Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Rozpacz po rozstaniu syna z dziewczyną - jak poradzić sobie z uczuciem straty?

Dzień dobry. Od kilku dni dzieje się ze mną coś dziwnego, złego. Syn rozstał się z dziewczyną po kilku latach znajomości. Była to dziewczyna, która była częścią naszego życia. Były wspólne święta, wyjazdy, gry, gotowanie. Zawsze dawała mi poczucie, że mnie lubi, chce ze mną być , akceptuje. Bardzo ją lubiłam, spędziłyśmy razem wiele czasu. Ich rozstanie …od kilku miesięcy już było gorzej, czułam, że się tak skończy. Już kiedyś się rozstali, ale wtedy to syn ją zostawił. Pisała ze mną, że kocha, że żyć nie może bez niego? Bardzo przeżywała , natomiast teraz się rozstali , wspólna decyzja , tak mówi syn. Ona pożegnała się na rodzinnej grupie, podziękowała za wspólny czas i pożyczyła wszystkiego dobrego. Syn tłumaczy mi, że to lepiej dla nich, dla niego, że nie było sensu. Ja go nie namawiam absolutnie na powroty. Tylko od czasu jak się dowiedziałam od niedzieli, codziennie ryczę, ale to codziennie. Boli mnie aż ciało z takiego napięcia jest mi tak potwornie smutno i tak źle. Nie umiem sobie z tym poradzić . Uważam, że to jakieś chore. Cały czas ją wspominam i myślę o tym, że już nigdy jej nie zobaczę, że się ze mną nie pożegnała , jak się czuję, że mnie zostawiła bez słowa, a myślałam, że nasza relacja jest ważna. To jest ogromna rozpacz i przeszywający ból , nie chce tego czuć, jest mi bardzo ciężko….bardzo źle . Chciałabym ją zobaczyć , porozmawiać. Nie mogę przyjść do wiadomości, że po prostu zrezygnowała z nas ….potwornie mi z tym źle, że jej już nie zobaczę , bardzo mnie to boli chociaż sama nie wiem czemu ……może wszystko się zbiegło. Niedawno nagle straciłam pracę , kolejne święta bez mamy, choć już minęło 5 lat …..odczuwam strach przed tymi świętami , będziemy tylko we 3 z synem, drugi syn z wnusiem w tym roku nie przyjedzie ani córka i jeszcze to ich zerwanie . Tak mnie to boli i to jest autentyczna rozpacz, ból, żal i ogromna tęsknota za tym co było, co miało być. Czuję w tym momencie jakby zawalił mi się świat, że jej nie ma już ….to jakieś chore …czuje nie skończoną historię . Chciała bym napisać do niej dwa słowa, pożegnalne, podziękować za ten czas ale nie wiem czy ona chce , czy to właściwie. Mi dało by to chyba trochę ukojenia .
User Forum

Agnes

1 miesiąc temu
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dziękuję za Pani wiadomość i podzielenie się swoim problemem. To musi być dla Pani naprawę trudne...

Myślę, że jeśli była Pani blisko i tworzyła odrębną relację z dziewczyną syna, to warto by było z nią bezpośrednio o tym porozmawiać. Mogło być tak, że ta osoba stała się dla Pani ważna nie tylko jako dziewczyna syna, ale jako wartościowa osoba w Pani życiu i może Pani odczuwać ból po jej odejściu, to całkowicie normalne. Na pewno też wiąże się z tym jakiś szok, ponieważ nie spodziewała się Pani tego, że wasza relacja zakończy się z dnia na dzień. Warto by było porozmawiać o tym bezpośrednio z tą osobą, być może ona też ma podobne odczucia. A jeśli nie, to przynajmniej będzie mieć Pani pewność. Być może nie wróci już to samo, ale może pojawi się przestrzeń na innego rodzaju wspólne spędzanie czasu, jeśli obie siebie potrzebujecie. Jeśli chodzi o Pani reakcję, możliwe, że ta sytuacja dotknęła też jakichś Pani przekonań lub ran z przeszłości, dlatego była podwójnie intensywna, natomiast aby to dokładnie zidentyfikować, warto popracować nad tym z psychologiem/terapeutą. Wsparcie psychologiczne w chwili kryzysu na pewno również samo w sobie byłoby pomocne. 

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka.

 

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Serafin

Anna Serafin

Dzień dobry, 

 

W Pani wiadomości słyszę ogrom bólu, straty i napięcia w ciele. To co Pani przeżywa ma sesns, dziewczyna Pani syna była realną osobą z Pani życia, do której zdążyła się Pani przywiązać i ulokować w niej swoje uczucia. Najodpowiedniejszym określeniem, które nasuwa mi się na myśl to "mała żałoba". Nie jest ona czymś "chorym". Organizm często reaguje łzami i silnym napięciem, gdy dzieje się na raz wiele trudnych rzeczy. 

Widzę też, że na rozstanie nakłada się również nagła utrata pracy, kolejne święta bez mamy oraz samotniejszy czas w te święta. W takich okolicznościach emocje mogą być intensywniejsze w przezywaniu i dłużej się utrzymywać. 

Na teraz najważniejsze jest, by nie odbierała sobie prawa do tego smutku, tylko zadbała o siebie i swoje ukojenie w postaci ciepła, snu, regularnych posiłków, oraz oddechu, nawet 2-3 min powolnego wdechu i wydechu. Zdaje sobie sprawę, ze to nie rozwiązuje sprawy, ale pomaga zdjąć trochę napięcia z układu nerwowego. 

Co do potrzeby pożegnania, wydaje mi się ona bardzo ludzka. Jeśli zdecyduje się Pani na odpowiedź, dobrze gdyby była krótka bez nastawienia i oczekiwania na odpowiedź, tak, by uszanować granice dziewczyny i granice syna, a jednocześnie sprobować cos domknąć po swojej stronie. 

Jeśli jednak wysłanie wiadomości jest zbyt trudne, warto sprobować napisać list, który nigdy nie będzie wysłany. List,  w którym można przełożyć swoje wszystkie niewyrażone dotąd uczucia, których, domyślam się może być sporo. 

 

Jeśli mimo to Pani stan pogłębiałby się, proszę nie zostawać z tym sama i skorzystać ze wsparcia, ma Pani do niego prawo (bliska osoba, psycholog, telefon zaufania)

 

Pozdrawiam ciepło, 

Anna Serafin 

Psycholog, Psychoterapeuta

1 miesiąc temu
Joanna Rosner

Joanna Rosner

Dziękuję, że dzielisz się tym, co teraz przeżywasz. 

Słyszę, że nie chodzi tylko o rozstanie Twojego syna. Ta sytuacja dotknęła również Twojej własnej więzi, relacji, która była dla Ciebie ważna. Teraz, kiedy się nagle kończy, zostajesz z uczuciem żalu i tęsknoty.

Widzę też, że ten ból spotyka się z innymi stratami, które już są w Twoim życiu — odejściem mamy, utratą pracy, lękiem przed świętami, które mają wyglądać inaczej niż kiedyś.. Chcę Ci powiedzieć, że to nie jest „chore”. To jest ludzkie i masz prawo tak czuć.

Możesz rozważyć napisanie takiej wiadomości — nie po to, żeby zmieniać sytuację, ale żeby zadbać o siebie. Z ciekawością, jak ona ją przyjmie, ale bez oczekiwania. Możesz też napisać list tylko dla siebie, nawet jeśli nie zdecydujesz się go wysłać. Czasem to przynosi ulgę. Pozdrawiam. Joanna

1 miesiąc temu
Dorota Figarska

Dorota Figarska

To są po prostu Pani emocje po stracie, nawet jeśli ta relacja nie była oficjalnie Pani relacją. Ta dziewczyna była nie tylko ważną częścią życia syna, ale też przez kilka lat obecna w Pani życiu. Dlatego jej odejście może wywoływać tak silny smutek.

 

Warto pamiętać, że ludzie różnie przeżywają żałobę po utracie - nie tylko po śmierci, ale też po zakończeniu bliskich relacji czy zmianach w rodzinie. Intensywny smutek, płacz, napięcie w ciele to naturalne reakcje na stratę.

 

Pros ę zwrócić uwagę, że nie jest też prawdą, że odeszła bez słowa. Pożegnała się poprzez wiadomości, podziękowała za wspólny czas i pożyczyła wszystkiego dobrego. To już jest forma pożegnania.

 

Jeżeli Pani czuje potrzebę napisania kilku słów pożegnania, to może być gest, który pomoże Pani zamknąć pewien etap. Ważne, aby wiadomość była krótka, spokojna, bez namawiania czy obwiniania i z poszanowaniem jej granic. Kilka prostych zdań podziękowania i pożegnania często wystarcza, by dać sobie poczucie domknięcia sytuacji, nie naruszając przy tym przestrzeni drugiej osoby. 

 

Dodatkowo to, co Pani teraz przeżywa, to także efekt nagromadzenia się różnych trudnych zmian w życiu – utraty pracy, zmian w relacjach rodzinnych, wspomnień po stracie innych bliskich osób. 

 

Jeśli Pani poczuje, że smutek, napięcie czy rozpacz stają się zbyt trudne do udźwignięcia, pomocne może być skorzystanie z rozmowy z psychologiem lub psychoterapeutą, a także kontakt z telefonami zaufania, które oferują wsparcie w kryzysowych chwilach. 

 

 

Psycholog Dorota Figarska 

1 miesiąc temu
Marcin Kuszyński

Marcin Kuszyński

Dzień dobry Pani Agnes,

 

Z Pani słów wnioskuję, że osoba o której Pani wspomina była dla Pani bardzo ważna i przeżywa Pani zakończenie jej relacji z synem. Myślę sobie, że przeżywa Pani bardzo naturalny stan związany z pewnego rodzaju stratą, zmiana. Ta sytuacja może też Panią dotykać jako mamę, która miała być może różnego rodzaju nadzieje. 

Te kilka słów o których podpowiada Pani intuicja, mam wrażenie że dla Pani - a może i dla kogoś jeszcze, mogłoby być o ważnych wartościach/potrzebach i jakoś pomóc na dany moment przeżywać to, co Pani przeżywa.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Marcin Kuszyński 

Psycholog, certyfikowany terapeuta TSR, psychoterapeuta w procesie certyfikacji 

1 miesiąc temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Droga Agnes, to całkowicie zrozumiałe, że czujesz smutek, żal, rozpacz. To naturalna reakcja po stracie kontaktu z kimś bliskim, a z tego co opisujesz, to dziewczyna syna właśnie kimś takim była. Traktowałaś ją jak członka rodziny, była i nadal jest kimś dla Ciebie ważnym. Pozwól sobie na te emocje. Nie staraj się na siłę z tym walczyć i oceniać swoich reakcji jako "nienormalne" czy "chore". Zatroszcz się teraz o siebie, rozważ spotkanie z psychologiem, aby nie zmagać się z tym samej. Przesyłam Ci dużo ciepła,

 

Justyna Bejmert

psycholog

1 miesiąc temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, w Twoim wpisie widać bardzo silne doświadczenie straty. Choć formalnie rozstali się Twój syn i jego partnerka, Ty także straciłaś bliską osobę, z którą łączyły Cię wspomnienia, codzienność i poczucie bycia ważną. To naturalne, że pojawia się żal, tęsknota, poczucie niedomknięcia. Szczególnie teraz, kiedy jednocześnie mierzyłaś się ze stratą pracy, zbliżającymi się świętami bez mamy i mniejszą obecnością rodziny. To dużo jak na jedną osobę i nic dziwnego, że emocje są tak silne.

W Twoim wpisie jest też ogrom więzi, jaką stworzyłaś z tą dziewczyną i wielki smutek po jej nagłym zniknięciu z Waszego życia. Pojawia się też ból niespodziewanego zakończenia relacji, która dla Ciebie była ważna i żywa. To normalne, że czujesz rozpacz, żal i tęsknotę, bo to była prawdziwa więź. Teraz została przerwana, a w Tobie zostało wiele uczuć, które nie miały jeszcze gdzie wybrzmieć. To, co przechodzisz, nie jest niczym „chorym”. To ludzka reakcja na stratę, nagromadzenie trudnych wydarzeń i poczucie osamotnienia, które w takich momentach potrafi mocno uderzyć. Możesz tak czuć, masz do tego pełne prawo.

1 miesiąc temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry.

 

Straciła Pani ważną relację a wraz z nią poczucie bliskości ciągłości i bezpieczeństwa. Ta dziewczyna była częścią Pani codzienności i emocjonalnego świata więc teraz przeżywa Pani realną żałobę a nie „przesadę”.

 

Siła reakcji jest dodatkowo spotęgowana przez inne straty. Utrata pracy brak mamy kolejne samotniejsze święta i rozpad tej relacji nałożyły się na siebie. Organizm reaguje wtedy rozpaczą napięciem somatycznym i płaczem bo jest tego po prostu za dużo naraz.

 

To że myśli Pani o niej tęskni i czuje niedomknięcie jest naturalne. Relacja urwała się nagle bez osobistego pożegnania i mózg próbuje to domknąć. Napisanie krótkiej spokojnej wiadomości pożegnalnej z podziękowaniem może być w porządku jeśli będzie bez oczekiwań odpowiedzi i bez nacisku. Taka wiadomość jest bardziej dla Pani niż dla niej i może dać trochę ulgi.

 

Proszę też pamiętać że to nie jest tylko tęsknota za tą osobą ale za całym światem który się z nią wiązał. Teraz potrzebuje Pani dużo łagodności wobec siebie i wsparcia. Jeśli ten stan będzie się utrzymywał warto porozmawiać z psychologiem bo to jest głęboka reakcja żałobna a nie słabość.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

1 miesiąc temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Partner nie odzywa się, ja mam wrażenie uzależnienia emocjonalnego. Jest też wiele spraw w przeszłości, które mi się nie podobają.
Witam, mam 36 lat, byłam (jestem) w związku od 1,5 roku. Około miesiąca temu mój partner zaczął się rzadziej odzywać, mniej pisać, mniej dzwonić, nie mieszkamy razem, około 2 tygodni temu po moich pytaniach w końcu napisał, że potrzebuje czasu, żeby dojść do siebie, żeby wiedzieć czego chce, że nikt mu nie może pomóc i sam musi sobie z tym poradzić. Że spędziliśmy dużo fajnego, miłego czasu razem, ale ostatnio to się pogorszyło. Ja nie zauważyłam żadnych znaków, chociaż teraz jak patrzę z perspektywy czasu to było inaczej, ale zaślepiona uczuciem nic nie zauważyłam. I teraz przejdę do sedna, zaczęłam przeglądać internet, czytać, oglądać filmy, dlaczego facet karze mnie milczeniem, chociaż nie doszło do żadnej kłótni, ostatnim razem, kiedy się widzieliśmy w styczniu, wydawało mi się, że było wszystko w porządku. Od momentu, kiedy to napisał, nie mam z nim żadnego kontaktu, nie odpisuje, nie odbiera telefonu. Przypominając sobie związek od początku wszystko wskazuje na to, że jest on narcyzem. Po pierwszej fazie lovebombingu, czyli po jakimś 1.5 miesiąca, gdzie nie mógł chociaż na chwilę oderwać ode mnie oczu, w trakcie wspólnych wakacji, ubzdurał sobie, że w restauracji patrzyłam się na jakiegoś faceta i przestał się odzywać, długo zajęło mi wyciągnięcie od niego co się stało, że nagle jego zachowanie się tak zmieniło. Wytłumaczyłam, że tak nie było, że nawet nie pamiętam nikogo kto by siedział za nami i na kogo mogłabym patrzeć. Następnego dnia kiedy jedliśmy razem obiad, przyczepił się, że w trakcie posiłku siedzę z telefonem, były moje urodziny, więc odpisywałam na życzenia, pomyślałam, ok- mój błąd i przeprosiłam. Wielokrotnie powtarzały się sytuacje, że jeżeli powiedziałam lub zrobiłam coś, co mu się nie podobało, przestawał się odzywać i dopóki " nie zrozumiałam, że zrobiłam coś źle" to milczał. Na samym początku opowiedziałam mu wszystko o sobie, o każdym związku, o rodzinie, znajomych, bo chciałam, żeby wiedział przez co przeszłam i poznał mnie lepiej, poza tym bardzo go to interesowało. Powtarzał, że mam śmiesznych znajomych, chociaż nigdy ich nie poznał, na podstawie tego, co mu opowiadałam, nie spodobali mu się. Moja przyjaciółka jest w związku z facetem, który pochodzi z tego samego kraju co on, miał okazję ze mną ich odwiedzić i poznać, ale stwierdził, że nie chce, bo go nie polubi, bo ludzie z tej części kraju gdzie mieszka mąż przyjaciółki są inny, źli, że on ich zna i nie chce ich poznać. Tak samo jak całą moją rodzinę polubił to miał dla mnie widoczny dystans do cioci, która jest rozwódką i jest teraz w nowym związku. Ja jestem osobą, która cieszy się z najmniejszych rzeczy, staram się nie robić sobie ani innym nie potrzebnych problemów, kiedy robię coś źle to potrafię się do tego przyznać. Chociaż wydawał mi się pogodnym i uśmiechniętym chłopakiem to często odnosiłam wrażenie, że jest zawsze niezadowolony, nie potrafi być wdzięczny za to, co ma i co dostaje, a ja zawsze pozytywnie nastawiona do życia. Był zazdrosny o kumpla- geja, nie ufał mu, bo był kiedyś też z dziewczyną i w sumie nie wiadomo czy lubi chłopaków, czy dziewczyny ,czy to i to. Często mieliśmy sprzeczki przez to, więc utrzymywałam minimalny kontakt, bo pracujemy ze sobą , przestałam pisać, nie dzwoniliśmy do siebie, żebym tylko nie musiała się z nim kłócić i być znowu ukarana. Zdarzało się też, że kiedy schodziło mi dłużej na siłowni to zaraz były komentarze, że co ja robiłam 4 godziny na siłowni. Jak gdzieś przypadkowo miałam siniaka czy siniaki to już były podejrzenia, że pewnie ktoś mi to zrobił, a ja nawet nie pamiętałam skąd to mam, że dziwne miejsce, że symetryczne są, że nie mogą być od tego, czy tamtego. Pretensje, że nie potrafię stawiać innym ludziom granic, ale jemu już tak. Jestem raczej bezkonfliktową osoba, więc jeżeli ktoś zrobił coś co mi, bądź jemu by się nie spodobało, to zamiast głupio dyskutować to olewałam i ignorowałam, bo nie interesowało mnie co ktoś inny o mnie myśli. Po jakiś 4 miesiącach związku, dostałam powiadomienie na maila, że ktoś próbował się zalogować na moje konto na fb, z lokalizacją z miasta, w którym mieszka. Byłam rozczarowana i nie chciałam z nim rozmawiać, ale przyjechał wtedy niezapowiedziany i jakoś się dogadaliśmy. Żeby nie słuchać komentarzy, że ktoś zareagował sercem na moje zdjęcia, gdzie było, to zanim zaczęliśmy być razem, zdezaktywowałam fb. Wielokrotnie powtarzałam się, że chcę, żeby częściej pisał, dzwonił, meldował się jak wróci do domu czy jak wychodzi gdzieś, mówił, że dobrze, mam rację, poprawi się. Tego samego oczekiwał ode mnie tyle, że ja to robilam, z szacunku do niego. Nie mieszkam w Polsce, ale 2 razy zdarzyło się kiedy byliśmy u moich rodziców w odwiedzinach, to za głupotę przestawał się odzywać, gdzie moja mama to zauważała, że nagle nie wychodzi z pokoju, że się nie odzywa, nie uśmiecha. Obraził się za to, że po spotkaniu z koleżanką, na które nie chciał ze mną iść, powiedziałam mu co robiłyśmy, ale nie opowiedziałam o czym rozmawiałyśmy, nie żebym miała coś do zatajenia, po prostu nie padło takie pytanie z jego strony a ja nie domyśliłam się, że o to mu chodziło. I w tym momencie nie wiem na czym stoję, pisałam i pytałam czy to koniec, że chcę wiedzieć, żeby móc pójść do przodu, zero odpowiedzi. Czuje się emocjonalnie uzależniona chociaż wiem, że jest toksykiem, narcyzem. Ta niewiedza, dlaczego nagle urwał kontakt bez żadnego wytłumaczenia, nie daje mi normalnie funkcjonować. Nie myślę o niczym innym, nie mam siły się uśmiechać, jeść, rozmawiać z ludźmi, czuję się jakbym spała i miała jakiś koszmar. I nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Płaczę za każdym razem, gdy mój partner jedzie ode mnie do swojego domu.
Płaczę za każdym razem, gdy mój partner jedzie ode mnie do swojego domu. Kiedy jest u mnie i spędzamy czas, czuję się dobrze, a gdy tylko ma już wracać do siebie, to robi mi się przykro i zaczynam płakać. Czym to może być spowodowane?
Partnerka jedzie z byłym mężem i dziećmi na długie wakacje. Sytuacja jest dla mnie nie do przyjęcia.
Dzień dobry, Mam pytanie, które mnie nurtuje. Dzisiaj moja bliska osoba, z którą byłem ponad rok, ale nadal myślimy o możliwym powrocie do siebie, oznajmiła mi, że w wakacje poleci wraz z byłym mężem i dwojgiem dzieci na pół miesiąca do Turcji na urlop. Mnie nie bierze pod uwagę w żaden sposób jeśli chodzi o wspólny czas w wakacje. Rok temu jednak to ja całą trójkę wziąłem i opłaciłem. W tym roku następuje podmianka i zamiast mnie, jedzie ex. Bardzo jej finansowo pomagam, bo wcześnej ex uważany był za okrutnego toksyka, a ona sama mianowała sie jako biedna, samotna matka. W związku z tym, wynajmuję jej i jej dzieciom apartament oraz przekazuje podstawowe środki na przeżycie od ponad roku. Relacja z ex mojej sympatii w ostatnich miesiącach mocno się poprawiła, chociaż moja pomoc jest wyraźnie większą niż zasądzone alimenty, które w ciągu roku były przekazane w około 50% od ex. Czy mam rację, że okazałem niezadowolenie, oburzenie i nie spodobała mi się ta sytuacja? Czy mam racje, że jeśli razem spędza tak intymnie wakacje, ja przestane się nią całkowicie interesować? Sam mam ex i dwoje dzieci. Ze względu na moją sympatię w żadnym wypadku nie zdecydowałbym sie na wspólne 14-dniowe wakacje. Nie chciałbym wyjść na zazdrośnika. Jednak wiadomo jak wygladaja wakacje. Wspólny czas na śniadaniach, obiadach, kolacjach, spacerach, wycieczkach, basenie, plaży, pokoju itp. prowokują do bliskich, intymnych chwil. Na 90% mnie nie zdradzi, jednak narażona będzie na różne emocje, podryw, intymne propozycje. Dla mnie taka sytuacja jest nie do przyjęcia, jeśli nawet mówi się, że to dla dobra dzieci. Moim zdaniem nie ma tu nic dobrego dla dzieci, bo wyobrażają sobie, że znowu wszystko jest dobrze, a przecież niedawno rodzice wzięli rozwód. Prosze o odpowiedź, abym był pewien jakie powinno być moje zachowanie.
Mam trudności w wejściem w relację- chyba nie potrafię kogoś dopuścić do siebie, z automatu staję się po prostu sympatyczna i drugoplanowa.
Dzień dobry, Słowem wstępu: mam 21 lat i niedawno przeprowadziłam się do innego miasta. Całe życie mieszkałam z rodzicami, ale przez ostatnie pół roku pracowałam za granicą. Teraz, gdy wróciłam przeprowadziłam się do większego miasta. Nie mialam złego kontaktu z rodziną. Po prostu mnie tam pognała intuicja. Wychowywalam się w kochającej rodzinie. Niczego mi nie brakowało, ale rodzice dbali też o to, żebyśmy umiały sobie w życiu poradzić. Problemem, o który chciałabym zapytać jest dziwna nieśmiałość, kiedy ktoś mi się podoba. Mam wrażenie, że próbując się przemóc automatycznie przerzucam się na taki dziwny, sympatyczny ton i człowiek od razu mnie traktuje, jak kogoś drugoplanowego i niewartego zainteresowania. Za bardzo jednak nie mam pomysłu jak to naprawić. To trochę taki odruch. Nie miałam do tej pory chłopaka. Nawet nie miałam okazji się z nikim pocałować. Jeśli był ktoś zainteresowany i wyczułam kontekst relacji miłosnej, to nie był to kompletnie nikt z kim bym chciała coś stworzyć (choćby dla tej ciekawości i zobaczenia jak to jest). W szkole nauczyłam się nie osaczać ludzi, bo ode mnie uciekali. Teraz to ewoluowało i mam wrażenie, że boję się kogokolwiek z drugiej strony dopuścić. A jak chcę to mi nie wychodzi. Nie mam szczególnych kompleksów dotyczących wyglądu. Jestem trochę przewrażliwiona na punkcie mówienia czegoś, czego potem żałuję. Bycia ciągle uległą i pod czyjeś dyktando. Ale poza tym uważam się za całkiem spoko osobę(przez większość czasu). Coraz bardziej doskwiera mi samotność i trzyma mnie presja ze strony czasu. Nie próbowałam aplikacji randkowych. Nie przepadam za internetowymi znajomościami, choć nie ukrywam, że z dnia na dzień nad nimi bardziej rozmyślam. Bylabym wdzięczna o poradę :) Pozdrawiam ciepło
Partnerka opowiedziała mi o swoim byłym, o którym cały czas myśli. Tak się starałem.
Wczoraj mieliśmy dość skomplikowaną rozmowę z moją dziewczyną, dowiedziałem się, że cały czas myśli o przyjacielu, z którym nie ma już kontaktu, krótko go opisując: ćpun, „babiarz”, manipulant, w którym się mocno zakochała. Najlepszy ich kontakt trwał ok. 2 tygodnie. Sytuacja miała miejsce rok temu, jesteśmy razem od około 4 miesięcy. W rozmowie wyjaśniła mi, że była to miłość jej życia, próbowała wytłumaczyć, że dużo jeszcze przede mną, że ja takiej miłości nie miałem. Powiedziała to będąc ze mną w związku mimo tego, że planowałem z nią daleką przyszłość, ona dobrze o tym wie. Zaczęła mnie porównywać do tego przyjaciela, cytując: „nikt nigdy w życiu nie traktował mnie tak dobrze jak on, zapytał się mnie jak się czuję i czy wszystko dobrze, bez powodu”. Mimo że mieszkamy kawałek od siebie, jest to ok 30 minut samochodem, przyjeżdżałem zawsze jak potrzebowała, czy była chora, czy miała zły chumor, zawsze potrafiłem poświęcić zajęcia, żeby się z nią zobaczyć, zawsze dostawała jakiś prezent jak przyjeżdżałem. Nigdy nie pomyślałbym, że jestem tak niewystarczający lub niedoceniany. Rozmowy z nią na tematy, które mi się nie podobają praktycznie nie istnieją, zawsze jest to moja wina, podczas wczorajszej rozmowy dowiedziałem się, że nawet jak jest ze mną nigdy mi się nie wyżali, bo nie chce. Nie umiem poznać jej języka miłości, nie lubi się całować, przytulić bez powodu, mówić i pisać miłych rzeczy, mimo tego, że wymaga tego ode mnie. Z drugiej strony, zachowania wskazują na sadyzm. Były dni, w których wracałem cały podrapany, bez powodu. Proszę kogoś o pomoc, co mam z tym zrobić, bardzo ją kocham, jednak jej poprzedni, toksyczny związek, w którym została zdradzona całkiem zmienił jej podejście do życia. Dziękuję.
dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.