Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Depresja i terapia a raniące komentarze terapeutki o otyłości – czy to jest etyczne?

Treść wrażliwa
W 2025 roku wpadłam w wielką depresję, nie pierwszy raz ale była to mocna sytuacja. Myśli s., plany, uszkodzenia ciała, nie mycie się, nie wychodzenie z domu. Zaczęłam w lutym terapię, w marcu dostałam L4 od psychiatry. To było koszmarem. Minął rok, depresja lekko ustąpiła, jest lepiej, a ja kontynuuje terapię. I tu zaczyna się problem, bo miałyśmy kilka spotkań, lwicy terapeutka mówiła, że czuje zastój (akurat wchodziłysmy w tematy dzieciństwa więc byłam zdziwiona). Czasem czułam, że jesteśmy różne ale ufałam jej i szłam z nurtem. Tydzień temu zadziało się coś dziwnego. Moja terapeutka ostatnio poruszyła temat mojego jedzenia, bo mam nadwagę i już kiedyś rozmawiałyśmy o tym że się objadam w stresie itp. Taki był rok 2025 teraz jest ok, a przynajmniej umiem to rozpoznawać. I już było ok na spotkaniach i nagle wypaliła znowu, że ona czuje, że stoję w miejscu pod kątem procesu terapii i że konsultowała się z superwizorem i żebyśmy wróciły do tematu mojego jedzenia. Potem powiedziała że jeśli ktoś jest otyły to po prostu żre. W marcu wysyłałam jej zdjęcia jedzenia i mówiła, że to co jem ma za mało kalorii, tym bardziej zdziwił mnie ten tekst. Dodam, ,e to cytat, powiedziała z lekkim uśmiechem że jak ktoś gruby to po prostu ŻRE. Kiedy kiedyś rozmawiałyśmy o moich chorobach insulinoopornosc i hashimoto mówiła o dietetyku itp. Natomiast na tym ostatnim spotkaniu, kiedy powiedziałam, że chce iść do dietetyka odpowiedziała, że to bez sensu, bo mimo diety wrócę do nawyków. Powiedziała też, że "już któryś raz konsultuje się z superwizorem o mnie i że to kosztuje więcej niż ja jej płace (ja240 zł) bo 250 zł. " I jakoś potem w kontekście zwykłej rozmowy dodała, że nie stać jej nie może sobie pozwolić na wiele superwizji w miesiącu. Od tygodnia nie wiem co myślec, nie jestem nadwrażliwa nawet jeśli coś zabili ale czuję, że to było czymś co nie powinno mieć miejsca. Czy tak jest? :(
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękuję za podzielenie się swoją historią. Według mojej opinii to, co Pani opisuje, może budzić uzasadniony dyskomfort szczególnie sposób, w jaki zostały użyte niektóre słowa i odniesienia do Pani sytuacji.Terapia powinna opierać się na poczuciu bezpieczeństwa, szacunku i zrozumieniu a jeśli pojawia się napięcie czy poczucie bycia ocenianą, warto to zatrzymać i omówić wprost z terapeutką. To też może być ważny moment dla relacji terapeutycznej albo do jej pogłębienia, albo do podjęcia decyzji, co dalej będzie dla Pani najlepsze.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Alicja Byszewska

Alicja Byszewska

Sytuacja którą Pani opisuje brzmi jak ogromne naruszenie Pani zaufania i obciążenie i nie powinno się nigdy wydarzyć w gabinecie psychoterapeutycznym. Żadne Pani zachowanie lub emocja nie powinny być podważane ani komentowana w taki sposób.

Magdalena Borkowska

Magdalena Borkowska

Pani KP, 

 

Jeżeli czuje Pani, że coś jest nie w porządku to naprawdę może tak być - Pani odczucia są ważne. Jeżeli to o czym Pani pisze, nie jest tylko nieporozumieniem w odebraniu słów terapeutki to mówienie o "żreniu" czy o tym ile kosztuje superwizja z Pani powodu jest bardzo nie na miejscu. Może to być odbierane jako przekroczenie w relacji. 

 

Jednak dla mnie w tym istotniejsze jest to, jak Pani się czuje. Na ile to Pani uczucie, że jest zastój, na ile to jest coś, co dzieje się między Panią a terapeutką w tej relacji. Myślę, że te słowa o superwizji i o tym, że nie ma sensu czegoś robić gubią w Pani nadzieję na lepsze jutro. I może Pani się czuć jak "beznadziejny przypdek", któremu nie da się pomóc.

 

Póki są Pani chęci, to dalej starałabym się na Pani miejscu zadbać o siebie i nie rezygnować ze swojego rozwoju , który powinna wspierać terapia. 

Wiem też jak istotna jest relacja z terapeutą, dlatego zachęcałabym do rozmowy z terapeutką. O tym, jak Pani odbiera jej słowa i jak się Pani z tym czuje i że ma Pani poczucie, że tak nie powinno być. 

Jeżeli będzie Pani widziała chęć terapeutki do przyglądania się temu i dalszej rozmowy o waszej relacji, to warto w tej relacji pozostać. Jeżeli mimo rozmów będzie miała Pani poczucie, że coś nie klika i nie jest dla pani pomocne - zastanowiłabym się nad sensem kontynuacji wspólnej pracy. 

 

Trzymam kciuki za Panią i Pani dalszą pracę, i odwagę w rozmowie o swoich przeżyciach z terapeutką,

 

Magdalena Borkowska 

Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Szanowna Pani,

to, co Pani opisuje, ma pełne prawo budzić dezorientację i niepokój, szczególnie po tak wymagającym roku i przy ogromie pracy, jaki wkłada Pani w swoje zdrowienie. Co ważne w opisanej sytuacji Pani reakcja jest zrozumiała i adekwatna.


To, co wydarzyło się na ostatnich sesjach, mogło zostać przez Panią odebrane jako raniące i przekraczające granice, szczególnie jeśli pojawił się język oceniający lub zawstydzający. W relacji terapeutycznej kluczowe są poczucie bezpieczeństwa, szacunek i możliwość bycia przyjętą bez ocen.

Podobnie sytuacje, w których pojawia się temat kosztów superwizji w odniesieniu do konkretnego pacjenta, mogą być trudne i obciążające, bo przenoszą na pacjenta coś, co nie jest jego odpowiedzialnością.

 

Jeśli chodzi o kwestie zdrowia somatycznego, przy insulinooporności i chorobie Hashimoto konsultacja z dietetykiem klinicznym bywa bardzo pomocnym uzupełnieniem leczenia i wsparcia psychologicznego. To dwa obszary, które mogą się wzajemnie wspierać.


To wszystko co się wydarzyło nie musi oznaczać, że cały dotychczasowy proces był niewłaściwy, ale może oznaczać, że wydarzyło się coś ważnego w relacji terapeutycznej, co warto zakomunikować terapeutce.

 

Ma Pani pełne prawo:
 – porozmawiać o tym wprost na sesji i sprawdzić, czy zostanie Pani usłyszana,
 – zapytać o znaczenie tych słów i intencję terapeutki,
 – a także rozważyć zmianę terapeuty, jeśli poczucie bezpieczeństwa zostało naruszone.

 

Dodatkowo fakt, że Pani zauważa swoje emocje, reaguje na to, co było dla Pani trudne i dba o siebie (np. myśląc o konsultacji dietetycznej), nie jest oznaką zastoju, ale  jest ważnym elementem procesu zdrowienia.


Z poważaniem

Marta Lenarczyk

Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

Najpierw chcę powiedzieć: to, co przeszłaś w 2025 roku, wymagało od Ciebie ogromnej siły  i to, że jesteś tu, że szukasz terapii, że kontynuujesz, mimo wszystko, jest czymś naprawdę znaczącym. Masz pełne prawo do dumy z tej drogi.

Teraz do Twojego pytania: tak, to, co opisujesz, nie powinno mieć miejsca. To nie jest kwestia nadwrażliwości.

Słowa "jak ktoś gruby, to po prostu żre" wypowiedziane przez terapeutkę to naruszenie podstawowych zasad etyki zawodowej, bez względu na kontekst, ton czy uśmiech. Taka wypowiedź jest stygmatyzująca, krzywdząca i sprzeczna z wiedzą o zaburzeniach odżywiania i chorobach metabolicznych, które u Ciebie współistnieją.

Psychoedukacyjnie warto wiedzieć: dobra relacja terapeutyczna opiera się na bezpieczeństwie, szacunku i braku oceniania. Kiedy pacjent słyszy komunikaty zawstydzające dotyczące ciała, szczególnie w kontekście depresji i trudnych doświadczeń, może to wyrządzić realną krzywdę i cofnąć proces leczenia.

Informacja o kosztach superwizji i sugestia, że "kosztuje więcej niż płacisz", to przekroczenie granicy roli terapeutycznej,  terapeuta nie powinien obarczać pacjenta swoją sytuacją finansową. To Twoja przestrzeń, nie jej.

Masz pełne prawo zakończyć tę relację terapeutyczną, nie dlatego, że jesteś trudną pacjentką, ale dlatego, że relacja terapeutyczna powinna Ci służyć. Zmiana terapeuty nie jest porażką, czasem jest aktem troski o siebie. Jeśli chcesz, możesz też zgłosić tę sytuację do izby psychologów, to istnieje właśnie po to.

Jesteś osobą, która rok temu była w bardzo ciemnym miejscu i znalazła siłę, żeby szukać pomocy. Zasługujesz na terapeutę, który to widzi i szanuje. 💙

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Pani odczucia są w pełni uzasadnione, zachowanie terapeutki nie było nieprofesjonalne.

Użycie sformułowania, że osoba otyła „po prostu żre”, jest przejawem stygmatyzacji i braku empatii, co w relacji terapeutycznej jest niedopuszczalne. Dodatkowo, wypominanie Pani kosztów superwizji i sugerowanie, że terapeutka „dopłaca” do Pani procesu, jest formą szantażu emocjonalnego i przerzucaniem na pacjenta odpowiedzialności za koszty prowadzenia działalności zawodowej. Takie informacje nigdy nie powinny paść w gabinecie – to terapeutka ma obowiązek zadbać o własną higienę pracy i finanse, nie obciążając tym osoby w kryzysie.

Te komunikaty podważają sens Pani starań (np. zniechęcanie do dietetyka) i uderzają w poczucie własnej wartości, które po ciężkiej depresji jest niezwykle kruche. W psychoterapii relacja musi opierać się na bezpieczeństwie i szacunku, a tutaj te fundamenty zostały zniszczone. Ma Pani prawo czuć się zraniona i oszukana. Warto rozważyć zmianę specjalisty na kogoś, kto potrafi pracować z traumą i zaburzeniami odżywiania bez oceniania i agresji słownej, ponieważ obecna relacja może stać się dla Pani wtórnie raniąca.

Powodzenia

Bożena Nagórska

Karol Barra

Karol Barra

Dzień dobry,

z tego, co Pani opisuje, widać, że ostatnia sesja była dla Pani bardzo raniąca i zostawiła dużo niepokoju, dezorientacji oraz poczucia bycia ocenioną. I warto zaufać temu, że coś w tej sytuacji przekroczyło Pani granice - nawet jeśli jednocześnie próbuje Pani sobie tłumaczyć, że „może przesadza”.

Szczególnie po doświadczeniu ciężkiej depresji, myśli samobójczych i pracy nad poczuciem własnej wartości relacja terapeutyczna powinna opierać się przede wszystkim na bezpieczeństwie, szacunku i możliwości otwartego mówienia o swoich trudnościach bez poczucia zawstydzania.

To, co Pani cytuje, mogło być bardzo obciążające

Sformułowanie:
„jak ktoś jest gruby, to po prostu żre”

- niezależnie od intencji terapeutki - jest określeniem bardzo oceniającym i potocznie stygmatyzującym. Szczególnie w kontekście rozmowy o jedzeniu, emocjach, zdrowiu i obrazie własnego ciała mogło zostać odebrane jako zawstydzające i raniące.

Podobnie komentarze dotyczące kosztów superwizji i odniesienie do tego, ile terapeutka „dokłada” do konsultowania Pani procesu, mogły postawić Panią w trudnej emocjonalnie pozycji - jakby była Pani ciężarem lub problemem. Pacjent nie powinien być obciążany odpowiedzialnością za koszty pracy własnej terapeuty.

Co ważne - superwizja sama w sobie jest czymś normalnym i profesjonalnym

To dobrze, gdy terapeuta konsultuje swoją pracę, szczególnie przy bardziej złożonych procesach. To element dbania o jakość terapii.

Ale sposób, w jaki się o tym mówi pacjentowi, ma ogromne znaczenie. Pacjent nie powinien mieć poczucia:

że „jest za trudny”,

że generuje problem,

albo że terapeuta komunikuje frustrację czy przeciążenie.

Bardzo możliwe, że nie chodzi tylko o same słowa, ale o atmosferę relacji

Mam wrażenie, że poczuła się Pani:

niezrozumiana,

oceniona,

zawstydzona,

a może nawet emocjonalnie „ustawiona” w pozycji osoby leniwej lub niewystarczająco starającej się.

A przecież Pani opisuje ogrom pracy: terapię, leczenie psychiatryczne, przejście przez ciężki epizod depresyjny, większą świadomość swoich mechanizmów. To nie brzmi jak „stanie w miejscu”.

W terapii może pojawiać się trudność, frustracja czy konfrontacja — ale ważne jest, jak są prowadzone

Czasem terapeuta rzeczywiście zwraca uwagę na mechanizmy unikania, utknięcia czy trudności w zmianie. Jednak dobra konfrontacja nie polega na zawstydzaniu czy używaniu pogardliwego języka.

Pacjent powinien mieć przestrzeń, by powiedzieć:
„to mnie zraniło”,
„poczułam się oceniona”,
„od tygodnia nie mogę przestać o tym myśleć”.

I reakcja terapeuty na taką informację bardzo dużo mówi o bezpieczeństwie tej relacji.

Myślę, że warto potraktować swoje odczucia poważnie

To, że od tygodnia Pani o tym myśli i czuje dyskomfort, nie wygląda na „nadwrażliwość”. Raczej na sygnał, że coś w tej relacji terapeutycznej przestało być dla Pani bezpieczne emocjonalnie albo pojawiło się pęknięcie zaufania.

Nie oznacza to automatycznie, że terapia musi zostać zakończona. Czasem ważnym elementem procesu jest właśnie omówienie takiego kryzysu w relacji. Ale ma Pani pełne prawo przyjrzeć się temu, czy czuje się Pani w tej terapii szanowana i czy ta relacja nadal Pani służy.

Pozdrawiam serdecznie.

Zobacz podobne

TW: myśli samobójcze. Samotność, depresja i niesprawiedliwość: poszukuję porady psychologicznej

TW: myśli samobójcze

 

Witam, mam na imię Telimena i mam 30 lat. Jestem bardzo nieszczęśliwą i samotną osobą.
Moja mama wychowywała mnie samotnie. Gdy byłam dzieckiem, mój tata się mną nie interesował.
Jako dziecko byłam odrzucana i zaniedbana. Moja rodzina się mną nie interesowała, moja mama wychowywała mnie samotnie.
W szkole byłam bita i nikt nie chciał się ze mną przyjaźnić.

W szkole podstawowej byłam bardzo zamknięta w sobie. Nauczyciele się mną nie interesowali, dzieci mnie biły i odrzucały. W szkole nie miałam żadnych przyjaciół.
Jako dziecko czy nastolatka nigdy nie miałam przyjaciół. Nie wiem, co to znaczy mieć prawdziwą przyjaciółkę.
Zawsze marzyłam, by iść na huśtawkę z koleżanką. Zawsze marzyłam, by iść na urodziny do koleżanki.
Jako dziecko zawsze byłam sama i nikt się ze mną nie bawił. Byłam odrzucana przez rówieśników.

Lata mijały, przestałam chodzić do szkoły. Zaczęłam uczyć się w domu, ponieważ nie mogłam wytrzymać w szkole. Zachorowałam na depresję i izolowałam się od ludzi.
Z jednej strony chciałam mieć przyjaciół, ale z drugiej strony — gdy poznawałam ludzi — cierpiałam.
Ludzie nigdy nie chcieli mnie poznać, choć bardzo pragnęłam przyjaźni. Nigdy jej nie doświadczyłam.

Gdy już dorosłam, poznałam pewną znajomą. Dużo w życiu jej pomogłam. Ta osoba bardzo mnie skrzywdziła — znęcała się nade mną psychicznie przez 15 miesięcy.
Zgłosiłam sprawę do Prokuratury Rejonowej oraz na policję. Pomimo dużych dowodów i zeznań świadków, Prokuratura Rejonowa nic mi nie pomogła.

Prokurator wydał na mnie nakaz przeszukania i nasłał na mnie policję. Prokurator nie uwierzył mi jako pokrzywdzonej przestępstwem, tylko sprawcy.
Przez 15 miesięcy żyję w strachu. Cierpię na depresję, ponieważ ta osoba mnie niszczyła i psychicznie się nade mną znęcała.

Pomimo moich cierpień, prokurator zamiast mi pomóc — wystawił nakaz. 18 lutego 2025 r. przyszła do mnie policja i zaczęła mnie szarpać za ręce.
Zabrali mi telefon, laptop. Policja szarpała mnie za ręce i krzyczała na mnie. Płakałam, prosiłam, by mi nie zabierali rzeczy — zabrali, a potem straciłam przytomność.

Dostałam arytmii serca i ataku padaczkowego.
Policja przez 2 miesiące trzymała moje rzeczy — jako osobie pokrzywdzonej. A sprawcą w ogóle się nie zajęli.

Czuję wielką niesprawiedliwość. Nikt mi nie chce pomóc.
Myślałam już, żeby napisać do Rzecznika Praw Obywatelskich.
Jestem załamana. Nie wiem, co mam robić.

W 2014 r. moja mama miała ciężką operację — jej życie było zagrożone. Nikt mi nie pomagał, musiałam radzić sobie sama. Dobrze, że moja mama wyzdrowiała. Moja rodzina mnie nie kocha. Moje kuzynki nie przyznają się do mnie, wstydzą się mnie, bo jestem biedna.
Czuję niesprawiedliwość i wielki ból.

Codziennie płaczę i mam myśli samobójcze. Boli mnie serce, że nikt nie chce mi pomóc. Ludzie mnie krzywdzą, a policja nie chce mi pomóc. Nie chce mi się już żyć. Moje życie to jedno wielkie cierpienie. W dodatku wpadłam w długi. Nie mam pracy, przyjaciół. Jestem samotna. Szukam pracy, ale nie mogę znaleźć. Nie mam środków do życia. Moja mama mnie utrzymuje.
Czuję się niepotrzebna. Nie daję sobie rady w życiu.

Mam depresję i nerwicę lękową. Nie umiem sobie poradzić sama.
Nie mam wsparcia. Szybko się załamuję. Mam bardzo słabą psychikę i jestem wrażliwa. Wolę zwierzęta niż ludzi. Przestałam ufać ludziom, ponieważ zostałam wiele razy skrzywdzona.

Czuję od ludzi niechęć, obojętność i znieczulicę.
Mam dobrą intuicję. Nie chcę już cierpieć.

Co mam zrobić? Proszę o pomoc. Jestem w rozpaczy.

Kompulsywne objadanie się - waga wraca. Jak sobie pomóc?
Jak poradzić sobie z kompulsywnym objadaniem się? Przez całe życie zdarzały mi się nawroty kompulsywnego jedzenia skutkujące znacznym przybieraniem na wadze. Udawało mi się chudnąć, ale jednak kilogramy potrafiły wracać. Czy można się tego ostatecznie pozbyć?
Co powinnam zrobić, aby zapanować nad niekontrolowanym wybuchami złości?
Co powinnam zrobić, aby zapanować nad niekontrolowanym wybuchami złości? Wszystko jest w porządku, a nagle się wściekam i krzyczę na partnera. Ostatnio nawet rozwaliłam drzwi w ataku.
Odszedłem od dziewczyny i nie mogę sobie poradzić.
Witam Państwa. Odszedłem od dziewczyny i nie mogę sobie poradzić. Ciągle mam ją w głowie, ale nie wrócę. Najgorsze są sny. Było pięknie, ale zbyt wiele razy mnie oszukała. To już trwa pół roku, a ja jestem w rozsypce. Biegam, brałem leki antydepresyjne, medytuje i ciągle to samo. Pozdrawiam.
Dlaczego czuję się zmęczona relacjami z rówieśnikami, mimo początkowego pragnienia znajomości?

Zwracam się z pytaniem odnośnie do mojego zachowania, które jest dla mnie niezrozumiałe.

Często doświadczam z tego powodu mętliku w głowie i natrętnych myśli. Chodzi o moje relacje z ludźmi. 

Mam 16 lat, chodzę do szkoły średniej. 

Całe życie miałam koleżanki, a w zasadzie jedną — jako introwertyk preferuję mniejsze grono. 

Wiele lat "przyjaźni" okazało się zgubne, bo odsunęłyśmy się od siebie, ona się zmieniła, ja też. Pójście do innych szkół zupełnie nas rozdzieliło. Obecnie jesteśmy tylko na cześć i krótkie pogawędki, ale sztywne i bez satysfakcji. 

Rozpad tej relacji mnie zabolał. Miesiącami się nad sobą użalałam. A potem mi przeszło. 

Tylko że zderzenie z rzeczywistością w liceum okazało się jeszcze gorsze. Liczyłam, że idąc do nowej szkoły, bez problemu znajdę koleżankę. Wyidealizowałam sobie, że będzie świetnie, a było na odwrót. 

Pierwszy rok był istną tragedią: omijałam lekcje, izolowałam się od grupy, bo nikt nie chciał ze mną rozmawiać. 

Zawsze oczekiwałam, że to inni do mnie zagadają, bo sama nie potrafiłam. Spędziłam cały rok, siedząc w ławce z osobą, z którą prawie nie rozmawiałam i nie mając nikogo, z kim można spędzić czas nawet na przerwie. 

Zmagałam się z samotnością, chciałam tylko mieć kogoś bliskiego, marzyłam o przyjacielu, wyobrażałam sobie nawet, jaki mógłby być. Znowu zgubne wyobrażenia, które potem bolą. W styczniu chodziłam do szkolnego psychologa, co pomogło mi poradzić sobie z tym stanem i zaakceptować swoje emocje. Jakoś stanęłam na nogi. Pod koniec roku nawiązałam znajomość z dziewczyną, nazwijmy ją M. 

M również była cicha, introwertyczna, pozytywna i dobrze mi się z nią rozmawiało. Miałyśmy wspólne tematy. 

Od nowego roku szkolnego zaczęłyśmy razem siedzieć. Początkowo było dobrze, uwielbiałam i uwielbiam z nią rozmawiać, ale od jakiegoś czasu coś się zmieniło. 

Przede wszystkim dostrzegłam, jak łatwo męczą mnie konwersacje z ludźmi. Parę zdań, czasem nawet nie, a ja czuję się wykończona jak nigdy. Przychodzę do szkoły i potrafię nie odzywać się do niej przez kilka lekcji, bo na samą myśl wzbiera się we mnie złość, czy jak to nazwać. Nawet nie mam pojęcia. Bywają dni, że śmiało z nią gadam, ale potem jestem zimna, zdystansowana i się izoluję. Nachodzą mnie myśli, że to był błąd chcieć mieć koleżankę i że lepiej mi było samej, nikt mnie nie męczył, nikt nie przeszkadzał. Czasami dotyczą także bliskości relacji: boję się, że ona może poczuć coś więcej, nie wiem, skąd w ogóle ten pomysł. Albo, że ja poczuję coś więcej. Poza tym miewam negatywne myśli na jej temat: drażni mnie jej ciągłe dobre poczucie humoru, uśmiechnięta twarz i ta pozytywność wobec wszystkiego. Jestem już zmęczona uśmiechaniem się, kiedy nie mam powodu, by to robić. 

Czuję się okropnie, jakbym była kosmitą, który nie umie funkcjonować z ludźmi. Świetnie dogaduję się z rodziną, z rodzeństwem, mogę z nimi rozmawiać godzinami bez zmęczenia, ale kontakt z rówieśnikami... Wysysa mnie z energii. Po całym dniu spędzonym w hałasie i wśród bodźców marzę tylko o ciszy, książce i odpoczynku we własnym towarzystwie. Często boli mnie głowa, mam spięte ciało. Zastanawiam się, jak absurdalne jest to, że parę miesięcy temu płakałam nad samotnością, a teraz chcę jej z powrotem. Wiem, że samotność mogła wpłynąć na moje postrzeganie relacji, ale czy to normalne? I czy mogę coś z tym zrobić? 

Będę wdzięczna za słowo wsparcia.

Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.