
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia lękowe, związki i relacje
- Mam żonę i...
Mam żonę i wieloletni romans – czy to miłość, zazdrość i lęk przed stratą? Zostać z żoną czy odejść do kochanki
NoName77
Martyna Kryślak
To, co opisujesz, nie wygląda mi przede wszystkim na prosty wybór „którą kobietę kocham bardziej”. Bardziej na sytuację, w której zakochanie, przywiązanie, pożądanie, lęk przed stratą i poczucie bezpieczeństwa zostały ze sobą bardzo mocno splątane.
Najbardziej zwraca uwagę jedna rzecz: Twoje najsilniejsze emocje wobec kochanki pojawiają się wtedy, kiedy ona zaczyna się oddalać. Kiedy jest dostępna, potrafisz przez miesiące funkcjonować bez takiej zazdrości, wracasz po spotkaniach do żony i jesteś z tym względnie spokojny. Kiedy pojawia się realna możliwość, że odejdzie do innego mężczyzny — nagle pojawia się bezsenność, brak apetytu, obsesyjne myśli i przekonanie, że możesz tracić kogoś wyjątkowego.
To może przypominać mechanizm aktywacji przywiązania w obliczu zagrożenia utratą. Paradoksalnie niedostępność drugiej osoby może zwiększać intensywność emocji. Dochodzi do tego fakt, że przez kilkanaście lat Wasza relacja właściwie nigdy nie została skonfrontowana z codziennością. Spotkania były rzadkie, a więc pozostawało w niej dużo tęsknoty, oczekiwania, fantazji i intensywności. Nie wiemy, jak wyglądałoby wspólne mieszkanie, podział obowiązków, choroba, zmęczenie, finanse czy zwyczajny wtorek po kilku latach związku.
Dlatego nie podejmowałbym decyzji o rozwodzie teraz, w momencie największej zazdrości i lęku. To bardzo zły moment na rozstrzyganie, z kim chcesz spędzić resztę życia.
Z drugiej strony nie oznacza to automatycznie, że powinieneś zostać z żoną. Warto zadać sobie inne pytanie: gdybyś miał pewność, że kochanka nigdy nie odejdzie i zawsze będzie dostępna, czy nadal chciałbyś zakończyć swoje małżeństwo? I odwrotnie: gdybyś wiedział, że kochanka jutro definitywnie znika z Twojego życia, czy nadal chciałbyś być z żoną i odbudowywać z nią relację?
To mogą być znacznie bardziej diagnostyczne pytania niż „kogo bardziej kocham?”.
Masz też jeszcze trzecią możliwość, o której chyba trochę zapominasz: nie musisz wybierać między dwiema kobietami natychmiast. Możesz najpierw zdecydować, jakie życie i jaką relację naprawdę chcesz tworzyć. Warto byłoby przepracować to z psychoterapeutą — szczególnie że mówimy o wieloletnim trójkącie, zdradach po obu stronach, silnej zależności emocjonalnej i obecnie bardzo dużym kryzysie.
I jeszcze jedna ważna rzecz: niezależnie od tego, co ostatecznie zdecydujesz, nie budowałbym decyzji na założeniu, że skoro kochanka czekała kilkanaście lat, to „należy” Ci się z nią związek. Ona również ma prawo przestać czekać. Tak samo Ty masz prawo odkryć, że nie chcesz z nią życia. Ale żeby to uczciwie sprawdzić, musisz najpierw oddzielić lęk przed jej utratą od realnej chęci wspólnego życia.
Moim zdaniem właśnie od tego zacząłbym pracę terapeutyczną. Nie od pytania „żona czy kochanka?”, tylko: „czego właściwie chcę, kiedy nikt mi niczego nie odbiera i nie muszę o nikogo walczyć?”
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Z Pana opisu widać, że jest Pan obecnie pod wpływem bardzo silnych emocji i lęku przed utratą kochanki. Sama intensywność zazdrości nie musi jednak oznaczać, że to właśnie z nią powinien Pan być. Warto oddzielić miłość od lęku przed stratą i zastanowić się, czego naprawdę chce Pan od związku, gdy emocje trochę opadną. Przy tak wieloletniej i skomplikowanej sytuacji nie podejmowałabym decyzji pod wpływem obecnego kryzysu. Dobrym rozwiązaniem byłaby konsultacja z psychologiem, która pomoże Panu uporządkować uczucia i podjąć decyzję świadomie, a nie ze strachu przed utratą jednej z tych relacji.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
czytając Pana historię, mam wrażenie, że jest Pan teraz w miejscu, w którym nie chodzi tylko o decyzję: „żona czy kochanka?”. O czym zaraz więcej napiszę.
W psychologii procesu powiedzielibyśmy, że jest tu część bardziej znana, oswojona — ta, która żyje w małżeństwie, stabilności, wspólnym domu, podróżach, codzienności. To może być Pana proces pierwotny: sposób, w jaki Pan siebie zna i rozpoznaje. „Jestem mężem, mam dobre życie, nie ma przemocy, nie ma dramatu, jakoś to działa”.
Ale jest też druga część — mniej wygodna, bardziej dzika, może nawet niepasująca do obrazu siebie. Część związana z pożądaniem, zazdrością, lękiem przed stratą, potrzebą bycia wybranym, może też z głodem intensywności i żywotności. To mogłoby być coś z procesu wtórnego — coś, co przez lata pojawiało się obok oficjalnego życia, ale nie zostało naprawdę włączone i zrozumiane.
Mam poczucie, że obie te relacje niosą dla Pana coś ważnego. Żona może być związana z domem, spokojem, wspólnotą, historią. Kochanka — z namiętnością, byciem pożądanym, ryzykiem, poczuciem wyjątkowości. I być może pytanie nie brzmi jeszcze: „którą kobietę wybrać?”, tylko: „jakie części mnie żyją w tych dwóch relacjach?”.
Warto byłoby przyjrzeć się temu spokojniej, zanim podejmie Pan decyzję z poziomu paniki. Bo zazdrość bywa bardzo przekonująca, ale nie zawsze mówi całą prawdę. Czasem mówi: „kocham”. Czasem: „nie chcę stracić kontroli”. Czasem: „nie chcę zostać zastąpiony”. A czasem pokazuje starą, bardzo wrażliwą część, która boi się, że nie jest wybrana.
Można by też zobaczyć, jakie figury wewnętrzne odzywają się w tej historii. Być może jest w Panu lojalny mąż, który nie chce burzyć życia. Jest kochanek, który tęskni za namiętnością. Jest ktoś, kto chce mieć obie relacje i nie tracić żadnej. Jest też ktoś przestraszony, kto budzi się dopiero wtedy, gdy druga osoba zaczyna iść w swoją stronę. Każda z tych figur może mieć swoją prawdę — ale żadna pojedyncza nie musi mieć pełnego obrazu.
Dlatego zamiast szukać natychmiastowej odpowiedzi, zachęcałabym Pana do pytań: kim Pan chce być w tej sytuacji? Co jest dla Pana naprawdę ważne? Jakie wartości chce Pan realizować — uczciwość, wolność, lojalność, namiętność, odpowiedzialność, prawdę, bezpieczeństwo? I której z tych wartości od dawna brakuje w Pana życiu?
To nie jest decyzja, którą dobrze podejmować wyłącznie z lęku przed stratą. Ten lęk jest ważny, ale potrzebuje zrozumienia - takiego właśnie jak wyżej. Dopiero wtedy decyzja ma szansę być naprawdę Pana, a nie podjęta przez strach.
Pozdrawiam,
Martyna Kaleta
Wiktoria Woldan
Dzień dobry,
Dziękuję za podzielenie się swoją historią. Mam takie poczucie, że znajduje się pan obecnie w bardzo trudnym emocjonalnie momencie. Widzę dużo zagubienia, lęku przed stratą, ale także szczerą próbę zrozumienia tego, co naprawdę Pan czuje i czego potrzebuje., zwróciło moją uwagę, że najsilniejsze emocje pojawiają się w sytuacji, gdy istnieje realna perspektywa utraty kochanki. Warto zastanowić się, na ile źródłem obecnego cierpienia jest sama relacja, a na ile lęk przed stratą, odrzuceniem czy zamknięciem ważnego etapu życia. Są to kwestie, które często wymagają głębszej refleksji, zanim podejmie się tak istotne decyzje. Zanim jednak zdecyduje pan o przyszłości którejkolwiek z relacji, zachęcałabym do zatrzymania się i przyjrzenia swoim emocjom, potrzebom oraz oczekiwaniom wobec związku. Pomocna może okazać się konsultacja psychologiczna lub terapia par, ponieważ nie zawsze chodzi wyłącznie o wybór między dwiema osobami. Czasami najważniejsze jest zrozumienie siebie i mechanizmów, które od lat wpływają na nasze decyzje oraz relacje. Życzę Panu dużo spokoju, uważności i życzliwości wobec samego siebie w tym wymagającym czasie. :)
Pozdrawiam serdecznie,
Psycholog Wiktoria
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Zwraca uwagę, że silna zazdrość pojawia się przede wszystkim wtedy, gdy kochanka zaczyna się oddalać. To może oznaczać, że część tego, co Pan przeżywa, jest związana nie tylko z miłością, ale również z lękiem przed utratą, rywalizacją i poczuciem, że coś, co było „dostępne”, nagle przestaje być.
Dlatego nie podejmowałabym teraz decyzji o rozwodzie wyłącznie pod wpływem tej paniki. Warto najpierw odpowiedzieć sobie spokojnie: gdyby kochanka jutro powiedziała, że jednak zostaje sama i nadal będziecie spotykać się jak wcześniej, czy nadal chciałby Pan odejść od żony? To może sporo powiedzieć o źródle obecnych emocji.Ma Pan też do rozstrzygnięcia nie tylko wybór między dwiema kobietami, ale pytanie, jakiego życia i związku naprawdę Pan chce. Warto przepracować to z psychoterapeutą, zanim podejmie Pan decyzję, której konsekwencje będą dotyczyły kilku osób. Przez kilkanaście lat utrzymywał Pan dwa równoległe światy, być może właśnie dlatego tak trudno dziś oddzielić miłość, przywiązanie, pożądanie, przyzwyczajenie i lęk przed stratą, tak sadzę.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Jagoda Jek
To, co opisujesz, nie musi oznaczać, że wreszcie „odkryłeś, z którą kobietą naprawdę chcesz być”. Szczególnie istotne jest to, że najsilniejsze emocje wobec kochanki pojawiają się wtedy, gdy istnieje ryzyko jej utraty. Kiedy relacja była dostępna i bezpieczna, potrafiłeś przez lata wracać do żony i funkcjonować bez podobnego napięcia.
Może to wskazywać, że w Twoich emocjach mieszają się różne rzeczy: przywiązanie, pożądanie, zakochanie, lęk przed stratą, zazdrość czy potrzeba bycia dla kogoś wyjątkowym. Nie da się jednak na podstawie opisu rozstrzygnąć, które z tych uczuć jest „prawdziwe” ani przewidzieć, jak wyglądałoby codzienne życie z kochanką.
Dlatego nie próbowałabym odpowiadać Ci na pytanie „którą kobietę wybrać”. Bardziej pomocne może być chwilowe odsunięcie samej decyzji i przyjrzenie się sobie: gdyby kochanka nie miała teraz nikogo i nie zamierzała odchodzić, czy nadal chciałbyś zakończyć małżeństwo i budować z nią wspólne życie? To ważne pytanie, bo pozwala oddzielić pragnienie bycia z kimś od panicznej reakcji na możliwość jego utraty.
Warto też uczciwie sprawdzić, czego właściwie brakuje Ci w małżeństwie i czy próbowałeś to odbudować, zamiast porównywać spokojne, wieloletnie życie z żoną do relacji, która przez lata funkcjonowała głównie w formie spotkań i była pozbawiona codzienności.
Przy tak silnym poziomie zazdrości, bezsenności i trudności z funkcjonowaniem naprawdę warto porozmawiać o tym z psychologiem. Nie po to, żeby ktoś zdecydował za Ciebie, ale żebyś mógł spokojnie zrozumieć mechanizm, który uruchamia się w Tobie w obliczu straty, zanim podejmiesz decyzję o zmianie całego swojego życia.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Na Pana zapytanie padły już odpowiedzi, ale proszę także przyjąć stronę innego mężczyzny, psychologa. Proste pytanie do Pana. Co jest ważniejsze? Stabilność w związku, który jest przewidywalny czy też ekscytacje z kochanką, które są co jakiś czas. Skoro widujecie się rzadko, to uważam, że Pan ją idealizuje. Żona też Pana zdradziła. Dał Pan deklarację miłości kochance, ale proszę sobie uświadomić, na ile jest to uczucie, a na ile lęk przed utratą. Pisze Pan, że kochanka wzbudza w Panu szaleńczą zazdrość. Od wielu lat tkwi Pan w schematach, które stały się Pana częścią i trudno by było teraz nagle z tego zrezygnować. W tym trójkącie każdy rani każdego mniej lub bardziej świadomie. Życie z kochanką Pana zmieni, ale też nie da pewności, że sielanka będzie trwała nadal, gdyż pojawi się codzienność. Co ja mogę Panu doradzić? Wspólna terapia z małżonką u terapeuty par i tam przyjrzycie się temu wszystkiemu i podejmiecie świadomie decyzje, w którą stronę pójść. Dobry sex to zbyt mało, aby stworzyć idealny związek, lub chociażby poprawny. Pojawiające się lęki i rozterki nie wzięły się znikąd. Proszę odnaleźć siebie w tej całej historii. Życzę dobrego wyboru.
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Doświadczany przez Pana lęk i zazdrość nie są dowodem na nagłe głębokie uczucie, lecz reakcją na wizję utraty kontroli oraz dotychczasowego status quo. W rzeczywistości funkcja romansu opierała się na wygodnym balansie - żona zapewniała Panu poczucie stabilizacji i domowego bezpieczeństwa, podczas gdy kochanka zaspokajała potrzeby emocjonalne i fizyczne bez ciężaru codziennych obowiązków. Lęk przed odejściem partnerki uaktywnia mechanizm reaktancji psychologicznej, czyli gwałtownego pragnienia tego, co właśnie staje się niedostępne, co łatwo pomylić z miłością. Decyzja o ewentualnym rozwodzie podjęta w stanie lękowej paniki niesie ryzyko rozczarowania, gdy nowa relacja po prostu wejdzie w fazę zwykłej rutyny. Warto w pierwszej kolejności udać się na indywidualną psychoterapię, aby przepracować własne mechanizmy obronne i podjąć dojrzałą decyzję, zamiast działać pod wpływem impulsu.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska

Zobacz podobne
Witam. Mój mąż twierdzi, że ma depresję. Za swój stan obwinia mnie, bo ja nie słuchałam, bo ja to, bo ja tamto...Zdaje sobie sprawę, że nie jestem idealna, jestem w zaburzeniu lękowym nawracającym, miałam ciężkie dzieciństwo, on tak samo. Gdy u Niego w życiu pojawią się problemy, po prostu go to przerasta, wycofuje się z bliskości między nami, jest w tym stanie dla mnie niemiły. Nie wiem, jak z nim rozmawiać, nie chce podjąć leczenia
Cześć, pisałam tu jakiś miesiąc temu... Wątek: Jak pomóc ojcu zmanipulowanemu przez nową partnerkę po śmierci mamy? Prośba o rady. Od tamtego czasu wiele się zmieniło na gorsze... W poprzednim wątku nie napisałam wszystkiego. Mam 29 lat, choruję na MPD (orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu umiarkowanym), ale jestem osobą samodzielną. Mieszkam jeszcze z ojcem, bratem, partnerką ojca i jej córką. Moja mama zmarła 5 lat temu. Po jej śmierci tata zapewniał, że „będziemy razem” i damy radę jako rodzina. Przez pewien czas tak było – do momentu, gdy dwa lata temu w jego życiu pojawiła się partnerka. Od tego czasu stopniowo się wycofywał, aż niedawno oświadczył, że się wyprowadza do niej. Zostawia mnie i młodszą siostrę (25 lat) (która ma dwoje małych dzieci), oraz dwóch braci, którzy mają znaczne MPD i wymagają całodobowej opieki z całą odpowiedzialnością, mimo że formalnie nadal jest prawnym opiekunem jednego z naszych braci. Deklaruje, że „będzie przyjeżdżał”, ale cała opieka spadła na mnie i moją siostrę. Ta kobieta twierdzi, że „jesteśmy już dorośli” i tata nie ma obowiązku się nami zajmować. A przecież nie chodzi tylko o wiek – chodzi o to, że nasi bracia są całkowicie zależni, potrzebują pomocy przy wszystkim, a my nie mamy żadnego wsparcia z zewnątrz. Najbardziej martwię się o moją siostrę. Całe życie pomagała mamie, teraz wychowuje swoje małe dzieci i jeszcze będzie musiała według ojca pomagać mi w opiece nad braćmi. Jest bardzo młoda, a już nosi na sobie ciężar, którego nie powinna musieć dźwigać. Nie takiego życia dla niej chciałam. Czuję się okropnie, że to wszystko na nią spadło. A przecież miała prawo do własnej rodziny, spokoju, planów... Ja z kolei szukam pracy, ale teraz nie chcę zostawiać siostry samej. Choć mówi, że da sobie radę, przed tym jak się dowiedzieliśmy, że ojciec nas zostawia, już było jej ciężko, płakała itd... Kocham rodzinę, ale czuję się przytłoczona, bezsilna i bardzo zawiedziona zachowaniem ojca. On wybrał partnerkę, która go całkowicie sobą pochłonęła, a my przestaliśmy się liczyć. Boję się, że ja i siostra nie damy rady psychicznie i fizycznie... Będę wdzięczna za każdą odpowiedź.

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
