Justyna Orlik
Cześć,
słyszę, że szybko się denerwujesz i potem jesteś wyczerpana. To może być jeden ze sposobów, w których Twój system nerwowy próbuje sobie poradzić z przeciążeniem.
Możliwe, że towarzyszy Ci na co dzień wiele niewypowiedzianych myśli, napięć w ciele oraz mikrofrustracji. Kiedy nie robisz dla nich odpowiednio dużo miejsca, napięcie sięga granicy, a ciało wybucha, bo nie ma innego ujścia. W nurcie, w którym patrzymy na kontakt i świadomość, ten wybuch może być ważną informacją: „coś we mnie zostało zignorowane, pominęłam siebie”.
Jeśli przez długi czas powstrzymywałaś siebie, nie krzyczałaś, kiedy chciałaś, nie mówiłaś „nie”, gdy coś przekraczało Twoje granice, to ilość emocji, które temu towarzyszą, jest zbyt wielka, żeby je w sobie kumulować.
Czasem to może być także głos tej części Ciebie, która przez lata nie miała prawa mówić: „jestem zmęczona”, „nie wyrabiam się”.
Dobrym pomysłem jest, żeby nie próbować tego od razu „naprawić”. Najpierw po prostu bądź z tym i zauważaj, gdzie w ciele pojawia się napięcie, co poprzedza złość i co czujesz po niej. Nie pytaj siebie „dlaczego się zdenerwowałam?”, tylko „co ważnego próbowałam ochronić, zanim wybuchłam?”.
Tam może być klucz do spotkania się ze sobą w pełni.
Pozdrawiam,
Justyna Orlik, psychoterapeutka Gestalt
















