Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy moje bóle głowy mogą być spowodowane przemocą psychiczną ze strony męża?

Treść wrażliwa
Chciałabym jak najbardziej przejrzyście napisać o tym co mnie dręczy, mam nadzieję, że mi się uda. Jestem mężatką, mamy trójkę dzieci w wieku nastoletnim. Od września zeszłego roku męczą m nie bardzo silne bóle głowy pojawiające się nieregularnie, z częstotliwością 1, 2 razy w tygodniu. Próbowałam samodzielnie znaleźć przyczynę i eliminowałam różne rzeczy. Nic nie przynosiło rezultatu. Ostatnio swoje podejrzenia skierowałam na zachowania mojego męża i to co te zachowania ze mną robią. Przypomniałam sobie, że będąc nastolatką miałam również nawracające silne bóle głowy, badania nie wykazały przyczyny. Po czasie doszłam, że przyczyną był stres związany z kłótniami rodziców, pijactwem taty i biciem mamy. Bóle ustały, gdy mama wyjechała i skończyły się kłótnie. Wróćmy do mojego męża, ostatnio uświadomiłam sobie, że bardzo często z błahego powodu się bardzo denerwuje i w jakiś sposób negatywny oddziałuje to na mnie. Wg mnie powody są bardzo błahe, np. pozostawiony kabelek do ładowania podłączony w aucie (mój mąż, uważam że jest pedantem) - wtedy mąż ostentacyjnie wyszarpuje ten kabelek, albo idzie z czymś i ktoś stoi mu na drodze, ostatnio w takiej sytuacji przepchnął najmłodszego syna, albo np. gdy mąż wraca po 24h w pracy jest nie w humorze (kiedyś Go zagadywałam, pytałam co się stało, to słyszałam w odpowiedzi "o co Ci chodzi? Normlanie się zachowuję", odpuściłam, przestałam pytać, daję mu przestrzeń, idę do innego pokoju) wtedy stuka szafkami, drzwiami przesuwnymi od szafy itp. Ostatnio udało mi się dowiedzieć, ze po powrocie z pracy przeszkadzają mu naczynia w zlewie i to o to jest kilku godzinny foch - trwa to już lata, a udało mi się to wydobyć ostatnio. Obraża (takie mam wrażenie) się o byle drobnostkę, np. że przy 32 stopniach na dworze, cała rodzina woli zjeść wewnątrz klimatyzowanej restauracji, a on się upiera, że na zewnątrz są parasole i nie jest gorąco, albo jak chcemy usiąść do innego typu stołu nisz zwykle. Takich różnych przykładów zachowań mogę dużo przytoczyć. Staram się nie dać mężowi kontroli nade mną, szczególnie że tu się rozchodzi o naprawdę takie drobnostki, więc to że się obraża nie powoduje, że ja nagle robię wszystko tak jak mąż chce. Jednak w związku z tym, że ja się "nie daję" dochodzi do częstych kłótni. Bo stawiam granice, bo nie zgadzam się na traktowanie, na które nie zasłużyłam. Kolejną sprawą jest alkohol. Mąż pije w weekendy wieczorami, ponieważ jakiś czas temu się umówiliśmy, że przecież picie codzienne czy 5 razy w tygodniu to przegięcie. Zdaża się, że mąż pije ukradkiem, widzę, że ubywa alkoholu z butelki, jak Go konfrontowałam, to była rozmowa jak z dzieckiem, że o co mi chodzi, a co to on nie może itp. Ostatnio wypił trochę na uroczystości rodzinnej, chociaż wg niego nie był pijany. Podczas drogi powrotnej wywołał dużą kłótnie i jeszcze ją podsycał. Doprowadził do płaczu najstarsze dziecko. Po tym zdarzeniu jakby mi się oczy szerzej otworzyły....powiedziałam, ze być może nasze drogi się za bardzo rozjeżdżają, że ja nie jestem specjalistą i nie potrafię mu pomóc, a na takie "akcje" nie ma mojego przyzwolenia. Powiedziałam, że na ten moment jesteśmy jedynie współlokatorami. To stwierdzenie, pozwoliło mi chyba przestać brać do siebie Jego "fochy". Mąż uważa, że nie potrzebuje pomocy, że on już rozumie, że przeprasza, że będzie lepszy (to jest stały fragment, poprawa jest na chwilę, potem znów to samo). Mija już 3 tygodnie jak nie pojawił się ból głowy (od tygodnia mąż jest w podróży służbowej), nadal się obserwuje, mam nadzieję, że w końcu znalazłam przyczynę. Czy to co mnie spotyka to przemoc psychiczna? Czy mogę jakoś zaopiekować siebie i dzieci? Czy jedyna droga to rozwód (na który obecnie brak mi odwagi)?
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

​Z opisywanych przez panią symptomów, takich jak silne bóle głowy powiązane z napięciem w relacji, wybuchy złości o drobiazgi, ciche dni oraz ukrywany alkoholizm partnera, wynika, że mierzy się pani z mechanizmami przemocy psychicznej. Doświadczanie takiej presji i życia pod ciągłym wpływem cudzych fochów ma duży wpływ psychosomatyczny, co potwierdza fakt, że dolegliwości fizyczne minęły wraz z nieobecnością męża. Ma pani prawo do chronienia siebie oraz nastoletnich dzieci. Profesjonalne wsparcie i postawienie twardych granic to kluczowe kroki, niezależnie od tego, czy na decyzję o ostatecznym rozstaniu brakuje jeszcze odwagi.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Monika Lewandowska

Monika Lewandowska

To, co Pani opisuje, układa się w spójny i zrozumiały mechanizm. Dorastając w domu, w którym występowały kłótnie, alkohol i przemoc, mogła się Pani nauczyć bardzo szybko rozpoznawać oznaki narastającego napięcia. Ostentacyjne gesty, zmiany nastroju czy alkohol mogą dzisiaj być odbierane przez Pani organizm nie tylko jako nieprzyjemne zachowania męża, ale również jako sygnały przypominające atmosferę z domu rodzinnego, uruchamiające reakcje alarmową organizmu. Nawet jeśli obecna sytuacja nie jest identyczna z tamtą, ciało może reagować zwiększonym napięciem, stanem gotowości i czujności. Zauważone przez Panią powiązanie bólu głowy z sytuacją domową jest ważną obserwacją, zwłaszcza że dolegliwości zmniejszyły się podczas nieobecności męża.

Opisane przez Panią zachowania wykraczają  poza zwykły zły humor czy pedantyzm. Tworzenie napięcia poprzez trzaskanie przedmiotami, ostentacyjne wyrażanie emocji, wielogodzinne okazywanie niezadowolenia, wszczynanie kłótni po alkoholu, opisana sytuacja z dzieckiem, zaprzeczanie problemowi oraz powtarzający się schemat przeprosin, obietnic poprawy i powrotu do wcześniejszych zachowań są sygnałami, których nie należy bagatelizować.

Nie musi Pani mieć ostatecznej odpowiedzi na pytanie o rozwód, aby zacząć chronić siebie i dzieci. Pierwszym krokiem może być indywidualna konsultacja psychologiczna i opowiedzenie o sytuacji zaufanej osobie Warto też spokojnie porozmawiać z dziećmi o tym, jak przeżywają atmosferę w domu, bez stawiania ich w roli mediatora czy osoby odpowiedzialnej za zachowanie ojca.

Myślę, że najważniejsze nie jest obecnie przekonanie męża, że potrzebuje pomocy, lecz sprawdzenie, czego Pani i dzieci potrzebujecie, aby poczuć się bezpieczniej. Proszę pamiętać o tym, że przeprosiny mają znaczenie dopiero wtedy, gdy towarzyszy im trwała zmiana zachowania i wzięcie za nie odpowiedzialności, a nie jedynie chwilowe uspokojenie sytuacji.

Oliwia Grzemba

Oliwia Grzemba

Witam,

 

Przede wszystkim mąż nie ma prawa się tak zachowywać i dobrze, że stawia Pani granice.

Czy rozważaliście terapię par?

Oprócz rozwodu można teoretycznie wystąpić o przymusowe leczenie do sądu, aczkolwiek dobrze byłoby skonsultować tą sprawę z prawnikiem.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Oliwia Grzemba

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Czytając Pani historię, najbardziej zwraca uwagę to, że od dłuższego czasu żyje Pani w atmosferze napięcia, nieprzewidywalności i ciągłego dostosowywania się do zachowania męża. To bardzo wyczerpujące doświadczenie, które może odbijać się nie tylko na samopoczuciu psychicznym, ale również na zdrowiu fizycznym. Zniknięcie bólów głowy podczas jego nieobecności wydaje się znaczącą obserwacją.

Opisane przez Panią zachowania nie wyglądają na jednorazowe trudności czy zwykłe małżeńskie konflikty. Powtarzające się wybuchy złości, obrażanie się o drobiazgi, ukrywanie picia alkoholu, bagatelizowanie problemu i obietnice poprawy, po których wszystko wraca do poprzedniego schematu, mogą wskazywać na przemoc psychiczną. Szczególnie ważne jest to, że konsekwencje tej sytuacji odczuwają również dzieci.

Dobrze, że zaczęła Pani stawiać granice. Nie jest Pani odpowiedzialna za zmianę męża, jeśli on sam nie dostrzega problemu i nie chce podjąć realnej pracy nad sobą. Może Pani natomiast zadbać o siebie i dzieci oraz o to, aby dom był dla Was możliwie bezpiecznym miejscem.

Nie da się odpowiedzieć, czy jedyną drogą jest rozwód. Warto jednak zastanowić się, czy poza słowami i przeprosinami pojawiają się konkretne działania świadczące o trwałej zmianie. Jeśli od lat powtarza się ten sam schemat, warto pomyśleć również o wsparciu dla siebie. Rozmowa z psychologiem pomoże Pani spojrzeć na tę sytuację z większym spokojem i podjąć decyzję, która będzie najlepsza dla Pani i dzieci.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, pokazuje, że od dłuższego czasu funkcjonujesz w atmosferze napięcia i nieprzewidywalności. Niezależnie od tego, jak nazwiemy zachowania męża, wyraźnie widać, że wpływają one na Twoje samopoczucie i poczucie bezpieczeństwa. To, że bóle głowy ustąpiły podczas jego wyjazdu, jest ważną obserwacją. Nie pozwala jednak jednoznacznie stwierdzić, że to właśnie było ich przyczyną – warto również omówić to z lekarzem.

Opisujesz częste wybuchy złości z błahych powodów, obrażanie się, napiętą atmosferę w domu, trudności w rozmowie oraz sytuacje związane z alkoholem. Piszesz też, że dzieci są świadkami konfliktów i że jedno z nich zostało doprowadzone do płaczu. To może być bardzo obciążające dla całej rodziny.

Przez internet nie da się ocenić, czy jest to przemoc psychiczna, ale z pewnością nie warto bagatelizować tego, jak ta sytuacja wpływa na Ciebie i dzieci. Szczególnie jeśli od lat masz poczucie, że rozmowy i obietnice poprawy przynoszą jedynie krótkotrwałą zmianę.

To, że zaczęłaś stawiać granice i nie chcesz już brać odpowiedzialności za jego emocje, wydaje się ważnym krokiem. Wspieranie partnera nie oznacza rezygnowania z własnego dobrostanu.

Nie musisz też już teraz podejmować decyzji o rozwodzie. Być może na ten moment ważniejsze jest zadanie sobie pytań: czy Ty i dzieci czujecie się bezpiecznie? Czy zachowanie męża rzeczywiście się zmienia, czy tylko na krótko po kolejnych kryzysach?

Jeżeli czujesz, że sytuacja Cię przerasta, warto rozważyć konsultację z psychologiem. Taka rozmowa może pomóc uporządkować emocje, przyjrzeć się temu, co dzieje się w relacji, i zastanowić się nad dalszymi krokami. Nie po to, by ktoś podjął decyzję za Ciebie, ale byś nie musiała dźwigać tego wszystkiego sama.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry 

 

 Po pierwsze musi Pani zacząć myśleć o sobie, gdyż przewlekły stres wywołuje u Pani bóle somatyczne, a ten w dłużej perspektywie może niestety mocno Pani zaszkodzić, a musi Pani chronić siebie i dzieci. Zachowania męża mogą mieć różne podłoże, ale napisała Pani, że mąż lubi sięgać po alkohol, a umówiliście się, że będzie pił tylko w weekendy. A jednak pije po kryjomu. Jest duże prawdopodobieństwo, że mąż jest uzależniony od alkoholu, a kiedy ma utrudniony dostęp do niego, wtedy zwyczajnie wyżywa się na Pani lub dziecku, szukając błahej okazji do awantury. To oczywiście nikomu nie pomaga, ale ona wyładowuje w jakiś sposób swoje frustracje. Dobre, ze stawia Pani granice, ale domyślam się, że to nie podoba się drugiej stronie i eskaluje napięcie i agresję. Nie wiem, czy pani zdaje sobie sprawę z faktu, że jest pani współuzależniona. Całą rodzina powinna trafić na terapię. Ale od czego zacząć. Od zapisywania wydarzeń, dni, godzin itd. Proszę dokładnie zapisywać co zrobił itd. Ja  zalecam również kontakt z Niebieską Linią, gdzie w rozmowie telefonicznej specjaliści wskażą Pani jakieś miejsca  Pani miejscowości, gdzie może Pani udać się po pomoc i nie tylko. Osoba po drugiej stronie wysłucha i udzieli wsparcia. Jak Pani pisze, mąć od tygodnia jest w podróży służbowej i bóle głowy minęły. Napięcie zeszło, a Pani poczuła się bezpieczniej. czy obraz męża kojarzy się Pani z zagrożeniem? Co do rozwodu to nie jest jedyna droga. Ja bym jednak próbował zawalczyć o ten związek, przy każdej gminie działa Gminna Komisja ds Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Można tam się zgłosić i przedstawić sytuację, zaznaczając, że nie chce być Pani podawana jako osoba zgłaszająca. Mąż zostanie wezwany, przesłuchany i komisja zaproponuje mu odpowiednie metody pomocy. jeżeli jednak będzie konsekwentnie unikał pojawienia się, może liczyć się nawet z doprowadzeniem przez policję. Proszę pomyśleć także o sobie, wyszukać grupę wsparcia DDA stacjonarnie lub w sieci. Świadomość, że nie tylko Pani zmaga się z takim problemem będzie dla Pani siłą i uzyska pani wsparcie o innych ludzi, przy okazji poznając nowe osoby. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wiadomość, miałam poczucie, że od dłuższego czasu żyje Pani w atmosferze ciągłego napięcia. Nie opisuje Pani pojedynczych kłótni, ale sytuację, w której trudno przewidzieć reakcję męża, a domownicy muszą dostosowywać się do jego nastroju. To samo w sobie bywa bardzo obciążające.

Nie jestem w stanie na podstawie wpisu jednoznacznie ocenić, czy mamy do czynienia z przemocą psychiczną, jednak opisane przez Panią zachowania mogą być jej przejawem i z pewnością zasługują na uważne potraktowanie. Szczególnie zwróciłam uwagę na to, że cierpią na tym również dzieci oraz że obietnice zmiany powtarzają się od lat, ale nie przekładają się na trwałą poprawę. To, że od kilku tygodni nie pojawił się ból głowy, jest ważną obserwacją. Nie musi oznaczać, że zna już Pani jego przyczynę, ale warto przyglądać się temu dalej i nie bagatelizować związku między przewlekłym stresem a samopoczuciem. Na ten moment najważniejsze wydaje mi się zadbanie o Pani bezpieczeństwo emocjonalne oraz dobro dzieci. Nie musi Pani już dziś podejmować decyzji o rozwodzie. Warto natomiast poszukać wsparcia dla siebie: rozmowy z psychologiem pomogą uporządkować to, czego Pani doświadcza, przyjrzeć się relacji z szerszej perspektywy i zastanowić się, jakie kolejne kroki będą najlepsze dla Pani i rodziny. Myślę, to, że zaczęła Pani stawiać granice i uważniej przyglądać się temu, jak funkcjonuje Pani w tej relacji, jest bardzo ważnym krokiem. Niezależnie od tego, jaką decyzję podejmie Pani w przyszłości, zasługuje Pani na życie, w którym nie trzeba stale czekać na kolejny wybuch złości czy obrażenie się drugiej osoby.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry.

To, co Pani opisała, pokazuje bardzo dużo uważności na siebie i na to, co dzieje się w domu. Zwróciła Pani uwagę nie tylko na zachowania męża, ale też na to, co one robią z Pani ciałem i emocjami. To, że po jego wyjeździe bóle głowy ustąpiły, jest dla Pani ważną obserwacją i warto ją potraktować poważnie, nie jako pewny dowód przyczyny, ale jako sygnał, że napięcie i stres mogą mieć duży wpływ na Pani samopoczucie.

Czy to, co Pani opisuje, jest przemocą psychiczną? Nie da się tego jednoznacznie rozstrzygnąć przez internet, ale są elementy, które mogą być bardzo obciążające dla osoby żyjącej w takiej relacji: częste wybuchy złości, napięcie w domu, ostentacyjne okazywanie niezadowolenia, karanie ciszą lub „fochami”, wzbudzanie poczucia, że trzeba uważać na swoje zachowanie, żeby nie wywołać kolejnej reakcji. Szczególnie ważne jest to, że opisuje Pani sytuację, w której cała rodzina zaczyna dostosowywać się do nastroju jednej osoby.

Jednocześnie warto zauważyć coś bardzo ważnego: Pani nie opisuje, że mąż jest cały czas zły czy że nie ma żadnych dobrych stron. Często w trudnych relacjach właśnie to jest najbardziej mylące: są dobre momenty, przeprosiny, obietnice poprawy, chwile bliskości. Problemem staje się jednak powtarzający się schemat: napięcie-wybuch lub trudne zachowanie-przeprosiny i obietnica zmiany-chwilowa poprawa-powrót tego samego.

Niepokojący jest również opis alkoholu. Nie chodzi wyłącznie o sam fakt picia, ale o to, że pojawia się ukrywanie, zaprzeczanie, a po alkoholu dochodzi do sytuacji, które ranią innych, w tym dziecko doprowadzone do płaczu. To są rzeczy, których warto nie bagatelizować.

Bardzo porusza fragment, w którym pisze Pani, że jako nastolatka doświadczała podobnego napięcia w domu związane z alkoholem, awanturami i przemocą wobec mamy. Czasami, gdy obecna sytuacja przypomina wcześniejsze doświadczenia, organizm może reagować bardzo silnie. To nie znaczy, że „przesadza” Pani albo że wszystko jest tylko w głowie. To może być informacja, że obecna sytuacja jest dla Pani naprawdę trudna.

Jeśli chodzi o zaopiekowanie siebie i dzieci, nie musi Pani od razu podejmować decyzji o rozwodzie. Można zacząć od:

nazywania przed sobą tego, co się dzieje, bez usprawiedliwiania każdego zachowania męża,

zadbania o własne wsparcie (ktoś zaufany, psycholog, grupa wsparcia),

obserwowania, czy mąż faktycznie zmienia swoje zachowanie, czy tylko obiecuje zmianę po konflikcie,

zwrócenia uwagi na to, jak dzieci przeżywają atmosferę w domu.

Warto też pamiętać, że dzieci nie potrzebują tylko tego, aby rodzice byli razem. Potrzebują przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa i domu, w którym emocje dorosłych nie zalewają całej rodziny.

To, że obecnie nie ma Pani odwagi na rozwód, jest zrozumiałe. Po tylu latach, wspólnych dzieciach i wspólnym życiu taka decyzja nie jest czymś prostym. Na ten moment być może ważniejsze od odpowiedzi „czy odejść?” jest pytanie: czy w tej relacji jest przestrzeń na realną zmianę i czy mąż jest gotowy coś z tym zrobić nie tylko słowami, ale działaniem?

Ma Pani prawo oczekiwać szacunku, spokoju i bezpieczeństwa we własnym domu. I ma Pani prawo przyglądać się temu, co się dzieje, bez poczucia, że musi natychmiast podjąć ostateczną decyzję.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Z opisu wynika, że doświadcza Pani zachowań, które mogą mieć cechy przemocy psychicznej – m.in. ciągłego obwiniania, wybuchów złości, manipulacji i braku szacunku dla Pani granic. To, że podczas nieobecności męża bóle głowy ustąpiły, również jest ważną informacją. Na ten moment warto przede wszystkim zadbać o bezpieczeństwo swoje i dzieci oraz poszukać wsparcia psychologa. Decyzja o rozwodzie nie musi być podejmowana od razu, ale nie warto pozostawać z tym problemem samej.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry 💙

To, co Pani opisuje, może wskazywać na przemoc psychiczną oraz życie w przewlekłym stresie. Fakt, że bóle głowy ustąpiły, gdy napięcie w domu się zmniejszyło, jest ważnym sygnałem. Proszę pamiętać, że ma Pani prawo do szacunku i poczucia bezpieczeństwa. Zachęcam do skorzystania ze wsparcia psychologa, aby nie pozostawała Pani z tym sama.

Pozdrawiam serdecznie
Psycholog Wiktoria


komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Związek na odległość – brak entuzjazmu partnerki i poczucie niezrozumienia
Witam. Zwiazek na odleglosc. Rozne jezyki wsparcia i milosci… Po roku czasu oznajmilem swojej partnerce, ze jak sie uda to byc moze wreszcie zjade za 3 tygodnie i zostane na dluzej - zobacze jak wszystko sie uklada i wyglada zeby moc zdecydowac o powrocie do kraju. Bylem zadowolony sam z tej decyzji ktora zalezala od mozliwosci pracy zdalnej, co jednak niestety sie nie udalo. Problemem przynajmniej dla mnie jest to, ze spodziewalem sie jakiegos entuzjazmu, jakiejs pozytywnej reakcji. Jakichs slow albo chociaz jednego “wreszcie”. Dostalem w odpowiedzi jednak bardziej odpowiedz ksiegowej “wiesz musisz to sobie dobrze przemyslec, czy znajdziesz prace, czy bedzie Ci sie to tutaj oplacac, zeby potem nie bylo, ze to moja wina, bo tam wrocic juz nie bedziesz mogl. Sprawilo to u mnie bardzo duze rozczarowanie i zawod. Dzisiaj ona tlumaczy to tym, ze “to byly tylko slowa, gadanie z ktorego nic nie wyniknelo a ona chce konkretow a przypuszczen, dlatego nie nastawia sie zeby sie nie rozczarowac”. Ale nawet jednego “byloby super”…. Dzisiaj planowalismy lot na krotki urlop w zwiazku z feriami jej dziecka. Jednak bilety bardzo drogie i rozwazam moze zmiane planow… rozmawialismy chwile o tym, ona mowi “to jednak moze nie przylecimy bo ta cena jest kosmiczna ja jednak na pewno wezme urlop, zeby spedzic go tutaj z dzieckiem” na co w kolejnej wiadomosci napisala “a Ty przyjezdzasz w lutym”. Odebralem to dosyc byc moze negatywnie bez potrzeby… ale poczulem sie jak ktos na doczepke - najwazniejsze zorganizowac czas dziecku a Ty tez moze bedziesz? Nie poczulem “wreszcie wezme urlop, musisz byc zebysmy go wykorzystali - skoro nie przylecimy to Ty do nas?”… Nie wiem co mam myslec ani o swoim zachowaniu/wrazliwosci ani o jej…
Moje pytanie dotyczy sprawy, która męczy mnie już coraz bardziej
Witam, Moje pytanie dotyczy sprawy, która męczy mnie już coraz bardziej. Jesteśmy małżeństwem już prawie 10 lat. Mieliśmy taki okres w życiu, że około roku chodziliśmy na terapie dla par, ponieważ nie potrafiliśmy ze sobą rozmawiać i ta terapia mocno nam pomogła. Jest super. Mamy wspólne cele. Budujemy dom. Mamy 2 wspaniałych maluchów. Natomiast moja żona, mimo że uważam, że ma świetną figurę, nie chce pokazywać swoich kobiecych atrybutów. Chodzi generalnie o to, że gdy przychodzi wiosna i lato, to cały czas nosi długie, luźne sukienki prawie do kostek i wstydzi się pokazywać swoje ładne nogi i pupę. I zaznaczam ,nie chodzi mi tutaj o sukienki mini, ale wystarczy sukienka nad kolano albo z rozcięciem, albo nawet krótkie spodenki, nie muszą być szorty, które pokazują pół tyłka. Ja, jako facet, którego kręcą głównie nogi i tyłek cały czas próbuję dać jej do zrozumienia, że na tym mi bardzo zależy, ze może jest to płytkie, ale jest to dla mnie ważne, żeby pokazywała przede mną na ulicy swoje kobiece atrybuty, a nie tylko w domu gdy nikt nie widzi. Daje jej to do zrozumienia albo poprzez spokojną rozmowę, albo delikatnymi gestami, czasem się zdarza, że tak mnie to dotyka, że widzi, że jest mi z tym źle i nawet czasem jej to wygarnę. Ona twierdzi, że ona musi się dobrze sama ze sobą czuć i do niczego jej nie zmuszę i puszcza teksty typu, że jak jej nie akceptuje taką, jaka jest, to trudno, mogę sobie wymienić ją na inną. Oczywiście jestem pewien, że to tylko taki głupi tekst. Nie wiem,co mam robić ,czasem jestem taki zdołowany,że wokoło jest tyle kobiet, które nie mają z tym żadnego problemu i to delikatnie mówiąc kobiet, które, mimo że nie są perfekcyjne, to nie wstydzą się pokazywać kształtu swojego ciała. Ja lubię taką pewność siebie. Nie wiem, co z tym robić. Jak w sytuacjach spięć, mówiłem żonie, że może przydałaby się jakaś wizyta dla odnowy u terapeuty, to ona mnie zbywa oczywiście. No cóż to na tyle. Dziękuje.
Jak odbudować związek po izolacji emocjonalnej męża i naprawić małżeństwo
Dzień dobry, mam problemy w moim małżeństwie. Mąż całkiem odsunął się ode mnie emocjonalnie, od tygodnia nie przytula, nie pyta co u mnie. Twierdzi, że przelała się czara goryczy za moje dawne zachowanie. Nie byłam w porządku w stosunku do niego, bywałam chłodna, zaborcza. Wczoraj przyznałam się do wszystkiego a on powiedział, że nie wie co będzie dalej i chce czas poświęcić dla siebie. Nie wyprowadza się, powiedział, cyt. "na razie będziemy tak sobie żyli i zobaczymy co czas pokaże". Kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Wybaczył mi wszystkie moje przewinienia i zachowanie ale się zdystansował. Leżymy w łóżku obok siebie a ja czuje jakby go tam nie było. Jest mi tak ciężko, że nie umiem się pozbierać. To się stało z dnia na dzień, coś w nim pękło. Co mam zrobić żeby to naprawić? Od kilku miesięcy starałam się zmienić swoje zachowanie, bo zauważyłam, że mu to coraz bardziej ciąży, raz było lepiej raz gorzej ale się starałam i nagle z dnia na dzień dostałam od niego informację, że ma już dość i nie wie co dalej. Proszę o poradę, czy da się to jeszcze uratować. Oczywiście jak o coś zapytam to rozmawiamy normalnie ale czuje taki chłód od niego i nie umiem sobie z tym poradzić emocjonalnie. Wydaje mi się, że nie interesuje go co się ze mną dzieje (chodzi o emocje).
Kocham ją, ale mnie okłamywała, spotykała się z innym, jego też manipulowała.

Nigdy nie myślałem, że będę musiał zadawać takie pytania na forum, ale czuję się rozbity psychicznie i nie wiem, co dalej. 

Poznałem kobietę w lutym 2021, w grudniu 2021 zamieszkaliśmy razem. Niestety okazało się, że flirtowała z byłym facetem i innym określanym jako przyjaciel. Po szczerej rozmowie zerwała z nimi kontakt – przynajmniej tak twierdziła. 

W sierpniu 2024 wróciliśmy z wakacji i wszystko wydawało się w porządku, ale tydzień po powrocie zaczęła mnie obwiniać, że jestem dla niej zły i najgorszy, mimo że jeszcze chwilę wcześniej planowaliśmy wspólne wakacje kolejne itd. Po mojej wyprowadzce w ciągu 48 godzin odnowiła kontakt z jednym z mężczyzną, którego poznała 3 lata temu określając go mianem przyjaciela, pisząc i dzwoniąc do niego. Kiedy się dowiedziałem o tej sytuacji, skontaktowałem się z tym mężczyzną, pytając, czy wie, że ona ma partnera i 8-miesięczne dziecko. To ją bardzo zdenerwowało i zaczęła kontaktować się z nim z nowego numeru kupionego prepaid. 

Spotkałem się z tym mężczyzną osobiście i dowiedziałem się, że on nie jest jej przyjacielem, tylko poznali się na portalu randkowym, kiedy miała zerwać z nim kontakt 3 lata temu, powiedziała mu, że wyjeżdża do USA do pracy. Od grudnia 2021 do 2022 roku pisała do niego e-maile, udając, że jest w USA, od marca 2022 do czerwca 2023 regularnie się spotykali na spacerach, kawa itd. sexu podobno nigdy nie było. Dodam tylko, że w kwietniu 2023 zaszła w ciążę, a on przekazał mi, że w tym czasie również się spotykali on nie mając pojęcia, że jest w związku ani że spodziewa się dziecka. Dostałem od niego zrzuty ekranu wiadomości, wszystkie smsy z 3 lat, w których namawiała go na spotkania, będąc już w ciąży. Facet był zdezorientowany, nie wiedział, że ma partnera, ani że spodziewa się dziecka. Gdy dowiedział się o tym ode mnie w sierpniu 2024, zakończył z nią kontakt. 

Otrzymane zrzuty ekranu przekazałem jej, żeby zobaczyła, jak bardzo jest zakłamana, bo twierdziła, że nigdy nie miała z nim kontaktu od kiedy byliśmy razem. Ona jednak idzie w zaparte, twierdząc, że nigdy się z nim nie spotykała i że te SMS-y to nieprawda. Mówi, że jestem psychopatą, który wszystko wymyśla, mimo że wie, iż spotkałem się z nim, a zrzuty są z jego telefonu. W dodatku na tych zrzutach widnieje jej numer telefonu, o którym nawet nie wiedziałem, że go miała. 

Pytanie brzmi: co mam dalej robić? Czy taki związek ma jeszcze sens? Z jednej strony ją kochałem - kocham, ale z drugiej wiem, że jest zakłamaną manipulantką i oszustką.

Jak radzić sobie z emocjami i uzależnieniem od leków? Trudności z kontrolą zachowań i przeszłością
Dzień dobry, wiem że potrzebuję pomocy, jednak brakuje odwagi. Problemy mam od lat, prawdopodobnie spowodowane trudnym dzieciństwem. Jestem osobą bardzo emocjonalną, niestety pojawiają się wybuchy agresji, ponieważ nie radzę sobie z problemami, zdarzają się także niebezpieczne zachowania np. gdy się denerwuję potrafię wsiąść do samochodu i jechać jak opętana, a najgorsze w tym wszystkim jest to, ze później tego nie pamiętam lub pamiętam jak przez mgłę. Często też uciekam w używki, gdy nazbiera się wenie zbyt dużo emocji sięgam po alkohol i narkotyki. Jest lepiej niż było, jednak wciąż mam wrażenie, ze nie kontroluje w pełni nad tym co robię w nerwach czy smutku. Nie potrafię żyć sama, nienawidzę własnej osoby i uważam, że jestem osobą bezwartościową. Nie widzę przyszłości, żyje przeszłością i teraźniejszością. Jest ktoś komu bardzo chciałabym pomoc, a mianowicie mój partner, ale boję się że go zranie lub stracę przez swoje zachowanie... Boję się pójść do lekarza, ponieważ jestem uzależniona od leków. Nie wiem już co robić, mam wrażenie że straciłam życie, że po prostu przegrałam.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.