Katarzyna Świdzińska
Dzień dobry,
Opisywane przez Panią wewnętrzne przeżycia brzmią bardzo boleśnie. Jest to naturalne szczególnie wtedy, gdy ma się chęć do kontaktu, wychodzi się do ludzi, próbuje rozmawiać, a mimo to ma się poczucie bycia na uboczu.
Czytając Pani słowa, nie widzę osoby, która nie chce relacji. Widzę raczej kogoś, kto bardzo ich potrzebuje i cierpi, gdy nie dostaje wzajemności. To naturalne, że w takiej sytuacji pojawia się smutek, frustracja i pytania o siebie.
Jednocześnie warto pamiętać, że fakt, iż znajomości nie rozwijają się tak, jakby Pani chciała, nie musi oznaczać, że jest Pani nieinteresująca albo że odpycha ludzi. Czasem grupy mają już swoje dynamiki, ludzie są skupieni na sobie albo po prostu nie potrafią budować głębszych relacji.
Najbardziej poruszyło mnie zdanie o „jeżozwierzu”. Mam wrażenie, że nosi Pani w sobie przekonanie, że skoro inni nie podchodzą bliżej, to musi być w Pani coś, co ich odstrasza. A to wcale nie jest jedyne możliwe wyjaśnienie.
Proszę być dla siebie łagodna. Samotność potrafi podpowiadać bardzo surowe wnioski na własny temat. A z Pani opisu wyłania się osoba, która chce być blisko ludzi i która nie przestała próbować. To cenna cecha, nawet jeśli dziś przynosi więcej bólu niż satysfakcji.
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska, Psycholog
















