Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Związek na odległość i konflikt dotyczący priorytetów - kto ma rację?

Magie

Hej, Pokłóciłam się z chłopakiem i chciałam zapytać o to żeby ktoś ocenił szczerze i obiektywnie kto tu zawinił i kto ma rację. Otóż tak jestem w związku na odległość 7 lat, mamy po 27 lat. I sytuacja jest taka, że od niedawna zaczęłam chodzić na siłownię. Było trochę zgrzytów, bo chodzę z koleżanką, której on w skrócie można powiedzieć nie za bardzo lubi, mimo że jej nie zna. I o to były problemy, czemu ja z nią chodzę. Ale wyjaśniliśmy co i jak i doszliśmy do porozumienia. Bo chodziło o to, że mu nie pasowało to, że poznałam tą koleżankę przez internet. Były też sytuacje, że trening troche mi się przedłużył i odzywałam się trochę później niż zwykle ( ale to było jakieś 30/40 minut ). I miał do mnie o to problem. Bo ogólnie co do zasady staramy się pisać do siebie około godziny 20. Teraz pojawił się kolejny problem. Ogólnie spotykamy się na weekendy ( przyjeżdża do mnie w piątek i wraca w niedzielę). I akurat tak wyszło, że w piątek się umówiłam na godzinę na trening z trenerką. I teraz jest problem, bo on musi przyjechać te 1,5/2 godziny później lub przyjechać normalnie i zaczekać na mnie. I jak się dowiedział o tym to powiedział, że on nie będzie jeździł po nocy i nie będzie też na mnie czekał i że w takim razie w ogóle nie przyjedzie, że potraktowałam go jak śmiecia, że stawiam siłownie ponad związek i że czuje się bardzo źle potraktowany, że go olewam i że teraz przekładam spotkania o te 1,5h czy dwie, a później jego zdaniem będę przekładać całe weekendy żeby gdzieś pójść czy spotkać się z koleżanką. Powiedział też, że takie zachowanie może w dalszej perspektywie prowadzić nawet do zerwania z jego strony, że nie będzie tego akceptował. Powiedział też zachowuje się jak bym była singlem, a jestem w związku. Próbowałam z nim porozmawiać na spokojnie wyjaśnić, że ja go nie olewam, tylko po prostu tak się złożyło, że trening mam w piątek, bo wcześniej było przekładane bo źle się czułam. Moim błędem było to, że powiedziałam mu o tym dzień przed ( czyli czwartek) a wiedziałam o tym we wtorek. Ale powiedziałam mu, że jeżeli to problem to okej mogę przełożyć ten trening i żeby przyjechał tak jak zawsze. To powiedział, że już nie chce w ogóle przyjeżdżać. Ja naprawdę nie miałam nic złego na myśli, zależy mi na nim, nie olewam go i siłownia nie jest ważniejsza niż on. Ale po prostu czasami tak sprawy się układają, moim zdaniem trzeba mieć trochę wyrozumiałości do drugiego człowieka. Próbowałam mu to tłumaczyć, że nie stawiam go niżej niż siłownia, że rozumiem, że mógł poczuć się źle, ale że po prostu źle to interpretuje. A on, że to jest fakt, że go olewam i nie ma tu żadnych interpretacji i nie ma co wyjaśniać, bo jego zdaniem ja go olewam i on nigdy nie umawia się z kimś podczas naszego weekendu i że zawsze stara się być wcześniej, żeby spędzić razem więcej czasu. Okej to prawda, ale moim zdaniem nie może być tak, że 2 godziny z weekendu to już jest jego zdaniem olewanie związku. Naprawdę chciałam spędzić go razem tym bardziej, że są Walentynki. Ale on już nie chce, próbowałam tłumaczyć, odwołałam trening, zaprosiłam, powiedziałam, że pogadamy. To powiedział, że nie chce już, że to jest proste i nie ma co wyjaśniać. Że ja przełożyłam spotkanie co jest przyczyną tego, że on zrezygnował całkowicie z weekendu.
Zdjęcie Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Psycholog
756 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

Zadaje Pani pytanie o to, kto ma rację. W relacjach rzadko jedna osoba ma absolutną rację, ale warto przyjrzeć się proporcjom reakcji do zaistniałej sytuacji.

To, co się wydarzyło, to typowy konflikt potrzeb. Pani potrzebą jest rozwój osobisty i dbanie o zdrowie (siłownia), a potrzebą partnera jest przewidywalność i poczucie bycia priorytetem. Jednak reakcja Pani chłopaka – używanie słów, że „został potraktowany jak śmieć”, grożenie zerwaniem z powodu 1,5-godzinnego przesunięcia i ostatecznie odwołanie całego weekendu – jest reakcją nieproporcjonalnie silną.

Warto zwrócić uwagę na kilka aspektów:

Partner oczekuje, że czas spędzony wspólnie będzie niemalże „sakralny” i nienaruszalny. Każde odstępstwo interpretuje jako atak na siebie i brak miłości. To bardzo obciążające dla drugiej strony.

Choć przyznaje Pani, że błędem było późne poinformowanie o zmianie, to jednak próba naprawy (odwołanie treningu) została odrzucona. Wygląda na to, że partnerowi w tej chwili bardziej zależy na ukaraniu Pani za naruszenie jego zasad niż na samym spotkaniu.

Sugestie, że zachowuje się Pani jak singielka, bo dba Pani o swoje hobby i znajomości, mogą prowadzić do izolacji. W zdrowym związku jest miejsce na „Ja”, „Ty” i „My”.

Proszę zastanowić się, czy ten lęk partnera nie sprawia, że zaczyna Pani rezygnować z siebie, byle tylko uniknąć jego gniewu. To ważny sygnał alarmowy dla relacji.

Z wyrazami wsparcia,

Psycholog Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Psycholożka
819 odpowiedzi na forum

Witam Panią,

 

W tej sytuacji nie chodzi o „kto ma rację”, tylko o wzorzec relacyjny, który między Wami powstaje. Pani potrzeba zadbania o siebie (siłownia, własne aktywności) jest naturalna i zdrowa: związek nie wymaga rezygnacji z życia osobistego. Jednocześnie faktem jest, że informacja została przekazana późno, co mogło uruchomić w nim poczucie bycia mniej ważnym.Reakcja partnera wydaje się jednak bardzo silna i zero–jedynkowa (groźby zerwania, brak gotowości do rozmowy, odrzucenie próby naprawy). To bardziej wskazuje na jego trudność z poczuciem bezpieczeństwa i elastycznością niż na realne „olewanie” z Pani strony.

Zdrowy kierunek moim zdaniem to:

uznanie swojego drobnego błędu w komunikacji, jednoczesne postawienie granicy, że ma Pani prawo do własnych aktywności, sprawdzenie też czy w tej relacji jest przestrzeń na kompromis i dialog a nie tylko na podporządkowanie.

Jeśli jedna strona reaguje wycofaniem i karą zamiast rozmowy, problemem staje się sposób komunikacji, nie ta konkretna sytuacja.

 

Z pozdrowniami,

Agnieszka Włoszycka

W związkach walka o rację jest często walką o uznanie i zaspokojenie potrzeb każdej ze stron. Jeśli potrzeby, schematy relacyjne czy style przywiązania obu osób różnią się, może to prowadzić do konfliktów, wzajemnego niezrozumienia i oskarżeń, a także poczucia braku bezpieczeństwa w relacji. W sytuacjach, kiedy partnerzy nie potrafią sami spokojnie rozmawiać o tych kwestiach i znaleźć rozwiązania, a jednocześnie zależy im na pozostaniu w relacji, pomocna może być terapia par. Ostatecznie nie chodzi tu o rozsądzenie, po czyjej stronie jest racja, a o to, żeby partnerzy mogli nawzajem usłyszeć, zobaczyć i zrozumieć się w potrzebach, które kryją się pod argumentami czy zarzutami każdej ze stron. Dalej można sprawdzać, czy i jak te potrzeby mogą być zaopiekowane w relacji. 

Zdjęcie Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Psycholog
141 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 

 

Rozumiem, że czuje się Pani niesprawiedliwie oceniona i bezradna. Postaram się odpowiedzieć możliwie obiektywnie.

Pani błędem było to, że poinformowała go Pani późno, skoro wiedziała Pani o treningu wcześniej. W związku na odległość wspólny czas jest ograniczony, więc wcześniejsze uprzedzenie dałoby mu poczucie uwzględnienia. To jednak jest błąd komunikacyjny, a nie lekceważenie związku.

Natomiast jego reakcja wydaje się nieproporcjonalna do sytuacji. Dwie godziny przesunięcia nie są równoznaczne ze stawianiem siłowni ponad relację. Pojawiają się tu elementy silnego lęku przed utratą znaczenia: problem z koleżanką, napięcie gdy odpisze Pani 30 minut później, groźby zerwania przy jednorazowej zmianie planu. To wskazuje bardziej na jego niepokój niż na Pani zaniedbanie.

Zdrowy związek nie oznacza rezygnacji z własnego życia. Można być w relacji i jednocześnie chodzić na siłownię, mieć znajomych i czasem zmienić godzinę spotkania. Kluczowe jest wzajemne uwzględnianie się, ale nie podporządkowanie.

Najbardziej niepokojące jest to, że kiedy zaproponowała Pani rozwiązanie i nawet odwołała trening, on wycofał się całkowicie i zamknął na rozmowę. To nie jest konstruktywne rozwiązywanie konfliktu, lecz eskalacja.

Nie chodzi więc o to, kto ma rację, ale o dynamikę: Pani próbuje wyjaśniać i naprawiać, on interpretuje intencje jako fakt i grozi zerwaniem. W dłuższej perspektywie to może być bardziej obciążające niż sama sytuacja z treningiem.

Warto zadać sobie pytanie, czy w tej relacji ma Pani przestrzeń na własne życie bez poczucia winy oraz czy konflikty kończą się dialogiem, czy karą w postaci wycofania.

Nie wygląda Pani na osobę, która lekceważy związek. Raczej na kogoś, kto próbuje pogodzić relację z własnym rozwojem, a to jest zdrowe.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Dzień dobry,

Rozumiem, że czuje się Pani sfrustrowana tą sytuacją, w której Pani działania zostały źle zinterpretowane przez partnera. Słysząc, jak opisuje Pani reakcje partnera– że "potraktowałaś go jak śmiecia" – widzę, że takie słowa mogą bardzo boleć, szczególnie gdy Pani sama starała się być elastyczna i wyjaśniać sytuację. Zastanawia się  Pani, dlaczego przełożenie jednego treningu spotkało się z takim dramatycznym odrzuceniem, zamiast podjąć wspólną rozmowę czy wspólne poszukanie rozwiązania.  

W relacji na odległość, gdzie kontakt jest ograniczony, tego typu sytuacje mogą wzbudzać wiele niepokoju i niepewności. Być może warto się zastanowić, co się dzieje w Pani, gdy słyszy Pani takie interpretacje – czy czuje się obwiniana, czy próbuje się bronić, czy może pojawia się wątpliwość wobec siebie? Te uczucia, mogą być ważnym sygnałem dla zrozumienia, co naprawdę się przydarzyło w tej sytuacji.  

Pani sama będzie w stanie najlepiej określić, co dla Pani oznacza ta relacja, co powinno się zmienić i jak widzi Pani możliwość rozmowy z partnerem na temat tego, co się między wami dzieje. Może warto zastanowić się, czy to jest coś, co powinniście omówić razem, czy może Pani dostrzega w  zachowaniu partnera elementy które niepokoją i o co chciałaby Pani poruszyć z nim w konstruktywny sposób. Warto pamiętać że każda zmiana w związku ma budować racjonalne rozwiązania których fundamenty będą się opierać zarówno na wspólnych, ale także indywidualnych celach i potrzebach.

Zdjęcie Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Psycholog
912 odpowiedzi na forum

Witaj Magie

 

W sytuacji, którą opisałaś, oboje macie swoje racje i błędy, ale konflikt wynika głównie z braku elastyczności i słabej komunikacji w związku na odległość. Żadne z Was nie jest "całkowicie winny", bo to nie czarno-białe, ale chodzi o zrozumienie perspektywy drugiej strony. Jego reakcja jest przesadzona (groźba zerwania za 1-2 godziny opóźnienia), ale zrozumiała w kontekście 7 lat na odległość, gdzie weekendy to świętość. Czuje się zraniony, bo interpretuje siłownię jako priorytet nad nim, co budzi zazdrość i lęk o relację, a taka emocja może motywować, ale jeśli obsesyjna, niszczy zaufanie.  Poinformowanie dzień przed (zamiast wcześniej) to błąd, który podsycił jego frustrację, mimo że odwołałaś trening. Plus za wyrozumiałość i chęć rozmowy kiedy pokazujesz, że zależy Ci na nim bardziej niż na siłowni, co jest zdrowe dla autonomii w związku. Daj przestrzeń, potem porozmawiaj na chłodno. Nie naciskaj od razu, ale zaproponuj szczerą rozmowę z komunikatem "ja" (np. "Czuję się źle, bo nie chcę Cię ranić"), unikaj oskarżeń. Porozmawiajcie o rutynach (pisanie o 20ej w weekendy) z elastycznością na życie, np. awizo planów z wyprzedzeniem 2-3 dni.

Budujcie zaufanie, gdyż zazdrość o znajomych z netu to czerwona flaga, jeśli blokuje Twoje hobby. Może zaproponuj wspólny trening kiedyś lub częściej się szczegółami z niego, aby zobaczył, że jest to ważne dla Ciebie.

W długoterminowych relacjach, jak Wasza, konflikty o priorytety to norma, ale wygrywają te pary, które wybierają kompromis zamiast ultimatów. Jeśli wzorzec się powtarza (np. frustracja z balansem życia), rozważcie terapię par.

 

 

 

Zdjęcie Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Psycholog
67 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,


W relacjach partnerskich rzadko zdarza się, by jedna osoba miała całkowitą rację, a druga była wyłącznie winna. Szukanie "winnego" zazwyczaj tylko zaostrza konflikt, zamiast go rozwiązywać. W tej sytuacji mamy do czynienia z zderzeniem dwóch różnych potrzeb i sposobów interpretowania faktów: Pani potrzeby elastyczności oraz jego potrzeby przewidywalności i priorytetowego traktowania czasu, który macie dla siebie w związku na odległość.

Z perspektywy Pani chłopaka, fakt, że wiedziała Pani o treningu we wtorek, a powiedziała mu Pani o nim w czwartek, mógł zostać odebrany jako brak szacunku dla jego czasu i wysiłku, jaki wkłada w przyjazdy. W związku na odległość wspólne weekendy są często traktowane jako "święty" czas, a każda zmiana planów może być interpretowana jako sygnał, że zaangażowanie słabnie. Jego reakcja, oskarżenia o traktowanie go "jak śmiecia" czy groźby zerwania, jest jednak bardzo gwałtowna i sugeruje, że pod spodem może kryć się silny lęk przed utratą kontroli lub lęk przed odrzuceniem.

Z Pani strony, pójście na trening nie jest próbą "olewania" związku, ale chęcią zadbania o siebie. To, że zaproponowała Pani odwołanie treningu, byle tylko przyjechał, było jasnym sygnałem, że on jest dla Pani ważniejszy. Jednak odmowa ("już nie chcę przyjeżdżać") pokazuje, że poczuł się zraniony na tyle mocno, że wolał całkowicie zrezygnować ze spotkania, by uniknąć poczucia bycia "tym drugim".

Zamiast licytować się na argumenty, kto zawinił, warto porozmawiać o tym, co te 2 godziny dla Was oznaczają. Ważne jest ustalenie, czy potraficie wypracować margines na nieprzewidziane sytuacje życiowe bez oskarżeń o niszczenie relacji. Sztywne trzymanie się planów (jak pisanie punktualnie o 20:00) daje poczucie bezpieczeństwa, ale na dłuższą metę może stać się klatką, która rodzi frustrację, gdy życie "się wydarza".


Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta wychodzi ze splątanej liny w stronę otwartej furtki, ptak wylatuje z klatki

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.