Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak satysfakcji z zawodu księgowego i potrzeba zmiany kariery zawodowej

BRAK POCZUCIA SPRAWCZOŚCI. Nienawidzę księgowości, wykonuję ten zawód od kilku lat i wybrałam go w sumie nie wiem dlaczego. Po prostu było we mnie poczucie, że potrzebuję jakiś studiów, jakiegoś zawodu. Lubiłam matematykę i jakoś trafiło na księgowość. Byłam bardzo niedojrzała, dalej jestem, mimo że mam prawie 31 lat, ale wiem, że to nie jest zawód, który chcę wykonywać. Męczy mnie, potrzebuję wolności, potrzebuję realizować swoją kreatywną duszę, boję się wielu rzeczy, ale wiem, że pragnę czegoś innego w życiu, ale... nadal tkwię w księgowości. Jedyne co zmieniałam to miejsca pracy. Codziennie marzę, żeby mnie zwolnili, bo myślę, że to będzie sygnał dla mnie do zmian. Jednak nie zwalniają mnie, bo... mimo wszystko bardzo dobrze radzę sobie w tym zawodzie. Kreatywność pozwala mi na świetne manewrowanie w programie, umiem niezbędny do pracy angielski i po prostu mimo niechęci umiem jakoś wykonać swoje obowiązki. Wiele osób chwali moją pracę i jeszcze mówi mi, że urodziłam się do pracy w księgowości, a to... nie jest dla mnie. Teraz jeszcze w obecnej pracy przekroczyłam 3 lata pracy i mam już 3-miesięczny okres wypowiedzenia. Cierpię... Prawda jest taka, że cierpię. A jeszcze obecny KSEF i związane z nim zmiany mnie wykańczają. Wiem, że oszukuję siebie, zostając tu. Wiem, że życie jest tylko jedno. Wiem, że już raz praca doprowadziła mnie do depresji (ten okres trwał ok pół roku). A mimo to dalej tu siedzę :(

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Dziękujemy za wiadomość. Warto pamoętać, iż to, że Pani pracuje w księgowości, nie oznacza, że jest to zawód dla Pani na całe życie. Ważne jest, że Pani dostrzega swoje potrzeby i granice, to dojrzałe spojrzenie na siebie.

Cierpienie, które Pani odczuwa, to sygnał, że warto powoli zacząć odzyskiwać poczucie sprawczości i małymi krokami kierować się w stronę życia, którego Pani pragnie. Nawet niewielki ruch w tym kierunku jest ważny i ma znaczenie.

 

Warto zadać sobie pomocne pytania:

Co mogłoby się wydarzyć, gdyby Pani zrobiła pierwszy mały krok w stronę swojej kreatywności, nawet jeśli nie od razu zmieni zawodu?

 

Jak wyglądałoby dla Pani życie zawodowe, w którym praca daje poczucie sensu i radości a nie tylko obowiązku?

 

Co teraz, choćby w bardzo małym zakresie, może Pani zrobić dla siebie aby poczuć większą sprawczość i wolność w codziennym życiu?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 

sytuację, którą pani opisuje widzę jako przejmujący opis bycia w pułapce własnych kompetencji. Fakt, że jest Pani chwalona za pracę, której Pani nienawidzi, sprawia, że otoczenie zamiast wspierać Panią w zmianie, nieświadomie zachęca Panią do trwania w cierpieniu. Czekanie na zwolnienie to mechanizm, który w pewien sposób pozwala uniknąć lęku przed podjęciem samodzielnej decyzji, jednak oddawanie kontroli nad swoim życiem w ręce losu tylko pogłębia poczucie bezradności i pustki. Trzymiesięczny okres wypowiedzenia oraz wspomniane przez Panią zmiany w przepisach mogą wydawać się teraz barierą nie do przejścia, ale w rzeczywistości są sygnałem, że Pani organizm mówi już teraz „dość” i domaga się życia zgodnego z Pani kreatywną naturą. Proszę spróbować spojrzeć na swoje umiejętności: angielski, logiczne myślenie i kreatywność. To tak na prawdę narzędzia, które może Pani zabrać ze sobą do zupełnie innego świata, nie czekając na zewnętrzne przyzwolenie, by w końcu zacząć oddychać.


Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry Pani, 

w Pani wiadomości słychać jednocześnie bardzo duże cierpienie i zmęczenie księgowością, ale też dużą jasność, że pragnie Pani życia z większą wolnością i kreatywnością. To, że mimo niechęci potrafi Pani dobrze pracować, uczyć się zmian, poruszać w programach, używać angielskiego i utrzymywać się w pracy, pokazuje sporą sprawczość i zasoby, nawet jeśli dziś Pani ich tak nie czuje.  

Gdyby Pani miała nazwać swoją największą nadzieję związaną z tym, że o tym Pani mówi: co musiałoby się zmienić, żeby mogła Pani powiedzieć, że „zaczyna się” dla Pani lepszy kierunek? I co byłoby pierwszym, małym, zauważalnym znakiem w codzienności że nie tkwi już Pani w miejscu? Pani słowa pokazują że mimo obciążenia nadal Pani się trzyma — zatem co Pani pomaga przetrwać kolejne dni?

To, że Pani mówi o depresji jest ważnym sygnałem troski o siebie. Jeśli Pani czuje, że „już Pani nie daje rady”, warto, żeby nie zostawała Pani z tym sama i miała Pani stałe wsparcie specjalistów.

Cezary Szadkowski

Cezary Szadkowski

Dzień dobry

 

Warto byłoby się skonsultować ze specjalistą, ponieważ mam wrażenie, że czuje się Pani przyblokowana i nie jest w stanie zrobić żadnego kroku. Niestety depresja o której Pani wspomniała jest kolejnym argumentem, żeby zastanowić się nad taką konsultacją, bo ciało ponownie wysyła sygnał, że ma już powoli dość.

 

Jest Pani niedobrze w obecnej pracy i się Pani w niej męczy, ale lęk lub coś innego Panią paraliżuje przed podjęciem decyzji, żeby zacząć żyć po swojemu i na swoich zasadach. Być może stąd oczekiwanie, że jak Panią zwolnią, bo wtedy to „oni” podejmą decyzję a nie Pani.

 

Jeśli nie jest Pani jeszcze zdecydowana na konsultację ze specjalistą i chciałaby to sobie sama poukładać to warto zacząć od 2 rzeczy: zastanowienia się, co chciałabym robić i czego się obawiam, jeśli odejdę.

 

Pozdrawiam serdecznie

Cezary Szadkowski

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani,

w tym, co Pani opisuje słychać rozdźwięk między tym, w czym Pani jest dobra, a tym, czego Pani naprawdę potrzebuje. To, że dobrze radzi sobie Pani w księgowości, nie oznacza, że musi Pani w niej zostać. Marzenie o tym, by ktoś „zdecydował za Panią” (np. przez zwolnienie, o którym Pani wspomina), często wynika z lęku przed wzięciem sprawczości we własne ręce, a nie z braku świadomości.

Warto zatrzymać się przy pytaniu, co dokładnie Panią powstrzymuje przed zmianą i czy pozostawanie w pracy, która doprowadziła do depresji, nie jest dziś dla Pani zbyt dużym kosztem. Sprawczość nie musi oznaczać nagłej rewolucji, ale uznanie, że ma Pani prawo chcieć czegoś innego i krok po kroku to sprawdzać.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Dzień dobry,

czytając Pani wiadomość, odnoszę wrażenie, że zawodowo jest Pani w miejscu, które nie dość, że nie sprawia Pani przyjemności i nie daje zawodowego spełnienia, to jeszcze powoduje cierpienie. Jest Pani w bardzo młodym wieku patrząc na zawodowy staż i to, że zaczęła Pani pracę w księgowości nie oznacza, że musi Pani ją kontynuować do emerytury. Wiele osób w Pani, a także w starszym wieku, decyduje się na zmianę zawodu na taki, który będzie dla nich bardziej interesujący z różnych względów. Może warto rozważyć taką decyzję także w Pani przypadku. W tym celu najlepiej skorzystać z procesu coachingowego i/lub doradztwa zawodowego. Coach/ doradca zawodowy to osoby, które najlepiej Panią wesprą w zawodowej zmianie. 

 

Z pozdrowieniami

Iwona Chrzanowska

Psycholog | Psychotraumatolog | Coach

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

To, co czujesz, jest zrozumiałe i ważne. Warto porozmawiać z psychologiem i doradcą zawodowym, aby bezpiecznie przyjrzeć się swoim możliwościom i krok po kroku znaleźć drogę do życia, które naprawdę Cię satysfakcjonuje.

Składanowska Daria 

Zobacz podobne

Cierpię, ilozuję się, nie chcę istnieć.
Świat stał mi się obojętny, po 2 latach płaczu od paraliżu, stałem się pusty w środku, nie chcę istnieć, lecz nie wiem jak umrzeć. Cierpię fizycznie i psychicznie, w samotności, odizolowany od ludzi.
Dzień dobry. Mam 13 lat oraz mam problem z atakami paniki.
Dzień dobry. Mam 13 lat oraz mam problem z atakami paniki. Od ponad roku doświadczam silnych napadów paniki. Wszystko zaczęło się w marcu 2022 roku. Pamiętam, że był to poniedziałek a na następny dzień bardzo nie chciało mi się iść do szkoły. Nagle zaczęło mi bardzo szybko bić serce. Zacząłem się denerwować, tętno było nadmiernie wysokie i nie wiedziałem, jak to opanować. Na myśl przychodziły mi dziesiątki złych myśli. Był to mój pierwszy atak paniki, więc był on o wyjątkowym nasileniu. Moja mama z bezradności zawiozła mnie do szpitala, było już późno, więc się trochę uspokoiłem i spędziłem noc w szpitalu. Mimo to, na następny dzień wciąż towarzyszyło mi poddenerwowanie. Następnie systematycznie co dwa/trzy tygodnie, regularnie występowały u mnie podobne ataki. W końcu postanowiłem pójść do psychologa, który nieco mnie uspokoił. Niestety około trzech miesięcy później (w lato) zaczęły mi dokuczać różne natręctwa myśli. (Miałem już podobne wcześniej ale nie o takich nasileniu). Były one różne, najwcześniej pojawiały się takie, aby wziąć nóż i zrobić sobie coś złego lub komuś innemu. Występowały takie, które kazały mi przestać oddychać. Moje natręctwa oraz stany lękowe lekko się uspokoiły mniej/więcej w listopadzie zeszłego roku, ale mimo to wciąż się pojawiały (lecz w mniejszym nasileniu). Przestałem wtedy również chodzić do psychologa, bo zacząłem czuć, że Pani psycholog pawała do mnie toksycznością i nie czułem się dobrze na jej wizytach. Wszystko było w miarę dobrze, aż do teraz. Moje stany lękowe oraz natręctwa powróciły. Pojawiły się też nowe, które ciężko mi wytłumaczyć. Na przykład czuję, że mam zatkaną jedną dziurkę w nosie lub w uchu i mnie to drażni mimo to, że robiłem różne badania, które nic nie wykazały. Ponownie zapisałem się do psychologa, ale innego. Ta Pani jest bardzo miła, ale nie czuję zmiany po wizytach z nią. Bardzo się boje i nie wiem co zrobić, czuje, że nikt nie jest w stanie mi pomóc i niebawem stanie się najgorsze. Wczoraj i przedwczoraj miałem napady paniki, dzisiaj również. Nie mam pojęcia, jak to opanować, w internecie nigdzie nie jest napisane o podobnych natręctwach, jakie ja mam. Boje się, że to nigdy nie przejdzie i będę tak miał do końca życia. Może mieć wpływ na to moja choroba. Kiedyś, jak miałem 5 lat, leżałem dwa lata w szpitalu, gdyż miałem guza mózgu. W tym czasie nie przejmowałem się tym bardzo, ale z perspektywy czasu, bardzo bym nie chciał do tego wrócić. Próbowałem różnych medytacji, głębokich oddechów lub relaksujących piosenek, aczkolwiek pomagają mi one tylko na chwilę, a później dalej się denerwuje. Czasem moje napady mają tak wielkie nasilenie, że muszę brać tabletki uspokajające (wiem, że nie powinienem, ale inaczej nie mogę wytrzymać). Bardzo proszę o szybką pomoc, ponieważ boje się o moje zdrowie psychiczne. Jestem młody, powinienem się rozwijać i cieszyć z życia, a nie ciągle zamartwiać, ale nie wiem jak to opanować. Bardzo, bardzo proszę o pomoc, nie wiem co zrobić, aby raz na zawsze pozbyć się moich lęków oraz natręctw.
Czuję się mało wartościowy i brak mi chęci do życia - obawy przed wizytą u psychologa
Jestem osobą mało wartościową , bardzo wstydzę się i brzydzę się często siebie , nie mam chęci do dalszego życia. Nauka , rodzina i przyjaźń mnie męcząc. Nie mam się komu wygadać a nie pójdę do psychologa ponieważ boje się i nie wiem co mówić
Związek i presja emocjonalna po stracie bliskiej osoby - jak radzić sobie z reakcją partnera?
Witam Od 2.5 tygodnia jestem w związku, lecz coraz bardziej mam wrażenie, że to idzie w złym kierunku. Jestem WWO, dlatego czasem mam ochotę po prostu się wycofać niż powiedzieć co mnie zabolało. Niedawno moja koleżanka z pracy zmarła co bardzo mnie dotknęło i ciężko mi z tym. Mój chłopak także ją znał i spytał się czy pójdę na pogrzeb. Powiedziałam, że się zastanowię bo jest mi z tym ciężko (nie powiedziałam że nie) to zaczął mówić, że powinnam iść z samego szacunku, że normalni ludzie by poszli. Odcięłam się mówiąc że potrzebuje przestrzeni. Napisał po 3 dniach mówiąc że go ignoruje, powiedział że nie mam empatii, przeklinał, porównał mnie do dziewczyny koleżanki, że ona bardziej się martwii niż ja. Że uciekam, izoluje się zamiast pogadać, a samo to że wcześniej pisałam że potrzebuje przestrzeni. Że mam się zastanowić jak go traktuje. Przez całą kłótnie nie słuchał tego co mówię. Mówiłam o swoich emocjach, a on szedł w obronę zamiast zrozumieć. Wywierał na mnie presję, naciskał.. Rozumiem, że jemu też ciężko, ale to nie fair by mnie tak traktować. Zawsze gdy nie jest po jego myśli to idzie w obronę, że ma być tak jak on chce. Ma gdzieś to że nie chce czegoś zrobić. Zaczynam powoli myśleć że to ja jestem w tym wszystkim problemem, bo nie potrafię komunikować wprost swoich emocji.
Paraliżujący lęk przed podejmowaniem decyzji - jak sobie poradzić?

Cześć,

Nie wiem, od czego zacząć, bo mam taki chaos w głowie. 

Każda decyzja, nawet mała pierdoła, staje się dla mnie jak Mount Everest. Wybór nowej pracy, weekendowe plany, a nawet to, co zjem na obiad — wszystko to paraliżuje mnie do granic absurdu. Ciągle biję się z myślami: a co, jeśli to zły wybór?, a co, jeśli potem będę żałować? Zamiast czuć się spokojnie, czuję, jakbym była uwięziona w pętli niekończących się analiz i lęków.

Mam wrażenie, że to już nie jest normalne. 

Zastanawiam się, czy to jakiś rodzaj fobii, bo to zaczyna naprawdę wpływać na moje życie — i to w bardzo negatywny sposób. 

W pracy czuję, że stoję w miejscu, w domu jestem ciągle zmęczona tym myśleniem i analizowaniem, co oczywiście wpływa na moich bliskich.

Jak sobie z tym poradzić? Nie wiem, czy terapia to jedyne wyjście, ale chciałabym odzyskać jakoś kontrolę. 

Czy naprawdę można przestać tak się bać podejmowania decyzji, czy to wymaga długiego procesu? Błagam, podzielcie się czymś, co może pomóc. 

 

Kasia

pracoholizm

Pracoholizm - przyczyny, objawy i skuteczne metody wsparcia

Praca pochłania cię bez reszty? Trudno ci się od niej oderwać nawet po godzinach? Możesz być pracoholikiem. Poznaj przyczyny, skutki i metody leczenia tego zjawiska. Dowiedz się, jak rozpoznać pracoholizm i odzyskać równowagę życiową.