
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia psychotyczne
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z zaburzeniem schizotypowym bez psychoterapii? Strategie do samopomocy
Beata
Karolina Rak
Dzień dobry,
To bardzo trudne z czym się Pani zmaga. Jednocześnie bardzo doceniam fakt, że prosi Pani o pomoc tak otwarcie i nazywa Pani wprost swój problem. To pokazuje Pani siłę i elastyczność - potrafi Pani spojrzeć na swoje zaburzenie z perspektywy i pewnego dystansu i mówić o tym jak ono działa. Jest to umiejętność, którą warto rozwijać w tej sytuacji, przypominać sobie i nazywać objawy kiedy do Pani przychodzą. Kiedy pojawią się lęk przed oceną nazwać go, że to tylko myśl i objaw zaburzenia. To coś co Pani doświadcza ze względ na zaburzenie, a nie 100% prawdy o świecie i o Pani. Oczywiście objawy od tego nie znikną do zera, jednak moze to pozwolić odzyskać kontrolę i wybrać co w obliczu tych objawów chce Pani zrobić. Posłucha tych myśli i nie czuć lęku, czy odważyć się zrobic coś co jest dla Pani ważne czując ten lęk. Ta druga opcja to właśnie ekspozycja, czasem może się Pani na nią zdecydować, po mału i z wyczuciem, tylko na tyle na ile czyje się Pani na siłach. Oczywiście idealnie byłoby gdyby mogła Pani ją robić ze wsparciem psychoterapeutycznym, jednak rozumiem, że nie chce Pani oczekiwać rok w bezczynności, co również pokazuje Pani determinację żeby zaopiekować się sobą i działać pomimo zaburzenia.
Bardzo trzymam za Panią kciuki i życzę powodzenia!
Pozdrawiam serdecznie,
Karolina Rak
Psycholożka i psychoterapeutka in spe
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Klaudia Dynur
Dzień dobry,
Pani dotychczasowe techniki radzenia sobie są bardzo trafne. To duży krok naprzód.
Podstawowym pytaniem jest, czy konsultowała się Pani z psychiatrą? W zaburzeniu schizotypowym leki psychiatryczne mogą pomóc w łagodzeniu objawów.
Odnośnie ekspozycji, bez opieki dobrego psychoterapeuty doprowadzanie się do skrajnych przeżyć może spowodować silne przeciążenie emocjonalne i późniejszą niechęć do kolejnych takich prób. Jeśli ekspozycja, osobiście sugerowałabym jej wersję w wyobraźni, czyli np. zamiast zmuszać się do zrobienia rzeczy, która budzi ogromny lęk, może Pani wyobrazić sobie sytuację (np. że ktoś patrzy) i pobyć z tym napięciem przez 10–20 sekund, koncentrując się na oddechu. Potem można wrócić do teraźniejszości i nazwać emocje, które w Pani są: „Czuję lęk, ale to tylko uczucie, które jest we mnie”. Celem jest oswajanie się z uczuciem bycia obserwowaną. Tak samo może wyglądać ekspozycja w stosunku do sytuacji, gdzie coś Pani nie wychodzi.
Inną techniką jest np. oddzielanie „uczucia” od „faktu”. Zamiast uczucia: „Ona mnie obserwuje”, stwierdzamy fakty: „Mam uczucie, że jestem obserwowana".
Jeśli kiedykolwiek myśli lub lęki staną się przytłaczające, może Pani zadzwonić na bezpłatny telefon zaufania (np. 800 70 2222), nawet tylko po to, żeby nie być samemu z tym napięciem.
Pozdrawiam serdecznie
Klaudia Dynur
Psycholog
Maria Sobol
Pani Beato,
to, co Pani opisuje, brzmi naprawdę trudno. Życie w napięciu, z poczuciem bycia obserwowaną i brakiem prywatności, może być bardzo wyczerpujące. Warto pamiętać, że to nie jest Pani wina – takie objawy mogą wynikać z zaburzeń, które wymagają specjalistycznego wsparcia.
Zachęcam, by jak najszybciej skonsultowała się Pani z psychiatrą. W Polsce nie jest potrzebne skierowanie, aby umówić się na wizytę, a w wielu miastach działają Centra Zdrowia Psychicznego, gdzie można uzyskać pomoc bez długiego oczekiwania. Warto zapytać w najbliższym szpitalu lub przychodni, gdzie przyjmuje psychiatra.
Do czasu rozpoczęcia terapii proszę być dla siebie łagodna. Nie warto zmuszać się do trudnych ekspozycji bez wsparcia terapeuty. Lepiej skupić się na drobnych działaniach, które pomagają ciału i emocjom odpocząć – spokojny oddech, muzyka, chwila kontaktu z kimś zaufanym.
To bardzo ważne, że Pani o tym mówi i szuka pomocy. To pierwszy, odważny krok w stronę ulgi.
Z serdecznością,
psychoterapeutka integracyjna
Maria Sobol
Marta Lotysh
Psychoterapia CBT proponuje techniki do pracy z osobowością schizotypową. W sytuacji tego baburzenia osobowości obecność innej osoby z różniącym sie wglądem na rozmaite sytuacje jest mocno zalecana.
Edward Szumilak
Pani Beato, z rzeczy które przychodzą mi na już, które mogą pomóc to prowadzenie dziennika doświadczeń z tym, że bez oceniania się w nim a głównie z opisywanie sytuacji. Może to dać poczucie "większej kontroli" nad mechanizmem, nie nad samym przekonaniem. Może ćwiczenia grutnujące, opisy z pewnością znajdzie Pani w Internecie. Poza tym nic Pani nie pisze czy jest Pani pod opieką lekarza psychiatry i korzysta z farmakoterapii, a jest to również bardzo wazne i może być bardzo pomocne.
Paulina Habuda
Dzień dobry,
Myślę sobie o dużym lęku i napięciu z jakim możesz się zmagać w związku z tym wyobrażeniem o kontroli innej osoby. To musi być trudne i bardzo Ci współczuję.
Nasuwa mi się jednak kilka pytań - czy zaburzenie schizotypowe sama sobie zdiagnozowałaś? Jeżeli tak to myślę, że jednak dobrze byłoby udać się do specjalisty po profesjonalną diagnozę.
Leczenie się samemu jest oczywiście możliwe. Lepiej robić cokolwiek dla poprawy swojego stanu psychicznego, nic nie robić nic :). Jeżeli jednak odczuwasz poważne pogorszenie nastroju, towarzyszy Ci duży lęk i negatywnie to wpływa na Twoje życie - to radziłabym udać się po pomoc do specjalisty jak najszybciej.
Wspominasz o końcu 2026 roku - czy masz na myśli psychoterapię na NFZ? Czy jest możliwość skorzystania z pomocy wcześniej? Może spróbuj skontaktować się z Centrami Zdrowia Psychicznego - zarówno pod kątem leczenia psychiatrycznego, jak i psychoterapii. Myślę, że im wcześniej spróbujesz sobie pomóc tym lepiej. Możesz również zadzwonić na infolinię, np. 800 70 22 22, i tam dopytać o możliwości uzyskania darmowej pomocy psychologicznej jak najwcześniej.
Trzymam kciuki!
Pozdrawiam
Paulina Habuda
Psycholog
Katarzyna Świdzińska
To, co czujesz, musi być bardzo obciążające, ale widzę, że starasz się zrozumieć i poradzić sobie najlepiej, jak potrafisz. Nie rób teraz ekspozycji samodzielnie. To zbyt trudne bez wsparcia specjalisty. Skup się na uspokojeniu ciała, oddychaniu i przypominaniu sobie, że to tylko objaw, nie rzeczywistość. Masz w sobie dużo siły, nawet jeśli teraz czujesz się bezradnie.
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska, Psycholog
Paweł Zamojć
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, jest trudnym doświadczeniem, ale już sam fakt, że potrafi Pani o tym napisać i szuka sposobów, żeby sobie pomóc, świadczy o dużym krytycyzmie wobec objawów i motywacji do pracy nad sobą — to ogromnie ważne i bardzo dobry znak.
To, że czuje się Pani obserwowana czy „czytana w myślach”, jest częstym objawem w zaburzeniu schizotypowym i nie oznacza, że traci Pani kontakt z rzeczywistością. To raczej efekt nadmiernej czujności układu nerwowego i błędnej interpretacji sygnałów z otoczenia. W takich momentach logiczne myślenie bywa trudne, bo emocje przejmują kontrolę.
Ekspozycja może być pomocna, ale tylko w bardzo łagodnej, stopniowej formie — czyli małe kroki, z jasnym planem, co zrobić, gdy lęk wzrośnie. Nie należy forsować się ani narażać na zbyt silne napięcie bez wsparcia terapeuty.
Na teraz pomocne mogą być:
Techniki regulujące, np. oddychanie po kwadracie (4 sekundy wdech, 4 zatrzymanie, 4 wydech, 4 zatrzymanie) albo 5 rzeczy widzę, 4 czuję, 3 słyszę, 2 wącham, 1 smakuję — pomagają wrócić do „tu i teraz”.
Dziennik obserwacji — zapisuj sytuacje, w których czujesz się obserwowana, i dowody za i przeciw temu przekonaniu. Z czasem zobaczysz, że emocje mijają, a rzeczywistość wygląda inaczej, niż podpowiada lęk.
Małe eksperymenty behawioralne — np. wykonanie drobnej czynności mimo lęku i obserwacja, co realnie się dzieje.
Defuzyjne techniki - gdy pojawia się poczucie „ktoś mnie obserwuje”, sformułuj je jako myśl: „Mam myśl, że X mnie obserwuje”zamiast „X mnie obserwuje”. To buduje dystans.
Dbanie o ciało i rytm dnia — sen, posiłki, spacer, rutyna. To stabilizuje układ nerwowy.
Warto również, zapisać się na listy rezerwowe do psychoterapeutów (często zwalniają się miejsca szybciej).
Sprawdzić grupy wsparcia online lub stacjonarne dla osób z zaburzeniami lękowymi lub schizotypowymi,
Z wyrazami wsparcia
Paweł Zamojć
Linnea Rasmusson
Dzień dobry Pani Beato.
W takim stanie odczuwania jakim Pani się znajduje, racjonalizacja czy inne prace poznawcze, gdzie angażowany jest umysł, może w praktyce obciążyć lub zaangażować umysł już mocno aktywny.
Warto tutaj skupić się na ciele i odczuciach, spokojnym oddechu, uspokojeniu swoich emocji. Jeśli czuje się Pani obserwowana i logika coś tam podpowiada, proszę spróbować stać się obserwatorem świata zewnętrznego i swoich myśli, że Pani patrzy, ale nie pozwala Pani na to, aby to Panią porwało emocjonalnie czy pochłonęło. To warto ćwiczyć do czasu współpracy. Nie chodzi o odcinanie się, ale dystans. Także wizualizacja siebie jako silnego drzewa z korzeniami, które stoi stabilnie, mimo że dookoła hula wiatr. Ćwiczenia ugruntowujące mogą wesprzeć Pani proces. Życzę spokoju!
Pozdrawiam serdecznie,
Linnea Rasmusson
Psycholog

Zobacz podobne
Dzisiaj znowu nie spałem w nocy i znowu miałem zwidy, ale mam wrażenie, że to naprawdę. Po pierwsze coś dziwnego się dzieje z telewizorem w nocy, takie mam wrażenie, coś dziwnego się włącza samoczynnie, bo np. było włączone radio RMF i na chwilę ekran świeci i potem gaśnie od razu, poza tym cały czas na polu świeci się lampka, co wykrywa ruch taka, więc to nie może być przypadek i słyszałem też, jak ktoś chodzi po górze, to było naprawdę i ja w to wierzę, ale moi rodzice nie i jak mam im to udowodnić? Kontaktowałem się z taką panią medium ohane i ona mi zaproponowała całkowite oczyszczanie i mam pytanie, czy to by na mnie zadziałało? Te rzeczy zaczęły dziać się już wcześniej, ale mało co, ale teraz już się to nasiliło, nie wiem komu mam to powiedzieć. Rodzice mi nie wierzą, chodziłem kiedyś do takiej pani psycholog, może trzeba zadzwonić do tego pana do psychiatry, do którego chodziłem, ale wydaje mi się, że mi by pomogło to oczyszczenie niż tabletki.
Ale moi rodzice nie wierzą w takie rzeczy i dodatkowo nie widzą tego, co ja tylko to coś na mnie się uwzięło nie wiem, nawet kiedy i z jakiej racji jak ja nic takiego złego nie robię, nie mogę przez to funkcjonować normalnie, wyjść gdzieś do świata, do ludzi to coś mnie ogranicza i próbuje mnie wystraszyć.
Mi się wydaje, że mnie obserwuje cały czas duch albo coś
Hej, generalnie to przepraszam, jeżeli wpis będzie za długi lub zbyt chaotyczny, ale już kończą mi się opcje, więc prosiłabym o porady. Bliska mi koleżanka najprawdopodobniej cierpi na schizofrenię paranoidalną (jeszcze nie dokonali jej diagnozy, ale leki, które bierze + objawy wskazują na coś ze spektrum schizofrenii) i coraz bardziej nie chce się leczyć. Jest aktualnie na leczeniu farmakologicznym (nie mam pojęcia, jakie konkretnie leki przyjmuje), aczkolwiek coraz częściej mi mówi, że chce je odstawić, bo nie czuje, jakby jej to pomagało, zamiast tego opowiada mi o swoich wizjach świata, że chciałaby wrócić do głosów, które ją prowadziły albo zespolić się ze swoją wizją rzeczywistości i postaciami, które widuje w snach, poprzez próbę samobójczą (nie powiedziała mi, jak i kiedy ma to zamiar zrobić, po prostu, że to doprowadzi ją bliżej do jakiegoś tajemniczego konceptu, który ma w głowie). Warto też wspomnieć, że uczęszczała do psychologa przez parę miesięcy, ale ostatnio chyba dostała silnej awersji po jednej wizycie i kompletnie zatraciła chęci i jakąkolwiek wiarę w dalsze uczęszczanie tam, ponieważ jak to określiła, nie czuje, żeby jej to pomagało. Generalnie też z tego, co wiem, to oprócz potencjalnej schizofrenii przez życie towarzyszą jej również stany depresyjne i co jakiś czas w roku przechodzi różne epizody z tym związane. Naprawdę chciałabym jej jakoś pomóc, próbuję ją namówić do zmiany specjalistów, jeżeli jej nie odpowiadają i utwierdzać w przekonaniu, że leki na dłuższą metę jej pomogą, ale mam wrażenie, że to jest wszystko na nic. Jej rodzice też są psychiatro-sceptyczni (niestety zaściankowość z mniejszych miejscowości się tutaj pojawia), ponieważ nie chcą nawet słyszeć o tym, że ich córka może być chora na schizofrenie i żyją w silnym wyparciu odnośnie do tego tematu. Nawet doszło do sytuacji, gdzie stwierdzili, że leki już nie są jej dłużej potrzebne i przestali je jej dawać, co skończyło się nieprzyjemnie i chyba od tamtego czasu już nie próbują takich radykalnych akcji, ale myślenie, o którym wyżej wspomniałam, nadal pozostaje, co za tym idzie, nie kontrolują jej leczenia aż tak, pomimo zachowań, których się podejmuje (np. odstawianie leków na własną rękę). Z tego, co wiem, to aktualnie jestem jedyną osobą, która tak dokładnie wie o przebiegu jej choroby (od niej samej) i czuję się trochę zobowiązana, aby coś z tym zrobić, ponieważ nie chcę, żeby ważna dla mnie osoba skończyła martwa. Zaznaczę jeszcze, że niestety nie jestem nikim z pobliża, ponieważ mieszkam od niej 3h drogi, tak naprawdę stały kontakt na co dzień mamy tylko telefonicznie i smsowo. Mam w teorii kontakt do jej koleżanek, które mieszkają blisko niej, ale one nic kompletnie nie wiedzą o jej chorobie i też sama mnie prosiła, abym nikomu nie mówiła o tym. Przechodząc do sedna, po wstępnym zapoznaniu się z moją historią, to chciałabym odnaleźć jakieś porady albo rozwiązanie jak namówić taką osobę do leczenia psychiatrycznego i terapii albo może gdzie zgłosić taki przypadek, gdzie faktycznie już miałoby dojść do tragedii? (np. jak wyżej gdzie pisałam o tym, że myśli o próbie samobójczej). Myślałam, żeby napisać do jej rodziców o tym, ale nie sądzę, żeby to był dobry pomysł, bo może się to skończyć dwojako i zamiast jej pomóc, jeszcze bardziej jej zaszkodzę. Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi.

