Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czuję się źle, samookaleczam się i podejrzewam anoreksję

Treść wrażliwa
Przepraszam, że to powiem, ale ostatnio czuję się chuj**wo. Tnę się na przedramionach, aby nikt nie zauważył. Głodzę się, bo mam wrażenie, że jestem gruba. Chyba mam anoreksję... Mama wmusza we mnie jedzenie, a ja przez to czuję się jeszcze gorzej. Mam dość chciałabym zniknąć i nie sprawiać nikomu problemu. Nie chcę mówić o tym rodzicom, ponieważ mój starszy brat przechodził depresję i nie chce ich zamartwiać. Boję się jak zareagują. Ale czuję, że zaraz nie wytrzymam, nie dam rady, wybuchnę. Potrafię wpatrywać się w jeden punkt przez 2 godziny i myśleć o wszystkim - co robię źle, że jestem beznadziejna, nienormalna, gruba, brzydka i jak przez ostatni rok moje życie się zjeb**ło. Przepraszam, ale dziękuję jeśli to przeczytałeś/aś.
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Cześć,

 

Dziękuję Ci, że o tym napisałaś. Z Twoich słów płynie ogromny ból, samotność i poczucie przeciążenia. Martwi mnie to, że się ranisz, głodzisz i piszesz, że chciałabyś zniknąć. Chcę Ci powiedzieć jedno: nie jesteś beznadziejna. W tej chwili cierpisz tak bardzo, że zaczynasz patrzeć na siebie oczami bólu, a nie taką, jaka naprawdę jesteś.

Bardzo proszę, nie zostawaj z tym sama. Powiedz o tym mamie, innemu bliskiemu dorosłemu, psychologowi szkolnemu lub zadzwoń pod telefon zaufania 116 111.... i to nie jest „robienie problemu” rodzicom, tylko moment, w którym potrzebujesz wsparcia. Zastanów się: gdyby Twoja przyjaciółka czuła to samo co Ty, czy uznałabyś, że powinna cierpieć w samotności? I komu mogłabyś powiedzieć o tym jeszcze dzisiaj? 

Jeśli czujesz, że możesz zrobić sobie krzywdę, poszukaj pomocy natychmiast u zaufanej osoby dorosłej lub zadzwoń pod 112. Nie musisz przez to przechodzić sama, proszę pamiętaj o tym.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Małgorzata Klimowska

Małgorzata Klimowska

Zacznę od tego, że nie jesteś beznadziejna, nienormalna ani nie jesteś "problemem". Jesteś człowiekiem, który bardzo cierpi i potrzebuje wsparcia. Sam fakt, że to napisałaś wymagał od ciebie wiele odwagi. W tym co opisujesz jest wiele cierpienia i samotności i wskazuje, że nie powinnaś zostawać z tym sama. Jeśli obawiasz się reakcji rodziców spróbuj powiedzieć o tym innej zaufanej osobie dorosłej – psychologowi szkolnemu, pedagogowi, wychowawcy, cioci, babci lub komuś, komu ufasz. Jeżeli masz myśli o zrobieniu sobie krzywdy albo czujesz, że możesz nie wytrzymać, skontaktuj się od razu z telefonem zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111 lub w sytuacji zagrożenia zadzwoń pod 112. Nie musisz przechodzić przez to sama. To, że napisałaś ten post, pokazuje, że jakaś część Ciebie nadal szuka pomocy. Pozwól sobie na to. 

Wiktoria Rybak

Wiktoria Rybak

Witaj,

 

Nie musisz przepraszać. To, co napisałaś, jest ważne i dobrze, że to wypowiedziałaś.

 

Brzmi to tak, jakbyś była już bardzo przeciążona, zmęczona i sama z ogromnie trudnymi myślami o sobie. Jest w tym dużo bólu, napięcia, wstydu i poczucia, że już dłużej nie dasz rady tego w sobie utrzymywać. Kiedy piszesz, że głodzisz się, że masz wrażenie, że jesteś gruba, że mama wmusza w Ciebie jedzenie, a Ty czujesz się przez to jeszcze gorzej, widać, jak bardzo trudna i pełna konfliktu jest teraz dla Ciebie relacja z jedzeniem i własnym ciałem. Do tego dochodzi samookaleczanie, lęk przed reakcją rodziców i chęć, żeby ich nie obciążać, zwłaszcza po doświadczeniach z chorowaniem brata. To może sprawiać, że czujesz się jeszcze bardziej uwięziona z tym wszystkim sama.

 

To, co opisujesz, może mieć związek z zaburzeniami odżywiania. To nie są „fanaberie” ani kwestia słabej woli, tylko poważne trudności psychiczne, w których jedzenie, masa ciała i wygląd stają się bardzo silnie powiązane z poczuciem kontroli, lękiem i oceną siebie. Często towarzyszą temu wyniszczające myśli o własnym ciele, silny wstyd, napięcie i stopniowe pogarszanie się także stanu fizycznego. To jest stan, który wymaga pomocy, i im wcześniej ta pomoc się pojawi, tym lepiej.

 

Piszesz też bardzo niepokojąco, że chciałabyś zniknąć, że masz dość i że czujesz, że zaraz nie wytrzymasz. To jest moment, w którym naprawdę nie powinnaś zostawać sama z tym stanem. Nie dlatego, że robisz coś złego, tylko dlatego, że to, co przeżywasz, wygląda na zbyt ciężkie, żeby dźwigać to bez wsparcia. Bardzo ważne jest, żebyś powiedziała o tym dziś komuś dorosłemu, komu można zaufać - jeśli nie rodzicom, to może innej bliskiej osobie, pedagogowi szkolnemu, psychologowi szkolnemu, wychowawcy, cioci, babci, starszemu rodzeństwu. Nie musisz opowiadać wszystkiego idealnie. Wystarczy powiedzieć wprost, że się źle czujesz i potrzebujesz pomocy.

 

To, że nie chcesz martwić rodziców, jest zrozumiałe, ale nie musisz sama chronić wszystkich kosztem siebie. Twoje cierpienie też jest ważne. I nie jest „robieniem problemu” proszenie o pomoc, kiedy jest tak trudno.

 

Jeśli czujesz, że możesz sobie coś zrobić, że nie wytrzymasz, albo jesteś teraz sama i jest bardzo źle, skontaktuj się od razu z pomocą kryzysową. Zadzwoń pod 112 albo zadzwoń na telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111. Jeśli jesteś pełnoletnia, możesz też zadzwonić pod 800 70 2222. 

 

To, co opisujesz, wymaga realnej pomocy specjalisty - psychologa, psychiatry, a przy podejrzeniu anoreksji także konsultacji lekarskiej. Da się z tego wyjść ale nie musisz robić tego sama. Najważniejszy jest teraz pierwszy krok do kogoś obok. Trzymam kciuki.

Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

Czytając Twoją wiadomości widać, że zmagasz się z ogromnym cierpieniem i trudnościami. Mam wrażenie że czujesz się przeciążona i samotna z tym wszystkim, a jednocześnie bardzo starasz się chronić bliskich przed swoim bólem. To, że nie chcesz martwić rodziców po doświadczeniach związanych z depresją brata pokazuje, jak bardzo zależy Ci na rodzicach, ale mimo wszystko nie powinnaś zostać sama z tym, co przeżywasz.

Czytając Twoją wiadomość widzę osobę, która od dłuższego czasu walczy i próbuje sobie poradzić najlepiej, jak potrafi. To, że piszesz o swoich trudnościach świadczy o tym, że jakaś część Ciebie szuka pomocy i nie chce się poddać. To bardzo ważna część Ciebie!!!

To co piszesz o samookaleczeniach, ograniczaniu jedzenia oraz myślach o zniknięciu pokazuje, jak dużo bólu i napięcia nosisz w sobie od dłuższego czasu. Są to sygnały świadczące o tym, że obecnie potrzebujesz większego wsparcia niż to, które jesteś w stanie zapewnić sobie sama. W takich momentach niezwykle ważna jest obecność zaufanych dorosłych oraz specjalistów, którzy mogą pomóc Ci bezpiecznie przejść przez ten trudny okres i wspólnie szukać sposobów na odzyskanie poczucia wpływu, bezpieczeństwa i nadziei.

Rozumiem, że możesz bać się reakcji rodziców. Wiele młodych osób obawia się niezrozumienia, złości czy rozczarowania. Myślę że rodzice woleliby wiedzieć, że ich dziecko cierpi, niż dowiedzieć się o tym dopiero wtedy, gdy sytuacja stanie się bardzo poważna. Nawet jeśli początkowo będą zaskoczeni lub przestraszeni, ich reakcja będzie wynikała przede wszystkim z troski o Ciebie. Nie musisz sama wiedzieć, jak sobie z tym poradzić. Dorośli są po to, aby pomóc znaleźć odpowiednie wsparcie.

Bardzo ważne jest, abyś jak najszybciej powiedziała o tym zaufanej osobie dorosłej najlepiej rodzicom lub innemu opiekunowi oraz skorzystała z profesjonalnej pomocy psychologa, psychoterapeuty lub lekarza psychiatry. Nie dlatego, że sobie nie radzisz, ale dlatego, że nie musisz radzić sobie z tym sama. Pozdrawiam.

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 

  Przykro mi, że tak bardzo cierpisz. To, co opisujesz czyli samookaleczanie, głodzenie się, poczucie beznadziejności, natrętne myśli o swojej wartości to bardzo poważne sygnały, że Twoje zdrowie psychiczne jest w kryzysie. Nie jesteś beznadziejna ani nienormalna. Jesteś osobą, która przeżywa ogromny ból i nie ma narzędzi, by sama go ukoić.

Proszę, potraktuj to poważnie gdyż anoreksja i samookaleczenia to stany zagrażające życiu. Twoje ciało nie wytrzyma długoterminowo głodzenia się, a rany mogą ulec zakażeniu lub nie daj Boże być głębsze niż myślisz.

Rozumiem, że boisz się obciążyć rodziców, zwłaszcza po doświadczeniach z bratem. Jednak prawda jest taka, że już cierpisz w samotności, a rodzice i tak pewnie nieświadomie widzą, że coś jest nie tak (np. mama wmusza jedzenie, bo wyczuwa problem). Ukrywanie tego nie chroni ich, a Ty naprawdę potrzebujesz pomocy, której sama nie jesteś w stanie sobie zapewnić.

  Jeśli masz myśli, żeby zrobić sobie poważną krzywdę lub zniknąć   natychmiast zadzwoń na numer alarmowy 112 lub na całodobowy telefon zaufania dla dzieci i młodzieży: 116 111 (możesz dzwonić anonimowo, nie musisz podawać danych). Powiedz komuś dorosłemu spoza rodziny, np. wychowawcy, szkolnej pielęgniarce, pedagogowi, zaufanej nauczycielce, a nawet lekarzowi rodzinnemu (podczas wizyty sama poproś o chwilę na osobności). Oni mają obowiązek Ci pomóc, a nie oceniać. Możesz też napisać do specjalistycznego wsparcia online np. do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej lub przez czat na stronie „Twoje Centrum Zdrowia Psychicznego”. Nie musisz mówić rodzicom, że to Ty gdyż czasem wystarczy, że poprosisz nauczyciela o pomoc w kontakcie z rodzicami.

Jeśli czujesz, że zaraz wybuchniesz spróbuj prostego ćwiczenia: weź głęboki wdech na 4 sekundy, przytrzymaj na 4, wydech na 6. I tak 5 razy. To nie rozwiąże problemu, ale może na chwilę obniżyć napięcie.

  A co z rodzicami? Rozumiem Twój strach. Ale wyobraź sobie, że Twoja mama woli dowiedzieć się prawdy i mieć szansę Ci pomóc, niż stracić Cię na zawsze. Możesz poprosić ją o rozmowę np. w formie listu: „Mamo, boję się, że mnie zrozumiesz, ale od roku źle się czuję, ranię się i nie jem. Potrzebuję psychiatry. Przepraszam, ale nie daję rady sama”. Albo poproś, żeby poszła z Tobą do lekarza , a wtedy to specjalista powie jej, co się dzieje i że to nie Twoja ani jej wina. Nie przepraszaj za to, że cierpisz. Nie jesteś problemem. Problemem jest choroba. A Ty masz prawo do pomocy tak samo jak Twój brat. To nie jest zawalanie rodziców; to danie im szansy, by Cię uratowali.

Proszę, nie zostawaj w tym sama. Zrób dzisiaj jeden malutki krok choćby wyślij SMS do zaufanej osoby lub zadzwoń na 116 111. Zasługujesz na to, żeby żyć bez bólu.

Rafał Hołubowski

Rafał Hołubowski

Myślę że warto zająć się tym problemem na poważnie. Działania autodestrukcyjne (cięcie się oraz nie jedzenie) to bardzo mocne symptomy tego jak Pani jest trudno i jak mocno obciążona jest psychika. Gdyby było to możliwe warto skorzystać z pomocy psychoterapeuty, najlepiej specjalizującego się w problemach zaburzeń osobowości i podobnych stanach. Warto też rozmawiać również z najbliższymi, choćby z rodzicami. Brat miał problemy, a Pani ma również swoje, nimi też należ się zająć. 

Rafał Hołubowski

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Dziękuję, że zdecydowałaś się o tym napisać. To, z czym się mierzysz, jest bardzo poważne i nie powinnaś zostawać z tym sama. Samookaleczanie, głodzenie się, myśli o zniknięciu i poczucie, że już nie dasz rady, to sygnały, że potrzebujesz realnego wsparcia.

Rozumiem, że nie chcesz martwić rodziców, ale w tej sytuacji ich reakcja może być początkiem otrzymania pomocy, a nie dodatkowym ciężarem. Powiedz o tym mamie, tacie lub innemu zaufanemu dorosłemu jeszcze dziś. Zasługujesz na pomoc i nie jesteś problemem.

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Trauma po zdradzie męża, śmierci bliskich i depresji lękowej - jak poradzić sobie z myślami samobójczymi?
Zdradzający mąż dopóki nie schudnę dalej powiedział że będzie mnie zdradzac 2 lata temu pochowałam rodziców i brata do dziś nie potrafię bez nich zyc Jak poradzić sobie z trauma po zdradzie nie potrafię wybaczyć mężowi mam głupie myśli wolałabym skończyć ze sobą leczę się na depresję lękowa codziennie problemy od wyciągania pieniędzy po długi męża mnie wykańczają może warto pójść za rodzicami byłoby mi łatwiej Biorę mozarin 10 mg i alprox 0.25 mg obecnie spłacam długi męża pracuje na 2 etaty i szukam na szybko pokoju czy mieszkania żeby się szybko wyprowadzić proszę o poradę
Lęk o zdrowie po uzależnieniu i napady paniki - jak poradzić sobie z nerwicą i odbudową życia?
Witam. Mam 45 lat. Od młodości zmagam się z nerwicą lękową i ADHD. Diagnozę adhd dostałem rok temu dopiero. Do tego od młodości zmagam się z uzależnieniem od narkotykow i alkoholu. Wychowywałem się tylko z mamą . Ojciec w ogóle nie był obecny w moim życiu. Dopiero od dwóch miesięcy jestem trzeźwy. Przeszedłem już 5 terapii stacjonarnych ale dopiero mityngi NA mi pomagają . Jednak przez lata z różnym natężeniem zażywałem narkotyki jak kokaina czy Mefedron plus alkohol uciekając od lęku i napięcia. Teraz naprawdę się staram. Biorę leki na adhd i snri na lęk plus ketrel na sen. Jednak zaczęły się pojawiać problemy zdrowotne. Okazało się że mam kamień w pęcherzu. Mam też problemy z żołądkiem. 4 lata temu miałem gastroskopie i wyszły nadżerki i stan zapalny i refluks ale zaniedbałem to i brałem dalej. Od dwóch lat brałem leki ipp żeby nie czuć żołądka ale pojawiły się problemy z hemoglobina co może być spowodowane braniem tych leków. Odstawiam je powoli i zaczynam czuć żołądek. Pojawiają się kłucia i zgaga. Moim największym problemem są obecnie straszne lęki o zdrowie. Mam też problem bo szukam już kilka miesięcy pracy. Mam długi. Dociera do mnie ile rzeczy popsułem w moim życiu i tracę nadzieję czy uda mi się w ogóle wyjść na prostą i żyć. Dopadają mnie straszne napady paniki dotyczące śmierci i zdrowia. Czasem potrafię kilka godzin spędzić szukając objawów w ciele i potem martwiąc się tym że umieram. Nie daje sobie rady z tym napięciem. Nie chce wracać do nałogu za wszelką cenę ale to poczucie że zniszczyłem sobie zdrowie i zaraz umrę jest przerażające . Paraliżuje mnie to. Każdy nawet drobny objaw wpycha mnie w spiralę nerwicowego analizowania wszystkiego. Straszliwie boję się badań i czasem tracę nadzieję i nie wiem co mam zrobić bo czuję się jak w pułapce. Jak sobie z tym poradzić? Jak mam budować życie jak ciągle mi się wydaje że to koniec ?
Jak poradzić sobie z kompleksami i niskim poczuciem własnej wartości w wieku 16 lat?

Mam 16 lat, ogromne kompleksy na punkcie wyglądu, wydaję setki złotych na ubrania, ponieważ wszystko, co na siebie założę, wydaje mi się, że źle na mnie leży, pomimo że inni mówią, że wszystko jest ok, cały czas czuję, że ktoś mnie obserwuje i wyszydza, znajomi wytykają mi, że użalam się na sobą, jestem egoistyczny i nie potrafię się kłócić, przez co zawszę przegrywam kłótnie, nigdy nie byłem jakoś lubiany, wszędzie spada na mnie krytyka i hejt, że jestem leniwy, że nie spełniam oczekiwań innych, nigdy nie miałem relacji z żadną dziewczyną, czego dramatycznie pragnę, większość czasu spędzam sam w domu, ponieważ mieszkam na zadupiu bez żadnych dzieci. Uciekam w świat muzyki, co wprowadza mnie w pewien trans, wyobrażam sobie, że żyje życiem, jakim chciałbym żyć. Czasami chce mi się płakać, ale wiem, że wtedy byłbym zwykłą ciotą i użalał się nad sobą, bo przecież inni mają gorzej. Pieniędzy w moim życiu mi nie brakuje. Nie umiem skończyć żadnej rzeczy, wszystko tylko napoczynam, nie potrafię nawiązać normalnej relacji z kimkolwiek, jak tylko to zrobię, zachowuję się dziwnie, bo boję się, że go stracę. Czuję, że nie zasługuję, żeby żyć, bo jestem złą osobą. W podstawówce dokuczałem jednej z osób z klasy, było to chyba równomierne z tym, jak moi rodzice się rozwodzili. Zawsze byłem tym dziwnym, mniej więcej do czasu 1 klasy liceum, gdzie w końcu znalazłem normalnych znajomych, ale tu też czuję się wyalienowany. Każdy wokół mnie ma już doświadczenie z dziewczynami, ja nigdy nie miałem, zacząłem już wątpić, że kiedykolwiek to nastąpi, bo wiem, kim jestem, próbowałem się zmienić wiele razy, ale nie mogę. Już wiele osób się ode mnie odwraca. Już nie daję rady. Nawet w jedynej rzeczy dla której żyję - grze na gitarze, nie wychodzi mi satysfakcjonująco. Mam wiele kompleksów na punkcie swojego wyglądu. Nie potrafię ich przemóc. Mówią, że mam duże ego i niskie poczucie własnej wartości. Chyba to wszystko mi się należy, bo przecież złych ludzi spotyka kara.

Czy myśli samobójcze były "tylko" natręctwem ? Aktualnie nie czuję sensu, nie widzę siebie nigdzie.
Kiedyś miałam myśli samobójcze przez dłuższy czas, ale wiedziałam, że i tak sobie nic nie zrobię,( bałam się bólu jaki by był przy samobójstwie i myślałam nawet jak to zrobić) l teraz już nie mam ich, no raz jakiś czas temu miałam, jak się pokłóciłam z mamą, czy to możliwe, że te myśli były po prostu jakimś natrętctwem? Teraz nie mam motywacji i dyscypliny takiej jak wcześniej, nie czuję sensu w życiu przez to, że nic z nim nie robię, jakbym się kręciła w kółko, nie lubię chyba przebywać z ludźmi, ale w dorosłym życiu jest to chyba niemożliwe. Nie umiem się określić ani znaleźć swojej drogi i nawet nie wiem czy mi się chce to robić i czy mam siłę . Boję się krytyki.
Jak rozmawiać z dorosłym synem z podejrzeniem nerwicy lękowej, który nie chce się leczyć i jest agresywny wobec domowników?
Jak rozmawiać z synem chorym psychicznie ( prawdopodobnie nerwica lękowa), który nie chce się leczyć i jest agresywny w słowach, wyzywa, poniża i krzyczy na domowników?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!