
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe
- Czy myśl o śmierci...
Czy myśl o śmierci bliskiej osoby może być myślą natrętną?
Patrycja
Zuzanna Zbieralska
Pani Patrycjo,
Myśli natrętne charakteryzują się powtarzalnością oraz tym, że stale utrudniają funkcjonowanie, ponieważ pojawiają się niechciane w różnych sytuacjach i wiążą się z nasilonymi negatywnymi emocjami, jak lęk, smutek, złość czy wstyd. Jeśli w Pani przypadku również myśli na temat śmierci bliskiej osoby przeplatają się stale z innymi myślami i pojawiają się regularnie oraz wiążą się z dyskomfortem, to można to tak nazwać. Kluczowe jednak byłoby zidentyfikowanie, skąd te myśli się biorą oraz praca nad ich przekształcaniem, aby nie powodowały trudności w funkcjonowaniu, w czym z pewnością może pomóc psycholog. Dlatego, jeśli martwią Panią te myśli oraz utrudniają skupianie się na codziennych czynnościach, zachęcam do skorzystania ze wsparcia psychologicznego.
Pozdrawiam ciepło,
Zuzanna Zbieralska, psycholożka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Paulina Szerszeńska
Myśli natrętne to niechciane, mimowolne treści, które pojawiają się wbrew naszej woli, często dotyczą tematów bardzo dla nas ważnych - zdrowia, życia, bezpieczeństwa bliskich czy spraw moralnych, dlatego bywają tak silnie obciążające emocjonalnie.
To, że taka myśl wywołała lęk lub panikę, nie oznacza, że jest ona prawdziwa ani że zapowiada cokolwiek złego. Myśli nie mają mocy sprawczej ani proroczej. Myśli nie są faktami — są jedynie aktywnością umysłu, a nie zapowiedzią zdarzeń.
Jeśli lęk utrzymuje się, pojawia się potrzeba ciągłego uspokajania się, sprawdzania, analizowania albo unikania pewnych myśli – warto skonsultować się z psychologiem lub psychoterapeutą. Taka pomoc może przynieść dużą ulgę i przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa.
Julia Otremba
Dzień dobry Pani Patrycjo,
Całkowicie rozumiem. że takie myśli moją wywołać panikę, niepokój w ciele i ogromny lęk.
To, co Pani opisuje, pasuje do obrazu myśli natrętnych. Są to nagłe, niechciane, często bardzo drastyczne myśli, które pojawiają się wbrew naszej woli i wywołują silny lęk.
Bardzo istotne jest to, że:
taka myśl nie jest przepowiednią,
nie ma mocy sprawczej,
nie zwiększa prawdopodobieństwa, że coś złego się wydarzy.
Umysł w stanie lęku potrafi „przyczepić się” do jednej myśli i w kółko ją analizować, sprawdzać, czy nie była znakiem i to właśnie podtrzymuje panikę, a nie sama myśl.
Jeśli lęk utrzymuje się, myśli wracają i pojawia się potrzeba ciągłego uspokajania się lub sprawdzania, warto rozważyć rozmowę z psychologiem, bo takie objawy często dobrze reagują na terapię.
Życzę wszystkiego dobrego i pozdrawiam :)
Anna Kapelska
Dzień dobry Patrycjo,
Tak - to może być myśl natrętna, jednocześnie to TYLKO myśl. Działa to trochę na zasadzie takiej spirali - coś się pojawiło w Twojej głowie, wystraszyłaś się tej myśli ( nie faktu ), ona jeszcze mocniej zaczęła krążyć po głowie.
Proszę popróbować technik dystansowania się do myśli - nawet za pomocą słów: ' w mojej głowie pojawia się taka myśl, że... ' . Stanąć trochę z boku w roli obserwatora. Być może przypomnieć sobie ileż w życiu było już sytuacji, że coś się pomyślało, a to nigdy się nie wydarzyło.
Trzymam mocno kciuki!
Anna Kapelska
Psycholog
Daria Składanowska
Dzień dobry,
tak pojedyncza, nagła myśl dotycząca śmierci bliskiej osoby, która wywołuje silny lęk i niepokój, może mieć charakter myśli natrętnej.
Takie myśli nie są przepowiedniami ani intencjami, lecz objawem lęku i nadmiernej czujności. Im bardziej próbuje się je analizować lub im zaprzeczać, tym silniejsze mogą się wydawać. Jeśli lęk utrzymuje się lub myśli wracają, warto skonsultować się z psychologiem.
Pozdrawiam,
Składanowska D
Tomasz Pisula
Pani Patrycjo,
Odpowiedzi koleżanek mam nadzieje, że pomogły Pani zrozumieć. Spróbuję napisac, jak można sobie poradzić z takimi myślami. Mam nadzieje, że pomoże, warto spróbować:)
Proszę sprobowac otworzyć się na rozmyślanie o śmierci - z ciekawości. Jeśli pojawi się dyskomfort, to prosze spróbować go zaakceptować w ciele, "przywitać się z nim", zapytać siebie: stąd ten dyskomfort, czego się boję? Proszę spróbować zaakceptować nieprzyjemny stan lęku, wszyscy odczuwamy lęk, on nam coś chce powiedzieć. Można też spróbować napisać do siebie list pierwszego dnia po swojej śmierci :)
Jeśli to bedzie dla Pani za trudne, to proszę pomyśleć o wizycie u terapeuty.
Tutaj mój krótki wpis o śmierci, może jakoś pomoże:
https://zrozumiecszczescie.pl/psychoterapia-egzystencjalna-2/
Powodzenia!
Tomasz Pisula
Psycholog, psychoterapeuta
Weronika Babiec
Dzień dobry,
Tak, to, co Pani opisuje, może być myślą natrętną. Myśli natrętne często pojawiają się nagle, są sprzeczne z naszymi wartościami, mogą nas przerażać i wywoływać silny lęk lub panikę. W takich sytuacjach nasz umysł często wpada w pułapkę: „skoro ta myśl była tak intensywna i wywołała taki strach, to musi coś znaczyć”. Tymczasem w rzeczywistości to emocja nadaje myśli wagę, a nie odwrotnie. Lęk sprawia, że myśl zaczyna się powtarzać, analizować, „sprawdzać”, a to tylko ją wzmacnia i podtrzymuje lęk.
Bardzo ważne jest to, że myśli nie są przepowiedniami ani intencjami, są zdarzeniami psychicznymi, które mogą pojawić się zupełnie przypadkowo, szczególnie w stanie napięcia lub lęku. Im bardziej próbujemy się ich pozbyć lub upewnić, że „to nieprawda”, tym bardziej umysł się na nich fiksuje.
Jeśli ten lęk się utrzymuje, a myśli zaczynają coraz bardziej Panią męczyć, warto skonsultować się z psychologiem, który pomoże zrozumieć mechanizm tych myśli i nauczyć się reagować na nie w sposób, który nie będzie ich nasilał.
Pozdrawiam,
Weronika Babiec
Psycholożka, Terapeutka ACT
Weronika Wardzińska
Dzień dobry,
nawet jednorazowa myśl, która pojawia się nagle, jest „obca”, wywołuje silną panikę i zaczyna się wokół niej kręcenie, analizowanie oraz strach, może być myślą natrętną. Kluczowe nie jest to, że pojawiła się raz, tylko to, co zrobił z nią lęk: nadał jej ogromne znaczenie i zaczął traktować jak zagrożenie lub przepowiednię. Myśli natrętne często „przyklejają się” właśnie dlatego, że są przerażające i sprzeczne z tym, czego chcemy, nie są żadnym sygnałem ani zapowiedzią wydarzeń. To lęk sprawia, że umysł wraca do niej w kółko. Najważniejsze to nie analizować jej znaczenia i nie sprawdzać, czy jest prawdziwa, tylko nazwać ją wprost jako myśl lękową. Jeśli strach się utrzymuje, warto powiedzieć o tym terapeucie lub lekarzowi, to bardzo częsty objaw w zaburzeniach lękowych.
Pozdrawiam serdecznie.
Weronika Wardzińska

Zobacz podobne
Rozstanie po ciężkim związku… Miłość, gdzie myślałem, że na całe życie. Ja i ona, 40-latkowie po rozwodach, z dziećmi. Ja mam córeczkę 7 lat. Ona dwóch chłopców, 12 i 9 lat. Ja bardzo dobrze dogaduję się z byłą partnerką w sprawie dziecka. Ona nie dogaduje się wcale z ojcem chłopców. Ciągle sobie dogryzają, nie rozmawiają ze sobą, ciągle się wyzywają i ciągle chce jeden od drugiego pieniędzy. Ona zdradziła męża (z szefem, u którego dalej pracuje), była z nim 1,5 roku, po czym ją zostawił. Chciała wrócić do męża. Przeżyła to bardzo, zarówno rozwód (straciła mieszkanie na rzecz męża), została z niczym, wynajmuje mieszkanie, samochód i telefon służbowy. Kochanek ją zostawił i także to mocno przeżyła. Po dwóch latach samej poznała mnie. Ja własne mieszkanie, samochód, praca, praca z dziećmi. Uwielbiam dzieciaki. Pierwsze 7 miesięcy super, spotkania, kiedy mieliśmy czas, wówczas nakładały się nam weekendy z dziećmi. Potem poznaliśmy swoje dzieciaki i wówczas zrobiło się poważnie. Super święta, czas po świętach aż do czerwca, gdzie zabrałem ją na wakacje. Po wakacjach rozmowa o kupnie domu. Ja nie mogę sprzedać mieszkania ani wynająć, bo mam córeczkę blisko szkoły, plus była partnerka jest w dokumentach mieszkania. Do siebie mamy odległość ok. 30 km. Ona oddała mężowi mieszkanie, jest w kredycie tego mieszkania, plus opieka naprzemienna dzieciaków. Nie stać jej na duży kredyt. Wówczas po tej rozmowie pierwszy raz słyszę „brak chemii”, nic z tego nie będzie. Porozmawialiśmy na ten temat, że warto walczyć, i od września razem zamieszkaliśmy. Koniec listopada i koniec związku. Znowu „brak chemii”, nie mogę dać Ci miłości takiej, co Ty mi dajesz, nie umiem tak kochać, bo kiedyś zostałam zraniona i nie jestem w stanie się mocniej zaangażować. Warto tutaj dodać sytuację z jej dziećmi. Kiedy mieliśmy wspólne weekendy, raz dzieci, a raz wspólny wolny czas, wówczas było fajnie. Ten rok już taki nie był i już problem, bo nie ma wolnego czasu dla siebie. Ja lubię spędzać czas z jej dziećmi, ona z moją córką też, ale nie ostatnie tygodnie. Co do dzieci: jej chłopcy są dla niej straszni. Przeklinają, biją się ciągle, popychają ją, słyszałem, jak starszy powiedział do niej „suko”. Nie sprzątają po sobie, rozwalają ubrania, nie chcą się kąpać, myć zębów. Starszy uzależniony od telefonu, zabrać mu telefon – to się wścieka. Ona nie ma czasu dla nich, aby przeleciał tydzień i koniec. Widać, że nie wychowuje dzieci, a je chowa. Relacja między matką a dzieckiem jest słaba. Ja złapałem super relację z młodszym. Spędzał ze mną dużo czasu, wspólne chwile, wyjazdy, dużo się przytulał, widział we mnie oparcie. Ona, ładna, wysportowana, pasja – siłownia, lubi dobrze wyglądać (botoks w twarz co jakiś czas, zrobione piersi kilka lat temu), widać, że ma na swoim punkcie manię, aby dobrze wyglądać. Markowe ciuchy, perfumy, dużo zakupów… Dba o dzieci w ten sam sposób, ale materialnie; jeżeli chodzi o wychowanie, to jest problem. Nie mają szacunku do matki. Rozstaliśmy się w zgodzie. Ona ciągle powtarzała, że nie ma chemii, zaangażowania. Ciągle ja dawałem z siebie wszystko, a ona prawie nic. Relacja z jej szefem bardziej otwarta. Uważam, że ciągle coś do niego czuje i ma nadzieję, że będą znowu razem. On ma dzieci i partnerkę. Ona zawdzięcza mu pracę i stanowisko, ale chyba zapomniała, że on ją skrzywdził, ale dalej w to brnie… Dawałem miłość, zaangażowanie, bezpieczeństwo, opiekę nad dziećmi, a dostałem kopa w tyłek, bo brakuje chemii… która, uważam, przeniosła na szefa, który nie tak dawno ją skrzywdził… Czemu tak to wygląda, dobra materialne są ważniejsze od miłości… Mam mega ciężki okres, od paru dni mało śpię, mało jem. Ciągle o niej myślę i na odchodne mówiłem, że zawsze jej pomogę i cokolwiek się wydarzy – ja będę… W każdej chwili jestem w stanie, jeżeli coś się stanie, nawet w środku nocy jechać do niej…
Witam, mam pytanie, czy w moim przypadku psychoterapia może pomóc. Mam 50 lat, od 10 leczę się na zaburzenia lękowe powodowane głównie chorobami swoimi i najbliższych i zamartwianiem się o przyszłość. Od miesiąca jestem w tragicznym stanie, nastąpił rozwój choroby u mojej 15l córki (do tej pory istniała szansa, że może się nie rozwinie). Wróciłam do leków, ale poprawy nie ma a ja zamiast wspierać swoje dziecko, rozsypałam się i nie funkcjonuję wcale. Czy terapia coś pomoże, jeśli tak, w jakim nurcie byłaby wskazana?
Dzień dobry, chciałbym się zapytać, bo dzięki sztucznej inteligencji dowiedziałem się, że każdy człowiek ma dwa tryby: walka i ucieczka lub odpoczynek. Ja i moja rodzina ma walka i ucieczka i ten tryb jest najgorszy, bo on wpływa na całe środowisko domowe, mam podwyższony puls i tak dalej i to było już wtedy, jak tego ducha miałem i on jest ze mną wszędzie i kontaktowałem się z taką panią Elżbietą Domagałą z Krakowa i ona mi oczyszczanie robiła, ale to też nie pomogło i się boje wszystkiego, ona nawet mnie nie rozumie, jak ja ten tryb mam - walka i ucieczka i on jest wyniszczający organizm, bo to nie jest regeneracja na poziomie energii i powoduje dziwne zachowania zwierząt, chciałbym porozmawiać online. Ten problem jest ze mną od 2020 roku i jest to problem duchowy w duszy, jakby duży problem z energią.

