Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak zaakceptować samotność

Jak przygotować się do samotności Od 5 laf mam dość życia i teraz jest moment w którym dosłownej nic mnie nie cieszy chce zaakceptować samotność i moje bezsensowne życie nie chcd słyszeć o żadnych terapiach bo i tak nie pomogą więc jak to zaakceptować
User Forum

Anonimowo

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Rozumiem, że po pięciu latach ma Pani/Pan po prostu dość wszystkiego i nie szuka Pani/Pan pocieszenia. Akceptacja samotności i braku sensu może polegać na uznaniu, że stan, w którym się Pani/Pan znajduje, jest obecnie Pani/Pana jedyną rzeczywistością. Nie musi Pani/Pan szukać radości, pasji ani siły, których w tej chwili nie ma.

Można podejść do codzienności w sposób czysto techniczny. Skupić się na najprostszych czynnościach, które wypełniają czas, nie nadając im żadnego głębszego znaczenia. Skoro życie wydaje się bezcelowe, można przestać oczekiwać od niego jakiejkolwiek wartości i po prostu pozwalać dniom mijać. Samotność w takim wydaniu staje się przestrzenią, w której nie ma presji ze strony innych ludzi i ich oczekiwań, co może przynieść pewien rodzaj surowego spokoju.

Ma Pani/Pan prawo czuć to, co czuje, i nie mieć ochoty na żadne zmiany. Czasem samo pozwolenie sobie na to, by nic nie cieszyło i by wszystko było obojętne, jest jedynym sposobem na dotrwanie do kolejnego wieczoru bez dodatkowego obciążania się poczuciem winy.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Daniło-Wosek

Anna Daniło-Wosek

 Z tego krótkiego fragmentu można wywnioskować, że ma Pan/Pani negatywne przekonania na temat przyszłości i doskwiera Panu/Pani anhedonia. To o czym Pan/Pani pisze brzmi jak depresja. Depresja jest chorobą wyleczalną i oczywiście można próbować ją "zaakceptować" jednak, tak jak lekarz nie zaproponuje Panu "zaakceptowania choroby np. tężyczki" tak psychoterapeuta raczej nie będzie Panu/Pani dawał rad jak to zrobić, żeby funkcjonować z depresją. Rozważyłabym udanie się do psychiatry i rozważenie wprowadzenia farmakoterapii oraz wybranie psychoterapii "skrojonej na miarę." Są różne szkoły psychoterapii i różne podejścia. Proponowałabym poczytać na ten temat i wybrać taki nurt, który najlepiej pasuje do Pana/Pani temperamentu oraz potrzeb. Jeżeli boi się Pan/Pani długoterminowych procesów psychoterapeutycznych zachęcam do podejścia TSR - terapia krótkoterminowa skoncentrowana na rozwiązaniach. Czasem wystarczą 1-2 sesje, żeby poczuć różnicę, a wtedy można rozważać kolejne kroki.

Z poważaniem

 mgr Anna Daniło-Wosek

1 miesiąc temu
Karol Wąchała

Karol Wąchała

Dzień dobry,

to, co Pani/Pan opisuje, brzmi jak bardzo głębokie zmęczenie i poczucie pustki, które trwa już od dłuższego czasu. Kiedy nic nie cieszy, naturalne jest, że pojawia się myśl o „pogodzeniu się” z tym stanem i wycofaniu.

Jednocześnie warto zauważyć, że takie doświadczenia często nie wynikają z tego, że życie jest „bezsensowne”, ale z tego, że Pani/Pan przeżywa bardzo obniżony nastrój i przeciążenie. W takich momentach perspektywa potrafi się zawężać i odbierać poczucie sensu czy nadziei.

Rozumiem też niechęć do terapii, zwłaszcza jeśli wcześniejsze próby nie przyniosły ulgi. Czasem jednak pomocne bywa sięgnięcie po inne formy wsparcia – np. konsultację psychiatryczną lub podejścia uzupełniające, takie jak hipnoterapia, która dla części osób jest łagodniejszym sposobem pracy z napięciem i emocjami.

Warto, żeby nie zostawała/zostawał Pani/Pan z tym sam/a. Nawet jeśli trudno teraz uwierzyć w zmianę, dobrze byłoby rozważyć kontakt ze specjalistą i wspólnie poszukać formy wsparcia, która będzie dla Pani/Pana najbardziej możliwa do przyjęcia.

Pozdrawiam 

Karol Wąchała - psycholog

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
to, co Pani/Pana opisuje, brzmi bardzo ciężko i przytłaczająco. Samotność i poczucie bezsensu są trudnymi emocjami, ale zaakceptowanie ich nie oznacza, że musi Pani/Pan cierpieć w milczeniu. 

 

Można zacząć od małych kroków: zauważania swoich uczuć bez oceniania siebie, próby znalezienia choć jednej rzeczy, która daje choćby minimalną chwilę spokoju lub ulgi, oraz tworzenia małych, przewidywalnych rytuałów dnia.

 

Nie musi Pani od razu czuć radości – samo spokojne „bycie ze sobą” już jest krokiem. Warto pamiętać, że w tak trudnych momentach rozmowa z kimś zaufanym tj. przyjacielem, członkiem rodziny nawet jednorazowa, może przynieść ulgę.

 

Wszystkiego dobrego :)

 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Brzmi to tak, jakbyś był/a już naprawdę wyczerpany/a tym ciągłym brakiem sensu i chęci do życia i trochę jakbyś próbował/a znaleźć sposób, żeby się już nie szarpać – tylko to „przyjąć” i mieć spokój, tylko, że akceptacja w takim stanie to często nie jest prawdziwy spokój, bardziej zobojętnienie, które jeszcze bardziej odcina od życia. Możesz oczywiście przestać od siebie wymagać, odpuścić szukanie sensu i skupić się na przetrwaniu dnia: małymi krokami, bez presji, że „ma być lepiej” ale jednocześnie warto zostawić sobie choć małą szczelinę: że to, co teraz czujesz, nie musi być stanem na zawsze. Nawet jeśli dziś w to nie wierzysz.

Na ten moment może wystarczy jedno pytanie: co sprawia, że mimo wszystko wciąż tu jesteś, choćby w najmniejszym stopniu?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Dawid Staszczyk

Dawid Staszczyk

Szanowny Panie,

z Pana opisu wynika głębokie wyczerpanie i poczucie pustki. To, co Pan nazywa „akceptacją samotności i bezsensu”, często nie jest rzeczywistą akceptacją, lecz formą rezygnacji, która chwilowo zmniejsza napięcie, ale na dłuższą metę pogłębia ten stan. Warto rozróżnić: akceptacja to zgoda na to, że teraz jest trudno, bez przesądzania, że tak będzie zawsze. Natomiast przekonanie, że życie jest bezsensowne, bywa częścią tego stanu psychicznego — nie obiektywnym wnioskiem. Kluczowe na ten moment mogą być proste rzeczy:

obniżenie oczekiwań (nie szukanie sensu „na już”),

podejmowanie codziennych działań mimo braku odczuwania przyjemności,

traktowanie swoich myśli z dystansem, a nie jako ostatecznej prawdy.

Rozumiem Pana niechęć do terapii, ale jednocześnie warto zauważyć, że ten stan nie musi być trwały, nawet jeśli tak się teraz wydaje.

 

Z wyrazami szacunku 

Dawid Staszczyk 

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Dlaczego Pan/Pani wychodzi z założenia, że terapia nie pomoże? Skoro trafił Pan/Pani tutaj to jest znak, że jednak szuka pomocy. Jestem w  stanie uwierzyć, że uzewnętrznianie się przed obcym człowiekiem może być niekomfortowe z założenia, ale gwarantuje, że dobry specjalista czyni cuda.  Ten opór może być spowodowanymi różnymi czynnikami. Proszę dać sobie szansę i nawet wykonać telefon na numer telefonu zaufania. 

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Dzień dobry, Od kiedy jestem nastolatką, często słyszę od mężczyzn jednoznaczne propozycje.
Dzień dobry, Od kiedy jestem nastolatką, często słyszę od mężczyzn jednoznaczne propozycje. Nigdy nie ubieram się prowokacyjnie (jeansy i bluzki sportowe), nie maluję się, nie flirtuję itp. Zawsze jestem miła dla ludzi, ale sama nie mam odwagi rozpocząć rozmowy. Staram się być pomocna dla innych i często pytam się ludzi, czy im pomóc i może to sprawia, że ludzie myślą, że mogą mnie traktować przedmiotowo? Taką propozycję usłyszałam nawet od wujka (brat mojej mamy), który mieszkał piętro niżej... Nigdy nie skorzystałam z propozycji, ale zawsze wpływa to na mnie tak, że zamykam się w sobie i tracę chęć życia. Wczoraj sąsiad dał mi taką propozycję: że jeśli będzie mi brakować faceta, to zejdzie do mnie piętro niżej (choć sam wcześniej powiedział, że ma żonę, więc liczy tylko na okazję)... Obecnie przez takie sytuacje myślę, że zasługuję tylko na przedmiotowe traktowanie i że jestem nic nie warta, oraz wracają mi myśli samobójcze (a jestem już po czterech próbach, więc biję się z tym czy nie lepiej zakończyć wszystko i nie męczyć się z tym wszystkim). Czy takie sytuacje zdarzają się często? Czy tylko ja muszę być taką cichociemną, że aż prowokuje takie sytuacje?
Zdarzyło mi się w życiu, jak to dla 25 latka, wypić czasem za dużo alkoholu.
Witam serdecznie. Pisze, bo jest mi stosunkowo ciężko w tym okresie . Zdarzyło mi się w życiu jak to dla 25 latka wypić czasem za dużo alkoholu. Problem w tym, że po ostatniej imprezie, jaka miała 2 miesiące i 10 dni .Tak odliczam każdy dzień. Nie mogę przestać o tym myśleć. Urwał mi się potężnie film od godziny 1 gdzie odprowadzili mnie znajomi pod bramę, do której wszedłem, ale do domu nie dotarłem. O godz 4 jak narzeczona wystraszona zadzwoniła, gdzie ja jestem i nagle znalazłem się pod bramą. Jestem w takiej panice, że coś zrobiłem komuś, bądź jakimś ludziom. Nawymyślałem sobie, że pożyczyłem jakieś pieniądze. Bo mi brakowało w portfelu. A nie pamiętam, żebym poszedł gdzieś coś kupić po pijaku. Że coś złego zrobiłem, że po pijaku coś podpisałem u kogoś może ktoś mnie do czegoś zmusił, bądź poznałem jakąś kobietę, a o tym nie wiem. Nawymyślałem sobie, że może zdradziłem narzeczoną, która jest dla mnie całym światem. Gdzie wszyscy bliscy mówią mi, że po takim czasie na pewno bym się dowiedział. Strach i lek i wymyślanie rzeczy w mojej głowie jest tak chorobliwy, że w życiu codziennym niszczy mi to 99% chwili. Nie mogę przestać myśleć nawet na moment. Boję się wychodzić z domu. Ludzie, których znam z widzenia jak się na mnie popatrzą to myślę, że oni coś wiedzą a ja nie . Ostatnio przechodziłem obok jakieś kobiety młodej, która popatrzyła się na mnie z matką i wymyśliłem sobie, że coś zrobiłem że coś do matki mówiła o mnie. I że poniosę konsekwencje. Tak samo miałem ostatnio na ulicy idą dwie dziewczyny, jedna się zapytała może ma pan i temat się zakończył, bo druga powiedziała jego się nie pytaj ... I już panika i lęk, że coś wiedzą. Koledzy mi mówili, że ostatnio chodziły dwie młode dziewczyny, które się pytały o papierosa, ale czy to te nw .i znów do samo . Ahhh . Bardzo mnie to zrzera od sierodka. Moja narzeczona, jak i moi bliscy mają mnie doś . Mam dość siebie. Ból i strach jaki mnie napędza jest tak silny kurcze, że nie mogę normalnie egzystować w społeczeństwie i w pracy brak jakiegokolwiek skupienia. Nie wróciłem poobijany lekko brudny ... 🙁🙁. Ale strach niszczy mi tak samego sb i moja samoocena . Prosiłbym o jakiekolwiek wskazówki. Jak na to zaradzić. Bo już nie wytrzymuje psychicznie. Każdy ze znajomych mi mówił, że jak mnie odprowadzali, nikogo nie było na mieście i byłem spokojny i nic nie robiłem głupiego. Ale boje się, że coś odwaliłem i poniosę konsekwencje. Z którymi sobie nie poradzę, a już dużo czasu minęło. Nawet byłem skłonny kolegę z policji poprosić, żeby sprawdził w systemie czy nikt mnie nie zgłaszał. Prosiłbym o pomoc.
Problem z partnerką z depresją poporodową i przemocą w związku - jak sobie poradzić?

Dzień dobry. Piszę tutaj, ponieważ mam bardzo duży problem z kobietą, która ma problemy psychiczne. Jej problem polega na tym, że ma problemy z adaptacją otoczenia, depresję poporodową+ odebranie jej córki przez Mops. 

Jej były partner bił ją przez 6 lat prawie i w dodatku wynosił z domu rzeczy, które później sprzedawał.. Kobietą powinna brać tabletki, które jej przepisał psychiatra (ZOLTRAL), o ile dobrze pamiętam tak nazywają się te tabletki.. 

Jesteśmy razem w związku już z 3 miesiące i miałem nadzieję, że udźwignę ten ciężar, ale niestety nie dam rady, próbuje wszystkiego, ale z jej strony jest jakaś ściana. 

Po kłótniach każe mi się wyprowadzać, wyrzuca mnie albo ja sam wychodzę, bo nie daje sobie rady. 

Tylko niestety albo biega za mną po mieście, albo nachodzi moich znajomych i moją rodzinę w poszukiwaniu mnie. 

Wczoraj kolejna niefajna sytuacja. Po północy przyszła na plac do moich rodziców i stała pod drzwiami i podsłuchiwała przez drzwi czy mnie tam nie. Mam dość chciałbym się uwolnić od niej.. proszę pomóżcie mi

Witam. Jak nakłonić męża na rozmowę z psychologiem.
Witam. Jak nakłonić męża na rozmowę z psychologiem. Albo nawet wspólne spotkanie. Martwię się o niego. Obecnie dziwactwa same się go trzymają. W związku z żywieniem, zagrożeniem, jakie czeka na niego na każdym kroku. Ciągle tylko napięta sytuacja, nie można o niczym innym z nim porozmawiać, mnie w tym nie ma, bo jak tylko się odezwę, jest zaprzeczenie i mówienie, jakie zło na mnie czeka. A gdzie ja normalne problemy dnia codziennego i reszta. Miarka się przebrała, to jest nie do zniesienia, ja na tym cierpię. A żadne argumenty nie przemawiają do niego. Wiem ze to jest niemądre co napisze, ale muszę go zmusić do rozmowy z kimś. Bo jak nie to pozostaje tylko rozwód. Czy można kogoś zmusić sądownie do leczenia? Brakuje mi już pomysłów.
Brak miłości i wsparcia w rodzinie, konflikt z mamą i poczucie bycia czarną owcą
Odkąd pamiętam nie okazywano mi miłości w rodzinie. A ostatnio mam słaby okres i to doskwiera mi bardziej. Mam poprostu żal że moi znajomi mogą powiedzieć że kochają swoją mamę a ja nie. Nie mam ojca i nie znam go i to też ostatnio jest dla mnie inne. Sama nie wiem. Jestem w jakimś dołku emocjonalnym też przez różne zdarzenia. Wujek ma problem do mnie że nie chodzę do kościoła kiedy poprostu mam uraz do tego i nie chce. Moja najlepszą przyjaciółka ignoruje mnie i nią już nie jest. Czuje się czasem jak czarną owca w rodzinie. Inna. Dziwna. Lubię samotność i mam inny styl. Wiele razy słyszałam komentarze od rodziny że nie powinnam farbować włosów bo naturalne mam ładne. Ale kiedy ich nienawidzę. Poprostu nie lubię swojej rodziny. U nas nie ma miłości wsparcia czy rozmowy. Jest krzyk surowość i tyle. Nawet szkołę za mnie matka wybierała.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!