
Problemy z nawiązywaniem przyjaźni i poczucie izolacji społecznej
Faustina
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Opisujesz stan osamotnienia, wyobcowania i frustracji, który w okresie dorastania bywa bolesny. Sytuacja, w której od wczesnego dzieciństwa nie miałaś bliskiej relacji w świecie realnym, w pełni tłumaczy, dlaczego czujesz się tak bardzo odizolowana od reszty świata.
To, co opisujesz – poczucie, że rówieśnicy są zbyt powierzchowni, a Ty potrafisz odnaleźć wspólny język jedynie z osobami starszymi z zagranicy – to bardzo częsty schemat u nastolatków o wyższej dojrzałości emocjonalnej lub intelektualnej. Kiedy Twoje potrzeby krążą wokół głębokich, egzystencjalnych tematów, codzienne, błahe rozmowy rówieśników mogą budzić w Tobie zniecierpliwienie i niechęć. Warto jednak spojrzeć na to z innej perspektywy - przekonanie, że inni ludzie „nie są Ciebie warci”, choć daje chwilową ochronę przed odrzuceniem, w rzeczywistości to zniekształcenie poznawcze. Taki egocentryczny pancerz pogłębia Twoją samotność i zamyka Cię na szansę zauważenia, że w Twoim otoczeniu mogą być osoby równie wrażliwe, które – tak jak Ty – z lęku przed wyśmianiem maskują się „głupimi i przyziemnymi” tematami.
Izolacja i ucieczka w świat wirtualny dają pozorne poczucie bezpieczeństwa, ale na dłuższą metę nasilają lęk przed realnym kontaktem. Aby to zmienić i przestać cierpieć z powodu wyobcowania, kluczowe byłoby podjęcie psychoterapii np. w nurcie poznawczo-behawioralnym. Terapia da Ci bezpieczną przestrzeń do przepracowania tego paraliżującego lęku przed interakcjami, pomoże obniżyć mur nieufności wobec rówieśników i wyposaży Cię w realne narzędzia do budowania satysfakcjonujących relacji w Twoim otoczeniu.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jagoda Jek
W Twojej wiadomości wybrzmiewa przede wszystkim poczucie osamotnienia oraz przekonanie, że trudno Ci znaleźć osoby, z którymi mogłabyś nawiązać głębszą i bardziej satysfakcjonującą relację. Rozumiem też, że szczególnie ważne są dla Ciebie rozmowy na tematy, które uznajesz za wartościowe i rozwijające.
Na podstawie samego wpisu trudno ocenić, z czego wynikają opisywane przez Ciebie trudności w kontaktach z rówieśnikami. Za poczuciem niedopasowania do otoczenia mogą stać bardzo różne czynniki, dlatego warto podchodzić do tego z ciekawością, a nie oceną siebie czy innych.
Jeżeli od dłuższego czasu czujesz się niezrozumiana i odizolowana od innych ludzi, warto rozważyć rozmowę z psycholożką lub psychologiem. Taka konsultacja może pomóc lepiej zrozumieć własne potrzeby relacyjne, sposób budowania więzi oraz znaleźć przestrzeń do przyjrzenia się temu, co stoi za tak silnym poczuciem samotności.
Dominika Krawczyk
To, co Pani opisuje, wygląda przede wszystkim na silne poczucie samotności i niedopasowania społecznego, a nie na „dziwność” czy wadę charakteru. Ma Pani wyraźną potrzebę głębszych rozmów i bardziej dojrzałych relacji, natomiast kontakt z rówieśnikami często nie spełnia tych oczekiwań, co może prowadzić do frustracji i wycofania.
Jednocześnie myśl, że inni „nie są Pani warci”, może być formą ochrony przed poczuciem odrzucenia lub niezrozumienia. Taki sposób myślenia chwilowo daje dystans i poczucie kontroli, ale długofalowo jeszcze bardziej pogłębia izolację.
Warto pamiętać, że trudność nie musi polegać na tym, że „ludzie są źli” lub „Pani do nich nie pasuje”, tylko na tym, że jeszcze nie trafiła Pani na odpowiednie środowisko lub sposób budowania relacji, który byłby dla Pani bardziej naturalny.
Takie doświadczenia bardzo dobrze da się przepracować w kontakcie z psychologiem, żeby lepiej zrozumieć swoje potrzeby, zmniejszyć poczucie wyobcowania i znaleźć bardziej satysfakcjonujący sposób budowania relacji z innymi.
Agnieszka Włoszycka
Cześć,
Czytając Twój wpis, pomyślałam, że możesz być już bardzo zmęczona próbami znalezienia kogoś, przy kim poczujesz się naprawdę zauważona i zrozumiana. Samotność potrafi boleć szczególnie wtedy, gdy ma się wrażenie, że jest się obok ludzi, a nie wśród nich. Zastanawiam się, czy za złością i rozczarowaniem wobec rówieśników nie kryje się także tęsknota za bliskością i kimś, z kim można byłoby być sobą bez udawania. Czasem, gdy długo nie znajdujemy takiej osoby, zaczynamy zakładać, że po prostu jej nie ma. Napisałaś, że dobrze rozmawia Ci się ze starszymi osobami i to może mówić coś ważnego o Twoich potrzebach i zainteresowaniach, ale nie musi oznaczać, że wśród rówieśników nie ma osób, które mogłyby Cię pozytywnie zaskoczyć.
Mam do Ciebie dwa pytania: czego najbardziej brakuje Ci w relacjach z ludźmi? I czy zdarzyło się kiedyś, że ktoś okazał się bardziej interesujący, niż wydawało Ci się na początku?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Sylwia Skibińska
Dzień dobry,
To co opisujesz brzmi jak doświadczenie dużej samotności i poczucia bycia niezrozumianą. Kiedy przez długi czas trudno znaleźć osoby, z którymi można swobodnie rozmawiać i czuć się sobą, łatwo dojść do przekonania, że nigdzie nie ma ludzi, z którymi można stworzyć bliską relację.
Jednocześnie warto uważać, aby nie zamknąć się na możliwość poznania nowych osób. To naturalne, że nie z każdym będziemy nadawać na tych samych falach, ale nie oznacza to, że osoby w Twoim wieku nie są zdolne do głębokich rozmów czy wartościowych relacji. Czasem potrzeba więcej czasu lub znalezienia środowiska, w którym spotykają się osoby o podobnych zainteresowaniach i sposobie myślenia.
Zwróciłam również uwagę na to, że łatwiej nawiązujesz kontakt z osobami starszymi. Samo w sobie nie jest to niczym niepokojącym wiele osób lepiej odnajduje się w relacjach z ludźmi o podobnej wrażliwości czy dojrzałości emocjonalnej, niezależnie od wieku.
Jeśli poczucie izolacji utrzymuje się od wielu lat i znacząco utrudnia codzienne funkcjonowanie, warto porozmawiać z psychologiem. Wspólnie można przyjrzeć się, co najbardziej utrudnia budowanie relacji i poszukać sposobów na stopniowe zwiększanie poczucia bliskości z innymi, bez rezygnowania z własnych potrzeb i wartości.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska

Zobacz podobne
Moja dziewczyna w poprzednim związku była eskortą (była w układzie sponsorowanym), miała 20 lat starszego od niej mężczyznę, który była bardzo zamożny. Miała wtedy duże długi około 50 tysięcy złotych, ona była zaraz po studiach, nie miała jak zarobić, a odsetki wzrastały, więc zdecydowała się na taki radykalny krok. Podobno (tak mi powiedziała) uprawiała z nim seks z elementami BDSM oraz uczestniczyła w seksie grupowym ze znajomymi jej faceta (sponsora). Teraz jest ze mną w związku i nie mogę się pogodzić z jej przeszłością. Jej przeszłości budzi we mnie lęk i obrzydzenie, proszę o radę jak sobie z tym radzić. Oboje się kochamy, ale jej przeszłość nie daje mi spokoju.
Mam 24 lata i od zawsze jestem singielką, poniekąd z wyboru, a poniekąd nie i w tym tkwi mój problem.
Gdy jestem sama, chcę zaangażować się w jakąś relację i zazdroszczę ich innym, ale gdy przychodzi co do czego i poznaje dobrego faceta, to początkowe zainteresowanie nim szybko mi mija w momencie, gdy on da mi do zrozumienia, że mam u niego szanse. Z automatu zaczynam wtedy doszukiwać się wad i nie mam ochoty na kolejne spotkania, a więc urywam kontakt, by po czasie pożałować tego, gdy już jest za późno. Powielam ten sam schemat za każdym razem i, mimo że wiem, że to źle, to w danym momencie wydaje mi się to jedynym słusznym rozwiązaniem.
Tym sposobem odrzuciłam już wielu dobrych mężczyzn i mam wrażenie, że jestem toksyczna nie tylko względem nich, ale przede wszystkim samej siebie.
Jak temu zaradzić? Czy powinnam się trochę zmusić do relacji, gdy nadejdzie ten „kryzys”? Proszę o poradę

