
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, traumy
- 10-letnia siostra...
10-letnia siostra zachowuje się bardzo niepokojąco po traumatycznym zdarzeniu.
TwójPsycholog
Dzień dobry,
takie zdarzenie mogło być traumatyczne dla siostry. Trauma powoduje dezorganizację, szczególnie w tak młodym wieku, w którym układ nerwowy jest w intensywnym rozwoju. Zdarzenie traumatyczne może zaburzać ten rozwój, ze względu na ogromne przeciążenie emocjonalne. Siostra powinna zostać zaopiekowana, np. w Poradni Zdrowia Psychicznego dla dzieci i młodzieży / przez psychologa szkolnego. Można też spojrzeć na stronę fundacji NagleSami. To bardzo ważne, by rodzice zrobili to jak najszybciej, ponieważ opisane objawy wskazują na dezorganizację, co może zaburzać dalszy rozwój poznawczy, emocjonalny. Rytuały mogą być powiązane z zaburzonym jedzeniem, może to być próba przejęcia kontroli nad sobą, nad sytuacją, próba “zabezpieczenia się” po tym, co się wydarzyło.
Trzymam kciuki
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Do tej pory rzeczywistość odbierana była przez siostrę jako bezpieczna. Samobójstwo kuzynki mogło zostać odebrane jako traumatyczna sytuacja. Wszystko, co było stabilne i przewidywalne, stało się niepewne. Wspomniane rytuały polegające na kilkakrotnym powtarzaniu czynności, zaburzenia jedzenie dają jakieś poczucie kontroli, a przy tym bezpieczeństwa. Warto byłoby poszukać wsparcia dla siostry, prawdopodobnie doświadczyła stresu traumatycznego. Powodzenia
Justyna Czerniawska (Karkus)
Dzień dobry,
opisana sytuacja mogła okazać się bardzo traumatyczna dla siostry, to znaczy, że w chwili obecnej siostra nie odbiera otoczenia jako swojego bezpiecznego miejsca. Być może opisywane objawy są wynikiem stresu pourazowego. Opisane objawy wymagają wsparcia psychologicznego lub psychoterapeutycznego. Najlepiej będzie poszukać pomocy dla siostry u specjalisty.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Karkus - psycholog ,psychoterapeuta

Zobacz podobne
Dzień dobry, raczej staram się sama sobie radzić z trudnościami, ale z tą nie umiem... Od września jestem w nowej szkole i bardzo ciężko mi się do tego przyzwyczaić, nie chodzi już o samo nowe miejsce, ale o ludzi. Moja nowa klasa jest bardzo selekcjonująca i ciężko mi tam znaleźć kogoś na stałe a jest to dla mnie bardzo ważne, ponieważ ze względu na OCD potrzebuję stabilnych relacji. Myślałam, że powoli zaczynam mieć to ogarnięte, ale teraz dziewczyna, z którą siedzę w ławce i mam w miarę normalny kontakt zmienia szkołę... Nie wiem, czy to pewne, czy nie bo już w zeszłym miesiącu tak mówiła a dalej jest ale teraz chodzi o nieprzyjemności z innymi osobami z klasy więc ma jakiś sensowny powód aby tak mówić. Jestem przez to wszystko w stresie bo bardzo boję się zostać sama, mamy nieparzystą ilość osób w klasie więc siedziałabym sama. To nie jest tak, że byłabym samotna i nie miała z kim rozmawiać ale czułabym się sama gdybym siedziała sama w ławce jako jedyna... Najpierw muszę fizycznie zobaczyć, że nie jestem sama by czuć to psychicznie. Wprawdzie jest jeszcze jedna taka dziewczyna z którą w miarę się dogaduje i czasami siedziałyśmy razem ale ona stale siedzi z kimś innym więc na pewno nie zostawiłaby tamtej osoby dla mnie, nawet nie chciałabym tego, aby ona czuła się porzucona i samotna. Wiem, że to dość dziecinne odczucia ale nie mogę przestać o tym myśleć, czasem chce by to po prostu okazało się nierealne i obudziłabym się z wiedzą, że wracam do mojej szkoły. Przez to wszystko coraz częściej napadają mnie stany lękowe, b. depresyjne dni i derealizacja, czego bardzo dawno nie miałam tak często. W ciągu tygodnia nie umiem spać i śpię 5/6 godzin, a gdy tylko mam wolne nadrabiam po 10/12 godzin... Czuję się w tej sytuacji bardzo bezradna, inni mówią, że potrzeba czasu ale ja już nie mogę tyle czuć się niestabilnie w relacjach z innymi... Nie mogę teraz iść do stałego specjalisty bo nie mam czasu ani pasujących terminów a obawiam się, że sama z tym zwariuję. Proszę o jakieś rady co robić, bo na razie mam ochotę zamknąć się w domu i to przeczekać, chociaż wtedy pewnie będzie ze mną jeszcze gorzej.
Syn 13 lat. Od 8 lat na diecie bezglutenowej. Teraz dodatkowo zostało zdiagnozowane Sibo z uwagi na ciągle bóle brzucha które nasilały się podczas stresu. O szkole nie wypowiada się dobrze, ma kilku kolegów którzy mu dokuczają, że jest mały, słaby itp. Był pod opieką psychologa w wieku 9 lat przez rok ( stres zw z nauką zdalna). Szybko z tego wyszedł W wieku 11 lat chodzi do fundacji oferującej opiekę psychologiczna, gdzie stwierdzili że Syn nie ma problemów z nawiązywaniem kontaktów, jedyne co stwierdzili to to, że jest w nim dużo złości i po roku czasu uznali temat za skończony, nic nie pomogli. Teraz Od września jest pod opieką pedagoga, który rozmawia z nim o stresie szkolnym. A wrażenie że spotkania pomagaja, ale teraz dodatkowa dieta nie pomogą synowi, wręcz przeciwnie- jest załamany. Słyszałam kilka razy na przestrzeni kilku lat, że jego życie jest bez sensu, nie potrafi dogadać się z młodszym bratem- też zgłaszane psychologom. Mam wrażenie ze psycholodzy nie chcą mu pomoc.
Mam 14 lat na imię Monika. Od roku jestem z chłopakiem. Bardzo się lubimy, ale zaczął się ostatnio "dziwnie" zachowywać.
Poprosił mnie, abym podniosła bluzkę do góry (nie noszę jeszcze stanika). Zawstydziłam się, ale zrobiłam to, bo to mój chłopak. Chciał również, abym zdjęła spodnie, ale nie zgodziłam się. Czy to normalne zachowanie? On ma 15 lat, jak mam się zachować?

