
- Strona główna
- Forum
- rozwój i praca
- Utrata stanowiska...
Utrata stanowiska kierowniczego po macierzyństwie i lęk przed powrotem do pracy
Epolon
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Dziękujemy za wiadomość.
Proszę pani, to, co Pani opisuje, jest w pełni zrozumiałe: utrata stanowiska, brak wyjaśnień i poczucie niesprawiedliwości po porodzie to ogromny stres i obciążenie emocjonalne. Naturalne jest też, że pojawia się lęk przed powrotem do pracy i poczucie bezsilności.
Może pomocne będzie zatrzymanie się i zadanie sobie kilku pytań:
Co mogę zrobić teraz, aby wzmocnić poczucie bezpieczeństwa i kontrolę nad sytuacją zawodową?
Jakie małe kroki mogę podjąć, żeby powrót do pracy był mniej przytłaczający np. rozmowa z przełożonym, przygotowanie planu dnia, wsparcie bliskich?
Czy mogę odpuścić sobie poczucie winy związane z decyzją o dziecku i skupić się na tym, co mogę realnie zmienić teraz?
Proszę pamiętać, że w takich sytuacjach wsparcie psychologiczne, nawet krótkie konsultacje, może bardzo pomóc w uporządkowaniu emocji i przygotowaniu się do powrotu do pracy.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Iwona Chrzanowska
Dzień dobry,
to zupełnie naturalne w Pani sytuacji, że utraciła Pani poczucie bezpieczeństwa. Utrata pracy powoduje, że tracimy grunt pod nogami a w konsekwencji poczucie bezpieczeństwa. Pojawia się lęk, czy sobie poradzimy, czy dostaniemy nową pracę, itp. Jeśli ma Pani w sobie myśl o "wzięciu byka za rogi i stawieniu czoła sytuacji" to znaczy, że jest w Pani siła do działania. Jeśli trudno Pani samej zaplanować i podjąć konkretne działania, warto skorzystać z konsultacji psychologa lub coacha, zahamować proces negatywnych myśli, opracować plan konkretnych kroków i ruszyć do przodu.
Wszystkiego dobrego!
Iwona Chrzanowska
Psycholog|Psychotraumatolog|Coach
Natalia Przybylska
Dzień dobry,
To, co Pani czuje, jest w pełni uzasadnioną reakcją na sytuację, która łączy w sobie szok zawodowy i wrażliwość okresu poporodowego. Doświadczyła Pani nagłego naruszenia poczucia bezpieczeństwa, co wywołało silny lęk i skłoniło Pani umysł do szukania winy w sobie.
Myślę sobie o tym, że być może zamiast zmuszać się do „brania byka za rogi”, warto byłoby pozwolić sobie na przeżycie żałoby po utraconym stanowisku. Ma Pani prawo do złości, płaczu i poczucia bezsilności. Emocje wcale nie są oznaką słabości, są w pełni uzasadnioną reakcja na realną stratę.
Można też przyjrzeć się co jest faktem a co interpretacją opartą o emocje. Z tego, co Pani opisuje faktem jest zmiana stanowiska i niższa pensja. Emocją natomiast jest lęk przed oceną i poczucie porażki. Powrót do pracy na niższe stanowisko nie definiuje Pani kompetencji, tak na prawdę nadal jest Pani tą samą osobą, która to stanowisko kierownicze wypracowała.
Jeśli lęk jest paniczny i uniemożliwia sen czy opiekę nad dzieckiem, proszę rozważyć wizytę u psychiatry lub psychoterapeuty. Pięć miesięcy po porodzie gospodarka hormonalna jest jeszcze niestabilna, co może nasilać stany lękowe. Możliwe, że potrzebuje Pani nieco więcej czasu na regenerację (np. zwolnienie lekarskie), zamiast rzucać się od razu na głęboką wodę. Jeśli jednak zdecyduje się Pani na powrót, proszę nie myśleć o tym jako o „stawianiu czoła” na zawsze. Proszę zaplanować tylko pierwszy dzień, pierwszą godzinę. Skupienie się na konkretnych, technicznych zadaniach pomaga odciążyć emocje.
Wszystkiego dobrego!
Natalia Przybylska
Daria Składanowska
Dzień dobry,
Sytuacja, którą Pani opisuje tj. utrata stanowiska, poczucie niesprawiedliwości i lęk przed powrotem do pracy mogą być ogromnym obciążeniem emocjonalnym. To naturalne, że pojawiają się silne emocje, poczucie bezsilności i smutek.
W takiej sytuacji warto rozważyć konsultację zarówno z doradcą zawodowym, jak i psychologiem. Doradztwo zawodowe może pomóc w uporządkowaniu możliwości zawodowych, strategii działania i poczucia kontroli nad swoją karierą, a wsparcie psychologiczne pozwoli poradzić sobie z emocjami, stresem i lękiem przed powrotem do pracy. Takie połączenie pozwala zadbać jednocześnie o przyszłość zawodową i własne zdrowie psychiczne, co może dać Pani poczucie spokoju i pewności przy podejmowaniu kolejnych kroków.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Piotr Ziomber
Cześć! To naprawdę trudna i bolesna sytuacja gdyż odwołanie ze stanowiska bez wyjaśnienia, zwłaszcza po porodzie, plus lęk przed powrotem do pracy, to coś, co mogłoby zachwiać każdego. Twoje uczucia są całkowicie zrozumiałe i ważne. W Polsce kobiety w ciąży i na urlopie macierzyńskim mają szczególną ochronę przed zwolnieniem z umowy o pracę (art. 177 Kodeksu pracy), ale stanowiska kierownicze powierzane "z powołania" (nie z umowy) pracodawca może odwołać swobodniej, nawet w tym okresie. To wyjaśnia, dlaczego formalnie było to zgodne z prawem, choć boli jak niesprawiedliwość. Po powrocie masz prawo do równorzędnego stanowiska lub wynagrodzenia, chyba że firma przeprowadza zmiany organizacyjne (np. likwidacja etatu).
Nie musisz od razu "brać byka za rogi" a paniczny strach przed pracą to sygnał, że warto najpierw zadbać o siebie. Rozważ wizytę u psychologa lub terapeuty specjalizującego się w tematach okołoporodowych
Porozmawiaj z kimś zaufanym w firmie (np. HR lub innym kierownikiem) i zapytaj o nowe obowiązki i wsparcie, bez oskarżeń, by zmniejszyć niepewność. Przygotuj plan B. Aktualizuj CV, rozejrzyj się za ofertami (np. na LinkedIn lub Pracuj.pl) gdzie wiele firm szuka doświadczonych mam z kompetencjami kierowniczymi. Jeśli lęk jest paraliżujący, sprawdź opcję urlopu wychowawczego (do 36 miesięcy) lub zaświadczenie od lekarza. Nie jesteś sama w tym gdyż wiele kobiet przechodzi przez podobne i wychodzi silniejsza.

Zobacz podobne
Mam bardzo zawiły problem wymagający indywidualnego spojrzenia, bez uogólniania i typowego patrzenia. Gdy nie występuję w roli kobiety szanowanej, aprobowanej i lubianej, to czuję więcej neurotyzmu na co dzień i bliżej mi do negatywnych emocji. To działa jak całkowita konstrukcja, bardzo zero jedynkowa i moja podświadomość nie widzi tutaj kompromisu. Ostatnio dostałam nową pracę i czuję dyskomfort, nie umiem być tam sobą. Jeśli mam się dostosowywać w pracy i chodzić po podpisy do ludzi wyżej ode mnie w hierarchii, to czuję sie jak mała dziewczynka, a nie jak ta "lepsza wersja siebie". Ona w ogóle nie pojmuje tej sytuacji i gdzieś na razie się schowała. Gdybym mogła być tą drugą, ona by w ogóle do takiej pracy nie poszła, tylko oczekiwała, że jestem ze wszystkimi na równi albo wyżej od nich. Tu nie chodzi o arogancję, muszę to podkreślić - ja po prostu mam wysokie mniemanie o sobie, tylko coś mnie w środku blokuje i nie pozwala w wielu sytuacjach temu wybrzmieć. Bo to, że jestem na "niższym stanowisku w pracy" jest zupełnie normalne - jestem młoda. Ale niestety tak dzisiejszy świat fukcjonuje że istnieje hierarchia w pracy i innych miejscach. Tylko że ja nie uznaję w ogóle czegoś takiego i taki mam pogląd, że wszyscy jesteśmy równi i mam problem, że to ja muszę się dostosowywać do kogoś a nie on do mnie , że jak ktoś kto jest "wyżej" jest dla mnie niemiły to trudniej się bronić i możnaby wiele wymieniać. Moje mniemanie o sobie w ogóle nie kupuje tej sytuacji i wolałabym nie pracować jakbym mogła. Czuję często dyskomfort i zawstydzenie tą sytuacją, bo czuję, że samą siebie uciskam w gorsecie będąc w pracy o takim charakterze, ale niestety każda taka będzie, za wyjątkiem zawodów np. artystycznych - tak kiedyś pomyślałam i dlatego poszłam na studia do szkoły filmowej, pracowałam na planach serialowych jednak świat ten jest chory - pełen przemocy i ciężko tam znaleźć szacunek do drugiej osoby. Odeszłam. Mam bardzo wrażliwą duszę i często zachwycam się naturą, sztuką, często przystaję na ulicy podziwiać ptaki, kotki, drzewa, zachód słońca, powąchać świeże powietrze, uwielbiam kolory i piękno. I tak też chciałabym się czuć na co dzień, a nie poupychana w jakieś życiowe ograniczenia. Więc cały czas finalnie wracam do tej dywagacji - jak znaleźć taki zawód, sposób na życie, żeby móc być tą lepszą wersją siebie? Nie opowiedziałabym tego wszystkiego na żywo nikomu, bo się wstydzę że ktoś mnie nie zrozumie i oceni jako zbyt wymagającą, z wygórowanymi oczekiwaniami, arogancką itp. a tutaj w ogóle nie o to chodzi i wiem, że życie jest trudne, ale jednak we mnie siedzi bardzo duży pozytywny potencjał, więc jest nadzieja.
