
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Brak bliskości w...
Brak bliskości w związku po 13 latach - jak zrozumieć i co dalej?
Anonimowy
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Szanowna Pani. Mężczyźni inaczej widzą i czują potrzebę bliskości. U Państwa występuje kryzys bliskości, gdy państwa wizje i oczekiwania są zupełnie inne. Trzynaście lat wspólnego życia zmienia perspektywę i nie ma w tym nic złego. Są fazy w związku a jak wiadomo na początku jest zauroczenie i motyle w brzuchu. Z czasem wszystko powszednieje a partnerzy stają się często przyjaciółmi a uczucia wygasają. Jaka terapia dla męża? Ja bym widział tutaj dwa nurty. Pierwszy nurt to terapia skoncentrowana na emocjach, z racji tego że mąż powinien zrozumieć i nauczyć się potrzeb żony. Druga to terapia systemowa, w które partnerzy pracują nad dynamiką związku i oczekiwaniami z nim związanymi.
Ja tutaj jednak widzę także potrzebę dla Pani, aby pani również poszła na indywidualną terapię., gdyż czuje się Pani oszukana a jak mniemam tylko to krzyczy w duszy, a nigdy te emocje się nie wylały. Odczuwa Pani żal, a żal jest formą załoby, a żałobę należy przejść.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jagoda Jek
To, co opisujesz, może być bardzo bolesnym momentem w relacji. Szczególnie trudne jest chyba nie tylko to, że mąż mówi dziś o braku potrzeby bliskości, ale też poczucie: „ja widziałam to od lat i czekałam, aż coś się zmieni”. W takiej sytuacji zupełnie naturalne mogą być jednocześnie złość, żal, poczucie straty, ale też wdzięczność za to, co w Waszej relacji było dobre.
Warto pamiętać, że te uczucia mogą istnieć obok siebie. Możesz doceniać męża jako ojca i przyjaciela, a jednocześnie cierpieć z powodu braku czułości, rozmów o emocjach czy poczucia bycia blisko.
Jeśli oboje macie gotowość, najbardziej odpowiednią formą pomocy mogłaby być terapia par. Nie po to, żeby „naprawić” męża albo zmusić go do okazywania uczuć, ale żeby zrozumieć, co przez lata działo się między Wami i czy możecie stworzyć nowy sposób bycia razem.
Dla męża pomocna może być również terapia indywidualna. Stwierdzenie, że „najlepiej czuje się sam ze sobą” i że od lat unika bliskości, może mieć różne źródła — np. sposób, w jaki nauczył się budować relacje, trudność w wyrażaniu emocji czy doświadczenia z przeszłości.
Dla Ciebie ważne może być też uznanie własnego żalu. Czasem boli nie tylko to, czego brakuje teraz, ale też świadomość, że przez wiele lat nie dostawało się czegoś, co było bardzo ważną potrzebą. Masz prawo czuć złość i smutek — nie musisz od razu usprawiedliwiać męża ani przekonywać siebie, że „przecież wszystko jest dobrze”.
Jednocześnie warto próbować oddzielać jego trudność z bliskością od własnej wartości. To, że on ma problem z okazywaniem uczuć, nie oznacza, że jesteś niewystarczająca albo niegodna miłości.
Jeżeli czujesz, że ta sytuacja bardzo Cię obciąża, konsultacja psychologiczna może pomóc Ci uporządkować emocje, potrzeby i zastanowić się, jakie kroki będą dla Ciebie najlepsze.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Wiktoria Woldan
Dzień dobry,
Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią. Czytając Pani wiadomość, czuć ogromny żal, samotność i tęsknotę za bliskością. To bardzo trudne doświadczenie, zwłaszcza gdy obok jest osoba, którą się kocha, a jednocześnie brakuje czułości i emocjonalnej więzi. To, że odczuwa Pani sprzeczne emocje i wdzięczność, złość, rozczarowanie i poczucie bycia ,,oszukaną" jest to całkowicie zrozumiałe. Ważne gdyż te uczucia mogą współistnieć i nie wykluczają się wzajemnie. Jeżeli wiec mąż jest gotowy by podjąć pracę nad sobą, dobrym rozwiązaniem może być równoległa terapia indywidualna dla niego oraz terapia par, która stworzy bezpieczną przestrzeń do rozmowy o potrzebach, emocjach i odbudowywaniu bliskości. Jednocześnie warto, aby również i Pani miała miejsce, w którym będzie mogła Pani przeżyć, niezależnie od tego, jak potoczy się dalsza historia Waszego związku. Życzę także Pani dużo siły i troski o własne potrzeby! Zasługuje Pani na relację, w której czuje się zauważona, ważna i bezpieczna :) !
Z wyrazami szacunku,
mgr psychologii Wiktoria
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czytając Pani wiadomość, miałam poczucie, że przeżywa Pani coś na kształt żałoby. Nie dlatego, że relacja już się skończyła, ale dlatego, że dowiedziała się Pani czegoś, co zmienia sposób patrzenia na ostatnie lata wspólnego życia. Myślę, że to może budzić jednocześnie smutek, złość, poczucie straty, ale też wdzięczność za to, co w tej relacji było dobre. Te uczucia nie wykluczają się, mogą istnieć obok siebie. Myślę, że ważnym krokiem jest to, że mąż zgodził się poszukać pomocy. Trudno dziś przewidzieć, z czego wynika jego niechęć do bliskości – może mieć ona różne przyczyny i dopiero spokojna diagnoza pozwoli lepiej je zrozumieć. Dlatego warto, aby rozpoczął od konsultacji z psychologiem lub psychoterapeutą. Jeśli oboje będziecie gotowi, dobrym uzupełnieniem może być również terapia par, która stworzy przestrzeń do rozmowy o potrzebach i o tym, czy oraz w jaki sposób tę relację można odbudowywać. Zastanawiam się jednak również nad Panią. Pisze Pani, że przez wiele lat potrafiła żyć bez czułości, a teraz stała się ona jedną z najważniejszych potrzeb. Jak wyobraża sobie Pani relację, w której czułaby się naprawdę kochana i bezpieczna? Których potrzeb nie chce już odkładać na później? Mam też poczucie, że warto dać sobie prawo do przeżywania żalu. Nie po to, by utknąć w przeszłości, ale by uznać, że przez wiele lat brakowało Pani czegoś bardzo ważnego. Czasem samo nazwanie tej straty jest pierwszym krokiem do tego, by zdecydować, czego chce się od relacji na dalszym etapie życia.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
To naturalne, że w obecnej sytuacji czuje Pani mieszankę wdzięczności, żalu i złości – rozwój osobisty naturalnie podniósł Pani potrzeby relacyjne, podczas gdy partner dopiero zaczyna dostrzegać własne bloki emocjonalne. Najlepszym kierunkiem byłaby tu równoległa praca: indywidualna psychoterapia dla męża (oraz warto rozważyć też dla Pani, by zaopiekować trudny żal) oraz terapia par, która stworzy bezpieczną przestrzeń do zbudowania nowej komunikacji. Zaopiekowanie własnego żalu wymaga uznania prawa do rozczarowania bez jednoczesnego unieważniania tego, co w Państwa relacji było i jest dobre. Ważne jest dać partnerowi czas na diagnostykę i pierwsze efekty jego własnej terapii, dbając w tym okresie o własne zasoby i zaspokajanie potrzeb bliskości także poza relacją małżeńską.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Sylwia Skibińska
Dzień dobry.
To co Pani opisuje brzmi jak wieloletni brak zaspokojenia ważnych potrzeb emocjonalnych. Nic dziwnego, że pojawia się żal, złość i poczucie straty. Można jednocześnie być wdzięcznym za to co w związku jest dobre i cierpieć z powodu tego, czego od lat brakuje. Jeśli mąż dostrzega problem i jest gotowy podjąć terapię to dobry krok. W takiej sytuacji warto rozważyć terapię par, a równolegle, jeśli będzie taka potrzeba również terapię indywidualną. Pozwoli to lepiej zrozumieć potrzeby każdej ze stron i sprawdzić czy możliwe jest odbudowanie bliskości. Proszę też pamiętać o sobie. Ten żal nie zniknie od razu, potrzebuje czasu, aby zostać zauważony i przeżyty.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska

Zobacz podobne
Witam. Mam 27 lat, a mój partner 33 lata. Jesteśmy razem 10 msc w związku na odległość (70km). Widujemy sie zazwyczaj na weekendy. Wiem, że mu na mnie zależy, widzę to w jego czynach i zachowaniu, gdy sie widzimy. Nie jest wylewnym człowiekiem, jeśli chodzi o wyznawanie uczuć, obnażające szczere rozmowy.
Coraz częściej zaczyna mi to doskwierać- dzieląca nas odległość.
Przed tym partnerem byłam w związku, gdzie ponad 4 lata mieszkałam z mężczyzną. Mój obecny partner nigdy nie mieszkał ze swoimi byłymi, mimo że były to związki kilkuletnie.
Męczy mnie już widywanie się tylko na weekendy, brak drugiej osoby w szarej codzienności, chciałabym budować coś naprawdę głębokiego, planować wspólną przyszłość, dzieci, ślub.
Nie wiem co mam zrobić, bo nie wychodzi z żadną inicjatywą, a nie chcę należeć do tych męczących kobiet, co wymuszają coś na facecie. Chciałabym, żeby to przyszło naturalnie. Nie jesteśmy już dziećmi, tylko dorosłymi ludźmi. Nie wiem, co mam zrobić, mam ochotę to zakończyć.
Jestem z mężem od 18 lat (10 lat po ślubie). Gdy się poznaliśmy Mąż był człowiekiem bardzo skromnym, delikatnym i spokojnym.
Gdy urodził się pierwszy syn zaczęły się bardzo nerwowe sytuacje. W kłótniach Mąż potrafił uderzać pięścią w drzwi aż zrobił w nich dziurę, rozwalił mi telefon twierdząc, że go zdradzam. Niejednokrotnie groził, że sobie coś zrobi.
Często robi awantury przy dzieciach i to mnie najbardziej boli. Zarzuca mi, że to wszystko moja wina, bo ja mało z nim współżyje. A ja już po tych wszystkich wydarzeniach zamknęłam się na niego. Ciężko mi z nim rozmawiać, dzielić problemami, śmiać. Nasze rozmowy to tylko są na temat dzieci. Nie chcę, żeby mnie przytulał, dotykał. On twierdzi, że czuje się bardzo odrzucony.
Ostatnio w kłótni powiedział przy dzieciach "pakuj się i wypier*alaj ". Wczoraj przez godzinę krzyczał na mnie jaka jestem okropna, bo znowu się z nim nie kocham, że pójdzie do moich koleżanek jak tak dalej będzie, znowu, że sobie coś zrobi. Kazał mi wybierać albo on albo moja rodzina. Nie mam od niego zbyt wiele pomocy, jest wiecznie chronicznie zmęczony. W domu rzadko robi coś sam od siebie, o wszystko muszę się prosić, albo obiecuje ze coś zrobi a nie robi. I znowu zostaje z tym ja. Mam ochotę odejść, ale boję się, że faktycznie sobie coś zrobi. No i dzieci...kochają go strasznie....

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.
