Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak zaufania do męża i wpływ na dziecko - czy małżeństwo ma sens?

Dzień dobry. Mam bardzo duży problem z mężem. Nie ufam mu już od dłuższego czasu. Przyczyną tego, jest to, że on od początku naszego związku mnie okłamuje. Kiedy jego kłamstwo wyjdzie na jaw, nie czuje skruchy, wyrzutów sumienia, odwraca kota ogonem i ze mnie robi winną. Ukradł mi sumę pieniędzy, to opowiadał, że miał dług i strasznie się czuł ukrywając to 3 lata. Czyli nie powiedział, że ukradł moje wszystkie oszczędności, bo poczułabym się źle.Paszport, który robił, szedł pocztą rok do różnych miejsc i nie mógł dojść. Przycisnięty do muru, przyznał, że nie zrobił. Pali marihuanę, czuć zapach, przyłapany na tym w żywe oczy mi mówi, że to papieros, przysięga na wszystko, a skręt leży rzucony gdzieś i jak ja go znajduję, to on ze mnie robi winną. Że szukam, że sprawdzam. Ale ja mu już w żadnej sprawie nie ufam. Czy życie razem ma jeszcze sens? Mamy syna, 4 lata, czy taki wzór ojca sprawi, że dziecko będzie takie samo?
Michał Węgrzyn

Michał Węgrzyn

Dziękuję, że opisała Pani swoją sytuację. Czytając Pani wiadomość, widzę wiele doświadczeń, które mogły podważyć zaufanie – kłamstwa, ukrywanie ważnych spraw, obarczanie Pani winą czy zaprzeczanie mimo dowodów. Nic dziwnego, że pisze Pani, iż przestała mu ufać.
Zastanawiam się jednak nad innym pytaniem niż to, czy Wasz związek ma jeszcze sens. Bardziej ciekawi mnie, co sprawia, że mimo tych doświadczeń nadal jest Pani w tej relacji. Co dziś jest najtrudniejsze w myśli o odejściu? Czego Pani się obawia, a co mogłaby Pani zyskać? Mam poczucie, że odpowiedzi na te pytania może znaleźć tylko Pani.
Czasem pomocne bywa spokojne przyjrzenie się temu, jakie koszty i jakie korzyści wiążą się zarówno z pozostaniem, jak i z odejściem. Taki “rachunek zysków i strat” nie podejmie decyzji za Panią, ale może pomóc lepiej zrozumieć własne potrzeby i granice.
Pyta Pani również o syna. Dzieci uczą się przede wszystkim poprzez obserwowanie dorosłych. To, jak rodzice traktują siebie nawzajem, jak rozwiązują konflikty, stawiają granice czy reagują na krzywdę, często staje się dla dziecka ważniejszą lekcją niż same słowa. Nie oznacza to, że syn jest skazany na powielanie zachowań ojca, ale warto zastanowić się, jaki obraz relacji wynosi dziś z domu.
Myślę, że w tej sytuacji nie musi Pani zostawać z tym sama. Rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą mogłaby pomóc uporządkować emocje i przyjrzeć się temu, czego Pani potrzebuje oraz jaka decyzja będzie najbardziej zgodna z Pani wartościami.
Łączę pozdrowienia Michał Węgrzyn

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Życie w relacji bez zaufania, opierającej się na przewlekłym zakłamywaniu rzeczywistości oraz kradzieży, wyniszcza emocjonalnie i z czasem pozbawia poczucia bezpieczeństwa. Dzieci chłoną wzorce przez obserwację, więc wychowywanie syna w atmosferze manipulacji i braku odpowiedzialności niesie wysokie ryzyko, że przejmie on szkodliwe schematy zachowań lub przyjmie rolę usłużnego świadka. Bez głębokiej przepracowanej terapii i realnej chęci zmiany ze strony męża, odbudowa zaufania jest mało realna, a kontynuowanie takiego związku odbija się bezpośrednio na Pani zdrowiu i przyszłości dziecka. Proszę przemyśleć, czy chce Pani żyć w takim związku przez kolejne lata.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Tego typu historie zawsze mocno mnie poruszają jako psychologa z racji tego, że widzę jakie poświęcenie daje kobieta aby chronić swoje dziecko. Pisze Pani, że partner wiele razy Panią oszukiwał i manipuluje w taki sposób, że stawia winę po Pani stronie. Gaslighting to manipulowanie drugą osobą tak, by zaczęła wątpić we własną ocenę rzeczywistości, a badania i materiały o przemocy psychicznej pokazują, że taki wzorzec bardzo szkodzi relacji i dzieciom. Chce tutaj panią uspokoić, gdyż dziecko nie dziedziczy genetycznie takiego zachowania, ale uczy się tego co widzi i doświadcza. Taki wzorzec sprawi, że dziecko będzie gorzej funkcjonowało psychicznie i nabędzie wzorce, które będą mu towarzyszyły w życiu dorosły. Wzorzec zachowania Pani męża nie wskazuje aktualnie na chęć do zmiany. Osoba uzależniona zupełnie postrzega świat i innych ludzi. Małżeństwo ma sens wtedy, kiedy każda strona dąży do tego, aby związek był pełen szacunku, uczciwości i bezpieczeństwa. To jest trudne, ale musi Pani podjąć decyzję zgodnie z własnymi przekonaniami. 

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry,

 

z opisu sytuacji wynika, że mierzy się Pani nie tylko z utratą zaufania, ale także z wieloletnim doświadczeniem powtarzających się kłamstw, ukrywania ważnych informacji oraz unikania odpowiedzialności przez męża. W relacji partnerskiej poczucie bezpieczeństwa opiera się między innymi na przewidywalności, szczerości i wzajemnym szacunku. Gdy te elementy są regularnie naruszane, naturalną konsekwencją jest narastająca nieufność.

Zwraca uwagę fakt, że opisane przez Panią sytuacje nie dotyczą pojedynczych incydentów, lecz powtarzającego się schematu zachowań. Dodatkowo pisze Pani, że po ujawnieniu nieprawdy mąż nie przejawia poczucia odpowiedzialności za swoje działania, a zamiast tego kieruje uwagę na Pani reakcje. W takich okolicznościach wiele osób zaczyna kwestionować własne odczucia, staje się bardziej czujnych i kontrolujących, ponieważ próbuje odzyskać poczucie bezpieczeństwa oraz pewność co do tego, co jest prawdą. Pyta Pani, czy taki związek ma jeszcze sens. Nie ma jednej odpowiedzi, która byłaby właściwa dla każdej osoby i każdej rodziny. Warto jednak zastanowić się, czy po stronie męża istnieje gotowość do rzeczywistego wzięcia odpowiedzialności za swoje zachowanie oraz podjęcia konkretnych działań prowadzących do zmiany. Odbudowa zaufania jest możliwa, ale wymaga czasu, konsekwencji i zaangażowania obu stron. Jeśli chodzi o syna, dzieci uczą się poprzez obserwację relacji między rodzicami. Nie oznacza to jednak, że dziecko automatycznie powieli zachowania jednego z nich. Znaczenie ma również obecność drugiego rodzica, sposób reagowania na trudności oraz wzorce komunikacji, których doświadcza na co dzień. Warto natomiast pamiętać, że atmosfera przewlekłego napięcia, braku zaufania czy konfliktów może wpływać na poczucie bezpieczeństwa dziecka. Opisuje Pani sytuację, która wydaje się bardzo obciążająca emocjonalnie. Dlatego zachęcałabym do konsultacji psychologicznej, podczas której mogłaby Pani w bezpiecznej atmosferze przyjrzeć się swoim potrzebom, granicom oraz możliwym rozwiązaniom. Czasami rozmowa ze specjalistą nie służy podjęciu decyzji o pozostaniu lub odejściu, lecz lepszemu zrozumieniu własnej sytuacji i odzyskaniu poczucia wpływu na własne życie.

 

Życzę Pani dużo siły i troski o siebie w tym wymagającym czasie.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Najbardziej wybrzmiewa z Twojej wiadomości nie pojedyncze kłamstwo, ale powtarzający się wzorzec zachowań. Opisujesz sytuacje dotyczące pieniędzy, używania substancji czy ważnych spraw organizacyjnych, a także to, że gdy próbujesz o nich rozmawiać, odpowiedzialność zostaje przeniesiona na Ciebie. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji zaufanie zostało mocno nadszarpnięte.

Przez internet nie da się ocenić, czy Wasz związek „ma sens” ani przewidzieć, jak potoczy się dalej. Warto jednak zadać sobie pytanie, czy w tej relacji widzisz gotowość męża do wzięcia odpowiedzialności za swoje zachowania i odbudowywania zaufania. Bez tego odzyskanie poczucia bezpieczeństwa bywa bardzo trudne.

Pytasz również o syna. Dzieci uczą się przede wszystkim poprzez obserwację relacji dorosłych. Nie oznacza to, że automatycznie powtórzy zachowania ojca, ale atmosfera pełna napięcia, braku zaufania czy częstych konfliktów może mieć wpływ na jego poczucie bezpieczeństwa i sposób budowania relacji w przyszłości.

Niezależnie od tego, jaką decyzję podejmiesz, warto pamiętać również o swoich granicach i potrzebach. Zastanów się, czego potrzebowałabyś od męża, aby móc stopniowo odbudowywać zaufanie, i czy z jego strony pojawia się gotowość do realnych zmian, a nie tylko zaprzeczania czy przerzucania odpowiedzialności.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak odbudować relacje po zdradzie i przemocy w małżeństwie?
Witam, jestem 42 lata po ślubie, 20 lat temu spotykałam się niezbyt długo z pewnym mężczyzną o czym dowiedział się mój maż. Od razu wyprowadził się z naszej sypialni. Udawał, że nic takiego się nie stało ale z czasem zanikło nasze pożycie seksualne. Mąż odbywał wizyty u seksuologa a od 15 lat leczy się u psychiatry. Psychiatra nie do końca wie , o tej historii ponieważ mąż kierując się fałszywym wstydem tego nikomu nie powiedział.Ja doskonale wiem, że to ta historia doprowadziła go do tego stanu, w którym znajdujemy się teraz oboje. Jest źle każde z nas żyje osobno, najpierw było z męża strony udawanie a teraz siedzi w swoim pokoju i cały czas ogląda telewizor. Dalej chodzi do psychiatry i zażywa leki ale z tego co wiem, zdiagnozowano u niego zespół obsesyjnio kompulsywny. Jestem już i granic wytrzymałości psychicznej.Nadmieniam, że mąż dużo pije a właściwie od początku małżeństwa stosował wobec mnie przemoc fizyczną ipsychiczną.Mieszkamy sami , dzieci od dawna da dorosłe. Co zrobić aby zapanował spokój w moim życiu?
Jak balansować rolę córki i swoją kobiecość? Problemy z tożsamością i kontaktami z rodzicami
Nie chcę już występować w roli córki, nie umiem się w tym odnaleźć i mam tego dosyć. Jestem młodą kobietą, Większość życia mieszkałam z rodzicami jak wszyscy, wyprowadziłam sie po ukończeniu 19 lat, ale jednak rodzice chcą mieć ze mną kontakt a ja z nimi nie chcę. Nie rozumiem, jak można jako dorosły chcieć mieć kontakt z rodzicami ? O czym ja mam z nimi rozmawiać? Przez tyle lat z nimi mieszkałam że już wystarczy, przecież to upośledza udział w społeczeństwie. Jak można stać się dorosłą kobietą czy mężczyzną mając kontakt ze swoimi rodzicami? Mi to koliduje strasznie. Rzeczy które robię albo chcę robić to nie są rzeczy o których mogę czy chcę rodzicom powiedzieć bo jest to strasznie dziwne, krępujące. I to wcale nie chodzi o jakieś niepokojące aktywności, wręcz przeciwnie. Ja po prostu nie umiem pogodzić tych wszystkich ról. Jak spodoba mi się mężćzyzna i o nim myślę, mam się z nim spotkać albo gdybyśmy mieli spędzić noc a tu nagle dzwoni mama to przecież popsuje cały nastrój i moją kobiecą stronę. Nie rozumiem jak miałabym nagle funkcjonować. Nie umiem się tak przełączać córka-partnerka-wnuczka-koleżanka-pracownica itp. Tych ról w życiu jest bardzo wiele i ja już mam dosyć bo czuję, że muszę się uciskać, a chciałabym być sobą! Nie chcę ciągle się gdzieś wpasowywać, bardzo rzadko kiedy czuję że mogę być sobą. Naprawdę nie wiem, jak inni to łączą. Ale mi to skrajnie przeszkadza, chciałabym jak najczęściej móc być tą kobiecą sobą i tą stronę pokazywać. A krępuje mnie to przy rodzicach, innych członkach rodziny. I przez to moja kobiecosć się chowa. Gdybym miała być wsytuacji, gdzie jestem jednocześnie z rodzicami i partnerem to kompletnie nie wiedziałabym, kim być, jak się zachowywać. Może innym to przychodzi naturalniej, ja natomiast jestem bardzo emocjonalna i wiele rozpoznaję u siebie wzorców. Na pewno wiem, że nie lubię tej strony swojej, którą jestem przy rodzicach. Nawet chodzić nie mogę swobodnie, mój naturalny chód jest kobiecy a przy rodzicach czuję że to niewłaściwe i chodzę sztywno, nawet się garbię, unikam naturalnej ekspresji twarzy, czuję że muszę być sztywniejsza i znacznie bardziej neutralna, wręcz mało kobieca. Dużo wstydu tutaj występuje. Nawet zmieniam swój głos jak z nimi rozmawiam na mniej kobiecy. Czy to normalne? Nie wiem skąd się to wzięło. Ale bardzo mi to przeszkadza już od kilku lat.
Konflikt z siostrą męża niszczy małżeństwo – brak wsparcia i napięcia rodzinne
Mam problem z siostrą męża. Odkąd jesteśmy razem, dziewczyna nie potrafiła nawiązać żadnego kontaktu ze mną. Próbowałam rozmawiać, zadawałam pytania, zawsze wychodziłam z inicjatywą, ale kończyło się to tylko pustymi odpowiedziami. Przy stole rodzinnym było mi po prostu przykro, że jestem w stanie zadać pytanie i otrzymać odpowiedź, ale w drugą stronę to nie działa… Nigdy nie zainteresowała się moją osobą. Zastanawiałam się czy to nie była zazdrość, bo mój mąż zanim byliśmy razem zawsze robił za nią wiele rzeczy, woził ją wszędzie, odbierał paczki, itp. W końcu stwierdziłam, że odpuszczam, prosiłam też męża (wtedy partnera) o wyjaśnienie sytuacji, w czym tkwi problem. Stwierdziła, że jest introwertykiem i dlatego ze mną nie rozmawia i że nie ma nic do mnie... Problem w tym, że z innymi potrafi rozmawiać. Temat nie został wyjaśniony i się ciągnie latami… Spotkania rodzinne były dla mnie najcięższą rzeczą jaką musiałam znosić, jeździłam tam zestresowana i z bólem brzucha. Z czasem przestałam się odzywać przy stole, co dla mnie jest bardzo trudne, bo jestem osobą bardzo otwartą i towarzyską. Czułam się w tym wszystkim po prostu fatalnie, ale starałam się zadowolić męża i jego rodziców, bo „rodzinka jest w komplecie”. Przyszedł czas naszego wesela. Wszystko było dobrze, do czasu. W pewnym momencie jego siostra wyszła na środek sali by przy wszystkich złożyć życzenia urodzinowe swojej koleżance (tak się złożyło, że sąsiadka miała w dniu naszego wesela urodziny). Nic o tym nie wiedziałam i nie wyraziłam na to zgody. Potem wyszedł mąż i złożył mi życzenia z okazji zbliżających się moich urodzin… Byłam po prostu wściekła, zawsze powtarzałam, że wesele to nie jest miejsce na składanie komuś innemu życzeń, oświadczyny lub inne wydarzenia… Dziewczyna, która twierdzi że jest introwertykiem wychodzi nagle przy wielu osobach na środek sali i wygłasza przemówienie… Ja od niej nigdy żadnych życzeń nie dostałam, mimo że ja pierwsza jej kiedyś złożyłam życzenia i kupiliśmy z mojej inicjatywy prezent. To dla mnie już było za wiele… Wiem, że mąż chciał dobrze ale fakt, że pozwolił jej wystąpić na tej sali mimo że do mnie się nie odzywa to dla mnie w pewnym sensie zdrada emocjonalna. Wiele razy mu podkreślałam, jak bardzo boli mnie to zachowanie i chciałam żeby to wyjaśnił. Potem w podróży poślubnej nie mogłam sobie poradzić z emocjami i w sumie do tej pory nie mogę. Zamiast korzystać i się cieszyć ze wspólnych chwil to ja byłam smutna, rozdrażniona… Jestem cały czas zła na męża za to co zrobił. Są momenty, że się do niego nie odzywam. Stałam się wycofana, obojętna, nie potrafię mu okazywać uczuć, czuję się wypalona, mam co do niego bardzo mieszane uczucia za to, że nigdy nie stanął po mojej stronie… Sama już nie wiem co do niego czuje, jesteśmy świeżo po ślubie a ja mam czasem myśli czy tego po prostu nie zakończyć… Za kilka miesięcy wesele ma jego siostra. Nie chcę tam iść i mu o tym powiedziałam. Jednakże on chyba tego nie rozumie i boli go to, że nie chce przy nim być w tym dniu. Zakładam też, że boi się reakcji całej rodziny na to, że może nas tam nie być. Mam dość udawania przed wszystkimi, że jest OK, z wyjątkiem rodziców to nikt z jego rodziny nie wie o tym konflikcie. Sama już nie wiem co o tym wszystkim myśleć, ciągle tylko wszystko analizuje. Mój związek się po prostu rozpada, bo zaczynam czuć coraz więcej negatywnych emocji w stosunku do męża przez jego siostrę i przez to że nie potrafi(ł) podejmować odpowiednich działań. Wiem, że każdy będzie żył swoim życiem, ale chcę się od wszystkich odciąć i nie mam zamiaru brać udziału w rodzinnych spotkaniach. Nie ważne jaką decyzję podejmę w sprawie ich wesela, czy wspólnego przyszłego życia z mężem, zawsze któraś ze stron będzie pokrzywdzona… Wszyscy moi bliscy wiedzą o tym konflikcie i tylko przejmują się tym, że mężowi jest ciężko w tym wszystkim bo jest między młotem a kowadłem. Uważają, że powinnam wspierać męża ale gdzie w tym wszystkim jest wsparcie dla mnie? Mną nikt się nie przejmuje, nikt nie wie co ja tak naprawdę czuję i ile mnie to wszystko kosztuje… Straciłam motywację do wszystkiego.
Czy to moja wina? Wyrzuty sumienia po urwaniu kontaktu z osobą w związku.

Dzień dobry. Pewnego czasu poznałam mężczyznę, który podobno ma źle w małżeństwie. Ja też jestem w takiej sytuacji. Z czasem zbliżyliśmy się do siebie. Ja coraz bardziej weszłam w to uczucie. On chciał, żebym coraz mniej dzwoniła, bo ma problemy, a ja dzwoniłam coraz więcej, bo bałam się, że go stracę. Zostawił mnie przez to i powiedział, że przez to moje zachowanie i że to moja wina. Powiedział, jakbym inaczej postąpiła to byłoby dobrze. Teraz mam wyrzuty sumienia i to straszne, a do tego leczę się od paru lat na depresję lękową i nie mogę dać sobie rady, jak tak można? Moje wyrzuty sumienia mnie przytłaczają. Czy to moja wina?

Jak przestać być zakochanym?
Głupia sytuacja. Zakochałem się w koleżance z pracy, z którą nigdy nie będę bo jest zajęta, ma chłopaka. Nie mam pojęcia jak się z tego uwolnić. Zmiana pracy odpada.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.