Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie w toksycznym małżeństwie bez wsparcia finansowego i rodzinnego?

Witam, chciałam się wyżalić. Jestem z mężem od 14 lat. Od paru lat się nie dogadujemy, a odkąd przyszło dziecko na świat, mamy jeszcze więcej różnic zdań. Mąż jest osobą, która lubi mieć zdanie ostateczne i władzę – jest stanowczy. Bardzo źle czuję się w tym związku, nie chcę go ratować, chciałabym zacząć żyć od nowa, po swojemu, tak jak ja chcę.

Wydawałoby się łatwe spakować walizki i się wyprowadzić, ale niestety – ani domu samotnej matki nie ma w mieście, ani rodziny, a na wynajem zarabiam za mało. Nawet z alimentami by się to nie udało, a pomoc z MOPS również jest za mała. Czuję się zamknięta w klatce. Chciałabym żyć, a nie mam jak.

Jestem osobą otwartą, uśmiechniętą, kocham podróże, uwielbiam ludzi, a teraz mam we wszystkim ograniczenia. Często wyobrażam sobie, że mieszkam z dzieckiem sama, mamy piękny dom i jesteśmy szczęśliwi.

Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Z tego, co Pani opisuje, to dla Pani bardzo trudna sytuacja. Jeśli jest Pani zdecydowana na rozstanie - czy rozmawiała Pani o tym z mężem? Czy istnieje szansa na to, by wspólnie ustalić rozstanie w takich warunkach, aby Pani udało się zapewnić byt? 

Jeśli nie, czy nie ma Pani w pobliżu jakiegoś większego miasta z miejscem, które pomogłoby w pierwszych miesiącach? Domyślam się, że rozważała już Pani wiele dostępnych opcji. 

A może wsparcie kogoś ze znajomych / przyjaciół?   Czasem nawet rozmowa z kimś bliskim pozwala na dostrzeżenie innych możliwości lub formy pomocy dla Pani, może współdzielenie mieszkania z kimś przez pewien czas.

Wszystkiego dobrego!

Anna Kapelska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kamil Gołuszka

Kamil Gołuszka

Rozumiem, że może się Pani czuć jak w sytuacji bez wyjścia. Wydaje mi się, że może Pani potrzebować, przede wszystkim, móc teraz z kimś bliskim o tym rozmawiać. Często, gdy wydaje się nam, że jesteśmy "w potrzasku" i nie ma wyjścia z trudnej sytuacji, dopuszczenie innych, by mogli się temu bliżej przyglądnąć, może pomóc w spojrzeniu na daną sytuację z innej perspektywy.
Może to być rozmowa z przyjaciółką, z psychologiem, psychoterapeutą. Z kimś, komu Pani może zaufać i usłyszeć od niego jak on widzi tę sytuację.

Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Dzień dobry,

 

to normalne, że czuje się Pani jak w pułapce i z jednej strony pragnie Pani realizacji potrzeb, z drugiej zaś nie widzi wyjścia z sytuacji. Proszę rozważyć podjęcie terapii, aby jak najbardziej wzmocnić, z pomocą psychoterapeuty, własne zasoby i poczucie sprawczości, które - wnosząc z Pani słów - wydaje się mocno osłabione. To, że nie widzimy strategii na wyjście z trudnej sytuacji, niekoniecznie oznacza, że takowe nie istnieją i być może oglądając swoją sytuację z innej perspektywy, dostrzeże Pani nowe możliwości.

 

Życzę powodzenia,

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Agnieszka Szostakiewicz

Agnieszka Szostakiewicz

Dzień dobry,

 

z tego, co Pani napisała, rozumiem, że jest Pani w sytuacji, w której pozostaje Pani w związku pomimo, że Pani nie chce w nim być. Decyduje się Pani na to z tego względu na to, że nie widzi Pani innego rozwiązania, kiedy myśli Pani o swojej sytuacji materialnej, logistycznej itd. Pisze Pani, że czuje się Pani „we wszystkim ograniczona”. Nie ma Pani rodziny w mieście, w którym Pani pracuje, zarabia Pani za mało, żeby samodzielnie wynająć mieszkanie i nie może Pani liczyć na pomoc instytucjonalną (np. dom samotnej matki). Nie chce Pani ratować związku, możliwe, że dlatego, że nie wierzy Pani, że mąż mógłby się zmienić. Wydaje się jakby nie wierzyła Pani w możliwość jakiejkolwiek zmiany nawet w pierwszym zdaniu napisała Pani o tym, że chce się Pani „wyżalić” nie zaś np. „poprosić o radę”. 

 

Zawsze jednak pozostaje jakaś możliwość zmiany. Co więcej, pozostając w tym, w czym jesteśmy, może się wydawać, że tylko poddajemy się sytuacji, tak naprawdę jednak w ten sposób decydujemy się na to, co jest. Z całego serca życzę Pani, żeby pozwoliła sobie Pani dostrzec, nawet minimalne, ruchy, jakie może Pani wykonać w swoim życiu. Choć oczywiście rozumiem, że czasami naprawdę trudno je zobaczyć i że mogą się one wiązać z dużym kosztami. Na pewno pomocna może być życzliwa rozmowa - z przyjaciółmi albo z terapeutą.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Agnieszka Szostakiewicz

Terapeutka Gestalt

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Z opisu Pani historii wnioskuję, że może się Pani czuć jakby była "w potrzasku", nie widząc drogi wyjścia. Nie czuje się Pani szczęśliwa w obecnym związku a nie ma Pani finansowych możliwości żeby związek opuścić. Rozumiem, że jest to trudna sytuacja, ale to dobrze, że szuka Pani drogi wyjścia i chce walczyć o swoje szczęście. 

Wspomina Pani, że mąż jest despotyczny i nie chce się zmienić. Może jednak chcieliby Państwo skorzystać z terapii dla par? Taka konsultacja może Państwu pomóc usprawnić komunikację i wskazać obszary nad którymi mogą Państwo pracować. 

Jeżeli jednak jest Pani zdecydowana żeby odejść od męża, to może Pani zacząć się powoli do tego przygotowywać. Może Pani skorzystać z konsultacji doradztwa zawodowego, lub wykonać na Internecie test predyspozycji zawodowych - i powoli zacząć rozglądać się za jakąś pracą. Odkładać pieniądze i budować poduszkę finansową. Może jest coś co mogłaby Pani wykonywać w domu? Pieczenie ciast, tworzenie biżuterii, inne usługi? 

Trzeba zrobić burzę mózgów i znaleźć jakieś rozwiązanie :). 

Trzymam kciuki!

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda. 

Psycholog

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Być może warto małymi krokami poszukać dodatkowych form wsparcia - prawnego, psychologicznego czy organizacyjnego, byś stopniowo mogła odzyskać przestrzeń dla siebie i dziecka. Nie jesteś w tym sama i to, że marzysz o lepszym życiu, to pierwszy krok :)

 

Pozdrawiam ciepło, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog 

Marek Król

Marek Król

Czytam w tym dużo odwagi i tęsknoty za życiem „po swojemu”.

 

To, że marzysz o spokojnym domu, nie jest fanaberią, tylko ważną potrzebą. W takiej sytuacji pomaga myśleć małymi krokami, nie rewolucją.

 

• Na dziś: wybierz jedną drobną rzecz, o której zadecydujesz sama (np. jak spędzisz godzinę z dzieckiem).
• Na jutro: jeden mały ruch w stronę niezależności – krótki mail/telefon, żeby rozeznać realne opcje (mieszkanie, wsparcie, elastyczna praca/opieka).


• Zadbaj o podstawy: kopie dokumentów w bezpiecznym miejscu, lista zaufanych osób i numerów na „gorszy dzień”.
• Zauważ wyjątki: kiedy ostatnio udało Ci się postawić granicę spokojnie? Co wtedy pomogło? Zrób tego odrobinę więcej.
• Przybliż marzenie: wyobraź sobie zwykły poranek w Twoim spokojniejszym życiu. Wybierz jedną jego część i wprowadź ją już teraz.

 

Nie musisz wszystkiego naraz. Pół kroku też jest krokiem.

Marta Lewandowska-Orzoł

Marta Lewandowska-Orzoł

Dzień dobry,

bardzo dobrze, że zdecydowała się Pani tym podzielić. To pokazuje, jak odważna Pani jest – wielu ludzi nie znajduje w sobie siły, by podjąć próby zmiany swojego życia. Czasem wystarczy zacząć od małych kroków i w tym przypadku również do tego zachęcam.
 

Choć nie prosi Pani o radę, zachęcam do zastanowienia się, co już teraz – w miarę Pani możliwości – mogłoby sprawić, że choć trochę mniej będzie się Pani czuła zamknięta w klatce. Nawet drobna zmiana, która przybliży Panią do poczucia szczęścia, może być wartościowa.

 

Być może warto też poszukać wsparcia poza miejscem, w którym aktualnie Pani żyje – to również może otworzyć nowe możliwości.
 

Życzę Pani wszystkiego dobrego i dużo siły.

Marta Lewandowska-Orzoł 

Olga Żuk

Olga Żuk

To bardzo trudne, co przeżywasz. Ważne, że masz w sobie marzenie o spokojnym życiu – ono może być Twoją siłą. Są też fundacje i bezpłatna pomoc prawna, które mogą wesprzeć Cię w szukaniu rozwiązań krok po kroku.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Olga Żuk

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Witam,

​To zupełnie zrozumiałe, że ma Pani poczucie bezsilności, kiedy jednocześnie pragnie Pani zmian, ale nie widzi drogi do ich osiągnięcia. Zachęcam do rozważenia terapii, która mogłaby pomóc Pani odbudować wewnętrzną siłę i poczucie wpływu na własne życie. Często jest tak, że kiedy jesteśmy w trudnej sytuacji, trudno nam dostrzec wyjścia. 

 

Pozdrawiam

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Katarzyna Faryniarz

Katarzyna Faryniarz

Dzień dobry,

Widzę, że czuje się Pani uwięziona i bardzo zmęczona tą sytuacją. To, że marzy Pani o życiu po swojemu, pokazuje, że ma Pani w sobie siłę i potrzebę zmiany. Wyjście nie musi być nagłe – czasem to planowanie krok po kroku: sprawdzenie możliwości pomocy prawnej, finansowej, grup wsparcia. To może być pierwszy ruch w stronę wolności. Dobrym krokiem naprzód może być też wypisanie wszystkich Pani zasobów, które ma Pani już teraz, oraz zastanowienie się, co dałoby się osiągnąć mniejszym kosztem.

 

Pozdrawiam 

Katarzyna Faryniarz

Psychoterapeuta 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jestem mamą 6 letniego chłopca, mam 26 lat i jestem atrakcyjna, mam wysportowaną sylwetkę, zgrabne ciało, jestem fizycznie taka, jaka chcę być, psychicznie siedzę na dnie
Jestem mamą 6 letniego chłopca, mam 26 lat i jestem atrakcyjna, mam wysportowaną sylwetkę, zgrabne ciało, jestem fizycznie taka, jaka chcę być, psychicznie siedzę na dnie. Ojciec dziecka ma gdzieś swojego syna, jest alkoholikiem, od 4 lat nie ma z nim kontaktu, miałam zaś chłopaka, z którym byłam krótko, ok pół roku i mnie pobił, zostawiłam więc go, po roku znów się zakochałam, chłopak młodszy ode mnie o 3 lata, był cudowny, było naprawdę super i w pewnym momencie zaczął wybierać kolegów, pracę, a na końcu mnie zostawił, bo jak to powiedział, nie chce jednak kobiety z dzieckiem.. po jakimś czasie do mnie dotarło, że coś chyba jest ze mną nie tak, nie mogę sobie znaleźć nikogo wartościowego, bo mam dziecko.. nie mam wsparcia rodziny czy przyjaciół, praktycznie jestem z tym wszystkim sama, teraz jeszcze doszedł stan zapalny kaletki podbarkowej i jestem na zwolnieniu lekarskim, grozi mi zwolnienie z pracy, bo taki szef.. minusem tego wszystkiego jest to, że nie mogę znaleźć pracy, bo ja potrzebuję na jedną zmianę, aby dziecko na ten czas mogło być w przedszkolu, bo, jak wspomniałam wyżej, nie mam wsparcia.. dni w domu są okropne, 12 h siedzenia w łóżku, nie mogę wyjść, bo zwolnienie lekarskie.. mieszkam w bardzo małym mieście i wszyscy się tu znają, ale nie cierpię z tego powodu od tygodnia czasu, cierpię tak od nie pamiętam już kiedy.. rodzice zawsze mieli na nas wywalone, stary jest alkoholikiem a matka powiedziała, że nie pomoże nijak.. najlepiej, jak byśmy się wszyscy wyprowadzili, bo ona chce mieć spokój (mam 11 rodzeństwa i tak, nie mam wsparcia) dziećmi też się nie zajmie, bo ona nie chce, bo chce spokoju... na starego nie ma, co liczyć.. z ciotkami, wujami nie jesteśmy zżyci.. rodzice nigdy nie dbali o relacje rodzinne.. nie miałaM w życiu autorytetu.. nikt nie podpowiedział mi, co mogę zrobić, którędy iść, dlatego dziś jestem tu, gdzie jestem.. wynajmuję mieszkanie sama, sama wychowuję dziecko, zarabiam tyle, co na rachunki, wliczając alimenty i 500+.. to i tak nic.. czasem a nawet często się budzę z myślą, po co ja dziś w ogóle się obudziłam .. wszystko w moim życiu traci sens, a najgorzej, że wciąż kocham kogoś, kto mi powiedział, że nie chce jednak kobiety z dzieckiem.. to wszystko cholernie boli.. I ja już tak dłużej nie mogę.. JJ
Samotność i emocjonalny kryzys - jak sobie poradzić, gdy partner spełnia swoje marzenia

Witam. Jestem aktualnie od paru dni w kryzysie emocjonalnym. Siedzę w domu z 9 MSC synem, mąż od zawsze pracował w normalnych godzinach blisko domu. Zawsze mogłam do niego zadzwonić, wieczory i weekendy spędzaliśmy razem. 

Od dłuższego czasu miał pewna pasje, którą chciał wykorzystać i się rozwijać. Sama zachęciłam go do pracy w pizzerii, żeby spróbował i był szczęśliwy. Niestety od tygodnia nie widujemy się prawie w ogóle. Wraca w nocy, rano po śniadaniu wychodzi. 

Ja zostaję sama z synkiem, dni się dłużą, czuje się samotna. 

Nie mogę sobie poradzić, że tak właśnie będzie wyglądać nasze życie, że mało co się będziemy widywać, plus sama nie mam siły i czuję się przybita, nie mam ochoty na pójście do pracy, bo wiem, że wtedy w ogóle się nie będziemy widzieć, ale wiem, że to najlepsze co mogę zrobić dla siebie. Nie umiem sobie emocjonalnie poradzić, proszę o jakieś wsparcie lub radę...

z jednej strony cieszę się, że spełnia marzenia, ale nie dam rady żyć teraz jakby bez męża i wsparcia.. mam kryzys.

Trudności w relacji z mężem - w komunikacji, w jego podejściu, w seksie.
Dzień dobry, mój mąż ma problemy z erekcją, na początku mówił, że to przejściowe, teraz mówi, że martwi się chorą mamą i nie może się skupić. Udało mi się namówić go na wizytę u seksuologa, był już na 4 spotkaniach, ale nic się nie zmienia, natomiast on uważa, że wygadał się specjaliście i to wystarczy. Dodam, że przeważnie to ja inicjuje zbliżenie, mąż często mówi, że nie ma ochoty lub jest zmęczony. Nie mamy dzieci, mieszkamy razem, ten problem ciągnie się już z dwa lata,podczas gdy znamy się 4.Chciałabym mieć dziecko, ale nie widzę go w roli ojca. Mam wrażenie, że to ja noszę spodnie w związku i mąż oczekuje, że będę mu współczuć z powodu choroby jego mamy, która stała się wymówką na wszystko. Nie mogę z nim szczerze porozmawiać, bo na wszystko mi przytakuje i nic z tym nie robi, dopiero kiedy robię mu awantury i zaczynam płakać bierze się w garść.
Jak poradzić sobie z lękiem i niezadowoleniem z przeprowadzki do nowego domu?
Kupiliśmy dom z mężem oddalony od Jego pracy o 15-18km. Dom kupiłam z Nim ze względu na Męża bo mi bardziej odpowiadał blok. Ale dla Niego wzieliśmy kredyt na 550 tyś złotych. A teraz gdy jestem w tym domu nowym nie mogę sobie poradzić że jestem tu. Nie odpowiada mi ani ten dom ani okolica. Martwię się ciągle, że On zginie I zostanę sama z tym domem (kredytem). A jak nie tym się Martwię to tym, że On znajdzie sobie inną albo że zginie w wypadku drogowym, staram się myśleć pozytywnie ale nic mi to nie pomaga. Z rana nie mam apetytu ani nic. Słabo sypiam, z rana miewam biegunki. Ogólnie nie mogę sobie wydarować ani tego przepracować, że czemu nie kupiliśmy tego domu w jego miejscowości gdzie On pracuje On znowu nie chce sprzedać tego domu z tym kredytem bo Jemu się tu podoba a ja bym wolała sprzedać i iść do bloku na wynajem spowrotem i abym nie czekała te 20 minut aż On przyjedzie. Jak mam sobie poradzić ? Gdzie szukać pomocy? Rozmowy nie dają mi nic. Nie mogę zboleć, że teraz musimy tu mieszkać
Mój partner myli moje imię z imieniem byłej dziewczyny - skąd to się bierze?
Dzień dobry. Mój partner pomylił moje imię z imieniem swojej ex. Jesteśmy ze sobą od pół roku, zdarzyło mu się to już kilka razy. Najczęściej myli imię podczas kłótni ale zdarza się to też w normalnych codziennych sytuacjach. Jestem pewna jego uczucia, mamy wiele wspólnych planów. Każda taka pomyłka jest przez niego natychmiast wyłapywana. Przeprasza, widzę że jest mu przykro. Chciałabym wiedzieć skąd biorą się te pomyłki i czy powinnam się nimi niepokoić.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.