Dzień dobry
To, co Pani opisuje, wygląda na silny lęk, przywiązanie do wspólnej rutyny i trudność w zaakceptowaniu dużej zmiany, niż na „dziwność” samej w sobie. Krótki dojazd męża sam w sobie nie jest problemem medycznym, ale jeśli wywołuje u Pani tak duży ból, że trudno funkcjonować, to warto potraktować to poważnie. Czasem po przeprowadzce człowiek nie tęskni tylko za osobą, ale też za całym dawnym układem dnia jak za wspólnym jeżdżeniem, rytuałem, poczuciem bycia razem od rana. U Pani wygląda to tak, jakby zniknęło coś bardzo ważnego i codziennie od nowa przeżywała stratę. To może dawać objawy podobne do silnego napięcia, zamartwiania się, a nawet paniki.
To jest zrozumiałe, ale nie powinno Panitak unieruchamiać. Sama emocja jest ludzka, natomiast jeśli przez te 20 minut nie może Pani spokojnie żyć, myślisz o sprzedaży domu wbrew realiom finansowym i czuje, że to przejmuje kontrolę nad Panią, to sygnał, że potrzebuje wsparcia. W takich sytuacjach nie chodzi o ocenę, tylko o to, żeby odzyskać poczucie bezpieczeństwa.
Warto nazwać dokładnie, czego się Pani boi. Samotności, rozłąki, zmiany, czy może tego, że coś się między wami oddala? Komunikat dla męża nie powinien być w stylu „musisz zmienić pracę”, tylko „bardzo trudno mi znosić tę zmianę i potrzebuję Twojego wsparcia”. Ustalcie stały rytuał po jego powrocie, na przykład 10 minut tylko dla was, bez telefonu i obowiązków. Nie należy podejmować decyzji o sprzedaży domu w chwili największego napięcia.
Jeśli to trwa dłużej i wpływa na sen, apetyt, pracę albo codzienne funkcjonowanie, proszę porozmawiać z psychologiem albo psychoterapeutą.
Jeśli pojawiają się ataki paniki, bezsenność, ciągłe płakanie, natrętne myśli albo poczucie, że nie daje Pani rady wytrzymać, warto skontaktować się ze specjalistą szybciej. To nie znaczy, że coś z Panią nie tak, tylko że emocje są zbyt przeciążające, żeby dźwigać je samej.Pani przeżywanie jest realne, nawet jeśli inni tego nie rozumieją. To nie brzmi jak „nienormalność”, tylko jak cierpienie, które zasługuje na potraktowanie serio.