Nie każdy człowiek potrzebuje dużo kontaktów społecznych i samo to, że najlepiej czujesz się w swoim towarzystwie, nie oznacza, że „nie lubisz ludzi” ani że coś jest z Tobą nie tak. Niektórzy po prostu szybko męczą się interakcjami i potrzebują dużo czasu dla siebie.
Ciekawsze jest jednak to, co napisałeś na początku – że przez całe życie zakładałeś, że unikasz ludzi ze strachu. Warto zastanowić się, co dokładnie dzieje się w Tobie, kiedy ktoś chce z Tobą porozmawiać. Czy pojawia się napięcie, lęk przed oceną, poczucie obowiązku, irytacja, zmęczenie, nuda, czy po prostu brak potrzeby kontaktu? To mogą być zupełnie różne rzeczy i od tego zależy, czy rzeczywiście jest nad czym pracować.
Możesz też zadać sobie pytanie: „Gdybym nie bał się oceny i nie musiał się do niczego zmuszać, czy chciałbym mieć więcej bliskich relacji?” Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, być może problemem nie jest niechęć do ludzi, tylko coś, co utrudnia Ci relacje. Jeśli natomiast naprawdę dobrze Ci z niewielką liczbą kontaktów i nie powoduje to cierpienia ani problemów w życiu, nie ma obowiązku stawać się bardziej towarzyskim.
Nie próbowałabym też na podstawie tych zachowań przypisywać Ci od razu żadnej diagnozy. Jeśli sam nie wiesz, skąd bierze się ta potrzeba unikania, rozmowa z psychologiem może pomóc Ci to spokojnie rozłożyć na części. Nie po to, żeby zrobić z Ciebie „bardziej społecznego człowieka”, tylko żebyś wiedział, czy to Twój wybór, czy coś, co Cię ogranicza.
~ Jagoda Jek, psycholożka