📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach
Trauma psychiczna to głębokie zaburzenie emocjonalne o długotrwałym wpływie na życie. Zrozumienie jej przyczyn, objawów i metod radzenia sobie jest kluczowe dla zdrowienia. Artykuł omawia, czym jest trauma, jak wpływa na psychikę i jak sobie z nią radzić.


Trauma psychiczna to doświadczenie silnie stresującego wydarzenia, które przekracza możliwości danej osoby do radzenia sobie. Może ona wynikać z pojedynczego, intensywnego zdarzenia lub mieć charakter przewlekły. Trauma nie jest zaburzeniem psychicznym — to trudne przeżycie, które może, ale nie musi, prowadzić do rozwoju zaburzeń psychicznych.
Trauma związana jest z zagrożeniem życia, poważnym uszczerbkiem na zdrowiu lub naruszeniem integralności psychicznej. Warto podkreślić, że trauma psychiczna może być rezultatem różnorodnych doświadczeń, takich jak przemoc fizyczna lub psychiczna, wypadki, katastrofy naturalne, czy bycia świadkiem traumatycznych wydarzeń. W kontekście zdrowia psychicznego, trauma jest kluczowym czynnikiem ryzyka rozwoju zespołu stresu pourazowego (PTSD).
Doświadczenie traumy może zostawić ślad nie tylko w pamięci, ale w całym ciele i codziennym funkcjonowaniu. Nie każda osoba po traumatycznym wydarzeniu rozwinie zespół stresu pourazowego (PTSD), ale u części objawy mogą być długotrwałe, intensywne i utrudniać życie. Do najczęstszych objawów traumy i PTSD należą:
Trauma ma głęboki i wielowymiarowy wpływ na psychikę człowieka, a jej skutki mogą być odczuwalne w różnych sferach życia. Badania pokazują, że trauma wpływa na struktury mózgu odpowiedzialne za przetwarzanie emocji i pamięć (m.in. ciało migdałowate, hipokamp, korę przedczołową). W praktyce oznacza to większą podatność na lęk, trudności w regulacji emocji i skłonność do nawracających wspomnień, które uruchamiają silne reakcje ciała, nawet w pozornie neutralnych sytuacjach.
Doświadczenie traumatyczne może prowadzić do obniżonej samooceny, poczucia bezwartościowości i braku kontroli nad własnym życiem. Trauma zwiększa również podatność na uzależnienia, gdyż niektóre osoby sięgają po substancje psychoaktywne jako jedyną możliwą formę radzenia sobie z trudnymi emocjami. Odpowiednia terapia i wsparcie mogą jednak znacząco zmniejszyć negatywny jej wpływ na psychikę i pomóc w odzyskaniu równowagi emocjonalnej.
Z danych wynika, że ponad 70% osób miało kontakt z co najmniej jednym zdarzeniem traumatycznym, a co trzecia osoba była narażona na cztery lub więcej takich wydarzeń. Najczęściej zgłaszanymi traumami są: bycie świadkiem śmierci lub poważnego urazu, nagła śmierć bliskiej osoby, napad rabunkowy, wypadek samochodowy z zagrożeniem życia oraz doświadczenie ciężkiej choroby.
Aż 50% osób z PTSD cierpi równocześnie na trzy lub więcej innych zaburzeń psychicznych, najczęściej depresję, zaburzenia lękowe oraz uzależnienia. To pokazuje, że trauma bardzo rzadko działa w izolacji — jej skutki są złożone i często współwystępują z innymi trudnościami.
Terapia traumy to nie tylko redukcja objawów, ale też realna poprawa jakości życia. Oto, co możesz zyskać dzięki profesjonalnej pomocy:
Lepsze radzenie sobie z trudnymi emocjami. Psycholog pomoże Ci zrozumieć skąd biorą się intensywne reakcje emocjonalne po traumie i jak je łagodzić. Dzięki temu objawy stresu pourazowego stają się mniej dokuczliwe, a Ty odzyskujesz wpływ na swoje samopoczucie;
Odbudowa poczucia bezpieczeństwa. Terapia traumy pozwala stopniowo odbudować zaufanie do świata i innych ludzi, co jest kluczowe dla powrotu do normalnego funkcjonowania;
Poprawa jakości życia. Skutki traumy – takie jak bezsenność, napięcie, trudności z koncentracją czy relacjami – mogą ograniczać codzienne funkcjonowanie. Leczenie pomaga odzyskać energię, radość z małych rzeczy i poczucie sensu w codzienności.

Przedstawiamy wyselekcjonowaną grupę doświadczonych psychologów, którzy specjalizują się w pracy z osobami doświadczającymi traumy psychicznej. Eksperci stosują sprawdzone, oparte na dowodach naukowych metody terapeutyczne w leczeniu skutków traumy. Ich wieloletnie doświadczenie i specjalistyczna wiedza pomagają pacjentom w skutecznym przepracowaniu traumatycznych doświadczeń i powrocie do pełni życia.
Zebraliśmy odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania dotyczące traumy psychicznej, które pomogą lepiej zrozumieć jej naturę, wpływ na życie oraz możliwości uzyskania profesjonalnej pomocy. Odpowiedzi opracowaliśmy we współpracy z doświadczonym psychologiem i interwentem kryzysowym. Niezależnie od tego, czy sam doświadczyłeś traumy, czy chcesz pomóc bliskiej osobie, te informacje mogą być cennym źródłem wiedzy i wsparcia w procesie zdrowienia.
W leczeniu traumy stosuje się różne metody psychoterapeutyczne, dobierane indywidualnie do potrzeb i możliwości danej osoby. Najskuteczniejsze z nich to terapia poznawczo-behawioralna (CBT), terapia akceptacji i zaangażowania (ACT) oraz terapia EMDR, wykorzystująca ruchy gałek ocznych do przepracowania traumatycznych wspomnień. Inne skuteczne metody obejmują terapię przedłużonej ekspozycji, polegającą na stopniowym konfrontowaniu się z bodźcami wywołującymi lęk. Stosowana jest również terapia przetwarzania poznawczego, która pomaga rozpoznawać i modyfikować zniekształcone przekonania dotyczące siebie, świata i traumy.
Wsparcie społeczne odgrywa kluczową rolę w procesie zdrowienia po traumie. Otworzenie się przed zaufanymi osobami, takimi jak bliscy, rodzina i przyjaciele, może stanowić nieocenione źródło empatii i zrozumienia. Dołączenie do grup wsparcia oferuje poczucie wspólnoty i możliwość wymiany doświadczeń z osobami o podobnych przeżyciach. Niektóre osoby potrzebują jednak najpierw indywidualnej pomocy, zanim będą gotowe na kontakt z grupą. Grupa powinna być prowadzona przez specjalistę znającego się na traumie. Praktykowanie technik samopomocy, takich jak regularna praktyka mindfulness lub medytacji, prowadzenie dziennika emocji czy stosowanie technik uważności, może znacząco wspomóc proces zdrowienia. Dbanie o zdrowy styl życia, w tym odpowiednią dietę, regularną aktywność fizyczną i higienę snu, ma również istotny wpływ na ogólne samopoczucie i zdolność radzenia sobie ze stresem.
Warto zaznaczyć, że dla niektórych osób praktyka uważności może powodować nasilenie objawów, takich jak trudne wspomnienia, hiperwentylacja czy poczucie utraty kontroli. Warto porozmawiać o tym z psychologiem\psychoterapeutą i wspólnie określić, czy i w jaki sposób praktykować techniki uważności.
Trauma psychiczna może mieć głębokie i długotrwałe konsekwencje dla zdrowia psychicznego i ogólnego funkcjonowania jednostki. Jednym z najpoważniejszych skutków jest rozwój zespołu stresu pourazowego (PTSD), charakteryzującego się uporczywymi flashbackami, koszmarami sennymi i intensywnymi reakcjami lękowymi na bodźce przypominające o traumie.
Trauma zwiększa również ryzyko rozwoju innych zaburzeń psychicznych, takich jak depresja, zaburzenia lękowe czy uzależnienia. Badania wykazały, że trauma może prowadzić do zmian w strukturze i funkcjonowaniu mózgu, co może mieć długotrwały wpływ na procesy poznawcze i emocjonalne. Warto jednak podkreślić, że odpowiednia terapia i wsparcie mogą znacząco zmniejszyć negatywne skutki traumy i pomóc w powrocie do zdrowia psychicznego.
Trauma może znacząco wpływać na codzienne funkcjonowanie osoby nią dotkniętej. Często obserwuje się unikanie sytuacji, miejsc lub osób przypominających o traumatycznym wydarzeniu, co może prowadzić do ograniczenia aktywności życiowej i izolacji społecznej. Osoby po traumie często doświadczają trudności w regulacji emocji, co może objawiać się nagłymi wybuchami gniewu lub płaczu oraz problemami w relacjach interpersonalnych.
Trauma może również powodować problemy z zaufaniem i budowaniem bliskich więzi. W pracy lub szkole mogą pojawić się trudności z koncentracją, problemy z pamięcią i ogólny spadek wydajności. Często obserwuje się również trudności w odczuwaniu przyjemności i cieszeniu się życiem, chroniczne poczucie pustki lub braku sensu życia, a także problemy z planowaniem przyszłości. Pamiętaj, że te objawy są naturalną reakcją na nienaturalne wydarzenia i z odpowiednią pomocą można nauczyć się z nimi radzić.
Dzieci z doświadczeniem traumy często zmagają się z trudnościami w koncentracji, zapamiętywaniu informacji i przetwarzaniu nowych bodźców. Te problemy mogą sprawiać, że nauka staje się dla nich frustrująca i przytłaczająca. Intruzywne myśli lub wspomnienia związane z traumą mogą znacząco utrudniać skupienie się na nauce. U niektórych dzieci może rozwinąć się fobia szkolna lub inne zaburzenia lękowe, które mogą znacząco utrudniać regularną edukację. Odpowiednie wsparcie psychologiczne i edukacyjne może jednak znacząco pomóc dzieciom z doświadczeniem traumy w poprawie wyników w nauce. Kluczowe jest stworzenie bezpiecznego i wspierającego środowiska szkolnego, które uwzględnia specjalne potrzeby tych dzieci.

Zrozumienie to pierwszy krok do poprawy. Przeczytaj inne, powiązane, merytoryczne artykuły które przygotowaliśmy dla Was wspólnie z naszymi Specjalistami_tkami.
Najtrudniejsze to zacząć szukać. Gratulujemy! Sprawdź naszego Bloga, a także Forum Psychologiczne! Znajdziesz tam merytoryczne artykuły, odpowiedzi Specjalistów_ek, praktyczne przykłady i wskazówki oraz wiele inspiracji.






Mam wrażenie, że stara trauma wciąż kładzie się cieniem na moim życiu. Jak miałem 6 lat (teraz mam 30) byłem świadkiem śmierci mojego taty - zmarł przy mnie na zawał. Wtedy niezbyt to rozumiałem, ale z biegiem lat było to dla mnie coraz cięższe. Parę lat byłem na terapii, ale myślę, że sobie z tym nie poradziłem. Często muszę zmagać się z powracającymi wspomnieniami i emocjami, które potrafią mnie zaskoczyć. Najtrudniejsze są momenty, kiedy coś nagle przypomina mi tacie, a ja kompletnie tracę grunt pod nogami. Ostatnio byłem u babci i oglądałem jego zdjęcia z dzieciństwa - popłakałem się jak dziecko, a w zasadzie nie wiem czemu, przecież słabo go pamiętam. Babcia zresztą też już mało o nim mówi, myślę, że wiek robi swoje, bo ma już 90 lat, ale mimo wszystko płakała ze mną. Nie wiem już co robić, byłem w terapii psychodynamicznej i poznawczej. Nie pomogło, a ja już mam dość. Przez jakiś czas żyję normalnie, a potem nagle mnie to dopada i męczy przez jakiś czas i tak w kółko. Proszę o pomoc
Długotrwała choroba i śmierć partnera oraz setka innych problemów. Pięć miesięcy temu zmarł mężczyzna, z którym przez 11 lat byłam w związku. Nie była to śmierć nagła – właśnie mija druga rocznica od dnia, w którym dostał udaru. Stało się to w mojej obecności i było to dla mnie straszne doświadczenie. Pomimo iż udar nie był poważny i rokowania co odzyskania sprawności były bardzo dobre – partner odmówił rehabilitacji i jako osoba leżąca trafił ze szpitala do hospicjum na NFZ. Ja zostałam z jego matką na głowie (również leżąca, wymagająca opieki) i ze wszystkimi ich sprawami. Plus, rzecz jasna, moje własne problemy. Żadne z nich nie zgadzało się, aby z własnego, pokaźnego zresztą, majątku opłacić sobie opiekę czy leczenie. Oszczędzali na gorsze czasy i czarną godzinę. A posiadali kilka odziedziczonych nieruchomości, których aktualna wartość rynkowa to kilka milionów złotych. Przez dziesięć miesięcy patrzyłam bezradnie, jak jego matka powoli umiera, a równocześnie napatrzyłam się w tym hospicjum na rurki, sondy, worki stomijne, ból, cierpienie i śmierć. Na nic zdawało się proszenie partnera, żeby poszedł na rehabilitację i wyrwał się z tej umieralni, tym bardziej że w wyraźny sposób tracił nawet tę sprawność, którą miał po udarze i widać było postępującą atrofię mięśni. Cały czas słyszałam mantrę, że szkoda pieniędzy, szkoda czasu, szkoda wysiłku, że on musi mieć na czarną godzinę. Nie obchodziło go zupełnie, że to jest wszystko ponad moje siły. Obrażał się na mnie, jak wprost mu mówiłam, że ja nie jestem w stanie tego wszystkiego robić bez wsparcia finansowego z jego strony i bez jakiejś formy zabezpieczenia. Próby rozmowy kończyły się fochem i karaniem mnie ciszą. W ramach wyjaśnienia dodam, że związek od dawna kulał ze względu na opisane powyżej cechy partnera plus brak zaangażowania i jakiegokolwiek wsparcia z jego strony w różnych życiowych sytuacjach. W chwili, w której nastąpił udar, ja już w zasadzie byłam gotowa na zerwanie, ale w zaistniałych okolicznościach wydawało mi się rzeczą nieludzką zostawić go samego. Czara goryczy przelała się w kwietniu, gdy wyskoczył mi niespodziewany wydatek na kwotę kilku tysięcy złotych, pojawiły się problemy zdrowotne, które potencjalnie mogą wymagać w przyszłości interwencji chirurgicznej. Znowu wróciłam do kwestii bieżącego wsparcia finansowego i jakiegoś zabezpieczenia na wypadek jego nagłej śmierci. Prawdę mówiąc, bezpardonowo wymusiłam konfrontację, ale dowiedziałam się takich rzeczy, że w kilka tygodni spakowałam się i wróciłam do swojej kawalerki na drugim końcu Polski. Szkoda, że dziesięć lat wcześniej nie przedstawił jasno swoich poglądów na związek. Mianowicie nie miał zamiaru w żaden sposób mi rekompensować poświęconego czasu i mojej ciężkiej harówy, bo jego zdaniem należała mu się ode mnie pomoc z tego względu, że jakoby od zawsze miał w życiu ciężko i w ogóle był najbardziej pokrzywdzonym człowiekiem na świecie. Nie miał zamiaru mnie zabezpieczać finansowo, bo to rodzinny majątek, odziedziczony po dziadkach, bo rodzina jest najważniejsza, bo coś tam jeszcze. Nie wiem, co rozumiał przez słowo "rodzina", ale najwyraźniej ja się do tej kategorii osób nie zaliczałam. W kilka tygodni po mojej wyprowadzce okazało się, że jest ciężko chory. Infekcja lekoopornej bakterii w układzie oddechowym, moczowym i pokarmowym. Momentalnie rozwinęło się ciężkie zapalenie płuc, nerki (już wcześniej słabe) przestały działać i po niecałych dwóch tygodniach pobytu w szpitalu zmarł. Jeden spadkobierca pojawił się dopiero po jego śmierci. Przez półtora roku nie raczył się pokazać w tym hospicjum, nawet w święta, a tu nagle okazało się, że w jego mniemaniu należy mu się cały majątek, bo się czuje pokrzywdzony jakąś decyzją wspólnego dziadka. Drugi spadkobierca, który łaskawie pojawił się w tych ostatnich tygodniach, wyszedł z podobnego założenia, argumentując swoje roszczenia krzywdą i traumą spowodowaną kilkoma tygodniami odwiedzin u umierającego krewnego. Obaj mieli zamiar toczyć ze sobą spór sądowy i odmówiłam mieszania się w to. To nie moja sprawa, zwłaszcza że żaden nie wspomniał o żadnej formie wsparcia czy rekompensaty dla mnie. Od tego pierwszego usłyszałam wręcz, że jestem głupsza, niż myślał, skoro pomagałam za darmo. Najwyraźniej w tej rodzinie o żadnej wdzięczności czy innych ludzkich uczuciach nie ma w ogóle mowy. Ja po tym wszystkim jakoś żyję i niby funkcjonuję normalnie, ale mam chandrę. Przede wszystkim mam problemy ze snem. Przez te wszystkie obrazki, których napatrzyłam się w hospicjum i w domu u umierającej matki partnera długo śniły mi się koszmary. Odpuściły trochę po mojej wielkiej ucieczce i powrocie we własne strony. Następna partia koszmarów zaczęła się po jego śmierci, łącznie z jakimiś głupotami, że widzę go żywego i rozmawiamy. To też powoli odpuszcza, ale zdarza mi się, że w czasie snu odczuwam ogromny strach przed śmiercią i kilka razy obudził mnie własny krzyk. W efekcie boję się chodzić spać i siedzę do późna, dopóki naturalną koleją rzeczy nie zwalę się na łóżko jak kłoda. Potem chodzę permanentnie niedospana. Melisa na mnie nie działa i w zasadzie nie wiem, w czym by miała pomóc. Po prostu boję się tego, co może mnie spotkać po drugiej stronie snu. Wysiłek fizyczny też nie działa. Nawet po dziesięciokilometrowej wycieczce z kijkami, czując się umęczona fizycznie, mam ten sam problem. Alkohol też nie działa i niezależnie od tego ile w siebie przymusowo wleję (w granicach możliwości osoby nieuzależnionej) – nie jestem w stanie się upić. Nawet jak coś poczuję, to momentalnie jestem trzeźwa, jakby coś znosiło jego działanie. Zastanawiam się, czy to tylko kwestia moich przeżyć, czy nakłada się może na to menopauza. Mam prawie 52 lata i mniej więcej w tym czasie, w którym spakowałam się i wróciłam do siebie, zaczęłam doznawać uderzeń gorąca i nieregularności w cyklu miesiączkowym. Uderzeń gorąca pozbyłam się dosłownie w kilka tygodni suplementem z apteki (to akurat działa, jak trzeba), miesiączki ewidentnie zaczynają zanikać, test menopauzalny permanentnie wychodzi dodatni. Poza tym fizycznie czuję się całkiem dobrze, nawet powiedziałabym, że odkąd znalazłam trochę czasu dla siebie, różne moje dolegliwości ustąpiły. Paradoksalnie ja się ciągle czuję młodo, tylko jestem zupełnie przygaszona i zrezygnowana. Kolejnym problemem jest moja sytuacja finansowa. Próbuję zarabiać na życie własną jednoosobową działalnością i niespecjalnie mi to idzie. Mam trochę swoich pomysłów, ale potrzebowałabym nieco luźnej gotówki, żeby zlecić pewne rzeczy na zewnątrz, bo jest prawie nierealne zrobienia tego samodzielnie w skończonym czasie. Ostatnio miałam silny napad bardzo obniżonego nastroju, łącznie z płaczliwością i myślami samobójczymi. Na zasadzie, że tak bardzo zależy mi na realizacji własnego pomysłu, że siądę i to zrobię sama bez żadnego wsparcia, nie licząc się z konsekwencjami. A jak mi się w międzyczasie skończą oszczędności i nic na tym pomyślę, nie zarobię, to sobie w łeb palnę, ale nie potrafię żyć, nie realizując własnych marzeń i własnego potencjału. Jak już zrealizuję, to mnie nic nie będzie obchodzić, mogę nawet umrzeć, niech się dzieje, co chce. Ponieważ jestem osobą wykształconą i potrafię kilka nieszablonowych rzeczy, mam takie marzenie, aby stworzyć platformę edukacyjną z mojej działki z fajnymi materiałami, niestety odpłatnymi, bo muszę z czegoś żyć. Przy takich kwotach, jakich można zażądać od klientów, musiałby tam być spory ruch, a na marketingu nie znam się, zupełnie mi to nie leży, odrzuca mnie od tego. Multimedia jestem w stanie zrobić sama, nawet oprogramowaniem darmowym, ale to po prostu zajmie trochę czasu. A tematów, kursów i szkoleń mogłabym zrobić mnóstwo. Zarówno dla młodzieży, jak i nauczycieli, a jak napisałam - jest to mój czas i praca, za którą nikt mi nie zapłaci, dopóki materiały nie będą gotowe. Ale w tym moim nastroju ja się chciałam rzucić na to z rozpaczy i desperacji, a nie z wiary we własne siły i sukces. Natomiast zupełnie nie widzę dla siebie odpowiadających ofert na rynku pracy i przeraża mnie myśl, że kobietom w moim wieku pozostaje w zasadzie wyrzucenie wszystkich swoich dyplomów do kosza i zarabianie sprzątaniem lub inną tego typu pracą poniżej kwalifikacji. Rozwala to moje życie w drzazgi i stawia pod znakiem zapytania sens tego, kim jestem, tego, co do tej pory osiągnęłam, na czym się znam i co zawodowo potrafię. Ja nie chcę umrzeć i zamienić się w garść popiołu nie robiąc tego, do czego w moim mniemaniu mam powołanie. Ja nie chcę żyć i umrzeć w poczuciu porażki i niespełnienia, a przecież życie mi pokazało, że wiele rzeczy zależy tylko od zbiegu okoliczności i przypadku, a nie od ilości włożonej w to pracy. Żywy przykład to spadkobiercy mojego partnera. W zasadzie nic nie musieli robić, żeby mieć prawo do kilku zer więcej na koncie. Mnie tyle szczęścia nie spotkało i na jakiejś płaszczyźnie nie jestem w stanie się z tym pogodzić. Wprawdzie nikt nie obiecał, że życie jest sprawiedliwe i że mnie czeka jakkolwiek pojęty sukces, ale coś jest tu mocno nie tak. Nie wiem, jak się mam emocjonalnie utrzymać w zwartej kupie, tym bardziej że ja z tym wszystkim zostałam sama i aktualnie nie mam nikogo na czyją pomoc typu wsparcie materialne lub wsparcie w pracy nad moim projektem mogłabym liczyć.
Dzień dobry. Chciałabym wyleczyć się z traumy z dzieciństwa, której jestem teraz świadoma. Chodzi o niedostępnego emocjonalnie ojca oraz liczne awantury w domu, zdrady, agresję jak i alkohol. Postawa matki jak i ojca nie była zdrowa. Matka mimo, że była ofiarą dawała obraz kobiety, ktora nie dba o własne granice. Trudno było z nimi wytrzymać. Ale jako dziecko mimo wszystko miałam dużo siły, jednak teraz mam problem w relacjach damsko-męskich, albo zakochuję się w mężczyznach niedostępnych w jakiś sposób (często pod wpływem stresu, albo innych niekorzystnych sytuacjach) , albo wchodzę w trudne związki, lub takie które z jakiś przyczyn nie mogą trwać, zawsze jakieś skomplikowane sytuacje są. Mam 33 lata, bardzo chce być w zdrowej relacji i założyć własną rodzinę. Jak sobie poradzić aby te dzieciństwo i te niezdrowe mechanizmy nie miały wpływu na mnie? Może nie kieruje mną miłość tylko trauma, a mi wydaje się że to uczucia? Jak rozróżnić mam prawdziwe uczucie od głębokiej traumy? Czy powinnam przy każdym stanie pobudzenia emocjonalnego zatrzymać się i zastanowić co mną kieruje? Nie wiem jak pracować nad tymi schematami, które prawdopodobnie mam w głowie aby nie miało to na mnie wpływu i aby związki w które wchodzę były zdrowe. Wiem, że świadomość tego to już jakiś plus i postęp, jednak nie wiem co dalej zrobić...
Dzień dobry. Od dziecka byłam kontrolowana przez matkę, nie było żadnych uczuć w domu. Byłam porównywana, krytykowana, sprawdzana. Teraz jako dorosła kobieta mam problemy w związku. Nie ufam, wszędzie widzę zagrożenie, w każdym słowie, czynie partnera doszukuję się złych rzeczy. Ciągle boję się, że nie jestem wystarczająca, każdy człowiek w jego towarzystwie to dla mnie jakieś zagrożenie. Nie sprawdzam, nie kontroluję go. Ale trzymam to w sobie, myśli o złych rzeczach ciągle krążą mi w głowie. Przez tę sytuację mam załamania nerwowe i depresję. Byłam na terapii u psychoterapeuty, jednak pomogła mi na trochę. Cała ta sytuacja podczas załamań doprowadza do tego, że nie chcę żyć, mam myśli samobójcze, nie radzę sobie ze sobą, czuje się bezradna, bezwartościowa. Nie wiem czy da się wyjść z takich stanów lękowych, czy da się pozbyć tych złych myśli. Czy jedynym rozwiązaniem jest życie w samotności. Proszę o rady, gdzie szukać pomocy, w jaki sposób przepracować trudne dzieciństwo?
Gdy byłam mała przez 11 lat byłam molestowana. Rodzice przeze mnie nie są traktowani jako "rodzice". Nie lubię ludzi, nie lubię wychodzić z swojego pokoju, nie czuję potrzeby, aby z kimkolwiek rozmawiać o tym, co się dzieje we mnie ani o ogólnych sprawach. Gdy wychodzę z domu, zaczynam się czuć nieswojo, w większych zgromadzeniach zaczynam się stresować i mam kołatania serca. Gdy już rzadziej uda mi się wyjść do znajomych, to po chwili czuję się źle w ich towarzystwie i uciekam, aby być sama. Moje pytanie brzmi czy to może być fobia społeczna, czy coś innego? jak sobie z tym radzić samemu? Chciałam też zapytać... codziennie rano, gdy ktoś mnie budzi, zaczynam być bardzo nerwowa i płakać. Czy to jest związane z kwestiami psychiki czy raczej czymś innym może to być spowodowane?

Rozumiejąc, jak trudne może być podjęcie decyzji o szukaniu pomocy po traumatycznych przeżyciach, specjaliści oferują darmowe konsultacje dla osób doświadczających traumy. Wiemy, że kwestie finansowe często stanowią barierę w dostępie do profesjonalnego wsparcia, dlatego chcemy ułatwić ten pierwszy, kluczowy krok.
Kiedy warto skorzystać z konsultacji?
Gdy męczą Cię natrętne wspomnienia lub koszmary senne związane z traumą;
Jeśli żyjesz w stanie ciągłego napięcia, czujności, masz trudności ze snem lub koncentracją;
Gdy unikasz miejsc, ludzi lub sytuacji, które przypominają Ci o traumie;
Jeśli czujesz się emocjonalnie wycofany, odrętwiały, lub masz trudność z nazwaniem tego, co przeżywasz.
Pamiętaj, że obawy przed pierwszym spotkaniem są naturalne. To nowa sytuacja, która może budzić niepokój. Zrobienie tego kroku może być początkiem drogi do zdrowienia i odzyskania kontroli nad swoim życiem.
Potrzebujesz bezpłatnej pomocy?
Sprawdź listę dostępnych specjalistów i umów się na bezpłatną pierwszą konsultację już dziś. Eksperci, specjalizujący się w terapii traumy, są gotowi, by Cię wysłuchać i pomóc.
Schok, M.L., Kleber, R.J., Elands, M., & Weerts, J.M.P. (2008). Meaning as a mission: A review of empirical studies on appraisals of war and peacekeeping experiences. https://www.researchgate.net/publication/6303868_Meaning_as_a_mission_A_review_of_empirical_studies_on_appraisals_of_war_and_peacekeeping_experiences
Gallers, J., Foy, D.W., Donahoe, C.P., & Goldfarb, J. (1988). Post-traumatic stress disorder in Vietnam combat veterans: Effects of traumatic violence exposure and military adjustment. https://link.springer.com/article/10.1007/BF00974997
Pew Research Center (2011). War and Sacrifice in the Post-9/11 Era: The Military-Civilian Gap. http://www.pewsocialtrends.org/2011/10/05/war-and-sacrifice-in-the-post-911-era/
Hembree, E.A., & Foa, E.B. (2000). Posttraumatic stress disorder: Psychological factors and psychosocial interventions. Dostęp: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10653112 (brak bezpośredniego linku do pełnego tekstu, ale można znaleźć w bazach medycznych)
Kessler, R. C., Aguilar-Gaxiola, S., Alonso, J., Benjet, C., Bromet, E. J., Cardoso, G., ... & Koenen, K. C. (2017). Trauma and PTSD in the WHO world mental health surveys. European journal of psychotraumatology, 8(sup5), 1353383.
Zobacz, którzy specjaliści udostępniają bezpłatne konsultacje psychologiczne i łatwo umów pierwszą wizytę.
