
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, zaburzenia lękowe, związki i relacje
- Stres związany z...
Stres związany z przeprowadzką i dojazdem męża do pracy - jak sobie poradzić?
Smutna
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za wiadomość.
Nie nazwałabym tego „nienormalnym” ale wygląda na to, że te 20 minut uruchamia w Pani bardzo silne emocje i być może nie chodzi wyłącznie o sam czas dojazdu, ale o poczucie rozłąki, tęsknotę lub zmianę dotychczasowej codzienności.
Jeśli ta sytuacja powoduje tak duże cierpienie i utrudnia normalne funkcjonowanie, warto przyjrzeć się temu głębiej, najlepiej z pomocą psychologa.
Proszę zastanowić się:
Czego najbardziej się Pani obawia, gdy mąż jest w drodze? Co oznaczały dla Pani wspólne dojazdy? Czy podobne silne lęki pojawiały się wcześniej w innych sytuacjach? Poznanie źródła tych emocji może być ważniejszym rozwiązaniem niż zmiana miejsca zamieszkania.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To, co Pani opisuje, wygląda na silny lęk, przywiązanie do wspólnej rutyny i trudność w zaakceptowaniu dużej zmiany, niż na „dziwność” samej w sobie. Krótki dojazd męża sam w sobie nie jest problemem medycznym, ale jeśli wywołuje u Pani tak duży ból, że trudno funkcjonować, to warto potraktować to poważnie. Czasem po przeprowadzce człowiek nie tęskni tylko za osobą, ale też za całym dawnym układem dnia jak za wspólnym jeżdżeniem, rytuałem, poczuciem bycia razem od rana. U Pani wygląda to tak, jakby zniknęło coś bardzo ważnego i codziennie od nowa przeżywała stratę. To może dawać objawy podobne do silnego napięcia, zamartwiania się, a nawet paniki.
To jest zrozumiałe, ale nie powinno Panitak unieruchamiać. Sama emocja jest ludzka, natomiast jeśli przez te 20 minut nie może Pani spokojnie żyć, myślisz o sprzedaży domu wbrew realiom finansowym i czuje, że to przejmuje kontrolę nad Panią, to sygnał, że potrzebuje wsparcia. W takich sytuacjach nie chodzi o ocenę, tylko o to, żeby odzyskać poczucie bezpieczeństwa.
Warto nazwać dokładnie, czego się Pani boi. Samotności, rozłąki, zmiany, czy może tego, że coś się między wami oddala? Komunikat dla męża nie powinien być w stylu „musisz zmienić pracę”, tylko „bardzo trudno mi znosić tę zmianę i potrzebuję Twojego wsparcia”. Ustalcie stały rytuał po jego powrocie, na przykład 10 minut tylko dla was, bez telefonu i obowiązków. Nie należy podejmować decyzji o sprzedaży domu w chwili największego napięcia.
Jeśli to trwa dłużej i wpływa na sen, apetyt, pracę albo codzienne funkcjonowanie, proszę porozmawiać z psychologiem albo psychoterapeutą.
Jeśli pojawiają się ataki paniki, bezsenność, ciągłe płakanie, natrętne myśli albo poczucie, że nie daje Pani rady wytrzymać, warto skontaktować się ze specjalistą szybciej. To nie znaczy, że coś z Panią nie tak, tylko że emocje są zbyt przeciążające, żeby dźwigać je samej.Pani przeżywanie jest realne, nawet jeśli inni tego nie rozumieją. To nie brzmi jak „nienormalność”, tylko jak cierpienie, które zasługuje na potraktowanie serio.
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Pani przeżycia nie są czymś, co można ocenić jako „nienormalne”. Natomiast nie sama długość dojazdu wydaje się tu być głównym problemem. Wygląda na to, że przeprowadzka odebrała Pani ważny rytuał bliskości, wspólne dojazdy i poczucie bycia razem. Jeśli myśl o 20 minutach rozłąki wywołuje tak silny stres, że chce Pani sprzedać dom, nie może normalnie funkcjonować i cały czas o tym myśli, to warto przyjrzeć się temu ze specjalistą. Być może uruchamia się u Pani lęk przed oddaleniem, samotnością lub utratą bliskości z mężem.
Myślę, że pomocne byłoby skupienie się na próbie zrozumienia, dlaczego ta zmiana jest dla Pani aż tak bolesna. Rozmowa z psychologiem mogłaby pomóc to uporządkować, bo wygląda na to, że cierpienie jest znacznie większe niż wynikałoby z samego czasu dojazdu.
Pozdrawiam serdecznie,
Joanna Cichosz
Ewelina Ewa Janowicz
Dzień dobry,
rozumiem, że sytuacja zmiany, której Pani doświadczyła, jest dla Pani bardzo trudna emocjonalnie. Warto zastanowić się, jakie uczucia towarzyszą Pani w trakcie tych 20 minut - czy jest to lęk, zniecierpliwienie, złość. Oraz czy takie sytuacje zmartwienia pojawiają się za każdym razem, gdyż mąż gdzieś wyjeżdża, czy chodzi tylko o pracę.
Warto zastanowić się, co mogłaby Pani zrobić w czasie tych 20 minut dla siebie, aby lepiej znosić ten czas (ćwiczenia, serial, wyjście na spacer).
Pozdrawiam,
Ewelina Ewa Janowicz
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Pani silne emocje i cierpienie są całkowicie realne, jednak tak gwałtowna reakcja na zaledwie 20 minut rozłąki i chęć natychmiastowej sprzedaży domu wskazują, że problemem nie jest sam dojazd męża, lecz lęk przed stratą dawnej bliskości oraz trudność w odnalezieniu się w nowej rzeczywistości. Przeprowadzka do domu, zmiana codziennych rytuałów i nagła rezygnacja ze wspólnych podróży, które dotąd dawały Pani poczucie bezpieczeństwa, mogły nieświadomie uruchomić silny lęk separacyjny lub kryzys adaptacyjny. Zamiast podejmować radykalne decyzje o sprzedaży domu na kredyt, które wywołają jedynie konflikt w małżeństwie, kluczowe jest podjęcie konsultacji z psychoterapeutą, aby pomóc Pani wyciszyć ten emocjonalny alarm, zrozumieć źródło tak silnej zależności i wspólnie z mężem wypracować nowe, bezpieczne rytuały bliskości w Waszym nowym domu.
Wszystkiego dobrego.
Bożena Nagórska
Filip Świderski
Dzień dobry,
Mogę się domyślać, że czas związany z samym dojazdem do pracy i do domu Pani męża wiąże się z doświadczeniem bardzo trudnych emocji. Trudno to nazwać normalnym, czy nienormalnym, gdyż za każdą reakcją kryje się bardzo indywidualny sposób doświadczenia i przeżywania różnych wydarzeń w zależności od osoby. Domyślam się, że to czas podróży, a nie pracy jest dla Pani najtrudniejszy. Można zastanowić się, skąd bierze się Pani reakcja akurat na to wydarzenie. Jest Pani w stanie nazwać emocje, które Pani towarzyszą w trakcie tego trudnego momentu?
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
nie powiedziałabym, że jest to „nienormalne”. Raczej wygląda na to, że te 20 minut uruchamia w Pani coś dużo większego niż sam dojazd.
Myślę, że nie chodzi tylko o nową drogę do pracy. Bardziej o zmianę, która się wydarzyła między Państwem.
Kiedyś mieliście wspólny rytuał. Wspólne poranki, wspólną drogę, może poczucie bycia razem przed rozpoczęciem dnia. Teraz tego nie ma. I być może coś w Pani bardzo tęskni za tamtym doświadczeniem.
Mam też takie pytania, które wydają mi się tutaj ciekawe:
- Co dokładnie dzieje się z Panią przez te 20 minut?
- Jakie myśli wtedy się pojawiają?
- Czego się Pani najbardziej boi?
- Czy jest to tęsknota? A może samotność? Poczucie opuszczenia?
- A może lęk, że kiedy nie ma go obok, coś złego może się wydarzyć?
Zastanawiam się też, czy ten temat nie dotyka trochę zaufania. Zaufania do tego, że relacja nadal istnieje i jest bezpieczna, nawet kiedy nie jesteście cały czas razem.
I jeszcze jeden trop, który przychodzi mi do głowy: niezależność. Czasem kiedy bardzo przyzwyczajamy się do wspólnego funkcjonowania, każda zmiana zaczyna być przeżywana jak strata. I wtedy trudno odkrywać własną przestrzeń, własne zajęcia, własne oparcie w sobie.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta
Julia Barańska
Dzień dobry,
Widzę w Pani wypowiedzi wiele lęku i niepewności. Zastanawiam się, jakie myśli pojawiają się w takich momentach i co sprawia, że budzą tak silny niepokój. Warto bliżej sie przyjrzeć tym doświadczeniom oraz temu, jakie emocje i obawy się z nimi wiążą.
Pozdrawiam,
Julia Barańska, psycholog
Joanna Michałek
Dzień dobry,
dobrze by było się zastanowić co się tak naprawdę kryje pod tymi 20 minutami?
Czego tak naprawdę się pani boi?
Bo z tego co pani napisała nie widzi się pani z mężem 8 godzin i 40 minut a "przeżywam te 20 minut jak On wraca".
Powodzenia!

Zobacz podobne
Jestem 30 latkiem i zawodowo zajmuje się jazdą od 8 lat.
Od roku mam lęki związane z pracą kierowcy.
Odnoszę wrażenie, że zjadę ze swojego pasa, wjadę w głęboki rów i będę mieć kłopoty z tym związane. Dodatkowo mam lęk przed jazdą po wysokich mostach, wiaduktach.
Niezależnie czy jadę dużym samochodem ciężarowym, czy osobówką. Od 6 lat leczę się psychiatrycznie na nerwicę lękową. Zaczęło się od napadów paniki, polegały one np. na tym, że coś mi „odbije” i wyskoczę przez okno, mieszkając na 3 piętrze. Obecnie biorę leki, czuje ulgę w objawach, ale nie jest to całkowite wyciszenie symptomów i nadal utrudniają mi codzienne funkcjonowanie. Jestem zagubiony, co mógłbym z tym zrobić. Chciałbym jeździć zawodowo nadal, ale z obecnym stanem zdrowia jest to bardziej męczące niż przyjemne.
Dzień dobry, chciałbym się zapytać, bo dzięki sztucznej inteligencji dowiedziałem się, że każdy człowiek ma dwa tryby: walka i ucieczka lub odpoczynek. Ja i moja rodzina ma walka i ucieczka i ten tryb jest najgorszy, bo on wpływa na całe środowisko domowe, mam podwyższony puls i tak dalej i to było już wtedy, jak tego ducha miałem i on jest ze mną wszędzie i kontaktowałem się z taką panią Elżbietą Domagałą z Krakowa i ona mi oczyszczanie robiła, ale to też nie pomogło i się boje wszystkiego, ona nawet mnie nie rozumie, jak ja ten tryb mam - walka i ucieczka i on jest wyniszczający organizm, bo to nie jest regeneracja na poziomie energii i powoduje dziwne zachowania zwierząt, chciałbym porozmawiać online. Ten problem jest ze mną od 2020 roku i jest to problem duchowy w duszy, jakby duży problem z energią.
Mam pewien problem z moim synem, który ma 15 lat.
Widzę, że często jest przygnębiony i zestresowany.
Kiedy z nim rozmawiam, wychodzi na to, że czuje się pod dużą presją ze strony rówieśników i boi się, że nie spełni oczekiwań innych. Z jednej strony chce być akceptowany przez grupę, a z drugiej musi sprostać wymaganiom szkoły.
To wszystko go przytłacza, a ja nie wiem, jak mogę mu pomóc skutecznie. Bardzo mi zależy, żeby czuł się wspierany, ale jednocześnie nie chciałbym, żeby czuł jeszcze większą presję z mojej strony. Myślę, jakie metody mogłyby pomóc mu w radzeniu sobie ze stresem w takich sytuacjach?
Dziękuje
Nawiązując do mojego pierwszego pytania, uczestniczyłem w terapii psychologicznej i przez pół roku było wszystko ok, odstawiłem tabletki w porozumieniu z lekarzem. Nawrót choroby był nagły i silny wylądowałem na pogotowiu, bo myślałem, że mam zawał, a to był atak lęku nawet Alprox nie pomagał

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.