Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak pełnego przeżywania życia i uciekanie w świat fantazji - jak to zrozumieć?

Mam poważny problem z brakiem "przeżywania życia". Zamiast normalnie żyć "zawieszam się", zamykam się w sobie, odpływam w świat fantazji, myśli. Nie potrafię w pełni żyć, zawsze "stoję z boku", nie biorę nawet udziału w rozmowach. Moje życie wygląda jak oglądanie filmu a nie branie w nim udziału. Jestem pracowitym człowiekiem ale nawet podczas pracy zamyślam się, wykonuję pracę instynktownie myśląc o czymś innym. Wychowałem się w porządnej rodzinie, nie doświadczyłem patologii ani przemocy(szkolnej itp też nie). Czy coś mi dolega?
Marcin Kuszyński

Marcin Kuszyński

Dzień dobry Pani/Pani,

 

Objawy które Pan/Pani opisuje nie są wystarczające aby jednoznacznie wypowiedzieć się w tej sprawie: mogą świadczyć o reakcji ciała na stres, obniżeniu odporności organizmu, niedoboru witamin, rozwoju infekcji, czy choroby. Być może pomocne byłoby zastanowić się, od kiedy objawy występują, co mogłoby mieć wpływ na ich pojawienie się. Zachęcałbym w zaistniałej sytuacji skontaktować się z lekarzem pierwszego kontaktu celem przeprowadzenia badań diagnostycznych, ewentualnie skontaktować się z psychoterapeutą celem pogłębienia wywiadu i ustalenia dalszej ścieżki procesu zdrowienia. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Marcin Kuszyński 

Psycholog, certyfikowany terapeuta TSR, psychoterapeuta w procesie certyfikacji 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Matczyńska

Agnieszka Matczyńska

Zatrzymuje mnie Twój wpis. Szczególnie zdanie: „Czy coś mi dolega?” W mojej perspektywie bardziej wspierające może być pytanie: „Czy potrzebuję być inaczej?” albo „Czy chciał(a)bym przeżywać swoje doświadczenia w inny sposób?

 

To, co opisujesz — zamykanie się w sobie, przeżywanie głównie do wewnątrz, uciekanie w świat fantazji — może mieć wiele znaczeń. Bardzo trudno jest jednak stawiać jakiekolwiek hipotezy na podstawie krótkiego fragmentu z forum, a tym bardziej bez bezpośredniego kontaktu. Nie chciałabym i nie chcę tego robić.

 

Jeśli czujesz, że coś w Tobie domaga się uwagi, jeśli pojawia się potrzeba przyjrzenia się sobie z łagodnością i ciekawością, to może być dobry moment, żeby poszukać wsparcia. Kogoś, kto będzie z Tobą w tym doświadczeniu i pomoże Ci je rozumieć. W Twoim tempie i na Twoich warunkach.

 

Pozdrawiam,

 

Agnieszka Matczyńska

Jolanta Kmiecicka

Jolanta Kmiecicka

Dzień dobry, 

 

stan, który Pan opisuje przypomina mi objawy zjawiska zwanego dysocjacją lub derealizacją, które polega na uczuciu bycia „z boku” własnego życia, odczuwaniu dystansu do siebie i otoczenia jakby było się obserwatorem, a nie aktywnym uczestnikiem otaczającej rzeczywistości. Może temu towarzyszyć uczucie pustki, lęku, zagubienia, swego rodzaju obcości wobec własnego ciała. Dysocjacja jest częstym mechanizmem obronnym psychiki, często pojawiającym się w odpowiedzi na stres, przeciążenie emocjonalne lub trudności adaptacyjne, choć niekoniecznie muszą to być doświadczenia traumatyczne czy patologia z dzieciństwa. Dysocjacja może objawiać się  m.in. ucieczką w świat myśli i fantazji, o którym Pan pisze. Może objawiać się również odłączeniem się od rzeczywistości podczas wykonywania codziennych czynności, uczuciem bycia „rozdartym” między emocjami, a obserwacją siebie z dystansu. Te objawy, tak jak Pan pisze mogą znacznie utrudniać pełne przeżywanie życia, budowanie relacji i czerpanie satysfakcji. Może Pan być funkcjonalny w aspekcie pracy i obowiązków działając na swego rodzaju autopilocie i jednocześnie odpływać w świat myśli. Oczywiście, to są moje pierwsze myśli po przeczytaniu Pana wiadomości, należałoby jednak szerzej przyjrzeć się problemowi. 

 

Warto rozważyć konsultacje psychologiczną/psychoterapeutyczną, aby zidentyfikować przyczyny tego stanu i dowiedzieć się jak w Pana przypadku radzić sobie z tym problemem. 

 

Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo dobrego, 

mgr Jolanta Kmiecicka, psychoterapeutka, psycholożka, www.procesterapeutyczny.pl 

Monika Figat

Monika Figat

Dzień dobry,

 

niestety mamy zbyt mało informacji, aby udzielić pełnej odpowiedzi. Od jak dawna zauważa Pan takie odczucie "stania z boku"? To co Pan opisuje jest bliskie dysocjacji/depersonalizacji. Można by było się zastanowić, czy jest jakieś wydarzenie, które zapoczątkowało taki stan rzeczy?

 

Warto rozważyć konsultację ze specjalistą, który pomoże zidentyfikować źródło tych doświadczeń i dobrać odpowiednie wsparcie. Każdy z nas czasem odpływa do świata fantazji i zawiesza się, czasem jako odpowiedź na trudne doświadczenia. Ale jeśli takie poczucie utrzymuje się od dłuższego czasu, to zdecydowanie warto porozmawiać o tym z psychologiem/psychoterapeutą. Np. w terapii ACT dążymy do tego aby w życiu odczuwać więcej witalności i podejmować działania zgodne z wartościami.

 

Więc np. można by było się zastanowić przed jakimi działaniami (które są dla Pana ważne) powstrzymuje Pana taki stan rzeczy? Co Pan robi, gdy odpływa w świat fantazji? Może Pan spróbować "rozrysować" swój problem (np. robiąc. ćwiczenie "mapa życia" - Terapia Akceptacji i Zaangażowania.)

 

Proszę pamiętać, że nawet jeśli obecnie nie widzi Pan wyjścia, to da się to przepracować.

 

Serdeczności i powodzenia

Monika Figat, Psycholog [Warszawa i on-line] | monikafigat.pl

 


 

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam uprzejmie,

opisuje Pan swoje życie smutnymi słowami. Czy taki stan odrealnienia trwa długo? Ile Pan ma lat? Kiedy ten stan zaczął Pan odczuwać, w jakich okolicznościach pojawił się po raz pierwszy? Z listu o Panu niewiele wiadomo, ani co Pan robi, ani kim Pan jest. Zatem będzie też troszkę jakby "anonimowa" ta porada.

Nie jest Pan hedonistą, nie cieszy Pana otocznie, przyroda, ludzie. Jest jakiś powód, że ucieka Pan w fantazje. Ale co w nich jest? I dlaczego tak jest? 

Może to, o czym Pan marzy, wcale nie jest nie do osiągnięcia, tylko trzeba by przełożyć swoje fantazje na cele. I te dalekie i te bliskie. Zastanowić się, co chciałby Pan osiągnąć, co dałoby Panu uśmiech na twarzy. Czy Pan jest samotnym człowiekiem, czy ma rodzinę, partnerkę, przyjaciela? 

Nie sądzę, by Panu coś dolegało, a myśli Pan pewnie o jakiejś chorobie psychicznej. Powinien Pan z kimś porozmawiać, spotkać się, pojechać gdzieś, słowem zacząć siebie odkrywać, by dowiedzieć się, dokąd chciałby Pan pójść i może z kim. Poszukiwanie siebie jet bardzo ważne, a odnalezienie to jest szczęście. Czego bardzo Panu życzę. I proszę zamiast wycofywania się z realności, pojść do dobrego terapeuty i porozmawiać.

Pozdrawiam serdecznie

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

To brzmi jakby Pan chciał żyć pełnią życia i z jakiegoś powodu może to stanowić trudność. Po co przyszło "zawieszenie" do Pana, o jakiej potrzebie chce powiedzieć? Może chroni Pana przed przeżywaniem emocji?  Może Pan potrzebuje dpoczynku od pracy? To co Pan opisuje nie oznacza, że coś Panu dolega, lecz żyje Pan innym życiem. O czym opowiadają Pana fantazje? Na ile realizuje Pan własne cele, a na ile cele porządnej rodziny, w której się Pan wychował? Myślę, że zagadkę warto rozwikłać w rozmowach z terapeutą.

Wiktoria Waszczuk

Wiktoria Waszczuk

Dziękuję, że o tym napisałeś. To musi być dla Ciebie naprawdę trudne. Mieć poczucie, że życie toczy się jakby “obok”, a Ty obserwujesz je z dystansu, jak widz w kinie, zamiast uczestnika. To doświadczenie może budzić dużo niepokoju i samotności, więc dobrze, że szukasz odpowiedzi i wsparcia.

To, co opisujesz „zawieszanie się”, odpływanie w myśli, trudność z byciem tu i teraz może mieć różne przyczyny. Czasem wiąże się to z przewlekłym stresem, z przeciążeniem, z trudnościami w regulacji emocji, a czasem z mechanizmem odcięcia, który kiedyś mógł chronić, ale teraz zaczyna przeszkadzać. Może to też przypominać objawy związane z dysocjacją lub depersonalizacją - jednak po jednym opisie trudno jednoznacznie stwierdzić, co dokładnie się dzieje.

Jeśli masz przestrzeń, rozważ spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą. Już samo opowiedzenie komuś o tym potrafi dać dużą ulgę, a specjalista pomoże zrozumieć mechanizmy, które za tym stoją.
Nie jesteś w tym sam i są realne sposoby, żeby sobie pomóc.

Pozdrawiam,
psycholog Wiktoria Waszczuk

Karolina Rak

Karolina Rak

Dzień dobry,

 

Umysł, który wędruje i nas wciąga w myśli to zjawisko, którego w pewnym stopniu doświadcza każdy z nas. Jednak to co Pan opisuje utrudnia codzienne funkcjonowanie i satysfakcję z życia. Żeby rzetelnie odpowiedzieć Panu na pytanie, z czego może wynikać ten problem, z całą pewnością musiałabym przeprowadzić z Panem wywiad, tak by dobrze zrozumieć co sprawia, że myśli zaprzątają tak dużą część Pana życia. Może to być objaw pewnych zaburzeń jak zaburzenia lękowe, ADHD, depresja i inne, może to być również trudność która występuje samodzielnie. Dlatego zaproponuję Panu pewną technikę, którą może Pan wdrożyć na własną rękę i sprawdzić jej skuteczność, jednak zachęcam też do konsultacji ze specjalistą. 

Jedną z najlepszych metod na "wyjście ze swojej głowy", jest powrót uwagi do chwili obecnej - możemy to osiągnąć poprzez skierowanie uwagi na odczucia z ciała lub otaczający nas świat. W pierwszej wersji może Pan raz na jakiś czas, co najmniej raz dziennie zatrzymać się na parę sekund w tym co Pan robi i postarać się przeskanować swoje ciało, zobaczyć jak się Pan czuje, poczuć jakiś jeden wybrany ruch ciała, przyjrzeć się np swojej dłoni, kiedy wykonuje ona jakiś ruch. Drugi sposób to przekierowanie swojej uwagi do wszystkich 5 zmysłów - przyjrzenie się 5 rzeczom, które Pan widzi, usłyszenie 4 dźwięków, poczucie 3 tekstur dotykiem, 2 zapachów i jednego smaku. Są to techniki pomagające wrócić do tu i teraz, a kiedy będzie Pan je praktykował regularnie mogą pomóc w lepszej uważności. 

Jednak tak jak wspomniałam może być to niewystarczające by poradzić sobie z trudnością - wówczas zachęcam do wizyty u psychologa lub psychoterapeuty.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Rak 

Psycholożka i psychoterapeutka in spe

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć. To brzmi jak sposób, w jaki Twój układ nerwowy nauczył się działać, żeby radzić sobie z napięciem czy emocjami, nawet jeśli nie pamiętasz żadnych "wielkich" traum. Takie zawieszanie się, fantazjowanie, trudność w uczestniczeniu w rozmowach bywa formą odcięcia się od tu i teraz. Da się z tym pracować. Zwykle pomaga terapia, do której Cię zachęcam. Może też pomóc, jeśli zastanowisz się kiedy po raz pierwszy zauważyłeś u siebie to "odpływanie"? Czy ono daje Ci ulgę, czy bardziej Cię męczy? Czy masz momenty, w których czujesz się naprawdę obecny? Pozdrawiam Cię serdecznie,

 

Justyna Bejmert

psycholog

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, to, co opisujesz, bardzo przypomina stany depersonalizacji/derealizacji - poczucie, że życie „dzieje się obok”, a Ty je tylko obserwujesz. Nie musi to wynikać z traum czy przemocy; często pojawia się przy długotrwałym stresie, lęku, przeciążeniu, silnym życiu wewnętrznym albo jako mechanizm odcinania się od emocji. „Odpływanie” w fantazje bywa sposobem regulowania napięcia, ale z czasem zaczyna przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu. Takie doświadczenia są częstsze, niż się wydaje, i da się je skutecznie leczyć. Warto skonsultować się z psychoterapeutą lub psychiatrą, bo problem jest przewlekły i wpływa na codzienność. Pomagają też techniki uziemienia (skupienie na bodźcach tu i teraz) i trening uważności, które zmniejszają poczucie odrealnienia. To nie znaczy, że coś jest z Tobą „nie tak”, po prostu Twój układ nerwowy radzi sobie w taki sposób i potrzebuje wsparcia, żeby wrócić do pełniejszego przeżywania życia.

Dagmara Kubik

Dagmara Kubik

To, co Pan/Pani opisuje — poczucie  „stania obok własnego życia”, odpływanie w myśli, trudność w pełnym uczestniczeniu w relacjach — może być bardzo obciążające. Wiele osób doświadcza podobnego odcięcia, nawet jeśli nie przeżyły wyraźnych traum czy trudnych sytuacji rodzinnych.

Takie „zawieszanie się” bywa sposobem, w jaki psychika chroni przed napięciem czy trudnymi emocjami. To nie musi oznaczać niczego „złego”, ale może wskazywać na mechanizmy, które warto bliżej zrozumieć.

Na podstawie krótkiej, pisemnej wiadomości nie da się postawić diagnozy ,natomiast z takim doświadczeniem można pracować w terapii, stopniowo ucząc się wracać do kontaktu ze sobą i z otoczeniem oraz rozumieć, skąd bierze się ten dystans.

To, że Pan/Pani zauważa problem i szuka pomocy, jest już istotnym krokiem w stronę zmiany. 



 

Maria Pyziak

Maria Pyziak

Rozumiem, że to, co Pan opisuje, to poczucie "zawieszania się" i oddzielania od życia. Może to wynikać ze stosowania strategii unikania, być może z obawy przed trudnymi emocjami czy poczuciem niepewności. Choć na poziomie intelektualnym funkcjonuje Pan zwyczajnie, emocjonalnie może czuć się Pan wycofany i "na autopilocie". Takie strategie, jak nadmierne rozmyślanie czy wycofanie, mogą dawać poczucie kontroli, ale również prowadzą do poczucia oddzielenia od życia. Ważne jest, by zrozumieć ten mechanizm i stopniowo zacząć wracać do pełniejszego zaangażowania w codzienność i przeżywanie emocji. Z pomocą odpowiednich narzędzi, jak np. uważność, można nauczyć się być bardziej obecnym w "tu i teraz". W zrozumieniu i poradzeniu sobie z opisanymi trudnościami może być pomocna psychoterapia poznawczo- behawioralna lub terapia schematu.

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry!

 

To, co Pan opisuje (poczucie „stania obok własnego życia, odpływanie w myśli, trudność w byciu obecnym w rozmowach i wykonywanie wszystkiego jakby automatycznie) nie jest czymś rzadkim i nie świadczy o tym, że „coś z Panem jest nie tak”. Takie doświadczenia mogą pojawiać się u osób bardzo wrażliwych, przeciążonych stresem, przeżywających dużo wewnętrznie albo mających tendencję do odcinania się od emocji. Nie musi to oznaczać żadnej diagnozy, ale jest sygnałem, że warto się temu przyjrzeć, bo na dłuższą metę takie funkcjonowanie bywa wyczerpujące. Psychoterapia może bardzo pomóc, szczególnie w pracy nad tym, żeby wrócić do kontaktu z emocjami, ciałem i „tu i teraz”.

 

Pozdrawiam,

Weronika Wardzińska

 

Edyta Tabor

Edyta Tabor

W mojej ocenie nie mówimy o derealizacji, o czym czytam w większości pozostałych komentarzy, a o obniżonym nastroju i overthinkingu. Za mało informacji, aby wskazać powody, ale przyjrzałabym się przekonaniom kluczowym i zniekształceniom poznawczym. Polecam wizytę o psychoterapeuty, który pomoże odszukać sedno problemu i wesprze w przeformułowaniu myśli na bardziej adaptacyjne. Trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam. 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że opisuje Pan swoje doświadczenia. 

To, co Pan przeżywa tj. poczucie „stania z boku”, trudność w byciu obecnym i częste odpływanie w myśli może być zaproszeniem do przyjrzenia się temu bliżej. Takie stany zdarzają się u osób, które przez dłuższy czas mierzą się z napięciem, silnym życiem wewnętrznym lub przeciążeniem emocjonalnym.

Warto się przyjrzeć tym stanom, które Pan doświadcza w rozmowie ze specjalistą psychologiem lub terapeutą.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca kariery

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Witam. Jakiego typu specjalista i rodzaj terapii będzie dla mnie odpowiedni?
Witam. Jakiego typu specjalista i rodzaj terapii będzie dla mnie odpowiedni? Mam od pewnego momentu problemy z gniewem (zawsze byłem bardzo spokojnym i cierpliwym człowiekiem) bardzo częste moje słowa są błędnie interpretowane przez innych. Bardzo mocno uderzają we mnie nawet najmniejsze złośliwości (nigdy tak nie było), aż doprowadzają mnie do płaczu. Do tego zaczęły pojawiać się najprawdopodobniej ataki paniki. Staram się pracować nad sobą, ale dochodzę do jakiegoś momentu progresu i nagle albo nie jestem w stanie pójść dalej, albo wszystko znika i od nowa jest to samo (te blokady progresu w różnych dziedzinach życia mam od wielu lat). Czuję się, jakby w życiu nic mi nie wychodziło i wszystko, za co się wezmę prędzej czy później i tak miało się rozsypać. Do tego dochodzi bardzo wysoka zazdrość, spowodowana, między innymi, niskim poczuciem wartości i traumami z przeszłości (byłem bardzo długi czas zdradzany i oszukiwany przez moją ex). Przez to wszystko mój związek od kilku miesięcy intensywnie się sypie. Sądzę, że potrzebuję psychologa.
Czy normalne, że po roku terapii psychodynamicznej czuję się gorzej?
Czy to normalne, że w sumie po wizycie (terapia psychodynamiczna) jest mi od niedawna w jakiś sposób gorzej? Uczęszczam na ten rodzaj terapii od roku i dopiero niedawno, czując że właściwie wszystko przez ten cały czas co chciałam, to wyraziłam, teraz jakby nie wiem co ze sobą zrobić. Przed pójściem do terapeutki nie wiem o czym mówić, w trakcie zawsze wyjdzie jakoś mi łatwo z samej siebie jakiś temat, ale to tak, jakbym mówiła te tematy i one ciągle się zapętlały. Tak, jakby nic się nie zmieniało jak myślę o tym, ale ogólnie to czuję się o wiele lepiej niż rok temu (albo może to działanie zwiększonej dawki leku). Chyba jedynym sposobem na bycie szczęśliwą jest niemyślenie o sobie, teraz do takiego wniosku dochodzę, oraz zajmowanie się tylko pracą. Z drugiej strony boję się, że jakbym zrezygnowała z tej terapii, to odczułabym jednak różnicę i byłoby mi gorzej po pewnym czasie. Próbowałam terapii poznawczo-behawioralnej ale ona do mnie nie przemawiała, bo wyglądała jak lista zadań do wykonania żeby się zmienić, ale mi nic to nie dawało bo czułam jakbym wykonywała jakiś obowiązek względem świata Chciałabym mieć taką motywację do działania i taki spokój na co dzień jaki mam z lekiem (150 mg Velaxin) ale nie bede chyba brać tego leku całe życie.. Potrzebuję porady, jak to zazwyczaj u pacjentów wygląda. Oczywiście też porozmawiam o tym z moim terapeutą
Jak radzić sobie z bólem głowy związanym ze stresem i lękiem?

Witam, mam problem z bólem głowy, od dwóch lat borykam się z nim. Ból obejmuje potylicę, jest to raczej rodzaj tępego bólu, czasami mam zawroty głowy. Przeważnie dzieje się tak, gdy mam kontakt z innymi ludźmi tzn, gdy mam wrażenie, że robię się czerwona na twarzy, to moja zmora życiową niestety. Miałam też problemy rodzinne, które napiętniły lęki, za dużo rozmyślałam i za dużo było zmartwień. W zeszłym roku urodziłam zdrowego chłopca i na czas ciąży bóle głowy minęły i czułam się dobrze, lecz kilka dni po porodzie bóle głowy wróciły i miałam skoki ciśnienia. Dodam, że byłam u psychiatry i przepisał mi leki 5 mg, ale w sumie za dużo nie pomogły. Ciężko się z tym żyje, chciałabym wrócić do tych czasów, co nie było żadnych bólów głowy i zawrotów, i chyba mam wrażenie, że będę musiała się z tym borykać do końca życia. A chciałam bym wrócić do pracy, bo nie jestem osobą leniwa, wręcz pracowitą i cieszyć się z macierzyństwa.

Nic nie mówię u psychologa - paraliżuje mnie strach.
Podczas wizyty u psychologa paraliżuje mnie strach i nie mogę o niczym myśleć ani niczego powiedzieć, chcę po prostu uciec stamtąd jak najszybciej i jak najdalej, nigdy tam nie wracać. Z każdego, nawet najbłachszego powodu (np. ktoś jest zmęczony i powie do mnie, żebym się odczepił) wpadam w płacz. Nikt mnie nie rozumie. Nie uzyskam pomocy, bo wiadomo, że podczas wizyty nic nie powiem.
Mieszkam z osobą, która szydzi, przygląda się i robi zdjęcia, śmieje się z innych - jest mocno narcystyczna. Co się dzieje w głowie takiej osoby? Jak sobie z tym poradzić?
Jak rozumieć zachowanie osoby, która robi mi zdjęcia z ukrycia w trakcie pracy/zajęć. Mieszkamy z nią. Również, np. podczas oglądania filmu kilka razy przyłapałam ją na przyglądaniu się mi (patrzeniu na twarz, sylwetkę, jestem szczupłą osobą). Wiem, że źle mówi o mnie do innych (mówili mi), oczernia mnie i nastawia negatywnie, w towarzystwie też często narzuca swoje zdanie lub umniejsza mi lub innym. Ewidentnie nie pasuje jej, gdy żartuje z innymi i ona wtedy też ma problem, że oni czują się ze mną dobrze i też żartują. Bywa, że krytukuje często wszystkich domowników mówiąc o tym bardzo wzniośle, a gdy jestem w swoim pokoju to śmieje się z nimi (taka skrajność). Zwykle ma ciche dni, po czym słowotok, jak bardzo jej coś nie pasuje. Podsłuchuje, zostawia uchylone drzwi w pokoju. Naśladuje mnie (kupuje takie same rzeczy jakich ja używam, których wcześniej nie używała). Jest dla mnie zwykle niemiła, rozmowa kończy się jej szydzeniem ze mnie(mówienie, że ona kiedyś pracowała na wyższym stanowisku niż ja, że ona to takich rzeczy nie lubi (co ja lubię) i nie ma mi czego zazdrościć, a jednak wygląda to inaczej) Dawno temu zwierzyła mi się, że jest nieszczęśliwa, bo w życiu nic nie osiągnęła. Obsesyjnie dba o wygląd, chodzi na zabiegi, jest też ode mnie trochę starsza. Czasami pyta się o radę co też jest kolejną skrajnością. Jestem spokojną osobą. Staram się z nią nie rozmawiać przez te zachowania, rozmawiam tylko wtedy, kiedy muszę, gdy ona coś mówi, ale czuję od niej taki narcyzm, wywyższanie się, umniejszanie innym, co znacząco mnie odpycha. Dlaczego ona się tak zachowuje? Jak sobie radzić z jej zachowaniem?
Mobbing

Mobbing – definicja, objawy i jak sobie radzić?

Mobbing w pracy to poważny problem wpływający na życie zawodowe i osobiste. Sprawdź, jaka jest definicja mobbingu, objawy, skutki oraz sposoby ochrony przed nim. To pomoże ci lepiej zrozumieć zjawisko i chronić swoje prawa w pracy.