
- Strona główna
- Forum
- uzależnienia
- Detoks po nawrocie...
Detoks po nawrocie alkoholowym w walentynki - codzienny lęk.
Nie piłem rok, w walentynki napiłem sie i skończyło sie 3 dniowym ciągiem. Teraz jestem na detoksie, znowu. Wcześniej nie piłem 2 lata, ale rok temu też zawaliłem dokładnie 18 lutego. Czy to sie skończy kiedyś? Tak wiem, że skończy sie kiedyś definitywnie i mam myśli, żeby to przyspieszyć, ale nie mam odwagi. Codzieny lęk nie opuszcza mnie, nawet nie wiem czego dotyczy.
Paweł
Agnieszka Włoszycka
Panie Pawle,
Dziękujemy za kontakt z nami. Brzmi tu dużo zmęczenia, wstydu i silnego, codziennego lęku, który nie daje Panu odpocząć. Nawrót po dłuższym okresie trzeźwości boli i podkopuje nadzieję, ale w uzależnieniu jest częścią procesu zdrowienia, a nie dowodem porażki.Powtarzalność dat i picia w napięciu sugeruje mechanizm wyzwalaczy, to sygnał, że potrzebny jest stały plan ochrony: terapia uzależnień, grupa wsparcia, konkretne strategie na trudne dni.Bardzo ważne są słowa o chęci „przyspieszenia końca”. To pokazuje, jak wysoki jest poziom cierpienia. Proszę koniecznie powiedzieć o tym personelowi na detoksie, tam można dostać pomoc także na lęk i myśli rezygnacyjne. Nie warto zostawać z tym samemu.Ten bezimienny, ciągły lęk często towarzyszy zarówno piciu, jak i odstawieniu alkoholu : jest realny, ale poddaje się leczeniu: terapii, czasem farmakologii i pracy z emocjami.
Trwała trzeźwość jest możliwa nawet po nawrotach. Teraz najważniejsze jest oparcie się na wsparciu i mówienie wprost o tym, co się dzieje.
Na chwilę zatrzymania:
co pomagało Panu najbardziej w tych dwóch latach niepicia?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry
Cykl, który Pan opisuje stanowi wzór w uzależnieniu od alkoholu. Towarzyszący Panu codzienny lęk jest głęboko z tym związany. Osoby borykające się z problemem uzależnienia doświadczają lęku uogólnionego oraz niepokoju, który trudno przypisać konkretnym sytuacjom. Taki lęk może przyjmować formę uogólnionego zaburzenia lękowego, charakteryzującego się przewlekłym niepokojem, napięciem, drżeniem i trudnościami w koncentracji.
Lęk taki może stanowić znaczący czynnik wyzwalający do picia, tworząc tym samym błędne koło, w którym alkohol jest postrzegany jako sposób na jego złagodzenie. W okresach abstynencji, nasilenie objawów lękowych może być szczególnie intensywne i skłaniające do powrotu do picia. Myśli, które Pan opisuje, to poważny sygnał. Osoby uzależnione od alkoholu wykazują zwiększone ryzyko zachowań ryzykownych.
W sytuacji kryzysu interwencja stanowi specyficzny rodzaj pomocy, a grupy wsparcia, takie jak Anonimowi Alkoholicy, stanowią szczególnie ważne źródło pomocy.
To, że Pan przedłuża okresy abstynencji, sugeruje, że zmiana jest możliwa, ale wiąże się z towarzyszącymi trudnościami emocjonalnymi, które pozostają nierozwiązane. Kryzys, w którym się Pan znajduje, może stać się punktem przełomowym – momentem, w którym zmiana staje się rzeczywiście możliwa, jeśli Pan uzyska odpowiednie wsparcie specjalistyczne, emocjonalne i społeczne.
Z poważaniem
Karolina Rzeszowska-Świgut
Psycholog, psychotraumatolog
Karolina Jatczak
Panie Pawle,
Dziękuję, że podzielił się Pan tym, co się u Pana dzieje. To, co Pan teraz przeżywa – ten ogromny lęk i poczucie beznadziei – jest bardzo ciężkim doświadczeniem, ale chcę, żeby Pan wiedział, że nie musi Pan być w tym sam.
Przede wszystkim chcę zauważyć Pana ogromną siłę, której być może Pan teraz nie widzi: podjął Pan decyzję o przerwaniu ciągu i jest Pan na detoksie. To jest ten najważniejszy krok, od którego zaczyna się powrót do zdrowia. Fakt, że potrafił Pan nie pić przez rok, a wcześniej przez dwa lata, jest dowodem na to, że ma Pan w sobie umiejętność życia w trzeźwości. Te lata nie zniknęły, jest to Pana kapitał i dowód na to, że potrafi Pan budować dobre życie.
Nawroty są częścią procesu zdrowienia w chorobie uzależnieniowej, choć wiemy, jak bardzo potrafią być bolesne. Często pojawiają się w okolicach ważnych dat, co w Pana przypadku (walentynki, luty) może być ważnym sygnałem do pracy terapeutycznej.
To, co mnie najbardziej niepokoi, to Pana słowa o braku odwagi do „przyspieszenia końca” oraz towarzyszący Panu lęk. Chcę Panu powiedzieć jasno: te myśli są bardzo częstym, choć przerażającym efektem ubocznym „zjazdu” chemicznego i emocjonalnego po ciągu. To nie jest Pana „definitywna” prawda o życiu, to mówi przez Pana choroba i wycieńczony organizm. Ten lęk i myśli można i trzeba leczyć.
Co może Pan zrobić teraz?
-> Bezpieczeństwo: Jeśli poczuje Pan, że myśli o zrobieniu sobie krzywdy stają się silniejsze, proszę natychmiast zadzwonić pod numer alarmowy 112 lub zgłosić się do najbliższego szpitala. Może Pan też zadzwonić do Kryzysowego Telefonu Zaufania (116 123) – tam czekają osoby, które pomogą Panu przetrwać najtrudniejszy moment.
-> Dalsze kroki: Detoks to dopiero początek. Aby lęk ustąpił, warto rozważyć terapię (indywidualną lub w ośrodku), która wyposaży Pana w narzędzia do radzenia sobie z takimi kryzysami w przyszłości. Mitingi AA to również miejsce, gdzie znajdzie Pan ludzi, którzy czuli dokładnie to samo co Pan dzisiaj.
Panie Pawle, to że Pan napisał, jest pierwszym krokiem do tego, żeby „to się skończyło” – nie życie, ale to cierpienie. Proszę sobie dać szansę na ten kolejny, mały krok.
Z wyrazami wsparcia,
Karolina Jatczak
Lena Kruk
Panie Pawle, warto skontaktować się ze specjalistą. W każdej sytuacji może Pan znaleźć kilka rozwiązań i o wiele bardziej optymistycznych scenariuszy. Będąc w kryzysie, trudno nam dostrzec szerszy kontekst,a osoba zajmująca się profesjonalną pomocą, pomoże go Panu zobaczyć.
Pozdrawiam serdecznie!
Lena Kruk
Piotr Ziomber
Panie Pawle
Wiele osób z uzależnieniem od alkoholu przechodzi przez nawroty, ale z profesjonalną pomocą można przerwać ten cykl i osiągnąć długoterminową abstynencję, jednak najlepszy terapeuta na świecie nie da gwarancji, że pacjent się nie napije w swoim życiu. Pana lęk po detoksie to częsty objaw zespołu abstynencyjnego, który da się złagodzić.
Nawroty, jak Twój po roku czy dwóch latach abstynencji, są typowe i nie oznaczają porażki i jest to zwyczajnie część choroby, którą można kontrolować poprzez terapię i unikanie wyzwalaczy. Specjaliści podkreślają, że całkowita abstynencja jest najskuteczniejszą strategią, bo nawet umiarkowane picie często kończy się ciągiem.
Proszę ćwiczyć świadome oddychanie lub prowadź dziennik emocji, by zidentyfikować źródła lęku. To proste techniki obniżające kortyzol i pomagają okiełznać głód. Warto rozważyć psychoterapię poznawczo-behawioralną (CBT), która pomaga zmieniać negatywne wzorce myślowe i redukuje objawy. Nie wiem, ale warto także rozważyć grupy AA działające w wielu miejscowościach.
A jeżeli jest Pan introwertykiem, to podaję numer do Ogólnopolskiego Telefonu Zaufania Uzależnienia 800 199 990 (codziennie 16-21, bezpłatny). To dobry pierwszy krok, by omówić myśli o przyspieszeniu zmian. Życzę powodzenia.
Bożena Nagórska
Panie Pawle,
to bardzo ważne, że zdecydował się Pan o tym napisać, zwłaszcza w tak trudnym momencie, jakim jest detoks i walka z paraliżującym lękiem. Proszę pamiętać, że to, co Pan teraz czuje – to poczucie beznadziei i czarne myśli – jest w dużej mierze wynikiem gwałtownych zmian biochemicznych w Pana organizmie po odstawieniu alkoholu, a nie obiektywnym obrazem Pana przyszłości. Pana sukcesy, czyli dwa lata, a potem kolejny rok trzeźwości, nie zniknęły wraz z tym nawrotem, to są realne fundamenty Pana siły, które pokazują, że potrafi Pan żyć bez alkoholu. Zauważona przez Pana zbieżność dat i nawrót w okolicach 18 lutego to kluczowa informacja, która w przyszłości pozwoli, najlepiej wspólnie z psychoterapeutą, wypracować mechanizmy obronne na ten konkretny, trudny dla Pana czas. Teraz najważniejsze jest Pana bezpieczeństwo, dlatego proszę, aby w chwilach najtrudniejszych myśli nie zostawał Pan sam i skorzystał z pomocy personelu medycznego lub profesjonalnego wsparcia kryzysowego. Ten stan lęku i poczucie porażki są przejściowe, a fakt, że jest Pan na detoksie, jest pierwszym i najważniejszym krokiem do odzyskania stabilności, którą już wielokrotnie udawało się Panu budować.
Życzę Panu siły i niesłabnącego optymizmu.
Psycholog Bożena Nagórska
Kinga Osmulska
Panie Pawle,
doceniam, że tak szczerze pisze Pan o swoim problemie. To, co się wydarzyło, nie przekreśla Pańskiego życia. Bardzo dobrze, że podjął Pan działanie w postaci detoksu – to ważny krok.
Kolejnym istotnym krokiem jest sięgnięcie po pomoc – i ten pierwszy krok już Pan zrobił. Myśli rezygnacyjne warto zgłaszać – są one ważnym sygnałem i częścią procesu zdrowienia. Mówiąc o nich, może Pan uzyskać realne wsparcie ze strony personelu oddziału detoksykacyjnego.
Zmaga się Pan z chorobą przewlekłą, która wymaga stałej uwagi – także w okresie abstynencji. Nie oznacza to jednak, że nie może Pan żyć w trzeźwości i prowadzić satysfakcjonującego życia.
Zachęcam Pana do podjęcia psychoterapii – to ważny element zdrowienia.
Trzymam za Pana kciuki i wierzę w siłę, którą Pan w sobie ma.
Pozdrawiam
Kinga Osmulska
Dominika Poźniak
To, że pamięta Pan dokładną datę sprzed roku, pokazuje, jak silny ładunek emocjonalny ma dla Pana ta sytuacja. Czasem sama rocznica wcześniejszego emocjonalnego doświadczenia może zwiększać napięcie i uruchamiać lęk. Mierzenie się na codzień z lękiem jest również bardzo trudne i obciążające.
Wydaje mi się, że warto powiedzieć: rok trzeźwości to ogromna praca. To nie znika tylko dlatego, że pojawił się nawrót. To raczej informacja, że w którymś momencie zabrakło Panu wystarczającego wsparcia lub narzędzi. Dostrzeżenie swoich postępów i bycie z siebie dumnym oraz jednoczesne przyznanie, że coś było zbyt trudne i podjęło się nienajlepszą decyzję, mogą współwystępować - jest to bardzo ludzkie.
Może warto potraktować ten incydent jak sygnał: co było wtedy tak trudne, że alkohol stał się rozwiązaniem? Czego Pan tak naprawdę potrzebował? Odpowiedź na te pytania często pokazuje, nad czym warto dalej pracować, żeby kolejne miesiące były stabilniejsze. Następnym razem będzie miał Pan możliwość inaczej poradzić sobie w takiej sytuacji.
Pozdrawiam,
Dominika Poźniak
Daria Składanowska
Dzień dobry,
To, co opisujesz, jest bardzo trudne i wymaga dużej uwagi – zarówno dla Twojego zdrowia fizycznego, jak i psychicznego. Ciągi alkoholowe po okresach abstynencji, silny lęk i myśli o przyspieszeniu końca to poważne sygnały, że potrzebna jest natychmiastowa, profesjonalna pomoc.
Najbezpieczniejsze będzie skontaktowanie się jak najszybciej z ośrodkiem leczenia uzależnień, psychiatrą, specjalistą terapii uzależnień . Możesz też od razu skorzystać z telefonów zaufania, które działają 24/7:
Telefon Zaufania dla Osób Uzależnionych i ich Bliskich: 801 199 990 (czynny całą dobę)
Pogotowie Ratunkowe / SOR: 112 (jeśli pojawią się myśli samobójcze lub nagłe zagrożenie)
Nie musisz przez to przechodzić sam. Twoje doświadczenia i lęki są realne i zasługują na profesjonalne wsparcie. Najważniejsze teraz to bezpieczeństwo – Twoje życie i zdrowie.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Natalia Przybylska
Dzień dobry,
Z tego, co Pan opisuje, wszechobecny, trudny do nazwania lęk, może być w dużej mierze wynikiem fizjologicznego wyczerpania organizmu po odstawieniu alkoholu. Proszę pamiętać, że Pana system alarmowy jest obecnie w stanie skrajnego pobudzenia, co naturalnie podsuwa najczarniejsze scenariusze i myśli o rezygnacji. Warto jednak spojrzeć na fakty: dwa lata i rok trzeźwości to nie są porażki, ale dowody na to, że posiada Pan ogromną siłę i umiejętność dbania o siebie. Te lata nie zniknęły, wręcz przeciwnie, one nadal są Pana kapitałem.
Obecne poczucie beznadziei i myśli o „przyspieszeniu końca” to efekt tzw. fuzji z bolesnymi emocjami i poczuciem winy, które po nawrocie bywają paraliżujące. Zamiast surowo się oceniać, co tylko napędza pętlę lęku, proszę spróbować uznać ten nawrót za sygnał o konkretnym „punkcie zapalnym” w kalendarzu, nad którym można pracować. Najważniejsze jest teraz Pana bezpieczeństwo. Jeśli myśli autodestrukcyjne będą się nasilać, proszę niezwłocznie skontaktować się z telefonem zaufania 116 123 lub udać się do najblizszefo szpitala. Prosze pamiętać, że wyjście z tej pętli lęku jest możliwe, ale wymaga czasu, by chemia w mózgu wróciła do równowagi.
Życzę wszystkiego dobrego!
Natalia Przybylska
Anna Krokosz
Dzień dobry. Rozumiem Pana poczucie beznadziei, zwłaszcza w momencie, gdy organizm jest wycieńczony po ciągu i detoksie. Ten stan, w którym się Pan teraz znajduje, to najgorszy czas, bo depresja poalkoholowa i lęk potęgują czarne myśli. Proszę jednak pamiętać, że te dwa lata i rok trzeźwości to nie był przypadek - to dowód na to, że potrafi Pan żyć bez alkoholu, a nawrót to potknięcie, z którego można wyciągnąć wnioski, by zatrzymać to błędne koło. Lęk, który Pan czuje, to obecnie wynik skrajnie rozregulowanej chemii w mózgu; on minie, ale teraz potrzebuje Pan profesjonalnego wsparcia, by nie zostać z tym sam. Skoro schemat powtarza się w lutym, najwyraźniej jest tam jakiś mechanizm, którego dotąd nie udało się rozbroić. Jako terapeuta uzależnień pracuję z pacjentami nad tym, by takie kryzysy nie kończyły się powrotem do picia, i widzę, że wspólna praca przynosi trwałe efekty.

Zobacz podobne
Dzień dobry, mam 34 lata, w wieku 25 lat i mniej, nie było tego. Otóż 7-8 lat pracowałem przed komputerem, z początku praca stacjonarna i kontakt z ludźmi był, w tym z kobietami, następnie nastał czas pandemii i izolacji - pracę zaczeliśmy wykonywać w domu, po pandemii nadal mogliśmy pracować w domu, trwało to kilka lat, niby wygodnie, ale bez kontaktu z ludźmi.
Jak już minęła pandemia widzę, że się izoluję, unikam ludzi, nie przepadam chodzić na spacery, jak jest więcej ludzi na mieście, najlepiej spaceruje mi się zimą - wtedy jest mniej ludzi, ja jestem bardziej ubrany, nie widać tak szczupłych rąk i sylwetki. Nie to, że nie lubię ludzi, bardziej nie lubię tłoku, gdzie cały czas mijam kogoś lub siedzi wielu ludzi na ławce i patrzą.
Do czego zmierzam - absolutnie nie mam chęci rozmawiać z płcią przeciwną, zamknąłem się w sobie? Tak jakby boję się kobiet. Dziś byłem w centrum handlowym i czułem się tam całkowicie niepewnie, nieswojo, jakby zestresowany.
Próbuję wychodzić do ludzi. Teraz szukam nowej pracy, lecz nie przed komputerem, ale na budowie. Tylko że nie jestem w stanie iść i zapytać czy jest praca, raz miałem iść, ale różni pracownicy się na mnie patrzyli kto idzie i odpuściłem.
W wieku ok. 19 lat też chodziłem i pytałem po budowach o pracę, ale nie było takiego myślenia, po prostu szedłem.. A czemu budowa? Sądzę, że tam trzeba przebywać z ludźmi, a nie tylko komunikować się przez komputer oraz jest tam różnorodność zadań, trzeba tam pytać, słuchać, rozmawiać. Dodatkowo jak nie zarabiam to myślę, że jestem nic nie wart,nie ma sensu nigdzie podróżować itd.
Minus tego wszystkiego jeszcze taki, że nie mam kolegów i koleżanek, z którymi mogę wyjść - tak często jest samotność. Dawniej piłem alko, wtedy kontakty towarzystkie były prostsze.
Czy mam tak wychodzić na miasto do ludzi, pomimo że często nie będę z nikim rozmawiał? Czy to mi pomoże? Dawniej byłem czasami nawet duszą towarzystwa, ale miałem wtedy dużo znajomych ;)

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
