
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Czy nacisk rodziny...
Czy nacisk rodziny na rozstanie jest normalny? Problemy z teściami i odbudowywanie relacji z żoną
Szymon82
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
trudno jednoznacznie ocenić całą sytuację tylko na podstawie tego opisu, bo wygląda na to, że w tle jest dużo napięcia, konfliktów i emocji między wieloma osobami.
Natomiast rzeczywiście widać tutaj bardzo duży wpływ rodziny na Państwa relację i podejmowane decyzje. A kiedy wokół związku pojawia się tyle głosów, nacisków i emocji z zewnątrz, bardzo trudno jest dwóm osobom spokojnie usłyszeć siebie nawzajem i komunikować swoje potrzeby.
Mam też poczucie, że sytuacja zaczęła już wychodzić poza zwykły konflikt małżeński, skoro pojawiają się zakazy kontaktu, groźby wyrzucenia z domu czy naciski na rozwód. I myślę, że w takim układzie bardzo pomocna mogłaby być terapia rodzinna albo terapia par - z kimś z zewnątrz, kto pomoże trochę uporządkować tę sytuację i bardziej realnie zobaczyć, co właściwie dzieje się między Państwem, a co jest wpływem rodziny i emocji wokół.
Czasem w takich sytuacjach bardzo trudno samemu oddzielić własne potrzeby od presji otoczenia.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Takie zachowanie rodziny nie jest zdrowe ani dojrzałe. Opisana sytuacja to przekroczenie granic Waszego małżeństwa oraz szantaż emocjonalny i ekonomiczny ze strony teścia. Konflikty się zdarzają, ale jako mąż i żona macie pełne prawo do autonomii i samodzielnego ratowania związku. Naciski dalszej rodziny i groźby wyrzucenia z domu to zachowania przemocowe, które stawiają Pana żonę w sytuacji lęku i rozdarcia. W tym momencie kluczowe jest zapewnienie żonie wsparcia emocjonalnego oraz wspólne postawienie granic. Gorąco zalecam Wam podjęcie wspólnej terapii małżeńskiej, która pomoże Wam zbudować silny front wobec tych nacisków i bezpiecznie przejść przez ten kryzys.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Marta Lenarczyk
Dzień dobry,
Na podstawie krótkiego opisu trudno ocenić cały kontekst tej sytuacji czy wcześniejszą historię relacji rodzinnych, ale samo to, że bliscy mają swoje emocje, zdanie czy obawy po kłótni w związku, może się zdarzać. Natomiast czym innym jest wyrażanie niepokoju, a czym innym wywieranie presji, stawianie ultimatum czy próby decydowania za dorosłe osoby o ich relacji.
To, że Pan i żona zdecydowaliście się porozmawiać, pogodzić i dać sobie kolejną szansę, jest przede wszystkim sprawą między Państwem. W zdrowych granicach rodzinnych bliscy mogą wyrażać swoje zdanie, ale ostateczne decyzje dotyczące związku należą do partnerów.
Warto też pamiętać, że po silnych konfliktach emocje w rodzinie często są bardzo wysokie, pojawia się złość, lęk, potrzeba ochrony bliskiej osoby czy impulsywne reakcje. Nie usprawiedliwia to jednak sytuacji, w której ktoś próbuje wymuszać rozstanie groźbami lub odcinaniem kontaktu.
Być może ważniejsze od pytania: „czy to normalne?” byłoby teraz spokojne przyjrzenie się:
– jak wygląda Państwa relacja po pogodzeniu,
– czy oboje czujecie się w niej bezpiecznie i szanowani,
– czy konflikt był jednorazowym kryzysem, czy częścią powtarzającego się wzorca,
– oraz jak stawiać granice wobec ingerencji rodziny, jednocześnie nie eskalując jeszcze bardziej napięcia.
Jeśli oboje naprawdę chcecie pracować nad relacją, pomocna może być spokojna rozmowa we dwoje lub konsultacja dla par, szczególnie jeśli wcześniejsze konflikty były bardzo intensywne albo trudno jest Wam poradzić sobie z wpływem rodziny na związek.
Niezależnie od wszystkiego, żadna relacja nie powinna opierać się na strachu, groźbach czy przymuszaniu kogokolwiek do pozostania albo odejścia. Warto, by decyzje dotyczące związku były podejmowane w atmosferze możliwie największego bezpieczeństwa i wzajemnego szacunku.
Marta Lenarczyk
Łukasz Dyłka
Dzień dobry.
Sama troska rodziny o córkę czy siostrę może być zrozumiała, zwłaszcza po kłótni i wyjeździe z domu. Natomiast naciskanie dorosłej kobiety, żeby koniecznie się rozwiodła, zakazywanie jej kontaktu z mężem i grożenie wyrzuceniem jej z dzieckiem z domu, jeśli nie zrobi tego, czego chce rodzina, nie jest zdrowym sposobem pomagania.
To Państwo jako małżonkowie powinniście zdecydować, czy chcecie ratować relację, pod jakimi warunkami i co ma się zmienić, żeby ta „ostatnia szansa” miała sens. Rodzina może wyrazić obawy, ale nie powinna sterować żoną przez strach, szantaż lub groźby.
Warto jednak uczciwie zadać sobie pytanie, dlaczego jej rodzina reaguje aż tak mocno. Czy była między Państwem przemoc, groźby, uzależnienie, zdrada, powtarzające się ucieczki z domu, krzywdzące zachowania? Jeśli tak, to ich reakcja może wynikać z lęku o bezpieczeństwo żony i dziecka. Jeśli nie, to wygląda to bardziej na przekraczanie granic dorosłego małżeństwa.
Najlepsze, co możecie teraz zrobić, to porozmawiać z żoną spokojnie, bez rodziny jako pośredników. Nie przekonywać jej przeciwko ojcu, tylko zapytać: „Czego Ty chcesz? Czy chcesz pracować nad naszym małżeństwem? Co musi się zmienić po mojej stronie i po Twojej, żebyś czuła się bezpiecznie?”. Pomocna może być terapia par albo mediacja, szczególnie jeśli emocje są silne i każda rozmowa kończy się konfliktem.
Jeśli teść realnie grozi wyrzuceniem żony i dziecka z domu, żona powinna poszukać wsparcia poza rodziną: u zaufanej osoby, w Ośrodku Pomocy Społecznej, u prawnika albo w miejscu zajmującym się pomocą rodzinom w kryzysie. Nie powinna podejmować decyzji o małżeństwie pod presją utraty dachu nad głową.
Krótko mówiąc: rodzina ma prawo się martwić, ale nie ma prawa szantażować dorosłej osoby. A Pan, jeśli naprawdę chce odbudowywać małżeństwo, powinien skupić się nie na walce z teściem, tylko na spokojnym, konsekwentnym pokazaniu żonie, że potrafi Pan brać odpowiedzialność za swoje zachowanie i budować bezpieczną relację.
Łukasz Dyłka
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry.
Myślę, że najważniejsze w tej sytuacji jest teraz nie to, czy zachowanie rodziny jest „normalne” ale czy między Panem a żoną nadal istnieje gotowość do spokojnej rozmowy i wspólnego decydowania o swoim małżeństwie.
Silne emocje bliskich często pojawiają się wtedy, gdy czują lęk, złość albo potrzebę ochrony kogoś ważnego. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast rozmowy pojawia się presja i odbieranie dorosłym prawa do własnych decyzji.
Jeżeli Pan i żona naprawdę chcecie dać sobie szansę, warto próbować budować kontakt bez przeciągania innych osób na swoją stronę. Czasem jedna spokojna, szczera rozmowa między dwojgiem ludzi daje więcej niż wiele rodzinnych konfliktów wokół. Życzę Państwu przede wszystkim spokoju, rozsądku i decyzji podejmowanych nie ze strachu ale z wzajemnego szacunku.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Marcelina Lipa
Dzień dobry,
To, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo trudna i napięta sytuacja. Szczególnie jeśli po rozmowie z żoną zdecydowaliście się dać sobie kolejną szansę, a jednocześnie spotkał się Pan z tak silnym sprzeciwem i presją ze strony jej rodziny. Nic dziwnego, że zastanawia się Pan, czy to „normalne”.
Rodzina może mieć swoje emocje, obawy czy własną ocenę sytuacji, a zwłaszcza jeśli była świadkiem konfliktów lub martwi się o córkę. Natomiast czym innym jest wyrażenie swojego zdania, a czym innym wywieranie presji, stawianie ultimatum czy próba decydowania za dorosłych ludzi o ich związku. To może być bardzo trudne i obciążające dla obu stron relacji.
Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to, czego chce Pan i Pana żona. Jeśli oboje świadomie podjęliście decyzję o próbie odbudowy relacji, to warto, aby ta decyzja była oparta na Waszej rozmowie i Waszych granicach, a nie wyłącznie na naciskach z zewnątrz.
Jeśli emocji jest dużo i trudno Wam rozmawiać spokojnie, pomocna mogłaby być konsultacja dla par lub rozmowa z psychologiem. Czasem obecność neutralnej osoby pomaga oddzielić problemy w związku od presji otoczenia.
Najważniejsze: to, że rodzina ma swoje zdanie, nie oznacza automatycznie, że musi decydować za Was o przyszłości małżeństwa.
Pozdrawiam,
Marcelina Lipa
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Taki nacisk nie jest ani naturalny ani zdrowy, zwłaszcza w sytuacji, w której Państwo sami zdecydowaliście się spróbować naprawić relację. Rodzina może mieć swoje zdanie, może je nawet wyrazić, ale szantażowanie córki wyrzuceniem z domu czy zakazywanie kontaktu z mężem to bardzo wyraźne przekroczenie granic i ingerencja w Państwa małżeństwo. Najważniejsze jest teraz to, czego chce Pana żona i czy decyzje podejmowane są przez nią samą, a nie pod presją rodziców. Jeśli oboje chcecie dać sobie szansę, to warto skupić się na spokojnej odbudowie relacji i ograniczeniu wpływu osób trzecich na małżeństwo.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz
Marcin Brodowski
Dzień dobry,
Dziękuję, że podzielił się Pan swoją sytuacją. Z tego, co Pan opisuje, znajduje się obecnie w trudnym położeniu, pomiędzy własną relacją małżeńską a silnymi oczekiwaniami i naciskami ze strony rodziny.
Samo wyrażanie przez bliskich swoich opinii czy obaw dotyczących związku może się zdarzać. Gdy członkowie rodziny wywierają natomiast presję na rozstanie, może to być bardzo obciążające emocjonalnie i utrudniać Państwu spokojne podejmowanie decyzji dotyczących własnego małżeństwa.
Zwróciło moją uwagę, że mimo kryzysu udało się Państwu porozmawiać, pogodzić i wspólnie podjąć decyzję o daniu sobie kolejnej szansy. To ważny sygnał, że obojgu zależy na relacji i że potrafią Państwo szukać porozumienia.
Najważniejsze pytanie brzmi jak zachowanie rodziny wpływa na Państwa oraz czego Państwo sami chcą dla swojego związku. Ostatecznie decyzje dotyczące małżeństwa należą jednak do Pana i żony, nawet jeśli zdanie rodziny jest dla Państwa ważne.
Pozdrawiam serdecznie,
Marcin Brodowski
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Presja rodziny nie jest normalna ani zdrowa, zwłaszcza jeśli polega na groźbach, szantażu i wtrącaniu się w wasze małżeństwo. Z prawnego i życiowego punktu widzenia to wy i żona podejmujecie decyzję o związku, a rodzina może co najwyżej wyrazić opinię, ale nie powinna wymuszać rozwodu.
To, że pokłóciliście się, wyjechałeś na 3 tygodnie i potem się pogodziliście, nie oznacza automatycznie, że małżeństwo jest skończone. W takich sytuacjach sensownie jest skupić się na waszej rozmowie, ustaleniu granic wobec rodziny i ochronie dziecka przed konfliktem dorosłych. Grożenie córce wyrzuceniem z domu, jeśli nie się rozwiedzie, to już nie jest „rada” ani „troska”, tylko presja i forma przymusu. Sąd w razie rozwodu bada relację między małżonkami, a nie to, co chcą teściowie czy inni krewni.
Ustalcie z żoną wspólne stanowisko wobec rodziny. Ograniczcie rozmowy o małżeństwie z osobami, które nakręcają konflikt. Rozważcie mediację albo terapię par, jeśli chcecie dać sobie ostatnią szansę. Jeśli pojawiają się groźby lub p przemoc psychiczna, warto to zachowywać i szukać wsparcia prawnego lub psychologicznego. Presja rodziny może się zdarzać, ale nie jest czymś normalnym ani właściwym. Najważniejsze jest to, czy wy dwoje chcecie ratować związek i czy potraficie odciąć się od nacisków z zewnątrz.
Joanna Michałek
Dzień dobry,
za mało danych żeby odpowiedzieć na to pytanie.
Nie wiemy co się działo dotychczas. Pisze pan "daliśmy sobie ostatnią szansę"- dlaczego ostatnią? Czy było więcej szans?
Potrzeba większej perspektywy tej sprawy.
Na pewno dobrze zająć się sobą i swoimi odczuciami .
Powodzenia!

Zobacz podobne
Witam, moim problemem jest fakt, że jestem w depresji, a jedną z jej przyczyn jest samotność, z drugiej strony społeczeństwo mi wytyka (i słusznie), że jestem niedojrzała i mieszkam z rodziną. Nie wiem, jak wybrnąć z tego. Gdy mieszkam sama, od razu wpadam w duży smutek, bo rodzina to jedyne środowisko, jakie mnie akceptuje. To konflikt wartości: bycie w dużym smutku, kontra bycie osobą niedojrzałą.
Czy leki byłyby jakimś kompromisem? Zlikwidowałyby smutek, gdy mieszkam sama i nie musiałabym już się tak przejmować moją potencjalną niedojrzałością.
Dzień dobry mam problem ze sobą i nie wiem jak sobie z nim poradzić.
Chodzi o moją mamę. Kocha mnie, przytula, gotuje obiady i nie hamuje moich ambicji i wspiera mnie we wszystkim, jednak mam do niej odrazę i agresję. Nie chcę jej krzywdzić, ale wybucham do niej agresją cały czas, nawet jak nic do mnie nie mówi. Odkąd skończyłam 18 lat dochodzą również przekleństwa, ale tylko z mojej strony. Mama jest smutna i widzę, że pęka jej serce, bo bardzo jej dokuczam, ale nie potrafię przestać. Kocham ją i nienawidzę. Wskoczyłabym za nią w ogień, ale i ją do niego wepchnęła. Na myśl, że mogę jej wbić szpilkę i doprowadzić do złego stanu odczuwam satysfakcję i zadowolenie, a gdy skończę umartwiam się jak mi jej żal i nie chcę, aby była smutna. Wiem, że jak odejdzie, to ja razem z nią.
Dzieciństwo miałam bardzo dobre, bo mama sama mnie wychowywała. Może chodzi o ojca, bo bardzo jej dokuczał, jak miałam może z 2 latka, potem odeszłyśmy. Może podświadomie chcę przejąć jego rolę.
O co chodzi i co jest ze mną nie tak? Chciałabym, aby mama miała kochającą córkę, a nie potwora. Bardzo proszę o pomoc.
