Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Tragedia w rodzinie, trudności w małżeństwie i potrzeba wsparcia

Treść wrażliwa
W ostatnim tygodniu moja rodzine dotknela straszna tragedia, moj 15 letni siostrzeniec popelnia samobojstwo. Jest to okres strasznie trudny dla mnie. Na pogrzeb wybralam sie bez rodziny, prawdziwy kryzys zaczal sie po powrocie do domu. W moim malzenstwie w ostatnim czasie tez jakos nie najlepiej sie uklada. Moj mąż ma bardzo dziwne podejscie do zycia, do wszystkich spraw łączy działanie złych duchow, uważa że to co sie wydarzylo to jest ofiara za to, że w mojej rodzinie musialo dziać się coś złego. Mąż w ostatnich latach bardzo się angażuje w sprawy kościelne, dużo wiecej się modli,oglada dużo filmikow o tematyce religijnej o zagrozeniach ktore prowadza do potepienia , uwaza ze jestem zniewolona bądź opetana przez zle duchy/ diabla. W czlonkach mojej rodziny tak samo widzi zle duchy i podwaza ich wiare. W naszym zyciu czesto sie klocimy, twierdzi ze ciagle go oklamuje, I czesto powtarza ze moja cala rodzina jest zaklamana I diabeł nami rzadzi. Obwinia mnie o wszelkie niepowodzenia, jego stan zdrowia I nalogi. Wszelkie proby rozmowy koncza sie glownie klotniami. Dzis w kosciele obchodzone bylo Boże Ciało, w drodze powrotnej do domu, mąż zaczął monolog na temat karmy, ktora wraca w odniesieniu do tej naszej tragedi. Nie mialam ochoty tego sluchac I poprosilam zeby skonczyl. Wtedy jeszcze bardziej sie zezloscil I zaczal mowic ze straszna pycha we mnie siedzi, ze doprowadze do kolejnej tragedi, bo nie chce nic zmienic ani naprawic. Ja juz naprawde nie mam sily tego znosic. Nie wiem gdzie szukać pomocy. Od jakiegos czasu korzystam z tego portalu aby dostac jakies wsparcie, rozpoczelam tez osobista terapie z psychologiem, ale nie wiem czy wystarczy mi sil aby udzwignac ten ciezar.
Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

Bardzo mi przykro z powodu śmierci Twojego siostrzeńca. Samobójstwo bliskiej, młodej osoby to ogromny wstrząs i naturalne, że po czymś takim pojawia się poczucie przeciążenia, chaos emocji i brak sił.

To, co opisujesz w relacji z mężem, brzmi jak bardzo obciążające i raniące doświadczenie. Przypisywanie tragedii „karze”, „złym duchom” czy winie Twojej rodziny nie ma oparcia w wiedzy psychologicznej i może pogłębiać Twój stres oraz poczucie osamotnienia. W żałobie szczególnie ważne jest wsparcie, a nie obwinianie.

Dobrze, że jesteś w terapii, to naprawdę ważny krok. Warto tam otwarcie powiedzieć, jak bardzo jesteś wyczerpana i jak trudna jest Twoja sytuacja w domu.

Jeśli pojawiają się myśli, że nie masz siły żyć, to sygnał, że potrzebujesz pilnego wsparcia na żywo, nie tylko w terapii. Możesz też skorzystać z telefonu zaufania lub kontaktu z kimś bliskim.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Proszę Pani,

 

W jednej chwili przyszło Pani mierzyć się z ogromną tragedią po śmierci siostrzeńca a jednocześnie z brakiem wsparcia i poczucia bezpieczeństwa we własnym małżeństwie. Sądzę, że to bardzo dużo jak na jedną osobę.Szczególnie poruszyło mnie to, że w czasie żałoby słyszy Pani oskarżenia, sugestie winy czy interpretacje, które zamiast przynosić ukojenie, zwiększają cierpienie. Niezależnie od przekonań religijnych, nikt nie zasługuje na obarczanie odpowiedzialnością za tak bolesną tragedię.Dobrze, że rozpoczęła Pani terapię. W tej chwili najważniejsze wydaje się zadbanie o siebie i znalezienie choć kilku osób, przy których może Pani mówić o swoim bólu bez oceniania i oskarżeń.Chciałabym zapytać o jedną rzecz: czy poza psychologiem ma Pani obecnie kogoś, przy kim czuje się Pani bezpieczna i wysłuchana?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Przede wszystkim składam Pani najgłębsze wyrazy współczucia z powodu śmierci siostrzeńca – to potworny cios, w którym ma Pani pełne prawo do przeżywania czystego żalu i żałoby. Sytuacja, w której się Pani znalazła, jest skrajnie przemocowa i niszcząca; zachowanie Pani męża nie ma nic wspólnego z dojrzałą wiarą czy empatią, lecz jest formą przemocy psychicznej i religijnej. Obwinianie Pani oraz pogrążonej w żałobie rodziny o śmierć dziecka, straszenie klątwami, karmą czy opętaniem, to próba ucieczki od własnych problemów oraz manipulacja, która w tak kruchym momencie całkowicie odbiera Pani siły. To wspaniale, że rozpoczęła już Pani własną psychoterapię, ale proszę pamiętać, że terapia pomaga radzić sobie z emocjami, natomiast nie zmieni zachowania człowieka, który stosuje przemoc. Pani mąż wykazuje niepokojące, skrajne zachowania, które mogą wymagać pilnej konsultacji psychiatrycznej, jednak Pani priorytetem musi być teraz własne bezpieczeństwo psychiczne. Oprócz pracy z psychologiem, gorąco zachęcam do natychmiastowego kontaktu z instytucjami pomagającymi ofiarom przemocy w rodzinie, takimi jak Niebieska Linia lub lokalne Ośrodki Interwencji Kryzysowej. Ma Pani prawo chronić siebie i odciąć się od słów, które Panią ranią – proszę szukać oparcia w osobach, które dają Pani realne, bezpieczne wsparcie, bo z tym toksycznym ciężarem nie musi, a wręcz nie powinna Pani zostawać sama.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Proszę przyjąć serdeczne wyrazy współczucia.  Bardzo mi przykro, że przechodzisz przez tak ogromny cios i jednocześnie doświadczasz w domu tak obciążającej, raniącej sytuacji. To, co opisujesz, brzmi jak kryzys żałoby po nagłej stracie połączony z przemocą psychiczną i silnym przeciążeniem emocjonalnym, więc potrzebujesz wsparcia, nie „wytrzymywania” za wszelką cenę.

  Masz prawo nie słuchać komentarzy o „karze”, „karmie” czy „złych duchach”, jeśli one Cię niszczą. W takiej sytuacji warto traktować rozmowy z mężem o tragedii jako temat, który może być dla Ciebie zbyt bolesny i którego nie musisz prowadzić, szczególnie gdy kończy się to oskarżeniami i upokarzaniem. Zawsze możesz uzyskać pomoc anonimowo i bezpłatnie.  W Polsce działają całodobowe, bezpłatne numery wsparcia: 800 70 2222 dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym, 116 123 jako kryzysowy telefon zaufania dla dorosłych oraz 800 120 002 „Niebieska Linia” dla osób doświadczających przemocy w rodzinie. Jeśli kiedykolwiek poczujesz, że możesz zrobić sobie krzywdę albo nie czujesz się bezpiecznie, zadzwoń pod 112 natychmiast.

Napisz albo zadzwoń do swojego psychologa i powiedz wprost, że sytuacja się pogarsza i że potrzebujesz szybszego lub częstszego wsparcia, a jeśli to możliwe także konsultacji kryzysowej. Jeśli w domu czujesz presję, możesz też skontaktować się z „Niebieską Linią”, bo pomagają nie tylko przy przemocy fizycznej, ale też przy przemocy psychicznej, oskarżeniach i zastraszaniu.

  Na ten moment nie musisz przekonywać męża, że się myli. Często bezpieczniej jest ograniczyć dyskusje do minimum, wyjść z rozmowy, gdy zaczyna się oskarżanie, i szukać oparcia poza domem, u psychologa, zaufanej osoby z rodziny, przyjaciółki albo duszpasterza, który nie dokłada winy do Twojego bólu. Żałoba po samobójczej śmierci bliskiej osoby często wiąże się z szokiem, poczuciem winy, bezradnością i przeciążeniem, więc Twoje reakcje nie są „słabością”. To, co opisujesz o mężu, nie brzmi jak zwykła różnica poglądów, tylko jak stały wzorzec obwiniania i podważania Twojej rzeczywistości. Jeżeli czujesz się przy nim zastraszana albo psychicznie niszczona, warto potraktować to jako sprawę bezpieczeństwa i wsparcia kryzysowego, nie tylko małżeńskiego.

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Bardzo mi przykro z powodu tej ogromnej straty. Z opisu wynika, że oprócz żałoby doświadcza Pani również braku wsparcia i zachowań, które mogą być formą przemocy psychicznej. Najważniejsze jest teraz zadbanie o własne bezpieczeństwo i korzystanie z pomocy psychologa oraz bliskich osób, którym Pani ufa.

Pozdrawiam,
psycholog Wiktoria


Zobacz podobne

Jak odbudować związek po zerwaniu spowodowanym nadmiernym lękiem?
Witam, tydzień temu pod wpływem emocji zerwałem z dziewczyną. Ja 25 lat, ona 32 lata, byliśmy razem pół roku gdzie z początku wszystko układało się bardzo dobrze, spędzialiśmy dużo czasu razem, nie ukrywaliśmy że bardzo się chcemy, każdą kłótnie o jakieś błahostki potrafiliśmy rozwiązać ale od miesiąca było ciężej. Ona musiała pojechać do domu ze względu na swój stan zdrowia, od tego czasu zaczęła pokazywać swój unikający styl, ograniczony kontakt, niechęć do okazywania uczuć a mój lękowy styl zaczął się okazywać, ciągle się czepiałem ze była inna, że stała się bardzo chłodna i wycofana. Powiedziała żebym poszedł do psychologa bo nie potrafię zapanować nad złymi myślami co uczyniłem, dowiedziałem się jaki styl u Mnie występuje i dostałem pewne wskazówki jak sobie z tym radzić. Przez jakiś czas było nawet ok, ale przyszła chwila gdzie znowu kontakt był bardzo ograniczony nawet do 2 wiadomości przez cały dzień co sprawiało że moja głowa wyobrażała sobie najgorsze, trwało to ok. tydzień gdzie każdy kontakt to była kłotnia i na końcu moje emocje nie wytrzymały i zerwałem. Żałuję bardzo tej edycji, wiem że nie byłem sprawiedliwy wobec niej teraz gdybym mógł cofnąłbym czas, chciałbym naprawić tą relacje gdyż nie ukrywam że pierwszy raz w życiu spotkałem taką kobietę która pokazała Mi jak naprawdę wygląda miłość, potrafiłem się przed nią otworzyć jak i myśleć o przyszłości. Poszedłem po raz drugi do psychologa, zacząłem prowadzić dziennik emocji jak i rozpisałem sobie liste rzeczy które robiłem źle w związku jak i wobec niej. Próbowałem się z nią skontaktować 5 dni temu, powiedzieć że chce to naprawić, pokazać jej tą listę ale powiedziała że nie ma ochoty czytać tej listy, że jest mną zmęczona i ma dosyć kłotni, według Mnie teoretycznie nie powiedziała że już Mnie nie kocha i napawam się nadzieją że jeszcze mogę to naprawić. Moje pytanie brzmi czy jest jakaś realna szansa żeby to naprawić? Nie mam pojęcia czy powinienem do niej pisać czy jeszcze poczekać, mimo że pracuje bardzo dużo nad sobą mam wielką ochotę do niej napisać, mam ją ciagle w głowie ale nie chce też pogorszyć tej sytuacji już do końca. Pozdrawiam
Czy myśli samobójcze były "tylko" natręctwem ? Aktualnie nie czuję sensu, nie widzę siebie nigdzie.
Kiedyś miałam myśli samobójcze przez dłuższy czas, ale wiedziałam, że i tak sobie nic nie zrobię,( bałam się bólu jaki by był przy samobójstwie i myślałam nawet jak to zrobić) l teraz już nie mam ich, no raz jakiś czas temu miałam, jak się pokłóciłam z mamą, czy to możliwe, że te myśli były po prostu jakimś natrętctwem? Teraz nie mam motywacji i dyscypliny takiej jak wcześniej, nie czuję sensu w życiu przez to, że nic z nim nie robię, jakbym się kręciła w kółko, nie lubię chyba przebywać z ludźmi, ale w dorosłym życiu jest to chyba niemożliwe. Nie umiem się określić ani znaleźć swojej drogi i nawet nie wiem czy mi się chce to robić i czy mam siłę . Boję się krytyki.
Czy jak mam chorobę neurologiczną, konkretnie wodogłowie, czy to może mieć coś wspólnego z tym, że od jakiegoś czasu mam nie najlepszy nastrój
Czy jak mam chorobę neurologiczną, konkretnie wodogłowie, czy to może mieć coś wspólnego z tym, że od jakiegoś czasu mam nie najlepszy nastrój, czarne myśli o przyszłości?
Czy mój partner mnie zdradza? Jak radzić sobie z podejrzeniami w związku

Cześć, potrzebuję się wygadać i zapytać o zdanie. Jestem w związku od 8 lat. Mój partner twierdzi, że przechodzi kryzys, ale od dłuższego czasu spotyka się z dziewczyną, z którą współpracuje. Spędzają razem dużo czasu, a ja odkryłam, że ma jej zdjęcia na swoim dysku – także intymne. Doszło do tego, że znalazłam u niego jej leki i książki, które jej zamawia, a jego samego praktycznie nie ma w domu całymi dniami. Kiedy pytam, co się dzieje, słyszę, że to przeze mnie – bo „nie dawałam mu wsparcia i atencji”. Mówi też, że mam problem, bo wszystkiego się boję, że nawet mebli nie kupiliśmy razem na pół, bo się bałam. Wmawia mi, że jestem nienormalna. Zapomniałam wspomnieć, że przez cały nasz związek on praktycznie nie rozstaje się z telefonem, ciągle szuka atencji u innych kobiet – polubienia, nowe koleżanki, nowe kontakty, Instagram. Ja już nie wiem, jak mam się czuć. Czy naprawdę to ze mną jest coś nie tak? Czy jestem nienormalna, że boję się, że się nie odnajdę sama i że ciągle próbuję to wszystko ratować?

Świat córki (z pierwszej relacji) obraca się wokół jej kuzyna - jest zauroczona, planuje z nim przyszłość - co mam robić?
13letnia dziewczynka nie widzi świata poza swoim dorosłym kuzynem, czy to normalne? Od pięciu lat wychowujemy z partnerem jego córkę z pierwszego małżeństwa. Jej matka odeszła, gdy dziecko było małe, podczas rozwodu została pozbawiona praw rodzicielskich, urwała wszelki kontakt, nie płaciła też alimentów i zostawiła mojego partnera z 60 tysiącami długu. Córka partnera to wrażliwa, zamknięta w sobie trzynastolatka, zainteresowana głównie graniem na komputerze. Nie ma bliskich przyjaciół, nie wychodzi z domu poza szkołą i zbiórkami harcerskimi. Z nami kontakt ma dobry i przyjazny, choć odkąd zaczęła dorastać, odsunęła się i stała się krytyczna - jak to nastolatka. W zeszłym roku założyła sobie Facebooka i nawiązała na nim znajomość z kuzynem od strony matki, swoim ciotecznym bratem. Kuzyn ma 19 lat. Dosłownie od razu się z nim zaprzyjaźniła i zaczęli rozmawiać ze sobą całymi dniami. W trakcie wakacji bardzo naciskała, więc pojechaliśmy odwiedzić tych ludzi (kuzyn mieszka z rodzicami i dziadkami na wsi 200 km od nas). Widać było, że córka jest bardzo zaangażowana emocjonalnie w tę znajomość. Po powrocie dalej rozmawia z kuzynem codziennie przez cały dzień, od przyjścia ze szkoły do pójścia spać. Z pokoju słychać jej śmiech, rozanielony głos. Ewidentnie jest nim zauroczona, jeśli już coś do nas mówi to zawsze o nim, planuje przyszłość, w której on występuje. Trwa to już z pół roku. Z jednej strony cieszę się że ma przyjaciela, z drugiej niepokoi mnie, że ten przyjaciel ma 19 lat. Nie rozumiem, dlaczego chłopak u progu dorosłości całe dnie spędza rozmawiając z 13letnią dziewczynką. Nie jestem też przekonana, że to wzór od którego chciałabym by dziecko czerpało wartości (nie ma matury, nie kształci się, jego rodzina bardzo lekko podchodzi do faktu porzucenia córki przez matkę, po rozwodzie unikali kontaktu), choć staram się go nie oceniać, bo go nie znam. Tłumaczę sobie, że daje jej to wsparcie emocjonalne i zastępuje w jakiś sposób kontakt z matką. A jednak powraca do mnie myśl, że to dziwne. Zadaję sobie pytania czy on nie widzi, że dziewczynka zakochała się w nim po uszy? Podoba mu się to? Jakie są jego intencje? Ostrzeganie córki nic nie daje: jest nastawiona obronnie i powtarza, że kuzyn jest dla niej jak brat, a swoje intensywne uczucia tłumaczy sobie tym, że jest to jej rodzina. Jestem przekonana, że jest z nami szczera. Wolę, żeby mówiła do nas o kuzynie, niż żeby nie mówiła wcale. Z nim nie rozmawialiśmy. Średnio budzi moje zaufanie: np. latem namawiał ją, żeby u niego na parę dni zamieszkała (z nim w jednym pokoju, bo mają mały dom). Myślę, jak do tego podejść, bo zależy mi, żeby nie utracić zaufania córki. Biorę pod uwagę, że może to tylko platoniczna znajomość, która skończy się sama z czasem, tym bardziej, że nie mają możliwości się spotykać. Jednak na razie nic się nie kończy, wręcz przeciwnie. Czy jest się czym niepokoić? Zostawić to tak, jak jest? Czy trzeba działać? A jeśli tak, to jak? Zależy mi na niej i nie chcę, żeby wpadła w jakieś kłopoty.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!