Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak zaakceptować samotność

Jak przygotować się do samotności Od 5 laf mam dość życia i teraz jest moment w którym dosłownej nic mnie nie cieszy chce zaakceptować samotność i moje bezsensowne życie nie chcd słyszeć o żadnych terapiach bo i tak nie pomogą więc jak to zaakceptować
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Rozumiem, że po pięciu latach ma Pani/Pan po prostu dość wszystkiego i nie szuka Pani/Pan pocieszenia. Akceptacja samotności i braku sensu może polegać na uznaniu, że stan, w którym się Pani/Pan znajduje, jest obecnie Pani/Pana jedyną rzeczywistością. Nie musi Pani/Pan szukać radości, pasji ani siły, których w tej chwili nie ma.

Można podejść do codzienności w sposób czysto techniczny. Skupić się na najprostszych czynnościach, które wypełniają czas, nie nadając im żadnego głębszego znaczenia. Skoro życie wydaje się bezcelowe, można przestać oczekiwać od niego jakiejkolwiek wartości i po prostu pozwalać dniom mijać. Samotność w takim wydaniu staje się przestrzenią, w której nie ma presji ze strony innych ludzi i ich oczekiwań, co może przynieść pewien rodzaj surowego spokoju.

Ma Pani/Pan prawo czuć to, co czuje, i nie mieć ochoty na żadne zmiany. Czasem samo pozwolenie sobie na to, by nic nie cieszyło i by wszystko było obojętne, jest jedynym sposobem na dotrwanie do kolejnego wieczoru bez dodatkowego obciążania się poczuciem winy.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Daniło-Wosek

Anna Daniło-Wosek

 Z tego krótkiego fragmentu można wywnioskować, że ma Pan/Pani negatywne przekonania na temat przyszłości i doskwiera Panu/Pani anhedonia. To o czym Pan/Pani pisze brzmi jak depresja. Depresja jest chorobą wyleczalną i oczywiście można próbować ją "zaakceptować" jednak, tak jak lekarz nie zaproponuje Panu "zaakceptowania choroby np. tężyczki" tak psychoterapeuta raczej nie będzie Panu/Pani dawał rad jak to zrobić, żeby funkcjonować z depresją. Rozważyłabym udanie się do psychiatry i rozważenie wprowadzenia farmakoterapii oraz wybranie psychoterapii "skrojonej na miarę." Są różne szkoły psychoterapii i różne podejścia. Proponowałabym poczytać na ten temat i wybrać taki nurt, który najlepiej pasuje do Pana/Pani temperamentu oraz potrzeb. Jeżeli boi się Pan/Pani długoterminowych procesów psychoterapeutycznych zachęcam do podejścia TSR - terapia krótkoterminowa skoncentrowana na rozwiązaniach. Czasem wystarczą 1-2 sesje, żeby poczuć różnicę, a wtedy można rozważać kolejne kroki.

Z poważaniem

 mgr Anna Daniło-Wosek

Karol Wąchała

Karol Wąchała

Dzień dobry,

to, co Pani/Pan opisuje, brzmi jak bardzo głębokie zmęczenie i poczucie pustki, które trwa już od dłuższego czasu. Kiedy nic nie cieszy, naturalne jest, że pojawia się myśl o „pogodzeniu się” z tym stanem i wycofaniu.

Jednocześnie warto zauważyć, że takie doświadczenia często nie wynikają z tego, że życie jest „bezsensowne”, ale z tego, że Pani/Pan przeżywa bardzo obniżony nastrój i przeciążenie. W takich momentach perspektywa potrafi się zawężać i odbierać poczucie sensu czy nadziei.

Rozumiem też niechęć do terapii, zwłaszcza jeśli wcześniejsze próby nie przyniosły ulgi. Czasem jednak pomocne bywa sięgnięcie po inne formy wsparcia – np. konsultację psychiatryczną lub podejścia uzupełniające, takie jak hipnoterapia, która dla części osób jest łagodniejszym sposobem pracy z napięciem i emocjami.

Warto, żeby nie zostawała/zostawał Pani/Pan z tym sam/a. Nawet jeśli trudno teraz uwierzyć w zmianę, dobrze byłoby rozważyć kontakt ze specjalistą i wspólnie poszukać formy wsparcia, która będzie dla Pani/Pana najbardziej możliwa do przyjęcia.

Pozdrawiam 

Karol Wąchała - psycholog

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
to, co Pani/Pana opisuje, brzmi bardzo ciężko i przytłaczająco. Samotność i poczucie bezsensu są trudnymi emocjami, ale zaakceptowanie ich nie oznacza, że musi Pani/Pan cierpieć w milczeniu. 

 

Można zacząć od małych kroków: zauważania swoich uczuć bez oceniania siebie, próby znalezienia choć jednej rzeczy, która daje choćby minimalną chwilę spokoju lub ulgi, oraz tworzenia małych, przewidywalnych rytuałów dnia.

 

Nie musi Pani od razu czuć radości – samo spokojne „bycie ze sobą” już jest krokiem. Warto pamiętać, że w tak trudnych momentach rozmowa z kimś zaufanym tj. przyjacielem, członkiem rodziny nawet jednorazowa, może przynieść ulgę.

 

Wszystkiego dobrego :)

 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Brzmi to tak, jakbyś był/a już naprawdę wyczerpany/a tym ciągłym brakiem sensu i chęci do życia i trochę jakbyś próbował/a znaleźć sposób, żeby się już nie szarpać – tylko to „przyjąć” i mieć spokój, tylko, że akceptacja w takim stanie to często nie jest prawdziwy spokój, bardziej zobojętnienie, które jeszcze bardziej odcina od życia. Możesz oczywiście przestać od siebie wymagać, odpuścić szukanie sensu i skupić się na przetrwaniu dnia: małymi krokami, bez presji, że „ma być lepiej” ale jednocześnie warto zostawić sobie choć małą szczelinę: że to, co teraz czujesz, nie musi być stanem na zawsze. Nawet jeśli dziś w to nie wierzysz.

Na ten moment może wystarczy jedno pytanie: co sprawia, że mimo wszystko wciąż tu jesteś, choćby w najmniejszym stopniu?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Dawid Staszczyk

Dawid Staszczyk

Szanowny Panie,

z Pana opisu wynika głębokie wyczerpanie i poczucie pustki. To, co Pan nazywa „akceptacją samotności i bezsensu”, często nie jest rzeczywistą akceptacją, lecz formą rezygnacji, która chwilowo zmniejsza napięcie, ale na dłuższą metę pogłębia ten stan. Warto rozróżnić: akceptacja to zgoda na to, że teraz jest trudno, bez przesądzania, że tak będzie zawsze. Natomiast przekonanie, że życie jest bezsensowne, bywa częścią tego stanu psychicznego — nie obiektywnym wnioskiem. Kluczowe na ten moment mogą być proste rzeczy:

obniżenie oczekiwań (nie szukanie sensu „na już”),

podejmowanie codziennych działań mimo braku odczuwania przyjemności,

traktowanie swoich myśli z dystansem, a nie jako ostatecznej prawdy.

Rozumiem Pana niechęć do terapii, ale jednocześnie warto zauważyć, że ten stan nie musi być trwały, nawet jeśli tak się teraz wydaje.

 

Z wyrazami szacunku 

Dawid Staszczyk 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Dlaczego Pan/Pani wychodzi z założenia, że terapia nie pomoże? Skoro trafił Pan/Pani tutaj to jest znak, że jednak szuka pomocy. Jestem w  stanie uwierzyć, że uzewnętrznianie się przed obcym człowiekiem może być niekomfortowe z założenia, ale gwarantuje, że dobry specjalista czyni cuda.  Ten opór może być spowodowanymi różnymi czynnikami. Proszę dać sobie szansę i nawet wykonać telefon na numer telefonu zaufania. 

Zobacz podobne

Wezwanie karetki psychiatrycznej w akcie zemsty - co robić?
Witam!Mam pytanie,co zrobić,gdy w akcie zemsty ktoś chce wezwać na mnie karetkę psychiatryczną?Zamknęłam się w szpitalu na własne życzenie kilka lat wstecz,bo przeżyłam kryzys nerwowy a teraz ktoś to wykorzystać chce,że tam byłam i chce ze mnie zrobić wariatkę ,wezwać karetkę po to by mnie tam zabrała znowu,bo nie chcę z nim ani nikim seksu uprawiać czy wpuścić do domu swojego przykładowo,bo tak sobie zażyczy?Jak mam się zachować,gdy taka sytuacja rzeczywiście nastąpi?Odczuwam lęk i czuję się niezbyt bezpiecznie.
Nauczyłam się odpowiadać na “ciche dni” tą samą ciszą. Boję się, że w innych związkach będę miała takie same zachowania, jak w niezdrowym.
W przeszłości będąc w związku notorycznie były partner stosował wobec mnie tzw. ciche dni i nie do końca wysłuchiwał moich potrzeb, w rezultacie czego w pewnym momencie odpuściłam i po prostu jak coś mi nie pasowało to zamiast kolejny raz zwracać uwagę irytowałam się, ale milczałam. Boję się, że w przyszłości, gdy ktoś raz nie posłucha moich próśb, znowu uruchomi mi się taki mechanizm. Jest w psychologii jakaś nazwa na takie zachowanie, żebym mogła w razie czego poczytać o tym i znaleźć alternatywę do tego wycofywania się i milczenia? Dodam, że na pewno nie wywodzi się to z dzieciństwa lub lat nastoletnich, bo pochodzę z "normalnej" rodziny, gdzie naprawdę nie mam nic do zarzucenia rodzicom.
TW. Myśli samobójcze, alkohol i lęk przed samym dokonaniem. Terapeuci mnie obwiniają.

Witam, mam silne myśli samobójcze, ale przed podjęciem próby samobójczej blokuje mnie lęk. Sięgam czasami po alkohol. Nikt mi nie pomógł. Jestem sama. Byłam u wielu specjalistów i jedyne, co od nich dostaje, to obwinianie mnie. Skąd sie bierze taka ignorancja terapeutów? Nie dziwię się, że tyle osób robi sobie krzywdę, skoro terapeuci ich nie rozumieją i obwiniają.

Jak radzić sobie z zaburzeniami lękowymi i stresem w szkole? Problemy z terapią i wsparciem nauczycieli

Dzień dobry, 

zwracam się w sumie z paroma drobnymi problemami. 

Od ponad roku próbuje leczyć zaburzenia lękowe i jakoś to idzie. Niestety, ale chodzę jeszcze do szkoły, w której jestem przez to oceniana przez nauczycieli przez ich wizję na temat tego wszystkiego. Przez ostatni miesiąc było spokojnie, a teraz wyszło to z jakąś zdwojoną siłą, jestem krytykowana za to, że nie umiem czasami wytrzymać na lekcji. 

Jest mi ciężko wytrzymać w szkole, często objawy psychosomatyczne próbują zrobić wszystko, bym tam nie poszła, właśnie od czasu tych afer z praktycznie wyzywaniem mnie przez niektórych nauczycieli… 

Chodzę na terapie, ale czuję się ostatnio z tym źle. 

Chciałabym już wyzdrowieć, czuję się chora, jak tam chodzę. Podczas ostatniej sesji dodatkowo jakoś pokonywanie danej trudności, o której wspomniał terapeuta, wywołało u mnie dziwne uczucie, naprawdę jest ze mną aż tak źle, że mam ćwiczyć proste rzeczy? Wiem, że jest mi to potrzebne, ale ciężko się przełamać. Bardzo się boję, że wyszedł wtedy pomiędzy nami jakiś kwas, obecnie boję się tam iść i omówić te wszystkie obawy, boję się opowiadać o takich odczuciach, bo nie chce kończyć tej terapii, moja poprzednia zakończyła się takim kwasem. Mam wrażenie, że teraz tam nie powinnam przychodzić, bo może zadziało się coś złego z mojej winy, chciałabym, by nie było żadnych problemów i niestety mam wrażenie, że złym pomysłem było pójście tam w stresującym dla mnie czasie, oczywiście, że nieraz chodziłam tam z negatywnymi emocjami, ale nigdy jakoś tak coś we mnie nie uderzyło, ciężko opisać, co odczuwam, ale wolałbym cofnąć czas by nie czuć takich dziwnych emocji. 

Mam wrażenie, że ostatnio ciężko mi się cieszyć. 

Próbuje wygrzebać się z tego lęku, ale z drugiej strony nie chce. Chciałabym wymazać sobie pamięć i cofnąć się do dnia, gdy to wszystko się zaczęło i nie dopuścić do tego. 

Chce być i czuć się jak zdrowa osoba. 

Nie wiem, co robić. Wiem, że takie rzeczy pewnie trzeba konsultować ze swoim terapeutą, ale ja nie umiem, czuję się winna, że odczuwam takie emocje i w sumie nawet nie umiem ich opisać, po prostu jakby na następnym spotkaniu ten cały proces miał się zakończyć. Jestem pewna, że to wszystko przez tę sytuację w szkole, ale nie mam co teraz z tym zrobić. Zaczęłam teraz znikąd obawiać się terapii i ogólnie tych wszystkich spraw związanych z zaburzeniami lękowymi, chce tylko zapomnieć.

Nie radzę sobie z rolą matki, żony i partnerki – codzienne poczucie bezsilności w wieku 45 lat
Witam mam 45 lat i nie daję rady z życiem z byciem matka żoną oraz dobrą partnerką. Codziennie budzę się z poczuciem bezsilności że nie podołałam wyzwaniom w życiu.
myśli samobójcze

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!