
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Rozpacz po...
Rozpacz po rozstaniu syna z dziewczyną - jak poradzić sobie z uczuciem straty?
Agnes
Zuzanna Zbieralska
Dziękuję za Pani wiadomość i podzielenie się swoim problemem. To musi być dla Pani naprawę trudne...
Myślę, że jeśli była Pani blisko i tworzyła odrębną relację z dziewczyną syna, to warto by było z nią bezpośrednio o tym porozmawiać. Mogło być tak, że ta osoba stała się dla Pani ważna nie tylko jako dziewczyna syna, ale jako wartościowa osoba w Pani życiu i może Pani odczuwać ból po jej odejściu, to całkowicie normalne. Na pewno też wiąże się z tym jakiś szok, ponieważ nie spodziewała się Pani tego, że wasza relacja zakończy się z dnia na dzień. Warto by było porozmawiać o tym bezpośrednio z tą osobą, być może ona też ma podobne odczucia. A jeśli nie, to przynajmniej będzie mieć Pani pewność. Być może nie wróci już to samo, ale może pojawi się przestrzeń na innego rodzaju wspólne spędzanie czasu, jeśli obie siebie potrzebujecie. Jeśli chodzi o Pani reakcję, możliwe, że ta sytuacja dotknęła też jakichś Pani przekonań lub ran z przeszłości, dlatego była podwójnie intensywna, natomiast aby to dokładnie zidentyfikować, warto popracować nad tym z psychologiem/terapeutą. Wsparcie psychologiczne w chwili kryzysu na pewno również samo w sobie byłoby pomocne.
Pozdrawiam ciepło,
Zuzanna Zbieralska, psycholożka.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Serafin
Dzień dobry,
W Pani wiadomości słyszę ogrom bólu, straty i napięcia w ciele. To co Pani przeżywa ma sesns, dziewczyna Pani syna była realną osobą z Pani życia, do której zdążyła się Pani przywiązać i ulokować w niej swoje uczucia. Najodpowiedniejszym określeniem, które nasuwa mi się na myśl to "mała żałoba". Nie jest ona czymś "chorym". Organizm często reaguje łzami i silnym napięciem, gdy dzieje się na raz wiele trudnych rzeczy.
Widzę też, że na rozstanie nakłada się również nagła utrata pracy, kolejne święta bez mamy oraz samotniejszy czas w te święta. W takich okolicznościach emocje mogą być intensywniejsze w przezywaniu i dłużej się utrzymywać.
Na teraz najważniejsze jest, by nie odbierała sobie prawa do tego smutku, tylko zadbała o siebie i swoje ukojenie w postaci ciepła, snu, regularnych posiłków, oraz oddechu, nawet 2-3 min powolnego wdechu i wydechu. Zdaje sobie sprawę, ze to nie rozwiązuje sprawy, ale pomaga zdjąć trochę napięcia z układu nerwowego.
Co do potrzeby pożegnania, wydaje mi się ona bardzo ludzka. Jeśli zdecyduje się Pani na odpowiedź, dobrze gdyby była krótka bez nastawienia i oczekiwania na odpowiedź, tak, by uszanować granice dziewczyny i granice syna, a jednocześnie sprobować cos domknąć po swojej stronie.
Jeśli jednak wysłanie wiadomości jest zbyt trudne, warto sprobować napisać list, który nigdy nie będzie wysłany. List, w którym można przełożyć swoje wszystkie niewyrażone dotąd uczucia, których, domyślam się może być sporo.
Jeśli mimo to Pani stan pogłębiałby się, proszę nie zostawać z tym sama i skorzystać ze wsparcia, ma Pani do niego prawo (bliska osoba, psycholog, telefon zaufania)
Pozdrawiam ciepło,
Anna Serafin
Psycholog, Psychoterapeuta
Joanna Rosner
Dziękuję, że dzielisz się tym, co teraz przeżywasz.
Słyszę, że nie chodzi tylko o rozstanie Twojego syna. Ta sytuacja dotknęła również Twojej własnej więzi, relacji, która była dla Ciebie ważna. Teraz, kiedy się nagle kończy, zostajesz z uczuciem żalu i tęsknoty.
Widzę też, że ten ból spotyka się z innymi stratami, które już są w Twoim życiu — odejściem mamy, utratą pracy, lękiem przed świętami, które mają wyglądać inaczej niż kiedyś.. Chcę Ci powiedzieć, że to nie jest „chore”. To jest ludzkie i masz prawo tak czuć.
Możesz rozważyć napisanie takiej wiadomości — nie po to, żeby zmieniać sytuację, ale żeby zadbać o siebie. Z ciekawością, jak ona ją przyjmie, ale bez oczekiwania. Możesz też napisać list tylko dla siebie, nawet jeśli nie zdecydujesz się go wysłać. Czasem to przynosi ulgę. Pozdrawiam. Joanna
Dorota Figarska
To są po prostu Pani emocje po stracie, nawet jeśli ta relacja nie była oficjalnie Pani relacją. Ta dziewczyna była nie tylko ważną częścią życia syna, ale też przez kilka lat obecna w Pani życiu. Dlatego jej odejście może wywoływać tak silny smutek.
Warto pamiętać, że ludzie różnie przeżywają żałobę po utracie - nie tylko po śmierci, ale też po zakończeniu bliskich relacji czy zmianach w rodzinie. Intensywny smutek, płacz, napięcie w ciele to naturalne reakcje na stratę.
Pros ę zwrócić uwagę, że nie jest też prawdą, że odeszła bez słowa. Pożegnała się poprzez wiadomości, podziękowała za wspólny czas i pożyczyła wszystkiego dobrego. To już jest forma pożegnania.
Jeżeli Pani czuje potrzebę napisania kilku słów pożegnania, to może być gest, który pomoże Pani zamknąć pewien etap. Ważne, aby wiadomość była krótka, spokojna, bez namawiania czy obwiniania i z poszanowaniem jej granic. Kilka prostych zdań podziękowania i pożegnania często wystarcza, by dać sobie poczucie domknięcia sytuacji, nie naruszając przy tym przestrzeni drugiej osoby.
Dodatkowo to, co Pani teraz przeżywa, to także efekt nagromadzenia się różnych trudnych zmian w życiu – utraty pracy, zmian w relacjach rodzinnych, wspomnień po stracie innych bliskich osób.
Jeśli Pani poczuje, że smutek, napięcie czy rozpacz stają się zbyt trudne do udźwignięcia, pomocne może być skorzystanie z rozmowy z psychologiem lub psychoterapeutą, a także kontakt z telefonami zaufania, które oferują wsparcie w kryzysowych chwilach.
Psycholog Dorota Figarska
Marcin Kuszyński
Dzień dobry Pani Agnes,
Z Pani słów wnioskuję, że osoba o której Pani wspomina była dla Pani bardzo ważna i przeżywa Pani zakończenie jej relacji z synem. Myślę sobie, że przeżywa Pani bardzo naturalny stan związany z pewnego rodzaju stratą, zmiana. Ta sytuacja może też Panią dotykać jako mamę, która miała być może różnego rodzaju nadzieje.
Te kilka słów o których podpowiada Pani intuicja, mam wrażenie że dla Pani - a może i dla kogoś jeszcze, mogłoby być o ważnych wartościach/potrzebach i jakoś pomóc na dany moment przeżywać to, co Pani przeżywa.
Pozdrawiam serdecznie,
Marcin Kuszyński
Psycholog, certyfikowany terapeuta TSR, psychoterapeuta w procesie certyfikacji
Justyna Bejmert
Droga Agnes, to całkowicie zrozumiałe, że czujesz smutek, żal, rozpacz. To naturalna reakcja po stracie kontaktu z kimś bliskim, a z tego co opisujesz, to dziewczyna syna właśnie kimś takim była. Traktowałaś ją jak członka rodziny, była i nadal jest kimś dla Ciebie ważnym. Pozwól sobie na te emocje. Nie staraj się na siłę z tym walczyć i oceniać swoich reakcji jako "nienormalne" czy "chore". Zatroszcz się teraz o siebie, rozważ spotkanie z psychologiem, aby nie zmagać się z tym samej. Przesyłam Ci dużo ciepła,
Justyna Bejmert
psycholog
Anna Szczypiorska
Witaj, w Twoim wpisie widać bardzo silne doświadczenie straty. Choć formalnie rozstali się Twój syn i jego partnerka, Ty także straciłaś bliską osobę, z którą łączyły Cię wspomnienia, codzienność i poczucie bycia ważną. To naturalne, że pojawia się żal, tęsknota, poczucie niedomknięcia. Szczególnie teraz, kiedy jednocześnie mierzyłaś się ze stratą pracy, zbliżającymi się świętami bez mamy i mniejszą obecnością rodziny. To dużo jak na jedną osobę i nic dziwnego, że emocje są tak silne.
W Twoim wpisie jest też ogrom więzi, jaką stworzyłaś z tą dziewczyną i wielki smutek po jej nagłym zniknięciu z Waszego życia. Pojawia się też ból niespodziewanego zakończenia relacji, która dla Ciebie była ważna i żywa. To normalne, że czujesz rozpacz, żal i tęsknotę, bo to była prawdziwa więź. Teraz została przerwana, a w Tobie zostało wiele uczuć, które nie miały jeszcze gdzie wybrzmieć. To, co przechodzisz, nie jest niczym „chorym”. To ludzka reakcja na stratę, nagromadzenie trudnych wydarzeń i poczucie osamotnienia, które w takich momentach potrafi mocno uderzyć. Możesz tak czuć, masz do tego pełne prawo.
Weronika Wardzińska
Dzień dobry.
Straciła Pani ważną relację a wraz z nią poczucie bliskości ciągłości i bezpieczeństwa. Ta dziewczyna była częścią Pani codzienności i emocjonalnego świata więc teraz przeżywa Pani realną żałobę a nie „przesadę”.
Siła reakcji jest dodatkowo spotęgowana przez inne straty. Utrata pracy brak mamy kolejne samotniejsze święta i rozpad tej relacji nałożyły się na siebie. Organizm reaguje wtedy rozpaczą napięciem somatycznym i płaczem bo jest tego po prostu za dużo naraz.
To że myśli Pani o niej tęskni i czuje niedomknięcie jest naturalne. Relacja urwała się nagle bez osobistego pożegnania i mózg próbuje to domknąć. Napisanie krótkiej spokojnej wiadomości pożegnalnej z podziękowaniem może być w porządku jeśli będzie bez oczekiwań odpowiedzi i bez nacisku. Taka wiadomość jest bardziej dla Pani niż dla niej i może dać trochę ulgi.
Proszę też pamiętać że to nie jest tylko tęsknota za tą osobą ale za całym światem który się z nią wiązał. Teraz potrzebuje Pani dużo łagodności wobec siebie i wsparcia. Jeśli ten stan będzie się utrzymywał warto porozmawiać z psychologiem bo to jest głęboka reakcja żałobna a nie słabość.
Pozdrawiam serdecznie,
Weronika Wardzińska

Zobacz podobne
Związek z osobą, która zmaga się z traumą z wcześniejszego związku. Poniżej opisuję wszystko w skrócie.
Trauma, którą przeżywa moja partnerka (a teraz już bardziej była), wydaje mi się bardzo osobista, dlatego nie będę wnikał w szczegóły. Mianowicie, około 4 lata temu jej były partner zmarł na jej oczach w domu, a ona nie mogła mu pomóc.
To wydarzenie bardzo odbiło się na jej psychice. Trafiła na terapię psychologiczną i zaczęła przyjmować leki, które miały pomóc jej złagodzić ten ból. Zaznaczam, że wtedy jeszcze jej nie znałem – poznaliśmy się dopiero 4–5 lat po tym wydarzeniu.
Widać było, że jej stan się poprawił: dużo pracowała, podróżowała po świecie, co zapewne pomagało jej zapomnieć o przeszłości. Poznałem ją w pracy, a po około 4–5 miesiącach znajomości, gdy wszystko między nami dobrze się układało, zaproponowała mi wspólny wyjazd na wakacje – na początku tylko jako przyjaciele. Zgodziłem się, bo jako mężczyzna liczyłem na coś więcej, zwłaszcza że dobrze spędzaliśmy razem czas.
Polecieliśmy do Afryki na prawie dwa tygodnie. Nic między nami się tam nie wydarzyło, ale bardzo się do siebie zbliżyliśmy.
Po wakacjach nadal traktowaliśmy się jak przyjaciele, jednak nasze spotkania stały się coraz częstsze i bardziej intensywne.
W końcu spaliśmy ze sobą. Ona nie była do końca pewna, czy tego chce, ale ostatecznie oboje na to przystaliśmy. Od tego momentu nasz związek nabrał innego charakteru. Regularnie rozmawialiśmy, spotykaliśmy się, spędzaliśmy czas na randkach – po prostu było nam razem dobrze. Przez około 4 miesiące nikt z nas nie wyznał swoich uczuć, ale pewnego dnia, pod wpływem emocji, powiedziałem jej, że ją kocham. Odpowiedziała, że bardzo by chciała powiedzieć to samo, ale nie jest w stanie.
Zrobiło mi się trochę przykro, ale zrozumiałem jej sytuację i postanowiłem to załagodzić, nie złościć się i zapomnieć.
Wydaje mi się jednak, że ją tym trochę przestraszyłem. Miesiąc później poprosiła mnie o rozmowę, w której stwierdziła, że lepiej będzie, jeśli się rozstaniemy w zgodzie. Powiedziała, że nie chce mnie zranić ani sprawiać, bym był sfrustrowany jej wahaniami nastrojów. Podkreśliła, że to nie jest moja wina, lecz jej mentalna blokada, która uniemożliwia jej wejście na wyższy poziom w związku. Rozstaliśmy się, dając sobie około tygodnia na refleksję. Dla mnie to było trudne do przeżycia, bo na takie rozmowy nigdy nie ma odpowiedniego momentu. Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba. Po tygodniu odnowiłem kontakt, bo nie mogłem dłużej wytrzymać. Ona również była w trudnym momencie, ponieważ straciła babcię. Chciałem ją wesprzeć, więc pojechałem do niej z kwiatami, by zawalczyć o naszą relację. Po dłuższej rozmowie udało nam się dać sobie jeszcze jedną szansę i ustalić, że wrócimy do rozmowy o naszej przyszłości za jakieś 3–4 miesiące. Oczywiście doszliśmy do wniosku, że oboje musimy się poprawić, jeśli chcemy, aby to wszystko się udało.
Ponownie byliśmy razem. Udało nam się wyjechać na kolejne wakacje, tym razem do Azji, już jako para, a nie przyjaciele.
Po powrocie wszystko wydawało się w normie – nadal się spotykaliśmy, czasami mieszkaliśmy razem przez kilka dni. Widziałem jednak, że ciąży na niej jakaś presja. Prawdopodobnie wynikała ona z moich oczekiwań, które okazały się zbyt trudne do spełnienia. Pewnego dnia, jak gdyby nigdy nic, dostałem wiadomość z pytaniem, czy możemy się spotkać i porozmawiać o nas. Zgodziłem się, ale zamiast spotkania zadzwoniłem, bo i tak wiedziałem, jaka będzie ostateczna decyzja. Wolałem zachować emocje dla siebie i dać nam przerwę na refleksję, by zastanowić się, czy jest sens dalej to ciągnąć. Po 3 dniach ciszy napisałem do niej list, w którym podziękowałem za wspólne chwile i przeprosiłem za rzeczy, które mogłem zrobić lepiej. Odpisała, że się tego nie spodziewała, ale bardzo ciepło odebrała mój list. Napisała, że również docenia nasze wspólne chwile. Stwierdziła jednak, że nie zgadza się z tym, że się obwiniam, ponieważ to nie jest moja wina – jej psychika po prostu wygrała i nie jest w stanie wejść na wyższy poziom uczuć. Dodała, że nie wie, czy kiedykolwiek jej się to uda – czy to ze mną, czy z kimś innym. Wyjaśniła, że kilka razy w roku miewa takie wahania, szczególnie w okresie zbliżającym się do rocznicy traumy. Z szacunku do mnie powiedziała, że nie chce marnować mojego czasu ani sprawiać, bym był sfrustrowany, czekając na coś, co może nigdy się nie wydarzyć. Napisała jednak, że na razie nie odpowie na mój list, ponieważ jest w nim zbyt wiele informacji. Potrzebuje spokojnie to przemyśleć i odezwie się za kilka dni, aby spotkać się osobiście. Pytanie, które się nasuwa, to, czy jest możliwe, że osoba po takim przejściu już nigdy nie odzyska zdolności do głębokich uczuć, czy może rzeczywiście, tak jak powiedziała, nie jest gotowa zrobić tego kolejnego kroku? W końcu, po 10 miesiącach związku, powinna już chyba wiedzieć, czego chce. Dodam, że jest ode mnie starsza prawie o 7 lat, więc z pewnością lepiej zdaje sobie sprawę z tego, co jest dla nas najlepsze, a może ja coś przeoczyłem. Czy warto jeszcze walczyć i próbować kolejnego podejścia? A może na razie lepiej dać sobie czas na odpoczynek, aż może ona sama dojdzie do wniosku, że warto spróbować jeszcze raz? Nigdy wcześniej nie byłem w takiej sytuacji i chciałbym usłyszeć opinie innych. Dzięki

