Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Trudności w związku i poszukiwanie tożsamości - jak sobie poradzić?

Jestem w zwiazku z dziewczyna od prawie 3 lat. ja zaraz 18 ona 17 i wiem ze to moze brzmiec szczeniacko ale ostatnio troche sobie nie radze. dzisiaj bylam zapatrzona w cialo mojej znajomej i myslalam o tym jak byloby nam razem a innego razu oklamalam ja co do mojego nalogu. wiem ze to co robie nie jest odpowiednie ale czuje ze gdzies po drodze sama gubie siebie w tej relacji. mimo ze bardzo ja kocham czuje ze ta trelacja nie daje mi tego czego potrzebuje a ja nie umiem byc dobra partnerka. jakiss rady jak sie ogarnac?
Wiktoria Rybak

Wiktoria Rybak

Witaj,

 

To, co opisujesz, może być po prostu sygnałem, że w Waszej relacji pojawiły się ważne pytania, którym warto się przyjrzeć spokojnie, bez oceniania siebie z góry. To, że kochasz swoją dziewczynę, a jednocześnie masz wątpliwości, zauważasz inne osoby i widzisz, że coś Ci nie wystarcza, nie musi od razu znaczyć, że z Tobą albo z relacją jest coś nie tak. 

 

Samo zauważanie atrakcyjności innych osób czy chwilowe zainteresowanie kimś poza związkiem jest czymś normalnym. Bycie w relacji nie wyłącza tego, że widzimy innych ludzi i czasem coś w nas poruszą. Ważniejsze od samego pojawienia się takich myśli jest to, co one dla Ciebie znaczą i co mówią o Twoich potrzebach, o bliskości, o tym, jak się masz w tym związku.

 

Piszesz też, że nie umiesz być dobrą partnerką. Warto pamiętać, że nie ma jednej uniwersalnej definicji „dobrej partnerki”. To, co jest dobre i wystarczające, zależy od konkretnej pary, od tego, czego obie osoby potrzebują, jak rozumieją szczerość, bliskość, wsparcie, granice i zaangażowanie. Czasem problem nie polega na tym, że ktoś jest „zły” w związku, tylko że między dwiema osobami pojawia się niedopasowanie potrzeb albo trudność w mówieniu o nich otwarcie.

 

To, że skłamałaś w sprawie nałogu, warto potraktować poważnie, ale raczej jako sygnał, że w tym obszarze jest coś, z czym trudno Ci było być szczerą i potrzebujesz się temu przyjrzeć. Czasem za takim zachowaniem stoi lęk przed reakcją drugiej osoby, wstyd albo obawa, że nie zostanie się przyjętym z czymś trudnym.

 

Może więc mniej chodzi teraz o to, żeby się „ogarnąć”, a bardziej o to, żeby uczciwie zobaczyć, czego Ci w tej relacji brakuje i czy da się o tym rozmawiać. Jeśli czujesz, że sama nie potrafisz tego uporządkować, rozmowa z psychologiem mogłaby być opcją, aby Ci pomóc lepiej to nazwać i zrozumieć.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Julia Barańska

Julia Barańska

Dzień dobry,

Widzę w Pani odpowiedzi wiele wątpliwości. To, że Pani patrzyła na ciało koleżanki to nic złego. To, że pojawiły się pewne myśli również jest okej, ale nagle pojawiło się  wiele krytycyzmu ,,nie umiem być dobrą partnerką” ,,może to brzemieć szczeniacko” uważam, że Pani myśli i obawy są bardzo ważne, ponieważ one mogą nadawać nam kierunek bądź informować, że coś się w nas zmienia. Zastanawiam się co ma Pani na myśli mówiąc, że sama się Pani gubi w tej relacji?  

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

To wcale nie brzmi "szczeniacko".  Brzmi raczej jak moment, w którym zaczyna się Pani uważnie przyglądać sobie i temu, czego naprawdę potrzebuje. Fakt, że zwróciła Pani uwagę na inną osobę, nie musi od razu oznaczać braku miłości do partnerki. Natomiast to, że czuje się Pani zagubiona, ma poczucie utraty siebie i uważa, że relacja nie daje Pani czegoś ważnego, jest sygnałem, którego nie warto ignorować.

Zamiast pytać „jak być lepszą partnerką?”, zachęcałabym do zadania sobie pytania „Czego mi brakuje w tej relacji?” oraz „Jakiej relacji potrzebuję na tym etapie życia?”. Czasem problemem nie jest to, że ktoś jest złą partnerką, tylko że jego potrzeby się zmieniają.

Proszę też potraktować siebie z większą łagodnością. Widzę osobę, która ma wyrzuty sumienia i chce postępować uczciwie, a nie kogoś, komu nie zależy. To dobry punkt wyjścia do uporządkowania swoich uczuć.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Cześć,

 

Mam wrażenie, że próbujesz teraz odpowiedzieć sobie na dwa różne pytania naraz: „czy kocham swoją dziewczynę?” i „czy jestem szczęśliwa w tym związku?”. Choć są do siebie podobne, nie zawsze odpowiedź na nie jest taka sama i to, co zwróciło moją uwagę, to zdanie, że „gubisz siebie”. Czasem dzieje się tak, gdy bardzo skupiamy się na byciu dla kogoś a coraz mniej słuchamy tego, co sami czujemy i czego potrzebujemy. Wtedy pojawia się zagubienie, poczucie winy i wrażenie, że cokolwiek zrobimy, będzie nie w porządku. Nie oceniałabym Cię przez pryzmat jednej myśli o innej osobie czy jednego błędu. Bardziej ciekawi mnie, co stoi za tym, że czujesz się niespełniona w relacji, mimo że piszesz o miłości. Spróbuj zastanowić się: kiedy ostatnio czułaś się naprawdę sobą w tym związku? I za czym najbardziej tęsknisz: czego dziś najbardziej Ci brakuje? 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry,

Z opisu wynika, że przeżywa Pani dużo wątpliwości związanych zarówno z relacją, jak i własnym zachowaniem. Warto pamiętać, że pojawienie się myśli o innych osobach nie musi oznaczać braku uczuć do partnerki. Może natomiast być sygnałem, że w związku są potrzeby, które obecnie nie są w pełni zaspokojone.

Pisze Pani również o poczuciu gubienia siebie w relacji. To ważny sygnał, któremu warto się przyjrzeć. Dobrze byłoby zastanowić się, czego obecnie najbardziej Pani potrzebuje, czego brakuje w związku oraz jakie emocje stoją za kłamstwami dotyczącymi nałogu.

Zamiast skupiać się na tym, czy jest Pani „dobrą partnerką”, warto spróbować zrozumieć przyczyny swoich zachowań. Szczera rozmowa z partnerką oraz przyjrzenie się własnym potrzebom mogą być pierwszym krokiem do uporządkowania tej sytuacji.

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Wczoraj dowiedziałam się, że mój partner wrócił do nałogu. Gry hazardowe to moje zmora.
Witam, wczoraj dowiedziałam się, że mój partner wrócił do nałogu. Gry hazardowe to moje zmora. Przegrał nie swoje pieniądze, toniemy w długach. Jakie pierwsze kroki powinnam zrobić? On widzi problem i chce pomocy.
Trudny kontakt z przyjacielem po pewnej sytuacji w pracy. Czy powinienem kontynuować próby kontaktu czy odpuścić?
Witam, Od pewnego czasu czuję się nieco przytłoczony. W wyniku niefortunnych wydarzeń ktoś odszedł z mojego życia i się ciągle zastanawiam czy tak naprawdę jestem winny tej sytuacji? Zaczynając od początku - ktoś, kogo miałem za przyjaciela, dostał w pracy wiadomość mailową z mową nienawiści w stosunku do siebie. Pomiędzy nim a drugim członkiem zespołu eskalował konflikt w dosyć dużej mierze i w pewnym momencie po prostu padło oskarżenie na tego drugiego Pana. Z tym, że śledztwo wewnętrzne z firmy nic nie wykazało. Mój przyjaciel strasznie naciskał, żebym się za nim wstawił i wypowiedział - w pewnym momencie byłem już gotowy, ale się wycofałem na sam koniec. W odpowiedzi usłyszałem, że zawiodłem Jego zaufanie, przestał wszystkim w pracy ufać i chciałby pozostać na stopie służbowej kończąc bliższą relację. Nie będę ukrywać, że łapię się na tęsknocie za Nim. Fajnie nam się rozmawiało, śmiało. Jak miałem okazję być na osobności z Nim ostatnio to powiedziałem "gdyby Ci kiedykolwiek naprawdę zależało to spróbowałbyś się dogadać" i od tamtej pory jest cisza, bo się mijamy. Zastanawiam się czy stopniowo znowu próbować zainicjować rozmowę, szukać kontaktu czy może lepiej odpuścić?
Jak poradzić sobie z zakończeniem relacji, przywoływaniem sobie tej osoby w wyobraźni?

Witam, Mam pewien problem od kilku miesięcy. 
Przez ostatnie dwa lata tworzyłem relacje z koleżanką z pracy. Nie doszło między nami do zbliżenia, jednak zdarzały sie pocałunki w policzek i przytulanie, czułe słówka itd. W ostatnim czasie ta osoba wyjechała na kilka miesięcy i ten kontakt powoli wygasał. Ja nie mogłem sie z tym pogodzić i byłem zazdrosny, przerzucałem poczucie winy na nią i dochodziło między nami do kłótni. W pewnym momencie zrozumiałem, że to jest koniec tej relacji. Pomimo tego ciągle w głowie mam jej obraz, wcześniej analizowałem rozmowy, które odbywaliśmy i szukałem "drugiego dna" lub przeżywałem je. Poza tym w głowie odbywałem rozmowy, które nie miały miejsca, ale w moim wyobrażeniu mogłyby odbyć sie w przyszłości. Te rozmowy wytłumiłem i już tego nie robię, ale w trakcie dnia co bym nie robił i gdzie bym nie był, przypomina mi się ona. Doszło do tego, że na samą myśl o tym, że niedługo wróci zestresowałem sie bardzo i ten strach mnie sparaliżował. Jak pozbyć sie obrazu tej osoby z głowy mimo tego, że to "zauroczenie" dawno mi przeszło?

Witam. Na wstępie powiem, że jestem osobą bardzo samotną, posiadającą niską samoocenę
Witam. Na wstępie powiem, że jestem osobą bardzo samotną, posiadającą niską samoocenę oraz permanentnie smutną, która jakiś czas temu można powiedzieć, poddała się życiowo i wycofała socjalnie. Wewnątrz czuję pustkę i jakbym był wyprany z emocji, nic na mnie nie robi już wrażenia, nawet raz jak pojechałem skoczyć w tandemie, to myślałem, że będzie to jakiś bodziec, ale jak się okazało, sam skok nie zrobił na mnie żadnego wrażenia (a podobno pierwszemu skokowi towarzyszy przeładowanie sensoryczne i nic się nie pamięta). W skrócie można by powiedzieć o mnie życiowy przegryw. Mam dwójkę chorych rodziców, z którymi mieszkam i się nimi zajmuję. Jeden rodzic wymaga znacznie większej uwagi (podnoszenie z łóżka, czyszczenie, przygotowywanie jedzenia itp.), drugi jest w miarę samodzielny i jakiś czas wytrzyma bez pomocy. Teraz do rzeczy, w ostatnie wakacje poznałem dziewczynę, dołączyła się przypadkiem do mojej wędrówki po górach. Po powrocie do normalności prowadziliśmy rozmowy na komunikatorze dzień w dzień, długie rozmowy, ściany tekstu o wszystkim i niczym. Z czasem, kiedy w ten sposób ją lepiej poznałem, zrozumiałem, że to może być ta bratnia dusza, której zawsze miałem nadzieję znaleźć, najgorsze, że ona mimo będąc ode mnie sporo młodsza dawała mi subtelne znaki zainteresowania moją osobą. Zawsze sobie mówiłem, że albo będę z kobietą, która mi odpowiada albo wolę umrzeć sam. Jeden problem to taki, że w momencie jej poznania ona była w trakcie podjęcia dużych życiowych kroków, przeprowadzka do innego kraju. Już po przeprowadzce, opowiadała mi o tym kraju, wysyłała zdjęcia, filmy itp. Aż w końcu rozbudziła moją wyobraźnię na tyle, że postanowiłem się również tam przeprowadzić, ale jej o tym nie mówiłem, tylko zacząłem uczyć się języka, załatwiać sprawy dotyczące opieki nad rodzicami, próbować przekwalifikować się na zawód, który mógłbym wykonywać w nowym kraju. Wstępnie miałem ją odwiedzić, na kilka dni. Bilety były już kupione, ja się nie mogłem doczekać, jak i ona, kiedy się spotkamy, a na miejscu chciałem po części wybadać sytuację i podjąć jakieś konkretniejsze plany, żeby nie robić tego przez komunikator. Te codzienne rozmowy dawały mi takiego, życiowego kopa, chciało mi się działać, w końcu miałem przejrzysty cel, w głowie rodziły się nowe pomysły, życie podyndało mi możliwością prawdziwego szczęścia przed nosem, by je po chwili zabrać. Na dwa tygodnie przed wylotem, jeden z rodziców zachorował i trafił do szpitala. Stanąłem przed wyborem, jadę do niej i zostawiam rodziców na pastwę losu albo zostaje i możliwość życiowego szczęścia i spełnienia prawdopodobnie odpływa w nieznane. Zostałem. Po poinformowaniu jej o całej sytuacji okazała zrozumienie i współczucie, ale czułem, że ta decyzja będzie rzutować na dalszej relacji. Dwa tygodnie po moim nie przyjechaniu, kontakt zaczął wyhamowywać, odpowiedzi po 2 dniach, po 3, 5. Zdjęcia tak jak wcześniej wysyłała z solowych wypadów, teraz subtelnie sugerowały, wypady w towarzystwie. Rozumiem ją, że nie będzie wstrzymywać swojego życia, ale mam teraz takie wielkie przeświadczenie, że to ja mogłem przeżywać z nią te chwile, gdybym nie wybrał opieki nad potrzebującym rodzicem. Motywacja i chęci zniknęły, chęć do życia też. Miałem moment, gdzie emocje były tak silne, że jak siadłem to zacząłem gadać do siebie i płakać jak nigdy wcześniej (nawet na pogrzebach bliskich nie płakałem). Mówiłem do siebie, że tylko chciałem móc otoczyć drugą osobę swoją miłością i mieć dla kogo żyć, otworzyć tę tamę emocji, która się we mnie zgromadziła przez te lata samotności. Nie wiem, co dalej z tym robić, próbować, że a może jednak? Dać jej spokój, co w sumie byłoby fair wobec niej? Zły jestem na siebie, że nie potrafię cieszyć się życiem samemu i sama nadzieja związku z taką wymarzoną osobą ma na mnie tak duży wpływ. No cóż, wszystko się okaże w te wakacje, bo dawno temu umówiliśmy się na jeszcze jedną wyprawę, z której póki co nie wycofała się, ale moje nadzieje, jeżeli chodzi o związek, z mojej perspektywy wyglądają całkiem mizernie. Także po wakacjach pewnie przepale oszczędności i podejmę tą jedną jedyną egoistyczną decyzję w moim smutnym jak **** życiu. Odkładałem to ze względu na bliskich ("no nie mogę im tego zrobić"), ale czuję, że tak dalej już nie dam rady. Nie wiem, czy to, co napisałem, można nazwać pytaniem, ani czy było to napisane składnie i ładnie, bo tyle rzeczy chodzi mi po głowie, ale chciałem się gdzieś anonimowy wygadać. Może powiecie mi coś, czego o sobie nie wiem, może doradzicie, a może tylko zaproponujecie proszki i terapię. Na nic w każdym razie nie liczę. Pozdrawiam
Jak mogę sobie radzić z deindywiduacją?
Jak mogę sobie radzić z deindywiduacją?
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.