Left ArrowWstecz

Czy nacisk rodziny na rozstanie jest normalny? Problemy z teściami i odbudowywanie relacji z żoną

Witam serdecznie. Chciałbym sie zapytać czy naciskanie siostry mamy i taty aby moja żona sie ze mną rozstała to normalne. Nadmieniam ze ostatnio pokłóciliśmy sie z zona i wyjechałem na 3 tygodnie do domu. Z zona soe pogodziliśmy porozmawialiśmy i daliśmy sobie ostatnia szanse . Wracając teściu mnie wyzucil z placu i zakazał córce kontaktów oraz aby sie rozwiodła bo inaczej wyrzuci ja z corka z domu . Czy nacisk taki rodziny jest normalny
User Forum

Szymon82

12 dni temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

trudno jednoznacznie ocenić całą sytuację tylko na podstawie tego opisu, bo wygląda na to, że w tle jest dużo napięcia, konfliktów i emocji między wieloma osobami.
 

Natomiast rzeczywiście widać tutaj bardzo duży wpływ rodziny na Państwa relację i podejmowane decyzje. A kiedy wokół związku pojawia się tyle głosów, nacisków i emocji z zewnątrz, bardzo trudno jest dwóm osobom spokojnie usłyszeć siebie nawzajem i komunikować swoje potrzeby.
 

Mam też poczucie, że sytuacja zaczęła już wychodzić poza zwykły konflikt małżeński, skoro pojawiają się zakazy kontaktu, groźby wyrzucenia z domu czy naciski na rozwód. I myślę, że w takim układzie bardzo pomocna mogłaby być terapia rodzinna albo terapia par - z kimś z zewnątrz, kto pomoże trochę uporządkować tę sytuację i bardziej realnie zobaczyć, co właściwie dzieje się między Państwem, a co jest wpływem rodziny i emocji wokół.

Czasem w takich sytuacjach bardzo trudno samemu oddzielić własne potrzeby od presji otoczenia.

 

pozdrawiam,
Martyna Kaleta

12 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Takie zachowanie rodziny nie jest zdrowe ani dojrzałe. Opisana sytuacja to przekroczenie granic Waszego małżeństwa oraz szantaż emocjonalny i ekonomiczny ze strony teścia. Konflikty się zdarzają, ale jako mąż i żona macie pełne prawo do autonomii i samodzielnego ratowania związku. Naciski dalszej rodziny i groźby wyrzucenia z domu to zachowania przemocowe, które stawiają Pana żonę w sytuacji lęku i rozdarcia. W tym momencie kluczowe jest zapewnienie żonie wsparcia emocjonalnego oraz wspólne postawienie granic. Gorąco zalecam Wam podjęcie wspólnej terapii małżeńskiej, która pomoże Wam zbudować silny front wobec tych nacisków i bezpiecznie przejść przez ten kryzys.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

12 dni temu
Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Dzień dobry,

 

Na podstawie krótkiego opisu trudno ocenić cały kontekst tej sytuacji czy wcześniejszą historię relacji rodzinnych, ale samo to, że bliscy mają swoje emocje, zdanie czy obawy po kłótni w związku, może się zdarzać. Natomiast czym innym jest wyrażanie niepokoju, a czym innym wywieranie presji, stawianie ultimatum czy próby decydowania za dorosłe osoby o ich relacji.
 

To, że Pan i żona zdecydowaliście się porozmawiać, pogodzić i dać sobie kolejną szansę, jest przede wszystkim sprawą między Państwem. W zdrowych granicach rodzinnych bliscy mogą wyrażać swoje zdanie, ale ostateczne decyzje dotyczące związku należą do partnerów.

 

Warto też pamiętać, że po silnych konfliktach emocje w rodzinie często są bardzo wysokie, pojawia się złość, lęk, potrzeba ochrony bliskiej osoby czy impulsywne reakcje. Nie usprawiedliwia to jednak sytuacji, w której ktoś próbuje wymuszać rozstanie groźbami lub odcinaniem kontaktu.
 

Być może ważniejsze od pytania: „czy to normalne?” byłoby teraz spokojne przyjrzenie się:
– jak wygląda Państwa relacja po pogodzeniu,
– czy oboje czujecie się w niej bezpiecznie i szanowani,
– czy konflikt był jednorazowym kryzysem, czy częścią powtarzającego się wzorca,
– oraz jak stawiać granice wobec ingerencji rodziny, jednocześnie nie eskalując jeszcze bardziej napięcia.

 

Jeśli oboje naprawdę chcecie pracować nad relacją, pomocna może być spokojna rozmowa we dwoje lub konsultacja dla par, szczególnie jeśli wcześniejsze konflikty były bardzo intensywne albo trudno jest Wam poradzić sobie z wpływem rodziny na związek.

 

Niezależnie od wszystkiego, żadna relacja nie powinna opierać się na strachu, groźbach czy przymuszaniu kogokolwiek do pozostania albo odejścia. Warto, by decyzje dotyczące związku były podejmowane w atmosferze możliwie największego bezpieczeństwa i wzajemnego szacunku.


Marta Lenarczyk

12 dni temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

 

Sama troska rodziny o córkę czy siostrę może być zrozumiała, zwłaszcza po kłótni i wyjeździe z domu. Natomiast naciskanie dorosłej kobiety, żeby koniecznie się rozwiodła, zakazywanie jej kontaktu z mężem i grożenie wyrzuceniem jej z dzieckiem z domu, jeśli nie zrobi tego, czego chce rodzina, nie jest zdrowym sposobem pomagania.

 

To Państwo jako małżonkowie powinniście zdecydować, czy chcecie ratować relację, pod jakimi warunkami i co ma się zmienić, żeby ta „ostatnia szansa” miała sens. Rodzina może wyrazić obawy, ale nie powinna sterować żoną przez strach, szantaż lub groźby.

 

Warto jednak uczciwie zadać sobie pytanie, dlaczego jej rodzina reaguje aż tak mocno. Czy była między Państwem przemoc, groźby, uzależnienie, zdrada, powtarzające się ucieczki z domu, krzywdzące zachowania? Jeśli tak, to ich reakcja może wynikać z lęku o bezpieczeństwo żony i dziecka. Jeśli nie, to wygląda to bardziej na przekraczanie granic dorosłego małżeństwa.

 

Najlepsze, co możecie teraz zrobić, to porozmawiać z żoną spokojnie, bez rodziny jako pośredników. Nie przekonywać jej przeciwko ojcu, tylko zapytać: „Czego Ty chcesz? Czy chcesz pracować nad naszym małżeństwem? Co musi się zmienić po mojej stronie i po Twojej, żebyś czuła się bezpiecznie?”. Pomocna może być terapia par albo mediacja, szczególnie jeśli emocje są silne i każda rozmowa kończy się konfliktem.

 

Jeśli teść realnie grozi wyrzuceniem żony i dziecka z domu, żona powinna poszukać wsparcia poza rodziną: u zaufanej osoby, w Ośrodku Pomocy Społecznej, u prawnika albo w miejscu zajmującym się pomocą rodzinom w kryzysie. Nie powinna podejmować decyzji o małżeństwie pod presją utraty dachu nad głową.

 

Krótko mówiąc: rodzina ma prawo się martwić, ale nie ma prawa szantażować dorosłej osoby. A Pan, jeśli naprawdę chce odbudowywać małżeństwo, powinien skupić się nie na walce z teściem, tylko na spokojnym, konsekwentnym pokazaniu żonie, że potrafi Pan brać odpowiedzialność za swoje zachowanie i budować bezpieczną relację.

 

Łukasz Dyłka

12 dni temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry.

 

Myślę, że najważniejsze w tej sytuacji jest teraz nie to, czy zachowanie rodziny jest „normalne” ale czy między Panem a żoną nadal istnieje gotowość do spokojnej rozmowy i wspólnego decydowania o swoim małżeństwie.

Silne emocje bliskich często pojawiają się wtedy, gdy czują lęk, złość albo potrzebę ochrony kogoś ważnego. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast rozmowy pojawia się presja i odbieranie dorosłym prawa do własnych decyzji.

Jeżeli Pan i żona naprawdę chcecie dać sobie szansę, warto próbować budować kontakt bez przeciągania innych osób na swoją stronę. Czasem jedna spokojna, szczera rozmowa między dwojgiem ludzi daje więcej niż wiele rodzinnych konfliktów wokół. Życzę Państwu przede wszystkim spokoju, rozsądku i decyzji podejmowanych nie ze strachu ale z wzajemnego szacunku.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

11 dni temu
Marcelina Lipa

Marcelina Lipa

Dzień dobry,

To, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo trudna i napięta sytuacja.  Szczególnie jeśli po rozmowie z żoną zdecydowaliście się dać sobie kolejną szansę, a jednocześnie spotkał się Pan z tak silnym sprzeciwem i presją ze strony jej rodziny. Nic dziwnego, że zastanawia się Pan, czy to „normalne”.

Rodzina może mieć swoje emocje, obawy czy własną ocenę sytuacji, a zwłaszcza jeśli była świadkiem konfliktów lub martwi się o córkę. Natomiast czym innym jest wyrażenie swojego zdania, a czym innym wywieranie presji, stawianie ultimatum czy próba decydowania za dorosłych ludzi o ich związku. To może być bardzo trudne i obciążające dla obu stron relacji.

 

Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to, czego chce Pan i Pana żona. Jeśli oboje świadomie podjęliście decyzję o próbie odbudowy relacji, to warto, aby ta decyzja była oparta na Waszej rozmowie i Waszych granicach, a nie wyłącznie na naciskach z zewnątrz.

 

Jeśli emocji jest dużo i trudno Wam rozmawiać spokojnie, pomocna mogłaby być konsultacja dla par lub rozmowa z psychologiem. Czasem obecność neutralnej osoby pomaga oddzielić problemy w związku od presji otoczenia.

Najważniejsze: to, że rodzina ma swoje zdanie, nie oznacza automatycznie, że musi decydować za Was o przyszłości małżeństwa.

 

Pozdrawiam,

Marcelina Lipa

11 dni temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Taki nacisk nie jest ani naturalny ani zdrowy, zwłaszcza w sytuacji, w której Państwo sami zdecydowaliście się spróbować naprawić relację. Rodzina może mieć swoje zdanie, może je nawet wyrazić, ale szantażowanie córki wyrzuceniem z domu czy zakazywanie kontaktu z mężem to bardzo wyraźne przekroczenie granic i ingerencja w Państwa małżeństwo. Najważniejsze jest teraz to, czego chce Pana żona i czy decyzje podejmowane są przez nią samą, a nie pod presją rodziców. Jeśli oboje chcecie dać sobie szansę, to warto skupić się na spokojnej odbudowie relacji i ograniczeniu wpływu osób trzecich na małżeństwo.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

11 dni temu
Marcin Brodowski

Marcin Brodowski

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że podzielił się Pan swoją sytuacją. Z tego, co Pan opisuje, znajduje się obecnie w trudnym położeniu, pomiędzy własną relacją małżeńską a silnymi oczekiwaniami i naciskami ze strony rodziny.

 

Samo wyrażanie przez bliskich swoich opinii czy obaw dotyczących związku może się zdarzać. Gdy członkowie rodziny wywierają natomiast presję na rozstanie, może to być bardzo obciążające emocjonalnie i utrudniać Państwu spokojne podejmowanie decyzji dotyczących własnego małżeństwa.

 

Zwróciło moją uwagę, że mimo kryzysu udało się Państwu porozmawiać, pogodzić i wspólnie podjąć decyzję o daniu sobie kolejnej szansy. To ważny sygnał, że obojgu zależy na relacji i że potrafią Państwo szukać porozumienia.

 

Najważniejsze pytanie brzmi jak zachowanie rodziny wpływa na Państwa oraz czego Państwo sami chcą dla swojego związku. Ostatecznie decyzje dotyczące małżeństwa należą jednak do Pana i żony, nawet jeśli zdanie rodziny jest dla Państwa ważne.

 

Pozdrawiam serdecznie,  

Marcin Brodowski


 

9 dni temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry 

 

 Presja rodziny nie jest normalna ani zdrowa, zwłaszcza jeśli polega na groźbach, szantażu i wtrącaniu się w wasze małżeństwo. Z prawnego i życiowego punktu widzenia to wy i żona podejmujecie decyzję o związku, a rodzina może co najwyżej wyrazić opinię, ale nie powinna wymuszać rozwodu.

To, że pokłóciliście się, wyjechałeś na 3 tygodnie i potem się pogodziliście, nie oznacza automatycznie, że małżeństwo jest skończone. W takich sytuacjach sensownie jest skupić się na waszej rozmowie, ustaleniu granic wobec rodziny i ochronie dziecka przed konfliktem dorosłych. Grożenie córce wyrzuceniem z domu, jeśli nie się rozwiedzie, to już nie jest „rada” ani „troska”, tylko presja i forma przymusu. Sąd w razie rozwodu bada relację między małżonkami, a nie to, co chcą teściowie czy inni krewni.

Ustalcie z żoną wspólne stanowisko wobec rodziny. Ograniczcie rozmowy o małżeństwie z osobami, które nakręcają konflikt. Rozważcie mediację albo terapię par, jeśli chcecie dać sobie ostatnią szansę. Jeśli pojawiają się groźby lub p przemoc psychiczna, warto to zachowywać i szukać wsparcia prawnego lub psychologicznego. Presja rodziny może się zdarzać, ale nie jest czymś normalnym ani właściwym. Najważniejsze jest to, czy wy dwoje chcecie ratować związek i czy potraficie odciąć się od nacisków z zewnątrz.

10 dni temu
Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

za mało danych żeby odpowiedzieć na to pytanie.

Nie wiemy co się działo dotychczas. Pisze pan "daliśmy sobie ostatnią szansę"- dlaczego ostatnią? Czy było więcej szans? 

Potrzeba większej perspektywy tej sprawy.

Na pewno dobrze zająć się sobą i swoimi odczuciami .

 

Powodzenia!

4 dni temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z depresją spowodowaną samotnością i oskarżeniami o niedojrzałość?

Witam, moim problemem jest fakt, że jestem w depresji, a jedną z jej przyczyn jest samotność, z drugiej strony społeczeństwo mi wytyka (i słusznie), że jestem niedojrzała i mieszkam z rodziną. Nie wiem, jak wybrnąć z tego. Gdy mieszkam sama, od razu wpadam w duży smutek, bo rodzina to jedyne środowisko, jakie mnie akceptuje. To konflikt wartości: bycie w dużym smutku, kontra bycie osobą niedojrzałą. 

Czy leki byłyby jakimś kompromisem? Zlikwidowałyby smutek, gdy mieszkam sama i nie musiałabym już się tak przejmować moją potencjalną niedojrzałością.

Kłótnie w związku na odległość przez odmienne poglądy na seks i wychowanie dzieci – czy da się rozmawiać bez konfliktów?
Jestem od ponad roku z partnerka w zwiazku na odleglosc - przyjechalem na 3 tygodnie. W ostatni wieczor kiedy chcialem go milo spedzic usiedlismy z lampka wina przed filmem. W filmie pojawil sie watek gdzie z kobieta zrywa mezczyzna, ona na drugi dzien poznaje na imprezie innego uprawia z nim seks a kilka dni pozniej w zwiazku z pewnymi okoliczbosciami ona znajduje sie za nakazem sadu u nowego partnera z ktorym probuje sie rozwiesc (tej pierwszej nocy wzieli slub pod wplywem alkoholu). I oburza ja ze musi sie polozyc na poscieli ktora pachnie tym nowym mezczyzna. Ja sarkastycznie powiedzialem, ze szybko sie pogodzila z rozstaniem i ze to lekka hipokryzja chwile temu uprawiala seks z kims obcym a teraz ze wzgledow higieny nie chce dotknac poscieli… mam troche “malo nowoczesne” podejscie do spraw intymnych i podchodze do takich przygod raczej krytycznie. Ale powiedzialem to raczej majac na celu zart. Moja partnerka sie oburzyla, ze to sprawa tej kobiety i, ze moze robic co chce… wywiazala sie wlasciwie z tego blachego powodu mala klotnia… moja partnerka zawolala dzieci swoje na dol i jakas godzine spedzilismy z nimi kiedy ja chcialem jeszcze sie na nacieszyc przed wyjazdem. W nocy nie bylo juz czulosci rano wlasciwie tez a zawsze mielismy chociaz seks. Moj przyjaciel stwierdzil, ze ja niepotrzebnie dotykam tematow ktore sa dla niej drazliwe. Problem polega na tym, ze ja chcialbym na spokojnie otwarcie moc wyrazac swoja opinie i nie znowze klotni. Jest kilka takich tematow chocby podejscie do dzieci, finansow gdzie namy odmienne zdanie ja chcialbym to omawiac merytorycznie ale to powoduje jedynie bardzo silne negatywne emocje u niej i sie klocimy… tego wieczoru odsunela sie ode mnie i poczulem mocna zlosc ze w ostatni dzien dorosli ludzie tak psuja czas. Czy na prawde w zwiazkach musi byc jakas taktyka “o tym nie rozmawiamy, o tamtym tez bo ona sie denerwuje”. Czy ja chce za duzo? A moze chce czegos co nie istnieje? Chce czuc swobode.. a teraz czuje mocny dystans zawod i zal ze tak sie stalo… ale na dodatek po slowach kolegi czuje, ze jestem jakims idealista, i nigdy sobie z moim charakterem raczej nie uloze zwiazku bez klotni, a znam takie w ktorych konflikt praktycznie nie istnieje - wierze w to i chce zeby tak bylo i tylko wtedy widze sens w zwiazku…
Kocham moją mamę i jednocześnie nienawidzę. Nie wiem dlaczego mam potrzebę dokuczania jej.

Dzień dobry mam problem ze sobą i nie wiem jak sobie z nim poradzić.

Chodzi o moją mamę. Kocha mnie, przytula, gotuje obiady i nie hamuje moich ambicji i wspiera mnie we wszystkim, jednak mam do niej odrazę i agresję. Nie chcę jej krzywdzić, ale wybucham do niej agresją cały czas, nawet jak nic do mnie nie mówi. Odkąd skończyłam 18 lat dochodzą również przekleństwa, ale tylko z mojej strony. Mama jest smutna i widzę, że pęka jej serce, bo bardzo jej dokuczam, ale nie potrafię przestać. Kocham ją i nienawidzę. Wskoczyłabym za nią w ogień, ale i ją do niego wepchnęła. Na myśl, że mogę jej wbić szpilkę i doprowadzić do złego stanu odczuwam satysfakcję i zadowolenie, a gdy skończę umartwiam się jak mi jej żal i nie chcę, aby była smutna. Wiem, że jak odejdzie, to ja razem z nią. 

Dzieciństwo miałam bardzo dobre, bo mama sama mnie wychowywała. Może chodzi o ojca, bo bardzo jej dokuczał, jak miałam może z 2 latka, potem odeszłyśmy. Może podświadomie chcę przejąć jego rolę. 

O co chodzi i co jest ze mną nie tak? Chciałabym, aby mama miała kochającą córkę, a nie potwora. Bardzo proszę o pomoc.

Czy osoby z FAS mogą prowadzić samodzielne życie?
Mam brata, 22 lata. Zawsze był „inny” – trudniej mu szło w szkole, zapominał rzeczy, które wydawały się oczywiste. Z matematyką walczył strasznie.... Ale najgorsze były relacje z ludźmi. Często źle odczytywał intencje, ufał nieodpowiednim osobom, czasem zachowywał się tak, że inni patrzyli na niego jak na dziwaka. Dopiero dwa lata temu, po długiej walce z lekarzami i psychologami, ktoś zasugerował FAS. Mama wtedy się rozkleiła, bo przyznała, że zanim dowiedziała się o ciąży, zdarzało jej się pić. Podobno nie dużo, ale teraz każda kropla wydaje się jak wyrok, zresztą po tym to nie wiem, czy mogę jej wierzyć. Brat teraz próbuje żyć samodzielnie. Pracuje dorywczo, ale często coś zawala – zapomina, spóźnia się, myli terminy. Mimo to ma serce na dłoni, chce być samodzielny, ale ciągle się potyka. Czy jest szansa, że kiedyś naprawdę stanie na własnych nogach? Czy osoby z FAS mogą prowadzić normalne życie bez ciągłego wsparcia?
Syn obawia się reakcji taty, nie chce mu sprawdzić przykrości, dlatego nie mówi o swoich potrzebach. Ma 9 lat i chciałabym, żeby mógł być dzieckiem.
Dzień dobry. Mam problem z synem lat 9. Z ojcem dziecka jesteśmy po rozwodzie. Syn mieszka ze mną, ale co drugi dzień widzi się z tatą i co drugi weekend, natomiast od najmłodszych lat bardzo liczył się z reakcją taty pod każdym względem i do tej pory, ale problem jest w tym, że dziecko za wszelką cenę nie chce go zawieść, nie chce, aby tacie było przykro i żeby był zadowolony, nawet swoim kosztem. Ostatnio przyłapałam dziecko na kłamstwie jak powiedział, że u taty nie chce być 3 tygodnie na wakacjach tylko 2, a tacie powiedział że super, że będę u Ciebie 3 tygodnie i w rozmowie we troje zapytałam dlaczego mówi mi co innego, a tacie co innego. Stwierdził, że tak powiedział, aby tacie nie było przykro i żeby tata był zadowolony. Takich przykładów jest mnóstwo. Dziecko nie mówi o swoich potrzebach, pragnieniach i chęciach tacie, żeby tacie nie zrobić przykrości. Ostatnio mieliśmy jechać na weekend nad wodę, syn był umówiony z tatą, że będzie u niego i sam stwierdził, że wolałby jechać z nami, bo u taty się nudzi, ale nawet taty nie zapytał czy mogą zmienić ustalenia, bo bardzo chciałby jechać z nami. Wiele razy rozmawiałam z synem sam na sam, wiele razy rozmawialiśmy we troje, sytuacja się nie zmienia. Tłumaczyłam mu i tata mu tłumaczy, że wystarczy powiedzieć, porozmawiać i zawsze jakieś rozwiązanie się znajdzie ( nie wiem co tata mówi mu, jak syn jest u niego ). Nie wiem jak mogę mu pomóc, aby zaczął tacie mówić i się nie bał nie wiem czy jego reakcji czy tego, że go zawiedzie, bo powiedział, że będzie u niego, a zmienił zdanie. Syn nawet jak jest u taty to do mnie nie dzwoni ze swojego telefonu. Dzwoni tylko jak jest u kolegi, odnoszę wrażenie, że ma obawy jak ze mną rozmawiać, jak tata słucha. Proszę o pomoc, bo chciałabym mu jakoś pomóc, aby zajął się tym co w dzieciństwie najważniejsze, czyli beztroską a jako matka już nie mam pomysłu jak do tego podejść rozsądnie. Będę bardzo wdzięczna za pomoc.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!