Left ArrowWstecz

Brak satysfakcji z zawodu księgowego i potrzeba zmiany kariery zawodowej

BRAK POCZUCIA SPRAWCZOŚCI. Nienawidzę księgowości, wykonuję ten zawód od kilku lat i wybrałam go w sumie nie wiem dlaczego. Po prostu było we mnie poczucie, że potrzebuję jakiś studiów, jakiegoś zawodu. Lubiłam matematykę i jakoś trafiło na księgowość. Byłam bardzo niedojrzała, dalej jestem, mimo że mam prawie 31 lat, ale wiem, że to nie jest zawód, który chcę wykonywać. Męczy mnie, potrzebuję wolności, potrzebuję realizować swoją kreatywną duszę, boję się wielu rzeczy, ale wiem, że pragnę czegoś innego w życiu, ale... nadal tkwię w księgowości. Jedyne co zmieniałam to miejsca pracy. Codziennie marzę, żeby mnie zwolnili, bo myślę, że to będzie sygnał dla mnie do zmian. Jednak nie zwalniają mnie, bo... mimo wszystko bardzo dobrze radzę sobie w tym zawodzie. Kreatywność pozwala mi na świetne manewrowanie w programie, umiem niezbędny do pracy angielski i po prostu mimo niechęci umiem jakoś wykonać swoje obowiązki. Wiele osób chwali moją pracę i jeszcze mówi mi, że urodziłam się do pracy w księgowości, a to... nie jest dla mnie. Teraz jeszcze w obecnej pracy przekroczyłam 3 lata pracy i mam już 3-miesięczny okres wypowiedzenia. Cierpię... Prawda jest taka, że cierpię. A jeszcze obecny KSEF i związane z nim zmiany mnie wykańczają. Wiem, że oszukuję siebie, zostając tu. Wiem, że życie jest tylko jedno. Wiem, że już raz praca doprowadziła mnie do depresji (ten okres trwał ok pół roku). A mimo to dalej tu siedzę :(

User Forum

Anonim

4 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Dziękujemy za wiadomość. Warto pamoętać, iż to, że Pani pracuje w księgowości, nie oznacza, że jest to zawód dla Pani na całe życie. Ważne jest, że Pani dostrzega swoje potrzeby i granice, to dojrzałe spojrzenie na siebie.

Cierpienie, które Pani odczuwa, to sygnał, że warto powoli zacząć odzyskiwać poczucie sprawczości i małymi krokami kierować się w stronę życia, którego Pani pragnie. Nawet niewielki ruch w tym kierunku jest ważny i ma znaczenie.

 

Warto zadać sobie pomocne pytania:

Co mogłoby się wydarzyć, gdyby Pani zrobiła pierwszy mały krok w stronę swojej kreatywności, nawet jeśli nie od razu zmieni zawodu?

 

Jak wyglądałoby dla Pani życie zawodowe, w którym praca daje poczucie sensu i radości a nie tylko obowiązku?

 

Co teraz, choćby w bardzo małym zakresie, może Pani zrobić dla siebie aby poczuć większą sprawczość i wolność w codziennym życiu?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 

sytuację, którą pani opisuje widzę jako przejmujący opis bycia w pułapce własnych kompetencji. Fakt, że jest Pani chwalona za pracę, której Pani nienawidzi, sprawia, że otoczenie zamiast wspierać Panią w zmianie, nieświadomie zachęca Panią do trwania w cierpieniu. Czekanie na zwolnienie to mechanizm, który w pewien sposób pozwala uniknąć lęku przed podjęciem samodzielnej decyzji, jednak oddawanie kontroli nad swoim życiem w ręce losu tylko pogłębia poczucie bezradności i pustki. Trzymiesięczny okres wypowiedzenia oraz wspomniane przez Panią zmiany w przepisach mogą wydawać się teraz barierą nie do przejścia, ale w rzeczywistości są sygnałem, że Pani organizm mówi już teraz „dość” i domaga się życia zgodnego z Pani kreatywną naturą. Proszę spróbować spojrzeć na swoje umiejętności: angielski, logiczne myślenie i kreatywność. To tak na prawdę narzędzia, które może Pani zabrać ze sobą do zupełnie innego świata, nie czekając na zewnętrzne przyzwolenie, by w końcu zacząć oddychać.


Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

4 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry Pani, 

w Pani wiadomości słychać jednocześnie bardzo duże cierpienie i zmęczenie księgowością, ale też dużą jasność, że pragnie Pani życia z większą wolnością i kreatywnością. To, że mimo niechęci potrafi Pani dobrze pracować, uczyć się zmian, poruszać w programach, używać angielskiego i utrzymywać się w pracy, pokazuje sporą sprawczość i zasoby, nawet jeśli dziś Pani ich tak nie czuje.  

Gdyby Pani miała nazwać swoją największą nadzieję związaną z tym, że o tym Pani mówi: co musiałoby się zmienić, żeby mogła Pani powiedzieć, że „zaczyna się” dla Pani lepszy kierunek? I co byłoby pierwszym, małym, zauważalnym znakiem w codzienności że nie tkwi już Pani w miejscu? Pani słowa pokazują że mimo obciążenia nadal Pani się trzyma — zatem co Pani pomaga przetrwać kolejne dni?

To, że Pani mówi o depresji jest ważnym sygnałem troski o siebie. Jeśli Pani czuje, że „już Pani nie daje rady”, warto, żeby nie zostawała Pani z tym sama i miała Pani stałe wsparcie specjalistów.

4 miesiące temu
Cezary Szadkowski

Cezary Szadkowski

Dzień dobry

 

Warto byłoby się skonsultować ze specjalistą, ponieważ mam wrażenie, że czuje się Pani przyblokowana i nie jest w stanie zrobić żadnego kroku. Niestety depresja o której Pani wspomniała jest kolejnym argumentem, żeby zastanowić się nad taką konsultacją, bo ciało ponownie wysyła sygnał, że ma już powoli dość.

 

Jest Pani niedobrze w obecnej pracy i się Pani w niej męczy, ale lęk lub coś innego Panią paraliżuje przed podjęciem decyzji, żeby zacząć żyć po swojemu i na swoich zasadach. Być może stąd oczekiwanie, że jak Panią zwolnią, bo wtedy to „oni” podejmą decyzję a nie Pani.

 

Jeśli nie jest Pani jeszcze zdecydowana na konsultację ze specjalistą i chciałaby to sobie sama poukładać to warto zacząć od 2 rzeczy: zastanowienia się, co chciałabym robić i czego się obawiam, jeśli odejdę.

 

Pozdrawiam serdecznie

Cezary Szadkowski

4 miesiące temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani,

w tym, co Pani opisuje słychać rozdźwięk między tym, w czym Pani jest dobra, a tym, czego Pani naprawdę potrzebuje. To, że dobrze radzi sobie Pani w księgowości, nie oznacza, że musi Pani w niej zostać. Marzenie o tym, by ktoś „zdecydował za Panią” (np. przez zwolnienie, o którym Pani wspomina), często wynika z lęku przed wzięciem sprawczości we własne ręce, a nie z braku świadomości.

Warto zatrzymać się przy pytaniu, co dokładnie Panią powstrzymuje przed zmianą i czy pozostawanie w pracy, która doprowadziła do depresji, nie jest dziś dla Pani zbyt dużym kosztem. Sprawczość nie musi oznaczać nagłej rewolucji, ale uznanie, że ma Pani prawo chcieć czegoś innego i krok po kroku to sprawdzać.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

4 miesiące temu
Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Dzień dobry,

czytając Pani wiadomość, odnoszę wrażenie, że zawodowo jest Pani w miejscu, które nie dość, że nie sprawia Pani przyjemności i nie daje zawodowego spełnienia, to jeszcze powoduje cierpienie. Jest Pani w bardzo młodym wieku patrząc na zawodowy staż i to, że zaczęła Pani pracę w księgowości nie oznacza, że musi Pani ją kontynuować do emerytury. Wiele osób w Pani, a także w starszym wieku, decyduje się na zmianę zawodu na taki, który będzie dla nich bardziej interesujący z różnych względów. Może warto rozważyć taką decyzję także w Pani przypadku. W tym celu najlepiej skorzystać z procesu coachingowego i/lub doradztwa zawodowego. Coach/ doradca zawodowy to osoby, które najlepiej Panią wesprą w zawodowej zmianie. 

 

Z pozdrowieniami

Iwona Chrzanowska

Psycholog | Psychotraumatolog | Coach

4 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

To, co czujesz, jest zrozumiałe i ważne. Warto porozmawiać z psychologiem i doradcą zawodowym, aby bezpiecznie przyjrzeć się swoim możliwościom i krok po kroku znaleźć drogę do życia, które naprawdę Cię satysfakcjonuje.

Składanowska Daria 

4 miesiące temu
pracoholizm

Darmowy test na uzależnienie od pracy (aut. Bryan E. Robinson)

Zobacz podobne

Kryzys suicydalny- proszę o pomoc
Miewam myśli samobójcze, jako jedyne wyjście z trudnej sytuacji ,walczę z tym, ale nieraz pocieszam się, że jak będzie tak ciężko dalej to mogę to zakończyć.
Czy to ja jestem winna? Zmęczenie w związku pełnym sprzeczek i emocjonalnych rollercoasterów.

Nie mam już siły. Jestem w związku 11 miesięcy, a znamy się około 2 lata. Nie mieszkamy razem. 

Po ok. dwóch miesiącach związku zaczęły się sprzeczki, a dokładniej to raczej według mojego partnera ja wyłączam myślenie. Zawsze lub prawie zawsze robię coś źle i mój partner to mówi, a raczej obwinia, że ile razy mi mówi to, jak grochem o ścianę. Ja zawsze się przyznaje do winy, kajam i przepraszam, chociaż w moim odczuciu jest tak, że to są wyolbrzymione rzeczy lub błahe. 

Ja się winna nie czuję, ale tak mi wpaja do głowy, że i tak później czuję się, jak śmieć, bo go zraniłam. Podam może przykład. Radio w samochodzie jest i gra cicho. 

W momencie, gdy coś mówię, czy się pytam partnera, on nie odpowiada. Ponawiam więc próbę kontaktu, ale dalej brak odzewu. Dla mnie jest to sygnał, że nie chce o tym mówić, czy nie chce odpowiadać. Okej, ja to szanuje, może ma gorszy dzień albo jest myślami gdzieś indziej, więc nie męczę na siłę. Po chwili pytam lub mówię na inny temat i następuje cisza ze strony partnera, więc pytam ponownie.

Dopiero wtedy następują słowa uniesionym głosem, że nie słyszy, bo jest radio rozpuszczone. Potem jest moja wina, bo tyle razy mówi o tym radiu, że jest za głośno, a ja nie pamiętam i mam w ***** to, że tyle razy mówi o tym radiu i że tego nie szanuje, że już ma dość powtarzania tego co chwilę i po prostu się nie odzywa, bo szkoda słów, bo i tak się nie ogarnę. 

Później praktycznie jest cały dzień o tym, że ja nie szanuje go, że ja się nigdy nie zmienię, że nie myślę i zazwyczaj wtedy się komunikujemy drogą pisaną.

W rzeczywistości jak próbuję przeprosić lub cokolwiek się zapytać np. o stan zdrowia, bo się martwię czy coś innego to spotykam się z tonem odpowiedzi takim agresywnym i od niechcenia, że to jak się czuje partner, jest moją winą.

Ogólnie odpowiada słowami, a nie zdaniami. 

Mnie się wtedy samej odechciewa pytać o cokolwiek i rozmawiać. 

Od około 3 miesięcy statystycznie co 1-2 tygodnie są właśnie takie sytuacje. Po każdej takiej sprzeczce on pije alkohol i sugeruje, że to przeze mnie pije, bo już się wytrzymać ze mną nie da i ja się nie zmienię i mi nie wierzy, że się zmienię.

Mówi, że związek się rozpada przez moje zachowanie. 

Jeśli komuś jest niedobrze, to pije alkohol? 

No chyba nie, ale mój partner widocznie tym się leczy... 

A jak jest sytuacja w drugą stronę, to jakoś nie robię takich akcji, tylko zwracam uwagę, że mi to nie odpowiada, a partner dalej robi to samo. Ja jakoś nie robię mu wywodów, bo nie chce, żeby czuł się smutny z tego powodu. 

Gdy się godzimy, to jest taka fala miłości. 

Nie mam siły, ale Go kocham i to toleruje.

Pytanie, czy to ja jestem winna? 

Po prostu już jestem zmęczona tym rollercoasterem...

Jak sprawić, by były partner znów mnie pokochał?
Jak sprawić, by były partner znów mnie pokochał? Zraniłam go bardzo, do tego stopnia, że zrezygnował z bycia ze mną w związku, uważając mnie za toksyczną. Wciąż mamy kontakt, ale nie chce rozmawiać o „nas”. Co mogę zrobić, żeby do mnie wrócił? Żeby znów mnie pokochał.
Czuję się ignorowana w szkole – wszyscy traktują mnie jak powietrze oprócz przyjaciółki
W szkole ciągle wszyscy traktują mnie jak powietrze oprócz mojej przyjaciółki
Dlaczego psychologowie, terapeuci i współczesna kultura tak często powtarza stwierdzenie, że: "kto wymaga szacunku, to go dostanie, kto go nie wymaga, nie dostanie go"?
Dlaczego psychologowie, terapeuci i współczesna kultura tak często powtarza stwierdzenie, że: "kto wymaga szacunku, to go dostanie, kto go nie wymaga, nie dostanie go" albo "jeśli samego siebie nie pokochasz, nikt cię nie pokocha"? Czyli jeśli ktoś nie szanuje siebie i ktoś wobec niego używa przemocy, to jest sam sobie winien, bo siebie nie szanował? prawo człowieka do szacunku jest przyrodzone i niezbywalne, nie można się go zrzec, dlatego zawsze winien jest przecież agresor, prawda? Czyli np. wielki pisarz Hemingway, który popełnił samobójstwo, a samobójstwo to chyba największy akt niemiłości własnej, nie zasługuje przez to na szacunek wobec swoich dzieł i twórczości, bo nie kochał siebie? Stał się przez to mniej wartościowym człowiekiem? a człowiek po zawodówce, który jest pewny siebie, ale ma pustą głowę i jest pusty w środku, będzie kochany przez świat? To absurdalne kryterium, samozadowolenie z siebie jest czysto subiektywne i wielu ludzi jest samozadowolonych, mimo że fakty świadczą przeciwko nim.
Stress

Stres - przyczyny, objawy i skutki oraz jak sobie z nim radzić?

Stres to nieodłączny element życia, ale można nim zarządzać. Zrozumienie jego mechanizmów i rodzajów oraz nauka skutecznych metod radzenia sobie z nim poprawia jakość życia. Artykuł omawia naturę stresu, jego typy i fazy.