Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z brakiem porozumienia i kryzysie w małżeństwie?

Wzięłam ślub z mężem. 3 lata temu i teraz wyszło, że jednak do siebie nie pasujemy. Nie dogadujemy się, każda rozmowa kończy się wyzywaniem mnie od patusów itp, albo głupiej. Jak wolne przychodzi to ja przyznam, że jak On coś robi przy aucie to ja się czepiam że mi czasu nie poświęca , nie czuje się w tym związku ani kochana ani chciana. Uważa,On , że bawić mnie nie musi tak jest w jego odpowiedziach do mnie. Nie umiemy się dogadać, ja się nie czuje w tym związku szczęśliwa wcale , jak dojść do porozumienia gdzie leży wina ?
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

 Dzień dobry 

 

  Przykro mi, że przeżywa Pani tak trudny okres w małżeństwie. Z tego, co Pani opisuje, wynika, że oboje jesteście już bardzo sfrustrowani i zranieni, a Pani czuje się niekochana i odrzucona, On reaguje wyzwiskami i dystansem. Winę rzadko da się przypisać jednej osobie, bo zwykle jest to błędne koło wzajemnych reakcji. Gdzie leży „wina”? Nie tyle w jednym z was, co w sposobie komunikacji i niespełnionych potrzebach. Pani  potrzebuje uwagi, bliskości i docenienia. On prawdopodobnie czuje się atakowany  i broni się wycofaniem lub agresją słowną. Wyzwiska to już przemoc słowna i to jest po jego stronie zachowanie niedopuszczalne, niezależnie od Pani „czepiania się”.
  Skoro sami nie umiecie się dogadać, osoba trzecia (neutralna) może pomóc przełamać schemat. Może Pani powiedzieć: „Nie radzimy sobie sami. Proszę, idźmy do terapeuty par.  Dla mnie to ostatnia próba, żebyśmy się zrozumieli”. Jeśli on uważa, że „bawić mnie nie musi” i nie widzi problemu w tym, że Pani czuje się niekochana, wtedy niemożliwe będzie porozumienie. Wtedy pozostaje decyzja: czy chcesz zostać Pani w związku, w którym jest nieszczęśliwa i wyzywana.  Często „czepianie się” bierze się z lęku przed odrzuceniem i braku pewności, że zasługujemy na uwagę. Jeśli zacznie Pani częściej wychodzić do ludzi, realizować swoje pasje, odzyskasz wewnętrzną siłę, wtedy łatwiej będzie stawiać zdrowe granice. Wina leży w destrukcyjnym tańcu, który tańczycie we dwoje. Ale wyzwiska to jego odpowiedzialność. Zacznij od zmiany swojego komunikatu (prośby zamiast ataku) i postawienia twardej granicy na brak szacunku. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Szukając odpowiedzi na pytanie, gdzie leży wina, warto spojrzeć na to jak na wspólny mechanizm: Pani, czując się odrzucona i nieważna, walczy o uwagę męża poprzez krytykę jego pasji, z kolei mąż reaguje na to wycofaniem, chłodem oraz niedopuszczalną, raniącą agresją słowną, która jest formą przemocy psychicznej. Aby dojść do porozumienia, konieczna jest zmiana sposobu komunikacji i przejście w spokojnym momencie na mówienie o własnych, trudnych emocjach i potrzebach, zamiast wzajemnego oskarżania się. Mąż musi zrozumieć, że budowanie bliskości to nie „bawienie” partnerki, a Pani ma pełne prawo oczekiwać w małżeństwie szacunku i poczucia bezpieczeństwa. Jeśli jednak każda próba rozmowy i tak kończy się wyzwiskami, sami Państwo z tego destrukcyjnego schematu nie wyjdą i najlepszym krokiem będzie podjęcie terapii par, która pomoże obiektywnie ocenić, czy ten kryzys da się jeszcze uzdrowić, czy dla własnego szczęścia bezpieczniej będzie podjąć decyzję o rozstaniu.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Dzień dobry,

czasami pary trafiają w trudny moment, w którym zamiast wspólnie szukać rozwiązania problemu, zaczynają szukać odpowiedzi na pytanie, kto zawinił. W relacjach często bardziej pomocne okazuje się przyjrzenie temu, co dzieje się między partnerami i jakie potrzeby pozostają niezauważone lub niezaspokojone.

 

Z Pani opisu wynika, że brakuje Pani bliskości, uwagi i poczucia, że jest Pani ważna dla męża i w takiej sytuacji nie dziwi mnie, że trudno Pani czuć się szczęśliwą i spełnioną w związku.

 

Jednocześnie pisze Pani, że rozmowy między Państwem kończą się wyzwiskami i wzajemnymi pretensjami. Kiedy w rozmowach pojawiają się obraźliwe określenia, znalezienie porozumienia staje się bardzo trudne, a rozmowa przestaje być bezpieczną przestrzenią do mówienia o swoich uczuciach i potrzebach.

 

Nie da się na podstawie kilku zdań ocenić, skąd biorą się obecne trudności ani jak wygląda sytuacja z perspektywy Pani męża. Warto jednak zastanowić się, czy oboje jesteście gotowi pracować nad relacją i szukać sposobów na lepszą komunikację.

 

Jeżeli samodzielne rozmowy od dłuższego czasu nie przynoszą efektu, pomocna może być konsultacja dla par. Czasami obecność neutralnej osoby pozwala przerwać błędne koło wzajemnych pretensji i lepiej zrozumieć potrzeby każdej ze stron.

 

Życzę Pani, aby udało się znaleźć przestrzeń do spokojnej rozmowy i zadbania o to, co jest ważne dla Państwa związku.


Marta Lenarczyk

Karolina Jatczak

Karolina Jatczak

Witam,

 

  Z pewnością jest to dla Pani bardzo trudna sytuacja; jest Pani w związku małżeńskim w którym nie otrzymuje Pani uwagi i czułości. 

  Proponowałabym rozpatrzenie tej sytuacji nie w kategorii winy, lecz potrzeb. Opisuje Pani sytuację, w której nie ma na dany moment dialogu, pojawia się również przemoc słowna. Czy są realne perspektywy na zmianę? Czy jest szansa, żeby dostała Pani w tej relacji to, czego potrzebuje? Czy byłaby możliwości pracy w terapii par?

  Niestety, ale jeśli partner nie będzie otwarty na pracę, pozostaje pytanie, czy chce Pani w danej formie związku trwać. 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Jatczak

Filip Świderski

Filip Świderski

Dzień dobry,

 

Biorąc pod uwagę trudności w relacji, które Pani zgłasza warto przyjrzeć się temu, jak wygląda komunikacja między Panią, a Pani mężem. Wydaje się, że nie poznali Państwo jeszcze dokładnie swoich potrzeb i oczekiwań wobec drugiej osoby. Oczywiście zachęciłbym do podjęcia się choćby jednej konsultacji z terapeutą par/rodzin, lecz w po pierwsze zachęcam do próby podejścia do siebie wzajemnie z ciekawością, cierpliwością i chęcią zrozumienia. Zrozumienia nie tego "co z tobą jest nie tak, że nie potrafię być z tobą szczęśliwy/szczęśliwa?", lecz poznania perspektywy drugiej osoby oraz znalezienia wspólnego języka. W większości przypadków to nie różnice między ludźmi doprowadzają do poważnych kryzysów w relacjach, lecz brak skutecznej komunikacji i umiejętności słuchania, wyjścia poza strefę własnych, bardzo subiektywnych przekonań i emocji. Warto zadać sobie pytanie: "Co mogę zrobić, by druga osoba mnie zrozumiała" lub "Jak muszę się nastawić, by kogoś naprawdę usłyszeć".

 

Trzymam kciuki!

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Problemem nie jest tylko różnica charakterów czy zainteresowań, ale przede wszystkim sposób, w jaki komunikujecie się ze sobą. Wyzywanie, obrażanie czy poniżanie partnera nie sprzyja rozwiązywaniu konfliktów i z czasem prowadzi do narastania zranienia oraz oddalenia.

U obojga z was wydajecie się mieć niezaspokojone potrzeby, Pani potrzebuje uwagi, bliskości i poczucia bycia ważną, natomiast mąż może odbierać część Pani zachowań jako krytykę lub ograniczanie jego przestrzeni. Nie oznacza to jednak, że któraś strona ponosi całą winę.

Nie należy szukać winnego, bardziej pomocne może być zastanowienie się, czy oboje jesteście gotowi pracować nad relacją i zmienić sposób komunikacji. Jeśli każda rozmowa kończy się wzajemnymi pretensjami lub wyzwiskami, warto rozważyć konsultację u terapeuty par.

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

przede wszystkim nie szukałabym winy, winnych.

Można się zastanowić jak było mi w relacji z tym mężczyzną przed ślubem?

Co było fajne ( i spróbować wrócić do tego, jeśli teraz tego nie robimy)?

Co było nie fajne? Czy teraz też to występuje? Co mi to robi teraz/wcześniej?

Nie mamy wpływu na innych, tylko na siebie. Mogę zmienić tylko siebie i decydować co chcę robić i z kim.

Powodzenia!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Proszę Pani,

 

Czytając Pani słowa, mam wrażenie, że jest Pani już bardzo zmęczona próbą „ustalenia winnego”, jakby od tego zależało, czy da się jeszcze cokolwiek naprawić a tu może nie chodzi o winę, tylko o to, że między Państwem zrobiło się emocjonalnie zimno i raniąco tj. Pani czuje się nieważna i odrzucona, a on reaguje słowami, które przekraczają granice szacunku.Może ważniejsze od pytania „kto zawinił?” jest pytanie: czy w tej relacji jest jeszcze miejsce na rozmowę bez ranienia siebie nawzajem i na odbudowanie poczucia bliskości?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czy potrzebuję psychiatry?Jak rozpoznać potrzebę leczenia? Podejrzenie borderline i ADHD.

Czy potrzebuję psychiatry i leków czy atencji? 

Mam wrażenie, że wymyśliłam sobie wszystkie problemy i jestem jakąś rozpieszczoną gówniarą, która naoglądała się czegoś w internecie (mam 20+ lat). Według mojej terapeutki mam dużo cech Borderline i niektóre ADHD. Myślałam, że terapia pokaże o wiele szybciej efekty, ale niestety będę się musiała jeszcze trochę namęczyć ze swoimi huśtawkami nastroju. Zauważam niby jakieś problemy w relacjach, mam każdego za oszusta, nawet jeśli ktoś jest miły, to boję się, że mnie chce skrzywdzić i tak naprawdę każdy skrycie mnie nienawidzi. 

Ale w sumie to izoluje się od ludzi i to mi odpowiada, czuję się dobrze. Nie zauważam tych różnych 'objawów' czy coś tam. W moim pierwszym związku poczułam się jakby wszystkie te traumy się odblokowały i te rzeczy miały jeszcze wpływ na relacje (zniszczyły ją). Ale teraz jak już jestem sama to nawet nie zauważam żadnych problemów oprócz tego, że często na jakieś małe sytuacje reaguje uderzaniem w swoją samoocenę i się szybko obrażam na byle kogo o byle co, przez moje teorie i domysły, które mimo że identyfikuję, to nie potrafię zobaczyć tego inaczej. 

Czasem czuję pustkę, ale szczerze to kocham to i o wiele wolę tą pustkę niż te okropne emocje, które potrafią mnie doprowadzić do samookaleczania a potem strachu o zdrowie itd. Nie mam też stabilnej tożsamości, ale naprawdę mam wrażenie, że nic mi nie przeszkadza. 

Często jedynie nie potrafię sobie poradzić z cechami typowymi dla ADHD, np. podczas rozmowy ciągle jestem odcięta, czekam na swoją kolej, boję się, że zapomnę, mam gonitwy myśli, mówię albo za szybko albo za wolno, albo za cicho albo za głośno, prokrastynacja do potęgi, potem brak snu przez zaniedbanie obowiązków. Czasem nie mam ochoty zrobić nic i jestem zamrożona. 

Na tym punkcie to już nie wiem w sumie czy potrzebuję psychiatry, czy nie? Bo chciałabym mieć stabilny nastrój i unikać takich męczących huśtawek, bo bardzo boli mnie głowa od płaczu i stresu i w ogóle szczęka, ale z drugiej strony na terapii moja psychoterapeutka powiedziała, że szukam wszystkiego tylko, żeby się nie skupić na terapii. 

Chciałam po prostu się wygadać, bo stwierdziłam, że to mi pomoże i wtedy o tym porozmawiać i nie moja wina, że sesje są tak krótkie i tak drogie. Może ze mną się nie da pracować? Zastanawiam się czy ona mnie w ogóle toleruje czy ją wkurzam? Nie mam pojęcia i nie potrafię ocenić czy potrzebuję leków i boję się, że jak będę chciała zapytać o to psychiatrę to mnie wyśmieje i będzie oceniał. 

Nie mam w ogóle samoświadomości i nie widzę dosłownie nic :( A jedyne co mi przychodzi do głowy to, że często próbowałam regulować nastrój alkoholem, niezdrowym jedzeniem itd. w wyniku czego potem bałam się o swoje zdrowie i miałam obsesję na punkcie szukania sobie nowych chorób. 

Proszę o poradę (wiem, że tylko ja muszę sama zdecydować czy chcę takiej pomocy, czy nie, ale no problem w tym, że nie umiem tego zobaczyć i nie zdaję sobie z niczego sprawy)

Trudności życiowe- martwię się o moje małżeństwo, córkę i jej związek oraz opiekuję się jej dziećmi, ze względu na utracone prawa rodzicielskie.
Witam. Pomijając, że mąż ma skłonności i w sumie słabość do łatwego nawiązywania kontaktów z innymi kobietami, choć ufam, że nie przekracza granic wierności(już raz zdradził )to częstotliwość mnie denerwuje. To dodatkowo moja córka jest osobą silnie uzależnioną od toksycznego partnera, przez co z powodu jego złych postępków wobec jej dzieci, ograniczono jej prawa rodzicielskie a dzieci trafiły do mnie i męża pod opiekę i zostaliśmy rodziną zastępczą. Dzieci są u nas bezpieczne, jednak nadal martwię się o córkę i też martwię się o mój związek- jesteśmy z mężem osobami po przejściach i mamy oboje po 50 lat i jesteśmy w małżeństwie od 3 lat. Łączy nas wyjątkowa więź, kocham go i wiem, że mąż mnie kocha, jednak nasz związek jest narażony na wiele prób. Płaczę każdego dnia i odczuwam lęk, czasem bardzo silny. Z powodu opieki nad małymi (4 i 7 lat)pozostaję na urlopie rodzicielskim. Przebywam w domu i praktycznie nie spotykam się z nikim, prócz rodziny, mąż jest zapracowany. Czuję czasem, że jestem bliska załamania, jednak ciągle zbieram siły i pokonuję kolejne przeszkody. Czy jestem bliska załamania? Czy powinnam skorzystać z pomocy psychologa?
Nigdy nie korzystałam z usług psychologa. Jednakże czuje, że może nadszedł właśnie ten czas, aby pierwszy raz spróbować.
Witam, Nigdy nie korzystałam z usług psychologa. Jednakże czuje, że może nadszedł właśnie ten czas, aby pierwszy raz spróbować. Mianowicie rok 2022 był dla mnie nieco stresujący, ponieważ przygotowywałam się do matury, moim marzeniem było móc iść na studia. Gdy to się spełniło, wszystko się zmieniło... Od dłuższego czasu mimo poświęcanego czasu i naprawdę dużej chęci do zrozumienia wielu rzeczy nic mi nie wychodzi, często mam napady płaczu i na ten moment większość moich myśli jest negatywnych... Na co dzień borykam się też z napięciowym bólem głowy w skroniach, a więc to tylko nasila mój stres... Do tego w związku, w którym jestem już 4 lata, również dobrze się nie wiedzie. Zrobiłam się bardzo nerwowa i przykładam wagę do wszystkiego, co usłyszę od kogoś innego... Nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Chciałabym mieć znowu pełną motywację i spokój w głowie, jednakże przez te ostatnie ciągłe niepowodzenia nie jestem w stanie pozytywnie myśleć... Dodam, że nie byłabym w stanie powiedzieć wszystkiego to, co odczuwam żadnej osobie nawet mi najbliższej, bo po prostu nie potrafię i od razu wywołuje łzy... Może ktoś byłby w stanie mi coś doradzić?
Mąż wymienia wiadomości z inną kobietą. Czy powinnam porozmawiać z nim jeszcze raz i poprosić o zakończenie tej relacji?
Dzień dobry. Jestem żoną od 16 lat, mamą dwójki dzieci. Wczoraj doszło do przykrej sytuacji, gdzie przez ramię widziałam telefon męża, a na nim świeże wiadomości Whatsapp od kobiety, która zaczęła pisać do niego na Instagramie, podziwiając jego prace. Mąż jakiś miesiąc temu opowiadał o niej, że tak się wypytuje, że jest szalenie bogata, mieszka w Chinach i opowiada mu i swoim życiu. Wtedy to zbyłam, ale wczoraj uświadomiłam sobie, że mąż codziennie z nią wymienia wiadomości. Zauważył, że jestem za nim i szybko przesunął ekran palcem, z mojej perspektywy po to, żeby to ukryć. Gdy zapytałam, czemu piszą, zaśmiał się i powiedział "chyba nie jesteś zazdrosna". Zaczęłam się trząść, miałam napływ miliona emocji: bólu, zwątpienia, złości, szoku, chciałam po prostu zapaść się pod ziemię. Mąż widząc moją reakcję stał cicho jak gdyby nic się nie stało. Chwyciłam za torebkę i chciałam wyjść z domu, wtedy wypytywał, gdzie idę. Dopiero wtedy zaczął mnie zatrzymywać i zapewniać, że to ona pisze do niego, że on jej zdawkowo odpowiada, że nic go z nią nie łączy, że liczę sie tylko ja i dzieci, że nigdy by mnie nie zdradził itp. Uspokoiłam się, współżyliśmy ze sobą, ale dziś nie mogę pozbyć się natrętnych myśli, cały czas mam supeł w brzuchu. Czy powinnam poprosić męża o pokazanie mi tych wiadomości? Czy to mnie uspokoi? Z tego co powiedział mąż, ta kobieta wie o mnie i o dzieciach, ale nie rozumiem, dlaczego dalej do niego pisze. Czy powinnam porozmawiać z nim jeszcze raz i poprosić o zakończenie tej relacji? Z góry bardzo dziękuję.
Zgłoszenie mobbingu w korporacji i jego konsekwencje dla zgłaszającego
Zgłosiłam mobbing ze strony współpracownika szefowi a ten mnie zwolnił. Pracujemy w korporacji, więc mogłabym to zgłosić dalej, do działu prawnego. Nie dość, że nie chciał mnie słuchać, powiedział, że u nas w zespole wszyscy się dobrze traktują i że mamy schować do kieszeni spory (czyli przelał odpowiedzialność na mnie) to jeszcze powiedział "przemyśl, czy to miejsce dla ciebie" to już jak groźba. Widziałam zmianę w jego zachowaniu do mnie, jakby był zły, że mu powiedziałam. Po paru tygodniach oznajmił, że nie przedłużą mi umowy (jestem na okresie probnym) i zaczął mnie obrażać, że niby za mało zaangażowana w zespół, mało samodzielna i oczekuję że mi się wszystko poda na tacy. Widać, że tutaj panują jakieś chore układy, ten współpracownik sobie owinął jego ale też prawnika z działu prawnego wokół palca, widziałam nieraz ich interakcję i ten prawnik się jakby go bał i zaczął mu się z czegoś tłumaczyć, że on zrozumiał coś inaczej itp. A przecież ten mobber jest od nich wszystkich znacznie młodszy, kompletnie dziwna sytuacja, podejrzana wręcz. Widziałam, że jest faworyzowany przez naszego szefa oraz prawnika, z którym nasz dział współpracuje. Ostatnio szef wysłał mi maila że wypadałoby, żebym na koniec pozostawiła po sobie dobre wrażenie, jak będę odchodzić z firmy. To jest patologia. Ta sytuacja jest kompletnie niesprawieliwa jednak nie wiem, czy chcę zgłaszać to wewnętrznie wyżej (do działu prawnego, który u nas rozpatruje) bo to nie będzie przyjemne i będą mnie pewnie przesłuchiwać itp. a skąd wiadomo co na koniec wyjdzie? Może tam również będą miały wpływ układy niczym za komuny. Z drugiej strony ta sytuacja jest niesprawiedliwa bo nie dość, że szef potraktował mnie jak problem, to przeszedł na stronę tego pracownika i nie chcę, żeby w moją nieobecność kłamali na mój temat i rozpowszechniali nieprawdziwe informacje. Jedyne dowody to moje notatki osobiste i świadkowie, ale nie wiem, czy by sie zgodzili. W praktyce to zgłaszający problem są traktowani jak problem, a nie ci, którzy go tworzą. Waham się mocno, nie chcę, żeby ten śmieć wygrał, bo skoro się mnie pozbył to poczuje, że jego wstrętne zachowanie się opłaciło, a z drugiej co jeśli po zgłoszeniu wewnętrznym także odbiję się od ściany? Dzwoniłam 2 razy na infolinię PIP i powiedzieli mi, że tak, zgłaszać trzeba, ale nie wiedzą, jak pracodawca postąpi, może być bardzo różnie. To daje jeszcze większe poczucie chaosu
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.