Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z różnicą libido w związku? Porady i wsparcie

Problem z bardzo dużą różnicą libido. Od 3 miesięcy jestem w nowym związku. Na samym początku różnica libido nie była aż tak widoczna, myślałem że partnerka przesadza mówiąc, że to dla niej nietypowa częstotliwość zbliżeń (była jakby zaskoczona sama sobą). Jednak szybko się to zmieniło. Zbliżenia występują niemal tylko z mojej inicjatywy, po rozmowie na ten temat dowiedziałem się, że wystarczająca częstotliwość dla niej to nawet raz na miesiąc, podczas gdy przy moim libido mógłbym uprawiać seks codziennie. Powoduje to oczywiście częste odrzucanie moich prób zbliżenia i małe zaangażowanie z jej strony w trakcie seksu. Jest to dla mnie bardzo trudne, zarówno ze względu na samo libido, ale też czuję, że seks pełni u mnie bardzo ważną emocjonalną rolę. Bez inicjowania go z jej strony odczuwam duży brak okazywania uczuć, mimo że w rzeczywistości robi to na inne sposoby. Może ma tu też znaczenie mój lękowy styl przywiązania (obserwuję u siebie wiele jego cech). Partnerka twierdzi, że mimo braku popędu może uprawiać seks częściej jeśli będę go inicjował, ale brak jej inicjatywy jest dla mnie bardzo trudny emocjonalnie. Z poczuciem odrzucenia gdy do zbliżenia nie dochodzi staram się sobie radzić, jednak jeszcze trudniejszą sytuacją od braku inicjatywy jest gdy w trakcie seksu, szczególnie na początku, odczuwam małe zaangażowanie z jej strony, mimo że twierdzi, że jest to dla niej przyjemne i nie powinienem się niepokoić. Dla odczuwania satysfakcji z seksu zawsze była dla mnie bardzo ważna widoczna przyjemność partnerek. Jak sobie radzić z taką sytuacją? Nie widzę żadnego wyjścia, jednak trudno zdecydować się na rozstanie, bo mimo że związek jest krótki to w innych aspektach czuję się w nim świetnie, ze strony partnerki myślę, że jest tak samo i jest w niego zaangażowana. Mam 34 lata (partnerka 32), więc już trochę życiowych doświadczeń w postaci kilku związków za sobą i czuję, że utrata tego mogłaby być ogromną stratą. Natomiast nie widzę też możliwości, żeby odczuwać wystarczającą satysfakcję z życia w takiej sytuacji, nie biorę też raczej pod uwagę sztucznego zmniejszenia libido (wątpię żeby to rozwiązało całkowicie problem).
Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, brzmi jak bardzo trudna sytuacja, zwłaszcza że z jednej strony czujesz się w tej relacji bezpiecznie i dobrze emocjonalnie, a z drugiej zmagasz się z obszarem, który jest dla Ciebie bardzo ważnym sposobem budowania bliskości. Rozumiem, że częste odrzucanie inicjatywy czy odbierane przez Ciebie mniejsze zaangażowanie partnerki podczas seksu może wywoływać poczucie smutku, odrzucenia i niepewności.

Różnice w libido są jedną z częstszych trudności, z jakimi zgłaszają się pary do gabinetów seksuologicznych. Same w sobie nie oznaczają, że związek jest skazany na niepowodzenie, ale wymagają otwartej rozmowy, wzajemnego zrozumienia i poszukiwania rozwiązań, które będą uwzględniały potrzeby obu stron. Warto też pamiętać, że inicjowanie seksu i odczuwanie pożądania to nie to samo – niektóre osoby częściej doświadczają tzw. pożądania responsywnego, czyli ochota pojawia się dopiero w odpowiednich okolicznościach, a nie spontanicznie. To zjawisko jest dobrze opisane w seksuologii i nie musi świadczyć o braku uczuć czy pociągu do partnera.

Zwróciłam też uwagę na to, że sam wspominasz o możliwym lękowym stylu przywiązania. To cenna obserwacja, bo czasami nasze wcześniejsze doświadczenia sprawiają, że brak inicjatywy seksualnej zaczyna być odczytywany jako sygnał odrzucenia, mimo że druga osoba komunikuje bliskość w inny sposób.

Myślę, że w tej sytuacji pomocna mogłaby być konsultacja u psychologa-seksuologa lub seksuologa pracującego z parami. Taka rozmowa nie polega na szukaniu winnego, ale na lepszym zrozumieniu potrzeb i mechanizmów stojących za różnicą libido oraz wspólnym wypracowaniu rozwiązań. W wielu przypadkach pozwala to znacząco zmniejszyć napięcie i poprawić satysfakcję obojga partnerów. Trzymam za Was kciuki. 💛

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

Panie Krzysztofie,

Mam wrażenie, że nie chodzi  tylko o sam seks, ale o to, że jest on ważnym sposobem przeżywania bliskości i bycia chcianym. Nic dziwnego, że brak inicjatywy czy odczuwane przez Ciebie małe zaangażowanie partnerki tak mocno Cię dotyka. Jednocześnie z tego, co piszesz, nie brzmi, jakby jej nie zależało na Tobie, raczej wygląda na to, że inaczej przeżywacie bliskość i macie bardzo różne potrzeby. To potrafi być naprawdę trudne i rozumiem, że możesz czuć się z tym zagubiony. Warto rozważyć rozmowę z terapeutą pary, albo seksuologiem (w kontekście pary).

Pozdrawiam

Kinga Osmulska

Psycholog, Psychoterapeutka

Maksymilian Góra

Maksymilian Góra

Dzień dobry,

Dziękuję za szczegółowy opis sytuacji. Zacząłbym od tego, że libido partnerki może być niższe od średniej z różnych powodów. Przy założeniu, że kwestie biologiczne i psychologiczne są odpowiednio zaopiekowane i nie są źródłem omawianego przez nas zagadnienia - partnerka może mieć naturalnie niższy niż średnia popęd seksualny. Takie różnice mogą (lecz nie muszą), być źródłem napięć i nieporozumień. Myślę, że korzystnie może wpłynąć na partnerkę literatura edukacyjna. np. tytuł  "Spełniony" i jej wspólne omawianie, lub też lżejsze tytuły, - beletrystyka z wątkami erotycznymi, może pozytywnie wpłynąć na sferę łóżkową. Wartościową może okazać się też wizyta u terapeuty par i właściwa psychoedukacja.

 

Życzę powodzenia!

Maksymilian Góra

 

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Panie Krzysztofie. Z Pana opisu wynika, że problemem nie jest wyłącznie częstotliwość współżycia ale również to, że seks jest dla Pana ważnym sposobem budowania bliskości i poczucia bycia chcianym. Warto o tym otwarcie rozmawiać z partnerką, bez wzajemnego obwiniania. Jednocześnie dobrze byłoby przyjrzeć się temu, jak lękowy styl przywiązania wpływa na odczuwanie odrzucenia i potrzebę inicjatywy ze strony partnerki. Jeżeli mimo szczerych rozmów i prób znalezienia kompromisu potrzeby obojga pozostaną bardzo odległe, warto rozważyć konsultację u seksuologa lub psychoterapeuty par. Czasem największym wyzwaniem nie jest samo libido, lecz znalezienie rozwiązania, z którym obie strony będą mogły czuć się dobrze.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Zmierzenie się z tak dużą różnicą popędów na samym początku związku jest wyzwaniem.

Pana lękowy styl przywiązania sprawia, że odmowę partnerki lub jej mniejsze zaangażowanie podświadomie odczytuje Pan jako odrzucenie i brak uczuć, mimo że partnerka okazuje je w inny sposób. Sytuacja, w której ona zmusza się do zbliżeń "dla Pana", niestety pogłębia problem – Pan słusznie wyczuwa brak autentycznego pożądania, co niszczy satysfakcję i nasila lęk.

W tej sytuacji kluczowe są dwa kroki. Po pierwsze, szczera rozmowa, najlepiej u psychoterapeuty par lub seksuologa, aby sprawdzić, czy partnerka odczuwa niskie pożądanie naturalnie, czy wynika to np. z antykoncepcji, hormonów bądź stresu. Po drugie, Pana własna praca nad lękowym stylem przywiązania – potrzebuje Pan nauczyć się czerpać poczucie bycia kochanym z innych, pozaseksualnych gestów partnerki. Jeśli mimo prób różnica ta nadal będzie źródłem głębokiej frustracji dla obu stron, warto zadać sobie pytanie, czy ta fundamentalna rozbieżność nie będzie na dłuższą metę niszcząca dla Pana dobrostanu. 

Pozdrawiam serdecznie.

Bożena Nagórska

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pana wpis, mam wrażenie, że największym problemem nie jest sama różnica libido. Znacznie mocniej wybrzmiewa potrzeba poczucia, że jest Pan pożądany i wybierany przez partnerkę. Dla wielu osób inicjowanie zbliżeń nie jest jedynie propozycją seksu ale również sposobem usłyszenia: „jesteś dla mnie ważny”, „pragnę Cię”, „zależy mi na Tobie”. Jeśli inicjatywa niemal zawsze wychodzi od jednej strony, łatwo o poczucie samotności, nawet wtedy, gdy druga osoba zapewnia o swoich uczuciach. Jednocześnie warto pamiętać, że libido nie jest kwestią dobrej woli. Nie da się go „włączyć” siłą ani z miłości do partnera. Można natomiast wspólnie szukać sposobów, aby każde z Was czuło się kochane i zauważone, nie rezygnując z własnych potrzeb. Mam też poczucie, że jesteście na bardzo ważnym etapie związku. To nie jest jeszcze moment podejmowania decyzji o rozstaniu ale czas, by sprawdzić, czy potraficie rozmawiać o swoich potrzebach bez przekonywania drugiej strony, że powinna czuć inaczej. Czasami to właśnie jakość takich rozmów, a nie sama różnica libido, decyduje o przyszłości relacji. Jeżeli mimo otwartości i wzajemnych starań temat będzie nadal źródłem cierpienia dla któregoś z Państwa, warto rozważyć konsultację u psychologa lub seksuologa. Nie po to, aby zmienić jedno z Was ale żeby lepiej zrozumieć, czy i jak można zbudować satysfakcjonującą relację dla Was obojga.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

dr Dariusz Wojciechowski

dr Dariusz Wojciechowski

Na miłość sklada się: romantyzm, namiętność i więź. Postaraj się często rozmawiać na temat oczekiwań ze swoją partnerką. Stwórz atmosfere zaufania, bliskiej relacji jak, o tym będziecie rozmawiać. Nade wszystko celebrujcie czeste kontakty fizyczne - dotyk i przytulenia (one produkują hormony przywiązania oraz endorfiny). Libido u partnerki wzrośnie. 
pozdrawiam,dr Dariusz Wojciechowski, psycholog
Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Myślę, że problemem nie jest tylko różnica libido. Z tego co opisujesz, równie bolesny jest dla Ciebie brak poczucia pożądania i zaangażowania ze strony partnerki. To dwie różne rzeczy. Są osoby z niskim libido, które mimo to inicjują czułość, flirtują, okazują pożądanie i angażują się podczas seksu. U Ciebie wygląda na to, że właśnie tego najbardziej brakuje.


Jesteście razem dopiero 3 miesiące, czyli w okresie, kiedy u większości par namiętność jest raczej najwyższa. Jeśli już teraz Waszym kompromisem jest “mogę uprawiać seks częściej, jeśli ty zawsze będziesz inicjował”, to warto zadać sobie pytanie, czy za kilka lat nie będzie jeszcze trudniej.


Nie zakładałbym, że ktoś jest winny. Ona prawdopodobnie naprawdę ma niskie libido, a Ty naprawdę masz wysokie i potrzebujesz seksu jako ważnego sposobu budowania bliskości. To nie są złe potrzeby – mogą być po prostu niekompatybilne.


Zwróciłbym też uwagę na to, żeby nie przypisywać wszystkiego lękowemu stylowi przywiązania. On może wzmacniać ból odrzucenia, ale nie sprawi, że fundamentalna niezgodność potrzeb zniknie. Gdybyś był z osobą, która sama inicjuje zbliżenia i okazuje pożądanie, prawdopodobnie odczuwałbyś znacznie mniej lęku.


Przed podejmowaniem decyzji o rozstaniu warto jeszcze odbyć bardzo konkretną rozmowę: nie o częstotliwości seksu, ale o tym, czy partnerka widzi przestrzeń na większą inicjatywę, spontaniczność i okazywanie pożądania. Jeśli odpowiedź brzmi “nie, taka po prostu jestem”, to nie ma czego naprawiać – pozostaje odpowiedzieć sobie, czy jesteś w stanie tak żyć przez lata. Miłość i zgodność w wielu innych obszarach są bardzo ważne, ale długotrwała niezgodność seksualna również potrafi zniszczyć nawet dobry związek.

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

To, co Pan opisuje, nie wygląda na problem samego libido, ale na różnicę w tym, jaką rolę seks pełni w relacji. Dla Pana jest on nie tylko potrzebą fizyczną, ale także ważnym sposobem przeżywania bliskości, bycia wybranym i kochanym. To dlatego brak inicjatywy partnerki może uruchamiać poczucie odrzucenia, nawet jeśli ona okazuje uczucia na inne sposoby.

Jednocześnie warto potraktować poważnie to, co mówi partnerka. Wygląda na to, że nie odrzuca Pana ani nie unika bliskości, tylko ma po prostu znacznie niższy poziom spontanicznego pożądania. Mam wrażenie, że najtrudniejsze dla Pana nie jest nawet to, że seks zdarza się rzadziej, ale że nie czuje się Pan pożądany. To bardzo ważne rozróżnienie, ponieważ właśnie o tym warto z partnerką rozmawiać. Nie tylko o częstotliwości współżycia, ale o tym, co dla każdego z Państwa oznacza inicjowanie seksu i w jaki sposób każde z Was doświadcza bliskości.

Jeśli po kilku miesiącach szczerych rozmów okaże się, że żadne z Państwa nie jest w stanie znaleźć rozwiązania, warto potraktować to nie jako porażkę, ale jako kwestię kompatybilności. Czasami dwoje wartościowych ludzi po prostu bardzo różni się w obszarze seksualności.

Zanim jednak podejmie Pan decyzję o przyszłości związku, zachęcałabym do dalszego poznawania siebie nawzajem. Trzy miesiące to wciąż początek relacji, a wiele par dopiero z czasem uczy się rozumieć swoje potrzeby i sposób przeżywania bliskości. 

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Masz realny konflikt potrzeb, nie „wymysł w głowie”. Różnica tak duża jak „codziennie” vs „raz w miesiącu” jest dla wielu par bardzo trudna i bez świadomej pracy potrafi z czasem zniszczyć relację  ale nie musi, jeśli potraktujecie to jako wspólny temat do przepracowania, a nie „czyjaś wina”. Różnice w libido są normą, a nie „patologią” i większość par doświadcza innego poziomu pożądania. To, że Ty masz wysokie libido, a ona niskie, nie znaczy automatycznie, że jesteście niedopasowani, tylko że potrzebny jest plan. Ważne jest, aby komunikować swoje potrzeby jak i obawy partnerowi, partnerce.  Twoje cierpienie jest podwójne kiedy z jednej strony niezaspokojone potrzeby seksualne, z drugiej  emocjonalne znaczenie seksu jako głównego języka okazywania uczuć i ważny punkt dla Twojego lękowego stylu przywiązania. Strona z wyższym libido (czyli Ty) często czuje się odrzucona, niepożądana, mniej kochana, co bardzo nasila lękową przywiązanie i może prowadzić do natrętnego szukania potwierdzenia w seksie. To nie jest tylko kwestia „częściej czy rzadziej”, ale także: „w jaki sposób czuję się kochany i pożądany?”. Niskie libido u kobiet jest częste. Sama w sobie niska ochota nie musi być dla niej problemem, dopóki nie czuje cierpienia z tego powodu i wtedy nie mówimy o zaburzeniu, tylko o temperamencie. Są kobiety, które mają tzw. pożądanie responsywne kiedy nie czują spontanicznej ochoty „znikąd”, ale przyjemność pojawia się dopiero w trakcie zbliżenia, jeśli warunki są sprzyjające i nie czują presji. Jej deklaracja „dla mnie to przyjemne, nawet jeśli nie inicjuję” może właśnie wskazywać na taki responsywny typ pożądania i to nie musi być brak zaangażowania z „braku uczuć”, ale inny sposób, w jaki jej libido się uruchamia. To ważne, bo wtedy celem rozmów nie jest „zrób, żebym widział więcej spontanicznej ochoty”, tylko: „co Ci pomaga być bardziej obecnej, zaangażowanej, pokazać przyjemność w trakcie”. Przy lękowym stylu przywiązania seks często staje się głównym „dowodem”, że partnerka kocha, chce, nie zostawi. Odmowa lub mniejsze zaangażowanie w trakcie zbliżeń może wywoływać bardzo silne uczucia odrzucenia i zagrożenia relacji, nawet jeśli obiektywnie ona okazuje uczucia w innych formach. Twoja uwaga „bez jej inicjatywy czuję brak okazywania uczuć” pokazuje, że seks = miłość w Twoim wewnętrznym systemie. Przy takim skojarzeniu każde „nie” w seksie albo jej większa pasywność będzie dla Ciebie jak cios w poczucie własnej wartości. Praca, którą możesz zrobić, to rozdzielenie: „seks jako przyjemność i bliskość” od „seks jako dowód, że jestem wart miłości”.

1. Bardzo szczera, ale dobrze poprowadzona rozmowa Specjaliści podkreślają, że fundamentem pracy z różnicą libido jest spokojna, empatyczna rozmowa nastawiona na zrozumienie, a nie na przekonywanie.

Odpowiedni moment to nie po kłótni, nie tuż po odrzuceniu inicjatywy, tylko gdy oboje jesteście spokojni. Oboje musicie "zejść" z emocji.  Język „ja” zamiast „Ty nigdy nie inicjujesz”, raczej „Czuję się odrzucony i mało pożądany, gdy seks jest prawie zawsze z mojej inicjatywy”.

Nazwanie dwóch poziomów czyli poziom fizyczny i idąca za nim częstotliwość, rodzaj zbliżeń, inicjatywa oraz poziom  emocjonalny będący tym, co dla Ciebie oznacza jej inicjatywa, jej widoczna przyjemność, jej zaangażowanie.

Nie chodzi o to, żeby ją przekonać do częstszego seksu, ale żeby rozumieć jej świat, a ona Twój.

2. Ustalenie ram i „harmonogram bliskości” to  wbrew pozorom planowanie intymności bywa bardzo pomocne przy dużej różnicy libido, bo zmniejsza presję i przewidywalnie rozkłada oczekiwania. Możecie spróbować ustalić minimalny, wspólnie akceptowalny „standard”: np. raz na tydzień lub raz na dwa tygodnie to „zaplanowane zbliżenie”, z zastrzeżeniem, że w międzyczasie może się zdarzyć spontaniczny seks, jeśli oboje będziecie mieć ochotę.

 Wokół ustalonego dnia budować kontekst: mała randka, odcięcie od telefonów, chwila czułości bez natychmiastowej presji na seks tak, aby jej „responsywne pożądanie” miało szansę się uruchomić.

Należy wyznaczać granicę granicę nawet przy „harmonogramie” gdzie  każde z Was ma prawo danego dnia powiedzieć „dzisiaj nie dam rady”  i wtedy rozmowa jest o tym, jak zrekompensować tę bliskość w innej formie (czułość, czas razem). To trochę jak umówienie się na wspólne treningi  kiedy z góry wiadomo, że się odbędą, ale w ramach tych ustaleń nadal jest przestrzeń na elastyczność i szacunek dla granic.

3. Rozdzielenie seksu i innych form czułości w której eksperci mocno podkreślają, że przy dużej różnicy libido warto „zdjąć presję”, czyli stworzyć przestrzeń na fizyczną czułość, która nie zawsze prowadzi do seksu. Umówcie się na okres (np. miesiąc), w którym świadomie nie inicjujecie seksu, ale koncentrujecie się na przytulaniu, masażu, byciu blisko bez kontekstu „to ma się skończyć stosunkiem”. żeby Twoje ciało i psychika odzwyczaiły się od automatycznego skojarzenia „przytula mnie = na pewno zaraz seks, inaczej znów odmowa”.

Dla Ciebie to  ćwiczenie rozpoznawania i przyjmowania innych „języków miłości” (słowa, gesty, troska), które ona już teraz stosuje, ale są dla Ciebie mniej widoczne niż seks. To może też zmniejszyć jej lęk, że każda czułość będzie od razu interpretowana jako „zielone światło do seksu”, co u osób o niższym libido potrafi dodatkowo hamować pożądanie.

4. Twoje potrzeby seksualne a masturbacja

Wiele źródeł o różnicach libido wskazuje wprost, że masturbacja może być częścią zdrowego kompromisu, który odciąża napięcie między partnerami. Nie chodzi o zastąpienie seksu z partnerką, tylko o zmniejszenie poczucia „albo seks z nią, albo frustracja”, odsunięcie części napięcia, dzięki czemu Twoje inicjacje mogą być mniej „z desperacji”, a bardziej z ciekawości i czułości. Warto o tym porozmawiać otwarcie: „Dla mnie masturbacja mogłaby być sposobem, żeby nie czuć presji na Ciebie, ale ważne jest, żebyś czuła się z tym ok i żebyśmy mieli jasne granice”.

Dla wielu par to element uczciwego układu: część potrzeb zaspokajam sam, część przy wspólnym seksie, część w innych formach bliskości.

5. Praca nad Twoim przeżywaniem odrzucenia (samemu lub  w terapii) Pracę nad tym, żeby „odmowa seksu” nie oznaczała automatycznie „nie chce mnie, przestaje kochać, zaraz odejdzie”. Rozwijanie alternatywnych źródeł poczucia wartości: przyjaciele, pasje, własne ciało, praca tak, żeby Twoje „ja” nie wisiało głównie na tym, jak partnerka reaguje na seks. Jeśli czujesz, że bez tego trudno Ci znieść taką różnicę libido, warto rozważyć terapię seksuologiczną lub psychoterapię z osobą znającą teorię przywiązania. Terapeuta pomoże Ci nazwać granicę między „moje potrzeby są ważne” a „wiążę całe poczucie własnej wartości z reakcją partnerki na seks”.

To też pomaga odpowiedzieć uczciwie na pytanie: czy realnie jestem w stanie żyć w związku, gdzie seks jest rzadziej i sprzężony z responsywnym pożądaniem partnerki czy to ponad moje siły.

Eksperci piszą wprost że różnice w libido mogą być powodem rozstania, ale nie muszą. Kluczem jest to, czy obie strony są gotowe do kompromisu, a kompromis jest dla nich znośny, nie poniżający.

Z Twojego opisu wynika, że poza seksem relacja jest dla Ciebie bardzo wartościowa, a ona zaangażowana. To dobry materiał, żeby najpierw poważnie spróbować pracy nad tematem, zanim podejmiesz decyzję o rozstaniu.

Pary często szukają pomocy seksuologa lub terapeuty, kiedy rozmowy kończą się w kółko konfliktem albo milczeniem; jedna osoba czuje presję i poczucie winy, druga  stałe odrzucenie, pojawiają się pomysły typu „sztuczne zmniejszanie libido” czy inne radykalne kroki, które nie rozwiązują przyczyny.

Seksuolog  pomoże Wam nazwać różne typy pożądania i potrzeby, zaproponuje konkretne ćwiczenia (np. zadanie „czułość bez seksu”, „planowanie intymności”, „mówienie o fantazjach”, praca z lękiem); będzie bezpiecznym „trzecim”, który pilnuje, żeby nikt nie był przymuszany ani bagatelizowany. Przy Twoim poziomie cierpienia to nie jest fanaberia, tylko bardzo sensowny krok.

 

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

Z Twojej wiadomości wynika, że problem nie dotyczy wyłącznie częstotliwości współżycia. Równie ważne jest dla Ciebie poczucie bycia pożądanym i inicjowanym oraz widocznego zaangażowania partnerki podczas zbliżeń. Jeśli seks jest dla Ciebie jednym z głównych sposobów budowania bliskości, brak inicjatywy może uruchamiać poczucie odrzucenia i niepewności, zwłaszcza jeśli rozpoznajesz u siebie cechy lękowego stylu przywiązania. Warto jednak pamiętać, że partnerka może wyrażać uczucia w inny sposób niż poprzez inicjowanie seksu. Nie oznacza to automatycznie, że zależy jej mniej czy że jest mniej zaangażowana w relację. Jednocześnie Twoje potrzeby są równie ważne i nie powinny być pomijane. Jeśli oboje chcecie budować ten związek, dobrym krokiem może być rozmowa nie tylko o częstotliwości współżycia, ale przede wszystkim o tym, co dla każdego z Was oznacza seks, bliskość i inicjowanie kontaktu. To, że już na początku związku potraficie rozmawiać o tak trudnym temacie, jest dobrym prognostykiem. Nawet jeśli różnice nie znikną całkowicie, wzajemne zrozumienie i praca nad komunikacją mogą pomóc podjąć decyzję o przyszłości relacji w sposób świadomy i zgodny z potrzebami obu stron. 

 

 

Eliza Śliwińska

Eliza Śliwińska

Cześć. 

 

Super, że napisałaś. Znalazłaś najlepsze miejsce do podzielenia się kawałkiem swojej historii. Jestem pod wrażeniem, że pomimo tylu trudności, masz w sobie tyle zasobów. 

 

1. Niezależnie od tego, co słyszysz od dorosłych, masz w sobie takie poczucie, że coś jest nie tak, jak powinno, skoro potrafisz to opisać. 

II. Szukasz wsparcia i wiesz, gdzie "uderzać" - to jest dobre miejsce do takich pytań.

III. Z Twojej wiadomosci wybrzmiewa refleksyjność, spostrzegawczość, zdolność obiektywnej oceny sytuacji i piękna emocjonalność. 

 

Mogłabym wypisać tu całe mnóstwo mocnych stron, które dostrzegłam w tym stosunkwo niewielkim fragmencie samoopisu. One wszystkie są Twoim mocny wsparciem w każdej, także trudnej sytuacji. Niewątpliwie Twoje emocje są ważne i prawdziwe. To, co mnie jeszcze cieszy to informacja, że już wkrótce będziesz mogła w większym stopniu decydować o sobie również w kontekście troski o siebie. Tymczasem, nawet w tej sytuacji istnieje wiele źródeł wsparcia, które mogą stanowić wsparcie w tym "okresie przejściowym".  

 

Infolinia dla dzieci i młodzieży - serio polecam. Tam są specjaliści, przygotowania, aby pokierować Cię w każdej trudnej dla Ciebie sytuacji. Można zadzwonić np. 11611 tel. zaufania dla dziec  i młodzieży. Jest też dostępny czat. Po drugiej stronie siedzą realni ludzie, nie jest to czat GPT. Serio - warto skorzystać. Spotkasz się tam z empatią i zrozumieniem dorosłych ludzi ze sporą wiedzą i otrzymasz realne wsparcie. Infolinii jest więcej i możesz wybrać, do której się zgłosisz. Polecam również stronę Życie warte jest rozmowy. 

 

 

Bardzo mi przykro, że znajdujesz się w tak niewspierającej sytuacji. Z tego, co piszesz rozumiem, że nie otrzymujesz wsparcia emocjonalnego, akceptacji Twoich potrzeb, emocji, zwykłego empatycznego zrozumienia i "zobaczenia" Ciebie przez opiekunów, którzy teoretycznie powinni być źródłem wsparcia i poczucia bezpieczeństwa oraz najlepiej pojętej miłości. 

 

To trudne, kiedy dzieci i nastolatkowie nie posiadają opiekunów o podobnej wrażliwości emocjonalnej, zdolnych do stworzenia dzieciom warunków beztroski, bezpieczeństwa, poczucia bycia rozumianym, wspieranym, akceptowanym i bycia zupełnie OK.  Nie powinno tak być, aczkolwiek nawet jeśli czasem tak układa się życie, to jest okres przejściowy. Wkrótce zyskasz większą samodzielność i będziesz mogła małymi kroczkami wyznaczać swoje cele i poszukiwać coraz lepszych form wsparcia. 

 

Fajnie, gdyby już teraz udawało Ci się spędzać czas z wartościowymi, wspierającymi Cię ludźmi. Inni rówieśnicy, a może godni zaufania dorośli. Poznawanie innej perspektywy empatycznych ludzi może być bardzo wzmacniające. I zawsze niezależnie od okoliczności są miejsca przygotowane i gotowe do tego, aby udzielić Ci wsparcia. Nie jesteś do końca sama. Istnieje wiele miejsc i osób ktorych celem jest udzielenie Ci pomocy.  

Zobacz podobne

Kryzys życiowy: lęki, problemy w związku i brak satysfakcji zawodowej
Dzień dobry, mam ogromny kryzys życiowy, nigdy nie miałam tylu problemów i nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić. Mam wrażenie, że stoję przed jakąś ścianą, jestem totalnie zblokowana. Najgorsze jest to, że zdaję sobie sprawę, że za część tych problemów jestem sama sobie winna. Jestem przed 40-stką, kilka lat temu przeprowadziłam się za granicę (poniekąd będąc zmuszoną przez Covid). Poznałam tu swojego partnera, aczkolwiek z czasem zaczęło do mnie gdzieś docierać, że nie wiem czy wyobrażam sobie mieszkać przez całe życie poza krajem. Mój partner jest stąd i nie może się przeprowadzić ze mną do Polski ze względu na specyfikę pracy, którą wykonuje. Mimo moich wątpliwości budowaliśmy związek, choć ja nigdy tak w 100% nie byłam w niego zaangażowana ze względu właśnie na to moje niezdecydowanie odnośnie miejsca zamieszkania. Przyszedł czas, w którym moja firma zamyka tutaj swoją agencję i trzeba zdecydować czy się kończy współpracę czy wraca się do kraju i pracuje się w kraju dla firmy. Nie wiem co robić, bo chciałabym być z tym mężczyzną, opiekuje się mną, widzę, że jestem dla niego najważniejsza. Myślę, że mogę już nikogo takiego w życiu nie spotkać. A jednocześnie budzę się w nocy na myśl, że całe życie miałabym tu spędzić, bez rodziny i znajomych z Polski. W ojczyźnie czuję, że żyję, a tu czuję się wyobcowana, nie czuję się u siebie. Kolejnym problemem jest moja praca... otóż jestem od kilkunastu lat w tej samej firmie, jest to stabilna pozycja, zarobki są przyzwoite, ale nie mam z niej żadnej satysfakcji i nie wyobrażam sobie, że np. za 10 lat dalej w niej tkwię. Jednocześnie nie jest to praca dla wykwalifikowanych osób (mimo, że skończyłam studia wyższe) i nie za bardzo można się w niej rozwinąć, dlatego w zasadzie nie posiadam praktycznie żadnego wartościowego doświadczenia. Nie zmieniałam pracy, bo czułam się w niej mimo wszystko bezpiecznie, a i przyzwyczaiłam się do dość wysokich zarobków, jednak przyszedł czas, że zdałam sobie sprawę, że naprawdę trzeba coś zmienić, mimo że w jakiejś nowej pracy na pewno zarobię dużo dużo mniej, co w sytuacji kiedy ma się kredyt nie jest zbyt komfortowe. Chciałabym zrobić jakieś podyplomowe studia, jakiś kurs, ale boję się, że się pomylę w wyborze, nie dam rady i będzie to tylko strata czasu i pieniędzy. Zaczęłam wysyłać CV i próbuję znaleźć jakąś inną pracę, choć już mam lęk, że nawet jak coś znajdę, to okaże się, że nie dam sobie rady i zostanę wyrzucona. Jestem przepełniona lękiem i czuję się jakbym przegrała życie i nie czeka już na mnie w życiu nic dobrego. Do tego moja mama naciska na to, żebym założyła rodzinę, że muszę o tym pomyśleć, bo czas leci, a ja nie jestem najmłodsza. Wiem, że chce mi jakoś pomóc, ale to tylko mnie dołuje, bo naturalnie zdaję sobie sprawę z wszystkiego, o czym mówi, tylko po prostu w sytuacji, w której jestem, nie jest to wszystko takie proste. Widzę też, że jest gdzieś tam zawiedziona tym, że nie mam swojej rodziny, że jestem taka pogubiona, choć nie werbalizuje tego. Mama zawsze była dla mnie autorytetem i ogólnie często mi pomagała w trudnych chwilach, dlatego teraz kiedy widzę, że jest taka rozczarowana, załamuje mnie to jeszcze bardziej, a że sama niczego nie jestem pewna, to łatwo wprawić mnie w stan jeszcze większej niepewności i strachu. Do tego dochodzi poczucie niespełnienia, poczucie, że nic wartościowego w życiu nie osiągnęłam. Często wracam myślami do czasów szkoły, kiedy wszystko się układało, byłam bardzo dobrą uczennicą, studentką z ambicjami. Mam wrażenie, że wszyscy poszli do przodu, tylko ja stoję gdzieś daleko za nimi. Jest mi czasem tak wstyd, że nawet nie chce mi się spotykać z ludźmi, bo boję się ich oceny, boję się, że myślą o mnie jako o nieudaczniku (którym nomen omen chyba jestem). Czasem czuję jak zalewa mnie jakaś wielka fala lęku/paniki? Nigdy nie czułam niczego podobnego. Przepraszam, że taka długa wiadomość, ale musiałam to wszystko jakoś opisać. Chciałabym zapytać jak to wszystko przetrwać, jak sobie poradzić z takim natłokiem spraw? Jak w ogóle odnaleźć swoją wartość?
Jak odpuścić relację, która nie ma sensu, ale daje poczucie bycia sobą? Chcę wrócić, ale on musi się wyszaleć

Jak odpuścić relacje, które nie ma sensu, ale czuję, że tylko dzięki niemu byłam sobą, potrzebuje go i mecze się z tym rok. Chce do niego wrócić, ale on musi się wyszaleć...

Partner nie reaguje na moje słowa dotyczące jego relacji ze swoją byłą partnerką. Są cały czas bliskimi przyjaciółmi.
Dzień dobry. Mam pytanie z zakresu związku. Jest problem, który wykańcza mnie psychicznie. Rozmawiałam z partnerem wiele razy, że sobie z tym nie radzę, ale bez skutku. Mianowicie problem tkwi w tym, że mój chłopak ma bardzo silną relację ze swoją ex. Co prawda ona mieszka w Australii.. Jednak nie ma dnia, by się nie kontaktowali. Wideo rozmowy, czaty, wysyłanie sobie zdjęć. Ona ma nadal dostęp do wszystkich jego danych. Nawet zakupy na platformach robi z jego konta. Mam wrażenie, że mój partner jest w emocjonalnym związku nadal z nią. Czy może to ze mną jest coś nie tak? I za bardzo się przejmuje tym? Czy to on jednak tkwi w tej relacji nadal i tworzymy "trójkąt". Kiedy rozmawiam o tym z partnerem to odpowiada mi, że rozstali się w dobrych relacjach i przysiągł jej, że zawsze będą przyjaciółmi. I ilekroć bym mu nie mówiła jak się źle i niepewnie z tym czuję, nie robi to na nim wrażenia. Na początku relacji to wszystko było porównywane do niej. Czuję się niewystarczająca...Dosłownie mam koszmary w nocy z tym związane. Proszę o odpowiedź.
Stres związany z przeprowadzką i dojazdem męża do pracy - jak sobie poradzić?
Przeprowadziliśmy się z mężem do domu. I teraz mąż dojeżdża 20 minut do pracy i ja się z tym pogodzić nie mogę, że już z nim nie dojeżdżam bo kiedyś jeździliśmy we dwoje a teraz już nie jeździmy bo kiedyś zostawiał mnie u rodziców a teraz już nie zostawia bo rodzice mieszkają obok nas Strasznie przeżywam że on dojeżdża te 20 minut że nie mogę normalnie funkcjonować i chce sprzedać dom kupiony na kredyt aby szybciej przyjedżał aby mieszkać w miejscowości gdzie On pracuje a On nie chce . I nikt nie potrafi zrozumieć że tak przeżywam te 20 minut jak On wraca. Czy to naprawdę jest nienormalne ?
Jak poradzić sobie z żądaniem spłaty od byłego partnera i myślami samobójczymi?

Świat mi się zawalił dosłownie, nie wiem, jak mam się wziąć w garść, pisząc to łzy mi same lecą z oczu. 

Jestem samotną mamą dwóch chłopców, wiele w życiu wycierpiałam i jeszcze teraz ... mój były partner żąda ode mnie spłaty pieniędzy za to, co kupił do mojego domu. Ja nigdy o nic jego nie prosiłam, nie chciałam, by kupował. Wiedział doskonale jaką mam sytuację, że mam dwoje i nie pracuję, a on pracował za granicą i teraz żąda ode mnie spłaty 😪 

Nic z jego rzeczy nie chciałam i to, co zakupił mówiłam, by zabierał, bo nic od niego nie chcę, a teraz on przysłał mi pismo od adwokata, jestem załamana. Zaczęłam robić prawko, myślałam, że jakoś mi będzie prościej znaleźć pracę mając prawo jazdy.. w tym roku mam młodszego synka komunię, ciągle są jakieś wydatki, a tu jeszcze taki cios, żąda kwoty 30 tys. zł. Jestem tym załamana, nie wiem, jak się wziąć w garść. Zawsze w życiu mam tylko pod górę. Wołałabym nie istnieć, myślę o najgorszym, coraz częściej miewam myśli samobójcze 😪. Wiem, że dla dzieci muszę żyć, ale nie wiem już jak 😭

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.