nie tak”, tylko o tym, że od dłuższego czasu funkcjonuje Pani w bolesnym dla siebie schemacie. Wiele osób, zwłaszcza w młodym wieku, doświadcza podobnego zatrzymania w sferze relacyjnej. Fantazjowanie zamiast działania często bywa formą ochrony przed odrzuceniem i potwierdzeniem obaw o własną wartość. To nie jest niedojrzałość, tylko sposób radzenia sobie, który kiedyś mógł być potrzebny.
Słyszę, że relacje są dla Pani silnie powiązane z poczuciem wstydu, porównywaniem się i przekonaniem, że „nie jest Pani wystarczająca”. Wyobrażam sobie, jakie to obciążające. Praca nad poczuciem własnej wartości, obrazem siebie, relacją z własnym ciałem i lękiem przed bliskością to obszary, którymi zajmuje się psychoterapia. W bezpiecznej relacji terapeutycznej można stopniowo zobaczyć, skąd te przekonania się wzięły i nauczyć się innego, łagodniejszego sposobu odnoszenia się do siebie i do innych. To proces, być może długi, ale jak najbardziej realny.
Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.
Marta Sak
Dzień dobry,
bardzo się cieszę, że zdecydowała się Pani podzielić swoimi trudnościami i cierpieniem, które się z nimi wiąże. Poczucie niższości i problemy w nawiązaniu oraz zbudowaniu satysfakcjonującej relacji z osobami, które się nam podobają, potrafią być źródłem ogromnego wstydu i kłaść się cieniem na całym naszym życiu. Jednocześnie są to problemy, nad którymi można ze świetnymi efektami pracować na psychoterapii. Sesje z psychoterapeutą mogą pomóc Pani m.in. w zrozumieniu i przepracowaniu przyczyn, dla których w taki sposób funkcjonuje Pani w relacjach z innymi i z samą sobą, oraz w stopniowym modyfikowaniu swojego sposobu odczuwania i postępowania.
Z Pani wiadomości wynika, że wskazane byłoby odbycie konsultacji z psychoterapeutą. Z psychoterapii może Pani skorzystać stacjonarnie lub online. Jeśli Pani studiuje, warto sprawdzić także ofertę bezpłatnej pomocy psychologicznej na Pani uczelni (większość jednostek oferuje tego rodzaju pomoc dla studentów).
Odpowiadając na Pani pytanie - ma Pani wszelkie szanse na poprawę jakości swojego życia, jeśli tylko sięgnie Pani po odpowiednie wsparcie. Mocno trzymam za Panią kciuki.
Daria Składanowska
Dzień dobry,
dziękuję, że tak szczerze i otwarcie opisuje Pani swoją historię. Intensywność, z jaką przeżywa Pani relacje, nie świadczy o tym, że „coś jest z Panią nie tak”, lecz o wrażliwości oraz silnej potrzebie bliskości i bycia w kontakcie z innymi. Sam fakt, że próbuje Pani to nazwać i o tym mówić, jest bardzo ważny. Warto rozważyć konsultację z psychologiem by zadbać o relację z innymi oraz z "samą sobą".
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Psycholog, Doradca kariery
Weronika Jeka
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo bolesne doświadczenie bycia w relacji głównie z samą sobą i swoimi wyobrażeniami, przy jednoczesnym silnym pragnieniu bliskości. Ten schemat zatrzymywania się na fantazjowaniu i obserwowaniu, zamiast realnego kontaktu, może pojawiać się gdy jest dużo lęku i niskiej samooceny.
Z Pani słów też bardzo przebija się ogromna surowość wobec samej siebie, wstyd, porównywanie się, poczucie bycia 'nie na miejscu', 'niedorosłą'
To, że czasem te myśli cichną, a czasem wracają z dużą siłą, jest bardzo ludzkie. Takie momenty często odsłaniają to, co na co dzień udaje się jakoś zagłuszyć.
Pytanie, które Pani zadaje samo w sobie pokazuje, że coś w Pani nie godzi się na życie w takim cierpieniu. I to jest ważne.
Pozdrawiam
Weronika Jeka
Klaudia Dynur
Dzień dobry,
dziękuję, że podzieliła się Pani swoimi odczuciami.
To, co Pani opisuje, często wiąże się z lękiem przed odrzuceniem, bliskością lub byciem zranionym. Zatrzymanie się na etapie fantazjowania o osobie wydaje się bezpieczne, ponieważ szansa na zranienie jest wtedy mała. Lęk często więc sprawia, że uczucia kierują się w stronę osób w jakiś sposób nieosiągalnych, bo skoro za takie je uważamy, nie podejmiemy decyzji o rozwijaniu relacji z nimi, a tym samym pozostaniemy w bezpiecznej odległości.
Czytam, że relacje są dla Pani powiązane z poczuciem wstydu, porównywaniem się i przekonaniem, że „nie jest Pani wystarczająca”. Praca nad poczuciem własnej wartości, obrazem siebie, relacją z własnym ciałem mogłaby okazać się nie tylko dobra dla poprawy samooceny, ale także do poprawy działania w kwestiach relacji romantycznych.
W opisanej przez Panią sytuacji pomocne mogłoby okazać się wsparcie psychologa lub podjęcie psychoterapii.
Pozdrawiam serdecznie
Klaudia Dynur
Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia
Anna Szczypiorska
Dzień dobry,
opisywana sytuacja, brzmi jak bardzo bolesne doświadczenie życia z niską samooceną, silnym wstydem wobec siebie i potrzebą bliskości, która nie znajduje bezpiecznego ujścia. W Pani słowach nie ma „żenady” ani niedojrzałości, jest raczej dużo samotności, lęku przed odrzuceniem i tendencja do chronienia się fantazją tam, gdzie realny kontakt wydaje się zbyt zagrażający. To nie znaczy, że „coś jest nie tak” ani że tak już musi być zawsze. Są to wzorce, które często mają swoje źródła w wcześniejszych doświadczeniach i mogą się zmieniać. Najprostsza i najważniejsza rada na ten moment jest taka: warto poszukać dla siebie bezpiecznej relacji terapeutycznej, w której Pani sposób przeżywania siebie i bliskości mógłby zostać spokojnie zrozumiany, a nie oceniany.
Weronika Wardzińska
Dzień dobry,
To bardzo spójny obraz niskiej samooceny lęku przed odrzuceniem i zatrzymania się na etapie fantazji zamiast realnego kontaktu. Fantazjowanie jest bezpieczne bo nie grozi zranieniem natomiast realny krok uruchamia lęk że zostanie Pani oceniona niewystarczająca.
Schemat zakochiwania się w osobach niedostępnych i unikania tych które są zainteresowane jest bardzo częsty u osób które mają w sobie dużo wstydu wobec siebie i swojego ciała. To nie infantylność tylko mechanizm obronny. Przywiązanie nie dotyczy realnej osoby tylko jej wyobrażenia.
Myśli o byciu żałosną dzieckiem czy „gorszą” nie są faktami tylko bardzo surowym wewnętrznym krytykiem. Ten wstręt do siebie to sygnał cierpienia a nie prawdy o Pani.
Z tym naprawdę da się pracować. To nie jest cecha charakteru ani wyrok na całe życie. Psychoterapia szczególnie skoncentrowana na relacji z samą sobą i poczuciu wartości może stopniowo pomóc wyjść z fantazji do realnych relacji i zmniejszyć ten ból.
Pozdrawiam serdecznie,
Weronika Wardzińska

Zobacz podobne
Dzień dobry, zazwyczaj rozwiązuję swoje problemy sama, ale ten bardzo mnie męczy. Niedawno zaczęłam nową szkołę, co było dla mnie bardzo stresujące głównie pod względem znajomości, ponieważ przez zaburzenia lękowe oraz typ osoby, jaką jestem, poznawanie nowych osób jest dla mnie bardzo trudne. Boję się przelotnych znajomości i chciałabym znaleźć od razu kogoś, komu łatwo zaufać.
Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że już pierwszego dnia usiadła ze mną wyglądająca dość miło dziewczyna. Już wcześniej pisałam ze swoją klasą, ale jednak wrażenia na żywo są najważniejsze. Siedziałyśmy tak większość tygodnia, z innymi osobami też rozmawiałam i naprawdę czułam, że uda mi się zaaklimatyzować. Niestety, dzisiaj bez żadnego konkretnego powodu wszystkie dziewczyny niechętnie ze mną rozmawiały… Większość lekcji siedziałam sama, a wcześniej przecież byłam z jedną osobą. Nie wiedziałam, co się nagle zmieniło.
Przez tę sytuację moje silne mechanizmy lękowe dotyczące relacji z innymi się odpaliły i resztę dnia czułam się bardzo źle. Ze stresu wróciłam do takich nawyków jak drapanie rąk, gryzienie policzka itp. Wiem, że jest to słabe zachowanie, ale poczułam się strasznie nieważna. Nic, co by wpłynęło na jakąś niechęć innych do mnie, się nie stało, więc co jest ze mną nie tak??
Najgorsze jest to, że jak próbowałam rozmawiać dzisiaj z kimkolwiek, to kończyło się od razu brakiem zainteresowania po jakiejś minucie… Najboleśniej jednak było w momencie, gdy rozmawiałam z dwiema dziewczynami, idąc przy okazji na wspólny dla naszej trójki przystanek, i po 2 minutach drogi zostałam wykluczona kompletnie z rozmowy. Nawet nie zauważyły, że nie idę już za nimi…
Zdaję sobie sprawę, że do nowego miejsca trzeba się przyzwyczaić, ale nie rozumiem, czemu po tygodniu zostałam sama. Żadna inna dziewczyna nie ma takiego problemu i niestety jest nas nieparzyście, co utrudnia całą sytuację… Chciałam przez to iść do swojego psychologa, niestety z godziny na godzinę moja wizyta została bez wytłumaczenia odwołana i przez to zaczęłam się czuć jeszcze gorzej. Bardzo dzisiaj potrzebowałam tego wsparcia. :((
W następnym tygodniu mam z klasą wycieczkę na kilka dni. Bardzo nie chcę tam jechać, ale nie mam wyboru… Bardzo się boję na niej jeszcze większego odrzucenia albo tego, że ktoś mi coś zrobi, jak będę spała czy odpoczywała… :/
Wiadomo, czas pomaga, lecz jestem osobą tak wrażliwą na punkcie znajomości, że dzisiaj czułam się jak najgorszy człowiek na świecie. Próbuję wyglądać jak najlepiej, codziennie się maluję, co przerwę się poprawiam przed lustrem i odświeżam, jestem miła i życzliwa dla wszystkich, a i tak zostałam sama…
Ta adaptacja mnie męczy. Chciałabym, aby znajomości stworzyły się łatwiej, a na razie wszystko się psuje… Bardzo proszę o pomoc, nie mam teraz czasu szukać kolejnej wizyty u terapeuty, bo po weekendzie wyjeżdżam. Mam irracjonalny żal nawet do psychologa, bo zostałam sama w potrzebie, która i tak pewnie jest moimi przewidzeniami…
W jaki sposób reagować na komentarze osób, które pytają mnie, dlaczego nie mam partnera?
Wiele osób z mojej rodziny jest niezadowolonych z tego powodu, że nie mam chłopaka. Kiedyś kolega z pracy był wręcz w szoku, gdy się dowiedział, że nie jestem w związku. Zapytał: dlaczego?!?!?!" Wręcz krzyknął ze zdziwienia.
Na przykład w jednym w z teleturniejów padło pytanie: "ile % Polaków nie uprawia seksu" I jedna z uczestniczek tego teleturnieju, aktorka, powiedziała do kamery: "ojeju, to Ci z Państwa, którzy tego nie robią, powinni to natychmiast zmienić, bo to bardzo smutne! ".
Zastanawiam się, jak żyć w takiej kulturze, będąc w mniejszości i reagować na takie sytuacje. I jak odpowiadać na pytania, dlaczego nie mam chłopaka? Prawda jest taka, że nie mam chłopaka, bo jestem po prostu brzydka, a oczywistą rzeczą jest, że wszyscy patrzą na wygląd.
Jak ja mam się tłumaczyć z tego, że jestem brzydka? Taka się urodziłam, nie ma w tym mojej winy. Gdy ktoś pyta, dlaczego nie mam chłopaka, to jakby rozdrapywać mi rany i pytać, czemu jestem brzydka, czemu nie mam idealnych proporcji twarzy . Widzę tu absurd i nietolerancję... Ja niczyjej prywatności nigdy nie naruszałam. Nie chcę być obwiniana i wyszydzana.

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
