Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Przeprowadzka do Holandii na magisterkę: rozczarowanie, samotność i stres a decyzja o powrocie

Przeprowadziłam się tydzień temu do Holandii i już chcę wrócić. Od początku mi coś nie pasowało, choć na początku podobało mi się miasto, jednak czułam, że to nie to. Przeprowadziłam się tu na studia magist. i pierwszy dzień był straszny, zajęcia, na których nie mogłam się skupić, były strasznie nudne, tego samego dnia wprowadzenie do mieszkania. Nie miałam nawet czasu nic zjeść. 
Współlokatorzy okazali się beznadziejni - kompletnie nie sprzątają, ja musiałam posprzątać nasz dom, a przy zwracaniu im uwagi albo się wypierają albo ignorują prośby. Ludzie na studiach są kilka lat młodsi ode mnie i każdy po zajęciach idzie prosto do domu, ja proponowałam jakieś wyjście, ale na razie bez wzajemności. 
Ogólnie to bardzo zawiodła mnie też uczelnia, bo wykłady są strasznie nudne i nie jestem w stanie na nich wysiedzieć. Problem w tym, że ta wyprowadzka była jedyną szansą na zmianę życia, bo w Polsce byłam nieszczęśliwa w mieście, w którym mieszkam od lat i moja sytuacja była niemożliwa do funkcjonowania na codzień. Również samotność, nie mogłam znaleźć pracy po studiach. 
Tak więc wszędzie gdzie próbuję jest coś nietak. Tylko, że powrót będzie kosztowny, nie mam pojęcia jak zabiorę te rzeczy z powrotem, moj tata specjalnie przywiózł je samochodem z Polski, a teraz nie wiem co z nimi. Jaką ja znajdę pracę, skoro miałam problem ze znalezieniem pracy już od dluzszego czasu? 
Teraz nic już mi się nie chce, nie wyobrażam sobie już musieć cokolwiek, jestem wyczerpana, wypalona, nie mam siły na to wszystko. 
Albo popełniłam ogromny błąd przyjeżdżając do Holandii, albo popełnię wyjeżdżając z niej. Biję się z myślami, czy mam się zmusić, bo studia trwają rok, ale nie widzę tutaj życia kompletnie, spędzam tutaj dnie w taki sposób, że spinam się że współlokatorzy znowu nie posprzątali, potem chodzę na wykłady, na które nie mam motywacji się przygotowywać, wracam z bólem głowy, jedzenie jest tutaj strasznie drogie a gotowanie mi nie wychodzi, czasami rozmawiam z jakąś znajomą, ale nie widzę z drugiej strony chęci na nawiązanie głębszej znajomości. 
Nie mam pojęcia, co chciałabym robić zawodowo. Z drugiej strony, czuję tutaj jakiś rodzaj wyciszenia i spokoju, którego w Warszawie nie zaznałam. 
Nie czuję jednak dostępu do samej siebie, czuję się jak dziecko, które musi gdzieś za karę siedzieć. Spodziewałam się z tyłu glowy, że pewnie się nie odnajdę, jednak zmusiłam się prawdę mówiąc do wyprowadzki, aby zmienić scenariusz życia.

User Forum

Anonimowo

6 miesięcy temu
Elżbieta Byzdra-Rafa

Elżbieta Byzdra-Rafa

Dzień dobry🙂

Pisze Pani o trudnościach, jakie pojawiły się w nowym miejscu, w nowym środowisku. Tydzień to bardzo krótki czas na adaptację do nowych realiów. To naturalne, że mogą pojawiać się różne emocje i myśli  (żal, złość, smutek, niechęć, pragnienie powrotu...) warto dać sobie trochę więcej czasu na adaptację i trochę więcej troski kierowanej do samej siebie i uważności na Pani własne potrzeby, takie, które są możliwe do spełnienia w obecnej, trudnej sytuacji. Zachęcam też Panią do sięgnięcia po wsparcie lekarza psychiatry. Leki rozpoczną działanie dość szybko i mogą obniżyć poziom lęku, zatrzymać natrętne, powtarzające się myśli, wpłynąć na poprawę koncentracji i na ogólne odczucie spokoju. 

Sugeruję też Pani rozpoczęcie terapii indywidualnej. Choć na skutki trzeba dłużej czekać, efekty terapii są znacznie trwalsze.  Na terapii będzie mogła Pani "przepracować" obecną trudną sytuację (emocje, natrętne myśli, chęć ucieczki...) ale też przyjrzeć się przeszłości i powodom, dla których wyjazd do Holandii wydawał się jedyną sensowną opcją... Co trudnego działo się w przeszłości w Pani życiu, z czym się Pani zmagała?

Pozdrawiam i życzę dużo siły

Elżbieta Byzdra-Rafa 

terapeutka Gestalt 

6 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iga Borkowska

Iga Borkowska

Dzień dobry, 
Podjęła Pani duży wysiłek - przeprowadziła się Pani do innego kraju, weszła Pani w nowe środowisko, podjęła Pani naukę, dużo Pani zainwestowała w lepszą przyszłość. Cały czas mierzy się Pani z tym zadaniem - nie czuje się tam Pani jeszcze "jak u siebie", zawarła Pani znajomości, ale nadal czuje się Pani samotna. Próbuje się Pani nauczyć czegoś nowego, ale trudno się Pani tym zaciekawić. Opisuje Pani, że ten problem trwa już w zasadzie kilka lat, wygląda więc na kryzys związany z wejściem w dorosłe życie. Z jednej strony ma Pani duże zasoby - potrafi Pani podjąć decyzję o przeprowadzce, rozpoczęciu czegoś nowego, podjąć próby nawiązania nowych znajomości. Coś jednak utrudnia Pani czerpanie z życia - radości i satysfakcji, coś w myślach kwestionuje Pani decyzje, przygnębia, osłabia. To są bardzo ważne obszary do przyjrzenia się na terapii, opisywane przez Panią odvzucia mogą wskazywać na stany depresyjne. Wskazana byłaby zatem konsultacja u psychoterapeuty. 
Pozdrawiam serdecznie,  Iga Borkowska, www.maturitas.pl

6 miesięcy temu
Justyna Majewska

Justyna Majewska

Dzień dobry

Wyjazd za granicę w poszukiwaniu lepszego życia jest bardzo odważną decyzją. Obcy język, nieznana kultura mogą pogłębiać osamotnienie i rozczarowanie. Usłyszałam jednak, że w trudnym czasie jakoś można też odnaleźć odrobione spokoju.  Jakby to było poeksplorować co tak wycisza w tym nowym miejscu?  Może te momenty mogłyby się stać „szczelinami” do poznania miejsca, które jakoś zaciekawiało i popchnęło w kierunku wyjazdu z Polski? Tydzień to dość krótki czas by zbudować relacje, poszukać czego się lubi. Może właśnie rok to dobra rama czasowa by eksplorować i sprawdzić czy jednak istnieje coś atrakcyjnego w tym miejscu? 

A gdyby tak zabrać na wycieczkę to Wewnętrzne dziecko, które do tej pory poczuło się ukarane i poszukać czego mu potrzeba w Holandii? Pokazać mu miejsca, w których będzie się dobrze bawiło a nie nudziło ?


Pozdrawiam serdecznie 

Justyna Majewska 

Psycholog, Sandplay Therapy Practitioner

 

6 miesięcy temu
Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Przeprowadzka do innego kraju, pierwsze kroki w nowym miejscu, bycie cudzoziemcem, to naprawdę wielkie wyzwanie. Wymagają od nas dużo siły w tworzeniu umiejętności adaptacji i elastyczności.
Więc naprawdę współczuję Pani uczucia zagubienia i obawy, szczególnie dlatego, że miała Pani wielkie oczekiwania i bardzo chciała znaleźć nowe miejsce dla siebie.

 

Jednak pisze Pani, że minął tydzień. To jest jeszcze trochę za mało, aby stwierdzić, że naprawdę nie jest to odpowiednie miejsce dla nowych doświadczeń. To nie znaczy, że trudności, których Pani doświadcza, są nieważne. Ale na każdy problem można znaleźć rozwiązanie, które nie musi oznaczać tylko powrotu do Polski. Na przykład, jeżeli współlokatorzy nie są dla Pani mili, można poszukać pokoju gdzieś indziej. Albo, jeżeli na uczelni ludzie nie są otwarci na poznawanie nowych osób, może są inne miejsca, gdzie można nawiązać relacje.

 

Także Holandia i uczelnia nie muszą być od razu idealnym miejscem – mogą po prostu być kolejnym krokiem w rozwoju dla Pani. Może za rok otworzą się inne drzwi: w Holandii, w Polsce albo gdzieś indziej.

 

Może się zdarzyć, że w końcu Pani obawy okażą się prawdziwe i będzie konieczny powrót do Polski, aby zadbać o swój dobrostan. Ale sugerowałbym na razie traktować każdy problem powoli i krok po kroku eksperymentować oraz próbować inne rozwiązania. W tym mogą pomóc rodzina albo koledzy.

 

Jeżeli uważa Pani, że potrzebuje w tym wsparcia, psycholog może pomóc i udzielić nowych strategii adaptacji i rozwiązywania problemów.

 

Trzymam kciuki

Lucio Pileggi, Psycholog

6 miesięcy temu
Sylwia Szulecka

Sylwia Szulecka

Szanowna Pani,

opisuje Pani trudny czas adaptacji do zmiany. Przeprowadzka do innego kraju, podjęcie nowych studiów, nowe środowisko - wszystko to są ogromne wyzwania życiowe. Trudno się do nich przyzwyczaić w ciągu tygodnia. Czas bywa tutaj pomocny. Czas i łagodne troskliwe traktowanie siebie samej - z założeniem, że ma Pani prawo być trudno. 

Warto, by przyjrzała się Pani powodom, dla których - jak Pani pisze - "zmusiła się" Pani do wyprowadzki. Co tak naprawdę chciała/chce Pani zmienić i czy ta przeprowadzka w ogóle taką zmianę umożliwia?

 

Mam nadzieję, że uda się Pani odpowiedzieć na ważne dla siebie pytania.

Pozdrawiam serdecznie

 

 

Sylwia Szulecka

psycholog-seksuolog, psychoterapeutka

6 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

czytając Pani wpis miałam poczucie, że bardzo dużo rzeczy wzięła Pani na siebie w ostatnim czasie. Przeprowadzka do innego kraju, studia, nowe mieszkanie, nowe osoby. To naprawdę spore obciążenie. Zastanawiam się na ile to wszystko, co Pani teraz odczuwa, bardziej wynika z przeciążenia i wypalenia, niż realnie dowodzi temu, że przeprowadzka była złą decyzją. Być może warto dać sobie teraz trochę czasu, nie wywierać na siebie presji, że musi Pani koniecznie cieszyć się z przeprowadzki do Holandii i każdego dnia czerpać z tego satysfakcję. Początki bywają trudne. Myślę, że warto teraz skupić się na drobnych krokach, zadbać o rutynę dnia, sprawiać sobie choćby małe przyjemności, zamiast usilnie próbować odpowiedzieć sobie na pytanie: zostać czy wrócić? Jeśli emocje, których Pani doświadcza są bardzo silne, a wątpliwości wciąż się mnożą, warto rozważyć spotkanie z psychologiem.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Bejmert

Psycholog

6 miesięcy temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Na początku gratuluję Pani podjęcia trudnej decyzji - zmiana miejsca zamieszkania i przeprowadzka do innego kraju wymaga sporej odwagi! 

Pisze Pani, że jest w nowym miejscu od tygodnia. Wykłady nie okazały się dla Pani ciekawe a współlokatorzy nie reagują na Pani prośby dotyczące porządku - czy widzi Pani jakąś możliwość ustalenia obowiązków w domu?

 

Proszę też pomyśleć, jak Pani pobyt może się rozwinąć - tydzień to naprawdę niewiele, być może czekają na Panią wydarzenia lub osoby, które sprawią, że zmieni Pani spojrzenie na pobyt tam? Co Pani myśli o zastosowaniu takiej zasady ciekawości jak u małego dziecka na zasadzie poznawania i odkrywania nowego miejsca?  Wspomina też Pani, że mimo wszystko znajduje tam Pani swoiste wyciszenie - może warto za tym podążyć? 

 

Wspomina Pani też o tym, że nie wie, co chce robić zawodowo. Czy są takie obszary, w których czuje się Pani spełniona, coś co Pani lubi robić, a może lubiła jako dziecko?

Serdecznie zachęcam do poeksplorowania również w tym obszarze. 

 

Brak dostępu do samej siebie może być ważną wskazówką - z jednej strony oporem do postawienia sobie trudnych pytań ( jest Pani w trakcie studiów, na etapie wyboru ścieżki życiowej, zawodowej, w nowym, nieznanym miejscu ) a z drugiej cennym drogowskazem, który nakłania do spotkania się z sobą, czego serdecznie Pani życzę. 

Wszystkiego dobrego.

 

Anna Kapelska

6 miesięcy temu
Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Witaj,

rozumiem, że przeżywasz dużo trudnych emocji. Daj sobie czas, to dopiero tydzień, a szok kulturowych i adaptacyjny czasem trochę trwa. Poszukaj wsparcia. W Holandii prawdopodobnie istnieją grupy wsparcia dla obcokrajowców. Proponuję też wyznaczyć granice ze współlokatorami, np. poprzez rozmowę o podziale obowiązków.

Jesli zauważasz, ze coś przynosi spokój i ukojenie to postaraj się robić tego więcej.

 

Pozdrawiam serdecznie

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

6 miesięcy temu
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Brzmi to tak, jakbyś znalazła się w ogromnym rozdarciu. Z jednej strony w Polsce było Ci bardzo trudno i chciałaś zmiany, z drugiej tu, w Holandii, czujesz rozczarowanie, samotność i brak energii. Adaptacja do nowego miejsca to proces, który często zaczyna się od kryzysu, chaosu, tęsknoty i poczucia, że to się nie uda. Twoje ciało i psychika po prostu mówią Ci teraz: „potrzebuję odpoczynku, bezpieczeństwa i czasu, żeby oswoić się z tym wszystkim”.

Może być tak, że zostanie w Holandii pozwoli Ci zbudować coś nowego, ale nie musisz od razu decydować o całym swoim życiu. Możesz na razie dać sobie małe kroki: zadbać o rytm dnia, poszukać jednej rzeczy, która daje Ci chwilę przyjemności czy spokoju, powoli sprawdzać inne możliwości (np. grupy studenckie, spotkania Polaków, wsparcie psychologiczne na uczelni). A jeśli po czasie poczujesz, że to naprawdę nie Twoje miejsce, to decyzja o powrocie nadal będzie możliwa.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog 

6 miesięcy temu

Zobacz podobne

Bezsens życia, brak motywacji i jak wyjść z poczucia marazmu w wieku 30 lat

Mam problem z bezsensem życia i motywacja do niego od około 3 lat. W tym roku kończę 31 lat, mieszkam z rodzicami, nie mam własnej rodziny, dziewczyny też nie mam. Nie wyprowadzę się z domu, bo mnie na to nie stać Mam stałą pracę, ale słabo płatna. Parę lat temu skończyłem 5-letnie studia, które mi nic nie dały - zmarnowany czas- często męczy mnie ta myśl o tych studiach, które mi nic nie dały w życiu. Mam poczucie bezsensu życia, zero motywacji ... spożywam alkohol tylko w piątek i sobotę, żeby zabić to uczucie bezsensu. Jak to leczyć ? Czasami sobie myślę, że chciałbym już być na emeryturze i mieć życie za sobą ... Jestem znudzony życiem i to maksymalnie. Nie wiem, jak to leczyć, czy dam radę to sam jakoś leczyć ?

Brak motywacji do nauki po niezdanym egzaminie - jak poradzić sobie z zniechęceniem i stresem?

Witam, 

od dłuższego czasu zmagam się z przytłaczającym mnie problemem, a mianowicie chodzi o naukę. 

W tamtym roku studiowałam na 1 roku wymagającego kierunku, natomiast nie zdałam jednego, ostatniego egzaminu. 

Warto dodać, że problemy z nauką miałam od długiego czasu.

W tamtym roku bardzo ciężko było mi się zebrać w sobie, po prostu siąść i zacząć się uczyć, zostawiałam wszystko na ostatnią chwilę. Mimo to prawie mi się udało, zaliczyłam wszystkie ciężkie przedmioty, jednakże z najcięższego z nich nie zdałam ostatniego egzaminu. Skutkuje to tym, że powtarzam ten przedmiot w tym roku. Niestety nie mam totalnie motywacji ani ochoty, ciągle z tyłu głowy mam swoją porażkę, próbowałam sobie to tłumaczyć, że tak miało być, że to jest test mojej siły i wytrzymałości psychicznej. Starałam się nie obwiniać, ale już nie daje po prostu rady. W tym momencie, mimo iż się staram, 2 kolokwia mam niezdane, już naprawdę mi się odechciewa żyć.

Nie wiem, dlaczego inni potrafią po prostu się nauczyć i to zdać, czuję się po prostu głupia. 

Proszę o pomoc, skąd mogło się wziąć to zniechęcenie i dlaczego nie potrafię z tym sobie poradzić?

Witam. Od ponad pół roku czuje bezsens w tym, co robię.
Witam. Od ponad pół roku czuje bezsens w tym, co robię. Wszystko wydaje się być nijakie, wcześniej potrafiłem wychodzić ze znajomymi czy to na bilarda, kręgle, zwykłe spotkanie, rzeczy takie jak gry wideo, filmy sprawiało mi to radość. Teraz najchętniej przy porannym budziku nawet bym się nie budził tylko spał dalej, praca mnie frustruje. Potrafię zepsuć czynności, które wykonywałem już wielokrotnie. Chodzę rozkojarzony, mam duży natłok myśli, z rana jestem bardzo agresywny, nie mam ochoty nawet się odzywać, rozmowa przychodzi z trudem, załatwianie spraw odkładam na później, przez co narastają kolejne problemy. Wydaje mi się, że z tygodnia na tydzień sytuacja się stale pogarsza, mimo że dni wolne poprawiają trochę mój nastrój to powrót po weekendzie do pracy to istny koszmar. Nie wiem, co mam dalej zrobić. Boję się, że porzucę prace przez to, że już nie ma siły. Zdarza się, że nocami patrzę się w sufit i rozmyślam o tym wszystkim, zaniedbując sen. Proszę o pomoc, rady, co zrobić..
Odczuwam swego rodzaju pustkę, wypalenie, nic mi się nie chce
Odczuwam swego rodzaju pustkę, wypalenie, nic mi się nie chce, rozmawiając z ludźmi w moim wieku bądź podobnym czuję się gorsza, mają pracę w moim oku bardzo prestiżowe, a ja mam problem z jej znalezieniem, podobnie nie jestem w związku, żaden chłopak nigdy nie wykonał do mnie pierwszego kroku w przeciwieństwie do mnie, która zawsze wychodzę z inicjatywą, nie wiem, czy jest sens kończyć magistra.
Izolacja społeczna po pandemii - kiedyś byłem inny. Co robić?

Dzień dobry, mam 34 lata, w wieku 25 lat i mniej, nie było tego. Otóż 7-8 lat pracowałem przed komputerem, z początku praca stacjonarna i kontakt z ludźmi był, w tym z kobietami, następnie nastał czas pandemii i izolacji - pracę zaczeliśmy wykonywać w domu, po pandemii nadal mogliśmy pracować w domu, trwało to kilka lat, niby wygodnie, ale bez kontaktu z ludźmi. 

Jak już minęła pandemia widzę, że się izoluję, unikam ludzi, nie przepadam chodzić na spacery, jak jest więcej ludzi na mieście, najlepiej spaceruje mi się zimą - wtedy jest mniej ludzi, ja jestem bardziej ubrany, nie widać tak szczupłych rąk i sylwetki. Nie to, że nie lubię ludzi, bardziej nie lubię tłoku, gdzie cały czas mijam kogoś lub siedzi wielu ludzi na ławce i patrzą. 

Do czego zmierzam - absolutnie nie mam chęci rozmawiać z płcią przeciwną, zamknąłem się w sobie? Tak jakby boję się kobiet. Dziś byłem w centrum handlowym i czułem się tam całkowicie niepewnie, nieswojo, jakby zestresowany. 

Próbuję wychodzić do ludzi. Teraz szukam nowej pracy, lecz nie przed komputerem, ale na budowie. Tylko że nie jestem w stanie iść i zapytać czy jest praca, raz miałem iść, ale różni pracownicy się na mnie patrzyli kto idzie i odpuściłem. 

W wieku ok. 19 lat też chodziłem i pytałem po budowach o pracę, ale nie było takiego myślenia, po prostu szedłem.. A czemu budowa? Sądzę, że tam trzeba przebywać z ludźmi, a nie tylko komunikować się przez komputer oraz jest tam różnorodność zadań, trzeba tam pytać, słuchać, rozmawiać. Dodatkowo jak nie zarabiam to myślę, że jestem nic nie wart,nie ma sensu nigdzie podróżować itd. 

Minus tego wszystkiego jeszcze taki, że nie mam kolegów i koleżanek, z którymi mogę wyjść - tak często jest samotność. Dawniej piłem alko, wtedy kontakty towarzystkie były prostsze. 

Czy mam tak wychodzić na miasto do ludzi, pomimo że często nie będę z nikim rozmawiał? Czy to mi pomoże? Dawniej byłem czasami nawet duszą towarzystwa, ale miałem wtedy dużo znajomych ;)

wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.