
- Strona główna
- Forum
- inne
- Czuję, że utknęłam...
Czuję, że utknęłam w przeszłości. Co mogę zrobić, aby zacząć być tu i teraz?
WP
Katarzyna Ochal
Trudno ocenić na podstawie tak krótkiego opisu, jak wygląda Pani sytuacja. Z doświadczenia wiem, że czasami zdarza się, że kiedy doświadczamy trudnych, stresujących zdarzeń w przeszłości, to one wydają się być stale obecne. Takie sprawy w naszym umyśle są rejestrowane jako niedomknięte. Ponieważ nie znam szczegółów, nie wiem, czego Pani doświadczyła, czego Pani zabrakło w przeszłości. Zachęcałabym do konsultacji z psychologiem lub terapeutą. Myślę, że takie spotkanie pomoże Pani zrozumieć powód poczucia, że jest Pani myślami w przeszłości.
Serdeczności, Katarzyna Ochal
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z Pani krótkiego opisu wnioskuję, że nie czuje się Pani dobrze w obecnej sytuacji. Chciałaby Pani zmienić przede wszystkim swój sposób odbioru rzeczywistości. Myślę, że ważne byłoby spojrzenie na tą przeszłość w celu znalezienia przyczyny dlaczego Pani “tam utknęła”, w tym celu sugeruję konsultację z psychologiem. Jeśli chodzi o codzienne starania by być “tu i teraz” to polecam trening uważności (mindfullness) .
Pozdrawiam
Justyna Czerniawska (Karkus)
Dzień dobry,
trudno udzielić konkretnej odpowiedzi na zadane pytanie, jednak na początek zastanowiłabym się co spowodowało uczucie “utknięcia w przeszłości”? Czy pojawiają się jakieś konkretne myśli (może nawet związane z konkretną sytuacją), które w tej przeszłości trzymają? Być może uczucie “utknięcia w przeszłości” dotyczy konkretnej sytuacji?
Jeżeli czuje Pani, że wspomniane trudność wpływa na codzienne funkcjonowanie w sposób negatywny zachęcam do konsultacji z psychologiem lub psychoterapeutą.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
,,Utknięcie w przeszłości", a więc ruminacje mogą być związane z trudnymi doświadczeniami. Powracające myśli powodują adekwatne emocje. Utrudnia to czerpanie satysfakcji z bieżącego życia, można mieć wrażenie, że jest się obok niego. Roztrząsanie problemów wcale nie jest pomocne, ale może dawać złudzenie kontroli nad przeszłością. W celu dokładnej diagnozy, przepracowania trudnych doświadczeń, zachęcam do spotkania z psychoterapeutą.
Pomocne może okazać się czerpanie przyjemnych doświadczeń z otaczającej przyrody, czy ćwiczenia relaksacyjne.
Powodzenia
Katarzyna Waszak

Zobacz podobne
Czy psycholog ma prawo okłamać pacjenta w celu? Mój partner trafił na tydzień do szpitala psychiatrycznego w związku z traumą, miał tam kilka spotkań z psychologiem. Na jednym ze spotkań psycholog twierdził, że rozmawiał ze mną i powiedziałam mu o czymś (nigdy ze mną nie rozmawiał), po czym pytał partnera o naszą relację - jak nam się układa, czy nie ma w związku toksycznych zachowań (partner sam mi o tym powiedział, ja nie pytałam go o treść spotkań). Jak najbardziej rozumiem zasadność zadawania takich pytań pacjentowi w trakcie terapii, tylko zastanawia mnie czy taka metoda była ze strony psychologa etyczna i czy konieczne było użycie akurat tego sposobu, zwłaszcza w realiach szpitalnych, gdzie nie mamy ze sobą takiego kontaktu jak zazwyczaj i może to prowadzić do nieporozumień. Nie jest to pierwsza taka sytuacja, gdzie każde z nas otrzymało od personelu znacząco różne informacje. To wszystko miało miejsce jakiś czas temu, ale ciekawi mnie czy to są powszechnie stosowane metody, bo zawsze wydawało mi się, że psycholog powinien być z pacjentem szczery żeby terapia była oparta na zaufaniu.
Dzień Dobry. Poniżej opiszę swoją sytuację, ponieważ bardzo długo się zastanawiałem czy dobrze zrobiłem.
Jestem z żoną 10 lat po ślubie, mamy 5-letniego synka. Jeszcze przed małżeństwem planowaliśmy wspólne życie. Pomysłem moim było na wynajęcie mieszkania i w przyszłości odłożenie na coś swojego, niezależnego. Cały problem zaczął się w momencie, kiedy teściowa weszła w temat. Mieszka w domu, gdzie było 2 dorosłych i 3 dzieci, dom 2 kondygnacyjny. Padło stwierdzenie, po co będziecie wynajmować, skoro góra cała będzie dla Was (2 pozostałych dzieci). Zgodziliśmy się i zrobiliśmy remont, bo jak mówiła to będzie Nasze. Temat tego nasze nie wyszedł ode mnie, a od testowej. Po paru latach nadal nic się nie działo z zapisami. A do tego zaraz po skończonym remoncie dokooptowała Nam swojego synka do jednego z pokoi. Mnie się to bardzo nie podobało, bo chcieliśmy być niezależni, a nie mieć kogoś za ścianą, który myje sobie gary w naszym nowym sprzęcie. Oczywiście jej się to nie spodobało i odpowiedź była, że u Nas się żyje wszyscy razem. Uspokoiłem się i żyliśmy dalej. Gdy mieliśmy fundusze ,chciałem kupić dla nas mieszkanie. Wtedy pojawił się kolejny temat, ponieważ chcemy odejść a tu cała góra dla Nas. Ona chciała zapisać, tylko ja nie chce. Zaczęło mnie na nowo ruszać emocjonalnie. Do tego doszły spadki po zmarłym teściu, które przed śmiercią obiecywał nam, jak i swojemu wnukowi. Dla mnie pewne deklaracje i życzenia przed śmiercią są nie do podważenia, nawet już razem z teściem zaczęliśmy procedury pod budowę domu i zapisy.
Po śmierci się wszystko zmieniło, pierwsze dążyła, żeby to spieniężyć. Na moje pytanie, jak to jest, że teść obiecywał dla wnuka. To nawet na to potrafiła odpowiedzieć, że "teścia już nie ma". Zapisać nie chciała, ale w tym czasie pojawił się temat mieszkania, bo znalazło się dobre. Była w kropce, bo nie chciała dać, a dalej twierdziła, że mamy cała kondygnacje. Czar goryczy przelały jej słowa, że a co będzie, jak ona grunt zapisze, a ja się będę chciał rozwieść. Powiedziałem dość, wyprowadzamy się. Obecnie Nadal mieszkamy w tym domu, ale teren jest zapisany na Nas i jesteśmy na etapie wykończenia domu. Straciłem do Niej szacunek, dlatego, że chciałem jej pomóc po śmierci teścia i drugiego szwagra. A nie to, że była do mnie murem to jeszcze żaliła się na lewo i prawo na Nasze sprawy. Teraz obecnie trochę się uspokoiło, lecz nie chce słyszeć, jak tam nam idzie w budowie, nigdy nie była zobaczyć, ma to gdzieś. Lecz nadal mam jakieś wewnętrzne poczucie czy zachowałem się w porządku?

