Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Tęsknota, odtrącenie i myśli samobójcze - trudne relacje i ich wpływ na zdrowie psychiczne

Treść wrażliwa

Już nie daje rady, tęsknię za nim, a jednocześnie nienawidzę. Kocham go, ale jednocześnie zostaje odtrącona. Teraz mam bardzo dobre stosunki z moimi przyjaciółkami, ale za to mam słabe stosunki miłosne. Mam chęć się czasami zabić, kiedy cierpiałam najmniej każdy zauważał ale teraz... jak gadam o swoich problemach to mają takie ,,Przesadzasz", a akurat teraz czuje się najgorzej. Codziennie mam niechęć do życia, a wczoraj miałam atak paniki i to w moje wyprawiane urodziny. Powodem było nadmierne myślenie bo obiecałam mojemu chłopakowi że będę najlepszą dziewczyną i najlepsza przyjaciółką dla mojej przyjaciółki Mai, ale w zamian za to zepsułam jej relacje z przyjacielem i codziennie mi to wypomina, przez radę którą jej dałam. Długa historia, przez to co mój były przyjaciel zrobił nigdy mu nie wybaczę bo to zepsuło naszą relację i czuję się ostatnio jak gówno. Jedyna osobą która to zauważyła była Magda, moja ex przyjaciółka kiedyś, a później moja mama. Mam po prostu chęć się zaj***ć bo psychicznie to ja już nie daje rady, bo nawet jak z kimś o tym gadam to czuję się jak gówno. A i mojego chłopaka przyjaciółka, która jest lesbijką wstawiła jego zdjęcie na ig na rolkę (mega hot wygląda ngl) i jeszcze bardziej mnie zabolało to bo jak próbowałam wejść na jego rolkę to pokazywało mi że jest niedostępna. Martwię się o naszą relację, a jedne co słyszę od rówieśników, że mam z nim zerwać albo zobaczyć jak dalej to się potoczy.

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Odnoszę wrażenie, że jest Pani już bardzo przeciążona emocjonalnie i naprawdę ważne jest to, że pojawiają się u Pani tak wyraźne myśli samobójcze oraz poczucie, że „już Pani nie daje rady”. To sygnał, że potrzebuje Pani natychmiastowego wsparcia i specjalistycznego zaopiekowania, a nie zostawania samej z tym wszystkim.

Problemy w relacji, poczucie odrzucenia czy konflikty z bliskimi mogą bardzo boleć, ale reakcje, które Pani opisuje: ataki paniki, silna rozpacz, chęć zrobienia sobie krzywdy pokazują, że emocji jest już za dużo, by radzić sobie z nimi w pojedynkę. Proszę powiedzieć o tym mamie albo innemu zaufanemu dorosłemu i skorzystać z pomocy psychologa lub psychiatry. Jeśli poczuje Pani, że może zrobić sobie krzywdę, proszę zadzwonić na telefon zaufania dla dzieci i młodzieży pod numer 116 111 albo na 112 w sytuacji zagrożenia.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Witaj. 

Przeżywasz w tej chwili emocjonalny kryzys i wycieńczenie psychiczne, ale najważniejsze w tym momencie jest to, abyś nie zostawała z myślami samobójczymi sama, zwłaszcza gdy rówieśnicy bagatelizują Twoje cierpienie. Poczucie nienawiści i miłości jednocześnie, lęk przed odtrąceniem przez chłopaka, ogromne poczucie winy wobec Mai oraz ataki paniki to sygnał, że Twój układ nerwowy jest przeciążony i potrzebujesz profesjonalnej pomocy, a nie dobrych rad od znajomych. Powiedz proszę o swoich myślach mamie, która jako jedna z nielicznych zauważyła, że źle się czujesz, albo zgłoś się do psychologa szkolnego lub psychiatry. Możesz też w każdej chwili zupełnie anonimowo i bezpłatnie zadzwonić pod całodobowy Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży pod numer 116 111, gdzie eksperci pomogą Ci bezpiecznie przetrwać ten najtrudniejszy moment. Problemy z chłopakiem, zablokowane relacje na Instagramie czy poczucie winy z powodu kłótni z przyjaciółką są bolesne, ale w tym momencie Twoje życie i bezpieczeństwo są absolutnym priorytetem, a wszystkie skomplikowane relacje rówieśnicze będzie można spokojnie poukładać dopiero wtedy, gdy otrzymasz odpowiednie wsparcie i poczujesz się bezpiecznie.

Wszystkiego dobrego.

Bożena Nagórska

Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

 

To, co piszesz, brzmi jak bardzo silny kryzys, a nie jak zwykłe problemy z chłopakiem czy przyjaciółkami. Najważniejsze jest teraz zdanie: „mam chęć się zabić” i „codziennie mam niechęć do życia”. Tego nie wolno zostawiać samej sobie.

 

Proszę, powiedz o tym dziś komuś dorosłemu wprost: mamie, tacie, pedagogowi, psychologowi szkolnemu, wychowawcy albo innej osobie, której ufasz. Nie mów tylko: „jest mi źle”, ale konkretnie: „mam myśli, żeby się zabić i potrzebuję pomocy teraz”. Jeśli boisz się, że możesz coś sobie zrobić, zadzwoń pod 112 albo poproś kogoś, żeby zawiózł Cię na SOR lub do najbliższej izby przyjęć.

 

Rozumiem, że sprawy z chłopakiem, przyjaciółką, poczuciem winy i odrzuceniem bardzo bolą. Ale w takim stanie nie warto teraz podejmować wielkich decyzji o związku ani próbować wszystkiego naprawiać naraz. Najpierw trzeba zadbać o Twoje bezpieczeństwo i o to, żebyś nie była z tym sama.

 

To, że ktoś mówi „przesadzasz”, nie znaczy, że naprawdę przesadzasz. Czasem rówieśnicy po prostu nie umieją zareagować na czyjś kryzys. Dlatego potrzebujesz pomocy dorosłej osoby albo specjalisty, nie tylko rozmów z koleżankami.

 

Jeśli jesteś osobą niepełnoletnią, możesz zadzwonić pod 116 111 albo napisać przez stronę telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży. Możesz też zadzwonić pod 800 12 12 12, czyli Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka. Jeśli jesteś pełnoletnia, działa też Centrum Wsparcia 800 70 2222.

 

Na teraz najważniejsze: nie zostawaj sama, odłóż rzeczy, którymi mogłabyś zrobić sobie krzywdę, i powiedz komuś dorosłemu dokładnie, jak bardzo jest źle. Relacje można później porządkować krok po kroku. Dziś najważniejsze jest Twoje życie.

Dużo chwil zrozumienia
Łukasz Dyłka

Jessica Gagola

Jessica Gagola

Witaj, widać, że jest w Tobie bardzo dużo emocji  szczególnie złości, rozczarowania i bezsilności. Nie każdy z nas ma wystarczające zasoby, aby poradzić sobie z tak trudną sytuacją.

Wiem, że możesz czuć zawód, złość, a nawet wstyd związany z tym, co się wydarzyło. Jednak koleżanka, która wpędza Cię w poczucie winy, nie pomaga swoim zachowaniem.

To, że dałaś komuś radę lub chciałaś pomóc, świadczy o Twoich dobrych intencjach. To jednak druga osoba podjęła własną decyzję i ponosi odpowiedzialność za swoje działania.

Najważniejsze teraz to poukładać wszystko w głowie, uspokoić natłok myśli i znaleźć najlepsze wyjście z tej sytuacji.

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

To, co opisujesz, brzmi jak bardzo trudny moment. Taki, w którym z jednej strony bardzo chcesz bliskości, miłości i bycia ważną dla drugiej osoby, a z drugiej czujesz odtrącenie, niepewność i ogromny ból. I to naprawdę potrafi bardzo mocno rozrywać człowieka od środka.

Mam też poczucie, że jesteś teraz bardzo przeciążona emocjonalnie. Jakby wszystko było „za dużo” – relacje, poczucie winy, lęk, myśli o tym, czy jesteś wystarczająca dla innych ludzi. I kiedy słyszysz od otoczenia „przesadzasz”, to pewnie robi się jeszcze bardziej samotnie.

Niestety w młodym wieku ludzie często nie umieją jeszcze naprawdę słuchać czy unieść czyjegoś cierpienia. Łatwiej jest zbagatelizować, rzucić prostą radę typu „zerwij” albo „nie przejmuj się”, niż naprawdę pobyć przy tym, co ktoś przeżywa.

I właśnie dlatego terapia potrafi być tak pomocna. Bo tam to, co czujesz, jest traktowane poważnie. Nie jako „przesada”, tylko jako coś ważnego, co dzieje się w Tobie i potrzebuje miejsca.

Mam też wrażenie, że bardzo dużo Twojego poczucia wartości jest teraz związane z tym, jak reagują inni ludzie – chłopak, przyjaciółki, relacje wokół Ciebie. A wtedy każda zmiana, odsunięcie czy konflikt bardzo mocno uderza w to, jak widzisz samą siebie. I może właśnie to jest coś, nad czym warto byłoby powoli pracować – nad poczuciem własnej wartości, które nie zależy tylko od tego, czy ktoś odpisze, wybierze Cię albo się nie oddali.

Bo z tego, co piszesz, wygląda jakbyś bardzo próbowała być „najlepsza” dla innych ludzi, a jednocześnie coraz bardziej gubiła siebie w tym wszystkim.

Jeśli pojawiają się myśli o zrobieniu sobie krzywdy to warto poszukać regularnego wsparcia dla siebie – nie dlatego, że „jest z Tobą coś nie tak”, tylko dlatego, że dźwigasz teraz bardzo dużo emocji sama.

 

pozdrawiam,
Martyna Kaleta

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Z tej treści to moim zdaniem nie wygląda na „problem w relacjach”, tylko na przeciążenie emocjonalne, które zaczyna wychodzić poza to, co da się udźwignąć w pojedynkę. W takich momentach myśli o śmierci nie są „pomysłem”, tylko sygnałem, że psychika szuka wyjścia z bólu, który stał się za duży.

Sądzę, że teraz najważniejsze nie jest rozplątywanie historii z chłopakiem, Mają czy winą, tylko zatrzymanie tego poziomu cierpienia. Relacje, poczucie winy i zazdrość potrafią bardzo boleć, ale kiedy pojawia się codzienna niechęć do życia i myśli samobójcze, to już jest poziom, w którym potrzebne jest realne wsparcie dorosłego i specjalisty, nie tylko rozmowy z rówieśnikami. Warto powiedzieć o tym jednej dorosłej osobie bardzo wprost: nie „mam gorszy czas”, tylko: „mam myśli, żeby się zabić i nie radzę sobie”, to zmienia wagę sytuacji i uruchamia pomoc, która jest potrzebna a to, że ktoś mówi „przesadzasz”, nie opisuje realnego stanu, tylko jego bezradność wobec czyjegoś cierpienia ale Ty nie masz teraz przestrzeni, żeby się tym kierować. Na później zostają relacje, winy, zazdrość i decyzje o związku. Na teraz priorytetem jest Twoje bezpieczeństwo i odciążenie psychiki.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak pomóc mężowi przejmującemu się wojną? Wpływ stresu na rodzinę.
Mój mąż strasznie przejnume się wojną. Zaczyna to wpływać na jego życie i nasze powoli. Ciągle mi wypomina, że nie jestem gotowa do wojny, że mnie zgwałcą przecież lub zabiją. Podobnie mogą zrobić z dziećmi naszymi. Że on przecież zostanie zabrany do wojska i jie będzie mógł nam pomóc. Ale ja jestem przygotwana tak jak mogę być w każdej sytuacji kryzysowej. Czyli mam w jednym miejscu dokumenty i plecaki. W razie czego szybko wszystko w plecak i możemy się chować. A teraz zajmuje się codziennymi problemami takimi jak szkoła dzieci i ich przyszłość, bo nie mam wpływu na to czy będzie ta wojna czy nie będzie oraz jak ona będzie przebiegać. Nie wiem jak na niego wpłynąć aby to zrozumiał. Do psychologa nie chce iść, bo uważa że to ja bagatelizuję problem, a on nie. A jednak nie wiedzi jak te wszystkie informacje o wojnie na Ukrainie i ruchach Rosji wpływają na niego, jak w kółko ich szuka. Mieszkamy 80 km w prostej linii od granicy z Białorusią, nawet w razie w nie mieli byśmy gdzie uciekać, ale mąż tego nie rozumie. Nie rozumie też, że jeśli nic nie mówi dzieciom nie znaczy że się nie domyślają, córka jest w ciągłym stanie gotowości i nie może skupić się na nucę, bo boi się że tata ją gdzieś wywiezie i nie będzie wiedziała nic, syn tak samo. Już nie chce córce wyprawiać komunii tylko z tych pieniędzy przygotowywać się do wojny, bo na pewno w tym roku wybuchnie. Mówi tak zawsze pod koniec roku ubiegłego, kiedy mamy odłożone trochę pieniędzy na czarną godzinę. Jak wytłumaczyć mężowi, że to idzie za daleko i musi się skupić na tu i teraz i pość do psychologa i porozmawiać, bo ja już nie dam rady jeszcze z jego demonami walczyć (staram się uspokajać dzieci, walczę z ich stresem i problemami szkolnymi)
Jak radzić sobie z poczuciem samotności i trudnościami w budowaniu trwałych przyjaźni?
Dzień dobry, Potrzebuje się wygadać, więc postanowiłam się podzielić tym tutaj. 3 lata temu rozstałam się z moją najlepszą przyjaciółką, którą znałam całe życie. Nasi rodzice przyjaźnili się w młodości oraz nasze siostry. Bardzo trudno było mi się pogodzić z tą stratą, ona powiedziała, że już nie jest w stanie przyjaźnić się tak jak kiedyś z jedną osobą, że teraz poznaje cały czas nowe osoby, więc nie może mi dać tego co kiedyś. Tęsknię za nią, myślę o niej czasem, ale myślę, że żyje trochę bardziej wyobrażeniem. Międzyczasie poznawałam i poznaje mnóstwo osób na studiach, poza studiami oraz poprzez hobby, zainteresowania i wyjazdy. Zauważyłam, że mam tendencję do tego, że czasem wolę poznawać nowe osoby, bo zawsze jest jakaś nadzieja, że ta znajomość się rozwinie, że nie będzie na chwilę. Próbuje utrzymywać kontakty i je pogłębiać, początkowo bardzo bałam się proponować spotkań, bo od razu zakładałam odrzucenie, ale udało mi się to przełamać i starałam się wychodzić z inicjatywą coraz częściej, ponieważ czułam i czuję się czasami bardzo samotna, mam wrażenie, że nikogo tak naprawdę nie interesuje, że nie jestem dla nikogo ważna. Poznałam jedną dziewczynę przez mojego byłego chłopaka, kiedy byliśmy w związku bardzo dobrze się dogadywałyśmy, później po rozstaniu dalej utrzymywałyśmy kontakt, ale było to trudne, ponieważ musiałam poradzić sobie z rozstaniem. Z czasem zauważyłam, że trochę przeceniam tą przyjaźń, ona zazwyczaj odzywała się do mnie, gdy potrzebowała coś na studia, gdy proponowałam spotkanie była chętna, lecz później odwoływała lub przekładała, albo zapominała i spotykała się z kimś innym. Było mi przykro, bo naprawdę na to liczyłam, teraz myśle, że ona się już w ogóle nie odezwie. Mam też jedną dziewczynę na studiach, z którą fajnie mi się rozmawia i chciałabym pogłębić tą znajomość i wyjść poza tylko uczelnianą znajomość, nigdy jednak nie udało nam się spotkać, pomimo tego, że wiele razy to planowałyśmy. Ostatnio zaproponowałam jej wyjście na pizzę i powiedziała, że chętnie, ale dopiero za 2 tygodnie. Boję się, że ona też zapomni i nic z tego nie będzie. Dalej się staram pogłębiać znajomości z innymi, ale mam czasem wrażenie, że to ja tylko się staram, boję się, że gdy przestanę to nie będę mieć nikogo. Mam jednego najlepszego przyjaciela i od niedawana chłopaka, ale oboje mieszkają za granicą, kiedy mnie odwiedzają to chciałabym ich komuś przestawić, bo oni poznają mnie ze swoimi znajomymi, a mi jest tak wstyd, że ja bym bardzo chciała ich z kimś poznać, ale jak przychodzi co do czego to nikt nie może, albo nie czuje że jestem z kimś na tyle blisko żeby zapromować spotkanie. Chciałabym mieć bliską przyjaciółkę, czy kilku bliskich przyjaciół na których mogę liczyć. Mam wrażenie, że każdy ich ma, a mi jest tak trudno ich znaleźć…nie wiem czy jest że mam coś nie tak, czy mam takiego pecha. Chciałabyś się moc z kimś podzielić tym co się dzieje u mnie w życiu, nawet tym, że poznałam chłopaka. A ciągle czuję, ze mimo starań wszystko idzie gorzej. Nie wiem już co zmienić I jak zmienić.
Jak radzić sobie z kontrolą i krytyką w małżeństwie? Szukam pomocy
Jestem mężatką, ale coś jest nie tak w moim małżeństwie. Często czuję się przy mężu głupia i poniżana. Zdarzyło się, że nazwał mnie wprost „głupią” lub „kretynką”. Nie jestem tak wykształcona jak on i mam słabszą pamięć do dat czy nazwisk, co czasami powoduje, że gdy mnie o coś pyta, a ja nie pamiętam, zaczyna mi dogadywać. To nie są żarty – mam wrażenie, że są to zarzuty, jakby chciał mi udowodnić, że jestem mniej inteligentna. Zdarza się, że używa trudnych słów, po czym pyta, czy znam ich znaczenie. Gdy przyznaję, że nie wiem, irytuje się lub zachowuje się protekcjonalnie. Czuję, że podkreśla moją niewiedzę, by się wywyższyć. Mąż zwraca mi uwagę na wszystko – wszystko musi być zrobione po jego myśli. Nawet drobiazgi, jak gaszenie światła, przekręcanie zamka czy odkładanie talerza. Często te pytania brzmią kontrolująco i przytłaczają mnie typu dlaczego nie zgasiłaś światła i nie jest to pytanie retoryczne, tylko mam odpowiedzieć, zawsze muszę mu na nie odpowiadać. Czuję się zmęczona tą ciągłą kontrolą i krytyką. Wczoraj mąż powiedział mi, że on zasługuję na kogoś lepszego niż ja. Zapytałam, czy chce rozwodu, ale odpowiedział, że nie wie. Czuję się zagubiona i nie wiem, co mam robić. Nie wiem też, jak powinno wyglądać normalne, zdrowe małżeństwo. Nie mam z kim o tym porozmawiać. Nie mam koleżanek, przyjaciółek, siedzę praktycznie 24h na dobę w domu. Mąż i tak nie pozwala rozmawiać o tym co się dzieje u nas Mąż nacisk żebym pracowała tylko w domu. Kiedy powiedziałam, że chcę pracować również stacjonarnie, zaczął mnie emocjonalnie obciążać – mówi, że przez to nasze psy będą same, że to moja wina, bo to ja chciałam psa. Pomija fakt, że decyzja o psie była wspólna. Czuję się w kryzysie. Nie wiem, czy to ja robię coś źle. Nie chcę bać się rozmów z mężem ani tego, że znowu będzie mnie przepytywał i irytował się, że jestem „taka”, nie wiem czemu ale ciągle czuje strach i obawę, ze coś robię źle. Ten ciągły stres, że nie spełniam jego oczekiwań, mnie przytłacza. Czuję się winna tego jaka jestem... potrzebuje szybkiej pomocy, nie wiem co mam robić.
Mam problem w związku z partnerem. Wydaje mi się, że jest dziecinny i nie do końca dojrzały co z dnia na dzień coraz bardziej mi przeszkadza
Witam Mam problem w związku z partnerem. Ogólnie jest nam razem dobrze, jest opiekuńczy, okazuje mi czułość, mogę na niego liczyć i czuję się bezpiecznie jednak... Wydaje mi się, że jest dziecinny i nie do końca dojrzały co z dnia na dzień coraz bardziej mi przeszkadza mimo, że razem mieszkamy już kilka lat. Niedojrzały, co mam na myśli? Nie posprząta po sobie, łóżko nie pościelone, obok łóżka mogą leżeć śmieci, bierze jedzenie do innego pokoju to naczynia tam są dopóki nie zrobią się zielone czy też jak się przebiera zostawia ubrania tam gdzie je zdejmował. Niektóre jego zachowanie reż mnie irytuje - publicznie klepie mnie po pupie, jak coś ogladamy dmucha mnie w ucho, łaskocze jakimś włoskiem czy też wsadza ręce pod stanik od tak... Też dużo gra jak dziecko - czuję się wieczorami jak singielka, spędzam je całe w samotności i kładę się spać również sama. Rano wstaje do pracy a w weekendy gra do białego rana więc wstaje też po 14. Próbowaliśmy się dogadać, znaleźć kompromis ale oboje wynieśliśmy to z domu, braliśmy wzorce z rodziców przez co też inaczej do tego podchodzimy. Kompromis odpada a ja nie zamierzam się dalej męczyć i robić za służącą i znosić takie zachowanie z czego on też z gier nie zrezygnuje. Czytałam, że był podobny post jednak stwierdziłam, że opiszę i ja swoją sytuację. Od znajomych słyszę "to wygląda tak jakby jemu było tak wygodnie, bo na podany obiad, posprzątane, wyprane i blokuję ci szansę na prawdziwe szczęście". Jednak nie potrafię od tak powiedzieć, że to koniec bo jednak daje mi to poczucie stabilizacji, bezpieczeństwa, uczucie kochania i że nie jestem z problemami sama. Przed takim wyborem: zostać i na siłę akceptować samotność i brak spełnienia niektórych potrzeb ale posiadanie tych ważnych wartości albo odejść przekreślając wiele lat związku ryzykując stoję już drugi miesiąc a w ostatnim czasie nawet przestałam wychodzić z domu, jeść czy też malować się. Nie daję rady, nie potrafię podjąć decyzji co mnie wyniszcza. Od razu też wspomnę, że terapia odpada :/
Jak poradzić sobie z emocjami po zdradzie męża? Brak intymności i zrozumienia w związku

Witam. Mam 49 lat.nie mogę poradzić sobie z emocjami i natłokiem myśli, jakie mnie nękają. Doświadczyłam zdrady męża.niby doszliśmy do porozumienie, że nie rozchodzimy się, ale mąż nie przyznaje się do tego, pomimo moich dowodów na ta zdradę Nie okazuje mi uczuć, nie dotyka nawet przez przypadek, nie chce rozmawiać. Boję się rozstania, jak sobie poradzę. Do końca nie jestem przekonana czy chce odejść. Brakuje mi zapewnienia ze strony męża, że jednak chce być ze mną. Nie wiem, co mam zrobić. Mam ogromny mętlik w głowie. Prawie większość dnia płacze z tego wszystkiego i nie widzę w życiu nic pozytywnego. Jak sobie z tym wszystkim poradzić? Dodam, że mąż nie chce iść na żadną wspólną terapię, bo twierdzi, że jemu to niepotrzebne. Nie bierze pod uwagę mnie i moich potrzeb. Sex nie istnieje. Nie ma żadnych rozmów, żadnych dotykowy, żadnych żartów, nic, co by miało związek z intymnością. Mi bardzo brakuje, chociażby przytulenia. Mąż mówi wtedy, że on nie chce, nie potrzebuje. A ja? Ja muszę go zrozumieć, on mnie nie? Czuję się taka nie potrzebna, nieważna. jak by mnie nie było, to tez by było dobrze.jemu.

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.