Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy relacja z nową koleżanką na wyjeździe to zdrada emocjonalna?

Byłem na wyjeździe integracyjnym w Tajlandii, na którym poznałem koleżankę, z którą rozmawiałem częściej niż z innymi osobami. Różnica czasu to +7 godzin. W Tajlandii 8. rano, a w Polsce 1. w nocy. W ciągu dnia mieliśmy wycieczki, z których mamy zdjęcia. Chyba przypadliśmy sobie do gustu bo fajnie się z nią rozmawiało, zwłaszcza, że ma ona wesoły charakter. Była to relacja czysto koleżeńska i nie miała żadnych innych podtekstów. Moja partnerka Danuta obwinia mnie o zdradę emocjonalną, bo twierdzi że zapomniałem o niej na czas wyjazdu i że tylko tamta kobieta była wtedy ważnuejsza bo z nią, tzn. Danutą, rzadko się kontaktowałem, a z koleżanką przebywałem non stop. Ten rzekomy non stop to w ciągu dnia może 2-3 godziny na wycieczkach wśród innych osób. Awantury o ten wyjazd są wg. mnie nadmiarowe, zwłaszcza że od powrotu nie mam żadnych kontaktów z koleżanką i żeby udowodnić partnerce że to była koleżanka nieznaczaca emocjonalnie dla mnie nic usunąłem zdjęcia i jej kontakt. Mimo to od 6 miesięcy jest wracanie i porównywanie na zasadzie "a z nią to potrafiłeś a że mną nie". Pytanie czy to była zdrada emocjonalna? Czy takie wyrzuty są normalne?
Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

Z psychologicznego punktu widzenia to, co opisujesz, raczej nie spełnia typowych kryteriów zdrady emocjonalnej. Była to sytuacyjna, koleżeńska relacja w grupie, bez kontynuacji i bez budowania ukrytej więzi poza wyjazdem.

Jednocześnie Twoja partnerka może to przeżywać inaczej. Czasem zazdrość nie wynika z faktów, tylko z poczucia pominięcia, porównywania się i lęku przed utratą bliskości. Wtedy emocje są realne, ale interpretacja niekoniecznie odpowiada temu, co się wydarzyło.

Problemem nie jest sam wyjazd, tylko to, że temat wraca przez wiele miesięcy i zamienia się w oskarżenia i porównania. To zwykle sygnał trudności z zaufaniem w relacji, a nie dowód zdrady.

Warto uznać jej emocje, ale jednocześnie jasno stawiać granicę wobec etykiety zdrady, jeśli jej nie było. Jeśli to się utrzymuje, pomocna bywa terapia par.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam p.Bartku,

 

Z tego, co Pan opisuje, trudno mówić o zdradzie emocjonalnej wyłącznie na podstawie częstszych rozmów z koleżanką podczas wspólnego wyjazdu. Bardziej istotne wydaje się to, że Pani Danuta poczuła się pominięta, mniej ważna i być może właśnie ten ból wraca w kolejnych kłótniach.Jeśli temat powraca po 6 miesiącach mimo braku kontaktu z tamtą kobietą, to być może nie chodzi już o sam wyjazd, lecz o nadszarpnięte poczucie bezpieczeństwa w relacji.

Warto zastanowić się nie tylko nad tym, czy doszło do zdrady ale także: czego Pani Danucie zabrakło od Pana w tamtym czasie, że do dziś tak bardzo to przeżywa?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Hanna Holovkova

Hanna Holovkova

Myślę, że warto byłoby się przyjrzeć temu jak wyglądała Wasza relacja przed tym wyjazdem. Z opisu powyższej sytuacji wynika, że Partnerka może być  zazdrosna o czas spędzony z drugą osobą w określony sposób, czyli na wycieczkach, poznając cos nowego i doświadczając nowych rzeczy. Może jest to sytuacja, w której można zweryfikować, czy w Waszym wspólnym życiu jest miejsce na takie nowe wspólne doświadczenie, podróże, wyjścia, itd. Być może próba odstawienia na bok przez chwilę presji w zidentyfikowaniu czy takie wyrzuty są słuszne i czy zaszła zdrada emocjonalna mogłaby otworzyć przestrzeń na szczerą rozmowę na temat potrzeb każdej strony w zakresie organizacja wspólnego życia.
Pozdrawiam serdecznie,
HH

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry, Panie Bartku. 

Z Pana opisu wynika, że z Pana perspektywy była to wyłącznie sympatyczna, czysto koleżeńska relacja oparta na wspólnych wycieczkach i rozmowach, bez żadnych ukrytych intencji. Odpowiadając wprost na Pana pytania: definicja zdrady emocjonalnej zakłada zaangażowanie uczuciowe, ukrywanie relacji przed partnerem oraz przeniesienie intymności i bliskości na inną osobę kosztem stałego związku. Jeśli z Pana strony były to jedynie luźne rozmowy w grupie i nie budował Pan tam alternatywnej bliskości, to z obiektywnego punktu widzenia trudno mówić o zdradzie.

Jednak reakcja Pana partnerki, Danuty, choć z Pana perspektywy nadmiarowa, pokazuje, że wyjazd ten uruchomił w niej poczucie zagrożenia, lęku przed odrzuceniem i braku bezpieczeństwa w Waszym związku. Różnica czasu i rzadszy kontakt z Panem sprawiły, że poczuła się zapomniana, a Pana zaangażowanie w nową znajomość – nawet jeśli trwało tylko 2-3 godziny dziennie – zinterpretowała jako stratę Pana uwagi. Usunięcie zdjęć i kontaktu było z Pana strony ważnym gestem mającym dowieść lojalności, ale fakt, że po 6 miesiącach temat wciąż wraca w postaci bolesnych porównań, świadczy o tym, że zranione zaufanie i lęk Danuty nie zostały uleczone, a sama sprawa wyjazdu stała się jedynie symbolem głębszych, wcześniejszych braków w Waszej relacji.

Wyrzuty te i ciągłe wracanie do tematu nie są destrukcyjne z natury, lecz są rozpaczliwą, choć niefortunną próbą radzenia sobie z niespełnioną potrzebą bliskości i zapewnienia o Pana uczuciu. Zamiast kolejny raz tłumaczyć fakty i minuty spędzone z koleżanką, warto w rozmowie z Danutą zejść na poziom emocji – nazwać jej lęk, zapytać, czego potrzebuje dzisiaj, by poczuć się dla Pana najważniejszą, i wspólnie poszukać odpowiedzi na to, dlaczego czuje się w Waszym związku niewystarczająca. Jeśli te rozmowy kończą się wyłącznie awanturami, bardzo pomocna może okazać się terapia par, która pozwoli Wam wyjść z błędnego koła oskarżeń i obrony oraz odbudować bezpieczną więź.

Pozdrowienia

Bożena Nagórska

Kacper Kulesza

Kacper Kulesza

Sześć miesięcy powracających kłótni pokazuje, że problem leży głębiej niż w samych faktach z wyjazdu. Zamiast szukać sztywnej definicji zdrady, warto przyjrzeć się Waszej relacji. Zastanów się nad dwiema kwestiami:


Skoro usunięcie dowodów (zdjęć/kontaktu) nie zamknęło tematu, to co według Ciebie jest prawdziwym źródłem tego problemu?
 

Jak myślisz, jakich konkretnych sygnałów brakuje Danucie na co dzień, skoro ciągle wraca do sytuacji sprzed pół roku?
 

Wygląda na to, że utknęliście w błędnym kole. Jeśli chcesz, możemy umówić się na rozmowę i wspólnie obgadać ten problem, żeby znaleźć z niego wyjście, jestem do dyspozycji. 

Asia Sadowska

Asia Sadowska

Dzień dobry Panie Bartku,

z samego opisu nie wynika bezpośrednio zdrada emocjonalna. Po powrocie nie utrzymywał Pan z koleżanką kontaktu, nie trzymał zdjęć i nie budował równoległej relacji. Wg Pana opisu nie było tutaj tajemnicy ani flirtu. Pana partnerka mogła jednak poczuć się odrzucona i zraniona, m.in. dlatego, że nie poświęcał jej Pan na wyjeździe tyle czasu. Warto uznać uczucia partnerki, ale również porozmawiać o granicach - o tym, że można czuć się zranioną, ale ciągłe wypominanie może być destrukcyjne dla związku. W razie dalszych problemów i trudności w poradzeniu sobie z sytuacją, zachęcam do konsultacji z terapeutą par. 

Serdeczności

Marzena Tomczyk

Marzena Tomczyk

Dzień dobry, rozumiem Twoją bezradność wobec zarzutów Twojej Partnerki. 

A gdyby tak potraktować tą sytuację jak zaproszenie do przyjrzenia się bliżej Waszej relacji? 

Znaleźć czas i przestrzeń, w której moglibyście porozmawiać o tym co Was łączy, co uważacie za mocne strony Waszego związku i czego Wam brakuje, jakie potrzeby wołają o uwagę, kiedy się ostatnio dobrze ze sobą bawiliście, kiedy czujecie się blisko, czy i kiedy czujecie się dla siebie ważni... Może Twojej Partnerce czegoś brakuje w Waszej relacji, może z jakiegoś powodu nie czuje się bezpiecznie? Nie wiem, ale jeśli zależy Ci na Waszym związku, 

to warto z Nią o tym porozmawiać. Życzę, aby Wasze awantury zamieniły się w ważne, bliskie i budujące rozmowy.

Powodzenia! P.S. Czasem zdarza się "utknięcie" wówczas warto rozważyć konsultacje dla pary. Pozdrwaiam serdecznie.

Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowny Panie,
Pojęcie zdrady emocjonalnej rzadko ma jedną, uniwersalną definicję. Granice tego, co rani, bywają bardzo osobiste i zależą od indywidualnego poczucia bezpieczeństwa w relacji. Kiedy Danuta doświadczyła rzadszego kontaktu z Pana strony, co dodatkowo potęgowała duża różnica czasu i intensywność wyjazdu, w jej umyśle mogła zrodzić się bolesna myśl, że przestała być dla Pana ważna. Pana reakcja, czyli usunięcie zdjęć i ograniczenie kontaktu z koleżanką , była logiczną próbą udowodnienia, że tamta znajomość nie miała znaczenia. Często jednak bywa tak, że działania skierowane na usunięcie racjonalnych "dowodów" nie dotykają samego sedna problemu, jakim jest głęboki, emocjonalny lęk przed byciem niezauważonym lub zastąpionym. Powracające od sześciu miesięcy pretensje i bolesne porównania mogą być sygnałem, że raną, która wymaga zaopiekowania, nie jest sam fakt tamtego wyjazdu, ale obecne poczucie Danuty, że w jakiś sposób przegrywa w Pana oczach.
Jeśli czują Państwo, że od miesięcy te rozmowy kręcą się w kółko, przynosząc jedynie kolejne awantury i obopólne wyczerpanie, bezpiecznym i bardzo pomocnym krokiem mogłoby być skorzystanie ze wsparcia terapeuty par, który pomógłby Wam usłyszeć to, co kryje się pod tym bolesnym cyklem żalu i obrony.

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry.

Z opisu nie wynika, aby doszło do zdrady emocjonalnej, jednak rozumiem, że partnerka mogła poczuć się zraniona i pominięta. Jeśli temat wraca od wielu miesięcy mimo rozmów i wyjaśnień, warto skupić się nie na samej definicji zdrady, ale na odbudowie poczucia bezpieczeństwa i zaufania w relacji. Jeśli sami nie potraficie wyjść z tego błędnego koła, pomocna może być konsultacja u terapeuty par.

Pozdrawiam,
psycholog Wiktoria

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Witam, jestem ofiara przemocy domowej, tylko nie wiem, jak z tego wybrnąć.
Witam, jestem ofiara przemocy domowej, tylko nie wiem, jak z tego wybrnąć. Mam z nim syna, chce mnie zamknąć w psychiatryku, żeby sąd mnie ubezwłasnowolnił i żeby odebrali mi dzieci. Nie mam już siły na nic.... Jak sobie mogę pomóc, żeby się ie ratować, a za chwilę dzieci. Nie mam pieniędzy, utrzymuje się z alimentów na dziecko, nie mam mieszkania, nie mam nic. Odsunął ode mnie wszystkich. Nawet opieka i kurator nie są w stanie mi pomóc. Chcę pomocy, naprawdę chcę pomocy, bo już nie daje rady z tym człowiekiem... Jak w takich warunkach mają się dzieci wychowywać, naprawdę nie wiem, co mam robić.....
Brak zaangażowania ze strony chłopaka - jest przytwierdzony do pracy i rodziny, ja jestem poniżej tych priorytetów
Witam. Od dłuższego czasu mam problem ze swoim chłopakiem. Uważam, że nie poświęca mi on wystarczająco czasu oraz nie angażuje się w nasz związek tak, jak ja. Na codzień studiujemy w dwóch różnych miastach oddalonych o 200 km. Okazje do spotkań mamy od święta i w wakacje. Obecny letni czas chciałam wykorzystać maksymalnie na wspólne spotkania i rozmowy, bo wiem, że od października nie będzie takiej możliwości. Do tej pory zawsze myślałam w pierwszej kolejności o moim chłopaki i naszym związku, bardzo się zaangażowałam. Ale też rozczarowałam... U niego na pierwszym miejscu jest praca i pomoc dla rodziców. Ja jestem na końcu. Zdarzyła się taka sytuacja, że przez 4 dni się nie widzieliśmy, bo on pomagał tacie. A wcześniej obiecał, że będziemy się częściej widywać. Dwa razy przeprowadziłam z nim także rozmowę i jasno zasygnalizowałam, że chciałabym spędzić z nim więcej czasu (ogólnie i sam na sam - nie w domu z rodzicami czy rodzeństwem tylko gdzieś indziej). Chciałabym, żeby to on wyszedł z jakąś inicjatywą - np. zaprosił mnie na spacer, do kina czy na rowery, nawet dwie godzinki na łonie natury by mi nie przeszkadzały. Chciałabym, żeby się zaangażował. Dotychczas to ja coś proponowałam albo uzgadnialiśmy wspólnie. Brakuje mi jego spontanicznej propozycji czy decyzji o jakiejś wspólnej aktywności. Czy ja za dużo od niego wymagam? Czy mam prawo oczekiwać czegoś od niego? Nie sądziłam, że aż tak bardzo się rozczaruję i stracę motywację do starania się, żeby nasz związek przetrwał. Co powinnam zrobić w tej sytuacji? A może to ze mną coś jest nie tak?
Związek na odległość a duża różnica zarobków – jak poradzić sobie z zazdrością i poczuciem niższości?
Jakiś czas temu zacząłem tworzyć bliską relację z fantastycznym partnerem. Nasza znajomość zaczęła się od przyjaźni, ale obaj wiedzieliśmy, że łączy nas coś więcej. Ja obecnie mieszkam w powiatowym mieście, mam tutaj stabilną pracę, w której jestem szanowany, zarabiam przeciętnie. Mam własne mieszkanie i aktualnie niemal wszystkie, nieduże oszczędności przeznaczam na nadpłatę kredytu, żeby maksymalnie zmniejszyć obciążenie finansowe. Mój partner mieszka w dużym mieście 300 km ode mnie, ma tam dobrą pracę i wynajmuje mieszkanie. Odległość nie jest problemem - póki co widujemy się co kilka tygodni, mamy do siebie zaufanie i ustaliliśmy, że w miarę rozwoju relacji zastanowimy się, jak to rozwiązać. Problemem jest ogromna dysproporcja finansowa. On ma dobry fach i zarabia prawie 3 razy więcej ode mnie, z realną perspektywą dalszego rozwoju. W mojej branży możliwości rozwoju są ograniczone i choćbym osiągnął wszystko co możliwe (co udaje się nielicznym), nigdy nie osiągnę nawet ⅔ jego obecnych zarobków. On żyje bardzo skromnie i twierdzi, że ta różnica nie ma dla niego żadnego znaczenia. Jednocześnie cały czas sugeruje mi, że chciałby gdzieś ze mną pójść albo pojechać, mimo tego, że kilkukrotnie mówiłem wprost, że mnie aktualnie na to nie stać, a nawet w przyszłości będę potrzebował pieniędzy na budowanie poduszki finansowej a nie na przyjemności. Obecnie wyskoczyły mi pilne duże wydatki i nawet krótki wyjazd do niego jest dla mnie dużym obciążeniem. Twierdzi, że rozumie i nie chce wywierać presji, ale mam wrażenie, że traktuje to jak wymówkę. Na co dzień obraca się w otoczeniu ludzi zarabiających tak jak on lub więcej i mam wrażenie, że przez to żyje w pewnej bańce, porównuje się z bogatszymi od siebie. Ostatecznie dochodzi do tego, że zamiast cieszyć się z fajnej relacji, czuję zazdrość i frustrację, że jemu udało się coś osiągnąć, a ja zawsze będę z tyłu. Co gorsza, próbuje mnie pocieszać, że w przeciwieństwie do mnie on w swojej firmie jest “nikim” albo że niczym się nie różnimy, bo obaj pracujemy. Albo twierdzi, że w ogóle nie zależy mu na pieniądzach i karierze zawodowej i pracuje tam tylko dlatego, że nic innego nie potrafi. To wywołuje we mnie jeszcze większą irytację, kiedy umniejsza swoje sukcesy i chce w ten sposób zrównać się ze mną. Mam wyrzutu sumienia, że zamiast być dla niego wsparciem, jestem zazdrosny i zirytowany. Jednocześnie nie chciałbym, żeby to on finansował nasze wyjazdy, bo chciałbym być jego partnerem, a nie zabawką do dotrzymania towarzystwa. Ta różnica zarobków nie była dla mnie problemem, dopóki nasza relacja nie zaczęła robić się poważna i nie zacząłem myśleć o wspólnej przyszłości. Nie wiem, co mam robić.
Męczą mnie myśli o przeszłości seksualnej mojej partnerki

Cześć, mam pytanie odnosnie pracy nad sobą. Moj przypadek jest następujący: Moja partnerka miala przede mną wielu partnerów. Opowiadała o nich jak dochodziło między nimi do zbliżeń i jak to wyglądało. Dodatkowo utrzymuje nadal kontakt z jednym z nich twierdząc ze są przyjaciółmi. O tym wszystkim opowiedziała mi na początku naszej relacji twierdząc ze chce byc ze mną szczera i tak budowac nasz związek. Jestem swiadom tego ze kazdy ma swoja przeszłość i ze nie mam prawa jej oceniac pod tym kontem. Pare razy przytaczala w barwnych opisach jak robila to z innymi. Poinformowałem ją jasno zeby tego nie robila bo czuje sie oceniany i poniżany w ten sposób. Gdy ja zapytalem, po co to robi to odpowiadała ze nie wie. Zdarzyło sie to kilka razy ale czulem od niej refleksje i ze stara sie walczyc ze swoją wylewnoscia i szczerością. Ostatni przypadek jednak byl inny. W formie żartu żucia ze nasza ulubiona pozycje migla wyćwiczyć, bo ma bogate doświadczenie. I to mnie juz ruszyło. Przepraszam za zwrot, ale wtedy stala się dla mnie dziwką. Nie moglem na nia patrzeć i brzydzilem sie nią. Rozmawialismy o tym, troche ochlonelismy i emocje juz opadły. Przeprosiła ja powiedzialem ze to mnie zabolało, ale to sie nie skończyło. Teraz gdy dochodzi do zbliżenia pojawiaja mi sie w glowie obrazy jak kocha sie z innymi. Dodatkowo mam myśli, ze jestem tylko kolejnym na którym zdobywa doświadczenie. Wpływa to na moją erekcje i na moje checi do zbliżeń. Kocham ją jest mi z nia dobrze i nie chce kończyć naszego związku. Ona naprawdę sie stara. Pracuje nad sobą, jest co do mnie wyrozumiała. Podczas naszej kłótni naprawde starala sie zrozumiec moj punkt widzenia. Wiem że ona mnie tez kocha i nie chce mnie ranic ale nie rozumie mojego punktu widzenia Moje pytanie brzmi: Czy jest szansa ze mi to przejdzie? Czy jest cos co moge zrobic zeby tw mysli mi sie nie pchały? Co mam zrobic żeby mózg przestał analizować to co było a skupil sie na budowaniu przyszłości. Czy jedynym rozwiazaniem jest rozstanie?

Rozstanie po 11 latach związku: czy jest szansa na odbudowę relacji?

Dzień dobry. Kilka dni temu przeżyłem rozstanie z partnerką, z którą byliśmy ponad 11 lat. Nastąpiło to z jej inicjatywy, chociaż nasze relacje od kilku miesięcy były bardzo trudne. 

Mam 39 lat, partnerka dwa lata młodsza. Ex ma pasję, którą są psy, a ja okazałem się mieć uczulenie na większość czworonogów, które przechodziły przez dom z ciągłym założeniem, że któraś opcja będzie odpowiednia. Był to mocny przyczynek do pogorszenia się relacji i częstych kłótni, pogłębiającego się niezrozumienia działania drugiej osoby. Najgorszy etap trwał ostatnie kilka miesięcy, kiedy ex partnerka uparła się, że zostawi psa, który powoduje u mnie alergię. Zrobiła to po moim "karaniu ciszą" i Ogólnie ja odczuwam związek jako udany do pewnego stopnia, szczególnie gdy mam porównanie do związków znajomych mi osób. Kochałem i dalej kocham ex partnerkę. 

Nasza relacja miłosna wyrosła z początkowej relacji przyjacielskiej w ciągu dwóch miesięcy. Zawsze dużo żartowaliśmy i czuliśmy się dobrze w swoim towarzystwie. Niemniej potrafiłem robić jej przykrość głupimi tekstami, upartym zachowaniem, nieodpowiednim komentarzem czy karaniem ciszą. 

Oboje jesteśmy osobami z zaburzeniami nerwicowymi. 

Przed rozstaniem ex wiele razy wspominała, że powinienem się wyprowadzić albo że nie chce już tak żyć. Niemniej jeszcze kilka tygodni temu były momenty dobre i przyjemne, z tym że już tylko momenty. Teraz po rozstaniu, ex twierdzi, że odczuwa wreszcie spokój i wcale, póki co nie odczuwa mojego braku, bo czuła tę samotność już wcześniej, gdy siedziałem w drugim pokoju albo z oczami w komórce i nie zwracając na nią większej uwagi. 

Bardzo mnie to boli, bo ja czuję jej brak i wspominam bardzo te dobre momenty z naszego wspólnego życia. Ona aktualnie jest mocno rozgoryczona. Wypomina mi, że dlaczego nie reagowałem wcześniej, jeśli kochałem. Że przeze mnie ma problemy zdrowotne i przeżywała miesiącami ciągły stres, zresztą ja przeżywałem tak samo stres i brak zrozumienia. I ona mi nie chce dać wrócić, bo musi zadbać o siebie i nie wierzy aktualnie, że będzie dobrze. 

Ona po prostu czuje spokój, gdy mnie nie ma. Niemniej, gdy się spotkaliśmy przedwczoraj, to była miła, trzymała mnie za rękę, przytulając się nawet, płakała, gdy pakowałem się, wyjmując swoje rzeczy osobiste. Piszemy teraz sporo ze sobą, głównie z mojej inicjatywy. Chciałbym wiedzieć, czy ona jeszcze to przemyśli, czy jest szansa na ponowne zjednoczenie i spróbowanie kolejny raz bycia ze sobą? Czy po tym, co napisałem wcześniej, jest szansa, że partnerka zacznie wreszcie odsuwać negatywne emocje, a poczuje tęsknotę za tym, co było? 

Ja aktualnie chce przepracować swoje błędy, jakie popełniałem. Niemniej jest czasem bardzo ciężko, gdy przyjdzie myśl, że to może być koniec tak długiej relacji.

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.