Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy różnice finansowe i w podejściu do przyszłości mogą zakończyć nasz związek?

Dzień dobry, jestem w związku od 4 lat. Mam 28 lat, mój partner jest ode mnie starszy o 14 lat. Mieszkamy razem od 2 lat. Od pewnego czasu pojawia się między nami coraz więcej napięć, głównie na tle finansowym. Ja zaczęłam poważnie myśleć o przyszłości o ślubie, stabilizacji, odkładaniu pieniędzy. Partner pracuje i realnie jest w stanie odłożyć kilkaset złotych miesięcznie, jednak robi to z dużym żalem i poczuciem presji. Mam wrażenie, że dla niego odkładanie to bardziej przykry obowiązek niż wspólny cel. Wiem, że jest dobrym człowiekiem i na co dzień dobrze mi z nim jako z partnerem. Jednocześnie coraz częściej czuję, że brakuje mi poczucia bezpieczeństwa i stabilności. Różnica wieku sprawia, że oczekiwałabym od niego większej dojrzałości finansowej i „ogarnięcia” życiowego. Myślę o przyszłości, o dziecku i o tym, czy będę mogła czuć się spokojnie, wiedząc, że wspólnie jesteśmy w stanie utrzymać rodzinę. Na ten moment tego nie czuję. Z jednej strony boję się zakończyć ten związek, bo wiem, że to dobra osoba i obawiam się, że mogłabym tego żałować. Z drugiej strony z dnia na dzień narasta we mnie frustracja, a temat finansów coraz częściej wywołuje zgrzyty. Czy w takiej sytuacji warto dalej próbować? Czy to chwilowy kryzys, czy raczej znak, że nasze podejście do przyszłości i odpowiedzialności jest po prostu różne?
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, nie brzmi jak „czepianie się pieniędzy”, tylko jak potrzebę bezpieczeństwa. A to jest bardzo podstawowa potrzeba, zwłaszcza kiedy zaczyna się myśleć o ślubie czy dziecku.

Tu nie chodzi o to, czy on odkłada 300 czy 800 zł. Chodzi o nastawienie. Jeśli dla Pani odkładanie to element budowania wspólnej przyszłości, a dla niego to przykra presja, to mówimy o różnicy w podejściu do odpowiedzialności, nie tylko o kwocie.

 

Różnica wieku naturalnie budzi oczekiwanie, że starsza osoba będzie bardziej stabilna życiowo. Jeśli Pani tego nie czuje, to frustracja będzie rosła. I to jest coś, czego nie da się „zagadać”, bo to dotyczy poczucia bezpieczeństwa.

 

Zadałbym sobie kilka prostych pytań:
– Czy on realnie chce budować z Panią rodzinę, czy raczej dobrze mu w obecnym układzie?
– Czy potrafi wziąć odpowiedzialność bez poczucia, że jest do czegoś zmuszany?
– Czy Pani jest w stanie zaakceptować, że jego podejście do finansów może się nie zmienić?

 

Jeśli odpowiedź na ostatnie pytanie brzmi „nie”, to warto to potraktować poważnie.

 

To może być kryzys, jeśli oboje jesteście gotowi usiąść i ustalić konkretny plan: ile odkładamy, na co, w jakim czasie, po co. Bez wyrzutów, bez presji, tylko jasno. Jeśli jednak każda rozmowa kończy się napięciem i obroną z jego strony, to możliwe, że po prostu jesteście w innym miejscu życiowym.

 

Nie musi Pani podejmować decyzji od razu. Ale ignorowanie rosnącej frustracji zwykle kończy się wybuchem.

Najważniejsze pytanie brzmi nie „czy on jest dobrym człowiekiem?”, tylko „czy przy nim czuję się bezpiecznie i spokojnie w myśleniu o przyszłości?”. Jeśli odpowiedź coraz częściej brzmi „nie”, to to jest sygnał, którego nie warto lekceważyć.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Nowakowska

Magdalena Nowakowska

To, co czujesz, jest całkowicie zrozumiałe. Jesteś w momencie życia, w którym naturalnie rośnie potrzeba stabilności i bezpieczeństwa. Poczucie bezpieczeństwa i wspólnego planu na przyszłość — to fundament poczucia spokoju w dorosłym związku, zwłaszcza gdy zaczyna się myśleć o dziecku i rodzinie.

Na ten moment odkładanie pieniędzy przybiera dla Was inne znaczenie. Ty, odkładając, czujesz spokój. On, odkładając, czuje ciężar. Odkładanie pieniędzy przeżywacie zupełnie inaczej.

Myślę, że warto porozmawiać otwarcie o tym jak widzicie przyszłość, jakie są wasze plany, jak rozumiecie podział obowiązków i finansów, co jest dla was ważne.

Rozmowa pomoże usłyszeć potrzeby i  rozjaśnić, jakie są wyobrażenia na temat wspólnego życia.

Trzymam kciuki!

Karolina Sobczyk

Karolina Sobczyk

Dzień dobry
Zanim potraktuje Pani tę sytuację jako sygnał do rozstania, zachęcałabym do zatrzymania się i spokojnej rozmowy 
z partnerem.

Warto najpierw dobrze nazwać własne potrzeby: czego dokładnie Pani oczekuje, co daje Pani poczucie stabilności, czego się Pani obawia. Równie ważne jest wysłuchanie jego perspektywy: co w nim budzi presję, jak rozumie odpowiedzialność, jak wyobraża sobie kolejne lata. Dajcie sobie szansę na zrozumienie swoich perspektyw, nie przekrzykujcie się, niech ta rozmowa będzie równa dla każdej ze stron. 

Dopiero z poziomu świadomości rozumienia waszych potrzeb i oczekiwań można szukać realnego kompromisu 
i rozwiązania, który częściowo zabezpieczy Pani potrzebę bezpieczeństwa, a jednocześnie nie będzie dla Partnera przeżywane jako przymus. Jeśli okaże się, że wspólnego kierunku nie ma, wtedy decyzja będzie oparta na faktach, 
a nie na domysłach czy lęku.

Pozdrawiam serdecznie. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Dziękujemy za wiadomość. Pani Olu,
czytam Pani treść i mam poczucie, jak bardzo jest Pani „pomiędzy”. Z jednej strony widzi Pani w partnerze dobrego człowieka i to, co między Wami działa. Z drugiej. coraz mocniej odzywa się potrzeba bezpieczeństwa, stabilności, planu na przyszłość. To nie brzmi jak kaprys, tylko jak coś bardzo ważnego i dojrzewającego w Pani.Zastanawiam się, kiedy myśli Pani o przyszłości: ślubie, dziecku, wspólnym domu: co dokładnie daje Pani poczucie spokoju? Co musiałoby się wydarzyć, żeby mogła Pani powiedzieć: „tak, czuję się bezpiecznie”? Gdyby w najbliższych miesiącach coś miało się poprawić choćby o jeden mały krok, po czym jako pierwszym by Pani to poznała? Jak zachowywałby się partner? Jak wyglądałyby rozmowy o pieniądzach?
 

Pisze Pani o frustracji, która narasta. W skali od 0 do 10 — gdzie 0 to „jestem spokojna o naszą przyszłość” a 10 to „jestem na granicy wytrzymałości” — gdzie jest Pani dziś? Co sprawia, że to nie jest jeszcze wyżej?


Być może kluczowe pytanie nie brzmi: „czy to chwilowy kryzys?” ale: „czy nasze wartości dotyczące bezpieczeństwa i odpowiedzialności są na tyle wspólne, by budować na nich przyszłość?”.


Odpowiedź może dojrzewać powoli i warto dać sobie prawo, by ją w sobie spokojnie usłyszeć. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry Pani,

Z opisu widać, że w relacji jest dużo dobra i codziennej bliskości, a jednocześnie rośnie w Pani napięcie, bo coraz mocniej potrzebuje Pani bezpieczeństwa, planu i poczucia, że stabilizacji finansowej i życiowej. To nie musi oznaczać, że związek jest „zły”, raczej że temat przyszłości stał się na tyle ważny, że domaga się uporządkowania.  

Ważną informacją jest to, że partner realnie potrafi odłożyć pewną kwotę, tylko przeżywa to jako presję. To już jest punkt zaczepienia: coś działa, choć w sposób, który oboje kosztuje. Warto oprzeć rozmowy nie na tym, kto ma rację, tylko na tym, jak ma wyglądać Pani preferowana przyszłość w praktyce i o tym powiedzieć : po czym konkretnie Pani pozna w codzienności, że jest stabilniej (jakie zachowania, jakie ustalenia, jakie liczby, jaka przewidywalność). 

Pomaga też zaplanowanie takiego celu poprzez małe, mierzalne kroki, które są do udźwignięcia i dla Pani, i dla partnera. 

Jeśli Pani chce sprawdzić, czy to „chwilowy kryzys”, czy różnica nie do pogodzenia, zwykle dobrze pokazuje to nie sama deklaracja, tylko to, czy po spokojnych rozmowach i prostych ustaleniach pojawia się choć minimalna poprawa w napięciu i współpracy. Pomocne bywa też określenie poczucia bezpieczeństwa w związku. To porządkuje temat i pozwala odróżnić „brak ideału” od „braku fundamentu”.  

 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Olu, porusza Pani bardzo ważny temat, który dotyka fundamentów poczucia bezpieczeństwa w relacji. Z perspektywy psychologicznej, warto przyjrzeć się temu, co dla każdego z Państwa oznaczają pieniądze i stabilizacja.

Często pod wspólnym mianownikiem finansów kryją się głębokie przekonania:

Dla Pani oszczędności mogą oznaczać bezpieczeństwo i troskę o przyszłość, szczególnie w kontekście planowanego macierzyństwa. Dla partnera odkładanie pieniędzy może wiązać się z poczuciem utraty wolności lub presją, co wywołuje opór.

Różnica wieku może tutaj dodatkowo uwypuklać różnice w tzw. cyklu życia – Pani jest na etapie budowania gniazda i zabezpieczania przyszłości, podczas gdy partner może mieć inne priorytety.

Co warto rozważyć?

Szczera rozmowa o wartościach, nie o kwotach: zamiast rozmawiać o tym, ile odkładać, warto porozmawiać o tym, co te pieniądze mają Państwu zapewnić. Czy Wasza wizja dobrego życia za 5-10 lat jest zbieżna?

Konceptualizacja Pani lęku: czy brak poczucia bezpieczeństwa wynika tylko z realnych cyfr na koncie, czy z braku zaufania do dojrzałości partnera w sytuacjach kryzysowych?

Sprawdzenie elastyczności: czy partner jest gotowy na kompromis, czy jego opór jest stałą cechą charakteru?

Warto zastanowić się, czy kocha Pani partnera takim, jakim jest teraz, czy "projekt" tej osoby, którą mógłby się stać, gdyby zaczął oszczędzać. Frustracja często bierze się z oczekiwania, że druga strona zmieni swoje podstawowe wartości. Jeśli fundamenty tj. podejście do odpowiedzialności są skrajnie różne, może to być sygnał, że Państwa potrzeby w dłuższej perspektywie będą trudne do pogodzenia bez stałego napięcia.

Powodzenia.

Psycholog Bożena Nagórska

Julia Otremba

Julia Otremba

Dziękuję Ci za podzielenie się tym, co się dzieje w Twoim związku. Widać, że bardzo zależy Ci na tej relacji i że czujesz się w niej dobrze na co dzień, ale jednocześnie narasta w Tobie frustracja, szczególnie w kwestii finansów i poczucia bezpieczeństwa. To bardzo ludzka i naturalna reakcja – kiedy myślimy o przyszłości, o stabilizacji, o dzieciach, zaczynamy coraz uważniej przyglądać się temu, czy nasze potrzeby i wartości są kompatybilne z partnerem.

Twoje poczucie niepewności i braku stabilności jest sygnałem, którego nie warto ignorować. To naturalne, że myśląc o założeniu rodziny, chcesz mieć pewność, że wspólne życie będzie przewidywalne. Jeśli teraz czujesz, że tego poczucia nie masz, może to świadczyć o tym, że Wasze oczekiwania w kwestii przyszłości i bezpieczeństwa finansowego są różne -  i to niekoniecznie jest coś, co da się łatwo zmienić.

Narastająca frustracja i powtarzające się konflikty w tym samym obszarze rzadko znikają same. Czasami to znak, że potrzebna jest głęboka rozmowa, wyjaśnienie, jakie są Wasze wartości i granice, albo nawet decyzja, czy da się te różnice pogodzić. Jeżeli zależy Ci na tym związku, warto spróbować otwartej, spokojnej rozmowy o tym, co dla Was oznacza bezpieczeństwo i stabilność, i jak możecie znaleźć wspólny język w finansach. Jeśli po takiej rozmowie nadal będziesz czuła, że brakuje Ci poczucia spokoju o przyszłość, to może być sygnał, że Wasze podejście do życia jest po prostu różne. I to też nie oznacza, że ktoś jest „zły” – po prostu nie zawsze da się w pełni dopasować wartości i styl życia w związku.

Pozdrawiam ciepło, 

Julia

Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


wygląda na to, że dylemat dotyczy istotnej różnicy w wartościach i poczuciu odpowiedzialności, co w relacjach długoterminowych rzadko okazuje się tylko „chwilowym kryzysem”. Fakt, że partner jest o 14 lat starszy, naturalnie buduje w Pani oczekiwanie większej dojrzałości, jednak jego opór przed oszczędzaniem i poczucie presji sugerują, że znajduje się on na innym etapie emocjonalnym, jeśli chodzi o budowanie bezpieczeństwa materialnego. Poczucie stabilności jest fundamentem, na którym buduje się zaufanie do wspólnej przyszłości, zwłaszcza w kontekście planowania dziecka. Jeśli teraz czuje Pani frustrację, to po pojawieniu się dodatkowych obciążeń ten stan może przerodzić się w głęboki żal i poczucie osamotnienia. Warto rozważyć szczerze zapytanie samej siebie, czy kocha Pani partnera takim, jakim jest teraz, czy raczej obraz tego, kim mógłby być, gdyby stał się bardziej „ogarnięty”, ponieważ różnica w podejściu do pieniędzy często też odzwierciedla różnicę w życiowych priorytetach, której niestety da się rozwiązać jedynie „dobrocią serca” drugiej strony. Warto zacząć od szczerej rozmowy z partnerem na temat tego co pani czuje w związku z tą sytuacją, oczywiście jeśli Pani jeszcze tego nie próbowała. 

Życzę wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 To, co opisujesz, brzmi bardzo obciążająco i naturalnie wywołuje w Tobie niepokój oraz frustrację. Twoje emocje są w pełni zrozumiałe, zwłaszcza gdy zależy Ci na poczuciu bezpieczeństwa i stabilności w związku. Kontakt ze specjalistą może pomóc Ci poradzić sobie z tym stresem i emocjami.

Pozdrawiam, 

Daria Składanowska 

Zobacz podobne

Jak przezwyciężyć lęk przed głębszym zaangażowaniem w związku?
Co zrobić, gdy boję się wejść w jakąś głębszą relację dot. związku?
Mój chłopak związal się ze mną po 9 letnim związku z inną
Witam, od kilku miesięcy jestem w związku. Mój chłopak związał się ze mną po 9 letnim związku z inną. Miałam pewne  sygnały, że ona do niego pisze w jakiś sprawach itd. Okazało się jednak ostatnio, do czego się przyznał, że nadal ma do niej sentyment więź itp. Niestety jak się dowiedziałam mentalnie chyba tego związku nie zakończył, pomimo że związał się ze mną ponad rok po rozstaniu. Co mam w takiej sytuacji zrobić ? 
Zerwanie przez SMS, żal i mętlik po rozstaniu – czy wracać do związku na odległość?
Dzień dobry, Niecały tydzień temu zerwaliśmy z dziewczyną w związku głównie na odległość poprzez smsy, w rozmowie na ważny temat, w emocjach. W ciągu tego tygodnia spotkaliśmy się na żywo i wyjaśniliśmy sobie rzeczy, które doprowadziły do zerwania a także inne, które też wpływały na nasz związek a o których nawet nie myśleliśmy, że są ważne by się nimi dzielić. I właśnie przez te wypowiedziane i wyjaśnione rzeczy teraz uważam, że to był bardzo duży błąd, bo tak, są rzeczy, które trzebaby zmienić / naprawić ale okazało się, że sytuacja nie była aż tak beznadziejna. I mam przez to mętlik w głowie. 1) żałuję że nie pogadaliśmy o tej ważnej sprawie na żywo, tylko poprzez sms, co z mojej strony doprowadziło do gigantycznych emocji i poczucia w środku "ja dłużej tak nie mogę" przez co nalegałem na zerwanie bez spotykania się na żywo, tylko podczas pisania ze sobą 2) staram się ograniczać z nią kontakt, nie pytać się jak minął dzień, nie pisać o codziennych małych rzeczach - co jest dla mnie cholernie trudne, bo chciałbym to wiedzieć, ale jednocześnie próbuje sobie dać czas na przetworzenie tego wszystkiego co się stało - bo z jakiegoś powodu to się stało 3) wieczorami i w ciągu dnia naprawdę jedyne co bym chciał to to, żebym mógł do niej o wszystkim dalej pisać - ale jednocześnie rankami, zanim zacznę dzień boję się powrotu do tego, co było, do tych "złych" rzeczy w naszym związku, poczucia że z nią obok ciężko jest mi wychodzić do ludzi i się rozwijać czy innych tego typu rzeczy - mimo to naprawdę chciałbym utrzymywać z nią kontakt i wzajemnie się wspierać i rozwijać się, tylko boję się tego bycia "razem" i tych negatywnych elementów tego związku (więc w sumie chciałbym mieć ciastko (bo mieć z nią kontakt i jej wsparcie) i zjeść ciastko (nie mieć do czynienia z tymi "negatywnymi" aspektami)) 4) dopiero gdy zerwaliśmy, dziewczynie dało to impuls do zmiany, do faktycznego rozejrzenia się za psychologiem, do sięgnięcia po pomoc, co moja znajoma nazwała brakiem szacunku do mnie - bo skoro w związku prosiłem, aby się zmieniła (np. poszła na terapię bo widzę, że ja jej nie pomogę i to leży gdzieś głębiej) i tego nie robiła to jest to nie w porządku wobec mnie Wiem, że ja też nie jestem święty w tej relacji, że na pewno chociaż to zerwanie poprzez smsy było z mojej strony naprawdę niepoważne ale nie wiem co zrobić. Z jednej strony chciałbym to wszystko cofnąć, ale wiem, że wtedy dziewczyna nie dostałaby tak mocnego impulsu by coś zmienić. Z drugiej - mam wrażenie, że za wcześnie jest by decydować o czymś takim po tygodniu od zerwania, że ważne jest sobie dać czas by to przetrawić a jednocześnie - czy to nie byłoby strasznie żenujące, że po jakimś czasie wszystkim naszym znajomym byśmy mówili, że jednak znowu jesteśmy razem? Mam wrażenie, że moi znajomi wtedy strasznie by się zawiedli, że wróciłem do związku, w którym nie byłem na 100% zawsze szczęśliwy, przez te negatywne aspekty. Z góry przepraszam za tak długą wiadomość: aktualnie niestety nie mam dostępu do wizyty u psychologa na "już", a po tak długim rozpisaniu widzę, że chyba by się przydało pójść.
Partner często wspomina swoją byłą żonę, trzyma jej rzeczy. Rozmawiałam z nim, jest mi przykro.
Mój partner (po rozwodzie od roku) ciągle mówi "moja żona" lub ciągle coś o niej w złym kontekście i nie buduje mnie to - czuję się, jakby ona była z nami, często czuję się zagubiona. Komunikowałam mu to, prosiłam również o pozbycie się rzeczy, o których on mnie poinformował, że to są jej. Jest mi bardzo przykro .
Schematy relacji, chwiejny nastrój, toksyczni ludzie wokół mnie - nie mam już siły.
Chciałabym dowiedzieć się czegoś odnośnie mojego stanu psychicznego, zależy mi, żeby dowiedzieć się, czego to może być podejrzenie. Od 4 lat odczuwam, że coraz bardziej mam dość tego, jak sie codziennie czuję. Wszystko zaczęło sie pod koniec 2019, kiedy zaczęłam być w toksycznym związku, w którym praktycznie codziennie byłam zestresowana, nie chciało mi sie jeść, zgubiłam trochę na wadze. Była wieczna kontrola, zabranianie czegoś, ciągła obawa o to, co może go zdenerwować, wieczne kłótnie, raz nawet pobyt w szpitalu. Moja rodzina również jest toksyczna, kontrola, próby poniżania, zabranianie, to rzeczy, które były i są na porządku dziennym. W momencie, w którym z każdej strony miałam takich ludzi zaczęło sie to odbijać na moim zdrowiu. Na początku był to po prostu częsty płacz, przez to wszystko co sie działo, póżniej zaczęłam lądować u lekarza z różnymi objawami. W 2020 pierwsza sytuacja była, kiedy w nocy zaczęło bić mi strasznie szybko serce, bałam sie przez to spać, wiec od razu na drugi dzień umówiłam sie na wizytę, na której nic nie wykryto, wszystko było w porządku, poza oczywiście przyspieszoną akcją serca. Lądowałam też z taką jakby „gulą” w gardle, przez którą też nie mogłam normalnie jeść, a w nocy normalnie oddychać, oczywiście znowu nic. W wielkim skrócie, włosy wypadały, miewałam nie raz koszmary, po których czułam niepokój i nie chciałam dalej zasypiać, bezsenność albo wręcz odwrotnie nadmierna senność, potrafiłam nie spać całą noc i normalnie funkcjonować w dzień, do tej pory miewam od czasu do czasu uczucie odlatywania, bądź omdlenia/umierania, tylko w fazie zasypiania, kiedy zamykam już oczy i nagle mnie to nachodzi, nie mam siły na wykonywanie podstawowych czynności, bo wszystko mnie męczy i jak już muszę coś zrobić to jestem zła, jestem wiecznie rozdrażniona i nie ma dnia, którym by mnie coś nie zdenerwowało, nie mogę sie na niczym w 100% skoncentrować, bo np. dana sytuacja nie daje mi spokoju i myślę o niej non stop, potrafię mieć też z kolei bardzo chwiejny nastrój, w jednej chwili mogę siedzieć wykończona psychicznie, a w drugiej dostać zastrzyku energii (tańczyć itp), jakby nagle moje ego wzrosło. Wybieram sobie mężczyzn, którzy nie szanują mnie i traktują stricte jako obiekt seksulany, ciagnie mnie do nich. Przez 4 lata bardzo dużo myślałam, czytałam wiele rzeczy związanych z chorobami/zaburzeniami, ogólnie psychologią, żeby mieć wiekszą samoświadomość i może sobie w końcu jakoś przetłumaczyć, ale dalej te wszystkie stany, wzorce relacji do mnie wracają, ciągnie sie to już za mną 4 rok i nie mam już siły. Uważam, że mam bardzo dobrą intuicje i niestety nie myli mnie ona a'propo ludzi i mimo że jestem w pełni świadoma, że nie powinnam jeszcze sobie szkodzić wchodząc w relacje, które mnie jeszcze tylko bardziej wykańczają, robię to dalej.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.