
- Strona główna
- Forum
- kryzysy
- Agresywny mąż wobec...
Agresywny mąż wobec mnie i dzieci. Czy terapia w ogóle ma szansę pomóc?
A
Usunięty Specjalista
Witaj A,
Z tego, co piszesz, postawa Twojego męża zmieniła się, gdy zagroziłaś, że wezwiesz policję i zażądasz rozwodu. Nie brzmi to jak pewna i przemyslana głęboko decyzja o potrzebie zmiany. Działania terapeutyczne mają w takich sytuacjach ograniczoną skuteczność. Warto spróbować i sprawdzić. Na pewno wiele Was łączy i być może żałowałabyś, gdybyś nie próbowała ratować Waszej relacji. Zadbaj także o siebie i dzieci. Wasze potrzeby są ważne, a chęć stworzenia bezpiecznego i spokojnego domu jest w Tobie bardzo silna. Słusznie piszesz, że na tym powinnaś się skupić.
Pozdrawiam serdecznie
Iwona Ostrowska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Usunięty Specjalista
A., przede wszystkim pamiętaj o swoim i dzieci bezpieczeństwie- gdy czujesz się zagrożona MASZ PRAWO dzwonić po pomoc.
Z tego co piszesz, pojawiła się chęć pracy nad sobą ze strony męża- to istotny krok do zmiany i pracy nad sobą, następny krok to wprowadzenie tego planu w życie. Terapia może pomóc w zamianie zachowania, myślenia, reakcji na różne emocje itd. , co wydaje się być głównym celem nad którym mąż powinien pracować aby poprawić system rodzinny. Niekiedy osoby chcą pomocy psychologicznej ale potem zapał opada i odchodzi na dalszy plan priorytetów, a w efekcie nic się nie zmienia. Gdy widać, że temat terapii nie rusza z miejsca może warto poszukać kilku specjalistów i pokazać tę listę mężowi aby mógł wybrac i skontaktować się z kimś.
W tej całej trudnej sytuacji pamiętaj o zadbaniu o siebie aby móc dalej mieć siłę na tworzenie zdrowych relacji rodzinnych ze swoimi dziećmi bo świat dorosłych i ich problemy (np. nieumiejętność radzenia sobie z emocjami czy trudnościami) nie powinny dotykać dzieci. A gdy już tak się dzieje warto z nimi rozmawiać i nie zostawiać ich samych ze sobą tylko rozmawiać, tłumaczyć i rozwiewać obelgi ze strony ojca aby dzieci nie uwierzyły w te wyzwiska i w ten sposob siebie spostrzegały.
Służę pomocą, Edyta Kwiatkowska
Monika Wodnicka
dzień dobry,
nikt nie zagwarantuje zmiany Pani męża, ale jest ona możliwa, jeśli będzie uczciwie pracował w trakcie terapii i trafi do dobrego specjalisty. Czasem skutecznym rozwiązaniem jest odseparowanie się. działa to co najmniej dwutorowo - zabezpiecza Panią i dzieci przed przemocą, z drugiej strony jest informacją dla męża, że słowa o rozstaniu traktuje Pani poważnie. Uważam, że były bardzo ważne, a i reakcja męża była pozytywna. Wiem jednak, że nie zawsze deklaracje mają odzwierciedlenie w rzeczywistości. Ale zawsze, zawsze warto podjąć wysiłek. Uważam, że należy skorzystać z tej obietnicy. Wiem też, że nie zawsze wyprowadzka jest możliwa. Można wówczas stawiać granice, których dotychczas nie było.
Wybrałam Pani pytanie do skomentowania, bo dotyczy przemocy, Pani i dzieci. Mam pełną świadomość, jaki wpływ ma atmosfera domowa na kształtowanie się dzieci i ich przyszłe życie. Wiem, że Pani ma ją także, ale to nasz obowiązek, by o nie dbać. Nie ma wyższego dobra nad dobro Pani i Pani dzieci. Dlatego także zachęcam Panią do skorzystania z pomocy profesjonalisty, bo Pani siła jest im potrzebna.
Usunięty Specjalista
Witam. Rozumiem Pani wątpliwości. Można zadać wiele pytań i o wiele rzeczy . Ale jedno jest najważniejsze , czy Pani jest gotowa do własnej zmiany , do podjęcia własnej psychoterapii . W sytuacji przemocy i uzależnienia "chora" jest cała rodzina . Nie polegałbym na psychoterapii partnera, tylko na własnej . Pani psychoterapia jest ważniejsza - to Pani jest świadoma problemu i być może Pani jest bardziej sprawcza do tego, by dokonać zmiany , dla siebie - zdecydowanie . I jeszcze jedno - bardzo ważne - nie ma mowy tutaj o winie , w kontekście mojej odpowiedzi dla Pani . Niewątpliwie jest problem .
Katarzyna Kania-Bzdyl
Dzień dobry,
"wyleczenie" z przemocy jest możliwe jeśli tylko osoba, która dokonuje takiej przemocy podejmie pracę nad sobą. Ponadto wspomniany alkohol może potęgować agresję. My, jako dorośli ludzie, powinniśmy posiąść już w tym wieku zdolność panowania nad swoimi emocjami a przede wszystkim radzenia sobie z nimi. Wiadomo, zdarzają się sytuację, kiedy jesteśmy wyprowadzani z równowagi, ale jeśli takie zachowania pojawiają się nagminnie to oznacza to, iż powinniśmy zacząć pracować nad tymi trudnościami. Z Pani wypowiedzi wywnioskowałam, iż mamy tutaj problem z 2 rzeczami: nadmiernym spożywaniem alkoholu i przemocą.
Nikt nie będzie w stanie Pani odpowiedzieć na pytanie, czy agresja męża powróci, ponieważ ciężko to przewidzieć. Propozycja męża dot. terapii jest dobrym pomysłem, o ile ta obietnica będzie się przekładała na rzeczywistość, czyli mąż realnie podejmie takie spotkania. W takim przypadku proszę nie oczekiwać szybkich efektów, ponieważ taka terapia to długotrwały proces. Proszę wtedy uzbroić się w cierpliwość.
Niezależnie od tego jaką decyzję Pani podejmie, proszę również zadbać o swój dobrostan, o zdrowie psychiczne. Proszę nie zapominać w tym wszystkim o sobie.
pozdrawiam,
Katarzyna Kania-Bzdyl

Zobacz podobne
Jestem z mężem od 18 lat (10 lat po ślubie). Gdy się poznaliśmy Mąż był człowiekiem bardzo skromnym, delikatnym i spokojnym.
Gdy urodził się pierwszy syn zaczęły się bardzo nerwowe sytuacje. W kłótniach Mąż potrafił uderzać pięścią w drzwi aż zrobił w nich dziurę, rozwalił mi telefon twierdząc, że go zdradzam. Niejednokrotnie groził, że sobie coś zrobi.
Często robi awantury przy dzieciach i to mnie najbardziej boli. Zarzuca mi, że to wszystko moja wina, bo ja mało z nim współżyje. A ja już po tych wszystkich wydarzeniach zamknęłam się na niego. Ciężko mi z nim rozmawiać, dzielić problemami, śmiać. Nasze rozmowy to tylko są na temat dzieci. Nie chcę, żeby mnie przytulał, dotykał. On twierdzi, że czuje się bardzo odrzucony.
Ostatnio w kłótni powiedział przy dzieciach "pakuj się i wypier*alaj ". Wczoraj przez godzinę krzyczał na mnie jaka jestem okropna, bo znowu się z nim nie kocham, że pójdzie do moich koleżanek jak tak dalej będzie, znowu, że sobie coś zrobi. Kazał mi wybierać albo on albo moja rodzina. Nie mam od niego zbyt wiele pomocy, jest wiecznie chronicznie zmęczony. W domu rzadko robi coś sam od siebie, o wszystko muszę się prosić, albo obiecuje ze coś zrobi a nie robi. I znowu zostaje z tym ja. Mam ochotę odejść, ale boję się, że faktycznie sobie coś zrobi. No i dzieci...kochają go strasznie....

