Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Związek na odległość i konflikt dotyczący priorytetów - kto ma rację?

Hej, Pokłóciłam się z chłopakiem i chciałam zapytać o to żeby ktoś ocenił szczerze i obiektywnie kto tu zawinił i kto ma rację. Otóż tak jestem w związku na odległość 7 lat, mamy po 27 lat. I sytuacja jest taka, że od niedawna zaczęłam chodzić na siłownię. Było trochę zgrzytów, bo chodzę z koleżanką, której on w skrócie można powiedzieć nie za bardzo lubi, mimo że jej nie zna. I o to były problemy, czemu ja z nią chodzę. Ale wyjaśniliśmy co i jak i doszliśmy do porozumienia. Bo chodziło o to, że mu nie pasowało to, że poznałam tą koleżankę przez internet. Były też sytuacje, że trening troche mi się przedłużył i odzywałam się trochę później niż zwykle ( ale to było jakieś 30/40 minut ). I miał do mnie o to problem. Bo ogólnie co do zasady staramy się pisać do siebie około godziny 20. Teraz pojawił się kolejny problem. Ogólnie spotykamy się na weekendy ( przyjeżdża do mnie w piątek i wraca w niedzielę). I akurat tak wyszło, że w piątek się umówiłam na godzinę na trening z trenerką. I teraz jest problem, bo on musi przyjechać te 1,5/2 godziny później lub przyjechać normalnie i zaczekać na mnie. I jak się dowiedział o tym to powiedział, że on nie będzie jeździł po nocy i nie będzie też na mnie czekał i że w takim razie w ogóle nie przyjedzie, że potraktowałam go jak śmiecia, że stawiam siłownie ponad związek i że czuje się bardzo źle potraktowany, że go olewam i że teraz przekładam spotkania o te 1,5h czy dwie, a później jego zdaniem będę przekładać całe weekendy żeby gdzieś pójść czy spotkać się z koleżanką. Powiedział też, że takie zachowanie może w dalszej perspektywie prowadzić nawet do zerwania z jego strony, że nie będzie tego akceptował. Powiedział też zachowuje się jak bym była singlem, a jestem w związku. Próbowałam z nim porozmawiać na spokojnie wyjaśnić, że ja go nie olewam, tylko po prostu tak się złożyło, że trening mam w piątek, bo wcześniej było przekładane bo źle się czułam. Moim błędem było to, że powiedziałam mu o tym dzień przed ( czyli czwartek) a wiedziałam o tym we wtorek. Ale powiedziałam mu, że jeżeli to problem to okej mogę przełożyć ten trening i żeby przyjechał tak jak zawsze. To powiedział, że już nie chce w ogóle przyjeżdżać. Ja naprawdę nie miałam nic złego na myśli, zależy mi na nim, nie olewam go i siłownia nie jest ważniejsza niż on. Ale po prostu czasami tak sprawy się układają, moim zdaniem trzeba mieć trochę wyrozumiałości do drugiego człowieka. Próbowałam mu to tłumaczyć, że nie stawiam go niżej niż siłownia, że rozumiem, że mógł poczuć się źle, ale że po prostu źle to interpretuje. A on, że to jest fakt, że go olewam i nie ma tu żadnych interpretacji i nie ma co wyjaśniać, bo jego zdaniem ja go olewam i on nigdy nie umawia się z kimś podczas naszego weekendu i że zawsze stara się być wcześniej, żeby spędzić razem więcej czasu. Okej to prawda, ale moim zdaniem nie może być tak, że 2 godziny z weekendu to już jest jego zdaniem olewanie związku. Naprawdę chciałam spędzić go razem tym bardziej, że są Walentynki. Ale on już nie chce, próbowałam tłumaczyć, odwołałam trening, zaprosiłam, powiedziałam, że pogadamy. To powiedział, że nie chce już, że to jest proste i nie ma co wyjaśniać. Że ja przełożyłam spotkanie co jest przyczyną tego, że on zrezygnował całkowicie z weekendu.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry,

Zadaje Pani pytanie o to, kto ma rację. W relacjach rzadko jedna osoba ma absolutną rację, ale warto przyjrzeć się proporcjom reakcji do zaistniałej sytuacji.

To, co się wydarzyło, to typowy konflikt potrzeb. Pani potrzebą jest rozwój osobisty i dbanie o zdrowie (siłownia), a potrzebą partnera jest przewidywalność i poczucie bycia priorytetem. Jednak reakcja Pani chłopaka – używanie słów, że „został potraktowany jak śmieć”, grożenie zerwaniem z powodu 1,5-godzinnego przesunięcia i ostatecznie odwołanie całego weekendu – jest reakcją nieproporcjonalnie silną.

Warto zwrócić uwagę na kilka aspektów:

Partner oczekuje, że czas spędzony wspólnie będzie niemalże „sakralny” i nienaruszalny. Każde odstępstwo interpretuje jako atak na siebie i brak miłości. To bardzo obciążające dla drugiej strony.

Choć przyznaje Pani, że błędem było późne poinformowanie o zmianie, to jednak próba naprawy (odwołanie treningu) została odrzucona. Wygląda na to, że partnerowi w tej chwili bardziej zależy na ukaraniu Pani za naruszenie jego zasad niż na samym spotkaniu.

Sugestie, że zachowuje się Pani jak singielka, bo dba Pani o swoje hobby i znajomości, mogą prowadzić do izolacji. W zdrowym związku jest miejsce na „Ja”, „Ty” i „My”.

Proszę zastanowić się, czy ten lęk partnera nie sprawia, że zaczyna Pani rezygnować z siebie, byle tylko uniknąć jego gniewu. To ważny sygnał alarmowy dla relacji.

Z wyrazami wsparcia,

Psycholog Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

W tej sytuacji nie chodzi o „kto ma rację”, tylko o wzorzec relacyjny, który między Wami powstaje. Pani potrzeba zadbania o siebie (siłownia, własne aktywności) jest naturalna i zdrowa: związek nie wymaga rezygnacji z życia osobistego. Jednocześnie faktem jest, że informacja została przekazana późno, co mogło uruchomić w nim poczucie bycia mniej ważnym.Reakcja partnera wydaje się jednak bardzo silna i zero–jedynkowa (groźby zerwania, brak gotowości do rozmowy, odrzucenie próby naprawy). To bardziej wskazuje na jego trudność z poczuciem bezpieczeństwa i elastycznością niż na realne „olewanie” z Pani strony.

Zdrowy kierunek moim zdaniem to:

uznanie swojego drobnego błędu w komunikacji, jednoczesne postawienie granicy, że ma Pani prawo do własnych aktywności, sprawdzenie też czy w tej relacji jest przestrzeń na kompromis i dialog a nie tylko na podporządkowanie.

Jeśli jedna strona reaguje wycofaniem i karą zamiast rozmowy, problemem staje się sposób komunikacji, nie ta konkretna sytuacja.

 

Z pozdrowniami,

Agnieszka Włoszycka

Małgorzata Juźwińska

Małgorzata Juźwińska

W związkach walka o rację jest często walką o uznanie i zaspokojenie potrzeb każdej ze stron. Jeśli potrzeby, schematy relacyjne czy style przywiązania obu osób różnią się, może to prowadzić do konfliktów, wzajemnego niezrozumienia i oskarżeń, a także poczucia braku bezpieczeństwa w relacji. W sytuacjach, kiedy partnerzy nie potrafią sami spokojnie rozmawiać o tych kwestiach i znaleźć rozwiązania, a jednocześnie zależy im na pozostaniu w relacji, pomocna może być terapia par. Ostatecznie nie chodzi tu o rozsądzenie, po czyjej stronie jest racja, a o to, żeby partnerzy mogli nawzajem usłyszeć, zobaczyć i zrozumieć się w potrzebach, które kryją się pod argumentami czy zarzutami każdej ze stron. Dalej można sprawdzać, czy i jak te potrzeby mogą być zaopiekowane w relacji. 

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Rozumiem, że czuje się Pani niesprawiedliwie oceniona i bezradna. Postaram się odpowiedzieć możliwie obiektywnie.

Pani błędem było to, że poinformowała go Pani późno, skoro wiedziała Pani o treningu wcześniej. W związku na odległość wspólny czas jest ograniczony, więc wcześniejsze uprzedzenie dałoby mu poczucie uwzględnienia. To jednak jest błąd komunikacyjny, a nie lekceważenie związku.

Natomiast jego reakcja wydaje się nieproporcjonalna do sytuacji. Dwie godziny przesunięcia nie są równoznaczne ze stawianiem siłowni ponad relację. Pojawiają się tu elementy silnego lęku przed utratą znaczenia: problem z koleżanką, napięcie gdy odpisze Pani 30 minut później, groźby zerwania przy jednorazowej zmianie planu. To wskazuje bardziej na jego niepokój niż na Pani zaniedbanie.

Zdrowy związek nie oznacza rezygnacji z własnego życia. Można być w relacji i jednocześnie chodzić na siłownię, mieć znajomych i czasem zmienić godzinę spotkania. Kluczowe jest wzajemne uwzględnianie się, ale nie podporządkowanie.

Najbardziej niepokojące jest to, że kiedy zaproponowała Pani rozwiązanie i nawet odwołała trening, on wycofał się całkowicie i zamknął na rozmowę. To nie jest konstruktywne rozwiązywanie konfliktu, lecz eskalacja.

Nie chodzi więc o to, kto ma rację, ale o dynamikę: Pani próbuje wyjaśniać i naprawiać, on interpretuje intencje jako fakt i grozi zerwaniem. W dłuższej perspektywie to może być bardziej obciążające niż sama sytuacja z treningiem.

Warto zadać sobie pytanie, czy w tej relacji ma Pani przestrzeń na własne życie bez poczucia winy oraz czy konflikty kończą się dialogiem, czy karą w postaci wycofania.

Nie wygląda Pani na osobę, która lekceważy związek. Raczej na kogoś, kto próbuje pogodzić relację z własnym rozwojem, a to jest zdrowe.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Rozumiem, że czuje się Pani sfrustrowana tą sytuacją, w której Pani działania zostały źle zinterpretowane przez partnera. Słysząc, jak opisuje Pani reakcje partnera– że "potraktowałaś go jak śmiecia" – widzę, że takie słowa mogą bardzo boleć, szczególnie gdy Pani sama starała się być elastyczna i wyjaśniać sytuację. Zastanawia się  Pani, dlaczego przełożenie jednego treningu spotkało się z takim dramatycznym odrzuceniem, zamiast podjąć wspólną rozmowę czy wspólne poszukanie rozwiązania.  

W relacji na odległość, gdzie kontakt jest ograniczony, tego typu sytuacje mogą wzbudzać wiele niepokoju i niepewności. Być może warto się zastanowić, co się dzieje w Pani, gdy słyszy Pani takie interpretacje – czy czuje się obwiniana, czy próbuje się bronić, czy może pojawia się wątpliwość wobec siebie? Te uczucia, mogą być ważnym sygnałem dla zrozumienia, co naprawdę się przydarzyło w tej sytuacji.  

Pani sama będzie w stanie najlepiej określić, co dla Pani oznacza ta relacja, co powinno się zmienić i jak widzi Pani możliwość rozmowy z partnerem na temat tego, co się między wami dzieje. Może warto zastanowić się, czy to jest coś, co powinniście omówić razem, czy może Pani dostrzega w  zachowaniu partnera elementy które niepokoją i o co chciałaby Pani poruszyć z nim w konstruktywny sposób. Warto pamiętać że każda zmiana w związku ma budować racjonalne rozwiązania których fundamenty będą się opierać zarówno na wspólnych, ale także indywidualnych celach i potrzebach.

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Witaj Magie

 

W sytuacji, którą opisałaś, oboje macie swoje racje i błędy, ale konflikt wynika głównie z braku elastyczności i słabej komunikacji w związku na odległość. Żadne z Was nie jest "całkowicie winny", bo to nie czarno-białe, ale chodzi o zrozumienie perspektywy drugiej strony. Jego reakcja jest przesadzona (groźba zerwania za 1-2 godziny opóźnienia), ale zrozumiała w kontekście 7 lat na odległość, gdzie weekendy to świętość. Czuje się zraniony, bo interpretuje siłownię jako priorytet nad nim, co budzi zazdrość i lęk o relację, a taka emocja może motywować, ale jeśli obsesyjna, niszczy zaufanie.  Poinformowanie dzień przed (zamiast wcześniej) to błąd, który podsycił jego frustrację, mimo że odwołałaś trening. Plus za wyrozumiałość i chęć rozmowy kiedy pokazujesz, że zależy Ci na nim bardziej niż na siłowni, co jest zdrowe dla autonomii w związku. Daj przestrzeń, potem porozmawiaj na chłodno. Nie naciskaj od razu, ale zaproponuj szczerą rozmowę z komunikatem "ja" (np. "Czuję się źle, bo nie chcę Cię ranić"), unikaj oskarżeń. Porozmawiajcie o rutynach (pisanie o 20ej w weekendy) z elastycznością na życie, np. awizo planów z wyprzedzeniem 2-3 dni.

Budujcie zaufanie, gdyż zazdrość o znajomych z netu to czerwona flaga, jeśli blokuje Twoje hobby. Może zaproponuj wspólny trening kiedyś lub częściej się szczegółami z niego, aby zobaczył, że jest to ważne dla Ciebie.

W długoterminowych relacjach, jak Wasza, konflikty o priorytety to norma, ale wygrywają te pary, które wybierają kompromis zamiast ultimatów. Jeśli wzorzec się powtarza (np. frustracja z balansem życia), rozważcie terapię par.

 

 

 

Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry,


W relacjach partnerskich rzadko zdarza się, by jedna osoba miała całkowitą rację, a druga była wyłącznie winna. Szukanie "winnego" zazwyczaj tylko zaostrza konflikt, zamiast go rozwiązywać. W tej sytuacji mamy do czynienia z zderzeniem dwóch różnych potrzeb i sposobów interpretowania faktów: Pani potrzeby elastyczności oraz jego potrzeby przewidywalności i priorytetowego traktowania czasu, który macie dla siebie w związku na odległość.

Z perspektywy Pani chłopaka, fakt, że wiedziała Pani o treningu we wtorek, a powiedziała mu Pani o nim w czwartek, mógł zostać odebrany jako brak szacunku dla jego czasu i wysiłku, jaki wkłada w przyjazdy. W związku na odległość wspólne weekendy są często traktowane jako "święty" czas, a każda zmiana planów może być interpretowana jako sygnał, że zaangażowanie słabnie. Jego reakcja, oskarżenia o traktowanie go "jak śmiecia" czy groźby zerwania, jest jednak bardzo gwałtowna i sugeruje, że pod spodem może kryć się silny lęk przed utratą kontroli lub lęk przed odrzuceniem.

Z Pani strony, pójście na trening nie jest próbą "olewania" związku, ale chęcią zadbania o siebie. To, że zaproponowała Pani odwołanie treningu, byle tylko przyjechał, było jasnym sygnałem, że on jest dla Pani ważniejszy. Jednak odmowa ("już nie chcę przyjeżdżać") pokazuje, że poczuł się zraniony na tyle mocno, że wolał całkowicie zrezygnować ze spotkania, by uniknąć poczucia bycia "tym drugim".

Zamiast licytować się na argumenty, kto zawinił, warto porozmawiać o tym, co te 2 godziny dla Was oznaczają. Ważne jest ustalenie, czy potraficie wypracować margines na nieprzewidziane sytuacje życiowe bez oskarżeń o niszczenie relacji. Sztywne trzymanie się planów (jak pisanie punktualnie o 20:00) daje poczucie bezpieczeństwa, ale na dłuższą metę może stać się klatką, która rodzi frustrację, gdy życie "się wydarza".


Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z presją społeczną dotyczącą znalezienia partnera i trendów kulturowych

Jak poradzić sobie z presją dot. znalezienia partnera, którą wywiera na mnie znaczna większość osób w moim otoczeniu, a także kultura? Jestem osobą w wieku, w którym ogromna większość ludzi jest już bardzo "doświadczona" w związkach, ja jednak nie czuje potrzeby poszukiwania partnera. Moje otoczenie nie rozumie tego (większość osób, na szczęście nie wszystkie), a gdy otwieram różne fora w internecie i czytam, co ludzie sądzą o osobach niedoświadczonych w moim wieku, to włos mi się na głowie jeży. Jesteśmy wręcz potępiani. Ostatnio poważnie myślę o emigracji z w/w powodów, jednak słyszę, że w innych krajach wcale pod tym względem lepiej nie jest. Ja myślę, że ok, może nie jest idealnie, ale wierzę, że jest, choć odrobinę lepiej. Jak sobie radzić z tym wszystkim? Jak znaleźć rozwiązanie, które mi realnie pomoże?

Skomplikowany związek, życie na dwa fronty - czy to w ogóle ma sens?
Żyje w dość skomplikowanym związku od 34 lat, jesteśmy zupełnie różni od siebie z partnerem, przez cały ten czas wiedziałam że ma inne potrzeby w życiu. Jest osobą która nielubi się ograniczać w życiu, tzn utrzymywać relacji z innymi kobietami, to czego mi brakowało lub mu niepasuje szuka w innych ale ostatnio skoncetrował się na jednej relacji która spowodowała w zasadzie rozpad naszego związku bo wszystko ma u niej. Na ten mam twierdzi że mnie ko cha o ona jest spełnieniem tego czego szukał we mnie i niechce kończyć tego co zostało miedzy nami. Tylko pytanie jak jest sens życia na dwa fronty, ja i ona. Czy to wogóle ma sens, trzyma nas miłość i nic więcej.
Nie potrafię zapanować nad frustracją oraz złością, którą mam w sobie.
Potrzebuję porady. Od jakiegoś czasu zmagam się z problemem. Nie potrafię zapanować nad frustracją oraz złością, którą mam w sobie. Przez takie zachowanie tworzą się kłótnie i awantury z moimi rodzicami oraz z narzeczonym. Nie potrafię zapanować nad histerią.
Częste zakochiwanie się, bulimia i uczucie pustki: jak sobie poradzić?
Witam Od jakiś 12 lat non stop się zakochuje, do tej pory już około 20 razy lub więcej, wszystko bez wzajemności, i naprawdę to były osoby, które bardzo pokochało moje serce, za każdym razem równie mocno cierpię. Od kiedy pierwszy raz doznałam odrzucenia zaczęłam mieć zaburzenia w postaci bulimii i ciągnie się to za mną do dziś. Ciągle jestem zmęczona, mam problemy ze snem, czuję pustkę i czuję się bardzo nieszczęśliwa. Nie wiem jak poradzić mam sobie z tymi uczuciami, bo to normalne chyba nie jest, żeby tyle razy się tak mocno zakochać. Czuje, że coś ze mną jest mocno nie tak. Nie potrafię zająć tej pustki i dlatego chyba mam bulimie, nie wiem co mam na to już poradzić.
Czuję, że przekroczę swoją granicę ponownie jadąc na święta do rodziców, którzy tego oczekują. Zaprosiłam ich do mnie, jednak nie akceptują takiej zmiany.
Zanim przejdę do pytania, to może najpierw opiszę sytuację. Moi rodzice około 5 lat temu wyprowadzili się za granicę, aby polepszyć swoje warunki życiowe. Z racji tego, że byłam już wtedy pełnoletnia zostałam w Polsce i zamieszkałam ze swoim chłopakiem. Przez ten okres odwiedzaliśmy ich kilka razy w roku, w wakacje czy święta, ale w zeszłym roku uznaliśmy, że pora to zakończyć i uświadomić moich rodziców, że fajnie byłoby, gdyby oni też nas odwiedzali. Nie pojechaliśmy do nich na święta, ani na wakacje. Ich reakcja była mocno emocjonalna tzn. nie potrafili zrozumieć dlaczego nie chcemy do nich przyjechać. Tłumaczyłam, że ja też jestem już dorosła, mam swoje mieszkanie, do którego również mogą przyjechać, ale oni, a w zasadzie moja mama, całą winą obarczyła mnie i mojego partnera. W tym roku również nie chcemy do nich jechać, zaproponowałam, żeby to oni przyjechali do nas, że ja urządzę wigilię i spędzimy święta razem. W skrócie w odpowiedzi otrzymałam, że już rok temu nas nie było, że mój na pewno mój partner ich nie akceptuje i że się ,,nie pomieścimy”. Pomijam teksty typu ,,zobaczymy jak nas zabraknie” itp. W takiej sytuacji zastanawiam się czy rzeczywiście powinnam do nich pojechać, mimo tego, że nie chcę? Czy to złe, że chciałabym aby to oni odwiedzili mnie w te święta, a nie odwrotnie? Fajnie byłoby spędzić święta z rodziną, ale mam wrażenie, że jeżeli tam pojadę to przekroczę jakąś swoją granicę. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.