Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy z komunikacją i stresem w związku z powodu zachowań męża

Dzień dobry. Mój mąż z pozoru to normalny, w miarę cichy i opanowany człowiek (tak postrzegają go ludzie wokół). Ma dobrą pracę, dobre zarobki, ale wszędzie widzi problem i jak nawet coś niewielkiego się pojawia, to zachowuje się, jakby walił się świat i wyżywa się na mnie, reagując nerwowo i złością. W pracy jest specjalista, ale zawsze daje sobie wejść na głowę, a potem narzeka, że ma za dużo wszystkiego. Często narzeka na pracę, ale nie robi nic, aby znaleźć inną. Dodatkowo ostatnio zachował się okropnie u moich rodziców, po prostu nagle się na coś obraził (nikt nie wiedział, za co) usiadł z "dziobem"w telefonie i się do nikogo nie odzywał przez prawie cały dzień. Dowiedziałam się po powrocie do domu, że z którejś rozmowy wywnioskował, że jego teściowe głosowali w wyborach na kogoś, komu on jest przeciwny. I nie da.się mu przetłumaczyć, że to nie jego sprawa i polityka nie powinna psuć relacji rodzinnych. Czuję się z tym strasznie do dziś, jest mi ciężko na duszy i stresuje się czy teraz pojadę sama z dziećmi na święta, czy on zechce też jechać. Dodam, że mieszkamy za granicą, więc rodziców odwiedzamy rzadko. Jest też człowiekiem, który nie potrafi rozmawiać, często przyznaje mi rację, że jego zachowanie jest głupie, ale i tak wiecznie się to powtarza. A ja mam wieczny ból brzucha, stresując się, jak zareaguje na jakąkolwiek niezbyt pozytywna informacja.

User Forum

Łucja

8 miesięcy temu
Anna Gibaszek-Mądry

Anna Gibaszek-Mądry

Dzień dobry,

To co Pani opisuje brzmi obciążająco. Jest Pani w napięciu, bo z jednej strony mąż w oczach innych wydaje się być "opanowany i spokojny", a z drugiej w codzienności pokazuje inną twarz: wybucha, obraża się. To naturalne, że Pani ciało reaguje bólem brzucha i stresem, gdyż jest w ciągłym napięciu, nie wiedząc kiedy nadejdzie kolejny wybuch.

Co może Pani zrobić w tej sytuacji, to spróbować znaleść przestrzeń na wsparcie - rozmowa z kimś bliskim, psychoterapeutą, grupą wsparcia. Pani stres i ból brzucha to sygnał, że granice zostały mocno nadwyrężone.

Proszę spróbować jasno komunikować mężowi, co Pani czuje, gdy krzyczy, podnosi głos, obraża się (np. Kiedy krzyczysz/ obrażasz się czuję strach, boli mnie brzuch. Nie zgadzam się, aby tak wyglądała nasza codzienność.). Niech Pani stara się stawiać granice, aby humory męża nie decydowały o planach rodzinnych. Jeśli nie chce jechać do rodziców, to może Pani jechać sama z dziećmi. Będzie to trudne i bolesne, ale też jasno pokaże, że nie podporządkuje się Pani jego humorom.

Myślę, że warto rozważyć pomoc specjalisty: terapia par albo indywidualna dla męża.  Proszę pomysleć również nad terapia własną, żeby odzyskać poczucie równowagi i mieć wsparcie.

Życzę Pani dużo siły, wewnętrznego spokoju i poczucia, że ma Pani prawo żyć w relacji, w której jest szacunek i bezpieczeństwo!

Anna Gibaszek - Mądry

Psychoterapeuta

8 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iga Borkowska

Iga Borkowska

Dzień dobry,  
Napisała Pani, że cierpi Pani na "wieczny ból brzucha" z powodu stresu, rozumiem, że relacje rodzinne, szczególnie relacja z mężem wywołuje w Pani dużo napięcia, frustracji, złości. Kiedy tworzymy z kimś rodzinę, w wielu kwestiach zależymy od tej drugiej osoby, ale w niektórych nie. Powstaje pytanie, o co Pani chciałaby zadbać, zawalczyć w obecnej sytuacji? Czy o to, żeby było Pani lepiej w relacji z mężem? Wtedy może pomocna byłaby terapia par. A może o własne potrzeby, np .bardziej stanowczo stawiając granice? Tu pomocne mogę być warsztaty asertywności lub psychoterapia indywidualna.
Pozdrawiam serdecznie,  Iga Borkowska, www.maturitas.pl 

8 miesięcy temu
Katarzyna Organ

Katarzyna Organ

dzień dobry

 

widzę, że musi być Pani bardzo trudno żyć z mężczyzną, który nie potrafi w dojrzały sposób się komunikować i rozwiązywać trudnych sytuacji. Być może warto z mężem próbować rozmawiać tzw. "na spokojnie" - choć zakładam, że w wieloletnim związku i tego Pani próbowała. Może być wiele przyczyn takiego zachowania męża, być może stres jaki odczuwa wywołuje u niego takie reakcje i nie potrafi sobie w sposób przystosowawczy poradzić z emocjami, być może to kwestie osobowościowe - na podstawie opisu na prawdę trudno powiedzieć, jednak trzymam kciuki, żeby udało się Państwu znaleźć pole do porozumienia i odpowiedzieć sobie wzajemnie na pytanie po co razem jesteśmy i zrobić kolejny krok, w którąś stronę. Polecam wsparcie terapeutyczne - najlepiej dla par, jeśli partner się zgodzi, a jeśli nie to dla Pani, aby zaopiekować się sobą i poszukać odpowiedzi czego Pani potrzebuje od relacji.

 

z wyrazami szacunku

Katarzyna Organ

psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

8 miesięcy temu
Magdalena Leńczuk

Magdalena Leńczuk

Pani Łucjo, z Pani opisu wnioskuję, że znajduje się Pani w stresującej i pełnej napięcia sytuacji. I że trwa ona już jakiś czas. Prawdopodobnie czuje się Pani emocjonalnie obciążona i zraniona zachowaniem męża, może też już zmęczona tą sytuacją. Zastanawiam się, czego by Pani teraz najbardziej potrzebowała  ? 

 

To co mogę poradzić, na podstawie opisu i mojego wyobrażenia, aby skupiła się Pani na swoich potrzebach i zastanowiła, co jest dla Pani ważne. Może wtedy uda się dostrzec obszary czy aktywności, które będą dla Pani wsparciem. Mam na myśli aktywności, które pozwolą się odprężyć, odzyskać równowagę, nawet jeśli to są drobne momenty w ciągu dnia. Rozmowa z kimś zaufanym może także przynieść ulgę i popatrzeć na sytuacje z innej perspektywy. 

 

Proszę pamiętać, że zasługuje Pani na wsparcie i spokój.

Magda Leńczuk, Psycholog 

8 miesięcy temu
Pamela Górska

Pamela Górska

To co opisujesz musi być dla Ciebie naprawdę stresujące i bardzo wymagające. W głównej mierze prosiłabym Cię, żebyś zastanowiła się nad tym, jak Ty czujesz się w tej relacji? Czy jest możliwość, że partner chciałby nad tym pracować z terapeutą? Czy nie czujesz, że zaczynasz poświęcać siebie oraz dzieci na rzecz tego, żeby "jakoś" w całości utrzymać rodzinę? Czy próbowaliście może podjąć terapię par? Jak w tym wszystkim odnajdują się Wasze dzieci? Czasami warto się na chwilę zatrzymać w relacji, przyjrzeć sobie, swoim potrzebom oraz temu, co Ty jako kobieta potrzebujesz. Osobiście polecam Ci autora: Jarosław Gibas 

Pozdrawiam, Pamela Górska Psycholog

8 miesięcy temu
Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Zrozumiała jest Pani frustracja, ponieważ czasem niełatwo jest odczytać, co mąż myśli, a jego zachowanie może wydawać się nieprzewidywalne.

 

Wygląda na to, że Pani mąż mógłby skorzystać z pomocy psychologicznej, aby wzmocnić pewność siebie, nauczyć się skuteczniej komunikować i wyrażać swoje potrzeby. Z drugiej strony, mógłby także rozwijać większą akceptację wobec innych i doceniać to, co już ma w życiu.

Te dwa obszary mogłyby prowadzić do większej satysfakcji i stopniowego osiągania celów, na przykład poprawa relacji w pracy.

 

Nie da się go jednak zmusić do sięgnięcia po pomoc, ale w momentach, kiedy jest bardziej otwarty i gotowy do słuchania, można to delikatnie sugerować. Warto też pamiętać, że w pewnym sensie to nie jego wina, iż nikt wcześniej nie nauczył go takich umiejętności interpersonalnych. Pani może próbować wspierać go w trudnych chwilach.

 

Serdecznie pozdrawiam

Lucio Pileggi, Psycholog

8 miesięcy temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Łucjo,

wyobrażam sobie, jak trudna i obciążająca emocjonalnie jest dla Pani ta sytuacja. To, że ma Pani objawy somatyczne, jak ból brzucha, pokazuje, jak mocno reaguje Pani organizm na ciągły stres i napięcie. Warto poruszyć temat z mężem, ale dobrze w sposób delikatny. Może tu pomóc komunikacja bez przemocy, czyli zamiast mówić: „Ty nigdy się nie odzywasz” czy „Ty zawsze się obrażasz”, lepiej odwołać się do faktów i własnych uczuć. Na przykład: „kiedy u moich rodziców przez cały dzień się nie odzywałeś, czułam się bardzo skrępowana i było mi przykro. Dodatkowo tak się denerwowałam, że bolał mnie brzuch”. Taki komunikat „ja” pokazuje, jak Pani przeżywa sytuację, ale nie atakuje drugiej strony.

Warto pamiętać, że może Pani męża wspierać, ale zmiana będzie możliwa tylko wtedy, jeśli on sam zobaczy problem i będzie gotów coś z tym zrobić. Jeśli uzna, że jego zachowania mają konsekwencje nie tylko dla niego, ale i dla całej rodziny, może to być pierwszy krok do pracy nad sobą.

 

Wszystkiego dobrego,

Elza Grabińska, psycholog.

8 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry, rozumiem, że to dla Pani bardzo trudne. Z tego co Pani opisuje, mąż odreagowuje na Pani swoje napięcia, a Pani żyje w ciągłym stresie. Ma Pani prawo oczekiwać szacunku i spokojnej rozmowy. Warto, by mąż poszukał wsparcia psychologa, by nauczyć się radzić sobie z emocjami w bardziej konstruktywny sposób. Dobrze, aby Pani również rozważyła wsparcie psychologiczne dla siebie, by nie żyć w lęku. Na co dzień warto jasno nazywać to co się dzieje, informować, że nie ma Pani zgody na odreagowywanie na Pani złości i "ciche dni".

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert

Psycholog 

8 miesięcy temu
Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Łucjo,

z Twojego opisu wynika, że mąż boryka się z problemami, które wykraczają poza zwykłe zmiany nastroju. Dobrze byłoby, aby skorzystał z terapii, ale.rozmowę na ten temat trzeba przeprowadzić w sprzyjającej atmosferze.

Zadbaj o siebie i swoje potrzeby, stawiaj granice i otaczaj się ludźmi którzy są dla Ciebie wsparciem. Jesli obawiasz się reakcji bliskich, umów się do psychologa.

 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

8 miesięcy temu
Usunięty Ośrodek

Usunięty Ośrodek

Dzień dobry,

 

To prawda, bardzo trudno jest żyć spokojnym życiem, z poczuciem bezpieczeństwa i spokojną głową, jeśli komuś z naszych bliskich, zwłaszcza najbliższych - jak mąż czy dziecko - jest trudno emocjonalnie. Trudno jest patrzeć, gdy kogoś z najbliższych przerastają zwyczajne, międzyludzkie rzeczy, pojawia się irytacja, frustracja, którą - jak to bywa najcześciej - okazuje się tym, z którymi dzieli się codzienność i życie.  Jeśli dobrze słyszę, że tak właśnie opisuje Pani swoją sytuację.

 

Niestety jest też tak - że nie możemy, nie jesteśmy w stanie - oprócz słów wsparcia, zachęty do poszukania pomocy czy pracy nad sobą - zmienić drugiej osoby. To, jak zachowuje się druga dorosła osoba znajduje się po prostu poza naszą kontrolą. Nawet, jeśli jest to mąż;) To nad czym mamy kontrolę - to my sami: to, jak wtedy reagujemy, jak przeżywamy te trudne sytuacje, jak je interpretujemy. Chcąc zmienić coś, poprawić relacje - potrzebujemy zacząć od siebie. 

 

Często to nie jest to, co chcielibyśmy usłyszeć w takiej sytuacji, że to, co może pomóc w takim de facto "kryzysie", to przyjrzenie się i skupienie się na nas samych - ale to sprawdzona i pewna droga.

 

Widzę, że w sumie w tym kierunku zmierzają Pani wysiłki - zwraca się Pani samodzielnie tutaj z tym problemem - a to już ważny krok.

 

Zawsze warto zachęcać bliskich do poszukania pomocy terapeutycznej / farmakologicznej, jeśli doświadczają jakichś trudności emocjonalnych. Nierzadko dobrą formą pomocy i startem jest terapia par. 

Jeśli jednak jest Pani otwarta - tak, jak pisałam powyżej, Pani sama może otworzyć się na wsparcie terapeutyczne - nawet online i spotkać się z psychoterapeutą, by porozmawiać o tym, co powoduje uciążliwy "wieczny ból brzucha", gdyż słyszę, że nie jest Pani z tym wszystkim łatwo i że towarzyszy Pani jakiś niepokój / stres / lęk.

 

Życzę dobrych doświadczeń w poszukiwaniu wsparcia!

 

Z pozdrowieniami

Marta Niwczyk

Psycholog / Psychoterapeuta psychodynamiczny i TFP

8 miesięcy temu
Helena Rychel

Helena Rychel

Opisuje Pani bardzo trudną, obciążającą sytuację. Tak jakby mąż przeskakiwał pomiędzy różnymi trybami - raz jest spokojny i wyważony, a raz przestraszony, sfrustrowany, a nawet obrażony.  Pani reakcje są bardzo ważne i informują o Pani potrzebach - nie można ich ignorować. Warto zastanowić się nad tym na, co ma Pani wpływ w tej sytuacji - czyli własne reakcje i zadbanie o siebie. Rozumie, że często jest Pani w oczekiwaniu, że zaraz coś wybuchnie, że zaraz będzie nieprzyjemnie - taka czujność może być dla Pani niezwykle obciążająca - stąd najprawdopodobniej objawy somatyczne. Warto zauważyć cykl, który się między wami powtarza: mąż odreagowuje frustrację, Pani na to reaguje lękiem i próbami kontroli. Skoro nie ma Pani wpływu na jego reakcje warto jak najlepiej zadbać o siebie i wzmocnić swoje poczucie bezpieczeństwa (tak, żeby móc reagować z pozycji zdrowej dorosłej, a nie z pozycji lęku). Takie dbanie o siebie może polegać np. na rozpoczęciu psychoterapii, nauce regulacji emocji, pracy z ciałem, czy choćby na samodzielnych wyjazdach do rodziny bez poczucia winy. Dbając o siebie będzie miała Pani więcej siły do stawiania granic i nie zgadzania się na przelewanie złości męża na Panią. 

Pozdrawiam, 
Helena Rychel 

8 miesięcy temu
Usunięty Specjalista

Usunięty Specjalista

Dzień dobry. 

Sytuacja, którą Pani opisała, wygląda na trudną i bardzo obciążającą dla Pani, ale również dla reszty rodziny. Nie napisała Pani czego potrzebuje, nie zadała pytania, mogę się domyślać, że będąc w tak trudnej sytuacji, w dodatku mieszkając za granicą, odczuwa Pani bezradność i poszukuje Pani pomocy.   

Przede wszystkim proszę pomyśleć o możliwym wsparciu dla siebie, może jest ktoś spośród bliskich osób, z kim będzie Pani mogła rozmawiać o trudnej sytuacji, może ma Pani możliwość skorzystania na miejscu lub online ze spotkania z terapeutą. 

Proszę pamiętać, że nie jest Pani odpowiedzialna za sposób reagowania męża, a kiedy zauważa Pani, że "mąż zachowuje się, jakby walił się świat, i wyżywa się na mnie, reagując nerwowo i złością", proszę wyznaczać granice. Ma Pani prawo zatrzymywać zachowania i reakcje słowne męża, które są dla Pani bolesne. 

Aby zatrzymać kłótnie, warto stosować komunikaty Ja. 

Pod wpływem silnych emocji czasem trudno myśleć, być może pomocny dla Pani będzie w ich formułowaniu 

skrót  UFO (U- uczucia, F- fakty, O- oczekiwania) .

Podaję przykład: " Denerwuję się i jest mi bardzo ciężko (U), kiedy na mnie krzyczysz(F). Chcę, żebyś inaczej reagował(O), jeśli pojawi się u Ciebie problem".  

 

Życzę dobrego zadbania o siebie i odwagi w szukaniu rozwiązania tej sytuacji.

 

Anna Maj

Psychoterapeutka, Psychotraumatolog

8 miesięcy temu
Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Tak sobie myślę, że to musi być trudna sytuacja dla Pani. Mieszkanie za granicą, z dala od rodziny może wywoływać tęsknotę. Spotkania z rodziną są dla Pani zapewne ważne i chciałaby Pani żeby mąż w nich Pani towarzyszył. 

Alarmujące jest to, że zaczyna Pani mieć odczucia somatyczne - wspomina Pani o bólu żołądka wywołanym reakcjami męża. To jest wiadomość od Pani organizmu, że żyje Pani w stresie i napięciu. 

Myślę również, że Pani mąż też przechodzi przez pewne trudności. Reagowanie w sposób nadmiarowy (jak Pani to opisuje), częste odczuwanie złości i nerwowość -  mogą wskazywać na jakieś trudne uczucia i emocje z którymi Pani mąż sobie nie radzi. Dodatkowo widzę tutaj możliwą nieumiejętność stawiania granic, i jakby bezsilność?

Może udałoby się Pani namówić męża na rozmowę z psychologiem? Czasami łatwiej jest rozmawiać z kimś "obcym", kto obiektywnie spojrzy na nasze problemy. Pani mąż mógłby skorzystać na rozmowie podczas której miałby możliwość omówić swoje trudne emocje, jak również nauczyć się jak je regulować. Miałby również możliwość popracować nad pewnymi dysfunkcjonalnymi schematami. 

 

Pozdrawiam

Paulina Habuda 

Psycholog

8 miesięcy temu
Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Pani Łucjo,

 

rozumiem jak bardzo wyczerpujące może być życie z kimś, kto w każdej sytuacji widzi problem i wyładowuje złość na Pani. To że twój mąż zachował się w ten sposób u Pani rodziców pokazując swoje emocje w jawny i obraźliwy sposób jest raniące i to całkowicie normalne, że może się Pani czuć z tym źle.

To nie Pani wina, że mąż nie potrafi sobie poradzić z własnymi emocjami. Wygląda na to, że jego zachowanie wynika z jego własnych problemów z radzeniem sobie z emocjami, a nie z Pani winy. Fakt, że wciąż przyznaje Pani rację, a jednocześnie nic się nie zmienia, może być źródłem dodatkowej frustracji. Warto pamiętać, że nie ma Pani obowiązku brać odpowiedzialności za jego emocje. Pani zdrowie psychiczne i spokój są w tej sytuacji  najważniejsze. Postawienie granic i skupienie się na własnym dobrostanie to teraz klucz do przetrwania w tej sytuacji. Być może (o ile mąż sam nie zdecyduje się na pracę nad sobą) dobrym wyjściem byłaby dla Pani terapia własna dla wzmocnienia swoich zasobów i odzyskania sił i odporności.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

mniej niż godzinę temu
Alicja Szymańska

Alicja Szymańska

Dzień dobry,

Widzę, że to dla Pani bardzo trudne i że doświadcza Pani dużo stresu w codziennym życiu. Opisuje Pani sytuacje, w których mąż reaguje silnymi emocjami, a Pani czuje się z tym obciążona i osamotniona. To zrozumiałe, że takie zachowania powodują napięcie i niepewność, zwłaszcza kiedy w grę wchodzą relacje rodzinne i rzadkie spotkania z bliskimi. Warto, aby mogła Pani zadbać także o siebie, spróbować w spokojnym momencie powiedzieć mężowi, co Pani czuje, gdy on reaguje w taki sposób, a także poszukać wsparcia dla siebie, na przykład w rozmowie z psychologiem. To może pomóc Pani poczuć się pewniej i bezpieczniej, niezależnie od tego, jak mąż poradzi sobie ze swoimi emocjami.

 

Pozdrawiam

Alicja Szymańska

Psycholog

8 miesięcy temu

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z różnicami w podejściu do chorób dzieci w związku?
Mam nadzieje, ze przypadkiem nie duplikuje pytania - poprzednio chyba nie udalo sie go zamiescic. Moja dziewczyna ma dzieci. Kiedy jedno z nich jest chore - ma zwykle przeziebienie, bol gardla dla mnie nic szczegolnego sie nie dzieje - wlasciwie nic nadzwyczajnego - kazdy czasem jest chory. Myslalem, ze porada pod tytulem zrob herbate z cytryna, imbir… nie faszeruj jeszcze tabletkami bo nic sie nie dzieje - myslalem, ze to pomoze jednak odwrotnie ona sie doslownie wscieka na mnie i nie wiem co ja mam robic w takiej sytuacji - na pewno nie moge byc soba. Dla niej swiat sie wali a dla mnie jest to poprostu absurdalne. Nawet jak powiedzialem “milego wieczoru” uslyszalem w glosie “JAK NIBY MA BYC MILY SKORO wlasnie zawalil sie swiat. Nie rozumiem tego nie chce sie klocic ale nie chce tez sam siebie blokowac
Uzależnienie partnera od pornografii a zaufanie w związku - co robić gdy partner chce się zmienić?

Jestem z moim partnerem od roku, tydzień temu się dowiedziałam, że jest uzależniony od pornografii od 3 lat i robi to notorycznie, mimo że na samym początku relacji powiedziałam mu, że dla mnie oglądanie takich rzeczy to zdrada i koniec związku a mimo to robił. Partner chce się zmienić, umówił się do specjalisty, ale wizyta jest dopiero za miesiąc, tylko ja sama nie wiem, co robić, czuję, że przez ten cały czas mnie nie szanował a myśl o tym, że podniecał się innymi kobietami, mnie obrzydza, nie potrafię postrzegać go już normalnie tylko jak zwierzę które nie potrafi nad sobą zapanować, mimo jego chęci zmiany nie umiem mu zaufać, wzięłam dostęp do jego wszystkich mediów, a nawet założyłam mu kontrolę na telefon, żeby tego nie oglądał, boję się, że przy pierwszej lepszej okazji i tak wymyśli sposób i to zrobi

Relacja z mężczyzną, po przerwie kontakt niby jest, a niby nie. Gubię się w tym.
Dzień dobry, po raz pierwszy w życiu przechodzę przez podobne doświadczenia, bardzo będę wdzięczna za rzucenie światła na całą tą pokręconą sytuację. Bo nic w niej do niczego nie pasuje.. Na wakacjach we Włoszech poznałam przypadkiem Włocha, który okazał mi wiele zainteresowania i pomocy. Tak było od początku, jakby bez powodu. Najpierw jego zauroczenie, moje niedowierzanie, ale doszło do kolejnego spotkania po prawie pół roku kiedy pisał codziennie na dzień dobry, dobranoc i bardzo dbał o kontakt. Spotkanie cudowne. Na kolanach poprosił, bym została jego dziewczyną. Był wniebowzięty kiedy usłyszał "tak". Wiem, mężczyźni w Polsce mają inne standardy - chodzi tylko o szczere zadeklarowanie charakteru związku, które doceniłam, nie o romantyczne sceny, których u nas się nie praktykuje. Oczywiście od razu miał ochotę na seks, ale po moim nie, powiedział, że może czekać nawet rok. Nie trzymał rąk przy sobie, ale nie forsował też moich granic. Poprosił o kolejne spotkanie. Nastąpiło za 3 miesiące. Znów tak samo, próbował mnie zdobywać stuprocentową uwagą, dogadzaniem. Zaczęło mnie jednak martwić to, że kiedy przylatuję widujemy się tylko w jeden dzień weekendu, kiedy nie pracuje. Tak, to był mój wybór, żeby mieszkać w hotelu, bo przez te pierwsze dwie wizyty oferował mi pobyt w jego domu. Później już przyjął za standard, że sobie organizuję czas, a on ma go dla mnie w weekend. I tylko pytał, czy wynajęłam hotel, ale już nie proponował, żebym skorzystała z zaproszenia do domu. Mnie to już nie wystarczało, chciałam go widywać codziennie, spędzać z nim więcej czasu, poznawać. Fakt, ma pracę, która pochłania mu całe dnie, często też nocne dyżury. Ale sama świadomość, że on jest ciągle taki sam, bardzo szczery w swoich decyzjach, niezmienny w swoim podejściu do mnie, dawał mi przedziwną pewność, że to relacja wyjątkowa. Cały czas dbał też o kontakt. Nigdy nie pisałam pierwsza, tylko odpowiadałam. Pierwszych kilka dni razem spędziliśmy po roku. Miał urlop i widywaliśmy się codziennie. Nigdy nie nudziliśmy się ze sobą, to było jak takie małżeństwo od zawsze. Wtedy prosto z lotniska zabrał mnie na rodzinną imprezę. Przedstawił bliskim i przyjaciołom. Mimo że nie mówię po włosku, czułam się dobrze w tej rodzinie, a mój "fidanzato" (bo sam nazywał mnie fidanzatina") chwalił się mną i wszystkimi moimi atutami. Był też szarmancki i opiekuńczy. No i każda wizyta zakładała bliskość, choć nie godziłam się na seks. Wreszcie nie wytrzymał, zapytał "ile można czekać, potrzebuję cię" i bardziej z poczucia uczciwości niż z przekonania, raz pozwoliłam mu na przekroczenie moich granic. Nasza relacja trwała już wtedy rok. Nie było to to, czego chciał, ale się musiał zadowolić. Był raczej usatysfakcjonowany. Pożegnaliśmy się bardzo czule pod hotelem ostatniego dnia przed moim wylotem. I to był ostatni raz. Pisał jeszcze 2 miesiące, dzwonił również. Mówi po angielsku średnio, więc to była pewna trudność, ale nie zdawał się tym przejmować. Nawet jak tylko zadzwonił, by mi pomachać i dać wirtualnego całusa, było miło. Przy tej ostatniej wizycie u niego powiedziałam "kocham cię". Wtedy już wiedziałam, że to poważna sprawa. Kiedy to usłyszał, wydawał się zamyślony. Pisał jeszcze dwa miesiące i nagle przestał. Wtedy napisałam pierwsza, z pytaniem, czy wszystko w porządku. Nie odpisał. Po kilku dniach ponowiłam. Nie było odpowiedzi. Obiecałam, że przylecę za 3 miesiące. Tak się stało, miałam kupiony bilet. I odezwałam się będąc na miejscu. Zadzwonił natychmiast. Znów zaczął pisać. Przez trzy miesiące jak dawniej. Potem przeszłam osobistą tragedię. Odeszła najbliższa mi osoba. Był dla mnie ważnym wsparciem. Po kilku dniach znów milczał. Zabrało mi miesiąc, by się odezwać. I tak to trwa od tamtego czasu. To ja piszę pierwsza. Co jakiś czas, kilka dni, tydzień. On odpisuje natychmiast, albo wcale. Mimo moich trzech kolejnych wizyt w jego mieście, nie znalazł czasu, żeby się ze mną spotkać. Tak, bardzo otwarcie stawiał sprawę, stwierdzając, że chciałby bardzo, ale w weekend pracuje. Nie zrywa kontaktu, ale go nie inicjuje. A ponad wszystko, wydaje się ciągle taki sam. Serdeczny, zainteresowany moimi sprawami, tylko nieregularnie. Wiem, że dużo dla niego znaczyłam - słyszałam o małżeństwie, dzieciach, tak niby żartem, mimochodem. Teraz niby się mnie nie pozbywa - kiedy mam jakąś przykrość, problem, zaraz mnie podnosi na duchu dobrym słowem. Ale jeśli ja nie napiszę, on tego nie zrobi. O co w tym może chodzić? Minęło już ponad dwa lata. Zupełnie się gubię. Będę wdzięczna za wszelkie uwagi. Niestety, nie mogę o nim tak po prostu zapomnieć.
Rozdarcie między obowiązkami wobec rodziców a szczęściem małżeńskim: Jak postawić granice?

W tym roku skończę 30 lat, mam żonę i synka, bez których nie wyobrażam sobie życia. Żyje nam się dobrze, możemy na sobie polegać i wzajemnie się wspieramy. Problem tkwi w mojej relacji z rodzicami oraz siostrą. Nigdy nie mieliśmy jakiegoś dobrego kontaktu, raczej przeciętny. Moja mama ma bardzo trudny charakter, jest bardzo męcząca. Lubi się nad sobą użalać i zawsze twierdzi, że ona ma najgorzej, często również manipuluje i szantażuje emocjonalnie. Mniej więcej w wieku 15 lat, zacząłem się buntować i przestałem się bawić w te jej głupie gry. 

Zacząłem mieć swoje zdanie i ono zupełnie odbiega od tego, jakie ma ona. Nasze wymiany zdań przy braku argumentów z jej strony często kończyły się płaczem, że jak to tak mogę traktować własną matkę itp. Na samym początku, oczywiście wzbudzało to we mnie zamierzone przez nią poczucie winy, ale z czasem się uodporniłem i przestałem na to reagować, ale często mimo, że nie dałem po sobie poznać obwiniałem się. Drugim równie wielkim problemem jest moja siostra, osoba narcystyczna, która ciągle musi być w centrum uwagi i ciągle ktoś się nią interesował. 

W młodszych latach rodzice często ją faworyzowali i wiele rzeczy musiałem odpuścić, ponieważ ona tak chciała. Wiele razy mnie ośmieszała i komentowała coś, czego nie powinna, wtrącała się w moje życie i mną manipulowała. Ciężko było mi się z tym pogodzić, ale podobnie jak z mamą zacząłem to olewać. 

Relacja z moim tatą jest najlepsza, mamy podobne spojrzenie na wiele rzeczy, szanuje moje zdanie i nie wtrąca się, ale niestety obrywa rykoszetem przez moją niechęć do mojej mamy i siostry. Sam często pada ofiarą tych gier. Kiedy poznałem moją żonę, przedstawiłem ją rodzinie, bardzo ją polubili i została ciepło przez nich przyjęta. Ale to ona otworzyła mi oczy i słusznie zauważyła, że trzeba postawić granicę, a nie to olewać i nauczyć się z tym żyć. No i odkąd granice zaczęły się stawiać, zacząłem żyć własnym życiem, im zaczęło to przeszkadzać, a zwłaszcza ten brak kontroli, który od zawsze miały a teraz się to ukróciło. Wymuszania płaczem i inne szantaże emocjonalne przestały działać. Moja siostra miała jakąś refleksje i oczywiście przepraszała i niby chciała naprawić tę relację, ale było to tylko pozorne, ponieważ ostatecznie skończyło się tak jak zawsze, żadnych przemyśleń i wyciągnięcia wniosków a jak był brak argumentów i odwracanie kota ogonem i obwinianie mnie. Postanowiłem zmniejszyć nasze kontakty to minimum, jakim jest spotkanie u rodziców na obiedzie. Jakoś z tym żyłem i żyje nadal, ale to wszystko zaczyna mnie przytłaczać i chce zmiany. 

Niestety dotknęło to też moją żonę, patrzyła na to wszystko z boku, ale skoro do mnie nie mogły dotrzeć bezpośrednio, to zaczęły próbować przez nią. Manipulacje, kłamstwa i jakieś intrygi sprawiło, że ona zupełnie przestała je tolerować. Każde spotkanie rodzinne to dla niej jakaś psychiczna męczarnia. Odkąd urodził się nasz syn, granica jej cierpliwości została mocno przekroczona, za co też obwiniam siebie, ponieważ ja im na to pozwoliłem, bo granicę postawiłem zdecydowanie za późno. Niestety ucierpiała, tez na tym relacja pomiędzy mną a żoną, ponieważ oni ciągle za bardzo chcą być obecni w naszym życiu. Jestem bardzo zmęczony tą sytuacją i sam nie wiem, co czuje. 

Strach, rozczarowanie czy może gniew? Pewnie wszystkiego po trochu. Czuję się rozdarty, bo z jednej strony, wiem, że moi rodzice bardzo kochają swojego wnuka i zawsze mogę na nich polegać, ale czuję, że zaczęli to traktować jako kartę przetargową i powód do częstszych spotkań, których sam nie potrzebuje. Niestety tutaj mnie złamali, bo teraz podświadomie czuje presję i obowiązek, aby oni co najmniej raz w tygodniu się z nim zobaczyli, bo jeżeli to trwa dłużej, to zaczynają opowiadać, jak to oni nie tęsknią, a ja wtedy czuje wyrzuty sumienia. Temu wszystkiemu przygląda się moja żona, która ma już tego wszystkiego po dziurki w nosie i zupełnie nie ma ochoty na żadne ich wizyty. 

Czuję się jakbym był pomiędzy młotem a kowadłem - z jednej strony, troskliwi dziadkowie i kochający ich wnuk z drugiej strony żona, która ma tego wszystkiego dosyć i jest zmęczona całą moją najbliższą rodziną. Masakra...

Przemoc ze strony byłego partnera, a moje poczucie niepewności w ucieczce
Byłam niszczona psychicznie przez partnera, mówił, że kocha, ale z powodu zazdrości potrafił robić mi krzywdę, przemoc fizyczną psychiczną i słowną, miał problem z używkami. Brak szacunku do mnie. A ja dalej zastanawiam się czy dobrze zrobiłam w końcu uciekając od niego?
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.