
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju
- Jak zaakceptować...
Jak zaakceptować samotność
Anonimowo
Bożena Nagórska
Rozumiem, że po pięciu latach ma Pani/Pan po prostu dość wszystkiego i nie szuka Pani/Pan pocieszenia. Akceptacja samotności i braku sensu może polegać na uznaniu, że stan, w którym się Pani/Pan znajduje, jest obecnie Pani/Pana jedyną rzeczywistością. Nie musi Pani/Pan szukać radości, pasji ani siły, których w tej chwili nie ma.
Można podejść do codzienności w sposób czysto techniczny. Skupić się na najprostszych czynnościach, które wypełniają czas, nie nadając im żadnego głębszego znaczenia. Skoro życie wydaje się bezcelowe, można przestać oczekiwać od niego jakiejkolwiek wartości i po prostu pozwalać dniom mijać. Samotność w takim wydaniu staje się przestrzenią, w której nie ma presji ze strony innych ludzi i ich oczekiwań, co może przynieść pewien rodzaj surowego spokoju.
Ma Pani/Pan prawo czuć to, co czuje, i nie mieć ochoty na żadne zmiany. Czasem samo pozwolenie sobie na to, by nic nie cieszyło i by wszystko było obojętne, jest jedynym sposobem na dotrwanie do kolejnego wieczoru bez dodatkowego obciążania się poczuciem winy.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Daniło-Wosek
Z tego krótkiego fragmentu można wywnioskować, że ma Pan/Pani negatywne przekonania na temat przyszłości i doskwiera Panu/Pani anhedonia. To o czym Pan/Pani pisze brzmi jak depresja. Depresja jest chorobą wyleczalną i oczywiście można próbować ją "zaakceptować" jednak, tak jak lekarz nie zaproponuje Panu "zaakceptowania choroby np. tężyczki" tak psychoterapeuta raczej nie będzie Panu/Pani dawał rad jak to zrobić, żeby funkcjonować z depresją. Rozważyłabym udanie się do psychiatry i rozważenie wprowadzenia farmakoterapii oraz wybranie psychoterapii "skrojonej na miarę." Są różne szkoły psychoterapii i różne podejścia. Proponowałabym poczytać na ten temat i wybrać taki nurt, który najlepiej pasuje do Pana/Pani temperamentu oraz potrzeb. Jeżeli boi się Pan/Pani długoterminowych procesów psychoterapeutycznych zachęcam do podejścia TSR - terapia krótkoterminowa skoncentrowana na rozwiązaniach. Czasem wystarczą 1-2 sesje, żeby poczuć różnicę, a wtedy można rozważać kolejne kroki.
Z poważaniem
mgr Anna Daniło-Wosek
Karol Wąchała
Dzień dobry,
to, co Pani/Pan opisuje, brzmi jak bardzo głębokie zmęczenie i poczucie pustki, które trwa już od dłuższego czasu. Kiedy nic nie cieszy, naturalne jest, że pojawia się myśl o „pogodzeniu się” z tym stanem i wycofaniu.
Jednocześnie warto zauważyć, że takie doświadczenia często nie wynikają z tego, że życie jest „bezsensowne”, ale z tego, że Pani/Pan przeżywa bardzo obniżony nastrój i przeciążenie. W takich momentach perspektywa potrafi się zawężać i odbierać poczucie sensu czy nadziei.
Rozumiem też niechęć do terapii, zwłaszcza jeśli wcześniejsze próby nie przyniosły ulgi. Czasem jednak pomocne bywa sięgnięcie po inne formy wsparcia – np. konsultację psychiatryczną lub podejścia uzupełniające, takie jak hipnoterapia, która dla części osób jest łagodniejszym sposobem pracy z napięciem i emocjami.
Warto, żeby nie zostawała/zostawał Pani/Pan z tym sam/a. Nawet jeśli trudno teraz uwierzyć w zmianę, dobrze byłoby rozważyć kontakt ze specjalistą i wspólnie poszukać formy wsparcia, która będzie dla Pani/Pana najbardziej możliwa do przyjęcia.
Pozdrawiam
Karol Wąchała - psycholog
Daria Składanowska
Dzień dobry,
to, co Pani/Pana opisuje, brzmi bardzo ciężko i przytłaczająco. Samotność i poczucie bezsensu są trudnymi emocjami, ale zaakceptowanie ich nie oznacza, że musi Pani/Pan cierpieć w milczeniu.
Można zacząć od małych kroków: zauważania swoich uczuć bez oceniania siebie, próby znalezienia choć jednej rzeczy, która daje choćby minimalną chwilę spokoju lub ulgi, oraz tworzenia małych, przewidywalnych rytuałów dnia.
Nie musi Pani od razu czuć radości – samo spokojne „bycie ze sobą” już jest krokiem. Warto pamiętać, że w tak trudnych momentach rozmowa z kimś zaufanym tj. przyjacielem, członkiem rodziny nawet jednorazowa, może przynieść ulgę.
Wszystkiego dobrego :)
Składanowska Daria
Psycholog, Doradca kariery
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Brzmi to tak, jakbyś był/a już naprawdę wyczerpany/a tym ciągłym brakiem sensu i chęci do życia i trochę jakbyś próbował/a znaleźć sposób, żeby się już nie szarpać – tylko to „przyjąć” i mieć spokój, tylko, że akceptacja w takim stanie to często nie jest prawdziwy spokój, bardziej zobojętnienie, które jeszcze bardziej odcina od życia. Możesz oczywiście przestać od siebie wymagać, odpuścić szukanie sensu i skupić się na przetrwaniu dnia: małymi krokami, bez presji, że „ma być lepiej” ale jednocześnie warto zostawić sobie choć małą szczelinę: że to, co teraz czujesz, nie musi być stanem na zawsze. Nawet jeśli dziś w to nie wierzysz.
Na ten moment może wystarczy jedno pytanie: co sprawia, że mimo wszystko wciąż tu jesteś, choćby w najmniejszym stopniu?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Dawid Staszczyk
Szanowny Panie,
z Pana opisu wynika głębokie wyczerpanie i poczucie pustki. To, co Pan nazywa „akceptacją samotności i bezsensu”, często nie jest rzeczywistą akceptacją, lecz formą rezygnacji, która chwilowo zmniejsza napięcie, ale na dłuższą metę pogłębia ten stan. Warto rozróżnić: akceptacja to zgoda na to, że teraz jest trudno, bez przesądzania, że tak będzie zawsze. Natomiast przekonanie, że życie jest bezsensowne, bywa częścią tego stanu psychicznego — nie obiektywnym wnioskiem. Kluczowe na ten moment mogą być proste rzeczy:
obniżenie oczekiwań (nie szukanie sensu „na już”),
podejmowanie codziennych działań mimo braku odczuwania przyjemności,
traktowanie swoich myśli z dystansem, a nie jako ostatecznej prawdy.
Rozumiem Pana niechęć do terapii, ale jednocześnie warto zauważyć, że ten stan nie musi być trwały, nawet jeśli tak się teraz wydaje.
Z wyrazami szacunku
Dawid Staszczyk
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Dlaczego Pan/Pani wychodzi z założenia, że terapia nie pomoże? Skoro trafił Pan/Pani tutaj to jest znak, że jednak szuka pomocy. Jestem w stanie uwierzyć, że uzewnętrznianie się przed obcym człowiekiem może być niekomfortowe z założenia, ale gwarantuje, że dobry specjalista czyni cuda. Ten opór może być spowodowanymi różnymi czynnikami. Proszę dać sobie szansę i nawet wykonać telefon na numer telefonu zaufania.

Zobacz podobne
Dzień dobry. Piszę tutaj, ponieważ mam bardzo duży problem z kobietą, która ma problemy psychiczne. Jej problem polega na tym, że ma problemy z adaptacją otoczenia, depresję poporodową+ odebranie jej córki przez Mops.
Jej były partner bił ją przez 6 lat prawie i w dodatku wynosił z domu rzeczy, które później sprzedawał.. Kobietą powinna brać tabletki, które jej przepisał psychiatra (ZOLTRAL), o ile dobrze pamiętam tak nazywają się te tabletki..
Jesteśmy razem w związku już z 3 miesiące i miałem nadzieję, że udźwignę ten ciężar, ale niestety nie dam rady, próbuje wszystkiego, ale z jej strony jest jakaś ściana.
Po kłótniach każe mi się wyprowadzać, wyrzuca mnie albo ja sam wychodzę, bo nie daje sobie rady.
Tylko niestety albo biega za mną po mieście, albo nachodzi moich znajomych i moją rodzinę w poszukiwaniu mnie.
Wczoraj kolejna niefajna sytuacja. Po północy przyszła na plac do moich rodziców i stała pod drzwiami i podsłuchiwała przez drzwi czy mnie tam nie. Mam dość chciałbym się uwolnić od niej.. proszę pomóżcie mi

