Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Schizofrenia paranoidalna, napiecie miesniowe i lek przed samodzielnoscia – jak wytrwac w malych krokach?

Dzień dobry, Mam 36 lat i od niecałych 20 lat choruję na schizofrenię paranoidalną. Nie jest to lekka sprawa, ale też uważam się za fajnego gościa, a tutaj chciałbym zapytać o jakieś wskazówki, podpowiedzi, zw. z tym co się ostatnio u mnie dzieje, co teraz krótko opiszę: Generalnie największy problem to odczuwane napięcie, takie bóle w niektórych mięśniach napięciowe, pojawiające się codziennie, i zw. z tym nerwy, zdenerwowanie. Ja w ogóle chodzę od kilku lat na psychoterapię i dochodzę do wniosku, że konflikty między częściami mojego umysłu przekładają się na taki stan. I próbuję różnych relaksacji, głębokiego oddychania, ale nie zawsze to pomaga. Leki już od dawna biorę. A jednocześnie w zewnętrznym świecie jest projekt, żebym zamieszkał w końcu samemu, bo do tej pory mieszkam z rodzicami, i również próbował różnych aktywności poza domem, co wiąże się ze stresem, lękiem, jak to u mnie zawsze było. Wiem jednocześnie że nie jestem sam, że dużo ludzi przeżywa podobne historie. Wiem, że ważne są małe kroki, ale jak to zrobić, żeby wytrwać w tych małych krokach i powoli zacząć coś w życiu osiągać? Co zrobić, żeby kolejne ataki napięcia nie wytrącały mnie z równowagi psychicznej? Głównie będę dalej rozmawiał o tym z terapeutką, ale też chętnie przyjmę odpowiedź od Państwa.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Przewlekłe napięcie mięśniowe i silne emocje są naturalną reakcją organizmu na wewnętrzne konflikty oraz lęk przed dużą zmianą życiową, jaką jest planowana samodzielność. Kluczem do wytrwania w małych krokach jest akceptacja faktu, że nawroty napięcia są wpisane w ten proces i nie oznaczają porażki, a jedynie sygnał z ciała o potrzebie zwolnienia tempa. Warto wspólnie z terapeutką i lekarzem prowadzącym opracować elastyczny plan wprowadzania zmian oraz dopasować techniki uziemienia, pamiętając, że samostanowienie buduje się poprzez cierpliwość i stopniowe oswajanie dyskomfortu.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Patrycja Okarmus

Patrycja Okarmus

Dzień dobry,

 

zdecydowanie jest to temat, który warto wnieść na psychoterapię – szczególnie że napięcie jest częste i wpływa na Pana codzienne funkcjonowanie.

 

Czy towarzyszy ono Panu od dawna i nasiliło się w związku z planowanym usamodzielnieniem się? Czy występuje dopiero od niedawna? 

 

Dobrze byłoby najpierw zrozumieć, w jakich sytuacjach napięcie się pojawia, co je poprzedza, jakie myśli temu towarzyszą, co dzieje się w Pana ciele i co Pan wtedy robi. Dodatkowo zidentyfikowanie źródła lub źródeł napięcia może pomóc dobrać bardziej dopasowane sposoby radzenia sobie z nim.
 

Pisze Pan, że próbował różnych technik relaksacji i nie zawsze są skuteczne. To może być frustrujące. Z relaksacją jest trochę tak jak z muzyką – mamy różne preferencje i czasem potrzeba czasu, by znaleźć metody, które rzeczywiście nam odpowiadają i pomagają. Przy schizofrenii dodatkowo zaleca się ostrożność w stosowaniu niektórych metod, jak. np. trening autogenny Schulza, dlatego istotne jest, by konsultować je z psychoterapeutką lub psychiatrą.

 

Wspomina Pan również, że z psychoterapii korzysta od kilku lat. Przy tak długiej pracy warto od czasu do czasu wspólnie z terapeutką przyjrzeć się jej efektom: co udało się już zmienić, które trudności nadal pozostają aktualne i czy obecny sposób pracy odpowiada na Pana potrzeby. Jeśli lęk i napięcie nadal w znacznym stopniu ograniczają codzienne funkcjonowanie, warto porozmawiać również o tym, czy psychoterapia dostarcza Panu wystarczająco konkretnych narzędzi do radzenia sobie z nimi.

 

Jako narzędzie samopomocowe polecam ilustrowany poradnik WHO: "Ważne nawyki w czasach stresu".


Chciałabym również zachęcić Pana do omówienia tych dolegliwości z lekarzem, ponieważ bóle i napięcie mięśniowe nie zawsze muszą mieć podłoże psychiczne. 

 

Życzę powodzenia!

 

 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panie Jacku, 

 

Podoba mi się w tym wpisie jedno: nie czeka Pan, aż napięcie całkowicie zniknie, żeby zacząć żyć. Przy tak długiej historii leczenia bardziej pomocne może być nauczenie się działania pomimo pewnego poziomu napięcia, zamiast traktowania każdego jego pojawienia się jako sygnału, że trzeba się wycofać.

Przy planie samodzielnego zamieszkania nie próbowałabym robić od razu wielkiego skoku. Można rozłożyć go na bardzo konkretne etapy i powtarzać je tyle razy, ile potrzeba. To samo z aktywnościami poza domem. Sukcesem nie musi być „nie bałem się”, tylko „bałem się, a mimo to zrobiłem zaplanowany mały krok”.

Kiedy pojawia się napięcie, warto też mieć przygotowany własny „plan awaryjny”: co robię przez pierwsze 10 minut, komu mogę napisać, co pomaga mi wrócić do równowagi. Dzięki temu kolejny gorszy moment nie musi oznaczać całkowitego porzucenia tego, nad czym Pan pracuje. Może ważna zmiana perspektywy: postęp nie zawsze wygląda jak coraz mniej lęku. Czasem wygląda jak coraz większa pewność, że nawet kiedy lęk przyjdzie, potrafię sobie z nim poradzić.Proszę sobie odpowiedzieć: jaki jeden mały krok w kierunku samodzielnego życia jest na tyle realny, że mógłby Pan zrobić go nawet w trochę gorszy dzień? Po czym pozna Pan, że ostatni miesiąc był dla Pana dobrym miesiącem, nie według tego, ile razy pojawiło się napięcie, ale według tego, co mimo niego Pan zrobił?

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z zaburzeniem schizotypowym bez psychoterapii? Strategie do samopomocy
Co robić samemu z zaburzeniem schizotypowym? Jestem zupełnie pod władzą tego zaburzenia a nie mam obecnie psychoterapii. Mam np. tak że czuję się jakby pewna konkretna osoba mnie obserwowała magicznie i czytała mi w myślach, przez to kompletnie nie potrafię robić wielu rzeczy ze strachu przed oceną, że mi coś nie wychodzi albo że się ośmieszę. Racjonalizacja pomaga jedynie troszkę, wciąż nie mogę się przemóc by robić rzeczy które mi nie wychodzą (a nie wychodzi mi mnóstwo rzeczy codziennych), logika mówi że coś takiego nie jest możliwe, ale zaburzenie swoje, że przecież są znaki którym nie da się zaprzeczyć i że przecież tak bardzo czuję się obserwowana, no nie da się tego zdusić racjonalizacją, wciąz czuję się niezręcznie i że nie mam wolności i prywatności... Czy ekspozycja to dobra droga? Że bym zrobiła coś co mi nie wychodzi mimo tego że ta osoba patrzy niby? I narazić się na to głębokie uczucie ośmieszenia i oceniania, bycia w centrum uwagi? Jak tylko o tym pomyślę, to mi się ciśnienie podnosi, a co dopiero jakbym to wykonała... A może to nie jest dobry sposób bez opieki psychoterapeuty? Są jakieś inne sposoby? Chcę sobie jakoś z tym radzić do czasu psychoterapii (pod koniec 2026)
Schizofrenia paranoidalna i ataki po terapii poznawczo-behawioralnej u syna - czy kontynuować?

Dzień dobry,
syn zmaga się ze schizofrenią paranoidalną, gdzie oprócz stałego leczenia rozpoczął wskazaną terapię poznawczo-behawioralną. Niestety, po każdym spotkaniu ma bardzo ciężki atak choroby. Miał ich już kilkanaście i zawsze to samo, a teraz będzie uczestniczył w szpitalu dziennym. Czy w jego trudnym przypadku, gdzie ataki pojawiają się po skupieniu się, zmęczeniu lub na skutek przeżywanych emocji, psychoterapia ma sens? Na czas pobytu w szpitalu terapię zawieszamy, ale co później...?
Dziękuję za poradę.
Z poważaniem,
Mama

Witam. Mam 40 lat i po rozwodzie byłam zmuszona zamieszkać z mamą -ma 66 lat. Zachorowała na stwardnienie rozsiane.
Witam. Mam 40 lat i po rozwodzie byłam zmuszona zamieszkać z mamą -ma 66 lat. Zachorowała na stwardnienie rozsiane. Jest to choroba neurologiczna, robią się zmiany w mózgu, niedowład ciała itp.bierze leki. Od tego czasu koszmar z nią mieszkać - ja płacze co chwila, mój tato -facet do tej pory silny ma już kłopoty z sercem na tle nerwowym. Oskarża go, że ma kochankę, za dużo jedzenia kupuje, grzebie mu w rzeczach prywatnych, wyzywa. Ja przez nią wpadłam w nerwicę - biorę od psychiatry leki na uspokojenie, bo mówi, że ja się kurwie z własnym ojcem, że jestem głupia i mam twarz downa. Moje dziecko 13-letnie wyzywa od głupich idiotek, pojebanych - bo ma lekki stopień niepełnosprawności intelektualnej. Dostałam taki płyn od mojej lekarki, że mam to dolewać matce na te urojenia - ale nic nie pomaga. Ona nas tu wykończy. O leczeniu psychiatrycznym nie chce słyszeć, bo to my jesteśmy pojebani jej zdaniem. Co robić? Błagam o pomoc. Pozdrawiam.
Ciężko zacząć od czegoś konkretnego. Chodzę na psychoterapię od roku, a za tydzień idę pierwszy raz do psychiatry.
Ciężko zacząć od czegoś konkretnego. Chodzę na psychoterapię od roku, a za tydzień idę pierwszy raz do psychiatry. Według psychoterapeutki walczę z zaburzeniami neurorozwojowymi. Prawdopodobnie jest to genetyczne. Moi rodzice nie widzieli problemu. Relacja z moim Tatą jest bardzo trudna. Obecnie nie mamy kontaktu, moi rodzice wzięli rozwód, jak miałam 19 lat, a on nie utrzymuje ze mną kontaktów. Obwiniał mnie w sumie za wszystko, co złe. Jak byłam w szpitalu i było podejrzenie nowotworu wątroby, to nie chciał mi oddać kawałka, całe szczęście wyszła potem mononukleoza. Okradł nas też, a po rozwodzie rodziców walczyłam z nim o alimenty. Moje relacje z Mamą też były dość ciężkie, bardzo często się kłóciłyśmy. Od roku nasza relacja się znacznie poprawiła. Myślę, że była to kwestia mojego mówienia o tym, co czuję, a z tym mam ogromny problem... przeszłam z nią 2 nowotwory kości i wczoraj się dowiedziałam, że prawdopodobnie znowu ma nawrót... oprócz mojej Babci, Mamy i męża oraz przyjaciół to w sumie nie mam nikogo. Dodatkowo od listopada zmieniłam pracę i trafiłam na totalny brak wdrożenia i brak pomocy od osoby, która powinna pomóc... w pracy jestem za wszystko obwiniana.
Czuję się czasem, jakbym była w innym czasie swojego życia niż jestem aktualnie
Czuję się czasem, jakbym była w innym czasie swojego życia niż jestem aktualnie, czuje inny klimat życia, inne postrzeganie, inne odczucia z jakiegoś roku i czuję się przetransportowana. Wtedy gubię siebie. Nie wiem, jak mam coś postrzegać, jak mam znowu być sobą... i jak znowu tak samo postrzegać życie. To się pojawia w różnych momentach w ciągu dnia, nawet gdy nie myślę o jakiejś sytuacji... co robić?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!