Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak pełnego przeżywania życia i uciekanie w świat fantazji - jak to zrozumieć?

Mam poważny problem z brakiem "przeżywania życia". Zamiast normalnie żyć "zawieszam się", zamykam się w sobie, odpływam w świat fantazji, myśli. Nie potrafię w pełni żyć, zawsze "stoję z boku", nie biorę nawet udziału w rozmowach. Moje życie wygląda jak oglądanie filmu a nie branie w nim udziału. Jestem pracowitym człowiekiem ale nawet podczas pracy zamyślam się, wykonuję pracę instynktownie myśląc o czymś innym. Wychowałem się w porządnej rodzinie, nie doświadczyłem patologii ani przemocy(szkolnej itp też nie). Czy coś mi dolega?
User Forum

Anonimowo

7 miesięcy temu
Marcin Kuszyński

Marcin Kuszyński

Dzień dobry Pani/Pani,

 

Objawy które Pan/Pani opisuje nie są wystarczające aby jednoznacznie wypowiedzieć się w tej sprawie: mogą świadczyć o reakcji ciała na stres, obniżeniu odporności organizmu, niedoboru witamin, rozwoju infekcji, czy choroby. Być może pomocne byłoby zastanowić się, od kiedy objawy występują, co mogłoby mieć wpływ na ich pojawienie się. Zachęcałbym w zaistniałej sytuacji skontaktować się z lekarzem pierwszego kontaktu celem przeprowadzenia badań diagnostycznych, ewentualnie skontaktować się z psychoterapeutą celem pogłębienia wywiadu i ustalenia dalszej ścieżki procesu zdrowienia. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Marcin Kuszyński 

Psycholog, certyfikowany terapeuta TSR, psychoterapeuta w procesie certyfikacji 

7 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Matczyńska

Agnieszka Matczyńska

Zatrzymuje mnie Twój wpis. Szczególnie zdanie: „Czy coś mi dolega?” W mojej perspektywie bardziej wspierające może być pytanie: „Czy potrzebuję być inaczej?” albo „Czy chciał(a)bym przeżywać swoje doświadczenia w inny sposób?

 

To, co opisujesz — zamykanie się w sobie, przeżywanie głównie do wewnątrz, uciekanie w świat fantazji — może mieć wiele znaczeń. Bardzo trudno jest jednak stawiać jakiekolwiek hipotezy na podstawie krótkiego fragmentu z forum, a tym bardziej bez bezpośredniego kontaktu. Nie chciałabym i nie chcę tego robić.

 

Jeśli czujesz, że coś w Tobie domaga się uwagi, jeśli pojawia się potrzeba przyjrzenia się sobie z łagodnością i ciekawością, to może być dobry moment, żeby poszukać wsparcia. Kogoś, kto będzie z Tobą w tym doświadczeniu i pomoże Ci je rozumieć. W Twoim tempie i na Twoich warunkach.

 

Pozdrawiam,

 

Agnieszka Matczyńska

7 miesięcy temu
Jolanta Kmiecicka

Jolanta Kmiecicka

Dzień dobry, 

 

stan, który Pan opisuje przypomina mi objawy zjawiska zwanego dysocjacją lub derealizacją, które polega na uczuciu bycia „z boku” własnego życia, odczuwaniu dystansu do siebie i otoczenia jakby było się obserwatorem, a nie aktywnym uczestnikiem otaczającej rzeczywistości. Może temu towarzyszyć uczucie pustki, lęku, zagubienia, swego rodzaju obcości wobec własnego ciała. Dysocjacja jest częstym mechanizmem obronnym psychiki, często pojawiającym się w odpowiedzi na stres, przeciążenie emocjonalne lub trudności adaptacyjne, choć niekoniecznie muszą to być doświadczenia traumatyczne czy patologia z dzieciństwa. Dysocjacja może objawiać się  m.in. ucieczką w świat myśli i fantazji, o którym Pan pisze. Może objawiać się również odłączeniem się od rzeczywistości podczas wykonywania codziennych czynności, uczuciem bycia „rozdartym” między emocjami, a obserwacją siebie z dystansu. Te objawy, tak jak Pan pisze mogą znacznie utrudniać pełne przeżywanie życia, budowanie relacji i czerpanie satysfakcji. Może Pan być funkcjonalny w aspekcie pracy i obowiązków działając na swego rodzaju autopilocie i jednocześnie odpływać w świat myśli. Oczywiście, to są moje pierwsze myśli po przeczytaniu Pana wiadomości, należałoby jednak szerzej przyjrzeć się problemowi. 

 

Warto rozważyć konsultacje psychologiczną/psychoterapeutyczną, aby zidentyfikować przyczyny tego stanu i dowiedzieć się jak w Pana przypadku radzić sobie z tym problemem. 

 

Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo dobrego, 

mgr Jolanta Kmiecicka, psychoterapeutka, psycholożka, www.procesterapeutyczny.pl 

7 miesięcy temu
Monika Figat

Monika Figat

Dzień dobry,

 

niestety mamy zbyt mało informacji, aby udzielić pełnej odpowiedzi. Od jak dawna zauważa Pan takie odczucie "stania z boku"? To co Pan opisuje jest bliskie dysocjacji/depersonalizacji. Można by było się zastanowić, czy jest jakieś wydarzenie, które zapoczątkowało taki stan rzeczy?

 

Warto rozważyć konsultację ze specjalistą, który pomoże zidentyfikować źródło tych doświadczeń i dobrać odpowiednie wsparcie. Każdy z nas czasem odpływa do świata fantazji i zawiesza się, czasem jako odpowiedź na trudne doświadczenia. Ale jeśli takie poczucie utrzymuje się od dłuższego czasu, to zdecydowanie warto porozmawiać o tym z psychologiem/psychoterapeutą. Np. w terapii ACT dążymy do tego aby w życiu odczuwać więcej witalności i podejmować działania zgodne z wartościami.

 

Więc np. można by było się zastanowić przed jakimi działaniami (które są dla Pana ważne) powstrzymuje Pana taki stan rzeczy? Co Pan robi, gdy odpływa w świat fantazji? Może Pan spróbować "rozrysować" swój problem (np. robiąc. ćwiczenie "mapa życia" - Terapia Akceptacji i Zaangażowania.)

 

Proszę pamiętać, że nawet jeśli obecnie nie widzi Pan wyjścia, to da się to przepracować.

 

Serdeczności i powodzenia

Monika Figat, Psycholog [Warszawa i on-line] | monikafigat.pl

 


 

7 miesięcy temu
Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam uprzejmie,

opisuje Pan swoje życie smutnymi słowami. Czy taki stan odrealnienia trwa długo? Ile Pan ma lat? Kiedy ten stan zaczął Pan odczuwać, w jakich okolicznościach pojawił się po raz pierwszy? Z listu o Panu niewiele wiadomo, ani co Pan robi, ani kim Pan jest. Zatem będzie też troszkę jakby "anonimowa" ta porada.

Nie jest Pan hedonistą, nie cieszy Pana otocznie, przyroda, ludzie. Jest jakiś powód, że ucieka Pan w fantazje. Ale co w nich jest? I dlaczego tak jest? 

Może to, o czym Pan marzy, wcale nie jest nie do osiągnięcia, tylko trzeba by przełożyć swoje fantazje na cele. I te dalekie i te bliskie. Zastanowić się, co chciałby Pan osiągnąć, co dałoby Panu uśmiech na twarzy. Czy Pan jest samotnym człowiekiem, czy ma rodzinę, partnerkę, przyjaciela? 

Nie sądzę, by Panu coś dolegało, a myśli Pan pewnie o jakiejś chorobie psychicznej. Powinien Pan z kimś porozmawiać, spotkać się, pojechać gdzieś, słowem zacząć siebie odkrywać, by dowiedzieć się, dokąd chciałby Pan pójść i może z kim. Poszukiwanie siebie jet bardzo ważne, a odnalezienie to jest szczęście. Czego bardzo Panu życzę. I proszę zamiast wycofywania się z realności, pojść do dobrego terapeuty i porozmawiać.

Pozdrawiam serdecznie

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

7 miesięcy temu
Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

To brzmi jakby Pan chciał żyć pełnią życia i z jakiegoś powodu może to stanowić trudność. Po co przyszło "zawieszenie" do Pana, o jakiej potrzebie chce powiedzieć? Może chroni Pana przed przeżywaniem emocji?  Może Pan potrzebuje dpoczynku od pracy? To co Pan opisuje nie oznacza, że coś Panu dolega, lecz żyje Pan innym życiem. O czym opowiadają Pana fantazje? Na ile realizuje Pan własne cele, a na ile cele porządnej rodziny, w której się Pan wychował? Myślę, że zagadkę warto rozwikłać w rozmowach z terapeutą.

7 miesięcy temu
Wiktoria Waszczuk

Wiktoria Waszczuk

Dziękuję, że o tym napisałeś. To musi być dla Ciebie naprawdę trudne. Mieć poczucie, że życie toczy się jakby “obok”, a Ty obserwujesz je z dystansu, jak widz w kinie, zamiast uczestnika. To doświadczenie może budzić dużo niepokoju i samotności, więc dobrze, że szukasz odpowiedzi i wsparcia.

To, co opisujesz „zawieszanie się”, odpływanie w myśli, trudność z byciem tu i teraz może mieć różne przyczyny. Czasem wiąże się to z przewlekłym stresem, z przeciążeniem, z trudnościami w regulacji emocji, a czasem z mechanizmem odcięcia, który kiedyś mógł chronić, ale teraz zaczyna przeszkadzać. Może to też przypominać objawy związane z dysocjacją lub depersonalizacją - jednak po jednym opisie trudno jednoznacznie stwierdzić, co dokładnie się dzieje.

Jeśli masz przestrzeń, rozważ spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą. Już samo opowiedzenie komuś o tym potrafi dać dużą ulgę, a specjalista pomoże zrozumieć mechanizmy, które za tym stoją.
Nie jesteś w tym sam i są realne sposoby, żeby sobie pomóc.

Pozdrawiam,
psycholog Wiktoria Waszczuk

7 miesięcy temu
Karolina Rak

Karolina Rak

Dzień dobry,

 

Umysł, który wędruje i nas wciąga w myśli to zjawisko, którego w pewnym stopniu doświadcza każdy z nas. Jednak to co Pan opisuje utrudnia codzienne funkcjonowanie i satysfakcję z życia. Żeby rzetelnie odpowiedzieć Panu na pytanie, z czego może wynikać ten problem, z całą pewnością musiałabym przeprowadzić z Panem wywiad, tak by dobrze zrozumieć co sprawia, że myśli zaprzątają tak dużą część Pana życia. Może to być objaw pewnych zaburzeń jak zaburzenia lękowe, ADHD, depresja i inne, może to być również trudność która występuje samodzielnie. Dlatego zaproponuję Panu pewną technikę, którą może Pan wdrożyć na własną rękę i sprawdzić jej skuteczność, jednak zachęcam też do konsultacji ze specjalistą. 

Jedną z najlepszych metod na "wyjście ze swojej głowy", jest powrót uwagi do chwili obecnej - możemy to osiągnąć poprzez skierowanie uwagi na odczucia z ciała lub otaczający nas świat. W pierwszej wersji może Pan raz na jakiś czas, co najmniej raz dziennie zatrzymać się na parę sekund w tym co Pan robi i postarać się przeskanować swoje ciało, zobaczyć jak się Pan czuje, poczuć jakiś jeden wybrany ruch ciała, przyjrzeć się np swojej dłoni, kiedy wykonuje ona jakiś ruch. Drugi sposób to przekierowanie swojej uwagi do wszystkich 5 zmysłów - przyjrzenie się 5 rzeczom, które Pan widzi, usłyszenie 4 dźwięków, poczucie 3 tekstur dotykiem, 2 zapachów i jednego smaku. Są to techniki pomagające wrócić do tu i teraz, a kiedy będzie Pan je praktykował regularnie mogą pomóc w lepszej uważności. 

Jednak tak jak wspomniałam może być to niewystarczające by poradzić sobie z trudnością - wówczas zachęcam do wizyty u psychologa lub psychoterapeuty.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Rak 

Psycholożka i psychoterapeutka in spe

7 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć. To brzmi jak sposób, w jaki Twój układ nerwowy nauczył się działać, żeby radzić sobie z napięciem czy emocjami, nawet jeśli nie pamiętasz żadnych "wielkich" traum. Takie zawieszanie się, fantazjowanie, trudność w uczestniczeniu w rozmowach bywa formą odcięcia się od tu i teraz. Da się z tym pracować. Zwykle pomaga terapia, do której Cię zachęcam. Może też pomóc, jeśli zastanowisz się kiedy po raz pierwszy zauważyłeś u siebie to "odpływanie"? Czy ono daje Ci ulgę, czy bardziej Cię męczy? Czy masz momenty, w których czujesz się naprawdę obecny? Pozdrawiam Cię serdecznie,

 

Justyna Bejmert

psycholog

7 miesięcy temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, to, co opisujesz, bardzo przypomina stany depersonalizacji/derealizacji - poczucie, że życie „dzieje się obok”, a Ty je tylko obserwujesz. Nie musi to wynikać z traum czy przemocy; często pojawia się przy długotrwałym stresie, lęku, przeciążeniu, silnym życiu wewnętrznym albo jako mechanizm odcinania się od emocji. „Odpływanie” w fantazje bywa sposobem regulowania napięcia, ale z czasem zaczyna przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu. Takie doświadczenia są częstsze, niż się wydaje, i da się je skutecznie leczyć. Warto skonsultować się z psychoterapeutą lub psychiatrą, bo problem jest przewlekły i wpływa na codzienność. Pomagają też techniki uziemienia (skupienie na bodźcach tu i teraz) i trening uważności, które zmniejszają poczucie odrealnienia. To nie znaczy, że coś jest z Tobą „nie tak”, po prostu Twój układ nerwowy radzi sobie w taki sposób i potrzebuje wsparcia, żeby wrócić do pełniejszego przeżywania życia.

7 miesięcy temu
Dagmara Kubik

Dagmara Kubik

To, co Pan/Pani opisuje — poczucie  „stania obok własnego życia”, odpływanie w myśli, trudność w pełnym uczestniczeniu w relacjach — może być bardzo obciążające. Wiele osób doświadcza podobnego odcięcia, nawet jeśli nie przeżyły wyraźnych traum czy trudnych sytuacji rodzinnych.

Takie „zawieszanie się” bywa sposobem, w jaki psychika chroni przed napięciem czy trudnymi emocjami. To nie musi oznaczać niczego „złego”, ale może wskazywać na mechanizmy, które warto bliżej zrozumieć.

Na podstawie krótkiej, pisemnej wiadomości nie da się postawić diagnozy ,natomiast z takim doświadczeniem można pracować w terapii, stopniowo ucząc się wracać do kontaktu ze sobą i z otoczeniem oraz rozumieć, skąd bierze się ten dystans.

To, że Pan/Pani zauważa problem i szuka pomocy, jest już istotnym krokiem w stronę zmiany. 



 

7 miesięcy temu
Maria Pyziak

Maria Pyziak

Rozumiem, że to, co Pan opisuje, to poczucie "zawieszania się" i oddzielania od życia. Może to wynikać ze stosowania strategii unikania, być może z obawy przed trudnymi emocjami czy poczuciem niepewności. Choć na poziomie intelektualnym funkcjonuje Pan zwyczajnie, emocjonalnie może czuć się Pan wycofany i "na autopilocie". Takie strategie, jak nadmierne rozmyślanie czy wycofanie, mogą dawać poczucie kontroli, ale również prowadzą do poczucia oddzielenia od życia. Ważne jest, by zrozumieć ten mechanizm i stopniowo zacząć wracać do pełniejszego zaangażowania w codzienność i przeżywanie emocji. Z pomocą odpowiednich narzędzi, jak np. uważność, można nauczyć się być bardziej obecnym w "tu i teraz". W zrozumieniu i poradzeniu sobie z opisanymi trudnościami może być pomocna psychoterapia poznawczo- behawioralna lub terapia schematu.

7 miesięcy temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry!

 

To, co Pan opisuje (poczucie „stania obok własnego życia, odpływanie w myśli, trudność w byciu obecnym w rozmowach i wykonywanie wszystkiego jakby automatycznie) nie jest czymś rzadkim i nie świadczy o tym, że „coś z Panem jest nie tak”. Takie doświadczenia mogą pojawiać się u osób bardzo wrażliwych, przeciążonych stresem, przeżywających dużo wewnętrznie albo mających tendencję do odcinania się od emocji. Nie musi to oznaczać żadnej diagnozy, ale jest sygnałem, że warto się temu przyjrzeć, bo na dłuższą metę takie funkcjonowanie bywa wyczerpujące. Psychoterapia może bardzo pomóc, szczególnie w pracy nad tym, żeby wrócić do kontaktu z emocjami, ciałem i „tu i teraz”.

 

Pozdrawiam,

Weronika Wardzińska

 

7 miesięcy temu
Edyta Tabor

Edyta Tabor

W mojej ocenie nie mówimy o derealizacji, o czym czytam w większości pozostałych komentarzy, a o obniżonym nastroju i overthinkingu. Za mało informacji, aby wskazać powody, ale przyjrzałabym się przekonaniom kluczowym i zniekształceniom poznawczym. Polecam wizytę o psychoterapeuty, który pomoże odszukać sedno problemu i wesprze w przeformułowaniu myśli na bardziej adaptacyjne. Trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam. 

7 miesięcy temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że opisuje Pan swoje doświadczenia. 

To, co Pan przeżywa tj. poczucie „stania z boku”, trudność w byciu obecnym i częste odpływanie w myśli może być zaproszeniem do przyjrzenia się temu bliżej. Takie stany zdarzają się u osób, które przez dłuższy czas mierzą się z napięciem, silnym życiem wewnętrznym lub przeciążeniem emocjonalnym.

Warto się przyjrzeć tym stanom, które Pan doświadcza w rozmowie ze specjalistą psychologiem lub terapeutą.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca kariery

7 miesięcy temu

Zobacz podobne

Niekomfortowa rozmowa - czuję się źle.

Opiszę przykładową rozmowę z osobą, przy której zawsze się czuję niekomfortowo. Powiedzcie mi dlaczego. 

Nazwijmy ją ,,kujon”. Uczy się bardzo dobrze, nie chcę ją obrażać, ale pokazać zarys jej postawy. Wchodzę na piętro skręcam w bok i widzę ją, jak przebiera dokumenty na różne kupki. Już nie pierwszy raz zresztą. Mówię ,,Hejka”, ona ,,Cześć”, ale tak w niehumorze i siadam obok niej. Nagle ona wyskakuje z szybkim pytaniem ,,Masz to?” . Ja na to ,,Mam, ale jedną wersję”, bo widzę, że to kserówki z poprzednich zajęć, a pamiętałam, że mają być trzy razy skserowane niektóre strony, aby uzupełnić wszystkie możliwe dowody na zagadnienia. Ona na to ,,Jak jedną wersję?” A ja ,,Normalnie, jedną tylko wydrukowałam. Bo wiem, że miały być trzy w niektórych stronach.” Myliłam się. Nie o to mnie pytała. Mówi do mnie ,,Czy masz uzupełnione?” -,,Ale co? Te kartki?” - ,,Tak, o tu np. i czy wiesz co to znaczy 😨 bo ja nie mam tego (panika)” - ,,A to na dzisiaj?” - ,,A nie na dzisiaj?” xdddd co to wogóle za pytanie, wyklucza swoją wiedzę, bo ja pytam osobę, która przekonana, że na dzisiaj, pyta się mnie czy na dzisiaj 🤭- odpowiadam ,,My się nawet za to nie zabierałyśmy?” - ,,A to Ty nie robisz sama? (nie z świętą krową, jak można tylko w parach/trójkach). - ,,Nie, z Marzeną i jeszcze tego nie robiliśmy.” - ,,Nic a nic? + śmiech” - ,,No nie” . Nie zrobiliśmy, bo Marzena jest leniwa. ,,A czy to na dzisiaj?” pytam jeszcze raz, bo mnie nastraszyła - ,,Ja nie wiem czy ktokolwiek będzie miał. Ja mam. Zobacz.” W tej chwili zachciało mi się wydmuchać nos, więc mówię, że ,, Przepraszam Cię na chwilkę, ale idę wysmarkać się w toalecie haha”. A ona OMG! 😂 ,,Zamęczam Cię. Już Ci nie przeszkadzam. + uśmieszek. - ,Nie zamęczasz mnie, zaraz przyjdę”. Ona ,,Ja Ci dam husteczkę”, daje mi ja jej dziękuję. 

Przeglądam jej pracę z niechęcią, bo w końcu,co mnie to interesuje, ale nie będę jej przykrości robić. I pytam czy będzie prezentować, ona, że nie. Pytam czy jest z kimś? A ona, że jakby to mogła być sama, jak można tylko w dwójkach i trójkach xd 😂 

Teraz zaczyna obgadywać jedną osobę, która w jej mniemaniu za mało się stara w tej pracy. Później dochodzą inni, a ona chwali się ta pracą i mówi że będzie prezentować. Po prezentacji babka ją chwali, a inni chcą zobaczyć jej pracę, ja też biorę jej pracę do rąk i chcę obejrzeć, ale ona mówi,, Możesz, ale szybko bo ja bardzo się śpieszę…” po mnie przekazuje pracę innym i już tak nie mówi. 

Co o tym sądzić? Proszę wybaczyć gramatykę. Czuję się w rozmowach z tą osobą, taka jakaś zdeprecjonowana…. xd

Jako dorosły mężczyzna przebieram się za osobę w ciąży. Czy to normalne?
Witam serdecznie. Jestem mężczyzną i od dziecka podobają mi się brzuchy ciążowe i sam też się tak przebieram od kilku lat. Czy to normalne, że mam takie skłonności? Mogę odpowiedzieć na dodatkowe pytania.
Czy psychoterapia powinna wyglądać tak, że sama dochodzę do przyczyny wszystkich swoich stanów?
Czy psychoterapia powinna wyglądać tak, że sama dochodzę do przyczyny wszystkich swoich stanów? Że mimo, że mówię wprost, jakimi obowiązkami niedostosowanymi do wieku byłam obciążona, jako dziecko, jak musiałam i muszę wysłuchiwać rodziców, doradzać im i dbać o nich, to hasło, że była i jest to parentyfikacja i tak musi paść z moich ust? Jest to jeden z przykładów, ale mogłabym wymieniać dalej. Nie wiem czy jest to kwestia tego konkretnego terapeuty, czy problemem jestem, jak zwykle ja. Nie ukrywam, zawsze przychodzę na sesję przygotowana, w dodatku, że starannie ułożonym planem spotkania w głowie i z odpowiedziami, które sama odnalazłam. Terapeuta właściwie wyłącznie mi przytakuje. Być może przez swoją nadmierną potrzebę kontroli i wszechobecną samowystarczalność przejmuję prowadzenie spotkania. Czy terapeuta widząc, jak sobie radzę, może po prostu zostawiać mi pole do popisu, a tym samym dawać motywację do dalszych poszukiwań odpowiedzi, czy świadczy to jednak źle o przebiegu tych spotkań?
Witam, od kilku lat zmagam się prawdopodobnie z depresją, chociaż sam do końca nie wiem, co mi jest.
Witam, od kilku lat zmagam się prawdopodobnie z depresją, chociaż sam do końca nie wiem, co mi jest. Pomimo prób podejmowania aktywności fizycznej, odstawienia alkoholu i nikotyny, większość czasu odczuwam zmęczenie, niechęć, brak chęci do życia. Często zmieniałem lub traciłem pracę, a ostatnimi czasy więcej dnia spędzam w łóżku. Staram się robić wysiłek fizyczny 3 x w tygodniu, rzadko sam robię sobie potrawy, często mam brak apetytu i czuje się jak na granicy. Nie chce mi się żyć, ale jednocześnie nie chce umierać. To wszystko sprawia, że trudno mi się odnaleźć i poruszać. Czytanie książek, oglądanie filmów, słuchanie muzyki, granie w gry pływanie, wszystko, co mi przynosiło radość, teraz nie odczuwam tej radości i trudno mi się skupić na jednej rzeczy. Z dynamicznego pozytywnego chłopaka stałem się zmęczony życiem i bezsilnością człowiekiem. Życie personalne i finanse mi się przez to zawaliły. Czy mogę z tego wyjść lub uzyskać jakąś pomoc finansową? Problem jeszcze polega na tym, że pracowałem za granicą w UK i 2 lata temu wróciłem do Polski. Od tamtej pory nie podjąłem pracy, bo nie byłem w stanie ze względu na swoje problemy zdrowotne, bezsenność itd. Dziękuję za każdą odpowiedź. Nie wiem, gdzie zacząć, ale postanowiłem tutaj.
Czy terapeuta psychodynamiczny może oceniać decyzję o dodatkowej terapii CBT?
Dzień dobry. Jestem w terapii psychodynamicznej od dwóch lat. Niestety mam bardzo duże problemy z stanami lękowymi, które uniemożliwiają mi funkcjonowanie do tego kompletny brak możliwości regulacji emocji, duża wybuchowość na zmianę że stanami depresyjnymi. Biorę też leki od psychiatry. Postanowiłem zasięgnąć konsultacji, pomocy u terapeuty cbt żeby jakoś zapanować nad tymi objawami na już. Mojej obecnej terapeutce powiedziałem o tym po dwóch spotkaniach cbt. Chyba z powodu jakiejś obawy reakcji. No i obecna terapeutka nie przyjęła tego dobrze, zaczęła powtarzać że ją oszukałem, była poddenerwowana. Ja po prostu chciałem zadbać o siebie, ulżyć sobie, w końcu powiedzieć o tym ale zamiast zrozumienia lub dotarcia czemu tak postąpiłem zostałem nazwany oszustem, oceniony. Czy taka postawa terapeutki jest dopuszczalna, zgodna z nurtem psychodynamicznym?
wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.