
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, rodzicielstwo i rodzina, uzależnienia
- Witam, mam 28 lat,...
Witam, mam 28 lat, ale ciągle boję się opinii swoich rodziców
Malinka
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Żyje Pani w rodzinie alkoholowej, z tego, co Pani napisała, wynika, że nie doświadczyła bezpiecznego stylu przywiązania z rodzicami. To wpływa na sposób postrzegania siebie oraz nawiązywania relacji z drugim człowiekiem. Lęka się Pani ludzi, gdyż ma doświadczenie, że bliski człowiek może skrzywdzić. Nieugruntowanie w sobie i prawdopodobnie niska samoocena wpływają na lęk przed ludzką opinią. Napisała Pani, że chciałaby się przyzwyczaić do przemocy w domu, to trudne i niewskazane. Kłótnie, manipulacja emocjonalna to przemoc.
Pani Malinko! Psychoterapeuta nie może Pani powiedzieć, co ma Pani zrobić, to musi być niezależna decyzja. Zachęcam do skorzystania z psychoterapii, w której doświadczy Pani przeżycia swoich emocji w bezpiecznej relacji, poczuje się zaakceptowana. Istotna jest praca nad lękiem, nad odzyskaniem sprawczości, a także odkrycie swoich zasobów, wartości, potrzeb. I nauczy się Pani troszczyć o siebie, bo z treści wiadomości wynika, że skupia się Pani na rodzicach, tak bywa u osób współuzależnionych.
Gdyby się Pani zdecydowała na psychoterapię, to zapraszam. Pozdrawiam
Katarzyna Waszak

Zobacz podobne
Witam,
od miesiąca uczestniczę w terapii na dziennym oddziale leków i nerwów. Omawialiśmy mój problem, który bardzo mnie porusza. Jedna z terapeutek powiedziała, że chce do niego powrócić w kolejnym tygodniu. Kiedy nadszedł ten czas i zaczęliśmy nad nim pracować, druga powiedziała, że ma dość o tym rozmawiać.
Moje pytanie brzmi, czy jej zachowanie to metoda terapii?
Nie ukrywam, że zadziałało na mnie to bardzo źle i boję się teraz mówić o czymkolwiek.
Witam, ciężko jest mi to opisać, ale pojawiają mi się w głowie różne niepokojące rzeczy, jakbym miała tam swój świat i rzeczywistość. Boję się, że gdybym zaczęła opowiadać o tym rówieśnikom, wzięliby mnie za nienormalną i że co ja gadam.
Gdy myślę sobie o relacjach romantycznych, często przemienia się to w obsesje i myślę sobie o tym, jak bym więziła tę osobę, a jak by mnie zdradziła, to bym torturowała i groziła i innych ludzi, nie wiedzą co mam w głowie i do czego byłabym zdolna.
Mam różne wizje, tego jak kogoś zabijam, lasy, nierealne postacie np. demony jakieś istoty nawiedzone jakbym czuła ich obecność. Czuje, jakbym miała je w sobie, jakieś zło. Myślę, że też taką ważną rzeczą jest to, że około 2 lata temu zażywałam narkotyki, leki i inne substancje odurzające, jestem osobą zdrowiejącą i jestem trzeźwa, podczas okresu mojego czynnego miałam podobne myśli i psychozy. Ale martwi mi to, że znów mi to powraca te myśli i wszystko, mimo że już tak długo nie piję, ani nic po prostu nie biorę. Leczę się psychiatrycznie, biorę leki serotonine i lamotrygine, kontynuuje terapię. W swojej diagnozie jedynie mam ukazane uzależnienie i nie mam innych zaburzeń psychicznych. Ale wiem, że coś jest nie tak, że dzieje się coś złego

