Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak bliskości w związku po 13 latach - jak zrozumieć i co dalej?

Po 13 latach razem, z 2 dzieci, mąż - jak mówi - uświadomia sobie właśnie, że "najlepiej czuje się sam ze sobą", że "nie ma ochoty na żadną bliskość" (fizyczną ani albo mentalną tj. rozmowy o potrzebach, uczuciach itp.). Mówi, że ma tak od lat, ale dopiero teraz sobie to uświadomia. Szczęśliwie zdecydował, że pójdzie do specjalisty. Pewnie po tym, gdy ja powiedziałam "zacznij mnie w końcu przytulać, bo sobie pójdę". Ja widziałam ten problem od lat, ale jakoś radziłam sobie z tym do tej pory (najpierw zakochanie, potem opieka nad dziećmi), ale teraz 1. odbyłam kilka kursów rozwoju osobistego, jestem więc bardziej nastawiona na prawdziwą, głęboką, relację 2. dzieci są mniej wymagające, więc jest więcej czasu, żeby skupić się na sobie i na nas. Potrzebuję rozmów i czułości. Tego drugiego nie ma absolutnie w ogóle i nigdy nie było. Poza tym mąż jest świetnym ojcem i moim przyjacielem. Jaka terapia najlepsza? We mnie jest mieszanka poczucia bycia oszukaną z poczuciem wdzięczności dla męża za to co jest/było dobre i złością na męża za każdy przejaw, który ja interpretuje jako ten z kategorii "relacja". Co możecie mi podpowiedzieć? Jak zaopiekować w sobie ten żal?
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Szanowna Pani. Mężczyźni inaczej widzą i czują potrzebę bliskości. U Państwa występuje kryzys bliskości, gdy państwa wizje i oczekiwania są zupełnie inne. Trzynaście lat wspólnego życia zmienia perspektywę i nie ma w tym nic złego. Są fazy w związku a jak wiadomo na początku jest zauroczenie i motyle w brzuchu. Z czasem wszystko powszednieje a partnerzy stają się często przyjaciółmi a uczucia wygasają. Jaka terapia dla męża? Ja bym widział tutaj dwa nurty. Pierwszy nurt to terapia skoncentrowana na emocjach, z racji tego że mąż powinien zrozumieć i nauczyć się potrzeb żony. Druga to terapia systemowa, w które partnerzy pracują nad dynamiką związku i  oczekiwaniami z nim związanymi. 

 Ja tutaj jednak widzę także potrzebę dla Pani, aby pani również poszła na indywidualną terapię., gdyż czuje się Pani oszukana a jak mniemam tylko to krzyczy w duszy, a nigdy te emocje się nie wylały. Odczuwa Pani żal, a żal jest formą załoby, a  żałobę należy przejść. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, może być bardzo bolesnym momentem w relacji. Szczególnie trudne jest chyba nie tylko to, że mąż mówi dziś o braku potrzeby bliskości, ale też poczucie: „ja widziałam to od lat i czekałam, aż coś się zmieni”. W takiej sytuacji zupełnie naturalne mogą być jednocześnie złość, żal, poczucie straty, ale też wdzięczność za to, co w Waszej relacji było dobre.

Warto pamiętać, że te uczucia mogą istnieć obok siebie. Możesz doceniać męża jako ojca i przyjaciela, a jednocześnie cierpieć z powodu braku czułości, rozmów o emocjach czy poczucia bycia blisko.

Jeśli oboje macie gotowość, najbardziej odpowiednią formą pomocy mogłaby być terapia par. Nie po to, żeby „naprawić” męża albo zmusić go do okazywania uczuć, ale żeby zrozumieć, co przez lata działo się między Wami i czy możecie stworzyć nowy sposób bycia razem.

Dla męża pomocna może być również terapia indywidualna. Stwierdzenie, że „najlepiej czuje się sam ze sobą” i że od lat unika bliskości, może mieć różne źródła — np. sposób, w jaki nauczył się budować relacje, trudność w wyrażaniu emocji czy doświadczenia z przeszłości.

Dla Ciebie ważne może być też uznanie własnego żalu. Czasem boli nie tylko to, czego brakuje teraz, ale też świadomość, że przez wiele lat nie dostawało się czegoś, co było bardzo ważną potrzebą. Masz prawo czuć złość i smutek — nie musisz od razu usprawiedliwiać męża ani przekonywać siebie, że „przecież wszystko jest dobrze”.

Jednocześnie warto próbować oddzielać jego trudność z bliskością od własnej wartości. To, że on ma problem z okazywaniem uczuć, nie oznacza, że jesteś niewystarczająca albo niegodna miłości.

Jeżeli czujesz, że ta sytuacja bardzo Cię obciąża, konsultacja psychologiczna może pomóc Ci uporządkować emocje, potrzeby i zastanowić się, jakie kroki będą dla Ciebie najlepsze.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry,

Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią. Czytając Pani wiadomość, czuć ogromny żal, samotność i tęsknotę za bliskością. To bardzo trudne doświadczenie, zwłaszcza gdy obok jest osoba, którą się kocha, a jednocześnie brakuje czułości i emocjonalnej więzi. To, że odczuwa Pani sprzeczne emocje i wdzięczność, złość, rozczarowanie i poczucie bycia ,,oszukaną" jest to całkowicie zrozumiałe. Ważne gdyż te uczucia mogą współistnieć i nie wykluczają się  wzajemnie. Jeżeli wiec mąż jest gotowy by podjąć pracę nad sobą, dobrym rozwiązaniem może być równoległa terapia indywidualna dla niego oraz terapia par, która stworzy bezpieczną przestrzeń do rozmowy o potrzebach, emocjach i odbudowywaniu bliskości. Jednocześnie warto, aby również i Pani miała miejsce, w którym będzie mogła Pani przeżyć, niezależnie od tego, jak potoczy się dalsza historia Waszego związku. Życzę także Pani dużo siły i troski o własne potrzeby! Zasługuje Pani na relację, w której czuje się zauważona, ważna i bezpieczna :) !

Z wyrazami szacunku,
mgr psychologii Wiktoria

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wiadomość, miałam poczucie, że przeżywa Pani coś na kształt żałoby. Nie dlatego, że relacja już się skończyła, ale dlatego, że dowiedziała się Pani czegoś, co zmienia sposób patrzenia na ostatnie lata wspólnego życia. Myślę, że to może budzić jednocześnie smutek, złość, poczucie straty, ale też wdzięczność za to, co w tej relacji było dobre. Te uczucia nie wykluczają się, mogą istnieć obok siebie. Myślę, że ważnym krokiem jest to, że mąż zgodził się poszukać pomocy. Trudno dziś przewidzieć, z czego wynika jego niechęć do bliskości – może mieć ona różne przyczyny i dopiero spokojna diagnoza pozwoli lepiej je zrozumieć. Dlatego warto, aby rozpoczął od konsultacji z psychologiem lub psychoterapeutą. Jeśli oboje będziecie gotowi, dobrym uzupełnieniem może być również terapia par, która stworzy przestrzeń do rozmowy o potrzebach i o tym, czy oraz w jaki sposób tę relację można odbudowywać. Zastanawiam się jednak również nad Panią. Pisze Pani, że przez wiele lat potrafiła żyć bez czułości, a teraz stała się ona jedną z najważniejszych potrzeb. Jak wyobraża sobie Pani relację, w której czułaby się naprawdę kochana i bezpieczna? Których potrzeb nie chce już odkładać na później? Mam też poczucie, że warto dać sobie prawo do przeżywania żalu. Nie po to, by utknąć w przeszłości, ale by uznać, że przez wiele lat brakowało Pani czegoś bardzo ważnego. Czasem samo nazwanie tej straty jest pierwszym krokiem do tego, by zdecydować, czego chce się od relacji na dalszym etapie życia.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To naturalne, że w obecnej sytuacji czuje Pani mieszankę wdzięczności, żalu i złości – rozwój osobisty naturalnie podniósł Pani potrzeby relacyjne, podczas gdy partner dopiero zaczyna dostrzegać własne bloki emocjonalne. Najlepszym kierunkiem byłaby tu równoległa praca: indywidualna psychoterapia dla męża (oraz warto rozważyć też dla Pani, by zaopiekować trudny żal) oraz terapia par, która stworzy bezpieczną przestrzeń do zbudowania nowej komunikacji. Zaopiekowanie własnego żalu wymaga uznania prawa do rozczarowania bez jednoczesnego unieważniania tego, co w Państwa relacji było i jest dobre. Ważne jest dać partnerowi czas na diagnostykę i pierwsze efekty jego własnej terapii, dbając w tym okresie o własne zasoby i zaspokajanie potrzeb bliskości także poza relacją małżeńską.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry.

To co Pani opisuje brzmi jak wieloletni brak zaspokojenia ważnych potrzeb emocjonalnych. Nic dziwnego, że pojawia się żal, złość i poczucie straty. Można jednocześnie być wdzięcznym za to co w związku jest dobre i cierpieć z powodu tego, czego od lat brakuje. Jeśli mąż dostrzega problem i jest gotowy podjąć terapię to dobry krok. W takiej sytuacji warto rozważyć terapię par, a równolegle, jeśli będzie taka potrzeba  również terapię indywidualną. Pozwoli to lepiej zrozumieć potrzeby każdej ze stron i sprawdzić czy możliwe jest odbudowanie bliskości. Proszę też pamiętać o sobie. Ten żal nie zniknie od razu, potrzebuje czasu, aby zostać zauważony i przeżyty.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Zobacz podobne

Dylemat czy zostać w związku czy odejść?
Dylemat czy zostać w związku czy odejść? Mam 20 lat i jestem w związku z moim chłopakiem od 4 lat. Przez ten czas było naprawdę dobrze. On im dłużej jesteśmy razem tym bardziej się stara, jest opiekuńczy, troskliwy, rozpieszcza mnie, zawsze pomorze i jest na każde moje zawołanie, uwzględnia mnie we wszystkich planach i cały wolny czas chciałby spędzać ze mną, czuję się przy nim jak księżniczka. Jest również opanowaną osobą, która musi mieć wszystko zaplanowane i nie przepada za rozrywkami. Uważam, że jest materiałem na męża, jednak od jakiegoś czasu coś się we mnie zmieniło i ciężko mi to wybić z głowy. A mianowicie to, że czuję jakbym się tą relacją zmęczyła, zawsze jest dobrze ale nic więcej, do tego zrozumiałam, że robi się poważnie on od dawna mówi o wspólnej dalekiej przeszłości jednak ja chyba nie jestem na to gotowa. Zawsze byłam osobą samotną, która miała tylko pojedynczych znajomych a przy nim straciłam wszelkich znajomych, całe moje życie towarzyskie oparło się na widzeniach z nim i było naprawdę super spędziliśmy wiele cudownych chwil razem jednak od jakiegoś czasu zauważyłam, że nigdy nas nic nie łączyło, ani zainteresowania, ani muzyka, ani znajomi, nawet nie mamy zbytnio takiego samego humoru. Zrozumiałam, że w naszej relacji brakuje przyjaźni nie mogę z nim porozmawiać o tym co mnie interesuje czy posłuchać razem muzyki, z reguły gadamy o tym co się u nas działo i o błahostkach, tutaj dochodzi jeszcze to,że ja studiuje a on pracuje co też nas oddziela . Próbowałam z nim wielokrotnie rozmawiać jednak on wszystko odbiera jako atak. Do tego od dłuższego czasu przestał mnie pociągać kompletnie, myślałam, że mi to minie jednak nie minęło, równocześnie inni już tak . Mam ogromna potrzebę coś zmienić w swoim życiu otworzyć się na ludzi, poszaleć trochę nie tylko siedzieć w domu bo w końcu jestem młoda, a czuję, że on mnie w tym trochę ogranicza. Nie wiem co zrobić czy zostać i liczyć, że te rozterki mi miną czy rozstać się. Jest to dla mnie bardzo trudna decyzja bo przywiązałam się do niego i uważam, że to naprawdę dobry chłopak mimo swoich wad i nie chce go ranić ale nie wiem czy nie będę coraz bardziej zmęczona tą relacją i boję się że już nie znajdę drugiej tak dobrzej osoby dla mnie.
Mąż flirtuje i utrzymuje kontakt z innymi. Nie wiem już jak sobie radzić.
Mam 29 lat , dwójkę dzieci , męża, z którym bywało raz lepiej raz gorzej , ale on jest strasznym flirciarzem , twierdzi, że nic, poza tym wiele razy przyłapałam go na kłamstwach , pisanie z dziewczynami usuwanie wiadomości , zakładanie portali , cały czas myślę tylko o tym, że mnie znów okłamuje, nie mogę skupić się na niczym innym, zawsze, gdy otwieram się na nowo i jest dobrze to za chwilę od nowa powtórka z rozrywki. On twierdzi, że kocha tylko mnie, że to dla niego nic nie znaczy , przez to już całkowicie straciłam poczucie własnej wartości , czy ze mną jest coś nie tak ?
Nie wiem jak sobie poradzić, próbuję rozstać się od pół roku z chłopkiem, ale on nie może tego zrozumieć
Nie wiem jak sobie poradzić, próbuję rozstać się od pół roku z chłopkiem, ale on nie może tego zrozumieć. Wyzywa mnie non stop od psychopatek, nie wiem co mam robić, nie mam ochoty dalej tego ciągnąć, ale on nie rozumie nic.
Płaczę za każdym razem, gdy mój partner jedzie ode mnie do swojego domu.
Płaczę za każdym razem, gdy mój partner jedzie ode mnie do swojego domu. Kiedy jest u mnie i spędzamy czas, czuję się dobrze, a gdy tylko ma już wracać do siebie, to robi mi się przykro i zaczynam płakać. Czym to może być spowodowane?
Bycie w związku powoduje u mnie nagromadzenie pytań, wątpliwości. Czuję miłość, szczęście, ale jednocześnie stres i zakłopotanie. Jestem już tym zmęczona.
Zmagam się z problemami psychicznymi, skierowanymi w stronę zaburzeń nerwicowych i depresyjnych. Ogólnie moje problemy dotyczą mojego związku. Jestem w długoletnim, na ogół udanym i szczęśliwym związku, na którym bardzo mi zależy, jednocześnie mam problem z podejmowaniem dalszych, życiowych decyzji typu zawarcie małżeństwa itd. Oprócz tego, moje myśli ciągle kręcą się wokół tego czy kocham mojego narzeczonego, czy chcę z nim być albo, że nie chcę brać z nim ślubu itd. Obecnie jestem w stanie, że wiem, że nic nie wiem. Ogólnie chciałabym uratować ten związek i przezwyciężyć te wątpliwości. Dobijają mnie jednak sytuacje, kiedy myślę o moim narzeczonym lub o tym, że go kocham i przy tym czuję szczęście i tą miłość, ale odczuwam również zestresowanie, co jest bardzo uciążliwe i demotywujące i powoduje u mnie napady płaczu i smutku. Jestem na skraju wytrzymałości. Najbliższą wizytę psychologiczną mam za tydzień.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!