Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Przeprowadzka do Holandii na magisterkę: rozczarowanie, samotność i stres a decyzja o powrocie

Anonimowo

Przeprowadziłam się tydzień temu do Holandii i już chcę wrócić. Od początku mi coś nie pasowało, choć na początku podobało mi się miasto, jednak czułam, że to nie to. Przeprowadziłam się tu na studia magist. i pierwszy dzień był straszny, zajęcia, na których nie mogłam się skupić, były strasznie nudne, tego samego dnia wprowadzenie do mieszkania. Nie miałam nawet czasu nic zjeść. 
Współlokatorzy okazali się beznadziejni - kompletnie nie sprzątają, ja musiałam posprzątać nasz dom, a przy zwracaniu im uwagi albo się wypierają albo ignorują prośby. Ludzie na studiach są kilka lat młodsi ode mnie i każdy po zajęciach idzie prosto do domu, ja proponowałam jakieś wyjście, ale na razie bez wzajemności. 
Ogólnie to bardzo zawiodła mnie też uczelnia, bo wykłady są strasznie nudne i nie jestem w stanie na nich wysiedzieć. Problem w tym, że ta wyprowadzka była jedyną szansą na zmianę życia, bo w Polsce byłam nieszczęśliwa w mieście, w którym mieszkam od lat i moja sytuacja była niemożliwa do funkcjonowania na codzień. Również samotność, nie mogłam znaleźć pracy po studiach. 
Tak więc wszędzie gdzie próbuję jest coś nietak. Tylko, że powrót będzie kosztowny, nie mam pojęcia jak zabiorę te rzeczy z powrotem, moj tata specjalnie przywiózł je samochodem z Polski, a teraz nie wiem co z nimi. Jaką ja znajdę pracę, skoro miałam problem ze znalezieniem pracy już od dluzszego czasu? 
Teraz nic już mi się nie chce, nie wyobrażam sobie już musieć cokolwiek, jestem wyczerpana, wypalona, nie mam siły na to wszystko. 
Albo popełniłam ogromny błąd przyjeżdżając do Holandii, albo popełnię wyjeżdżając z niej. Biję się z myślami, czy mam się zmusić, bo studia trwają rok, ale nie widzę tutaj życia kompletnie, spędzam tutaj dnie w taki sposób, że spinam się że współlokatorzy znowu nie posprzątali, potem chodzę na wykłady, na które nie mam motywacji się przygotowywać, wracam z bólem głowy, jedzenie jest tutaj strasznie drogie a gotowanie mi nie wychodzi, czasami rozmawiam z jakąś znajomą, ale nie widzę z drugiej strony chęci na nawiązanie głębszej znajomości. 
Nie mam pojęcia, co chciałabym robić zawodowo. Z drugiej strony, czuję tutaj jakiś rodzaj wyciszenia i spokoju, którego w Warszawie nie zaznałam. 
Nie czuję jednak dostępu do samej siebie, czuję się jak dziecko, które musi gdzieś za karę siedzieć. Spodziewałam się z tyłu glowy, że pewnie się nie odnajdę, jednak zmusiłam się prawdę mówiąc do wyprowadzki, aby zmienić scenariusz życia.

Dzień dobry🙂

Pisze Pani o trudnościach, jakie pojawiły się w nowym miejscu, w nowym środowisku. Tydzień to bardzo krótki czas na adaptację do nowych realiów. To naturalne, że mogą pojawiać się różne emocje i myśli  (żal, złość, smutek, niechęć, pragnienie powrotu...) warto dać sobie trochę więcej czasu na adaptację i trochę więcej troski kierowanej do samej siebie i uważności na Pani własne potrzeby, takie, które są możliwe do spełnienia w obecnej, trudnej sytuacji. Zachęcam też Panią do sięgnięcia po wsparcie lekarza psychiatry. Leki rozpoczną działanie dość szybko i mogą obniżyć poziom lęku, zatrzymać natrętne, powtarzające się myśli, wpłynąć na poprawę koncentracji i na ogólne odczucie spokoju. 

Sugeruję też Pani rozpoczęcie terapii indywidualnej. Choć na skutki trzeba dłużej czekać, efekty terapii są znacznie trwalsze.  Na terapii będzie mogła Pani "przepracować" obecną trudną sytuację (emocje, natrętne myśli, chęć ucieczki...) ale też przyjrzeć się przeszłości i powodom, dla których wyjazd do Holandii wydawał się jedyną sensowną opcją... Co trudnego działo się w przeszłości w Pani życiu, z czym się Pani zmagała?

Pozdrawiam i życzę dużo siły

Elżbieta Byzdra-Rafa 

terapeutka Gestalt 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry, 
Podjęła Pani duży wysiłek - przeprowadziła się Pani do innego kraju, weszła Pani w nowe środowisko, podjęła Pani naukę, dużo Pani zainwestowała w lepszą przyszłość. Cały czas mierzy się Pani z tym zadaniem - nie czuje się tam Pani jeszcze "jak u siebie", zawarła Pani znajomości, ale nadal czuje się Pani samotna. Próbuje się Pani nauczyć czegoś nowego, ale trudno się Pani tym zaciekawić. Opisuje Pani, że ten problem trwa już w zasadzie kilka lat, wygląda więc na kryzys związany z wejściem w dorosłe życie. Z jednej strony ma Pani duże zasoby - potrafi Pani podjąć decyzję o przeprowadzce, rozpoczęciu czegoś nowego, podjąć próby nawiązania nowych znajomości. Coś jednak utrudnia Pani czerpanie z życia - radości i satysfakcji, coś w myślach kwestionuje Pani decyzje, przygnębia, osłabia. To są bardzo ważne obszary do przyjrzenia się na terapii, opisywane przez Panią odvzucia mogą wskazywać na stany depresyjne. Wskazana byłaby zatem konsultacja u psychoterapeuty. 
Pozdrawiam serdecznie,  Iga Borkowska, www.maturitas.pl

Zdjęcie Justyna Majewska

Justyna Majewska

Psycholog
12 odpowiedzi na forum

Dzień dobry

Wyjazd za granicę w poszukiwaniu lepszego życia jest bardzo odważną decyzją. Obcy język, nieznana kultura mogą pogłębiać osamotnienie i rozczarowanie. Usłyszałam jednak, że w trudnym czasie jakoś można też odnaleźć odrobione spokoju.  Jakby to było poeksplorować co tak wycisza w tym nowym miejscu?  Może te momenty mogłyby się stać „szczelinami” do poznania miejsca, które jakoś zaciekawiało i popchnęło w kierunku wyjazdu z Polski? Tydzień to dość krótki czas by zbudować relacje, poszukać czego się lubi. Może właśnie rok to dobra rama czasowa by eksplorować i sprawdzić czy jednak istnieje coś atrakcyjnego w tym miejscu? 

A gdyby tak zabrać na wycieczkę to Wewnętrzne dziecko, które do tej pory poczuło się ukarane i poszukać czego mu potrzeba w Holandii? Pokazać mu miejsca, w których będzie się dobrze bawiło a nie nudziło ?


Pozdrawiam serdecznie 

Justyna Majewska 

Psycholog, Sandplay Therapy Practitioner

 

Zdjęcie Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Psycholog
54 odpowiedzi na forum

Przeprowadzka do innego kraju, pierwsze kroki w nowym miejscu, bycie cudzoziemcem, to naprawdę wielkie wyzwanie. Wymagają od nas dużo siły w tworzeniu umiejętności adaptacji i elastyczności.
Więc naprawdę współczuję Pani uczucia zagubienia i obawy, szczególnie dlatego, że miała Pani wielkie oczekiwania i bardzo chciała znaleźć nowe miejsce dla siebie.

 

Jednak pisze Pani, że minął tydzień. To jest jeszcze trochę za mało, aby stwierdzić, że naprawdę nie jest to odpowiednie miejsce dla nowych doświadczeń. To nie znaczy, że trudności, których Pani doświadcza, są nieważne. Ale na każdy problem można znaleźć rozwiązanie, które nie musi oznaczać tylko powrotu do Polski. Na przykład, jeżeli współlokatorzy nie są dla Pani mili, można poszukać pokoju gdzieś indziej. Albo, jeżeli na uczelni ludzie nie są otwarci na poznawanie nowych osób, może są inne miejsca, gdzie można nawiązać relacje.

 

Także Holandia i uczelnia nie muszą być od razu idealnym miejscem – mogą po prostu być kolejnym krokiem w rozwoju dla Pani. Może za rok otworzą się inne drzwi: w Holandii, w Polsce albo gdzieś indziej.

 

Może się zdarzyć, że w końcu Pani obawy okażą się prawdziwe i będzie konieczny powrót do Polski, aby zadbać o swój dobrostan. Ale sugerowałbym na razie traktować każdy problem powoli i krok po kroku eksperymentować oraz próbować inne rozwiązania. W tym mogą pomóc rodzina albo koledzy.

 

Jeżeli uważa Pani, że potrzebuje w tym wsparcia, psycholog może pomóc i udzielić nowych strategii adaptacji i rozwiązywania problemów.

 

Trzymam kciuki

Lucio Pileggi, Psycholog

Szanowna Pani,

opisuje Pani trudny czas adaptacji do zmiany. Przeprowadzka do innego kraju, podjęcie nowych studiów, nowe środowisko - wszystko to są ogromne wyzwania życiowe. Trudno się do nich przyzwyczaić w ciągu tygodnia. Czas bywa tutaj pomocny. Czas i łagodne troskliwe traktowanie siebie samej - z założeniem, że ma Pani prawo być trudno. 

Warto, by przyjrzała się Pani powodom, dla których - jak Pani pisze - "zmusiła się" Pani do wyprowadzki. Co tak naprawdę chciała/chce Pani zmienić i czy ta przeprowadzka w ogóle taką zmianę umożliwia?

 

Mam nadzieję, że uda się Pani odpowiedzieć na ważne dla siebie pytania.

Pozdrawiam serdecznie

 

 

Sylwia Szulecka

psycholog-seksuolog, psychoterapeutka

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa
Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

czytając Pani wpis miałam poczucie, że bardzo dużo rzeczy wzięła Pani na siebie w ostatnim czasie. Przeprowadzka do innego kraju, studia, nowe mieszkanie, nowe osoby. To naprawdę spore obciążenie. Zastanawiam się na ile to wszystko, co Pani teraz odczuwa, bardziej wynika z przeciążenia i wypalenia, niż realnie dowodzi temu, że przeprowadzka była złą decyzją. Być może warto dać sobie teraz trochę czasu, nie wywierać na siebie presji, że musi Pani koniecznie cieszyć się z przeprowadzki do Holandii i każdego dnia czerpać z tego satysfakcję. Początki bywają trudne. Myślę, że warto teraz skupić się na drobnych krokach, zadbać o rutynę dnia, sprawiać sobie choćby małe przyjemności, zamiast usilnie próbować odpowiedzieć sobie na pytanie: zostać czy wrócić? Jeśli emocje, których Pani doświadcza są bardzo silne, a wątpliwości wciąż się mnożą, warto rozważyć spotkanie z psychologiem.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Bejmert

Psycholog

Zdjęcie Anna Kapelska

Anna Kapelska

Psycholożka
76 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

Na początku gratuluję Pani podjęcia trudnej decyzji - zmiana miejsca zamieszkania i przeprowadzka do innego kraju wymaga sporej odwagi! 

Pisze Pani, że jest w nowym miejscu od tygodnia. Wykłady nie okazały się dla Pani ciekawe a współlokatorzy nie reagują na Pani prośby dotyczące porządku - czy widzi Pani jakąś możliwość ustalenia obowiązków w domu?

 

Proszę też pomyśleć, jak Pani pobyt może się rozwinąć - tydzień to naprawdę niewiele, być może czekają na Panią wydarzenia lub osoby, które sprawią, że zmieni Pani spojrzenie na pobyt tam? Co Pani myśli o zastosowaniu takiej zasady ciekawości jak u małego dziecka na zasadzie poznawania i odkrywania nowego miejsca?  Wspomina też Pani, że mimo wszystko znajduje tam Pani swoiste wyciszenie - może warto za tym podążyć? 

 

Wspomina Pani też o tym, że nie wie, co chce robić zawodowo. Czy są takie obszary, w których czuje się Pani spełniona, coś co Pani lubi robić, a może lubiła jako dziecko?

Serdecznie zachęcam do poeksplorowania również w tym obszarze. 

 

Brak dostępu do samej siebie może być ważną wskazówką - z jednej strony oporem do postawienia sobie trudnych pytań ( jest Pani w trakcie studiów, na etapie wyboru ścieżki życiowej, zawodowej, w nowym, nieznanym miejscu ) a z drugiej cennym drogowskazem, który nakłania do spotkania się z sobą, czego serdecznie Pani życzę. 

Wszystkiego dobrego.

 

Anna Kapelska

Witaj,

rozumiem, że przeżywasz dużo trudnych emocji. Daj sobie czas, to dopiero tydzień, a szok kulturowych i adaptacyjny czasem trochę trwa. Poszukaj wsparcia. W Holandii prawdopodobnie istnieją grupy wsparcia dla obcokrajowców. Proponuję też wyznaczyć granice ze współlokatorami, np. poprzez rozmowę o podziale obowiązków.

Jesli zauważasz, ze coś przynosi spokój i ukojenie to postaraj się robić tego więcej.

 

Pozdrawiam serdecznie

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Zdjęcie Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Psycholożka
141 odpowiedzi na forum

Brzmi to tak, jakbyś znalazła się w ogromnym rozdarciu. Z jednej strony w Polsce było Ci bardzo trudno i chciałaś zmiany, z drugiej tu, w Holandii, czujesz rozczarowanie, samotność i brak energii. Adaptacja do nowego miejsca to proces, który często zaczyna się od kryzysu, chaosu, tęsknoty i poczucia, że to się nie uda. Twoje ciało i psychika po prostu mówią Ci teraz: „potrzebuję odpoczynku, bezpieczeństwa i czasu, żeby oswoić się z tym wszystkim”.

Może być tak, że zostanie w Holandii pozwoli Ci zbudować coś nowego, ale nie musisz od razu decydować o całym swoim życiu. Możesz na razie dać sobie małe kroki: zadbać o rytm dnia, poszukać jednej rzeczy, która daje Ci chwilę przyjemności czy spokoju, powoli sprawdzać inne możliwości (np. grupy studenckie, spotkania Polaków, wsparcie psychologiczne na uczelni). A jeśli po czasie poczujesz, że to naprawdę nie Twoje miejsce, to decyzja o powrocie nadal będzie możliwa.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z poczuciem beznadziejności po utracie pracy i problemami finansowymi?
Dzień dobry. Nie wiem już, co mam ze sobą zrobić. Czuję się, jakbym była zamknięta w bańce beznadziei, smutku i złości. Czuję się bezwartościowa i beznadziejna, a czasami mam wrażenie, że wszyscy widzą mnie dokładnie tak samo, szczególnie moja rodzina. Kilka miesięcy temu z dnia na dzień straciłam pracę i od tamtej pory wysłałam mnóstwo CV oraz odbyłam kilka rozmów kwalifikacyjnych, ale nikt się do mnie nie odezwał. Nie mam już pieniędzy na rachunki ani nawet na jedzenie i czuję się kompletnie bezradna. Mam wrażenie, że jestem brzydka, leniwa i ciągle oceniana przez rodziców, którzy myślą, że nic nie robię, żeby znaleźć pracę. Przez cały czas myślę tylko o pieniądzach i o tym, jak bardzo spokojniejsza byłabym, mając chociaż tysiąc złotych. Czuję się psychicznie wykończona od ciągłego stresu i porównywania się do innych. Moi znajomi idą do przodu, mają pracę, podróżują, studiują za granicą, a ja stoję w miejscu. Za niedługo kończę 25 lat, a moje życie z miesiąca na miesiąc wydaje mi się coraz gorsze. Nieustannie martwię się brakiem pieniędzy, pracy i wykształcenia. Czuję się zamknięta w bańce rozpaczy, duszę się w niej, ale nie potrafię z niej uciec. Nie mogę przestać myśleć o tym, jak bardzo zawaliłam swoje życie i jak bardzo moja nastoletnia wersja mnie byłaby mną rozczarowana. Przez ciągły stres i smutek nie układa mi się też w związku, a znajomych coraz bardziej unikam, bo ciężko mi słuchać o ich sukcesach. Zaczęły masowo wypadać mi włosy, przytyłam, a jedzenie stało się jedyną rzeczą, która daje mi chwilową ulgę i radość. Wiem, że są ludzie, którzy mają w życiu gorzej, ale nigdy nie myślałam, że moje życie będzie wyglądało w ten sposób. Męczę się sama ze sobą i nie wiem już, jak sobie z tym wszystkim poradzić. Nic nie sprawia mi już radości. Kocham czytać książki i oglądać seriale, ale nawet na tym nie potrafię się skupić przez stres i ciągłe myśli, które mówią mi, że nie zasługuję teraz na odpoczynek ani chwilę spokoju. Mam wrażenie, że moje życie powoli rozsypuje mi się w rękach, a ja tylko bezradnie patrzę, jak tracę samą siebie. Coraz częściej czuję, że tęsknota za przeszłością, w której byłam szczęśliwa, i rozpacz związana z tym, co przeżywam teraz, powoli mnie niszczą. Każdy kolejny dzień wygląda tak samo i coraz bardziej boję się, że już nigdy nie będę potrafiła poczuć się naprawdę spokojna i szczęśliwa
7 odpowiedzi
Decyzja o rozstaniu czy przywiązanie? Zmagania z trudnymi emocjami w związku na emigracji

Od 3 lat mam narzeczonego, z którym mieszkamy razem (zamieszkaliśmy razem zaraz po zaręczynach, wyjechałam razem z nim za granicę i mieszkamy na mieszkaniu agencyjnym), zanim zamieszkaliśmy razem, nasz związek był szybki(?). Zaczęliśmy się spotykać w październiku, w lutym zabrałam go na wakacje z okazji walentynek i wtedy się oświadczył (tak naprawdę dzień przed wyjazdem, jak był pijany na umór u mnie w domu, bo podejrzewałam go o zdradę, a był kupić pierścionek), ale nieważne… żyło nam się dobrze, jak zamieszkaliśmy razem, okazało się, że jego przeszłość odbiła na nim piętno, awanturował się do takiego stopnia, że dochodziło do szarpania, niszczenia rzeczy itp tak minęły 2 lata (od roku już nie ma takich awantur, zmienił się bardzo, ale dalej ma czasami wybuchy złości) było wiele sytuacji gdzie byłam na skraju, myślałam o rozstaniu wiele razy, ale za każdym razem jak chciałam wpadał w furię raz prawie wjechał do rowu, bo jechał samochodem po tym, jak rozmawiałam że chce się rozstać odstawiał po prostu cyrki a ja płakałam i zawsze łagodziłam wszystko, zaraz jak widziałam te nerwy i desperację za każdym razem tak samo nie umiałam odejść i w poprzednich związkach też tak miałam, nigdy nie umiałam odejść. W moim domu w młodości były problemy alkoholowe, nie miałam za dobrych relacji z rodzicami, często po prostu wychodziłam z domu zdarzało się i tak, że na kilka dni… zaczęłam z nim być, bo jak się poznaliśmy wiele lat temu, to coś poczułam i tak on został w mojej głowie ja byłam za młoda, ale nigdy jakoś bardzo go nie kochałam po prostu taki sentyment, że był pierwszym chłopakiem którego pocałowałam itd nasz kontakt zerwał się a po paru latach się spotkaliśmy i właśnie zaczęliśmy być razem, ale w trakcie tego kiedy nie mieliśmy kontaktu, dużo się działo w moim młodzieńczym życiu. Byłam w bardzo przemocowym związku, stety zakończył się odsiadką mojego byłego partnera w więzieniu, miesiąc po tej sytuacji poznałam człowieka nazwijmy go Pan K. Wspaniały człowiek jego jedno spojrzenie paraliżowało mnie a stres jaki czułam przy nim to był szczyt, jakbym miała wziąć udział w grze na śmierć i życie to była cudowna, lecz bardzo bardzo krótka znajomość spotkaliśmy się parę razy spędzić czas, po czym doszło do pocałunku i już następnego spotkania nie było ale kontakt znikomy został wiedziałam i czułam że nie jestem mu obojętna a ja kochałam go jak wariatka potrafiłam siedzieć kilka godzin na ławce obok przystanku żeby zobaczyć jak wraca z pracy ale nie inwigilowałam go wiedziałam że jak będzie chciał sam się odezwie kontakt jakiś był czasami pisaliśmy sugerował mi kilka razy że mu się podobam że tęskni że chciałby żebym z nim była itp ale nasze spotkania zakończyły się tym że napisał do mojej koleżanki „ co to za dziewczyna jak daje się całować po tygodniu znajomości” i to we mnie zostało potem spotkaliśmy się jeszcze ze dwa razy na przestrzeni pół roku powiedział mi że się boi zaufać że został skrzywdzony i nie jest gotowy ja okej tylko że tak czekałam i czekałam i się nie doczekałam i wtedy pojawił się mój obecny narzeczony właściwie to nie wiem czy zaczęłam z nim być żeby zrobić panu K po złości czy naprawdę byłam tak zakochana w nim bo od tamtych sytuacji mija już 5 rok (z panem K) a ja dalej go kocham pomimo że wiem że to nie najlepszy materiał na męża to jak go spotykam czasami albo widzę jak jedzie samochodem serce staje dęba dostaje potów w głowie mi się kręci a cały świat jakby się zatrzymywał… mój narzeczony chce wrócić do Polski jak odłożymy trochę pieniędzy i kupimy dom ok 2 lat ( podkreślę też że jest starszy ode mnie o 7 lat) i wtedy bd się rozwijać itp a ja tego nie chce ale rozmowy nie pomagają bo jak poradzimy sobie jak wrócimy nie mamy nic itp ja to wiem ale i tak tego chce… chce wrócić już od dawna nie pasuje mi życie za granicą chce wrócić pracować kształcić się spełniać marzenia i tak kupić dom i założyć rodzinę ale nie będąc kolejne 2 lata za granicą… czasami mam wrażenie że mamy trochę inne perspektywy na życie… jak ja mówię o swoich planach to on się śmieje ze mnie wiem tak mam wysokie plany ale to moje własne plany nie chcę żeby ktoś je krytykował… zastanawiam się czy nie lepiej by mi było wrócić samej do Polski… ale boję się rozstania znowu się złamie i wrócę udam że nie chciałam tego itp poza tym mam wszystko za granicą musiałabym wrócić do rodziców znaleźć pracę nie wiem jakby to miało wyglądać teraz mam dobre kontakty z rodzicami ale to co było kiedyś zostawiło na mnie swoje piętno… jak miałam 14 lat rodzice zabrali mnie do psychologa a potem psychoterapeuty bo tam zostałam skierowana zdiagnozowano u mnie stany lękowe i depresyjne i po tylu latach stwierdzam że stany lękowe się bardzo pogłębiły czasami boję się nawet powiedzieć co myślę komuś że zacznie na mnie krzyczeć albo się śmiać na codzień jestem otwarta do ludzi lubię towarzystwo i raczej bym powiedziała że jestem duszą towarzystwa ale są momenty kiedy się bardzo boję z narzeczonym jak życie na codzień boję się nawet czasami powiedzieć co chce np jak każe mi wybrać co zjemy czy gdzie pójdziemy boję sie że zaraz mnie skrytykuje albo zwali winę na mnie na koniec… myślę że powinnam się skonsultować z lekarzem ale teraz jestem strasznie zależna nie pracuje, boję się odejść i nie wiem czy sama tego chce w końcu może ja go kocham tylko tak wygląda milosc(?) a może to przywiazanie(?) nie wiem co robić…

4 odpowiedzi
Wypalenie zawodowe przez poczucie wstydu, alienacji, lęku. Jak poradzić sobie z bezrobociem, które z tego wynika?
Mam 48 lat. Toksyczny wstyd zabił mnie zawodowo. Nie umiem wyjść z bezrobocia. Lęk uogólniony, bezsenność, lęk przed totalnym społecznym wykluczeniem. Mam rodzinę,ale chcę z tym poradzić sobie sama. Od czego zacząć?
2 odpowiedzi
Nie jestem w stanie tracić czasu na współpracę z osobami, które się obijają. Czy powinienem zmienić pracę?
Witam. Wychodzi na to, że mam ze sobą jakiś problem. Otóż. Pracuje w grupie 10 osób. Niestety 6/10 to lenie. (To nie moja ocena, chociaż też tak uważam). Kiedy nie jestem skazany na współpracę z tymi osobami, to mnie szczerze nie interesuje fakt, że uciekają przed pracą, ale kiedy musimy współpracować i widzę, że wykonuje trzy razy więcej pracy od reszty (nie chodzi o inne tempo) to trafia mnie szlag i nie potrafię powstrzymać się od wybuchu złości. Oczywiście pracujemy za te same pieniądze. Co robić? Nie umiem ściemniać, a coraz częściej czuję się wykorzystywany. Czy muszę zrezygnować z obecnej pracy tylko dlatego, że chce uczciwie pracować? Liczę na odpowiedź 🙂
3 odpowiedzi
Jestem studentem medycyny na 2 roku i ilość terminów i obowiązków mnie przytłacza.
Jestem studentem medycyny. Wiem, że chcę skończyć te studia i nie mogę doczekać się przyszłej pracy, ale chwilowo jestem na 2 roku i ilość terminów i obowiązków mnie przytłacza. Niezależnie od tego, ile pracuję, wychodzi tylko coraz gorzej, a pracownicy uczelni utwierdzają nas (studentów) w przekonaniu, jak beznadziejni jesteśmy. Wydawało mi się, że umiem ignorować te uwagi, ale od miesiąca sama myśl o studiach, zaliczeniach i poprawach wywołuje kłucie w klatce piersiowej, przyspieszone bicie serca i ostatnio silne drżenie mięśni, zwłaszcza ud, które ustępuje dopiero po ok. godzinie. Potrzebuję pełni koncentracji, a nie mogę zasnąć mimo silnego zmęczenia. Kiedy już zasnę, śnią mi się slajdy z prezentacji, z której mam zaliczenie albo koszmary, więc i tak wstaję zmęczony. Jak dojść z tym wszystkim do ładu? Czy jest skuteczny sposób na uspokojenie, poza farmakologią?
3 odpowiedzi
Jestem zmęczony i znudzony swoim życiem - dom i praca, która nie jest związana z moim zawodem. Potrzebuję kontaktu z innymi osobami - czy mam na to szansę?
Dzień dobry, mam 26 lat. Skończyłem dobre liceum i potem poszedłem do medycznej szkoły policealnej. Aktualnie kończę licencjat. Problem polega na tym, że po dzień dzisiejszy nie mogę znaleźć pracy w zawodzie i ciągle muszę pracować fizycznie za najniższą krajową. Ogólnie uważam, że ciągle robię to, czego nie chcę, nie mogę się odnaleźć. Nie mam też zbytnio znajomych i to jest jeszcze większy problem, bo nie mam się z kim spotykać. Zawsze było mi trudno o złapanie dobrego kontaktu z kimś, a w obecnym momencie tym bardziej, ponieważ sporo osób wyprowadziło się do innych miast albo mają jakieś swoje sprawy. Moje życie to tylko dom i praca. Mam już dosyć tej ciągłej rutyny i chciałbym, żeby coś się zaczęło zmieniać, aczkolwiek nie wiem jak mam sobie pomóc. Dodam że od 5 lat mam też dziwne problemy zdrowotno-alergiczne. Nie wiem co jest tego przyczyną. Byłem u kilku specjalistów, ale żaden nie powiedział mi niczego konkretnego. Ciągle jestem zmęczony i nie mam chęci do życia, do tego problemy z układem trawiennym. Od czego mam zacząć ? Czy mam jeszcze w życiu szanse by kogoś poznać ?
2 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Kolega zdejmuje połowę stosu papierów z biurka zestresowanego mężczyzny

Stres - przyczyny, objawy i skutki oraz jak sobie z nim radzić?

Stres to nieodłączny element życia, ale można nim zarządzać. Zrozumienie jego mechanizmów i rodzajów oraz nauka skutecznych metod radzenia sobie z nim poprawia jakość życia. Artykuł omawia naturę stresu, jego typy i fazy.