Dzień dobry, Panie Bartku.
Z Pana opisu wynika, że z Pana perspektywy była to wyłącznie sympatyczna, czysto koleżeńska relacja oparta na wspólnych wycieczkach i rozmowach, bez żadnych ukrytych intencji. Odpowiadając wprost na Pana pytania: definicja zdrady emocjonalnej zakłada zaangażowanie uczuciowe, ukrywanie relacji przed partnerem oraz przeniesienie intymności i bliskości na inną osobę kosztem stałego związku. Jeśli z Pana strony były to jedynie luźne rozmowy w grupie i nie budował Pan tam alternatywnej bliskości, to z obiektywnego punktu widzenia trudno mówić o zdradzie.
Jednak reakcja Pana partnerki, Danuty, choć z Pana perspektywy nadmiarowa, pokazuje, że wyjazd ten uruchomił w niej poczucie zagrożenia, lęku przed odrzuceniem i braku bezpieczeństwa w Waszym związku. Różnica czasu i rzadszy kontakt z Panem sprawiły, że poczuła się zapomniana, a Pana zaangażowanie w nową znajomość – nawet jeśli trwało tylko 2-3 godziny dziennie – zinterpretowała jako stratę Pana uwagi. Usunięcie zdjęć i kontaktu było z Pana strony ważnym gestem mającym dowieść lojalności, ale fakt, że po 6 miesiącach temat wciąż wraca w postaci bolesnych porównań, świadczy o tym, że zranione zaufanie i lęk Danuty nie zostały uleczone, a sama sprawa wyjazdu stała się jedynie symbolem głębszych, wcześniejszych braków w Waszej relacji.
Wyrzuty te i ciągłe wracanie do tematu nie są destrukcyjne z natury, lecz są rozpaczliwą, choć niefortunną próbą radzenia sobie z niespełnioną potrzebą bliskości i zapewnienia o Pana uczuciu. Zamiast kolejny raz tłumaczyć fakty i minuty spędzone z koleżanką, warto w rozmowie z Danutą zejść na poziom emocji – nazwać jej lęk, zapytać, czego potrzebuje dzisiaj, by poczuć się dla Pana najważniejszą, i wspólnie poszukać odpowiedzi na to, dlaczego czuje się w Waszym związku niewystarczająca. Jeśli te rozmowy kończą się wyłącznie awanturami, bardzo pomocna może okazać się terapia par, która pozwoli Wam wyjść z błędnego koła oskarżeń i obrony oraz odbudować bezpieczną więź.
Pozdrowienia
Bożena Nagórska