Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nie jestem przekonany do tacierzyństwa, ponieważ sam zmagam się ze sobą, z trudnościami, ranami.

Witam, Mój problem dotyczy tacierzyństwa, chęci (bądź nie) posiadania dzieci i całej otoczki budowanej wokół tego tematu. 

Mam 31 lat, partnerkę o kilka lat młodszą. W związku jesteśmy razem od 5 lat, w tym rok po zaręczynach. 

Problemem w naszym życiu, w naszej relacji, jest to, że nie potrafię podjąć decyzji, czy chcę mieć dziecko. Narzeczona twierdzi, że jest gotowa i już chciałaby się starać. Ogląda w internecie koleżanki, które urodziły bądź są w ciąży, przegląda ubranka i zabawki dla dzieci. Twierdzi, że późniejszy wiek to większe ryzyko chorób, powikłań, a do tego dochodzi czynnik "społeczny" – tj. posiadanie rodziców-dziadków. Mam na myśli różnicę wieku dziecko–rodzic. I pewnie wiele innych powodów, których sobie teraz nie przypomnę. 

Natomiast u mnie sprawa wygląda tak, że jestem wycofanym, nieśmiałym introwertykiem. Nie lubię ludzi, nie lubię siebie, nie lubię i nie rozumiem otaczającego świata. Zatraciłem hobby, nie mam celów, ambicji, energii do życia... Do tego zaniedbałem się i generalnie nie jestem szczęśliwy. Moja narzeczona jest jedyną osobą, przy której czuję się dobrze, za którą wskoczyłbym w ogień i mogę powiedzieć, że naprawdę ją kocham. 

Jeśli o mnie chodzi – leczę się psychiatrycznie od ponad 10 lat. Biorę leki, byłem w ośrodkach zamkniętych, ale na tę chwilę nie czuję poprawy. Sytuacja wygląda tak, że od pewnego czasu czuję nacisk, by się określić, czy chcę mieć dziecko, czy nie. A ja? Nie potrafię podjąć decyzji. Całe życie byłem na „NIE”. Po prostu tego nie czuję. 

Nie obudziła się we mnie chęć posiadania – taka naturalna, przychodząca z wiekiem, bądź taka, którą niektórzy mają od urodzenia. Czuję, że na ten moment nie jestem na etapie „CHCĘ za wszelką cenę”, tylko „MÓGŁBYM mieć”. I jestem przekonany, że to toksyczne podejście mogłoby odbić się na ewentualnym dziecku – bo kto chciałby świadomie czuć się niechcianym? 

Generalnie często czuję, że jeśli zdecydowałbym się na dziecko, to bardziej ze strachu, że zostanę sam, niż z faktycznej chęci jego posiadania. Czasem jednak myślę, że może nie byłoby źle, że jakoś dalibyśmy sobie radę. Boję się, że jeśli się rozstaniemy, to za kilka lat, gdybym jednak podjął decyzję, będę żałował. Oczywiście od rodziny słyszę, że fajnie mieć dzieci, że każdy je lubi – tylko nie ja. „Zmagam się” z lenistwem – choć po tylu latach nazwałbym to raczej chronicznym zmęczeniem. Jestem ciągle zmęczony, śpię w ciągu dnia, przesypiam celowo głód, zaniedbuję codzienność: higienę, sprzątanie wokół siebie. Kiedy poszliśmy „na swoje”, liczyłem, że mi się zmieni – ale nie. Jestem przekonany, że sam bym po prostu zdechł z głodu. 

Na długo przed poznaniem obecnej partnerki spotykałem się z dziewczyną, która miała dziecko z poprzedniego związku. Mimo że starałem się być dla dziecka jak najlepszy, czułem, że nie przychodzi mi to naturalnie. Po rozstaniu – po 1,5 roku – poczułem ulgę, że to koniec. W życiu bym nie powiedział, że tęsknię. Dziecko miało 5 lat… Czułem się z tym źle, ale chodziło głodne i zaniedbane. Nie miałem problemu z tym, że płakało przez pół dnia, albo że do jedzenia dostało parówkę w rękę i zamiast iść do przedszkola – oglądało bajki (wtedy chociaż nie trzeba było się nim zajmować). Ale fakt faktem – była to moja pierwsza dziewczyna i nie miałem wtedy nawet w 5% takiej więzi jak obecnie. 

Na dziś dzień ciężko mi ogarnąć własne życie. Jestem nieszczęśliwy, nie mam wymarzonej pracy, zatraciłem hobby, nie mam znajomych, zaniedbałem się fizycznie, nic mi się nie chce. Dni mijają bezsensownie, jeden po drugim. Czas ucieka – nie wiadomo gdzie. I gdzie tu wcisnąć jeszcze dziecko? Jestem zamknięty, nieśmiały, boję się – mimo wieku – spraw urzędowych, załatwiania czegokolwiek, łącznie z zakupami w sklepie. Często pytam kogoś o zdanie, bo decyzyjności u mnie brak. Wstydzę się na ulicy spojrzeń ludzi, nie odbieram i nie wykonuję telefonów – wolę pisać SMS-y. Mam bardzo niską pewność siebie, a jednocześnie (przynajmniej ostatnio) jestem nawet płaczliwy. 

Jakie wartości może przekazać taki człowiek? Każdy mówi, że po urodzeniu wszystko się zmienia – a co, jeżeli nie? To nie samochód, że jak mi się nie spodoba, to sprzedam… Żyję w bańce. Czuję taką derealizację, jakiej nie czułem nigdy. Jestem pod ścianą. Dla mojej narzeczonej jest to najważniejszy temat w życiu. Zawsze marzyła o rodzinie. Mam w zasadzie ultimatum: albo się określę, że chcę dziecko, albo się rozstajemy. Spędzam całe dnie, rozmyślając – czasem już szukając nawet plusów rozstania. Tylko że wiem, iż moje życie straciłoby wtedy całkowicie sens. Nie byłoby do kogo wracać do domu, do kogo się odezwać, przytulić. Czuję ogromny niepokój. Liczę, że ktoś mnie poprowadzi, wybierze za mnie… albo że jakimś cudem problem sam się rozwiąże. 

Nie chcę liczyć na to, że dziecko uleczy rany, albo że „jakoś to będzie”, a jednocześnie bardzo kocham moją partnerkę. Znów – gdzieś z tyłu głowy – mam przez całą tę sytuację najgorsze myśli… Dziękuję za przeczytanie tej chaotycznej wiadomości. (nawet tu wspomagałem się AI, troche lenistwo a troche wstyd przed masłem maślanym).

User Forum

IN

7 miesięcy temu
Monika Marszałek

Monika Marszałek

Witaj, 

 

Dziękuję, że podzielił się Pan swoją historią. Mam nadzieję, że przelanie tego na forum (nawet wspomagając się AI) przyniosło Panu ulgę lub chociaż pomogło uszeregować wszystkie wątpliwości, które towarzyszą tej niezwykle ważnej decyzji o zostaniu rodzicem. 

 

Podjęcie decyzji o rodzicielstwie, to ogromnie istotna i odpowiedzialna decyzja - taka, która często zmienia priorytety, a nawet energię pary. To również piękne przypieczętowanie miłości dwojga ludzi. 

 

Jakkolwiek nie spojrzeć, w pana opowieści wyraźnie widać wiele aspektów dotyczących pana osoby, które zasługują, aby postawić je na pierwszym miejscu.  Warto najpierw zadbać o siebie: zbudować silne fundamenty, zatroszczyć się o poczucie własnej wartości i sprawczości, zająć się poszukiwaniem pracy, która będzie źródłem radości i motywacji - zanim pojawi się dziecko.

 

Warto również, aby już teraz prowadzili Państwo rozmowy o tym, w jakim są Państwo punkcie swojej relacji, jakie wyznają Państwo wartości, jak wyobrażają sobie Państwo siebie w tej nowej roli oraz wspólne rodzicielstwo, w jaki sposób będą się Państwo nawzajem wspierać, jakie lęki czy wątpliwości towarzyszą tej decyzji. Takie szczere rozmowy mogą Państwu pomóc zbudować jeszcze głębszą, bardziej świadomą i trwałą relację z partnerką - to właśnie będzie Państwa fundament, zanim pojawi się dziecko.

 

Z życzeniami miłego dnia, 

Monika Marszałek 

psycholog, coach kryzysowy

7 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,

Widać, że mierzy się Pan z bardzo złożoną sytuacją, zarówno w obszarze relacji, jak i w sferze osobistej. To zrozumiałe, że w takim stanie psychicznym decyzja o rodzicielstwie może wydawać się wręcz przytłaczająca. Rodzicielstwo to nie tylko kwestia gotowości życiowej, ale również emocjonalnej, a gdy człowiek czuje się wyczerpany, zamknięty w sobie, przygnieciony codziennością i pozbawiony radości życia, trudno znaleźć w sobie przestrzeń na kolejne duże odpowiedzialności.

W Pańskim opisie widać wiele sygnałów, które wskazują na przedłużający się kryzys psychiczny, możliwe symptomy depresyjne, a także ogromny brak poczucia sprawczości i sensu. W takim stanie decyzyjność jest znacznie utrudniona, a presja otoczenia (nawet jeśli pochodzi z bliskich relacji) może pogłębiać poczucie beznadziei. Warto, żeby nie próbował Pan w tym wszystkim funkcjonować samotnie.
 

W tej sytuacji najważniejsze, co może Pan dla siebie zrobić, to kontynuować leczenie psychiatryczne oraz rozpocząć regularną psychoterapię, jeśli nie odbywa się ona już równolegle. Terapia pomoże lepiej zrozumieć siebie, swoje potrzeby, przekonania, a także to, dlaczego dziś nie potrafi Pan dostrzec własnej wartości i sprawczości. To proces, który może pomóc nie tylko podjąć decyzję o dziecku, ale przede wszystkim odbudować siebie jako człowieka i partnera.
 

Zachęcam również do postawienia sobie pytania: Czy w obecnym stanie jestem gotów zatroszczyć się o siebie, zanim zacznę decydować o trosce nad kimś innym? To nie jest pytanie o dziecko, tylko o Pana samego. Czasem najważniejszym krokiem nie jest natychmiastowe "określenie się", ale danie sobie prawa do uzdrowienia i lepszego poznania własnych granic i możliwości.
 

Proszę zadbać o siebie, nie przez presję decyzji, ale przez codzienną, życzliwą uwagę skierowaną do wewnątrz. Psychoterapia może być w tym cennym wsparciem.
 

Z wyrazami szacunku
Martyna Jarosz

7 miesięcy temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, porusza bardzo wiele ważnych wątków – od poczucia odpowiedzialności, przez głębokie wątpliwości egzystencjalne, po miłość i lęk przed stratą. I przede wszystkim – w tym wszystkim nie umyka mi fakt, że Pan naprawdę się nad tym wszystkim uczciwie zatrzymuje.

Z jednej strony silna więź z partnerką, z drugiej – brak wewnętrznej gotowości na rodzicielstwo, przytłoczenie życiem, trudności z codziennością, leczenie psychiatryczne i świadomość własnych ograniczeń. I to jest ważne, że Pan to widzi i nazywa.

Nie ma jednej słusznej decyzji. Warto byłoby dać sobie przestrzeń na wspólne rozmowy – nie pod presją „tak albo rozstanie”, tylko z miejsca wzajemnego zrozumienia. I jednocześnie – ważne może być, by Pan miał dla siebie osobne, bezpieczne miejsce, np. w psychoterapii, by po kawałku przyglądać się temu, co się wewnętrznie dzieje, co być może utknęło, czego zabrakło, co jeszcze się nie zagoiło.

Rodzicielstwo nie jest obowiązkiem, ale też nie jest jedyną drogą do bliskości czy spełnienia. Pan nie musi być „gotowy”, by być wartościowym człowiekiem. Ale jeśli ma Pan poczucie, że życie się „rozmywa”, że nie ma Pan siły i celu – to warto się temu przyjrzeć z kimś, kto będzie towarzyszył bez oceny, krok po kroku.

Czasem najpierw trzeba zatroszczyć się o siebie – zanim da się komukolwiek coś więcej.

Trzymam kciuki i zachęcam do dalszego poszukiwania – może nie odpowiedzi od razu, ale spokoju w środku.

Z pozdrowieniami,
Maria Sobol – psychoterapeutka integracyjnq

7 miesięcy temu
depresja

Darmowy test na depresję - Kwestionariusz Zdrowia Pacjenta (PHQ-9)

Zobacz podobne

Choruję na Boreliozę i koinfekcję Bartonelle. Dwa lata temu odszedłem od rodziny, sam teraz nie wiem w sumie dlaczego
Dzień dobry. Choruję na Boreliozę i koinfekcję Bartonelle, yarsenie, chlamydie pneumonie. Dwa lata temu odszedłem od rodziny, sam teraz nie wiem w sumie dlaczego. Miewam lęki i myśli samobójcze, ogarniają mnie często myśli co się ze mną działo i dlaczego się tak zachowywałem, czy na moje zachowanie i decyzje, jakie podejmowałem mogła mieć wpływ choroba, o której nie wiedziałem. Odkąd wiem o chorobie wiele rzeczy jest dla mnie po prostu niezrozumiałe - że po 13 latach związku małżeńskiego zrobiłem rzeczy, które teraz wydają się dla mnie po prostu niewiarygodne, a jestem od prawie 2 lat w trakcie rozwodu i sam nie rozumiem, jak do tego doszło. Żona ograniczyła mi widzenia z dziećmi, a sama mówi, że się mnie boi. Nigdy nie byłem agresywny, zawsze byłem duszą towarzystwa, a od 2 lat zamknąłem się dla wszystkich, tylko nieliczne osoby dopuszczam do siebie, ale to też na moich warunkach, bo jak zaczynam się źle czuć i przychodzą jakieś myśli, to uciekam, by mnie nie widzieli. W rozsypce nie radzę sobie z tym wszystkim. Proszę o jakąś poradę, co zrobić.
Lęk, impulsywność i agresja – jak rozpoznać przyczynę?

Witam,

chcę wiedzieć, co mówią te objawy czy to jakieś zaburzenie? Borderline? Depresja? 

Nie, że chcę diagnozy, po prostu z ciekawości chcę opinii doświadczonych psychologów itp. 

Jak z państwa strony to wygląda? 

Objawy z tekstu: 

1. Psychiczne: Ciągłe uczucie pustki. Problemy z poczuciem rzeczywistości (derealizacja). Problemy z pamięcią i świadomością (nie pamięta, jak znalazła się w danym miejscu). Niezdolność do odczuwania szczęścia. 

Nasilony lęk (obawa o zdrowie, np. strach przed rakiem). 

Życie w ciągłym niepokoju i strachu. Niechęć do bycia samej, potrzeba stałej obecności bliskiej osoby. 

Silna reakcja emocjonalna na poczucie odrzucenia. 

Grożenie zrobieniem sobie krzywdy w sytuacjach zagrożenia porzuceniem. Skłonność do wyżywania się emocjonalnie na innych i impulsywność. Poczucie winy i żal po agresywnych zachowaniach. Myśli rezygnacyjne (brak chęci życia). 

 

2. Agresywne zachowania: Wyzywanie bliskich i partnera. Rzucanie się na innych, fizyczne ataki. 

Wyładowywanie frustracji w sposób destrukcyjny (przeklinanie, mówienie okrutnych słów). Potrzeba dominacji nad innymi. 

 

3. Impulsywność: Podejmowanie ryzykownych działań, takich jak kradzieże, czy włamywanie się dla emocji. 

Grożenie innym, manipulacja i przesadne reakcje na drobne bodźce. 

 

4. Relacyjne: Lęk przed odrzuceniem. Brak zrozumienia dla potrzeb partnera. Obwinianie innych za swoje emocje. 

 

5. Trauma: Wspomnienia z dzieciństwa dotyczące przemocy domowej (emocjonalnej i fizycznej w mniejszym stopniu- agresywny ojciec). Brak czułości i wsparcia emocjonalnego ze strony ojca. Doświadczanie manipulacji emocjonalnej i krzywdzących słów. Nieobecność ojca w życiu (brak zainteresowania dzieckiem, ciągłe wyjazdy do pracy na 1/2 tygodnie, przyjazd i znów).

Jak radzić sobie z powszechnymi nieuzasadnionymi lękami (o przyszłość, zdradę)?
Dzień dobry, od dłuższego casu tj.kilka lat mam lęki na temat swojego życia, przyszłości. Boje się panicznie porzucenia przez dziewczynę, zdrady, choć nie ma ku temu żadnych przesłanek. Stwarzam sobie w głowie różne scenariusze i zaczynam w nie wierzyć. Te wszystkie scenariusze wywołują lęk. To dezorganizuje mi zycie. Lęki doycza też innych sfer życia, ale mechanizm wszędzie jest bardzo podobny. Jak sobie z tym poradzić?
Od czerwca do końca sierpnia byłam w szpitalu na zamkniętym oddziale psychiatrycznym.
Witam, od czerwca do końca sierpnia byłam w szpitalu na zamkniętym oddziale psychiatrycznym. (Zaburzenia lękowe, zaburzenia osobowości, epizod depresji ciężkiej). Znowu zaczyna być źle, jeśli psych. znowu skieruje mnie na szpital a nie będę chciała tam iść, czy może mnie skierować jakoś 'przymusowo'?
Od dłuższego czasu mam lęki, jak zostaję sama w domu z dziećmi, gdy partner idzie do pracy
Witam serdecznie. Od dłuższego czasu mam lęki, jak zostaję sama w domu z dziećmi, gdy partner idzie do pracy. Robi mi się gorąco, czuję jak serce mi mocniej bije, uczucie jakbym miała upaść... Bardzo proszę o poradę, strasznie mnie to męczy.
Depression Hero

Depresja – przyczyny, objawy i skuteczne leczenie

Depresja to poważne zaburzenie psychiczne, które może dotknąć każdego. Wczesna diagnoza i leczenie są kluczowe – poznaj objawy, metody leczenia i sposoby wsparcia chorych. Pamiętaj, depresję można skutecznie leczyć!