Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy moje problemy z depresją mogą być związane z ADHD? Rozważanie hospitalizacji

Treść wrażliwa
Około 6 lat temu (w wieku 14–15 lat) zaczęły się moje problemy psychiczne. Z energicznej i pewnej siebie osoby stałam się wycofana, pełna lęku, z bardzo niską samooceną i nienawiścią do siebie. Pojawił się brak sił i satysfakcji z życia. Przez 3 lata nie szukałam pomocy. Dopiero problemy z chodzeniem do szkoły zaprowadziły mnie do psychologa, który skierował mnie do psychiatry. Od tamtej pory próbowałam różnych leków. Asertin 50 mg nie pomógł. Po dwóch latach dostałam Effectin ER 75 – odczułam niewielką poprawę, ale po 6 miesiącach leczenie zakończyłam. Rok później pojawiły się myśli rezygnacyjne i objawy ciężkiego epizodu depresyjnego. Trafiłam na terapię, gdzie zasugerowano ciężką depresję, a psychiatra rozpoznał mieszane zaburzenia depresyjno-lękowe. Wykonałam liczne badania (hormony, tarczyca, endokrynolog, gastrolog, neurolog). Poza niedoborami żelaza i witaminy D nie znaleziono przyczyny. Następnie brałam Dulsevię 60 mg i pregabalinę – nie poprawiły mojego stanu, a pregabalina spowodowała poważne problemy z pamięcią. Wróciłam do Effectinu ER 75, jednak również bez efektu. Podejrzewałam u siebie ADHD i diagnoza to potwierdziła. Rozpoczęłam leczenie Atenzą 36 mg. Pierwszy dzień przyniósł ogromną poprawę, ale efekt szybko zanikł. W międzyczasie zaczęłam pracę w Biedronce, która całkowicie mnie wyczerpała. Dostałam zwolnienie lekarskie, aby sprawdzić, czy praca nie utrudnia działania leków. Obecnie jestem na Effectinie od 2 miesięcy, a Atenzę biorę od miesiąca. Nadal mam nasilone myśli samobójcze i autodestrukcyjne, ogromne trudności z codziennym funkcjonowaniem i od roku trwam w tym samym epizodzie. Czuję, że bez skutecznych leków nie jestem w stanie korzystać z terapii. Zastanawiam się, czy nie jest to depresja lekooporna lub depresja związana z długo nieleczonym ADHD. Nie mam już siły szukać pomocy i zastanawiam się nad hospitalizacją w celu obserwacji i dobrania leczenia, ale oddziały w mojej okolicy mają bardzo złe opinie. Nie wiem już, co robić pomocy
Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Wskazuje to na bardzo złożoną sytuację, która rzeczywiście wymaga dalszej, specjalistycznej diagnostyki i leczenia. Trudno na podstawie samego opisu ocenić czy ma Pani do czynienia z depresją lekooporną, wpływem nieleczonego wcześniej ADHD czy współwystępowaniem obu tych trudności, wymaga to oceny lekarza prowadzącego. Szczególnie zaniepokoiło mnie jednak to, że nadal występują u Pani nasilone myśli samobójcze i autoagresywne. W takiej sytuacji hospitalizacja psychiatryczna nie jest porażką ani „ostatecznością”, ale często najbezpieczniejszym sposobem na szybkie ustabilizowanie stanu i dobranie skuteczniejszego leczenia. Nie warto rezygnować z tej możliwości wyłącznie z powodu opinii o oddziale, najważniejsze jest Pani bezpieczeństwo. Proszę jak najszybciej porozmawiać o tym ze swoim psychiatrą. Jeżeli myśli samobójcze nasilą się lub pojawi się obawa, że może Pani zrobić sobie krzywdę, proszę zgłosić się do najbliższego szpitalnego oddziału psychiatrycznego lub wezwać pomoc. Z takimi objawami nie powinna Pani zostawać sama.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Pani tok myślenia i chęć szukania bardziej dopasowanego leczenia mają pełne uzasadnienie kliniczne. Pani objawy depresyjne niezwykle często wynikają z przewlekłego, nieleczonego ADHD, a równoległe stosowanie antydepresantów i pregabaliny może tłumić efekt działania leków stymulujących lub wywoływać spłaszczenie afektywne i mgłę poznawczą. Warto omówić z psychiatrą stopniowy tapering leków przeciwdepresyjnych pod kontrolą lekarską, aby ocenić realną odpowiedź organizmu na monoterapię. Jeśli obecny stan silnie utrudnia Pani codzienne funkcjonowanie i wywołuje kryzys, warto rozważyć konsultację w trybie pilnym lub hospitalizację na sprawdzonym oddziale celem bezpiecznej obserwacji i szybkiego dobrania farmakologii.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Pomysł o hospitalizacji jest trafiony. Sam pracuje na oddziale psychiatrycznym i wiem, jak ważne jest to, aby pacjent miał dobrze dobrane leki, a w warunkach ambulatoryjnych jest to duże udogodnienie. Po pierwsze jesteś obserwowana cała dobę, masz bezpośredni dostęp do psychiatrów i psychologów, co pomaga przejść przez szczególnie trudne chwile. Lekarze mogą modyfikować leczenie, a Ty masz możliwość dobranie odpowiednich leków i ich dawek. Jeżeli w Twojej okolicy ośrodki mają złą reputację to staraj się o miejsce w innym ośrodku, gdzie będziesz czuła się bezpiecznie. Z tego co piszesz to uważam, że powinnaś także być pod opieką psychoterapeuty i psychologa. Jeżeli myśli "s" nie ustępują to zadzwoń na 112 i wtedy zabiorą Cię na oddział psychiatryczny, na obserwację. 

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, przez co przechodzisz od kilku lat, brzmi jak bardzo długie i wyczerpujące zmaganie z objawami, mimo wielu prób leczenia. Rozumiem, że możesz czuć zniechęcenie i bezradność, zwłaszcza gdy kolejne leki nie przynoszą oczekiwanej poprawy.

Na podstawie samego opisu nie da się stwierdzić, czy jest to depresja lekooporna ani czy główną rolę odgrywa ADHD. To wymaga dokładnej oceny psychiatry. Warto jednak powiedzieć lekarzowi o swoich wątpliwościach – zwłaszcza że masz za sobą kilka prób farmakoterapii, a objawy utrzymują się od dłuższego czasu. Czasami potrzebna jest ponowna weryfikacja diagnozy, zmiana strategii leczenia lub konsultacja u psychiatry zajmującego się leczeniem depresji opornej.

Piszesz również o nasilonych myślach samobójczych i autodestrukcyjnych. To bardzo ważny sygnał, którego nie warto przeczekiwać. W takiej sytuacji hospitalizacja psychiatryczna nie jest porażką ani ostatecznością – może być sposobem na zapewnienie bezpieczeństwa, dokładniejszą diagnostykę oraz dobranie leczenia pod stałą obserwacją. Nawet jeśli opinie o oddziałach nie są idealne, warto porozmawiać z psychiatrą o tym, które miejsce będzie dla Ciebie najlepsze.

Jeżeli czujesz, że istnieje ryzyko, że mogłabyś zrobić sobie krzywdę lub nie jesteś w stanie zapewnić sobie bezpieczeństwa, nie zostawaj z tym sama. Zgłoś się do najbliższego szpitalnego oddziału ratunkowego z dyżurem psychiatrycznym lub izby przyjęć psychiatrycznej albo zadzwoń pod numer 112, jeśli obawiasz się, że nie poradzisz sobie sama. W takich sytuacjach szybka pomoc jest naprawdę ważna.

Choć teraz możesz mieć poczucie, że nic już nie zadziała, fakt, że nadal szukasz rozwiązań, pokazuje, że jakaś część Ciebie wciąż chce znaleźć skuteczną pomoc. I właśnie tę część warto teraz wesprzeć, korzystając z pomocy specjalistów.

~ Jagoda Jek, psycholożka 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Codzienne życie a ucieczka w wyobraźnię - jak przestać żyć w świecie fantazji?
Nie umiem żyć rzeczywistością. Ciągle jestem w mojej głowie. Tworzę historię żeby nie wiem życie chyba nie było takie nudne i kiedyś to było w porządku ale teraz nie potrafię przeżywać swoich emocji bez tego. Gdy coś się stanie przekładam to na moje historię i to tam jakby w innej rzeczywistości przeżywam moje problemy. Robię to tak jakby ta moja główna postać przeżywała to czego ja nie chcę bo jest trudne czy jeszcze jakieś. Tak samo często ciężko mi komuś odpisać albo coś zrobić bo po prostu to co mam akuaty w głowie wydaje się ciekawsze i nie mam ochoty na takie nudne rzeczy. W ogóle wszystko wydaje się przez to takie nijakie. Nie wiem co mam z tym zrobić prawdę mówiąc.
Pytania o depresję i fobię społeczną. Czy nie pozbędę się ich na psychoterapii?
Czy to prawda że przyczyny fobii społecznej (którą mam od zawsze), depresji (od 2019 r.) i nerwicy lękowej (od dzieciństwa) się nie pozbędę na psychoterapii, bo to jest zazwyczaj dzieciństwo, jakieś trudne zdarzenie czy seria zdarzeń, ale jest szansa, że ją przepracuję i zredukuję objawy? Czy przewlekła depresja to inaczej dystymia? Czy po odstawieniu leków psychiatrycznych objawy wracają?
Dyskomfort w związku i obsesyjne myśli dotyczące wyglądu partnerki
Od prawie początku związku mierzę się z dyskomfortem z nim związanym, w poprzednich relacjach miałem podobne objawy, głównie objawiające się tym, że czułem nie zawsze irracjonalne uczucie, ze "to nie to". Obecną relację mam z wieloletnią przyjaciółką, która zawsze mi się podobała, w końcu zostaliśmy parą. Wcześniej nie proponowałem jej relacji bo bałem się, że jeśli się znamy tak długo to nic z tego nie będzie, jednak finalnie samo wyszło. Przez wzgląd na poprzednie relacje oraz łączącą nas przyjaźń bardzo mi zależało, żeby związek był jak najlepszy i żeby nie dopadły mnie takie wątpliwości jak w poprzednich związkach. Początkowo były motyle w brzuchu, które szybko zniknęły, gdy zdałem sobie sprawę że będzie z tego związek. Minęła ekscytacja ze wspólnych rozmów telefonicznych czy pisania na czacie, dosłownie z dnia na dzień co wzbudziło mój lęk. Miałem obawy, czy partnerka będzie miała "to coś", czy nie znudzę się nią, czy będziemy mieć o czym rozmawiać. Z dnia na dzień robiło się to coraz bardziej obsesyjne i myślenie o tym zajmowało większość mojego czasu. Obawy dotyczące wspólnych tematów szybko się rozwiały, a dziewczyna zyskiwała wraz z czasem trwania związku - to dobra, inteligentna osoba, której mogę bezgranicznie zaufać i przy której się nie nudzę. Pojawiły się natomiast obiekcje dotyczące jej wyglądu - mimo że dotychczas mi się podobała i obiektywnie niczego jej nie brakuje, zacząłem dostrzegać wady, które zaczęły się wyolbrzymiać z czasem. Doszło do sytuacji, gdy patrzenie na dziewczynę pod określonym kątem czy w niepełnym oświetleniu potęgowało te uczucia, byłem wtedy bliski ataku paniki. Innym razem nie dostrzegam tych wad i jestem mocno zdziwiony tą nagłą odmianą. Początkowo w momentach, gdy nie dostrzegałem tych wad byłem szczęśliwy, jednak teraz wiem, że za jakiś czas znowu mi zaczną przeszkadzać i koło się zamyka. Obsesyjnie wręcz porównuję ją do innych kobiet, czy to mijanych na ulicy czy na zdjęciach w internecie i zastanawiam się czy z kimś bardziej "w moim typie" byłbym szczęśliwy. W momentach kryzysu mam nawet duże opory przed bliskością fizyczną jak pocałunki czy przytulenie, mam wrażenie, że wtedy dziewczyna to zauważa i jest dla mnie jeszcze bardziej czuła i chce mnie całować co tylko powoduje moją irytację i jestem bliski by niegrzecznie ja odsunąć. Z samym seksem nie ma większych problemów, choć przy nasileniu obaw również nie mam na niego ochotę. Z jednej strony tęsknię gdy nie jesteśmy razem, planuję jak będzie wyglądać nasze wspólne życie, z drugiej - nie jestem w stanie nawet zaplanować wspólnych wakacji, bo boję się, że do czasu wyjazdu już nie wytrzymam tego dyskomfortu i już nie będziemy razem. Awersja do jej wyglądu nasila się w czasie podejmowania ważniejszych decyzji np. o wspólnym zamieszkaniu albo podczas okazji typu urodziny, walentynki. W przeszłości miewałem liczne zaburzenia obsesyjno-kompulsywne oraz objawy hipochondrii. Jakiś czas temu zacząłem zażywać SSRI, co przyniosło mi pewne zmniejszenie nasilenia lęku i dyskomfortu, jednak odczuwam go dalej głównie w związku z wyglądem. Nie wiem dlaczego tak to mi zaczęło przeszkadzać, choć znam ją tyle lat i widziałem ją w różnych sytuacjach i wygląd absolutnie nie miał dla mnie znaczenia. Wiele czasu poświęcam na oglądanie jej zdjęć, na których dokładnie się jej przyglądam i oceniam czy defekty jej wyglądu są na nich widoczne. Bardzo zazdroszczę znajomym, którzy tworzą szczęśliwe związki, a partnerzy/partnerki są w ich oczach coraz bardziej atrakcyjni z czasem. Dobija mnie to jeszcze bardziej, że ja nie jestem w stanie stworzyć takiej relacji. Boję się, że to może znak, że jej nie kocham i należy dać jej szansę poznać kogoś lepszego. Jednak obawiam się, że rozstaniem odrzucę miłość swojego życia i bardzo ją zranię. Z drugiej strony mam wrażenie, że jest to jakaś forma lęku przed przywiązaniem i celowe szukanie dziury w całym. Nie wiem jednak co mogę zrobić by zwalczyć te natrętne myśli i jak przestać przejmować się wadami w wyglądzie partnerki.
Dlaczego czasami mam chęć doprowadzenia siebie do złego stanu psychicznego i chce się czuć źle?
Dlaczego czasami mam chęć doprowadzenia siebie do złego stanu psychicznego i chce się czuć źle?
Jak radzić sobie z paraliżującym lękiem przed śmiercią?
Bardzo boje sie śmierć. Może nie samego momentu umierania, ale tego że już nigdy mnie nie będzie, nie bedę miała funkcji życiowych, tak poprstu zniknę na zawsze. Przeraża mnie to a wręcz paraliżuje. Nie wiem co z tym zrobić. Najgorzej jest w nocy kiedy zaczynam myśleć. Nie mogę wtedy spać i pisze do kogoś tylko by zająć mysli. Przez okres kilku miesięcy nie miałam takich myśli, lecz od kilku dni sie to nasiliło. Mimo że jestem bardzo młoda to itak się tego panicznie boje. Wiem że nie da sie tego ominąć i każdy przez to przejdzie ale ten lęk jest silnejszy. Czasami jak zaczynam o tym myśleć to wiem że muszę zająć czymś głowę bo inaczej pojawiają się ataki paniki.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.