Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy powiedzenie psychologowi o zażywaniu narkotyków ma konsekwencje prawne?

Czy jako osoba pełnoletnia mogę swobodnie powiedzieć psychologowi o zażywaniu narkotyków bez konsekwencji prawnych lub powiadomienia rodziny?

Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Zdecydowanie tak. Każdego psychologa i psychoterapeutę obowiązuje tajemnica zawodowa, zatem specjalista nie ma prawa powiadomić osób trzecich o tym, jakie treści przekazywane są mu na sesji. W świetle prawa karnego samo zażywanie substancji psychoaktywnych nie jest wykroczeniem czy przestępstwem i nie niesie za sobą konsekwencji prawnych. Jest to natomiast szalenie istotna informacja dla terapeuty pod kontem klinicznym oraz całego Pana procesu i celów, jakie wspólnie z terapeutą uzgodniliście.  

Dobrego dnia!

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Renata Niemczynowicz

Renata Niemczynowicz

Wypowiem się z pozycji psychoterapeutki - w gabinecie obowiązuje mnie zasada poufności, to znaczy, że cokolwiek mój pacjent mi powie, zostaje to między nami. Trochę inaczej sprawa się ma, jeśli chodzi o pacjenta nieletniego, ale nie jest to temat tego zapytania.

Jednakże, jeśli informacje, które uzyskam od pacjenta, świadczą o tym, że zagrożone jest jego zdrowie czy życie, lub zdrowie/życie osób trzecich, istnieje możliwość, że będę musiała kogoś o tym zawiadomić. Nie robię tego jednak bez uprzedniego omówienia tej kwestii z pacjentem i wyjaśnienia mu powodów stojących za moim działaniem.

Dodam jeszcze, że jako psychoterapeutka psychodynamiczna nie mogę przyjąć na terapię pacjenta, który jest w aktywnym uzależnieniu. Musi on najpierw udać się na leczenie odwykowe, gdyż prowadzenie procesu terapeutycznego przy jednoczesnym zażywaniu przez pacjenta narkotyków/przyjmowaniu alkoholu lub przy jakichkolwiek innych zachowaniach świadczących o uzależnieniu nie ma szans przynieść jakichkolwiek rezultatów i jest wbrew zasadom przyjętym w kodeksie.

Mam nadzieje, że rozjaśniłam w jakimś stopniu pana wątpliwości.

Dagmara Kubik

Dagmara Kubik

Dzień dobry. Jako osoba pełnoletnia może Pan swobodnie mówić psychologowi lub psychoterapeucie o zażywaniu narkotyków. Taka informacja nie wiąże się z żadnymi konsekwencjami prawnymi ani powiadamianiem rodziny. Specjaliści zdrowia psychicznego obowiązani są do zachowania tajemnicy zawodowej, która chroni prywatność pacjenta.

Wyjątkiem byłaby jedynie sytuacja, w której istniałoby bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia Pana lub innych osób – wówczas terapeuta ma obowiązek reagować w sposób zapewniający bezpieczeństwo.

Anna Olechowska

Anna Olechowska

Drogi Jakubie, 

Jak najbardziej możesz opowiedzieć o swojej relacji z narkotykami. Terapeutę dotyczy zasada poufności, zresztą ciężko byłoby pracować na terapii na problemie, o którym nie możemy mówić głośno. 

Jedyny moment łamania zasady to zagrożenie życia lub zdrowia.

Trzymam kciuki za znalezienie odpowiedniego leczenia.

Pozdrawiam ciepło

Paweł Zamojć

Paweł Zamojć

Dzień dobry, 

 

tak, jako osoba pełnoletnia może Pan swobodnie powiedzieć psychologowi o zażywaniu narkotyków — obowiązuje go tajemnica zawodowa, więc nie ma prawa informować rodziny ani organów ścigania. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy istnieje bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia Pana lub innych osób.

 

Z wyrazami szacunku 

Paweł Zamojć

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Witam.

Tak I jest to bardzo wskazane. Zarówno lekarz, jak i psycholog jest związany tajemnicą zawodową. Jeżeli Pan nie powie o tak ważnym problemie, to nie będziemy w stanie Panu skutecznie pomóc. Jako lekarz chciałbym przypomnieć, że jeżeli zażywa Pan jakiekolwiek środki psychoaktywne, to mogą one wchodzić w interakcje z lekami i powodować problemy, nawet zagrażające życiu. W tej kwestii musi być Pan szczery i nic nie ukrywać. Konsekwencji prawnych nie będzie żadnych, jeżeli skorzysta Pan z pomocy profesjonalnego psychologa lub lekarza.

 

Życzę powodzenia w rozwiązywaniu swoich problemów. 

Pozdrawiam serdecznie

Piotr Jeliński

psycholog i lekarz medycyny

Usunięty Specjalista_tka

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam.

Co do zasady, tak. Wyjątkiem są sytuacje, gdy terapeuta stwierdzi, że zażywanie narkotyków jest tak silnym uzależnieniem, że bezpośrednio zagraża w danym momencie życiu pacjenta.  Dla  przykładu, podczas terapii pacjent zasłabnie, straci przytomność lub zacznie zachowywać się agresywnie i bez wszelkiej kontroli nad sobą.

Wtedy wchodzi procedura ratowania życia i należy postępować zgodnie  z nią.

 

Dr Gizela Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

Iwona Sieluk

Iwona Sieluk

Oczywiście. Psychologa, podobnie jak lekarza, obowiązuje tajemnica zawodowa. Sytuacja, w której psycholog jest zwolniony z tajemnicy, to zagrożenie Pana życia lub zdrowia. Szczerość w procesie terapeutycznym jest niezwykle cenna. Wskazuje na trudności, nad którymi chciałby Pan pracować i gotowość do pracy w poszukiwaniu rozwiązań. 

Urszula Małek

Urszula Małek

Tak, jako osoba pełnoletnia możesz swobodnie powiedzieć psychologowi o zażywaniu narkotyków. Psycholog ma obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej. Nie ma prawa informować Twojej rodziny ani policji, o ile nie ma bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia (np. próby samobójczej). Takie rozmowy są po to, żebyś mógł bezpiecznie przyjrzeć się temu, co się dzieje i dostać wsparcie, nie po to, żeby Cię oceniać czy karać.

Fala Wsparcia

Fala Wsparcia

Drogi Jakubie,

Jak najbardziej możesz powiedzieć o tym terapeucie - zresztą, nie ma możliwości wprowadzenia odpowiedniego leczenia bez wiedzy o trudnościach pacjenta/klienta.

Złamanie zasady poufności dotyczy tylko sytuacji, gdy zagrożenie jest życie lub zdrowie.

Pozdrawiamy ciepło,

Zespół Fali Wsparcia 

Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry, 

 

psychologa obowiązuje tajemnica zawodowe - nie powinien mieć kontaktu z rodzicami, chyba że jeśli będzie taka potrzeba pacjent wyrazi na to zgodę i określi sie dokładnie zakres przekazywanych informacji (w sytuacjach wyjątkowych). 

Wyjątkami od zachowania tajemnicy zawodowej są sytuacja zagrożenia życia (poinformowanie wskazanej przez pacjenta osoby i, lub w razie braku wyraźnego wskazania - służby) oraz obowiązek zawiadomienia w sytuacji poważnych przestępstw wyraźnie wskazanych w Kodeksie Karnym Art 240 §1 (zabójstwa, przestępstwa seksualne wobec małoletnich, terroryzm itp.)
Przyjmiwanie substancji psychoaktywnych nie jest wskazaniem do zwolnienia z tajemnicy zawodowej. 


Z pewnością warto wnieść ten temat do rozmów z psychologiem. 

Pozdrawiam 
Urszula Żachowska 
 

Marcin Kuszyński

Marcin Kuszyński

Panie Jakubie,

 

Sam akt zażycia substancji jak najbardziej jest materiałem wartym wniesienia na terapię i pracy nad nim (o ile czuje Pan/widzi taką potrzebę), choć można spotkać  terapeutów pracujących w nurtach, w których nakazuje się zupełną abstynencję podczas pracy terapeutycznej - raczej są to nurty modernistyczne. Często jest to kwestia uznaniowa danego terapeuty/pomocową, czy pracuje w sytuacji, kiedy osoba zgłaszająca się po pomoc podzieli się takimi informacjami. Jeżeli zastanawia się Pan nad pracą z terapeutą, z którym chciałby podzielić się tego rodzaju informacjami, warto zrobić reesearch - popytać znajomych, poczytać, zapoznać się z profilami czy publikowanymi tekstami. 

Co do konsekwencji prawnych i ewentualnego informowania o tym fakcie osób trzecich - tutaj warto zastanowić się, jakie zachowania przejawia Pan po użyciu substancji, gdyż mogą one być wymienione literalnie w ustawie jako sytuacje, które nakładają na pomocowca obowiązek poinformowania służb, jak np. zagrożenie życia lub zdrowia Pana lub innych osób czy na wniosek sądu.

 

 

Marcin Kuszyński

Psycholog, certyfikowany terapeuta TSR, psychoterapeuta w procesie certyfikacji

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Tak, jako osoba pełnoletnia może Pan całkowicie swobodnie i szczerze rozmawiać z psychologiem o zażywaniu narkotyków. Psychologa obowiązuje ścisła tajemnica zawodowa. Oznacza to, że nie ma on prawa informować o Pana nałogu ani organów ścigania, ani Pana rodziny. Celem terapii jest pomoc Panu w zrozumieniu mechanizmów uzależnienia, a nie wyciąganie konsekwencji prawnych. Jedynym wyjątkiem, kiedy psycholog musi złamać tajemnicę, jest sytuacja bezpośredniego zagrożenia życia Pana lub innej osoby, ale samo zażywanie substancji nie uprawnia do powiadomienia kogokolwiek bez Pana zgody. Gabinet to bezpieczna przestrzeń do szczerej rozmowy.

internet

Darmowy test na uzależnienie od internetu (Kimberly Young)

Zobacz podobne

Samookaleczanie, a psychoterapia
Jeśli sie samookaleczam, to czy powinnam sie zgłosić do jakiegoś psychoterapeuty?
Proszę o wskazówki dla poradzenia sobie z traumą i rzutowaniem jej na mój związek, na radzenie sobie z pracą.
Witam serdecznie, od jakiegoś czasu nie radzę sobie z życiem, wszystkim wydaje się, że jestem osobą silną, a w środku przeżywam katusze. Mój problem sięga dzieciństwa przepełnionego alkoholem mojego ojca i brata. Mam stresującą pracę. Po bardzo długim czasie jestem w związku, w którym nie czuję się stabilna, na każdym kroku doszukuję się zdrady, braku zaufania. Jak mam sobie z tym poradzić?
Moje myśli zajęte są siostrą, mamą i ich sytuacjami. Czy powinnam odpuścić?

Przepraszam, że mój tekst będzie dosyć długi. Napisałam tak jak czuje. 

Sytuacja wygląda tak. Mam dwie starsze siostry. Jedna ma rodzinę i ja też mam już swoją rodzinę. Przez lata najstarsza siostra (obecnie przed 40-stką) zarzekała się, że ona nikogo nie chce mieć przy swoim boku tzn.mężczyzny. Ponieważ boi się po doświadczeniach z dzieciństwa - jesteśmy DDA. Mimo że jesteśmy rodzeństwem to każda z nas ma zupełnie różne od siebie charaktery. Z tą najstarszą jest bardzo ciężko w jakikolwiek sposób się dogadać, zawsze tak było. Kiedy jedna z nas wyszła za mąż w domu rodzinnym zostałam ja i najstarsza siostra z mamą. Po kilku latach od ślubu naszej siostry, spotkało mnie szczęście, poznałam kogoś. Kiedy zaczęliśmy się spotykać, moja siostra bardzo mi zazdrościła, wręcz nie mogła znieść, że ja kogoś mam. Wciąż miała nadzieję, że mój związek prędzej czy później i tak się nie uda i nadal będzie mieszkać ze mną i z mamą. 

Po dłuższym czasie zamieszkałam razem z moim partnerem no i później wzięliśmy ślub. Od tego czasu siostra jakby z desperacji zaczęła szukać kogoś na siłę. Wydaje się, jakby miała mocne postanowienie, by jako jedyna z rodzeństwa nie zostać singielką. Ma kolegę, w którym się zauroczyła czy może nawet zakochała. Pojawił się u niej też problem z piciem. Odkąd pamiętam ciągnęło ją do alkoholu, no i widze, że tak trafiła, że jej kolega też lubi wypić. Z tego co da się zauważyć jej to odpowiada. Wydaje mi się niestety, że chciałaby stworzyć z kimś takim związek. Dobrych znajomych, którzy nieszczególnie lubią pić, odrzuca. Twierdzi, że są za nudni. Zwierzyła mi się kiedyś, że jej kolega nie wykazuje chęci bycia z nią. Powiedział, że może być jedynie jego koleżanką, że on nie chce nic poważnego. Mówił to jej podobno już wielokrotnie. Wiem, że raz jej powiedział "My już jesteśmy razem", by później wrócić do pierwszej wersji kolega - koleżanka. Mimo tego spotyka się z nią i ją zwodzi. Może on po prostu potrzebuje jej towarzystwa tylko do picia, a ona jest na to podatna. 

Siostra zaczęła coraz więcej pić i wraca do domu nad ranem. Kiedy my jako rodzina zwracamy jej uwagę, że tak nie można, ona krzyczy, że przecież jest dorosła. Tylko powinna liczyć się też z mamą, z którą nadal mieszka. Po czym mówi, że to rozumie i już nie będzie. Tylko nadal nic się nie zmienia z jej strony. Od zawsze ma ciężki charakter. Kiedyś zasugerowałam jej nawet wizytę np. u psychologa, jeśli sobie z czymś sama nie radzi. Stwierdziła, że ona tego nie potrzebuje. Martwię się o mamę, bo ciężko znosi to psychicznie. Moim zdaniem wystarczy, że kiedyś musiała znosić mojego ojca alkoholika i ja nie chcę, by teraz przechodziła znów przez ten sam nałóg. Siostra nie daje sobie pomóc, ona wszystko wie najlepiej. 

Zauważam u siebie, że nie mogę znieść tej myśli, że mama jest w takiej beznadziejnej sytuacji, bardzo mnie to dotyka. Dużo znajomych osób mówi mi, że żeby coś się zmieniło, siostra sama musi tego chcieć,bo ja na siłę tego nie zrobię, choćbym chciała. Mimo że mam męża i swoje życie, żyje tą sytuacją. Czy powinnam odpuścić tak częste zadręczanie się tym i skupić się na swoim życiu czy próbować zmieniać kogoś ? Za wszystkie odpowiedzi z góry dziękuję. Pozdrawiam.

Jak poradzić sobie z zakończeniem toksycznego związku z alkoholikiem?
Witam. Jestem juz po czterdziestce a mój związek trwał 14 lat. Mamy 11 letnie dziecko. Mieszkam za granicą, gdzie nie mam wsparcia rodziny koło siebie. Mój partner w 2020 przeszedł tutaj terapię w ośrodku AA i przez 4 lata nie pił. Jednak w tym czasie zamienił uzależnienie od alkoholu na ćwiczenia na siłownię. Już później się okazało, że wstrzykiwał sobie testosteron i inne wspomagające środki i używał tego dużo dłużej niż jest wskazane. Od 2022 zaczął się dziwnie zachowywać. Zrobił się agresywny i przewrażliwiony na swoim punkcie. Podejrzewał mnie non stop o zdradę z każdym napotkanym mężczyzną. Przeszukiwał mi telefon i non stop mnie kontrolował. Bez przerwy robił awantury, o to, że rzekomo ktoś się na mnie patrzy i ja na tego kogoś też z jakimiś podtekstami. Próbowałam mu pomoc myśląc, że jego dziwne zachowania są związane z zaburzeniami psychicznymi. Chodziliśmy po psychologach. Miał nawet terapię kilku miesięczną, która niewiele pomogła. W 2024 zaczal z powrotem pic alkohol i bardzo szybko popadł z powrotem w głęboki nałóg. Alkohol jeszcze bardziej pogorszył jego zaburzenia i zazdrosne oraz agresywne zachowania. Niejednokrotnie musiałam wzywać policje, ponieważ jego zachowania budziły mój strach. Nigdy mnie nie uderzyl z czystym zamiarem ale szarpał czy popychał a psychiczne znęcanie się było w tym czasie jego ulubioną rozrywką. Byłam w domu sama z dzieckiem i nie mieliśmy dokąd uciekać. Mój partner odbył w 2025 miesięczną terapię AA i później jeszcze kilka doraźnych ale za każdym razem wracał do nałogu coraz mocniej. Później się okazało, że od kilku lat używał też narkotyków typu kokaina czy amfetamina. W lipcu 2025 miałam poważny wypadek i złamaną nogę. Zostałam na kilka miesięcy unieruchomiona na wózku. W tym czasie mój partner upijał się gdzieś poza domem. Znikał na całe noce, wracał kolo 5 nad ranem i przesypiał całe dnie. A kiedy nie spał, awanturował się i wyzywał mnie od najgorszych, sugerując, że go zdradzam, kiedy go nie ma w domu. Za każdym razem świadkiem tego wszystkiego było nasze dziecko. Pod koniec października 2025 kiedy moja kontuzja pozwoliła mi na chodzenie o kulach przy którejś interwencji policji zarządałam tymczasowego zakazu zbliżania się do domu dla mojego partnera i wyprowadziłam się z domu z dzieckiem do naprędce wynajętego mieszkania. Po 10 dniach kiedy mój partner mógł wrócić do domu, a ja dzień wcześniej zabrałam ostatnie najpotrzebniejsze rzeczy, on wrócił do naszego domu z inna kobietą. Mieszkał z nią w naszym domu do końca marca tego roku. Od sąsiadów wiem, że w międzyczasie była tam non stop wzywana policja do pijackich awantur, zagłuszania ciszy nocnej. Mój ex-partner przez ten czas bez przerwy wysyłał do mnie różne obraźliwe wiadomości, próbując mi udowodnić jak bardzo go skrzywdziłam rzekomo odchodząc do innego mężczyzny. I non stop wysyłał mi informacje dotyczące jego nowej kobiety, próbując mi udowodnić jak bardzo jest ona ode mnie lepsza. Ja przez ten czas szykowałam sprawę z adwokatem o odzyskanie domu i wyłączne prawo do zamieszkania w nim a potem prawo do sprzedaży. W międzyczasie próbowałam polubownie porozumieć się z moim byłym partnerem, jednak jego wiecznie pijany umysł nie ogarniał nawet prostych codziennych spraw. Sprawę wygrałam i mój ex-partner został wyprowadzony siłą przez policję z domu razem ze swoja nową kobietą. Nie miał zamiaru się z domu wyprowadzić, nie był na sprawie, a dostarczonego wyroku, nawet nie otworzył koperty. Nie miał gdzie iść więc wylądował na ulicy. Po tygodniu od eksmisji pojechał do Polski, gdzie jego rodzina właściwie siłą zmusiła go do terapii w ośrodku leczenia uzależnień i przebywał tam 2 miesiące, do wczoraj. Teraz wyszedł i chce wracać do nas, do rodziny. Nie potrafi zrozumieć, że nas juz nie ma. Prosi mnie i błaga abym mu wybaczyła, bo on juz nie pije, bo to co zrobił było pod wpływem alkoholu. Pił okolo litra wódki dziennie przez prawie rok czasu i wiele rzeczy mu sie miesza we wspomnieniach, wielu rzeczy nie pamięta. Ale wszystko co złe tłumaczy uzależnieniem. I żebym o tym już nie myślała. Wiem że nie mogę mu wybaczyć. Dla swojego dobra i dziecka. Jestem w trakcie sprzedaży domu. Muszę podzielić wartość na pół i zacząć życie od nowa. Tylko czemu to tak boli? Jak uwolnić się od tego głosu z tylu głowy, który mi przypomina nasze dobre chwile? Dużo naczytałam się o traumie przywiązania, o wspołuzależnieniu i o narcystycznych manipulacjach. Wszystko wiem. I wiem, że nie mogę mu pozwolić, żeby to jak mnie krzywdził przez ostatnie 4 lata przeszło o tak ... do tego miał przez pół roku inna kobietę... i on jakby o tym zapomniał. Ode mnie chce żebym zapomniała, że ona była. Nasze dziecko przeżyło koszmar. A mój ex mi pisze, że mamy mu pokazać jak należy walczyć o rodzinę. Wszystko bzdury i manipulacja ... ale jak to zrobić żeby to tak nie bolało? Mieszkam w naszym domu i codziennie myślę co i gdzie on z tą kobietą robił. Kiedy odzyskałam dom wszędzie znajdowałam ślady ich seksoholizmu i wiem również z dokumentów policyjnych ze był jeden z powodów do wzywania policji przez sąsiadów. Robili to nawet w ogródku nie zważając na mieszkające za płotem dzieci. I wiem, że to wszystko jest ohydne i powinnam skupić się na sobie i dziecku ... ale budzę się rano i myślę jak on mógł mi to zrobić? Że przez niego straciłam prawie pół mojego zycia ... tracę mój wymarzony dom, bo nie stać mnie żeby go spłacić. Jak dalej żyć żeby nie oszaleć między wspomnieniami fajnej przeszłości i zgranego związku a nienawiścią za to co się wydarzyło złego. I jak zachować się kiedy on przyjdzie z przeprosinami i wiem, że pokaże tą najlepszą wersję siebie, ta którą kochałam... a mi w myślach cisną się na usta tylko same obelgi pod jego adresem ale serce jeszcze wciąż się nie dostosowalo do nowych warunków.
Jak poradzić sobie z toksycznym rodzinnym środowiskiem? Alkoholizm, konflikty i decyzje o wyprowadzce
Proszę o pomoc ? Słowa otuchy ? Żeby ktoś mną potrząsnął ? Moja matka jest alkoholiczką od ponad 20lat. Po alkoholu robi awantury. Była na leczeniu, nic to nie dało. straciła prawo jazdy, nie pracuje, oficjalnie jest na rencie z powodu depresji. Ale lekarz nie wie że pije. Usłyszałam z jej ust wiele przykrych słów, nie raz rzucała się na mnie za zabranie jej alkoholu. Naprawdę mnóstwo ciężkich historii. Ojciec jest nieobecny, wraca tylko na weekendy. Bardzo mi go szkoda. Kiedyś byliśmy blisko. Z jego powodu postanowiłam zostać po ślubie w rodzinnym domu. Żeby mu pomóc, żeby nie był tu sam z żoną alkoholiczką. Jest dobry człowiekiem. Ale nie potrafi wziąć na siebie odpowiedzialności. Wielokrotnie dał się nabrać matce i wierzył w jej przemianę, wracał na dzień-dwa kiedy ona się dobrze trzymała i wierzył że ona przestała pić. Kłócił się ze mną że nie mam racji, że źle ją traktujemy bo ona nie pija. Wyjeżdżał a matka dwa dni piła tak że nie wstawała z lodka. Czasem tata też wypije, wtedy kłócą się do nocy. Wtedy dokucza też mi i mojemu mężowi. Krytukuje nas, wytyka jakieś głupoty. Ma problem że nie remontujemy domu, że mieszkamy u niego i nie płacimy czynszu. Opłacamy rachunki po połowie, opiekujemy się domem gdy jego nie ma, sprzątamy, dbamy o ogród, wykonujemy drobne naprawy czy remonty. Ale nie chcemy pakować się w remont generalny bo dom nie jest nasz. Chcieliśmy mieszkać w tym domu na zawsze, tzn ja. Mąż nie protestowal, ale nie było to spełnienie jego marzeń. Dotąd jrodzice nie zapisali nam domu, mamy dać 100tys na remont. Kwota jest kosmiczna. Chcieliśmy się dogadać. Ale ostatnio tata pod wpływem alkoholu zwyzywał mojego męża od gnoja jebanego i śmiecia pierdolonego. Powiedział że jak nam się nie podoba to mamy się wynosić, że on nikogo nie potrzebuje, dom sprzeda. Następnego dnia tego nie pamiętał, ale nie przeprosił za swoje słowa. W nas cos pękło. Maz ma dosyć takiego traktowania, wyzywania. Ja chyba jestem przyzwyczajona i lepiej to znoszę. Ale w tym wszystkim jest też nasz 6letni syn. Który coraz więcej widzi i słyszy. Coraz więcej rozumie. Nie raz mówił mi że słyszał jak babcia kazała tacie spierdalac... Takie słowa z ust małego chłopca to straszna sprawa. Podjęliśmy decyzję, załatwiamy kredyt i szukamy domu. Poifnormowalam ojca że się wyprowadzimy. On teraz żałuje, jest mu przykro. A ja mam tak straszne wyrzuty sumienia. Płaczę na samą myśl że muszę go tu zostawić z matką. Że być może już nigdy się do mnie nie odezwie. Mam ściśnięty żołądek, dusi mnie w klatce, nie mogę wziąć oddechu. Ból głowy od którego chce się wymiotować. Wiem że dla własnego dobra, i dobra mojego męża i syna, powinnam się wyprowadzić. Ale czy będą szczęśliwa mają wyrzuty sumienia że zostawiłam ojca ? Mam rodzeństwo, wiem że możemy opiekować się tatą na zmianę. Ale nie wiem czy sobie poradzę jeśli tata będzie miał do mnie całe życie żal. Potrzebuje żeby ktoś spojrzał na problem z boku i powiedział mi co robić.
zakupoholizm

Zakupoholizm – objawy, przyczyny i sposoby leczenia

Zakupoholizm to uzależnienie behawioralne o destrukcyjnym wpływie na życie osobiste i finanse. Charakteryzuje się kompulsywną potrzebą robienia zakupów pomimo negatywnych konsekwencji. Poznaj jego objawy, przyczyny i skuteczne metody leczenia.