Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak pełnego przeżywania życia i uciekanie w świat fantazji - jak to zrozumieć?

Mam poważny problem z brakiem "przeżywania życia". Zamiast normalnie żyć "zawieszam się", zamykam się w sobie, odpływam w świat fantazji, myśli. Nie potrafię w pełni żyć, zawsze "stoję z boku", nie biorę nawet udziału w rozmowach. Moje życie wygląda jak oglądanie filmu a nie branie w nim udziału. Jestem pracowitym człowiekiem ale nawet podczas pracy zamyślam się, wykonuję pracę instynktownie myśląc o czymś innym. Wychowałem się w porządnej rodzinie, nie doświadczyłem patologii ani przemocy(szkolnej itp też nie). Czy coś mi dolega?
User Forum

Anonimowo

2 miesiące temu
Marcin Kuszyński

Marcin Kuszyński

Dzień dobry Pani/Pani,

 

Objawy które Pan/Pani opisuje nie są wystarczające aby jednoznacznie wypowiedzieć się w tej sprawie: mogą świadczyć o reakcji ciała na stres, obniżeniu odporności organizmu, niedoboru witamin, rozwoju infekcji, czy choroby. Być może pomocne byłoby zastanowić się, od kiedy objawy występują, co mogłoby mieć wpływ na ich pojawienie się. Zachęcałbym w zaistniałej sytuacji skontaktować się z lekarzem pierwszego kontaktu celem przeprowadzenia badań diagnostycznych, ewentualnie skontaktować się z psychoterapeutą celem pogłębienia wywiadu i ustalenia dalszej ścieżki procesu zdrowienia. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Marcin Kuszyński 

Psycholog, certyfikowany terapeuta TSR, psychoterapeuta w procesie certyfikacji 

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Matczyńska

Agnieszka Matczyńska

Zatrzymuje mnie Twój wpis. Szczególnie zdanie: „Czy coś mi dolega?” W mojej perspektywie bardziej wspierające może być pytanie: „Czy potrzebuję być inaczej?” albo „Czy chciał(a)bym przeżywać swoje doświadczenia w inny sposób?

 

To, co opisujesz — zamykanie się w sobie, przeżywanie głównie do wewnątrz, uciekanie w świat fantazji — może mieć wiele znaczeń. Bardzo trudno jest jednak stawiać jakiekolwiek hipotezy na podstawie krótkiego fragmentu z forum, a tym bardziej bez bezpośredniego kontaktu. Nie chciałabym i nie chcę tego robić.

 

Jeśli czujesz, że coś w Tobie domaga się uwagi, jeśli pojawia się potrzeba przyjrzenia się sobie z łagodnością i ciekawością, to może być dobry moment, żeby poszukać wsparcia. Kogoś, kto będzie z Tobą w tym doświadczeniu i pomoże Ci je rozumieć. W Twoim tempie i na Twoich warunkach.

 

Pozdrawiam,

 

Agnieszka Matczyńska

2 miesiące temu
Jolanta Kmiecicka

Jolanta Kmiecicka

Dzień dobry, 

 

stan, który Pan opisuje przypomina mi objawy zjawiska zwanego dysocjacją lub derealizacją, które polega na uczuciu bycia „z boku” własnego życia, odczuwaniu dystansu do siebie i otoczenia jakby było się obserwatorem, a nie aktywnym uczestnikiem otaczającej rzeczywistości. Może temu towarzyszyć uczucie pustki, lęku, zagubienia, swego rodzaju obcości wobec własnego ciała. Dysocjacja jest częstym mechanizmem obronnym psychiki, często pojawiającym się w odpowiedzi na stres, przeciążenie emocjonalne lub trudności adaptacyjne, choć niekoniecznie muszą to być doświadczenia traumatyczne czy patologia z dzieciństwa. Dysocjacja może objawiać się  m.in. ucieczką w świat myśli i fantazji, o którym Pan pisze. Może objawiać się również odłączeniem się od rzeczywistości podczas wykonywania codziennych czynności, uczuciem bycia „rozdartym” między emocjami, a obserwacją siebie z dystansu. Te objawy, tak jak Pan pisze mogą znacznie utrudniać pełne przeżywanie życia, budowanie relacji i czerpanie satysfakcji. Może Pan być funkcjonalny w aspekcie pracy i obowiązków działając na swego rodzaju autopilocie i jednocześnie odpływać w świat myśli. Oczywiście, to są moje pierwsze myśli po przeczytaniu Pana wiadomości, należałoby jednak szerzej przyjrzeć się problemowi. 

 

Warto rozważyć konsultacje psychologiczną/psychoterapeutyczną, aby zidentyfikować przyczyny tego stanu i dowiedzieć się jak w Pana przypadku radzić sobie z tym problemem. 

 

Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo dobrego, 

mgr Jolanta Kmiecicka, psychoterapeutka, psycholożka, www.procesterapeutyczny.pl 

2 miesiące temu
Monika Figat

Monika Figat

Dzień dobry,

 

niestety mamy zbyt mało informacji, aby udzielić pełnej odpowiedzi. Od jak dawna zauważa Pan takie odczucie "stania z boku"? To co Pan opisuje jest bliskie dysocjacji/depersonalizacji. Można by było się zastanowić, czy jest jakieś wydarzenie, które zapoczątkowało taki stan rzeczy?

 

Warto rozważyć konsultację ze specjalistą, który pomoże zidentyfikować źródło tych doświadczeń i dobrać odpowiednie wsparcie. Każdy z nas czasem odpływa do świata fantazji i zawiesza się, czasem jako odpowiedź na trudne doświadczenia. Ale jeśli takie poczucie utrzymuje się od dłuższego czasu, to zdecydowanie warto porozmawiać o tym z psychologiem/psychoterapeutą. Np. w terapii ACT dążymy do tego aby w życiu odczuwać więcej witalności i podejmować działania zgodne z wartościami.

 

Więc np. można by było się zastanowić przed jakimi działaniami (które są dla Pana ważne) powstrzymuje Pana taki stan rzeczy? Co Pan robi, gdy odpływa w świat fantazji? Może Pan spróbować "rozrysować" swój problem (np. robiąc. ćwiczenie "mapa życia" - Terapia Akceptacji i Zaangażowania.)

 

Proszę pamiętać, że nawet jeśli obecnie nie widzi Pan wyjścia, to da się to przepracować.

 

Serdeczności i powodzenia

Monika Figat, Psycholog [Warszawa i on-line] | monikafigat.pl

 


 

2 miesiące temu
Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam uprzejmie,

opisuje Pan swoje życie smutnymi słowami. Czy taki stan odrealnienia trwa długo? Ile Pan ma lat? Kiedy ten stan zaczął Pan odczuwać, w jakich okolicznościach pojawił się po raz pierwszy? Z listu o Panu niewiele wiadomo, ani co Pan robi, ani kim Pan jest. Zatem będzie też troszkę jakby "anonimowa" ta porada.

Nie jest Pan hedonistą, nie cieszy Pana otocznie, przyroda, ludzie. Jest jakiś powód, że ucieka Pan w fantazje. Ale co w nich jest? I dlaczego tak jest? 

Może to, o czym Pan marzy, wcale nie jest nie do osiągnięcia, tylko trzeba by przełożyć swoje fantazje na cele. I te dalekie i te bliskie. Zastanowić się, co chciałby Pan osiągnąć, co dałoby Panu uśmiech na twarzy. Czy Pan jest samotnym człowiekiem, czy ma rodzinę, partnerkę, przyjaciela? 

Nie sądzę, by Panu coś dolegało, a myśli Pan pewnie o jakiejś chorobie psychicznej. Powinien Pan z kimś porozmawiać, spotkać się, pojechać gdzieś, słowem zacząć siebie odkrywać, by dowiedzieć się, dokąd chciałby Pan pójść i może z kim. Poszukiwanie siebie jet bardzo ważne, a odnalezienie to jest szczęście. Czego bardzo Panu życzę. I proszę zamiast wycofywania się z realności, pojść do dobrego terapeuty i porozmawiać.

Pozdrawiam serdecznie

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

2 miesiące temu
Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

To brzmi jakby Pan chciał żyć pełnią życia i z jakiegoś powodu może to stanowić trudność. Po co przyszło "zawieszenie" do Pana, o jakiej potrzebie chce powiedzieć? Może chroni Pana przed przeżywaniem emocji?  Może Pan potrzebuje dpoczynku od pracy? To co Pan opisuje nie oznacza, że coś Panu dolega, lecz żyje Pan innym życiem. O czym opowiadają Pana fantazje? Na ile realizuje Pan własne cele, a na ile cele porządnej rodziny, w której się Pan wychował? Myślę, że zagadkę warto rozwikłać w rozmowach z terapeutą.

2 miesiące temu
Wiktoria Waszczuk

Wiktoria Waszczuk

Dziękuję, że o tym napisałeś. To musi być dla Ciebie naprawdę trudne. Mieć poczucie, że życie toczy się jakby “obok”, a Ty obserwujesz je z dystansu, jak widz w kinie, zamiast uczestnika. To doświadczenie może budzić dużo niepokoju i samotności, więc dobrze, że szukasz odpowiedzi i wsparcia.

To, co opisujesz „zawieszanie się”, odpływanie w myśli, trudność z byciem tu i teraz może mieć różne przyczyny. Czasem wiąże się to z przewlekłym stresem, z przeciążeniem, z trudnościami w regulacji emocji, a czasem z mechanizmem odcięcia, który kiedyś mógł chronić, ale teraz zaczyna przeszkadzać. Może to też przypominać objawy związane z dysocjacją lub depersonalizacją - jednak po jednym opisie trudno jednoznacznie stwierdzić, co dokładnie się dzieje.

Jeśli masz przestrzeń, rozważ spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą. Już samo opowiedzenie komuś o tym potrafi dać dużą ulgę, a specjalista pomoże zrozumieć mechanizmy, które za tym stoją.
Nie jesteś w tym sam i są realne sposoby, żeby sobie pomóc.

Pozdrawiam,
psycholog Wiktoria Waszczuk

2 miesiące temu
Karolina Rak

Karolina Rak

Dzień dobry,

 

Umysł, który wędruje i nas wciąga w myśli to zjawisko, którego w pewnym stopniu doświadcza każdy z nas. Jednak to co Pan opisuje utrudnia codzienne funkcjonowanie i satysfakcję z życia. Żeby rzetelnie odpowiedzieć Panu na pytanie, z czego może wynikać ten problem, z całą pewnością musiałabym przeprowadzić z Panem wywiad, tak by dobrze zrozumieć co sprawia, że myśli zaprzątają tak dużą część Pana życia. Może to być objaw pewnych zaburzeń jak zaburzenia lękowe, ADHD, depresja i inne, może to być również trudność która występuje samodzielnie. Dlatego zaproponuję Panu pewną technikę, którą może Pan wdrożyć na własną rękę i sprawdzić jej skuteczność, jednak zachęcam też do konsultacji ze specjalistą. 

Jedną z najlepszych metod na "wyjście ze swojej głowy", jest powrót uwagi do chwili obecnej - możemy to osiągnąć poprzez skierowanie uwagi na odczucia z ciała lub otaczający nas świat. W pierwszej wersji może Pan raz na jakiś czas, co najmniej raz dziennie zatrzymać się na parę sekund w tym co Pan robi i postarać się przeskanować swoje ciało, zobaczyć jak się Pan czuje, poczuć jakiś jeden wybrany ruch ciała, przyjrzeć się np swojej dłoni, kiedy wykonuje ona jakiś ruch. Drugi sposób to przekierowanie swojej uwagi do wszystkich 5 zmysłów - przyjrzenie się 5 rzeczom, które Pan widzi, usłyszenie 4 dźwięków, poczucie 3 tekstur dotykiem, 2 zapachów i jednego smaku. Są to techniki pomagające wrócić do tu i teraz, a kiedy będzie Pan je praktykował regularnie mogą pomóc w lepszej uważności. 

Jednak tak jak wspomniałam może być to niewystarczające by poradzić sobie z trudnością - wówczas zachęcam do wizyty u psychologa lub psychoterapeuty.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Rak 

Psycholożka i psychoterapeutka in spe

2 miesiące temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć. To brzmi jak sposób, w jaki Twój układ nerwowy nauczył się działać, żeby radzić sobie z napięciem czy emocjami, nawet jeśli nie pamiętasz żadnych "wielkich" traum. Takie zawieszanie się, fantazjowanie, trudność w uczestniczeniu w rozmowach bywa formą odcięcia się od tu i teraz. Da się z tym pracować. Zwykle pomaga terapia, do której Cię zachęcam. Może też pomóc, jeśli zastanowisz się kiedy po raz pierwszy zauważyłeś u siebie to "odpływanie"? Czy ono daje Ci ulgę, czy bardziej Cię męczy? Czy masz momenty, w których czujesz się naprawdę obecny? Pozdrawiam Cię serdecznie,

 

Justyna Bejmert

psycholog

2 miesiące temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, to, co opisujesz, bardzo przypomina stany depersonalizacji/derealizacji - poczucie, że życie „dzieje się obok”, a Ty je tylko obserwujesz. Nie musi to wynikać z traum czy przemocy; często pojawia się przy długotrwałym stresie, lęku, przeciążeniu, silnym życiu wewnętrznym albo jako mechanizm odcinania się od emocji. „Odpływanie” w fantazje bywa sposobem regulowania napięcia, ale z czasem zaczyna przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu. Takie doświadczenia są częstsze, niż się wydaje, i da się je skutecznie leczyć. Warto skonsultować się z psychoterapeutą lub psychiatrą, bo problem jest przewlekły i wpływa na codzienność. Pomagają też techniki uziemienia (skupienie na bodźcach tu i teraz) i trening uważności, które zmniejszają poczucie odrealnienia. To nie znaczy, że coś jest z Tobą „nie tak”, po prostu Twój układ nerwowy radzi sobie w taki sposób i potrzebuje wsparcia, żeby wrócić do pełniejszego przeżywania życia.

2 miesiące temu
Dagmara Kubik

Dagmara Kubik

To, co Pan/Pani opisuje — poczucie  „stania obok własnego życia”, odpływanie w myśli, trudność w pełnym uczestniczeniu w relacjach — może być bardzo obciążające. Wiele osób doświadcza podobnego odcięcia, nawet jeśli nie przeżyły wyraźnych traum czy trudnych sytuacji rodzinnych.

Takie „zawieszanie się” bywa sposobem, w jaki psychika chroni przed napięciem czy trudnymi emocjami. To nie musi oznaczać niczego „złego”, ale może wskazywać na mechanizmy, które warto bliżej zrozumieć.

Na podstawie krótkiej, pisemnej wiadomości nie da się postawić diagnozy ,natomiast z takim doświadczeniem można pracować w terapii, stopniowo ucząc się wracać do kontaktu ze sobą i z otoczeniem oraz rozumieć, skąd bierze się ten dystans.

To, że Pan/Pani zauważa problem i szuka pomocy, jest już istotnym krokiem w stronę zmiany. 



 

2 miesiące temu
Maria Pyziak

Maria Pyziak

Rozumiem, że to, co Pan opisuje, to poczucie "zawieszania się" i oddzielania od życia. Może to wynikać ze stosowania strategii unikania, być może z obawy przed trudnymi emocjami czy poczuciem niepewności. Choć na poziomie intelektualnym funkcjonuje Pan zwyczajnie, emocjonalnie może czuć się Pan wycofany i "na autopilocie". Takie strategie, jak nadmierne rozmyślanie czy wycofanie, mogą dawać poczucie kontroli, ale również prowadzą do poczucia oddzielenia od życia. Ważne jest, by zrozumieć ten mechanizm i stopniowo zacząć wracać do pełniejszego zaangażowania w codzienność i przeżywanie emocji. Z pomocą odpowiednich narzędzi, jak np. uważność, można nauczyć się być bardziej obecnym w "tu i teraz". W zrozumieniu i poradzeniu sobie z opisanymi trudnościami może być pomocna psychoterapia poznawczo- behawioralna lub terapia schematu.

2 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry!

 

To, co Pan opisuje (poczucie „stania obok własnego życia, odpływanie w myśli, trudność w byciu obecnym w rozmowach i wykonywanie wszystkiego jakby automatycznie) nie jest czymś rzadkim i nie świadczy o tym, że „coś z Panem jest nie tak”. Takie doświadczenia mogą pojawiać się u osób bardzo wrażliwych, przeciążonych stresem, przeżywających dużo wewnętrznie albo mających tendencję do odcinania się od emocji. Nie musi to oznaczać żadnej diagnozy, ale jest sygnałem, że warto się temu przyjrzeć, bo na dłuższą metę takie funkcjonowanie bywa wyczerpujące. Psychoterapia może bardzo pomóc, szczególnie w pracy nad tym, żeby wrócić do kontaktu z emocjami, ciałem i „tu i teraz”.

 

Pozdrawiam,

Weronika Wardzińska

 

2 miesiące temu
Edyta Tabor

Edyta Tabor

W mojej ocenie nie mówimy o derealizacji, o czym czytam w większości pozostałych komentarzy, a o obniżonym nastroju i overthinkingu. Za mało informacji, aby wskazać powody, ale przyjrzałabym się przekonaniom kluczowym i zniekształceniom poznawczym. Polecam wizytę o psychoterapeuty, który pomoże odszukać sedno problemu i wesprze w przeformułowaniu myśli na bardziej adaptacyjne. Trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam. 

2 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że opisuje Pan swoje doświadczenia. 

To, co Pan przeżywa tj. poczucie „stania z boku”, trudność w byciu obecnym i częste odpływanie w myśli może być zaproszeniem do przyjrzenia się temu bliżej. Takie stany zdarzają się u osób, które przez dłuższy czas mierzą się z napięciem, silnym życiem wewnętrznym lub przeciążeniem emocjonalnym.

Warto się przyjrzeć tym stanom, które Pan doświadcza w rozmowie ze specjalistą psychologiem lub terapeutą.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca kariery

2 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Problemy zdrowotne męża a życie seksualne i komunikacja w związku

Mąż i ja w związku od 20 lat. Udany seks, magia, potrafi być naprawdę ogień, chociaż zauważyłam, że przez 3 dni jest megaaa – nawet podczas snu w nocy, takie spontaniczne przebudzenia. Po tych 3 dniach jakoś dziwnie…

Mąż zranił mnie tekstami, np. dziś. Wczoraj – obłędny wieczór. Mówił, że miał megaaa ochotę na mnie. Okkk, ja na niego. Przejdę do rzeczy: ma problemy z penisem. Dermatolog za rok, tak samo urolog. Nie wiem, jaki powód, skąd ma na penisie biały nalot, jakby grzybica. Stosuje żele – nic nie pomaga. Pobolewa go czasem podczas zbliżenia, lecz mimo wszystko chce seksu na upartego, mimo iż proponuję, aby dał spokój. Nie wiem, co to jest. Ma dyskomfort, często to białe coś dłubie i mu schodzi. Ciągle mówi, że go podniecam, że się jara, szybko kończy.

Noc – obłęd. Nad ranem powiedział mi, cyt.: „Wiesz, czemu dłużej chciałem się z tobą kochać? Byś na drugi dzień mi nie gadała, że mało czy wcale, bo mnie boli. Ale było zajeb…cie”. Nie wiem, jak te słowa odbierać. Po prostu zrobiło mi się bardzo przykro, słysząc to. Mąż stwierdził, że nie tak chciał je ująć, że źle je odebrałam, że zawsze ma na mnie ochotę.

Co mam myśleć? Mówiłam mężowi, że takimi tekstami zrazi mnie do siebie, do seksu. Przepraszał. Po chwili, przed pójściem do pracy – seks na szybko. Dziwnie się poczułam. Zawsze tak było, lecz po tych słowach byłam zniesmaczona.

Mąż lubi opowiadania, fantazje – że ja niby z kimś innym uprawiam seks, i o tym sobie piszemy na Messengerze. Oczywiście, zaraz jak coś wymyślę, że np. idę na randkę z innym, uprawiam seks, on już agresywny. Hmm… taki obojętny, choć zaprzecza.

Nie wiem, jak odbierać te jego słowa, co myśleć. Czy naprawdę uprawia ze mną seks z miłości, pragnienia, jak mówi, czy ot tak, bo jest???

Błagam o poradę. Mam mętlik w głowie.

Terapeuta łamie zasady etyki pracy i założeń pomocy.

Na wstępie przepraszam wszystkich, jeśli ten wpis sprawia wrażenie chaotycznego i zbyt długiego. Potrzebuję pomocy. 

Jestem chyba już na 4-tej terapii i ta z kolei trwa już ok. 2 lat i robi się coraz groźniej. Na stronie mojego terapeuty widnieje informacja, że pracuje on w nurcie psychoanalitycznym (psychodynamicznym). Terapeuta zachowuje się tak, jakby miał w głębokim poważaniu co ze mną będzie, pomimo że nigdy nie wiedziałem i nadal nie wiem w jaki sposób miałbym rozwiązać swoje problemy. Co więcej, gdy widzę jakie rozwiązania zostają mi po terapii (czyli to co wiedziałem i przed terapią) to nie chcę tego robić, bo przecież na tym m.in. problem polega, że chcę uciec od cierpienia. 

Terapia ta przypomina jakieś szaleństwo, przykładowo gdy wspomniałem mu, że martwię się wypadającymi włosami to ten śmiał się mówiąc, że przejmuję się takimi rzeczami (wg. niego nic nie znaczącymi) zamiast przejmować się tym, że lada moment, gdy zostanę sam umrę z głodu ... Jakby tego było mało straszy mnie możliwością zachorowania na raka i konsekwencjami chemii bez posiadanego ubezpieczenia zdrowotnego ... W innym momencie mówi coś skrajnie przeciwnego, że naprawdę wierzy, że można tak żyć i w tym nie ma niczego niewłaściwego. Czy on się mną bawi ?! Czy to nie jest skrajnie nieetyczne działanie ?! A może to zwykła technika służąca temu bym się na niego porządnie wkurzył, a tego się bardzo boję i wstydzę ?? 

W moim życiu największą rolę odegrała matka, której nadopiekuńczość zniszczyło mi poczucie własnej wartości i sprawczości + "rówieśnicy", którzy w szkole się nade mną znęcali, co tylko pogłębiało moje deficyty i chęć ucieczki w kierunku domowego azylu. Teraz mam 37 lat, nigdy nie byłem w żadnym związku, nie miałem dziewczyny, nie mam znajomych, nie mam od wielu lat pracy, mieszkam z rodzicami, nie wyobrażam sobie już życia poza domem jak i ciągle w nim. Nigdy nie byłem, nie jestem i uważam, że jak tak dalej będzie to i nigdy nie będę w stanie zdecydować w jaką stronę pójść. Boję się każdej pracy, boję się poznawania ludzi, boję się oceny, boję się życia, boję się bólu, boję się bania i "żyję" pod dyktandem niewyobrażalnie toksycznego wstydu, który rośnie wraz z wiekiem i wciąż niekończącej się bezsilności, oraz ciągłego narzekania (tak jak to robią moi rodzice). Zdanie by "wziąć odpowiedzialność za swoje życie" rozumiem tak naprawdę jako "poddać się karze", której przecież najbardziej się boję i której całe życie chcę uniknąć. Mój terapeuta zachowuje się jakby tego totalnie nie rozumiał dobijając mnie coraz bardziej. 

Co ja mam zrobić ?! Przecież nie chcę skończyć na ulicy, a na dodatek nie chcę życia obciążonego konsekwencjami, których nie mogę już naprawić jak chociażby to, że jeśli jakimś cudem dożyje do emerytury to będzie ona głodowa i zginę tak czy siak, nie wspominając już o tym, że resztę życia spędzę samotnie ... Takie życie to koszmar, z którego już się nie wybudzę, a jedynym "pocieszeniem" jest samobójstwo lub śmierć naturalna. Doszedłem do wniosku, że założyłem sobie by terapia była dla mnie czymś co daje mi poczucie wyjścia do ludzi, ale w bezpiecznym środowisku. Skoro życie poza terapią nie toczy się w takim środowisku to terapia mi nie pomoże. A może problem leży w niedopasowaniu terapii do mnie ? Jeśli tak to proszę o informację w jakim nurcie powinienem się poruszać. Błagam o pomoc pomimo, że już prawie straciłem ostatnie resztki nadziei.

Witajcie. Mam 23 lata i od 5 lat leczę się z depresji
Witajcie. Mam 23 lata i od 5 lat leczę się z depresji, biorę leki (wenlafaksynę), rok temu zdiagnozowano też u mnie autyzm. Pół roku temu wyprowadziłem się na studia do innego miasta i od tego czasu nie mam praktycznie żadnych relacji społecznych, czuję silną samotność, w większych skupiskach ludzi czuję lęk, czasem zdarzają mi się ataki paniki. Oprócz tego na co dzień czuję przygnębienie, anhedonię i mam myśli samobójcze, a przez wyprowadzkę straciłem niestety kontakt z moją terapeutką. Mam bardzo silną blokadę przed szukaniem nowego terapeuty, samo zadzwonienie i umówienie się wydaje się dla mnie barierą nie do przeskoczenia. Zupełnie nie wiem, gdzie szukać pomocy.
Polecani psychoterapeuci na NFZ we Wrocławiu dla młodych dorosłych
Proszę o polecenie dobrych psychoterapeutów na NFZ we Wrocławiu, którzy specjalizują się w pracy z młodymi dorosłymi. Dziękuję.
Czy mogę wesprzeć partnera przez odprowadzanie go na terapię?
Witam, czy jeżeli partner zaczął uczęszczać na terapię, ponieważ ma ataki paniki i nerwicę lękową. To mogę go na nią odprowadzać żeby czuł moje wsparcie? I czy jeżeli nasz związek zaczął na tym cierpieć i mi również jest ciężko. To czy nie rozważyć terapii dla par?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!