Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy z nawiązywaniem przyjaźni i poczucie izolacji społecznej

Mam poważne problemy z nawiązywaniem interakcji społecznych, ostatnia z moich realnych przyjaźni miała miejsce w wieku 6 lat, czuje się niezrozumiana i odizolowana od reszty świata, czuje także że połowa nastolatków w moim wieku jest zbyt głupia i powierzchowna na głębsze tematy do rozmów, wola rozmawiać o głupich i przyziemnych rzeczach co tylko powoduje większą chęć izolacji i wycofania. Przez internet poznałam tylko dwie dziewczyny, oczywiście są ode mnie starsze i żyją w zupełnie innych krajach, może i jestem dziwna ale czuję że tylko że starszymi i dojrzalszymi osobami mogę sie dogadac, oczywiście też nie potrafię znaleźć żadnego znajomego z mojej ojczyzny z którym mogę nawiązać wspólny język, może i to zabrzmi egocentrycznie ale czuję że nie są mnie wart ci ludzie, z wyjątkiem tych dwóch osób.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Opisujesz stan osamotnienia, wyobcowania i frustracji, który w okresie dorastania bywa bolesny. Sytuacja, w której od wczesnego dzieciństwa nie miałaś bliskiej relacji w świecie realnym, w pełni tłumaczy, dlaczego czujesz się tak bardzo odizolowana od reszty świata.

To, co opisujesz – poczucie, że rówieśnicy są zbyt powierzchowni, a Ty potrafisz odnaleźć wspólny język jedynie z osobami starszymi z zagranicy – to bardzo częsty schemat u nastolatków o wyższej dojrzałości emocjonalnej lub intelektualnej. Kiedy Twoje potrzeby krążą wokół głębokich, egzystencjalnych tematów, codzienne, błahe rozmowy rówieśników mogą budzić w Tobie zniecierpliwienie i niechęć. Warto jednak spojrzeć na to z innej perspektywy - przekonanie, że inni ludzie „nie są Ciebie warci”, choć daje chwilową ochronę przed odrzuceniem, w rzeczywistości to zniekształcenie poznawcze. Taki egocentryczny pancerz pogłębia Twoją samotność i zamyka Cię na szansę zauważenia, że w Twoim otoczeniu mogą być osoby równie wrażliwe, które – tak jak Ty – z lęku przed wyśmianiem maskują się „głupimi i przyziemnymi” tematami.

Izolacja i ucieczka w świat wirtualny dają pozorne poczucie bezpieczeństwa, ale na dłuższą metę nasilają lęk przed realnym kontaktem. Aby to zmienić i przestać cierpieć z powodu wyobcowania, kluczowe byłoby podjęcie psychoterapii np. w nurcie poznawczo-behawioralnym. Terapia da Ci bezpieczną przestrzeń do przepracowania tego paraliżującego lęku przed interakcjami, pomoże obniżyć mur nieufności wobec rówieśników i wyposaży Cię w realne narzędzia do budowania satysfakcjonujących relacji w Twoim otoczeniu.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

W Twojej wiadomości wybrzmiewa przede wszystkim poczucie osamotnienia oraz przekonanie, że trudno Ci znaleźć osoby, z którymi mogłabyś nawiązać głębszą i bardziej satysfakcjonującą relację. Rozumiem też, że szczególnie ważne są dla Ciebie rozmowy na tematy, które uznajesz za wartościowe i rozwijające.

Na podstawie samego wpisu trudno ocenić, z czego wynikają opisywane przez Ciebie trudności w kontaktach z rówieśnikami. Za poczuciem niedopasowania do otoczenia mogą stać bardzo różne czynniki, dlatego warto podchodzić do tego z ciekawością, a nie oceną siebie czy innych.

Jeżeli od dłuższego czasu czujesz się niezrozumiana i odizolowana od innych ludzi, warto rozważyć rozmowę z psycholożką lub psychologiem. Taka konsultacja może pomóc lepiej zrozumieć własne potrzeby relacyjne, sposób budowania więzi oraz znaleźć przestrzeń do przyjrzenia się temu, co stoi za tak silnym poczuciem samotności.

Dominika Krawczyk

Dominika Krawczyk

To, co Pani opisuje, wygląda przede wszystkim na silne poczucie samotności i niedopasowania społecznego, a nie na „dziwność” czy wadę charakteru. Ma Pani wyraźną potrzebę głębszych rozmów i bardziej dojrzałych relacji, natomiast kontakt z rówieśnikami często nie spełnia tych oczekiwań, co może prowadzić do frustracji i wycofania.

Jednocześnie myśl, że inni „nie są Pani warci”, może być formą ochrony przed poczuciem odrzucenia lub niezrozumienia. Taki sposób myślenia chwilowo daje dystans i poczucie kontroli, ale długofalowo jeszcze bardziej pogłębia izolację.

Warto pamiętać, że trudność nie musi polegać na tym, że „ludzie są źli” lub „Pani do nich nie pasuje”, tylko na tym, że jeszcze nie trafiła Pani na odpowiednie środowisko lub sposób budowania relacji, który byłby dla Pani bardziej naturalny.

Takie doświadczenia bardzo dobrze da się przepracować w kontakcie z psychologiem, żeby lepiej zrozumieć swoje potrzeby, zmniejszyć poczucie wyobcowania i znaleźć bardziej satysfakcjonujący sposób budowania relacji z innymi.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Cześć,

 

Czytając Twój wpis, pomyślałam, że możesz być już bardzo zmęczona próbami znalezienia kogoś, przy kim poczujesz się naprawdę zauważona i zrozumiana. Samotność potrafi boleć szczególnie wtedy, gdy ma się wrażenie, że jest się obok ludzi, a nie wśród nich. Zastanawiam się, czy za złością i rozczarowaniem wobec rówieśników nie kryje się także tęsknota za bliskością i kimś, z kim można byłoby być sobą bez udawania. Czasem, gdy długo nie znajdujemy takiej osoby, zaczynamy zakładać, że po prostu jej nie ma. Napisałaś, że dobrze rozmawia Ci się ze starszymi osobami i to może mówić coś ważnego o Twoich potrzebach i zainteresowaniach, ale nie musi oznaczać, że wśród rówieśników nie ma osób, które mogłyby Cię pozytywnie zaskoczyć.

Mam do Ciebie dwa pytania: czego najbardziej brakuje Ci w relacjach z ludźmi? I czy zdarzyło się kiedyś, że ktoś okazał się bardziej interesujący, niż wydawało Ci się na początku? 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry,

To co opisujesz brzmi jak doświadczenie dużej samotności i poczucia bycia niezrozumianą. Kiedy przez długi czas trudno znaleźć osoby, z którymi można swobodnie rozmawiać i czuć się sobą, łatwo dojść do przekonania, że nigdzie nie ma ludzi, z którymi można stworzyć bliską relację.

Jednocześnie warto uważać, aby nie zamknąć się na możliwość poznania nowych osób. To naturalne, że nie z każdym będziemy nadawać na tych samych falach, ale nie oznacza to, że osoby w Twoim wieku nie są zdolne do głębokich rozmów czy wartościowych relacji. Czasem potrzeba więcej czasu lub znalezienia środowiska, w którym spotykają się osoby o podobnych zainteresowaniach i sposobie myślenia.

Zwróciłam również uwagę na to, że łatwiej nawiązujesz kontakt z osobami starszymi. Samo w sobie nie jest to niczym niepokojącym wiele osób lepiej odnajduje się w relacjach z ludźmi o podobnej wrażliwości czy dojrzałości emocjonalnej, niezależnie od wieku.

Jeśli poczucie izolacji utrzymuje się od wielu lat i znacząco utrudnia codzienne funkcjonowanie, warto porozmawiać z psychologiem. Wspólnie można przyjrzeć się, co najbardziej utrudnia budowanie relacji i poszukać sposobów na stopniowe zwiększanie poczucia bliskości z innymi, bez rezygnowania z własnych potrzeb i wartości.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Zobacz podobne

Jak pogodzić się z przeszłością partnerki jako eskortki i utrzymać związek?

Moja dziewczyna w poprzednim związku była eskortą (była w układzie sponsorowanym), miała 20 lat starszego od niej mężczyznę, który była bardzo zamożny. Miała wtedy duże długi około 50 tysięcy złotych, ona była zaraz po studiach, nie miała jak zarobić, a odsetki wzrastały, więc zdecydowała się na taki radykalny krok. Podobno (tak mi powiedziała) uprawiała z nim seks z elementami BDSM oraz uczestniczyła w seksie grupowym ze znajomymi jej faceta (sponsora). Teraz jest ze mną w związku i nie mogę się pogodzić z jej przeszłością. Jej przeszłości budzi we mnie lęk i obrzydzenie, proszę o radę jak sobie z tym radzić. Oboje się kochamy, ale jej przeszłość nie daje mi spokoju.

Mieszkam z córką w miejscu związanym z rodziną mężczyzny, od którego chcę odejść. Co robić?
Witam, postanowiłam odejść od mężczyzny, który podczas kłótni przekracza wszelkie granice (nie potrafię przestać go kochać ), aktualnie zostało mi pożyczone mieszkanie i samochód ( od jego Cioci ) w tym wszystkim jest 5- letnia córka, która nie chce iść na noc do niego , mówi , ze pójdzie tylko ze mną i pyta, kiedy znów będziemy razem. Nie wiem co mam robić , mówić .
Dlaczego unikam związków, mimo pragnienia relacji? Jak przerwać ten schemat?

Mam 24 lata i od zawsze jestem singielką, poniekąd z wyboru, a poniekąd nie i w tym tkwi mój problem. 

Gdy jestem sama, chcę zaangażować się w jakąś relację i zazdroszczę ich innym, ale gdy przychodzi co do czego i poznaje dobrego faceta, to początkowe zainteresowanie nim szybko mi mija w momencie, gdy on da mi do zrozumienia, że mam u niego szanse. Z automatu zaczynam wtedy doszukiwać się wad i nie mam ochoty na kolejne spotkania, a więc urywam kontakt, by po czasie pożałować tego, gdy już jest za późno. Powielam ten sam schemat za każdym razem i, mimo że wiem, że to źle, to w danym momencie wydaje mi się to jedynym słusznym rozwiązaniem. 

Tym sposobem odrzuciłam już wielu dobrych mężczyzn i mam wrażenie, że jestem toksyczna nie tylko względem nich, ale przede wszystkim samej siebie. 

Jak temu zaradzić? Czy powinnam się trochę zmusić do relacji, gdy nadejdzie ten „kryzys”? Proszę o poradę

Trudności w rodzinie - agresywna, zamknięta żona, co odbija się na dzieciach. Byliśmy na terapii, jednak to nie pomaga - proszę o pomoc
Witam. Mam z żoną dwójkę małych dzieci w wieku 3 i 6 lat. Moja żona bardzo nienawidzi mojej rodziny, żywi do niej urazy z przeszłości, które wg mnie są wyolbrzymione i już nieaktualne. Dochodzi do częstych kłótni nawet na oczach dzieci. Skutkuje to również przemocą fizyczną na mnie oraz nastawianiem dzieci przeciwko mnie. Doszło też raz do przemocy fizycznej na mnie na oczach dziecka. Wszystko potrafi obrócić przeciwko mnie i wytłumaczyć się ze swoich zachowań zasłaniając się dobrem rodziny. Nawet jeśli wrócę później z pracy to widzi w tym jakiś podstęp (np. że ją zdradzam lub że w ogóle nie byłem w pracy). Byliśmy na terapii już u kilku psychologów, jednak żaden nie potrafił nam pomóc. Żona potrafi nawet w ich obecności kłócić się ze mną i mi ubliżać. Wyczuwam w niej nienawiść do mojej osoby. Żona nie potrafi żyć teraźniejszością, tylko wiecznie rozpamiętuje przeszłość. Ogranicza mi kontakty z dziećmi, zabrania mi nawet wyjazdów z dziećmi do moich rodziców, straszy rozwodem. Często jest bardzo agresywna. Szukam pomocy w internecie i podejrzewam, że żona może mieć osobowość narcystyczną a ja nie wiem, jak jej pomóc oraz jak uchronić dzieci przed nastawianiem przeciwko mnie. Raz nawet nie wpuściła mnie do mieszkania i zamknęła drzwi na klucz. Starsza córka wyczuwa złe emocje u matki i często wybucha płaczem. Myślę, że już się na niej to odbija. W odpowiedzi od psychologów dostałem radę, żeby zająć się przede wszystkim sobą, swoim zdrowiem psychicznym, ale ciężko jest z tym żyć jeśli widzę, że żona nie przyjmuje do wiadomości, że sama powinna zmienić też swoje nastawienie. We wszystkim co robię podejrzewa spisek ze strony mojej rodziny. Chciałem, żeby jakiś psycholog zrobił nam diagnozę i na tej podstawie podjął jakąś odpowiednią terapię zarówno mi, jak i jej ale żona nie chce i uważa, że z nią jest wszystko ok, że to ja mam problem i moja " rodzina pochodzenia" jak to ona określa. Lub czy może szukać pomocy w jakichś ośrodkach pomocy rodzinie tylko wiem, że jeśli gdziekolwiek to zgłoszę, to wprawi ją w jeszcze większą wściekłość.
Bardzo kocham partnerkę i wiem, że robię dobrze, ale ona ciągle mnie o coś oskarża.
Dzień dobry. Problem dotyczy relacji w związku. Partnerka, z którą jestem zaręczony i planuję ślub ciągle oskarża mnie o oszustwa, potencjalne zdrady (ogólnie jest bardzo zazdrosna o płeć przeciwną, spojrzenie na ulicy na inną kobietę to awantura). Nie daj boże jakaś rozmowa z inną kobietą, nawet jeśli to tematy służbowe. Sama z kolei też ma duże kompleksy związane ze swoim wyglądem, chociaż dla mnie jest piękna i w ogólnym kanonie urody niczego jej nie brakuje. Ma ładną buzię, kobiecą figurę i bardzo piękne oczy. Awantury zdarzają się dość często, wykorzystuje w nich to z czego się zwierzyłem jej na swój temat. Co kilka dni słyszę, że ją zdradzę, zostawię dla młodszej, chcę oszukać w ten czy inny sposób. Chciałaby kontrolować każdy aspekt mojego życia, w ogóle nie widzę w niej zaufania do mnie w tych sprawach. Jakie są przyczyny z mojej strony? Spojrzałem na inną kobietę w galerii. Powiedziałem coś na temat wyglądu kobiety z rodziny. Zapytałem, czy ma 20pln (zamawialiśmy kawę i ciastko w kawiarni, miałem 100, nie chciałem dawać napiwku, rachunek 120pln). Ostatnio zmieniłem telefon na nowy, nie mogę przeinstalować aplikacji bankowej, więc używam starego do tego celu - więc zapewne coś ukrywam. Miałem wcześniej partnerkę, która miała dziecko, córkę. Awantura jak powiedziałem coś w towarzystwie o wychowywaniu dzieci - więc pewnie tęsknię za byłą i dzieckiem. Tak poza tym to przez te 2,5 roku usunąłem FB, żeby nie mieć problemów. Nie rozmawiam z nikim z pracy czy poza nią. Jeśli idę na imprezę firmową to jestem z nią w stałym kontakcie, nie tańczę z nikim, nie piję i wracam po 3h. Do tego wszystkiego aktualna sytuacja życiowa nasza powoduje, że po ślubie zamieszkamy w jej domu rodzinnym (ma chorą mamę, która jest zasadniczo samodzielna), z planami budowy domu. Dla mnie to zmiana miejsca zamieszkania o 70km, tak naprawdę od początku znajomości o tym wiedziałem i byłem gotowy na to, żeby wszystko rzucić dla niej. W normalnym dniu, żyje nam się jak w bajce. A kolejnego dnia znienacka awantura. Ze swojej strony dałem jej masę czasu, jestem zawsze kiedy tego potrzebuje, remontujemy powoli dom w którym będziemy mieszkać, wkładam swoją pracę, pieniądze, czas, po ciężkim dniu wyciągam dobre wino, zapalam świecę, przytulam, całuję, staram się być ciepły i po prostu chcę dla niej dobrze w każdej materii. Do mojego rodzinnego domu nie przyjechała nigdy, żeby coś pomóc. Od roku czasu słyszę, że przyjedzie umyć okna. Mam wrażenie, że zazdrości innym, że mają lepiej i uważa, że w takim razie ona nie będzie pomagać nikomu. Zmęczony jestem już strasznie tymi historiami. Jestem wrażliwym człowiekiem, bardzo mnie to dotyka, bo czuję wewnętrznie, że jestem w porządku, że robię to co powinienem jako partner, przyjaciel, a spotyka mnie ciągła krytyka. Sam przez to stałem się nerwowy, każde wyjście gdzieś to jest ciągłe napięcie i uważanie na wszystko. Żeby czegoś nie powiedzieć, nie spojrzeć. Chodzę po galerii i patrzę na płytki na podłodze. Bardzo ją kocham, bardzo mi na niej zależy ale nie wiem już co robić. Do tego jestem tym coraz bardziej zmęczony. Jak pomóc, jak wytłumaczyć, jak sprawić, żeby mi w końcu zaufała, że nie jestem jakimś czarnym charakterem który chce jej zrobić krzywdę?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.