Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak zaufania do męża i wpływ na dziecko - czy małżeństwo ma sens?

Dzień dobry. Mam bardzo duży problem z mężem. Nie ufam mu już od dłuższego czasu. Przyczyną tego, jest to, że on od początku naszego związku mnie okłamuje. Kiedy jego kłamstwo wyjdzie na jaw, nie czuje skruchy, wyrzutów sumienia, odwraca kota ogonem i ze mnie robi winną. Ukradł mi sumę pieniędzy, to opowiadał, że miał dług i strasznie się czuł ukrywając to 3 lata. Czyli nie powiedział, że ukradł moje wszystkie oszczędności, bo poczułabym się źle.Paszport, który robił, szedł pocztą rok do różnych miejsc i nie mógł dojść. Przycisnięty do muru, przyznał, że nie zrobił. Pali marihuanę, czuć zapach, przyłapany na tym w żywe oczy mi mówi, że to papieros, przysięga na wszystko, a skręt leży rzucony gdzieś i jak ja go znajduję, to on ze mnie robi winną. Że szukam, że sprawdzam. Ale ja mu już w żadnej sprawie nie ufam. Czy życie razem ma jeszcze sens? Mamy syna, 4 lata, czy taki wzór ojca sprawi, że dziecko będzie takie samo?
Michał Węgrzyn

Michał Węgrzyn

Dziękuję, że opisała Pani swoją sytuację. Czytając Pani wiadomość, widzę wiele doświadczeń, które mogły podważyć zaufanie – kłamstwa, ukrywanie ważnych spraw, obarczanie Pani winą czy zaprzeczanie mimo dowodów. Nic dziwnego, że pisze Pani, iż przestała mu ufać.
Zastanawiam się jednak nad innym pytaniem niż to, czy Wasz związek ma jeszcze sens. Bardziej ciekawi mnie, co sprawia, że mimo tych doświadczeń nadal jest Pani w tej relacji. Co dziś jest najtrudniejsze w myśli o odejściu? Czego Pani się obawia, a co mogłaby Pani zyskać? Mam poczucie, że odpowiedzi na te pytania może znaleźć tylko Pani.
Czasem pomocne bywa spokojne przyjrzenie się temu, jakie koszty i jakie korzyści wiążą się zarówno z pozostaniem, jak i z odejściem. Taki “rachunek zysków i strat” nie podejmie decyzji za Panią, ale może pomóc lepiej zrozumieć własne potrzeby i granice.
Pyta Pani również o syna. Dzieci uczą się przede wszystkim poprzez obserwowanie dorosłych. To, jak rodzice traktują siebie nawzajem, jak rozwiązują konflikty, stawiają granice czy reagują na krzywdę, często staje się dla dziecka ważniejszą lekcją niż same słowa. Nie oznacza to, że syn jest skazany na powielanie zachowań ojca, ale warto zastanowić się, jaki obraz relacji wynosi dziś z domu.
Myślę, że w tej sytuacji nie musi Pani zostawać z tym sama. Rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą mogłaby pomóc uporządkować emocje i przyjrzeć się temu, czego Pani potrzebuje oraz jaka decyzja będzie najbardziej zgodna z Pani wartościami.
Łączę pozdrowienia Michał Węgrzyn

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Życie w relacji bez zaufania, opierającej się na przewlekłym zakłamywaniu rzeczywistości oraz kradzieży, wyniszcza emocjonalnie i z czasem pozbawia poczucia bezpieczeństwa. Dzieci chłoną wzorce przez obserwację, więc wychowywanie syna w atmosferze manipulacji i braku odpowiedzialności niesie wysokie ryzyko, że przejmie on szkodliwe schematy zachowań lub przyjmie rolę usłużnego świadka. Bez głębokiej przepracowanej terapii i realnej chęci zmiany ze strony męża, odbudowa zaufania jest mało realna, a kontynuowanie takiego związku odbija się bezpośrednio na Pani zdrowiu i przyszłości dziecka. Proszę przemyśleć, czy chce Pani żyć w takim związku przez kolejne lata.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Tego typu historie zawsze mocno mnie poruszają jako psychologa z racji tego, że widzę jakie poświęcenie daje kobieta aby chronić swoje dziecko. Pisze Pani, że partner wiele razy Panią oszukiwał i manipuluje w taki sposób, że stawia winę po Pani stronie. Gaslighting to manipulowanie drugą osobą tak, by zaczęła wątpić we własną ocenę rzeczywistości, a badania i materiały o przemocy psychicznej pokazują, że taki wzorzec bardzo szkodzi relacji i dzieciom. Chce tutaj panią uspokoić, gdyż dziecko nie dziedziczy genetycznie takiego zachowania, ale uczy się tego co widzi i doświadcza. Taki wzorzec sprawi, że dziecko będzie gorzej funkcjonowało psychicznie i nabędzie wzorce, które będą mu towarzyszyły w życiu dorosły. Wzorzec zachowania Pani męża nie wskazuje aktualnie na chęć do zmiany. Osoba uzależniona zupełnie postrzega świat i innych ludzi. Małżeństwo ma sens wtedy, kiedy każda strona dąży do tego, aby związek był pełen szacunku, uczciwości i bezpieczeństwa. To jest trudne, ale musi Pani podjąć decyzję zgodnie z własnymi przekonaniami. 

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry,

 

z opisu sytuacji wynika, że mierzy się Pani nie tylko z utratą zaufania, ale także z wieloletnim doświadczeniem powtarzających się kłamstw, ukrywania ważnych informacji oraz unikania odpowiedzialności przez męża. W relacji partnerskiej poczucie bezpieczeństwa opiera się między innymi na przewidywalności, szczerości i wzajemnym szacunku. Gdy te elementy są regularnie naruszane, naturalną konsekwencją jest narastająca nieufność.

Zwraca uwagę fakt, że opisane przez Panią sytuacje nie dotyczą pojedynczych incydentów, lecz powtarzającego się schematu zachowań. Dodatkowo pisze Pani, że po ujawnieniu nieprawdy mąż nie przejawia poczucia odpowiedzialności za swoje działania, a zamiast tego kieruje uwagę na Pani reakcje. W takich okolicznościach wiele osób zaczyna kwestionować własne odczucia, staje się bardziej czujnych i kontrolujących, ponieważ próbuje odzyskać poczucie bezpieczeństwa oraz pewność co do tego, co jest prawdą. Pyta Pani, czy taki związek ma jeszcze sens. Nie ma jednej odpowiedzi, która byłaby właściwa dla każdej osoby i każdej rodziny. Warto jednak zastanowić się, czy po stronie męża istnieje gotowość do rzeczywistego wzięcia odpowiedzialności za swoje zachowanie oraz podjęcia konkretnych działań prowadzących do zmiany. Odbudowa zaufania jest możliwa, ale wymaga czasu, konsekwencji i zaangażowania obu stron. Jeśli chodzi o syna, dzieci uczą się poprzez obserwację relacji między rodzicami. Nie oznacza to jednak, że dziecko automatycznie powieli zachowania jednego z nich. Znaczenie ma również obecność drugiego rodzica, sposób reagowania na trudności oraz wzorce komunikacji, których doświadcza na co dzień. Warto natomiast pamiętać, że atmosfera przewlekłego napięcia, braku zaufania czy konfliktów może wpływać na poczucie bezpieczeństwa dziecka. Opisuje Pani sytuację, która wydaje się bardzo obciążająca emocjonalnie. Dlatego zachęcałabym do konsultacji psychologicznej, podczas której mogłaby Pani w bezpiecznej atmosferze przyjrzeć się swoim potrzebom, granicom oraz możliwym rozwiązaniom. Czasami rozmowa ze specjalistą nie służy podjęciu decyzji o pozostaniu lub odejściu, lecz lepszemu zrozumieniu własnej sytuacji i odzyskaniu poczucia wpływu na własne życie.

 

Życzę Pani dużo siły i troski o siebie w tym wymagającym czasie.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Najbardziej wybrzmiewa z Twojej wiadomości nie pojedyncze kłamstwo, ale powtarzający się wzorzec zachowań. Opisujesz sytuacje dotyczące pieniędzy, używania substancji czy ważnych spraw organizacyjnych, a także to, że gdy próbujesz o nich rozmawiać, odpowiedzialność zostaje przeniesiona na Ciebie. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji zaufanie zostało mocno nadszarpnięte.

Przez internet nie da się ocenić, czy Wasz związek „ma sens” ani przewidzieć, jak potoczy się dalej. Warto jednak zadać sobie pytanie, czy w tej relacji widzisz gotowość męża do wzięcia odpowiedzialności za swoje zachowania i odbudowywania zaufania. Bez tego odzyskanie poczucia bezpieczeństwa bywa bardzo trudne.

Pytasz również o syna. Dzieci uczą się przede wszystkim poprzez obserwację relacji dorosłych. Nie oznacza to, że automatycznie powtórzy zachowania ojca, ale atmosfera pełna napięcia, braku zaufania czy częstych konfliktów może mieć wpływ na jego poczucie bezpieczeństwa i sposób budowania relacji w przyszłości.

Niezależnie od tego, jaką decyzję podejmiesz, warto pamiętać również o swoich granicach i potrzebach. Zastanów się, czego potrzebowałabyś od męża, aby móc stopniowo odbudowywać zaufanie, i czy z jego strony pojawia się gotowość do realnych zmian, a nie tylko zaprzeczania czy przerzucania odpowiedzialności.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry. Bardzo poruszył mnie Pani opis. To, o czym Pani pisze, nie dotyczy pojedynczych kłamstw, ale powtarzającego się wzorca: ukrywania prawdy, zaprzeczania faktom, przerzucania odpowiedzialności na Panią i podważania Pani poczucia rzeczywistości. Nic dziwnego, że zaufanie zostało mocno nadszarpnięte.

Nie da się odpowiedzieć, czy to małżeństwo ma jeszcze sens – to decyzja, którą tylko Pani może podjąć. Warto jednak zadać sobie pytanie, czy w tej relacji czuje się Pani bezpieczna, szanowana i czy jest przestrzeń na wzięcie odpowiedzialności za swoje zachowanie przez męża. Bez tego odbudowanie zaufania jest niezwykle trudne. Jeśli chodzi o synka- dzieci uczą się przede wszystkim przez obserwację. Nie oznacza to, że na pewno powieli zachowania taty. Duże znaczenie ma również obecność drugiego, bezpiecznego i przewidywalnego rodzica oraz to, czego doświadcza na co dzień w domu. To bardzo trudna sytuacja i rozumiem, że może Pani czuć się zagubiona. Proszę pamiętać, że Pani nieufność nie pojawiła się znikąd, jest odpowiedzią na doświadczenia, które Pani opisuje.

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Patrząc na to, co przeżywasz, trudno się dziwić, że przestałaś ufać mężowi. Zaufanie nie zostało zniszczone jednym kłamstwem, ale wielokrotnym oszukiwaniem, przerzucaniem odpowiedzialności i brakiem gotowości do zmiany.

Czy ten związek ma szansę? Tylko wtedy, gdy mąż weźmie pełną odpowiedzialność za swoje zachowanie i pokaże realną, długotrwałą zmianę. Same obietnice nie odbudują zaufania.

Wasz syn nie musi powielać zachowań ojca, ale bardzo ważne jest, by dorastał w atmosferze bezpieczeństwa, szacunku i uczciwości. Pomyśl również o sobie – masz prawo do relacji, w której nie musisz ciągle zastanawiać się, co jest prawdą.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Z tego co Pani opisuje, problemem nie wydaje się być pojedyncze kłamstwo, lecz powtarzający się wzorzec zachowań: oszukiwanie, przerzucanie odpowiedzialności na Panią, brak poczucia winy oraz podważanie Pani odczuć. W takich okolicznościach utrata zaufania jest naturalną konsekwencją. To czy związek ma szansę przetrwać, zależy przede wszystkim od gotowości męża do wzięcia odpowiedzialności za swoje zachowanie, zaprzestania kłamstw oraz podjęcia realnych działań, np. leczenia uzależnienia i pracy nad relacją. Sama Pani chęć ratowania małżeństwa nie wystarczy, jeśli zmiana zachodzi wyłącznie w deklaracjach. Jeśli chodzi o syna, obecność nieprawidłowych wzorców nie oznacza, że dziecko je powieli. Największe znaczenie ma to czy ma również możliwość obserwowania zdrowych relacji oraz czy doświadcza poczucia bezpieczeństwa i stabilności. Warto zadbać także o własne wsparcie psychologiczne, aby łatwiej podjąć decyzję, która będzie najlepsza zarówno dla Pani, jak i dla dziecka.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Wika Balcerzak

Wika Balcerzak

Dzień dobry, znalazłaś się w sytuacji, która wykracza poza zwykły kryzys małżeński - to, co opisujesz, nosi znamiona przemocy psychicznej. Masz absolutne prawo czuć całkowity brak zaufania i ogromne wyczerpanie.

Warto nazwać po imieniu mechanizmy, z którymi mierzysz się na co dzień, abyś mogła odzyskać zaufanie do własnego osądu rzeczywistości, które mąż próbuje Ci odebrać:

Gaslighting i odwracanie ról: Kiedy mąż zostaje przyłapany na gorącym uczynku (kłamstwo, zapach marihuany, znaleziony skręt), a następnie sprawia, że to Ty czujesz się winna ("bo szukasz i sprawdzasz"), stosuje bardzo destrukcyjną formę manipulacji. Jej celem jest zdezorientowanie Cię i sprawienie, byś zaczęła wątpić we własne zmysły oraz inteligencję. Zamiast ponieść konsekwencje, mąż przerzuca odpowiedzialność na Ciebie.

Nadużycie finansowe i brak skruchy: Przywłaszczenie Twoich oszczędności to nie jest zwykłe kłamstwo, to kradzież. Tłumaczenie, że robił to, "abyś nie poczuła się źle", jest kolejną próbą manipulacji. Najbardziej niepokojący w Twoim opisie jest jednak całkowity brak skruchy. W psychologii przyjmuje się, że prawdziwe wyrzuty sumienia i wzięcie odpowiedzialności za swoje czyny to fundamentalny warunek jakiejkolwiek poprawy zachowania. Jeśli mąż nie czuje winy, nie ma motywacji do zmiany.

Wpływ na rozwój dziecka: Pytasz wprost, czy taki wzorzec wpłynie na 4-letniego syna. Niestety tak. Dzieci rozwijają się i uczą świata poprzez modelowanie - naśladują to, co widzą w domu. Syn, obserwując Waszą relację, chłonie normy dotyczące tego, jak traktuje się kobiety, jak wygląda rozwiązywanie konfliktów oraz czym jest (lub czym nie jest) odpowiedzialność. 

Pytasz również, czy to życie ma jeszcze sens. Zdrowy związek opiera się na dwóch filarach: poczuciu bezpieczeństwa i zaufaniu. Z Twojej relacji wynika, że oba te filary zostały przez męża zniszczone, a on sam nie wykazuje chęci ich odbudowy (ponieważ nie widzi problemu). Nie powinnaś zostawać w tym sama - porozmawiaj z zaufaną osobą lub zwróć się po pomoc do specjalisty.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wpis, pomyślałam, że najtrudniejsze nie są już same kłamstwa, ale życie w ciągłej niepewności. Kiedy wielokrotnie okazuje się, że to, co słyszymy, nie jest zgodne z rzeczywistością, bardzo trudno odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Z czasem człowiek zaczyna sprawdzać, upewniać się i szukać dowodów nie dlatego, że chce kontrolować drugą osobę, ale dlatego, że przestaje wiedzieć, czemu może zaufać. Pisze Pani o wielu sytuacjach, w których po ujawnieniu prawdy odpowiedzialność była przenoszona na Panią. W takich okolicznościach łatwo zacząć zastanawiać się, czy własne odczucia są uzasadnione. Tymczasem z Pani opisu wynika, że nieufność nie pojawiła się bez powodu: jest konsekwencją powtarzających się doświadczeń. Pyta Pani, czy syn będzie taki jak tata. Nie da się tego przewidzieć. Dzieci nie kopiują zachowań rodziców w prosty sposób. Uczą się jednak, czym jest bliskość, zaufanie i rozwiązywanie konfliktów, obserwując relacje dorosłych. Dlatego tak ważne jest, aby miał możliwość doświadczać relacji opartych na szacunku, przewidywalności i poczuciu bezpieczeństwa. Myślę, że niezależnie od tego, jaką decyzję podejmie Pani w sprawie małżeństwa, warto zadbać również o siebie. Rozmowa z psychologiem może pomóc odzyskać poczucie wpływu, lepiej rozpoznać własne granice i zastanowić się, czego potrzebuje Pani, aby znów czuć się bezpiecznie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Zerwanie przez SMS, żal i mętlik po rozstaniu – czy wracać do związku na odległość?
Dzień dobry, Niecały tydzień temu zerwaliśmy z dziewczyną w związku głównie na odległość poprzez smsy, w rozmowie na ważny temat, w emocjach. W ciągu tego tygodnia spotkaliśmy się na żywo i wyjaśniliśmy sobie rzeczy, które doprowadziły do zerwania a także inne, które też wpływały na nasz związek a o których nawet nie myśleliśmy, że są ważne by się nimi dzielić. I właśnie przez te wypowiedziane i wyjaśnione rzeczy teraz uważam, że to był bardzo duży błąd, bo tak, są rzeczy, które trzebaby zmienić / naprawić ale okazało się, że sytuacja nie była aż tak beznadziejna. I mam przez to mętlik w głowie. 1) żałuję że nie pogadaliśmy o tej ważnej sprawie na żywo, tylko poprzez sms, co z mojej strony doprowadziło do gigantycznych emocji i poczucia w środku "ja dłużej tak nie mogę" przez co nalegałem na zerwanie bez spotykania się na żywo, tylko podczas pisania ze sobą 2) staram się ograniczać z nią kontakt, nie pytać się jak minął dzień, nie pisać o codziennych małych rzeczach - co jest dla mnie cholernie trudne, bo chciałbym to wiedzieć, ale jednocześnie próbuje sobie dać czas na przetworzenie tego wszystkiego co się stało - bo z jakiegoś powodu to się stało 3) wieczorami i w ciągu dnia naprawdę jedyne co bym chciał to to, żebym mógł do niej o wszystkim dalej pisać - ale jednocześnie rankami, zanim zacznę dzień boję się powrotu do tego, co było, do tych "złych" rzeczy w naszym związku, poczucia że z nią obok ciężko jest mi wychodzić do ludzi i się rozwijać czy innych tego typu rzeczy - mimo to naprawdę chciałbym utrzymywać z nią kontakt i wzajemnie się wspierać i rozwijać się, tylko boję się tego bycia "razem" i tych negatywnych elementów tego związku (więc w sumie chciałbym mieć ciastko (bo mieć z nią kontakt i jej wsparcie) i zjeść ciastko (nie mieć do czynienia z tymi "negatywnymi" aspektami)) 4) dopiero gdy zerwaliśmy, dziewczynie dało to impuls do zmiany, do faktycznego rozejrzenia się za psychologiem, do sięgnięcia po pomoc, co moja znajoma nazwała brakiem szacunku do mnie - bo skoro w związku prosiłem, aby się zmieniła (np. poszła na terapię bo widzę, że ja jej nie pomogę i to leży gdzieś głębiej) i tego nie robiła to jest to nie w porządku wobec mnie Wiem, że ja też nie jestem święty w tej relacji, że na pewno chociaż to zerwanie poprzez smsy było z mojej strony naprawdę niepoważne ale nie wiem co zrobić. Z jednej strony chciałbym to wszystko cofnąć, ale wiem, że wtedy dziewczyna nie dostałaby tak mocnego impulsu by coś zmienić. Z drugiej - mam wrażenie, że za wcześnie jest by decydować o czymś takim po tygodniu od zerwania, że ważne jest sobie dać czas by to przetrawić a jednocześnie - czy to nie byłoby strasznie żenujące, że po jakimś czasie wszystkim naszym znajomym byśmy mówili, że jednak znowu jesteśmy razem? Mam wrażenie, że moi znajomi wtedy strasznie by się zawiedli, że wróciłem do związku, w którym nie byłem na 100% zawsze szczęśliwy, przez te negatywne aspekty. Z góry przepraszam za tak długą wiadomość: aktualnie niestety nie mam dostępu do wizyty u psychologa na "już", a po tak długim rozpisaniu widzę, że chyba by się przydało pójść.
Jestem w związku z chłopakiem od 5 miesięcy. Na początku bardzo się starał, spędzaliśmy dużo czasu razem, pisaliśmy.
Witam, Nie umiem sobie poradzić z moim problemem. Jestem w związku z chłopakiem od 5 miesięcy. Na początku bardzo się starał, spędzaliśmy dużo czasu razem, pisaliśmy. Od jakiegoś czasu zauważyłam znaczną zmianę zachowania mojego partnera, zdystansował się do mnie, nie okazuje mi uczuć. Gdy przebywamy razem, nawet w towarzystwie nie zwraca na mnie już jak kiedyś uwagi. Nigdy nie powiedział, co do mnie czuję. Mój partner jest osobą pedantyczną, ja natomiast zawsze byłam roztrzepana, nie mam orientacji w terenie i często błądzę myślami. Dodatkowo teraz stresuje się, żeby go czymś nie zdenerwować i nie wyjść na głupią. Trochę ogień i woda, wczoraj miała miejsce przykra sytuacja- byliśmy w kinie, pomyliłam schody na parking. Mój partner, już był zdenerwowany. Zastanawiam się, czy może to moja wina, że On się tak zachowuję? Mojego rozkojarzenia ? Staram się nad tym pracować.
Mój partner patrzy się na inne w mojej obecności.
Mój partner patrzy się na inne w mojej obecności... Ja wiem, temat rzeka, jedni mówią tak, a drudzy mówią inaczej. Partner, jak gdzieś idziemy razem, to patrzy się na wszystkie dziewczyny, co mi kompletnie przeszkadza... Nie potrafi się opanować, mówi, że jest to od niego silniejsze, nie zważając na to, że mnie tym krzywdzi. Wchodząc bardziej w szczegóły, nie czuję się atrakcyjna w jego oczach, nie mówi komplementów, nie patrzy się na mnie, jak na tamte dziewczyny, bardzo rzadko mnie dotyka. Szlag mnie trafia, jak spędzamy czas tylko "we dwoje", czemu w cudzysłowiu? Bo jest cała masa dziewczyn, na które musi się pogapić, co mi odbiera całą radość z randki. Nie mam ochoty z nim wychodzić na basen czy plażę, bo on większość uwagi zwraca na ciała innych kobiet. Jest mi cholernie przykro, że on obłapia wzrokiem inne kobiety. Nie patrzy na mnie z takim pożądaniem, jak na inne. Komplementy zazwyczaj słyszę, jak się o nie upomnę ("i jak, ładnie mi w tej sukience?") Sam z siebie nic... Jest mi bardzo źle,  zresztą- on o tym wie, bo mu mówiłam, co mi nie leży, tylko nic sobie z tego nie robi. Powiedział tylko, że lubi sobie popatrzeć na atrakcyjne kobiety i że w sumie też mu się podobam... Z tym, że to, co mówi, nie jest spójne z tym co robi... Ciężko czuć się atrakcyjnym dla partnera ,jeśli on tego nie okazuje
Wychodzi na to, że jestem osobą współuzależnioną od toksyka.
Wychodzi na to, że jestem osobą współuzależnioną od toksyka, mimo iż nie jesteśmy razem. Sto razy przekroczył granicę, dawałam szansę i boję się, że mogę to zrobić kiedyś jeszcze raz. Choć wiem, że nie powinnam. To jakaś nigdy niekończąca się historia, wieczne traumy. Mam dość, ale przecież tyle razy miałam już dość, tyle razy był definitywny koniec. I znów powtarzam błędy... Jak sobie pomóc? Czy psychoterapia jest w stanie coś zaradzić? Nie mam czasu, nie mam sił od nowa wałkować problemu samemu psychologowi, a bardziej może możliwości zostawiania małego dziecka (łącznie mam 3 dzieci). Sam psycholog, wysłuchiwanie problemów to za mało :( Jakie są szanse, że psychoterapia odmieni mnie? Jakich narzędzi można się spodziewać na psychoterapii, mam na myśli ćwiczenia czy coś, czym to się różni od wizyt u psychologa?
Czy relacja z nową koleżanką na wyjeździe to zdrada emocjonalna?
Byłem na wyjeździe integracyjnym w Tajlandii, na którym poznałem koleżankę, z którą rozmawiałem częściej niż z innymi osobami. Różnica czasu to +7 godzin. W Tajlandii 8. rano, a w Polsce 1. w nocy. W ciągu dnia mieliśmy wycieczki, z których mamy zdjęcia. Chyba przypadliśmy sobie do gustu bo fajnie się z nią rozmawiało, zwłaszcza, że ma ona wesoły charakter. Była to relacja czysto koleżeńska i nie miała żadnych innych podtekstów. Moja partnerka Danuta obwinia mnie o zdradę emocjonalną, bo twierdzi że zapomniałem o niej na czas wyjazdu i że tylko tamta kobieta była wtedy ważnuejsza bo z nią, tzn. Danutą, rzadko się kontaktowałem, a z koleżanką przebywałem non stop. Ten rzekomy non stop to w ciągu dnia może 2-3 godziny na wycieczkach wśród innych osób. Awantury o ten wyjazd są wg. mnie nadmiarowe, zwłaszcza że od powrotu nie mam żadnych kontaktów z koleżanką i żeby udowodnić partnerce że to była koleżanka nieznaczaca emocjonalnie dla mnie nic usunąłem zdjęcia i jej kontakt. Mimo to od 6 miesięcy jest wracanie i porównywanie na zasadzie "a z nią to potrafiłeś a że mną nie". Pytanie czy to była zdrada emocjonalna? Czy takie wyrzuty są normalne?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!