Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Strach przed przyszłością i lęk o własną wartość po utracie pracy

Za moment będę mieć 50 lat. Upływ czasu nie dociera do mnie. Prawie 10 lat temu zmieniłam pracę na bardzo wymagającą, stawiającą przede mną nowe wyzwania. Wydawało mi się, że dostałam skrzydeł. Robiłam wiele nowych rzeczy - pierwszy raz. Wydawało mi się, że jestem dobra, ale przyszła szara rzeczywistość i podziękowano mi za pracę. Przechodząc z dużej, bezpiecznej firmy do małej miałam w głowie to, że może mi się nie udać, ale chciałam coś zmienić. Miałam swoje 5 minut sławy. Teraz po raz kolejny życie weryfikuje moje wybory. Dostałam wypowiedzenie z obecnej pracy, w której już dawno przestałam się rozwijać. Z uwagi na problemy zdrowotne, ciężką chorobę, to wypowiedzenie podziałało na mnie bardzo deprymująco. Nie umiem się znaleźć w tej sytuacji. Mam wrażenie, że jestem niewystarczającą. Całą chorobę pracowałam, nie brałam zwolnień i żyłam nadzieją na wyzdrowienie. Teraz mam lęk o przyszłość. Nie mam perspektyw, odliczam dni do końca mojej pracy i boję się co dalej. To paraliż. Mam w głowie to, że muszę zapewnić sobie ubezpiecznie zdrowotne - bo moja choroba jest przewlekła i może być jej nawrót. Poszłam do psychiatry, dostałam leki, zrobiłam konsultację w sprawie poszukiwania pracy. Poprawiłam moje CV i profil na portalu branżowym. Czytam ogłoszenia, ale mam bardzo niskie poczucie swoje wartości, bo kolejny raz ktoś ze mnie rezygnuje. Ogłoszenia o pracę są ścianą tekstu i mam wrażenie, że nie jestem atrakcyjna na rynku pracy. W dobie dowożenia wyników, pokazywania tabelek i bycia czempionem ...ja nim nie jestem - mam w głowie wiedzę i umiejętność działania, ale nie widzę dla siebie miejsca. Co ze mną jest nie tak?
Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dziękuję, że podzieliła się Pani tym, co przeżywa. Czytając Pani słowa, można odnieść wrażenie, jak wiele zmieniło się w Pani życiu w ostatnim czasie i jak dużo niepewności przyszło Pani unieść. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji pojawia się lęk, smutek i poczucie zagubienia. Mam też wrażenie, że bardzo dotkliwie przeżywa Pani kolejne zakończenie pracy. Kiedy wkłada się w coś tyle zaangażowania, a później ponownie trzeba mierzyć się z rozstaniem i niepewnością, łatwo zacząć zadawać sobie trudne pytania o własną wartość. To potrafi być naprawdę bolesne.

Dobrze, że nie została Pani z tym sama i sięgnęła po pomoc psychiatry. Jeśli poczuje Pani, że potrzebuje więcej przestrzeni, by uporządkować to, co teraz przeżywa, rozmowa z psychologiem również może być dla Pani wsparciem. Nie po to, by oceniać czy szukać winy, ale by pomóc Pani przejść przez ten wymagający czas z większą łagodnością dla siebie.

Mam nadzieję, że z czasem ten lęk i ciężar, który dziś Pani towarzyszy, zaczną słabnąć. Nie wszystko trzeba udźwignąć od razu.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Czytając Pani historię, nie widzę osoby, z którą „jest coś nie tak”. Widzę kobietę, która przez lata mierzyła się z kolejnymi trudnymi doświadczeniami – zmianą pracy, chorobą, utratą poczucia bezpieczeństwa i teraz zwolnieniem. W takich okolicznościach bardzo łatwo zacząć mylić swoją wartość z tym, co wydarzyło się zawodowo.

Zwróciłem uwagę na coś ważnego – mimo lęku nie zatrzymała się Pani. Poszła Pani do psychiatry, rozpoczęła leczenie, poprawiła CV, szuka pracy i korzysta z konsultacji. To nie są działania osoby, która się poddała, tylko osoby, która próbuje odzyskać wpływ na swoje życie, choć kosztuje ją to bardzo dużo.

Poczucie, że „nie jestem wystarczająca”, często pojawia się po utracie pracy, szczególnie gdy nakłada się na to przewlekła choroba i niepewność o przyszłość. To zrozumiała reakcja, ale nie jest dowodem na Pani wartość ani kompetencje. Obecny kryzys nie definiuje tego, kim Pani jest. Warto dać sobie czas i pamiętać, że dziś potrzebuje Pani przede wszystkim odzyskać poczucie bezpieczeństwa, a dopiero później oceniać siebie.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co Pani opisuje, pokazuje, jak wiele trudnych wydarzeń nałożyło się na siebie w krótkim czasie. Utrata pracy, wcześniejsze doświadczenie zwolnienia, przewlekła choroba i lęk o przyszłość to bardzo duże obciążenia. W takiej sytuacji wiele osób zaczyna kwestionować swoją wartość, choć nie oznacza to, że rzeczywiście ją utraciły.

Z Pani opisu nie wynika, że „coś jest z Pani nie tak”. Bardziej widać osobę, która przez lata podejmowała odważne decyzje, rozwijała się zawodowo, pracowała mimo choroby i mimo trudności nadal szuka rozwiązań. To, że poprawiła Pani CV, skonsultowała je, przegląda ogłoszenia i zgłosiła się do psychiatry, świadczy o tym, że mimo lęku nie rezygnuje Pani z działania.

Niestety utrata pracy często bardzo mocno uderza w poczucie własnej wartości. Łatwo wtedy pomylić komunikat „firma zrezygnowała z mojego stanowiska lub ze mnie jako pracownika” z przekonaniem „nie jestem wystarczająca”. To jednak nie są tożsame rzeczy.

Warto też pamiętać, że ogłoszenia o pracę często opisują „idealnego kandydata”, a w praktyce niewiele osób spełnia wszystkie wymagania. Samo to, że nie odpowiada Pani każdemu punktowi, nie oznacza, że nie ma Pani kompetencji ani miejsca na rynku pracy.

Dobrze, że jest Pani pod opieką psychiatry. Jeśli mimo leczenia lęk i poczucie bezradności nadal są bardzo nasilone, warto rozważyć również konsultację psychologiczną. Taka przestrzeń może pomóc odbudować poczucie własnej wartości, oddzielić fakty od surowych ocen wobec siebie i odzyskać większą pewność w tym wymagającym okresie życia.

Agnieszka Sokal

Agnieszka Sokal

Dzień dobry,

 

To, co teraz Pani czuje, to naturalna reakcja na kumulację ogromnego stresu: utratę pracy, przewlekłą chorobę i lęk o ubezpieczenie. Z Panią jest wszystko w porządku – po prostu organizm jest wyczerpany długą walką i funkcjonowaniem na najwyższych obrotach. Przez całą chorobę pracowała Pani ponad siły, więc wypowiedzenie odbiera Pani jako głęboką niesprawiedliwość, a korporacyjne ogłoszenia o pracę tylko potęgują poczucie bycia niewystarczającą.  Ogłoszenia o pracę to tylko lista życzeń pracodawców, a Pani ogromnym atutem jest dojrzałość, wiedza i wieloletnie doświadczenie. Aby szybko pozbyć się paraliżującego lęku i głębokiego poczucia braku wartości, warto sprawdzić Metodę dr. Yagera Posiada ona precyzyjne narzędzia do pracy z podświadomymi blokadami i traumą odrzucenia. Praca z tą metodą pozwala skutecznie zneutralizować lęk przed przyszłością oraz odzyskać pewność siebie. Proszę dać sobie teraz prawo do odpoczynku i zadbać o zdrowie – to Pani absolutny priorytet.

 

Pozdrawiam

Agnieszka Sokal

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 Wszystko z Panią jest w porządku, to życie weryfikuje nasze oczekiwania i ciężko jest nam zaakceptować niepożądane zmiany. Pojawiły się w Pani emocje niechciane, pojawił się lęk, zmniejszyło się poczucie własnej wartości i strach przed przyszłością. Proszę pomyśleć o swoich mocnych stronach, o tym za co Pani siebie ceni i nie wolno nawet myśleć, że nie ma Pani takowych cech. Została zwolniona Pani w trakcie choroby? Warto zapytać czy to nie jest złamanie przepisów, tym bardziej, ze nie brała Pani zwolnień i dawała z siebie 100 procent.  Co do CV to moja dobra rada jest taka, aby ich nie wysyłać, ale osobiście chodzić do potencjalnych pracodawców.  Ma Pani wiedzę i doświadczenie i to jest ważne  dla przyszłego pracodawcy. Proszę rozważyć konsultacje psychologiczne lub zadzwonić na bezpłatne numery wsparcia, gdzie dyżurują psycholodzy i interwenci kryzysowi. Pod żadnym pozorem nie może pani zostawać z tym sama. 

 Często tak się zdarza, że ludzie oddają swoje życie, ciężko pracując i zostając zwolnieni z dnia na dzień. To nie pomaga, ale wtedy należy to potraktować jako kolejne doświadczenie w naszym rozwoju. Trzymam kciuki, aby wszystko wróciło na odpowiednie tory. Dużo sił. 

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Widząc te Pani słowa, mam ochotę powiedzieć przede wszystkim: proszę być dla siebie teraz łagodniejszą.!!!

Czuję w Pani historii ogrom zmęczenia, bólu i samotnego zmagania się z czymś, co przez długi czas musiała Pani po prostu „unieść”. Mam wrażenie, że przez wiele lat była Pani osobą, która dawała radę. Podejmowała Pani wyzwania, wychodziła poza swoją strefę komfortu, uczyła się, rozwijała, a nawet w czasie choroby nie zrezygnowała Pani z pracy i odpowiedzialności. I być może właśnie dlatego obecny moment jest tak trudny ....bo osoba, która przez lata była silna, nagle sama potrzebuje wsparcia :) Chciałabym, żeby usłyszała Pani jedną ważną rzecz: z Panią nie jest „coś nie tak”. To, że dziś czuje się Pani zagubiona, przestraszona i niewystarczająca, nie oznacza, że taka Pani jest. To może być głos ogromnego przeciążenia, lęku i doświadczenia odrzucenia, które bardzo mocno uderzyło w Pani poczucie własnej wartości. Utrata pracy po tylu latach zaangażowania może być przeżywana jak utrata części siebie. Szczególnie kiedy w tle jest choroba i obawa o przyszłość. To naturalne, że pojawia się strach, pytania i poczucie, że grunt pod nogami nagle się zachwiał. Ale patrząc na to, co Pani napisała, widzę też coś innego. Widzę kobietę, która mimo ogromnych trudności nadal szuka rozwiązań. Poszła Pani po pomoc, zadbała o leczenie, przygotowała dokumenty, szuka Pani swojej drogi. To nie jest obraz osoby słabej. To obraz osoby zmęczonej, która bardzo długo była dzielna.

 

 

Milego dnia, pozdrawiam :)!

 

Psycholog, Wiktoria

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wpis, nie odniosłam wrażenia, że „jest z Panią coś nie tak”. Zobaczyłam osobę, która mimo choroby i ogromnej niepewności nadal szuka rozwiązań tj. skorzystała Pani z pomocy psychiatry, zadbała o CV, profil zawodowy i rozpoczęła poszukiwanie pracy. To pokazuje też, że nie poddała się Pani, choć kosztuje to Panią bardzo wiele sił. Mam natomiast wrażenie, że kolejne utraty pracy sprawiły, iż zaczęła Pani oceniać swoją wartość przez pryzmat decyzji pracodawców. Tymczasem wypowiedzenie nie jest dowodem na to, kim Pani jest jako człowiek ani jakie ma Pani kompetencje. Łatwo o tym zapomnieć, gdy towarzyszy lęk o zdrowie i przyszłość.

Myślę, że warto dać sobie czas i kontynuować korzystanie ze wsparcia specjalistów. Gdy napięcie i poczucie zagrożenia nieco się zmniejszą, łatwiej będzie zobaczyć nie tylko to, czego Pani obecnie brakuje, ale również zasoby, które przez lata pozwalały Pani podejmować odważne decyzje i odnajdywać się w nowych wyzwaniach.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Z tego co Pani opisuje, nie wynika, że „jest z Panią coś nie tak”. Straciła Pani poczucie bezpieczeństwa zawodowego, jednocześnie mierząc się z przewlekłą chorobą i koniecznością odnalezienia się w nowej sytuacji. To ogromne obciążenie, które może znacząco wpływać na poczucie własnej wartości.Widzę też, że mimo lęku nie rezygnuje Pani z działania, skorzystała Pani z pomocy psychiatry, przygotowała CV i szuka nowych możliwości. To pokazuje, że ma Pani zasoby, nawet jeśli obecnie trudno je dostrzec. Proszę dać sobie czas. Warto kontynuować leczenie oraz zadbać o wsparcie psychologiczne, aby odbudować poczucie własnej wartości. Obecny kryzys nie definiuje Pani kompetencji ani tego, jaką jest Pani osobą.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Zobacz podobne

Witam, jak poradzić sobie ze strachem przed ludźmi.
Witam, jak poradzić sobie ze strachem przed ludźmi. Prz spotkaniu z kimś, nogi robią się jak galareta, zatyka mnie i nie mogę oddychać, trzęsę się cały i ogólnie odcina mi mózg, ogólnie mam problem z wyrażaniem uczuć od dziecka i myślę, ze mam jakiś autyzm czy ADHD,add, bo nie ogarniałem od zawsze różnych informacji, gdzie rówieśnicy wszystko ogarniali, mam ogromne problemy w zapamiętywaniu informacji od czasów szkolnych. Obecnie mam 33 lata i jak widzę zaradność wiedzę inteligencje u osób w osobnym wieku, a nawet u młodszych osobników to nie chce mi się żyć. Wszyscy już się żenią, mają dzieci, a ja po prostu odstaję od innych, czuję, że mózg zatrzymał się w wieku szkolnym i nie dorównuje niczym innym. Przepraszam za chaotyczną pisownię, ale pisząc to, mam pustkę w głowie. Pozdrawiam
Poszukuję psychoterapeuty - mężczyzny.
Witam, Pracowałem z psychoterapeutką prze 2,5 roku poznawczo-behawioralnie. Aktualnie szukam psychoterapeuty mężczyzny doświadczeniem conajmniej kilkuletnim.
Budząc się w nocy doświadczam silnego niepokoju, czuję, jakby wszystko przyśpieszało.
Dzień dobry, kilka razy w nocy zdarzyło mi się dziwne uczucie, nagle czułam, że wszystko co się dzieje dookoła w mojej głowie przyśpiesza 100 krotnie, uczucie do niezniesienia, przy tym strach i szybkie bicie serca, trwa to nie dłużej niż dwie minuty i po próbie uspokojenia się mija, zdarzyło mi się to kilka razy w ciągu 2 lat.
Nie chcę powiedzieć o tym, że czuję się gorzej, mam myśli samobójcze. Czy to wpłynie na sposób leczenia?
Mam pytanie, jeśli mam stwierdzoną depresję oraz stany lękowe i rozpocząłem leczenie- mam 13 lat- czy jeśli nie wspomnę, że czuję się coraz gorzej z każdym tygodniem i mam myśli samobójcze, to czy jakoś to może wpłynąć na leczenie?
Od dłuższego czasu miewam uporczywe myśli, najczęściej pojawiają się albo w najmniej odpowiednim momencie w ciągu dnia
Dzień dobry. Od dłuższego czasu miewam uporczywe myśli, najczęściej pojawiają się albo w najmniej odpowiednim momencie w ciągu dnia, albo wtedy kiedy np. był spożywany alkohol i mam tzw. "kaca". Po prostu ni stąd ni zowąd jest w stanie coś mi się przypomnieć i zaczyna się moja dogłębna "analiza" i wyrzuty sumienia... potrafię analizować daną sytuację, swój powrót do domu, to co powiedziałam lub jak się zachowałam nawet kilkadziesiąt razy dziennie... jeżeli mam jakąś lukę w pamięci chwilową lub po prostu nie pamiętam, to nakręca się cała spirala. Myślę wtedy, że może było inaczej, a może coś zrobiłam, o czym nie pamiętam, a może coś się stało, a może coś... Takowe myśli z kolei bardzo szybko przeradzają się w lęk, a później już idzie szybko i zaczynają się wszystkie objawy nerwicy lękowej. Za każdym razem muszę upewniać się u innych czy było tak, czy dzwoniłam, czy powiedziałam to, czy tamto lub przekonywać samą siebie, że było wszystko w porządku i nic nadzwyczajnego się nie dzieje i nawet jeżeli mam "lukę" w pamięci to jest to całkowicie normalne. Niestety czasami moje samonakręcanie się jest ponad moją siłę. Oczywiście po pewnym czasie to przechodzi, a ja czuję się tak zmęczona, że od razu zasypiam. Zdarza się też, że jeżeli uporam się z jedną myślą, to za jakiś czas przychodzi kolejna sytuacja i kolejna analiza. Trochę tak jakbym sama wmawiała sobie, że jest inaczej, trochę tak jakby gorszy scenariusz był bardziej prawdopodobny od tego lepszego-logicznego i nie wiem, czy gorsza jest "analiza", lęki, wmawianie sobie sytuacji, które nie są logiczne czy może wyrzuty sumienia, które temu wszystkiemu towarzyszą. Proszę mi powiedzieć czy to może być nerwica natręctw? Rozważam terapię, bo czasami jest to jednak poza moje logiczne myślenie. Pozdrawiam.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!