Dzień dobry,
To, czego Pani doświadcza, to bolesny cykl relacyjny, w którym po okresach chłodu i agresji następują momenty „resetu”, kiedy partner staje się miły i troskliwy. Takie nagłe powroty do normalności dają złudną nadzieję na zmianę i sprawiają, że niezwykle trudno jest odejść, mimo narastającego wyczerpania. Zachowania polegające na zastraszaniu, wyrzucaniu z domu, krzyku czy dezorientowaniu Pani poprzez zaprzeczanie faktom (tzw. gaslighting), są formami przemocy emocjonalnej.
W tej relacji Pani umysł mierzy się z ogromnym dysonansem, próbując pogodzić obraz bliskiej osoby z kimś, kto rani i odrzuca. Przerzucanie na Panią odpowiedzialności za brak jego „rozwoju” sprawia, że zaczyna Pani szukać winy w sobie, zamiast dostrzec, że partner unika odpowiedzialności za własne działania. Skoro on odmawia terapii i konstruktywnej rozmowy, Pani wysiłki trafiają w próżnię - żaden człowiek nie zmieni się jeśli nie będzie tego chciał. Zamiast szukać przyczyn w jego charakterze, warto przyjrzeć się temu, co to robi Pani, gdy Pani granice są systematycznie naruszane.
Trwanie w tak dużej niestabilności, gdzie poczucie bezpieczeństwa zależy od nastroju drugiej osoby, niesie ze sobą poważne konsekwencje dla zdrowia psychicznego i fizycznego. Długotrwałe przebywanie w stanie ciągłej czujności powoduje, że Pani układ nerwowy jest nieustannie przeciążony, co może prowadzić do chronicznego zmęczenia, problemów ze snem, a nawet dolegliwości psychosomatycznych, takich jak bóle głowy czy problemy z trawieniem. Z perspektywy psychologicznej najpoważniejszym skutkiem jest stopniowa utrata zaufania do własnej intuicji i osądu rzeczywistości, ponieważ partner, zaprzeczając faktom i przerzucając winę, zmusza Panią do ciągłego kwestionowania samej siebie.
Może to prowadzić do rozwoju zaburzeń lękowych, stanów depresyjnych oraz wykształcenia się tzw. „wyuczonej bezradności” – stanu, w którym mimo ogromnego cierpienia, Pani umysł przestaje dostrzegać jakiekolwiek drogi wyjścia, co jeszcze bardziej utrudnia podjęcie decyzji o ratowaniu siebie. Częstym skutkiem jest również izolacja społeczna, gdyż z czasem brakuje sił na relacje z innymi, a wstyd przed przyznaniem, jak wygląda rzeczywistość domowa, powstrzymuje przed szukaniem pomocy na zewnątrz. Taka pętla niestabilności może sprawić, że Pani codzienne życie zmienia się w strategię przetrwania zamiast bycia źródłem satysfakcji.
Życzę dużo siły i wszystkiego dobrego!
Natalia Przybylska