Left ArrowWstecz

Czy różnice finansowe i w podejściu do przyszłości mogą zakończyć nasz związek?

Dzień dobry, jestem w związku od 4 lat. Mam 28 lat, mój partner jest ode mnie starszy o 14 lat. Mieszkamy razem od 2 lat. Od pewnego czasu pojawia się między nami coraz więcej napięć, głównie na tle finansowym. Ja zaczęłam poważnie myśleć o przyszłości o ślubie, stabilizacji, odkładaniu pieniędzy. Partner pracuje i realnie jest w stanie odłożyć kilkaset złotych miesięcznie, jednak robi to z dużym żalem i poczuciem presji. Mam wrażenie, że dla niego odkładanie to bardziej przykry obowiązek niż wspólny cel. Wiem, że jest dobrym człowiekiem i na co dzień dobrze mi z nim jako z partnerem. Jednocześnie coraz częściej czuję, że brakuje mi poczucia bezpieczeństwa i stabilności. Różnica wieku sprawia, że oczekiwałabym od niego większej dojrzałości finansowej i „ogarnięcia” życiowego. Myślę o przyszłości, o dziecku i o tym, czy będę mogła czuć się spokojnie, wiedząc, że wspólnie jesteśmy w stanie utrzymać rodzinę. Na ten moment tego nie czuję. Z jednej strony boję się zakończyć ten związek, bo wiem, że to dobra osoba i obawiam się, że mogłabym tego żałować. Z drugiej strony z dnia na dzień narasta we mnie frustracja, a temat finansów coraz częściej wywołuje zgrzyty. Czy w takiej sytuacji warto dalej próbować? Czy to chwilowy kryzys, czy raczej znak, że nasze podejście do przyszłości i odpowiedzialności jest po prostu różne?
User Forum

Ola

3 miesiące temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, nie brzmi jak „czepianie się pieniędzy”, tylko jak potrzebę bezpieczeństwa. A to jest bardzo podstawowa potrzeba, zwłaszcza kiedy zaczyna się myśleć o ślubie czy dziecku.

Tu nie chodzi o to, czy on odkłada 300 czy 800 zł. Chodzi o nastawienie. Jeśli dla Pani odkładanie to element budowania wspólnej przyszłości, a dla niego to przykra presja, to mówimy o różnicy w podejściu do odpowiedzialności, nie tylko o kwocie.

 

Różnica wieku naturalnie budzi oczekiwanie, że starsza osoba będzie bardziej stabilna życiowo. Jeśli Pani tego nie czuje, to frustracja będzie rosła. I to jest coś, czego nie da się „zagadać”, bo to dotyczy poczucia bezpieczeństwa.

 

Zadałbym sobie kilka prostych pytań:
– Czy on realnie chce budować z Panią rodzinę, czy raczej dobrze mu w obecnym układzie?
– Czy potrafi wziąć odpowiedzialność bez poczucia, że jest do czegoś zmuszany?
– Czy Pani jest w stanie zaakceptować, że jego podejście do finansów może się nie zmienić?

 

Jeśli odpowiedź na ostatnie pytanie brzmi „nie”, to warto to potraktować poważnie.

 

To może być kryzys, jeśli oboje jesteście gotowi usiąść i ustalić konkretny plan: ile odkładamy, na co, w jakim czasie, po co. Bez wyrzutów, bez presji, tylko jasno. Jeśli jednak każda rozmowa kończy się napięciem i obroną z jego strony, to możliwe, że po prostu jesteście w innym miejscu życiowym.

 

Nie musi Pani podejmować decyzji od razu. Ale ignorowanie rosnącej frustracji zwykle kończy się wybuchem.

Najważniejsze pytanie brzmi nie „czy on jest dobrym człowiekiem?”, tylko „czy przy nim czuję się bezpiecznie i spokojnie w myśleniu o przyszłości?”. Jeśli odpowiedź coraz częściej brzmi „nie”, to to jest sygnał, którego nie warto lekceważyć.

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Nowakowska

Magdalena Nowakowska

To, co czujesz, jest całkowicie zrozumiałe. Jesteś w momencie życia, w którym naturalnie rośnie potrzeba stabilności i bezpieczeństwa. Poczucie bezpieczeństwa i wspólnego planu na przyszłość — to fundament poczucia spokoju w dorosłym związku, zwłaszcza gdy zaczyna się myśleć o dziecku i rodzinie.

Na ten moment odkładanie pieniędzy przybiera dla Was inne znaczenie. Ty, odkładając, czujesz spokój. On, odkładając, czuje ciężar. Odkładanie pieniędzy przeżywacie zupełnie inaczej.

Myślę, że warto porozmawiać otwarcie o tym jak widzicie przyszłość, jakie są wasze plany, jak rozumiecie podział obowiązków i finansów, co jest dla was ważne.

Rozmowa pomoże usłyszeć potrzeby i  rozjaśnić, jakie są wyobrażenia na temat wspólnego życia.

Trzymam kciuki!

3 miesiące temu
Karolina Sobczyk

Karolina Sobczyk

Dzień dobry
Zanim potraktuje Pani tę sytuację jako sygnał do rozstania, zachęcałabym do zatrzymania się i spokojnej rozmowy 
z partnerem.

Warto najpierw dobrze nazwać własne potrzeby: czego dokładnie Pani oczekuje, co daje Pani poczucie stabilności, czego się Pani obawia. Równie ważne jest wysłuchanie jego perspektywy: co w nim budzi presję, jak rozumie odpowiedzialność, jak wyobraża sobie kolejne lata. Dajcie sobie szansę na zrozumienie swoich perspektyw, nie przekrzykujcie się, niech ta rozmowa będzie równa dla każdej ze stron. 

Dopiero z poziomu świadomości rozumienia waszych potrzeb i oczekiwań można szukać realnego kompromisu 
i rozwiązania, który częściowo zabezpieczy Pani potrzebę bezpieczeństwa, a jednocześnie nie będzie dla Partnera przeżywane jako przymus. Jeśli okaże się, że wspólnego kierunku nie ma, wtedy decyzja będzie oparta na faktach, 
a nie na domysłach czy lęku.

Pozdrawiam serdecznie. 

3 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Dziękujemy za wiadomość. Pani Olu,
czytam Pani treść i mam poczucie, jak bardzo jest Pani „pomiędzy”. Z jednej strony widzi Pani w partnerze dobrego człowieka i to, co między Wami działa. Z drugiej. coraz mocniej odzywa się potrzeba bezpieczeństwa, stabilności, planu na przyszłość. To nie brzmi jak kaprys, tylko jak coś bardzo ważnego i dojrzewającego w Pani.Zastanawiam się, kiedy myśli Pani o przyszłości: ślubie, dziecku, wspólnym domu: co dokładnie daje Pani poczucie spokoju? Co musiałoby się wydarzyć, żeby mogła Pani powiedzieć: „tak, czuję się bezpiecznie”? Gdyby w najbliższych miesiącach coś miało się poprawić choćby o jeden mały krok, po czym jako pierwszym by Pani to poznała? Jak zachowywałby się partner? Jak wyglądałyby rozmowy o pieniądzach?
 

Pisze Pani o frustracji, która narasta. W skali od 0 do 10 — gdzie 0 to „jestem spokojna o naszą przyszłość” a 10 to „jestem na granicy wytrzymałości” — gdzie jest Pani dziś? Co sprawia, że to nie jest jeszcze wyżej?


Być może kluczowe pytanie nie brzmi: „czy to chwilowy kryzys?” ale: „czy nasze wartości dotyczące bezpieczeństwa i odpowiedzialności są na tyle wspólne, by budować na nich przyszłość?”.


Odpowiedź może dojrzewać powoli i warto dać sobie prawo, by ją w sobie spokojnie usłyszeć. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry Pani,

Z opisu widać, że w relacji jest dużo dobra i codziennej bliskości, a jednocześnie rośnie w Pani napięcie, bo coraz mocniej potrzebuje Pani bezpieczeństwa, planu i poczucia, że stabilizacji finansowej i życiowej. To nie musi oznaczać, że związek jest „zły”, raczej że temat przyszłości stał się na tyle ważny, że domaga się uporządkowania.  

Ważną informacją jest to, że partner realnie potrafi odłożyć pewną kwotę, tylko przeżywa to jako presję. To już jest punkt zaczepienia: coś działa, choć w sposób, który oboje kosztuje. Warto oprzeć rozmowy nie na tym, kto ma rację, tylko na tym, jak ma wyglądać Pani preferowana przyszłość w praktyce i o tym powiedzieć : po czym konkretnie Pani pozna w codzienności, że jest stabilniej (jakie zachowania, jakie ustalenia, jakie liczby, jaka przewidywalność). 

Pomaga też zaplanowanie takiego celu poprzez małe, mierzalne kroki, które są do udźwignięcia i dla Pani, i dla partnera. 

Jeśli Pani chce sprawdzić, czy to „chwilowy kryzys”, czy różnica nie do pogodzenia, zwykle dobrze pokazuje to nie sama deklaracja, tylko to, czy po spokojnych rozmowach i prostych ustaleniach pojawia się choć minimalna poprawa w napięciu i współpracy. Pomocne bywa też określenie poczucia bezpieczeństwa w związku. To porządkuje temat i pozwala odróżnić „brak ideału” od „braku fundamentu”.  

 

3 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Olu, porusza Pani bardzo ważny temat, który dotyka fundamentów poczucia bezpieczeństwa w relacji. Z perspektywy psychologicznej, warto przyjrzeć się temu, co dla każdego z Państwa oznaczają pieniądze i stabilizacja.

Często pod wspólnym mianownikiem finansów kryją się głębokie przekonania:

Dla Pani oszczędności mogą oznaczać bezpieczeństwo i troskę o przyszłość, szczególnie w kontekście planowanego macierzyństwa. Dla partnera odkładanie pieniędzy może wiązać się z poczuciem utraty wolności lub presją, co wywołuje opór.

Różnica wieku może tutaj dodatkowo uwypuklać różnice w tzw. cyklu życia – Pani jest na etapie budowania gniazda i zabezpieczania przyszłości, podczas gdy partner może mieć inne priorytety.

Co warto rozważyć?

Szczera rozmowa o wartościach, nie o kwotach: zamiast rozmawiać o tym, ile odkładać, warto porozmawiać o tym, co te pieniądze mają Państwu zapewnić. Czy Wasza wizja dobrego życia za 5-10 lat jest zbieżna?

Konceptualizacja Pani lęku: czy brak poczucia bezpieczeństwa wynika tylko z realnych cyfr na koncie, czy z braku zaufania do dojrzałości partnera w sytuacjach kryzysowych?

Sprawdzenie elastyczności: czy partner jest gotowy na kompromis, czy jego opór jest stałą cechą charakteru?

Warto zastanowić się, czy kocha Pani partnera takim, jakim jest teraz, czy "projekt" tej osoby, którą mógłby się stać, gdyby zaczął oszczędzać. Frustracja często bierze się z oczekiwania, że druga strona zmieni swoje podstawowe wartości. Jeśli fundamenty tj. podejście do odpowiedzialności są skrajnie różne, może to być sygnał, że Państwa potrzeby w dłuższej perspektywie będą trudne do pogodzenia bez stałego napięcia.

Powodzenia.

Psycholog Bożena Nagórska

3 miesiące temu
Julia Otremba

Julia Otremba

Dziękuję Ci za podzielenie się tym, co się dzieje w Twoim związku. Widać, że bardzo zależy Ci na tej relacji i że czujesz się w niej dobrze na co dzień, ale jednocześnie narasta w Tobie frustracja, szczególnie w kwestii finansów i poczucia bezpieczeństwa. To bardzo ludzka i naturalna reakcja – kiedy myślimy o przyszłości, o stabilizacji, o dzieciach, zaczynamy coraz uważniej przyglądać się temu, czy nasze potrzeby i wartości są kompatybilne z partnerem.

Twoje poczucie niepewności i braku stabilności jest sygnałem, którego nie warto ignorować. To naturalne, że myśląc o założeniu rodziny, chcesz mieć pewność, że wspólne życie będzie przewidywalne. Jeśli teraz czujesz, że tego poczucia nie masz, może to świadczyć o tym, że Wasze oczekiwania w kwestii przyszłości i bezpieczeństwa finansowego są różne -  i to niekoniecznie jest coś, co da się łatwo zmienić.

Narastająca frustracja i powtarzające się konflikty w tym samym obszarze rzadko znikają same. Czasami to znak, że potrzebna jest głęboka rozmowa, wyjaśnienie, jakie są Wasze wartości i granice, albo nawet decyzja, czy da się te różnice pogodzić. Jeżeli zależy Ci na tym związku, warto spróbować otwartej, spokojnej rozmowy o tym, co dla Was oznacza bezpieczeństwo i stabilność, i jak możecie znaleźć wspólny język w finansach. Jeśli po takiej rozmowie nadal będziesz czuła, że brakuje Ci poczucia spokoju o przyszłość, to może być sygnał, że Wasze podejście do życia jest po prostu różne. I to też nie oznacza, że ktoś jest „zły” – po prostu nie zawsze da się w pełni dopasować wartości i styl życia w związku.

Pozdrawiam ciepło, 

Julia

3 miesiące temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


wygląda na to, że dylemat dotyczy istotnej różnicy w wartościach i poczuciu odpowiedzialności, co w relacjach długoterminowych rzadko okazuje się tylko „chwilowym kryzysem”. Fakt, że partner jest o 14 lat starszy, naturalnie buduje w Pani oczekiwanie większej dojrzałości, jednak jego opór przed oszczędzaniem i poczucie presji sugerują, że znajduje się on na innym etapie emocjonalnym, jeśli chodzi o budowanie bezpieczeństwa materialnego. Poczucie stabilności jest fundamentem, na którym buduje się zaufanie do wspólnej przyszłości, zwłaszcza w kontekście planowania dziecka. Jeśli teraz czuje Pani frustrację, to po pojawieniu się dodatkowych obciążeń ten stan może przerodzić się w głęboki żal i poczucie osamotnienia. Warto rozważyć szczerze zapytanie samej siebie, czy kocha Pani partnera takim, jakim jest teraz, czy raczej obraz tego, kim mógłby być, gdyby stał się bardziej „ogarnięty”, ponieważ różnica w podejściu do pieniędzy często też odzwierciedla różnicę w życiowych priorytetach, której niestety da się rozwiązać jedynie „dobrocią serca” drugiej strony. Warto zacząć od szczerej rozmowy z partnerem na temat tego co pani czuje w związku z tą sytuacją, oczywiście jeśli Pani jeszcze tego nie próbowała. 

Życzę wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 To, co opisujesz, brzmi bardzo obciążająco i naturalnie wywołuje w Tobie niepokój oraz frustrację. Twoje emocje są w pełni zrozumiałe, zwłaszcza gdy zależy Ci na poczuciu bezpieczeństwa i stabilności w związku. Kontakt ze specjalistą może pomóc Ci poradzić sobie z tym stresem i emocjami.

Pozdrawiam, 

Daria Składanowska 

3 miesiące temu

Zobacz podobne

Żona ma duże pretensje, zachowuje się nie na miejscu.
Mam problem z żoną, mamy jedno dziecko 6- letnie drugie 4 -miesiące. Bardzo często wystarczy jeden drobny impuls, aby siedziała na telefonie cały dzień i pisała wiadomości z wyrzutami, np. dziecko zachorowało-> trzeba iść do lekarza i jak nie mogę, bo jestem w pracy-> to się zacznie, że mam dzieci, że mam się zwolnić i cały dzień w pracy mam telefony i wiadomości. A np. ja jakiś mały błąd popełnię np. wejdę w butach do domu to setki wiadomości z pretensji do mojej mamy, że mnie tak wychowała i ciągle ma jakieś żale do teściowej. Czasem rano chowała mi kluczyki, żebym do pracy nie jechał, zdarzały się wiadomości do mojego szefa z pretensjami, że nie chce mnie zwolnić na parę godzin z pracy, teraz zabroniła mojej mamie wnuków odwiedzić na dzień dziecka i oczywiście wychodzą częste kłótnie o te wiadomości do mnie i jej teściowej. Nie wiem co robić, nie chce iść do psychologa, bo to pewnie pogorszę, tym bardziej, że mamy 4 miesięczne dziecko. Jak próbuję rozmowy o tym to oczywiście "wmawiam jej chorobę" ,więc zdałem sobie sprawę, że rozmowa nie ma sensu i nie wiem co dalej robić.
Witam. Ja już nie wiem, co mam robić. Pół roku temu odkryłem, że żona pisze i dzwoni z kolegą z pracy.
Witam. Ja już nie wiem, co mam robić. Pół roku temu odkryłem, że żona pisze i dzwoni z kolegą z pracy. Kiedy to odkryłem, podłamałem się, musiałem iść do psychiatry. Z żoną postanowiliśmy dać sobie szansę. Ja sprawdzałem ją, czy rzeczywiście zerwała kontakt no i zerwała. Tylko niedawno odkryłem, że ma drugi telefon. Powiedziała, że to dlatego, żeby mnie nie ranić, że ona do niego nic nie czuje, że mnie kocha, a z nim tylko rozmawiała i pisała. Powiedziała, że koniec z tajemnicami, że teraz będzie mi mówiła, jak zadzwoni, jak napisze. No i tak było, mówiła, tylko znowu odkryłem, że pewne SMS, które do niego wysyłała, to kasowała i znowu mówi, żeby mnie nie ranić, że napisała do niego. Przysięgała mi, że nigdy mnie nie zdradziła i nie zdradzi, bo mnie kocha, ale jak się kogoś kocha, to się go nie okłamuje i nie ukrywa się nic przed tą osobą niczego.
Co mam zrobić, jak od jakiegoś czasu każdy, kto jest mi bliski, się oddala?
Co mam zrobić, jak od jakiegoś czasu każdy, kto jest mi bliski, się oddala? I co mam zrobić, bo mój partner nieświadomie przy mnie jak spał dotykał przez sen moją przyjaciółkę, we 3 byliśmy mocno podpici i spaliśmy w jednym łóżku i od tamtej pory oboje się ode mnie oddali, nawet jak już sobie wszytko wyjaśniliśmy? Co mam zrobić, aby nie stracić z nimi relacji?
Jak sobie radzić w związku z problemami komunikacyjnymi i alkoholizmem partnera?
Co mam robić? Jestem z partnerem 2 lata. Między nami było różnie. Zaręczyliśmy się kilka miesięcy temu,ale jest coraz gorzej z naszą relacją. Ja mam zdiagnozowane zaburzenia lękowe i stany depresyjne,a narzeczony nie jest zdiagnozowany. Ma problem z alkoholem tak samo jak jego rodzina. Boli mnie to,że za każdym razem podczas spotkań muszę się nim zajmować,ogarniać.Mówiłam mu o tym. Obiecał,że to się zmieni. Nic się nie zmieniło. On obiecuje mi wiele rzeczy i za wszystko mnie przeprasza,a ja chcę po prostu zobaczyć,że się zmienia i zależy mu,a nie tylko tak mówi. Powiedziałam mu też o tym,a on za każdym razem gdy próbuję powiedzieć coś,wytłumaczyć jak się czuję,on zamyka się w sobie i nie ma z nim żadnego kontaktu. Sam przyznał,że łatwiej mu pisać i tak też robi,jak np się kłócimy. Bardzo go kocham,ale nasza komunikacja staję się coraz bardziej uboga. Doszło raz nawet do rękoczynu,bo przez przypadek zobaczyłam w jego telefonie grupę że znajomymi,gdzie wstawiali nagle zdjęcia kobiet. Oburzyłam się wtedy(mam traumę,mój były jak dowiedziałam się że ma tindera to mnie uderzył),więc powiedziałam narzeczonemu żeby to usunął. Skłamał,ale nie usunął. Wtedy wyrwałam mu telefon i sama to zrobiłam. On mi wtedy zrobił siniaki,a ja jemu. Od tamtej pory nie chce mi dać telefonu(mimo,że mój może wziąć) I mówi mi,że nie ma zaufania do mnie przez tą sytuację. Doskonale wie,że mnie to boli,płakałam po tej sytuacji połowę nocy w łazience. Ostatnio się głodzę,uważam się za nieatrakcyjną. Jego rodzina twierdzi,że przesadzam,ale ja widziałam każdego z nich pijanego prawie do nieprzytomności. Boli mnie to bardzo i wiem,że decyzja o rozstaniu lub próbie naprawienia sytuacji spoczywa na mnie i na nim,ale chciałbym otrzymać jakąś radę i możliwe opcję. Dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie :)
Dzień dobry. Zacznijmy od tego że bardzo wstydzę się mojego problemu... Czasami dostaje obsesji kiedy mi się ktoś spodoba. Mimo, że ta osoba mnie odrzuciła i powiedziała że nie jestem w jej typie. Nie jest to jednorazowa sytuacja w moim życiu. Już kilka razy miałam tak w życiu. Zaczynam myśleć o tej osobie przez większość dnia, obserwować tą osobę na wszystkich mediach społecznościowych z fałszywych kont. Nie wchodzę w interakcje z tą osobą... Staram się ograniczyć żeby nie obserwować ale ciekawość jest bardzo duża. Jak wyleczyć się z tej chorej obsesji?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.