Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dlaczego nie potrafię nawiązać trwałych przyjaźni mimo chęci?

smuci mnie fakt że mimo chęci nie radze sobie ze znajomościami i przyjaźniami. Znajomi sie nie odzywają bo twierdzą że nie odpowiem, a przecież odpowiadam. Jak już wyjdziemy na impreze to mimo moich prób zagadania nie idzie rozwinąć chociaż troche rozmowy bo zaraz albo zwracają sie do kogoś innego albo ktoś inny przychodzi i zagarnia uwage. Irytuje mnie to bo przecież chce rozmawiać, chce żartować, chce sie spotykać i pisać i wszystko inne jednak zawsze zostaje ostatnią opcją tak jakbym była najmniej interesującą osobą w pokoju, a przecież wiem że nie jestem. nikt za bardzo nawet nie próbuje pogłębić znajomości. Czuje sie źle z tym że mimo starań jakoś nadal ich odpycham od siebie, tak jakby wokół mnie było pole którego nikt nie chce przekroczyć, tak jakbym była jakimś jeżozwierzem.
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Opisywane przez Panią wewnętrzne przeżycia brzmią bardzo boleśnie. Jest to naturalne szczególnie wtedy, gdy ma się chęć do kontaktu, wychodzi się do ludzi, próbuje rozmawiać, a mimo to ma się poczucie bycia na uboczu.

Czytając Pani słowa, nie widzę osoby, która nie chce relacji. Widzę raczej kogoś, kto bardzo ich potrzebuje i cierpi, gdy nie dostaje wzajemności. To naturalne, że w takiej sytuacji pojawia się smutek, frustracja i pytania o siebie.

Jednocześnie warto pamiętać, że fakt, iż znajomości nie rozwijają się tak, jakby Pani chciała, nie musi oznaczać, że jest Pani nieinteresująca albo że odpycha ludzi. Czasem grupy mają już swoje dynamiki, ludzie są skupieni na sobie albo po prostu nie potrafią budować głębszych relacji.

Najbardziej poruszyło mnie zdanie o „jeżozwierzu”. Mam wrażenie, że nosi Pani w sobie przekonanie, że skoro inni nie podchodzą bliżej, to musi być w Pani coś, co ich odstrasza. A to wcale nie jest jedyne możliwe wyjaśnienie.

Proszę być dla siebie łagodna. Samotność potrafi podpowiadać bardzo surowe wnioski na własny temat. A z Pani opisu wyłania się osoba, która chce być blisko ludzi i która nie przestała próbować. To cenna cecha, nawet jeśli dziś przynosi więcej bólu niż satysfakcji.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

a może od innej strony. Załóżmy, że jesteś jeżozwierzem i podoba się tobie piękny orangutan i chciałabyś się z nim związać i mieć dzieci. Czy to jest możliwe?

Wróćmy do ciebie. A co jeśli to nie z tobą jest coś nie tak, jeśli to nie z aktualnymi znajomymi jest coś nie tak...

A co jeśli różnicie się od siebie tak bardzo, że w te relacje się po prostu rozchodzą. I NIE ma tu winnych! Po prostu możecie mieć inną wrażliwość. To absolutnie nie mówi, że ludzi odpychasz od siebie. Może dobrze byłoby porozmawiać ze specjalistą, przyjrzeć się bardziej szczegółowo temu.

Ale pamiętaj proszę o jedynym- nie jesteś pomidorową żeby każdy cię lubił 😉

 

Powodzenia!

Wiktoria Miller

Wiktoria Miller

Czasami w relacjach czujemy się zostawieni w tyle - to bardzo przykre uczucie. 

Fantastycznie, że zastanawiasz się czy jest coś takiego w Twoim zachowaniu co wywołuje reakcje wśród znajomych.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Czytając Twój wpis, mam poczucie, że wkładasz dużo wysiłku w budowanie relacji, a jednocześnie bardzo często spotykasz się z rozczarowaniem i poczuciem bycia pomijaną. To może być szczególnie bolesne, gdy masz chęć rozmawiać, spotykać się i być bliżej ludzi, a mimo to nie dzieje się to w takim stopniu, jakiego potrzebujesz.

Zwróciłam też uwagę na to, że opisujesz nie tylko samotność, ale również próbę zrozumienia, dlaczego tak się dzieje. Warto jednak zachować ostrożność przed wyciąganiem wniosku, że „odpychasz ludzi od siebie” albo że jest z Tobą coś nie tak. Na podstawie takiego opisu trudno ocenić, jakie mechanizmy stoją za tym doświadczeniem i dlaczego relacje układają się w taki sposób.

Jeżeli ta sytuacja powtarza się od dłuższego czasu i jest dla Ciebie źródłem cierpienia, warto porozmawiać o tym z psycholożką lub psychologiem. Taka rozmowa może pomóc lepiej zrozumieć własne doświadczenia w relacjach, przyjrzeć się swoim potrzebom oraz znaleźć przestrzeń, w której ktoś uważnie wysłucha tego, z czym się mierzysz. Sama świadomość, że chcesz bliskości, kontaktu i przyjaźni, jest już bardzo ważnym punktem wyjścia.

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Wkładanie wysiłku w relacje i odbijanie się od ściany w grupie rówieśniczej bywa frustrujące. Warto na samym początku podkreślić jedno, to, że znajomi tak reagują, nie oznacza, że jest Pani mniej interesującą osobą. Często w takich sytuacjach w grę wchodzi specyficzny, podświadomy styl komunikacji lub mowa ciała, wynikająca np. z ukrytego napięcia, którą otoczenie błędnie interpretuje jako chłód, dystans czy niechęć do kontaktu – stąd ta metafora "jeżozwierza" i ich fałszywe przekonanie, że Pani i tak nie odpowie.

Duże, głośne grupy na imprezach bywają powierzchowne i naturalnie podążają za tym, kto akurat dominuje w pokoju. Warto zmienić strategię i zrezygnować z walki o uwagę w tłumie. Dużo skuteczniejsze jest budowanie i pogłębianie relacji w układzie jeden na jeden, w spokojniejszych warunkach – na przykład poprzez zaproszenie jednej, wybranej osoby na kawę czy wspólny spacer. Jeśli to poczucie izolacji będzie się utrzymywać, świetnym rozwiązaniem jest praca z psychoterapeutą. Terapia poznawczo-behawioralna, a zwłaszcza trening umiejętności społecznych, pozwala precyzyjnie przyjrzeć się własnym nawykom komunikacyjnym i ułatwia bezpieczne "schowanie kolców", aby inni mogli bez lęku podejść bliżej.

Pozdrawiam serdecznie

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Wkładanie wysiłku w relacje i odbijanie się od ściany w grupie rówieśniczej bywa frustrujące. Warto na samym początku podkreślić jedno, to, że znajomi tak reagują, nie oznacza, że jest Pani mniej interesującą osobą. Często w takich sytuacjach w grę wchodzi specyficzny, podświadomy styl komunikacji lub mowa ciała, wynikająca np. z ukrytego napięcia, którą otoczenie błędnie interpretuje jako chłód, dystans czy niechęć do kontaktu – stąd ta metafora "jeżozwierza" i ich fałszywe przekonanie, że Pani i tak nie odpowie.

Duże, głośne grupy na imprezach bywają powierzchowne i naturalnie podążają za tym, kto akurat dominuje w pokoju. Warto zmienić strategię i zrezygnować z walki o uwagę w tłumie. Dużo skuteczniejsze jest budowanie i pogłębianie relacji w układzie jeden na jeden, w spokojniejszych warunkach – na przykład poprzez zaproszenie jednej, wybranej osoby na kawę czy wspólny spacer. Jeśli to poczucie izolacji będzie się utrzymywać, świetnym rozwiązaniem jest praca z psychoterapeutą. Terapia poznawczo-behawioralna, a zwłaszcza trening umiejętności społecznych, pozwala precyzyjnie przyjrzeć się własnym nawykom komunikacyjnym i ułatwia bezpieczne "schowanie kolców", aby inni mogli bez lęku podejść bliżej.

Pozdrawiam serdecznie

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Co jest ważne? Ważny komfort czy zachowywanie się pod oczekiwania innych? Co w dłuższej perspektywie zwycięży i jaką cenę za to przyjdzie zapłacić?  Nie można dopasowywać się do grupy. Skoro nie zwracają uwagi, to nie jest Twoim problemem. Żyjemy w czasach, kiedy głupota i hałas jest w cenie. Musi być głośno, często kontrowersyjnie i im bardziej robi się z siebie idiotę, tym większy otrzymuje się poklask. Obserwuje to chociażby na platformach społecznych. 

 

 Inna sprawa to pojawiające się pytanie co dzieje się w Tobie, kiedy tego doświadczasz? Jakie stany i z jakiej perspektywy wychodzisz kiedy taka sytuacja ma miejsce. Nie warto walczyć o uwagę tłumu, ale mieć grupę ludzi, którzy będę Cię szanowali i widzieli Twoje dobre i złe strony. Stawiaj na jakość znajomości, nie na ilość. Tutaj także bym radził skontaktować się ze specjalistą od języka ciała, który pokaże Ci, że komunikaty których doświadczasz mogą być czasami źle interpretowane. 

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry,

Z opisu wynika, że bardzo zależy Ci na budowaniu relacji, a jednocześnie masz poczucie, że wysiłki nie przynoszą oczekiwanych efektów. To może być bardzo bolesne i prowadzić do poczucia odrzucenia czy osamotnienia.

Warto pamiętać, że trudności w nawiązywaniu lub podtrzymywaniu relacji nie zawsze wynikają z braku chęci czy wartości danej osoby. Czasem wpływ mają sposób komunikacji, nieśmiałość, lęk społeczny lub wcześniejsze doświadczenia. Nad tym można skutecznie pracować podczas konsultacji z psychologiem lub psychoterapii.

Dobrze, że potrafisz zauważyć problem i o nim mówić. To pierwszy krok do zmiany. Wspólnie ze specjalistą można przyjrzeć się temu, co utrudnia budowanie bliskich relacji oraz stopniowo rozwijać umiejętności społeczne i większą pewność siebie.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wpis, miałam poczucie, że bardzo dużo energii poświęca Pani na analizowanie siebie. „Może jestem za mało ciekawa?”, „Może odpycham ludzi?”, „Może robię coś źle?”...a ja zadałabym inne pytanie : czy ci ludzie w ogóle są równie zainteresowani budowaniem relacji, jak Pani?Przyjaźń i bliskość nie powstają dlatego, że jedna osoba bardziej się stara. Potrzebne jest zaangażowanie obu stron. Jeśli od dłuższego czasu to Pani inicjuje rozmowy, próbuje podtrzymywać kontakt i zabiega o uwagę, warto zastanowić się, czy nie bierze Pani na siebie odpowiedzialności za relacje, które powinny być wspólnym wysiłkiem.Bardzo poruszyło mnie porównanie do jeżozwierza. Mam jednak wrażenie, że nie opisuje ono tego, jaka Pani jest, ale to, jak zaczęła Pani o sobie myśleć pod wpływem powtarzających się doświadczeń. To duża różnica.Być może zamiast pytać: „Co jest ze mną nie tak?”, warto zacząć pytać: „Przy jakich ludziach czuję, że jestem zauważana i mogę być sobą?”. Nie każda grupa będzie miejscem, w którym odnajdziemy bliskość. Czasami nie chodzi o to, by bardziej się zmieniać ale by znaleźć osoby, przy których nie trzeba nieustannie walczyć o swoje miejsce.Życzę Pani, aby spotkała ludzi, przy których nie będzie miała poczucia, że musi zasłużyć na uwagę. Dobra relacja nie opiera się na ciągłym staraniu się o bycie zauważoną, ale na wzajemnym zainteresowaniu i obecności.Wszystkiego dobrego!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

❤️ Dzień dobry.

Z Pani opisu wynika, że bardzo zależy Pani na budowaniu bliskich relacji i wkłada Pani w nie wiele zaangażowania. Jednocześnie mam wrażenie, że dużą część swojej uwagi kieruje Pani na ocenianie siebie i szukanie przyczyn trudności wyłącznie po swojej stronie. Warto jednak pamiętać, że relacje tworzą dwie osoby i wymagają wzajemnego zainteresowania oraz chęci utrzymywania kontaktu.

To, że ma Pani poczucie bycia pomijaną czy niezauważaną, nie musi oznaczać, że jest z Panią coś nie tak. Czasami powtarzające się doświadczenia sprawiają, że zaczynamy patrzeć na siebie przez pryzmat odrzucenia, choć nie zawsze odzwierciedla to rzeczywistość.

Zachęcałabym, aby zamiast zastanawiać się wyłącznie, co należałoby w sobie zmienić, spróbować zwrócić uwagę na to, przy jakich osobach czuje się Pani swobodnie, bezpiecznie i akceptowana. Nie każda relacja ma potencjał, by przerodzić się w bliską przyjaźń, a czasem znalezienie osób, przy których można być sobą, jest ważniejsze niż ciągłe zabieganie o uwagę.

Pozdrawiam,
psycholog Wiktoria ❤️

Zobacz podobne

Związek z wojskowym: Jak radzić sobie z samotnością i strachem przed rozłąką?
Dzień dobry, jestem na forum nowa. Szukam porady, niestety nie mam wielu zaufanych ludzi z którymi można porozmawiać. Bardzo boje się samotności... Mój narzeczony planuje iść do wojska . Teraz jest na poligonie, który trwa miesiąc. Minęła już połowa, nie radzę sobie, codziennie płacze. Nie wyobrażam sobie takiego związku, związku w którym on będzie cały czas na wyjazdach. Czuję,że oddalamy się od siebie. Boje się, że przez te rozłąki możemy się rozstać, nie chce takiego życia. Z drugiej strony nie chce go też ograniczać , każdy ma swoje życie .... Co robić , porozmawiać szczerze i wyrazić swoje zdanie , czy czekać na rozwój sytuacji
Jak poradzić sobie z niesamowitym strachem i lękiem do płci męskiej?
Jak poradzić sobie z niesamowitym strachem i lękiem do płci męskiej?
Jak radzić sobie z presją partnera w związku i wspomnieniami z przeszłości?

Dzień dobry, czuję się bezsilny, nie wiem, co robić. Moja dziewczyna od roku nie daje mi spokoju z moją przeszłością, ja nie potrafię stawiać granic i czuję, że jej „historie” na temat tego, co zrobiłem w przeszłości, wpływają na moje wypowiedzi, często sugerując mi, co zrobiłem, wątpię w to, co naprawdę było. Powiedziałem jej już kilka razy to, co chciała usłyszeć, bo zapewniała mnie, że jak powiem prawdę, to ona zacznie to przerabiać i walczyć o nas. Zaznaczę ,że okłamałem ją kilka razy odnośnie do mojej przeszłości ze strachu przed utratą związku i poczucia wstydu za przeszłość (jest to dla mnie ciężki temat, bo byłem w toksycznej relacji). Czy powinienem mówić jej to, co chce usłyszeć? Nie znam już rozwiązania tego problemu, rzeczywistość z przeszłością się bardzo zmieszały i sam nie wiem, co jest prawdą, bo tak często poruszaliśmy te tematy, a ja po mojej byłej relacji nie pamiętam nic. Nie radzę już sobie ze zmianami humoru, każdą najmniejszą rzecz powoduje, że z wielkiej miłości potrafimy w sekundę stać się wrogami. Jestem oskarżany o manipulacje, bo pisze jej, że rozumiem ja i chcę być dla niej wsparciem tak samo, jak chce wziąć odpowiedzialność za moje kłamstwa z przeszłości. Jestem oskarżany również o love bombing, bo po 2msc związku zacząłem wspominać o rodzinie, od roku czasu przerobiłem mnóstwo rzeczy dla niej, nie robię jej żadnych problemów, jestem praktycznie codziennie do jej dyspozycji, planuje randki, kupuje kwiaty kilka razy w miesiącu, staram się jakościowo spędzać z nią czas i poświęcać uwagę. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić, czuję wyrzuty sumienia i odnoszę wrażenie,jakby to była wszystko moja wina, mimo, że naprawdę nie pamiętam tego, o co ona mnie pyta. Nie chce zaspokajać jej leków tym, co chce usłyszeć, ale zrobiłem tak już kilka razy i to wszystko się okropnie zmieszało. Nie chce się rozstawać, czuję jakbym był złą osobą i robił coś źle, a chce tylko dobrze.

Konflikt rodzinny po śmierci teścia – jak sobie radzić z napięciami i oszczerstwami?
Witam. Pytam tutaj,bo już sobie sama z tym nie radzę 😥 młodsza siostra męża. Od początku mój teść zmarł 5lat temu i od tego się zaczęło.... Siostra męża kazała cały pogrzeb wziąć na niego,bo nie chciała na mamę,ani siebie z powodu pozyczki. Mąż wszytko zrobił tak jak należy,bo z teściem żyliśmy z zgodzie zawsze dzwonił odwiedzaliśmy go pytał o wnuczki o nas. Wiedzieliśmy z mężem,że teść zaciągnął duża pożyczę z banku dla siostry męża,ale się nie wtrącaliśmy ...obiecywała tacie że ona będzie płaci i tp. Później wyzywała teścia sam się nam skarżył,że nie płaci ...ale teść zmarł a ja musiałam zrzec swoje córki za długi siostra nie chciała udostępnić umowy pożyczki bo ona potrzebowała dla swoich dzieci. Wtedy zaczęły się problemy z nią.. postawiłam sprawę jasno,że ma czasem do dnia tego na przesłanie,bo niechce żeby moje dzieci były obciążone długiem. Mąż był zły trochę na mnie bo twierdzi,że jest "między młotem a kowadłem" udało się zrzec córki,później był problem bo chciała zrobić pomnik dla teścia ciągle dzwoniła do męża jak był w pracy rozmawiali ale on to ukrywał później zadzwoniła do mnie i mówi że gadała z bratem i ma przyjechać rano bo pomnik trzeba kupić. Już wybrała z teściową ale on musi zapłacić z czego faktycznie wzięłam pożyczę na protezy dla naszej niepełnosprawnej córki więc powiedziałam mężowi,żeby wszyscy się zebrali i każdy mógł np. przez 6mies zbierać jak uzbieramy to zrobimy. I zaczęło się wyzywanie mnie obrażanie ciągle siostra męża miesza. Nastawiła całą rodzinę przeciwko mnie nawet smsy Bart męża pisał że jestem szmata i tp. Bardzo to bolało bo nigdy złego słowa nie powiedziałam na nich. Teraz nawet męża mama ma do niego pretensje chodź dzwoni do niej często,ale z racji że w domu jest alkohol ja tam z córkami nie jedzie po za tym nigdy nas nie zapraszają a nasze córki traktują taka samo jak mnie...nigdy teściowa nawet o nas nie pyta słucha tylko swojej młodszej córki bo jej dzieci pilnuj. Widzę,że męża to gryzie,ale mnie bardziej bo widzę że częściej rozmawia z nimi jak mnie nie ma np. przez telefon... Ciężka sytuacja bo męża mama pije z nią miesza brat alkoholik z konkubiną nie jeździmy tam od kiedy teścia nie ma bo są awantury alkohol. Już nie radzę sobie z tym...odbija mnie to bo ciągle coś wymyśla.. myślę nawet nad rozwodem chodź kocham męża ale widzę że on też się męczy. Ja nie mam z nimi kontaktu,ale mąż ma widziałam że w smsie obrażają mnie,a mąż nie reaguje na to boli mnie to bardzo bo jak widzę że piszą "szmata" "cipa" a po jakimś czasie zamów rozmawiają ze sobą widzę to oo mężu,bo wtedy przychodzi z pracy taki wkurzony na mnie. Chodź nic nie zrobiłam Myślałam nad wizyta u psychologa ale ze względu na córkę nie mam możliwości. Bardzo proszę o jakąś poradę 😔
Uzależnienie od bycia w związkach, lęk przed samotnością i trudności w relacji – czy da się to zmienić bez terapii?
Czy da się wyjść z uzależnienia od związków bez terapii? Odkąd skończyłam 15/16 lat jestem cały czas w związkach. Najpierw rocznym, przerwa około 2-3 msc, później 7 letni, przerwa 2 msc i znowu kolejnym obecnym prawie 3 lata. Nie stać mnie na terapie a na nfz czeka się długo, udało mi się dwa razy za darmo spotkać z specjalistą uzależnień gdzie stwierdził uzależnienie bycia w związkach. I faktycznie może tak być. Wpadam z jednego w drugi, nawet jeśli na początku zapieram się, że chce być sama. Jestem nauczona rozmawiać, próbować się komunikować a obecny partner jest uciekający od rozmowy i wszystko traktuje jako atak nawet kiedy staram się zaczynać mówić co ja czuję żeby nie było „Ty”. Mam problem z olaniem tylko usilnie dalej próbuje gadać a on jeszcze bardziej ucieka. Jest mi z tego powodu przykro i nie umiem sobie radzić, pojawiają mi się łzy.. i poczucie bezradności, bycia olaną. W poprzedniej relacji nie miałam takich odczuć ani problemów, było zaufanie i rozmowy a tutaj zaufanie było łamane a rozmowy są prawie niemożliwe bez kłotni.. Czy w ogóle takie osoby mają szanse być ze sobą i się dogadywać? Za każdym razem czuje się dostosowana do tej relacji, to on decyduje kiedy już możemy rozmawiać, przytulać.. męczy mnie to a z drugiej strony sama świadomie tu jestem, w końcu brak zmian jeśli mi coś nie pasuje to też decyzja. Ale na to pewnie składa całe dzieciństwo którego tu nie chce rozpisywać. Wszystko mnie skłania do psychoterapii ale mnie dosłownie obecnie nie stać.. czuje ze sobie nie radzę. Może ktoś z Was ma kontakt gdzie mogłabym szybciej za darmo uzyskać pomoc? Albo jakiejkolwiek wskazówki by skupić się na sobie? Każda kłotnia, brak rozmowy, olewanie, uciekanie, łamanie słów wpływa na mnie strasznie emocjonalnie i nie ogarniam tego. Moje łzy go jeszcze bardziej odrzucają a ja bardziej czuje się raniona. Nie wiem kim obecnie jestem, kim się staję. Kiedyś wydawałam się silniejsza,niezależna.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!