Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam żonę i wieloletni romans – czy to miłość, zazdrość i lęk przed stratą? Zostać z żoną czy odejść do kochanki

Cześć wszystkim, w życiu bym nie pomyślał, że kiedykolwiek będę szukał pomocy na tego typu forum, ale cóż... Dopadło i mnie. Na forum trafiłem przypadkowo szukając artykułów w sieci. Potrzebuję pomocy, wskazania jakiegoś kierunku, bo jestem w takim momencie życia, że kompletnie nie wiem co zrobić. Mam nadzieję, że są tu osoby które pomogą mi zrozumieć o co mi w życiu chodzi. Poniżej moja historia, najważniejsze fakty i pytanie: Co mam zrobić, która decyzja będzie najlepsza? Od 2007 roku mam żonę. Moje małżeństwo jest chyba dobre. Spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu, robimy wspólnie dużo rzeczy razem, sporo podróżujemy, jeździmy razem na rowerach, biegamy, chodzimy w góry, w weekendy prawie zawsze coś robimy, nie mamy dzieci, potrafimy się dogadać, mamy wspólne tematy, ale jak to w długim małżeństwie bywa, nie ma już ekscytacji drugą osobą, wielkiego pożądania i przysłowiowych motylków w brzuchu. Jest poprawnie, ale jest rutyna. Nikt nie ma żadnych nałogów, nie ma patologii, nie wyzywamy się, nie ma żadnej przemocy, nie ma problemów finansowych. Jest znudzenie, wieczorami każdy siedzi w swoim telefonie/laptopie, czasem rozmawiamy, często planujemy jakieś kolejne wypady, itp. Po 2 latach od ślubu poznałem dziewczynę, z którą spotykam się do dziś. To moja kochanka. Poczułem coś do niej od razu jak ją zobaczyłem. To było około 14-15 lat temu. Chemia robiła swoje. Razem mieliśmy te same objawy zakochania, lub zauroczenia, nie potrafię tego odróżnić. Ona wiedziała że mam żonę, ale mimo to w końcu poszliśmy do łóżka. Seks był niesamowity, namiętny, intensywny. Pasowaliśmy do siebie idealnie. Spotykaliśmy się czasem 2 razy w miesiącu, czasem kilka razy na pół roku. Bywało różnie. Po pewnym czasie zauważyłem, że po seksie z kochanką, myślami wracałem do żony. Seks nadal był super, ale czułem że chcę wracać do domu. Trwało to kilka lat, nawet sam chciałem to kilka razy zakończyć, ale ona mówiła że mnie potrzebuje, że nie chce nikogo na stałe i że taka forma romansu jej pasuje, aż w końcu moja kochanka poznała kogoś 5 lat temu i chciała zakończyć nasz romans. Spanikowałem. Obudziła się we mnie okropnie wielka i silna zazdrość. Nie mogłem spać, jeść. Nie mogłem pogodzić się z myślą, że ją stracę, ponieważ odeszłaby ode mnie z innym mężczyzną i przestałaby się ze mną spotykać. Pojechałem do niej, obiecałem że się rozwiodę, bo naprawdę czułem że nie chcę jej stracić. Ona w to uwierzyła, a ja się nie rozwiodłem. Za brakło mi czegoś, nie wiem czego, być może odwagi, być może podświadomie tego nie chciałem. Przez kolejne kilka lat spotykaliśmy się tak jak wcześniej. Seks był super, ale po spotkaniach chętnie wracałem do domu. Byłem spokojny, że ona nikogo nie ma, że jest tylko moja, mimo że wiedziałem że jest nieszczęśliwa, bo nie wziąłem rozwodu. Tydzień temu dowiedziałem się, że znowu kogoś poznała i chce z nim spróbować. Uderzyła mnie zazdrość. Wielka, niezrozumiała dla mnie zazdrość. Szaleję z zazdrości ale nie potrafię jej sobie wytłumaczyć. Znowu nie jem, nie śpię, nie mogę się skupić na pracy, myślę tylko o niej i o jej nowym znajomym. Boję się okropnie, że stracę ją bezpowrotnie. Powiedziałem jej że ją kocham, ale sam nie wiem czy uczucie miłości nie miesza się z zazdrością. Ona cały czas mnie kocha, mówi żebym zostawił żonę i był z nią skoro tak za nią szaleję z zazdrości. Ona cały czas mnie kocha odkąd się poznaliśmy. Jednak ja nie wiem co będzie dla mnie najlepsze. Dodam jeszcze, że żona nie wie o moim romansie. Ponieważ miałem kochankę, zacząłem zaniedbywać żonę. Przestaliśmy uprawiać seks, nawet przez kilka tygodni do niczego nie dochodziło. Około 5 lat temu przypadkowo odkryłem że żona też mnie zdradzała przez kilka miesięcy, nie wiedząc o moim romansie. Zrobiła to bo czuła się zaniedbana. Bo nie patrzyłem na nią z pożądaniem. Nie chodzi o to że ją usprawiedliwiam, ale trochę to rozumiem. Całkowicie obiektywnie, mogę powiedzieć, że gdybym poświęcał jej więcej uwagi, być może nigdy by tego nie zrobiła. Być może. Rozmawiałem o tym z żoną, powiedziałem jej że wiem. Wybaczyłem jej, tak przynajmniej czuję, i nadal jesteśmy razem, ale w sferze seksu niewiele się zmieniło. Ja nie czuję do niej takiego pożądania jak do kochanki, a ona to zaakceptowała, bo przypuszczam że docenia to że jej wybaczyłem. Nigdy też nie czułem do żony tego co czuję teraz do kochanki, nigdy też nie byłem o nią jakoś szczególnie zazdrosny. Nawet gdy dowiedziałem się o jej zdradzie, oczywiście było to bolesne i było dużym szokiem, ale szybko to sobie ułożyłem w głowie, i dalej sobie żyliśmy, bez jakiejś panicznej zazdrości z mojej strony i zainteresowania czy znowu mnie nie zdradza. Aktualnie nie wiem co mam zrobić. Czy zostawić żonę i iść do kochanki, czy zostać z żoną? Nie potrafię sobie wytłumaczyć co się ze mną dzieje i dlaczego w obliczu straty kochanki budzi się we mnie szaleńcza zazdrość i chyba uczucie miłości, chociaż tego drugiego nie jestem pewny. Dodam, że przez większą część roku nie czułem do kochanki takiej zazdrości, ale to zapewne z powodu że nie było zagrożenia straty. To uczucie pojawia się wyłącznie gdy ona chce odejść. Jeżeli jest ktoś, kto przeszedł podobną drogę i może podzielić się doświadczeniem, lub ktoś kto rozumie mechanizmy działające w mojej historii i będzie w stanie mi je wytłumaczyć to będę niezmiernie wdzięczny. Nie potrafię podjąć decyzji czy zostać z żoną, czy odejść. Boję się tej decyzji. Boję się, że jak odejdę, będę tego żałował, bo codzienne życie z kochanką będzie zupełnie inne niż sobie wyobrażam, ale z drugiej strony od wielu lat czeka na mnie zakochana po uszy kobieta, która właśnie ma dość czekania, a ja boję się że stracę kogoś wyjątkowego bezpowrotnie.
Martyna Kryślak

Martyna Kryślak

To, co opisujesz, nie wygląda mi przede wszystkim na prosty wybór „którą kobietę kocham bardziej”. Bardziej na sytuację, w której zakochanie, przywiązanie, pożądanie, lęk przed stratą i poczucie bezpieczeństwa zostały ze sobą bardzo mocno splątane.

Najbardziej zwraca uwagę jedna rzecz: Twoje najsilniejsze emocje wobec kochanki pojawiają się wtedy, kiedy ona zaczyna się oddalać. Kiedy jest dostępna, potrafisz przez miesiące funkcjonować bez takiej zazdrości, wracasz po spotkaniach do żony i jesteś z tym względnie spokojny. Kiedy pojawia się realna możliwość, że odejdzie do innego mężczyzny — nagle pojawia się bezsenność, brak apetytu, obsesyjne myśli i przekonanie, że możesz tracić kogoś wyjątkowego.

To może przypominać mechanizm aktywacji przywiązania w obliczu zagrożenia utratą. Paradoksalnie niedostępność drugiej osoby może zwiększać intensywność emocji. Dochodzi do tego fakt, że przez kilkanaście lat Wasza relacja właściwie nigdy nie została skonfrontowana z codziennością. Spotkania były rzadkie, a więc pozostawało w niej dużo tęsknoty, oczekiwania, fantazji i intensywności. Nie wiemy, jak wyglądałoby wspólne mieszkanie, podział obowiązków, choroba, zmęczenie, finanse czy zwyczajny wtorek po kilku latach związku.

Dlatego nie podejmowałbym decyzji o rozwodzie teraz, w momencie największej zazdrości i lęku. To bardzo zły moment na rozstrzyganie, z kim chcesz spędzić resztę życia.

Z drugiej strony nie oznacza to automatycznie, że powinieneś zostać z żoną. Warto zadać sobie inne pytanie: gdybyś miał pewność, że kochanka nigdy nie odejdzie i zawsze będzie dostępna, czy nadal chciałbyś zakończyć swoje małżeństwo? I odwrotnie: gdybyś wiedział, że kochanka jutro definitywnie znika z Twojego życia, czy nadal chciałbyś być z żoną i odbudowywać z nią relację?

To mogą być znacznie bardziej diagnostyczne pytania niż „kogo bardziej kocham?”.

Masz też jeszcze trzecią możliwość, o której chyba trochę zapominasz: nie musisz wybierać między dwiema kobietami natychmiast. Możesz najpierw zdecydować, jakie życie i jaką relację naprawdę chcesz tworzyć. Warto byłoby przepracować to z psychoterapeutą — szczególnie że mówimy o wieloletnim trójkącie, zdradach po obu stronach, silnej zależności emocjonalnej i obecnie bardzo dużym kryzysie.

I jeszcze jedna ważna rzecz: niezależnie od tego, co ostatecznie zdecydujesz, nie budowałbym decyzji na założeniu, że skoro kochanka czekała kilkanaście lat, to „należy” Ci się z nią związek. Ona również ma prawo przestać czekać. Tak samo Ty masz prawo odkryć, że nie chcesz z nią życia. Ale żeby to uczciwie sprawdzić, musisz najpierw oddzielić lęk przed jej utratą od realnej chęci wspólnego życia.

Moim zdaniem właśnie od tego zacząłbym pracę terapeutyczną. Nie od pytania „żona czy kochanka?”, tylko: „czego właściwie chcę, kiedy nikt mi niczego nie odbiera i nie muszę o nikogo walczyć?”

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Z Pana opisu widać, że jest Pan obecnie pod wpływem bardzo silnych emocji i lęku przed utratą kochanki. Sama intensywność zazdrości nie musi jednak oznaczać, że to właśnie z nią powinien Pan być. Warto oddzielić miłość od lęku przed stratą i zastanowić się, czego naprawdę chce Pan od związku, gdy emocje trochę opadną. Przy tak wieloletniej i skomplikowanej sytuacji nie podejmowałabym decyzji pod wpływem obecnego kryzysu. Dobrym rozwiązaniem byłaby konsultacja z psychologiem, która pomoże Panu uporządkować uczucia i podjąć decyzję świadomie, a nie ze strachu przed utratą jednej z tych relacji.

 

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

czytając Pana historię, mam wrażenie, że jest Pan teraz w miejscu, w którym nie chodzi tylko o decyzję: „żona czy kochanka?”.  O czym zaraz więcej napiszę.

 

W psychologii procesu powiedzielibyśmy, że jest tu część bardziej znana, oswojona — ta, która żyje w małżeństwie, stabilności, wspólnym domu, podróżach, codzienności. To może być Pana proces pierwotny: sposób, w jaki Pan siebie zna i rozpoznaje. „Jestem mężem, mam dobre życie, nie ma przemocy, nie ma dramatu, jakoś to działa”.

Ale jest też druga część — mniej wygodna, bardziej dzika, może nawet niepasująca do obrazu siebie. Część związana z pożądaniem, zazdrością, lękiem przed stratą, potrzebą bycia wybranym, może też z głodem intensywności i żywotności. To mogłoby być coś z procesu wtórnego — coś, co przez lata pojawiało się obok oficjalnego życia, ale nie zostało naprawdę włączone i zrozumiane.

 

Mam poczucie, że obie te relacje niosą dla Pana coś ważnego. Żona może być związana z domem, spokojem, wspólnotą, historią. Kochanka — z namiętnością, byciem pożądanym, ryzykiem, poczuciem wyjątkowości. I być może pytanie nie brzmi jeszcze: „którą kobietę wybrać?”, tylko: „jakie części mnie żyją w tych dwóch relacjach?”.

Warto byłoby przyjrzeć się temu spokojniej, zanim podejmie Pan decyzję z poziomu paniki. Bo zazdrość bywa bardzo przekonująca, ale nie zawsze mówi całą prawdę. Czasem mówi: „kocham”. Czasem: „nie chcę stracić kontroli”. Czasem: „nie chcę zostać zastąpiony”. A czasem pokazuje starą, bardzo wrażliwą część, która boi się, że nie jest wybrana.

 

Można by też zobaczyć, jakie figury wewnętrzne odzywają się w tej historii. Być może jest w Panu lojalny mąż, który nie chce burzyć życia. Jest kochanek, który tęskni za namiętnością. Jest ktoś, kto chce mieć obie relacje i nie tracić żadnej. Jest też ktoś przestraszony, kto budzi się dopiero wtedy, gdy druga osoba zaczyna iść w swoją stronę. Każda z tych figur może mieć swoją prawdę — ale żadna pojedyncza nie musi mieć pełnego obrazu.

 

Dlatego zamiast szukać natychmiastowej odpowiedzi, zachęcałabym Pana do pytań: kim Pan chce być w tej sytuacji? Co jest dla Pana naprawdę ważne? Jakie wartości chce Pan realizować — uczciwość, wolność, lojalność, namiętność, odpowiedzialność, prawdę, bezpieczeństwo? I której z tych wartości od dawna brakuje w Pana życiu?

 

To nie jest decyzja, którą dobrze podejmować wyłącznie z lęku przed stratą. Ten lęk jest ważny, ale potrzebuje zrozumienia - takiego właśnie jak wyżej. Dopiero wtedy decyzja ma szansę być naprawdę Pana, a nie podjęta przez strach.


Pozdrawiam,

Martyna Kaleta

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry,

 

Dziękuję za podzielenie się swoją historią. Mam  takie poczucie, że znajduje się pan obecnie w bardzo trudnym emocjonalnie momencie. Widzę dużo zagubienia, lęku przed stratą, ale także szczerą próbę zrozumienia tego, co naprawdę Pan czuje i czego potrzebuje., zwróciło moją uwagę, że najsilniejsze emocje pojawiają się w sytuacji, gdy istnieje realna perspektywa utraty kochanki. Warto zastanowić się, na ile źródłem obecnego cierpienia jest sama relacja, a na ile lęk przed stratą, odrzuceniem czy zamknięciem ważnego etapu życia. Są to kwestie, które często wymagają głębszej refleksji, zanim podejmie się tak istotne decyzje. Zanim  jednak zdecyduje pan o przyszłości którejkolwiek z relacji, zachęcałabym do zatrzymania się i przyjrzenia swoim emocjom, potrzebom oraz oczekiwaniom wobec związku. Pomocna może okazać się konsultacja psychologiczna lub terapia par, ponieważ nie zawsze chodzi wyłącznie o wybór między dwiema osobami. Czasami najważniejsze jest zrozumienie siebie i mechanizmów, które od lat wpływają na nasze decyzje oraz relacje. Życzę Panu dużo spokoju, uważności i życzliwości wobec samego siebie w tym wymagającym czasie. :)
 

Pozdrawiam serdecznie,
Psycholog Wiktoria

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Zwraca uwagę, że silna zazdrość pojawia się przede wszystkim wtedy, gdy kochanka zaczyna się oddalać. To może oznaczać, że część tego, co Pan przeżywa, jest związana nie tylko z miłością, ale również z lękiem przed utratą, rywalizacją i poczuciem, że coś, co było „dostępne”, nagle przestaje być.

Dlatego nie podejmowałabym teraz decyzji o rozwodzie wyłącznie pod wpływem tej paniki. Warto najpierw odpowiedzieć sobie spokojnie: gdyby kochanka jutro powiedziała, że jednak zostaje sama i nadal będziecie spotykać się jak wcześniej, czy nadal chciałby Pan odejść od żony? To może sporo powiedzieć o źródle obecnych emocji.Ma Pan też do rozstrzygnięcia nie tylko wybór między dwiema kobietami, ale pytanie, jakiego życia i związku naprawdę Pan chce. Warto przepracować to z psychoterapeutą, zanim podejmie Pan decyzję, której konsekwencje będą dotyczyły kilku osób. Przez kilkanaście lat utrzymywał Pan dwa równoległe światy, być może właśnie dlatego tak trudno dziś oddzielić miłość, przywiązanie, pożądanie, przyzwyczajenie i lęk przed stratą, tak sadzę.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, nie musi oznaczać, że wreszcie „odkryłeś, z którą kobietą naprawdę chcesz być”. Szczególnie istotne jest to, że najsilniejsze emocje wobec kochanki pojawiają się wtedy, gdy istnieje ryzyko jej utraty. Kiedy relacja była dostępna i bezpieczna, potrafiłeś przez lata wracać do żony i funkcjonować bez podobnego napięcia.

Może to wskazywać, że w Twoich emocjach mieszają się różne rzeczy: przywiązanie, pożądanie, zakochanie, lęk przed stratą, zazdrość czy potrzeba bycia dla kogoś wyjątkowym. Nie da się jednak na podstawie opisu rozstrzygnąć, które z tych uczuć jest „prawdziwe” ani przewidzieć, jak wyglądałoby codzienne życie z kochanką.

Dlatego nie próbowałabym odpowiadać Ci na pytanie „którą kobietę wybrać”. Bardziej pomocne może być chwilowe odsunięcie samej decyzji i przyjrzenie się sobie: gdyby kochanka nie miała teraz nikogo i nie zamierzała odchodzić, czy nadal chciałbyś zakończyć małżeństwo i budować z nią wspólne życie? To ważne pytanie, bo pozwala oddzielić pragnienie bycia z kimś od panicznej reakcji na możliwość jego utraty.

Warto też uczciwie sprawdzić, czego właściwie brakuje Ci w małżeństwie i czy próbowałeś to odbudować, zamiast porównywać spokojne, wieloletnie życie z żoną do relacji, która przez lata funkcjonowała głównie w formie spotkań i była pozbawiona codzienności.

Przy tak silnym poziomie zazdrości, bezsenności i trudności z funkcjonowaniem naprawdę warto porozmawiać o tym z psychologiem. Nie po to, żeby ktoś zdecydował za Ciebie, ale żebyś mógł spokojnie zrozumieć mechanizm, który uruchamia się w Tobie w obliczu straty, zanim podejmiesz decyzję o zmianie całego swojego życia.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Na Pana zapytanie padły już odpowiedzi, ale proszę także przyjąć stronę innego mężczyzny, psychologa. Proste pytanie do Pana. Co jest ważniejsze? Stabilność w związku, który jest przewidywalny czy też ekscytacje z kochanką, które są co jakiś czas. Skoro widujecie się rzadko, to uważam, że Pan ją idealizuje. Żona też Pana zdradziła. Dał Pan deklarację miłości kochance, ale proszę sobie uświadomić, na ile jest to uczucie, a na ile lęk przed utratą. Pisze Pan, że kochanka wzbudza w Panu szaleńczą zazdrość. Od wielu lat tkwi Pan w schematach, które stały się Pana częścią i trudno by było teraz nagle z tego zrezygnować. W tym trójkącie każdy rani każdego mniej lub bardziej świadomie. Życie z kochanką Pana zmieni, ale też nie da pewności, że sielanka będzie trwała nadal, gdyż pojawi się codzienność. Co ja mogę Panu doradzić? Wspólna terapia z małżonką u terapeuty par i tam przyjrzycie się temu wszystkiemu i podejmiecie świadomie decyzje, w którą stronę pójść. Dobry sex to zbyt mało, aby stworzyć idealny związek, lub chociażby poprawny. Pojawiające się lęki i rozterki nie wzięły się znikąd. Proszę odnaleźć siebie w tej całej historii. Życzę dobrego wyboru. 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Doświadczany przez Pana lęk i zazdrość nie są dowodem na nagłe głębokie uczucie, lecz reakcją na wizję utraty kontroli oraz dotychczasowego status quo. W rzeczywistości funkcja romansu opierała się na wygodnym balansie - żona zapewniała Panu poczucie stabilizacji i domowego bezpieczeństwa, podczas gdy kochanka zaspokajała potrzeby emocjonalne i fizyczne bez ciężaru codziennych obowiązków. Lęk przed odejściem partnerki uaktywnia mechanizm reaktancji psychologicznej, czyli gwałtownego pragnienia tego, co właśnie staje się niedostępne, co łatwo pomylić z miłością. Decyzja o ewentualnym rozwodzie podjęta w stanie lękowej paniki niesie ryzyko rozczarowania, gdy nowa relacja po prostu wejdzie w fazę zwykłej rutyny. Warto w pierwszej kolejności udać się na indywidualną psychoterapię, aby przepracować własne mechanizmy obronne i podjąć dojrzałą decyzję, zamiast działać pod wpływem impulsu.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Problemy w związku: Jak radzić sobie z toksycznymi kłótniami i bliskością z przyjaciółką partnera?
Cześć, nie sądziłam że kiedykolwiek tutaj sie znajde. Chciałam sie zapytać co mam zrobić w relacji z chłopakiem którego kocham ponad wszystko ale on mnie nie traktuje za dobrze częste kłótnie,wyzwiska, ma przyjaciółkę której nie potafie zaakceptować.
Mąż twierdzi że ma depresję i obwinia mnie - jak mogę mu pomóc?

Witam. Mój mąż twierdzi, że ma depresję. Za swój stan obwinia mnie, bo ja nie słuchałam, bo ja to, bo ja tamto...Zdaje sobie sprawę, że nie jestem idealna, jestem w zaburzeniu lękowym nawracającym, miałam ciężkie dzieciństwo, on tak samo. Gdy u Niego w życiu pojawią się problemy, po prostu go to przerasta, wycofuje się z bliskości między nami, jest w tym stanie dla mnie niemiły. Nie wiem, jak z nim rozmawiać, nie chce podjąć leczenia

Jak radzić sobie z odpowiedzialnością za rodzeństwo z MPD po odejściu ojca

Cześć, pisałam tu jakiś miesiąc temu... Wątek: Jak pomóc ojcu zmanipulowanemu przez nową partnerkę po śmierci mamy? Prośba o rady. Od tamtego czasu wiele się zmieniło na gorsze... W poprzednim wątku nie napisałam wszystkiego. Mam 29 lat, choruję na MPD (orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu umiarkowanym), ale jestem osobą samodzielną. Mieszkam jeszcze z ojcem, bratem, partnerką ojca i jej córką. Moja mama zmarła 5 lat temu. Po jej śmierci tata zapewniał, że „będziemy razem” i damy radę jako rodzina. Przez pewien czas tak było – do momentu, gdy dwa lata temu w jego życiu pojawiła się partnerka. Od tego czasu stopniowo się wycofywał, aż niedawno oświadczył, że się wyprowadza do niej. Zostawia mnie i młodszą siostrę (25 lat) (która ma dwoje małych dzieci), oraz dwóch braci, którzy mają znaczne MPD i wymagają całodobowej opieki z całą odpowiedzialnością, mimo że formalnie nadal jest prawnym opiekunem jednego z naszych braci. Deklaruje, że „będzie przyjeżdżał”, ale cała opieka spadła na mnie i moją siostrę. Ta kobieta twierdzi, że „jesteśmy już dorośli” i tata nie ma obowiązku się nami zajmować. A przecież nie chodzi tylko o wiek – chodzi o to, że nasi bracia są całkowicie zależni, potrzebują pomocy przy wszystkim, a my nie mamy żadnego wsparcia z zewnątrz. Najbardziej martwię się o moją siostrę. Całe życie pomagała mamie, teraz wychowuje swoje małe dzieci i jeszcze będzie musiała według ojca pomagać mi w opiece nad braćmi. Jest bardzo młoda, a już nosi na sobie ciężar, którego nie powinna musieć dźwigać. Nie takiego życia dla niej chciałam. Czuję się okropnie, że to wszystko na nią spadło. A przecież miała prawo do własnej rodziny, spokoju, planów... Ja z kolei szukam pracy, ale teraz nie chcę zostawiać siostry samej. Choć mówi, że da sobie radę, przed tym jak się dowiedzieliśmy, że ojciec nas zostawia, już było jej ciężko, płakała itd... Kocham rodzinę, ale czuję się przytłoczona, bezsilna i bardzo zawiedziona zachowaniem ojca. On wybrał partnerkę, która go całkowicie sobą pochłonęła, a my przestaliśmy się liczyć. Boję się, że ja i siostra nie damy rady psychicznie i fizycznie... Będę wdzięczna za każdą odpowiedź.

Jak poradzić sobie z obawą bycia 'tą drugą' w związku?
Jakiś czasem temu dowiedziałam się, że mój chłopak po roku bycia w związku ze mną napisał, że tęskni za swoją pierwszą miłością, że to była ta jedyna, i że czasem wątpi w swój obecny związek (czyli ten że mną). Od czasu gdy to napisał minął rok. Przeczytałam to może miesiąc temu. Omówiliśmy to sobie; twierdzi, że od roku nie ma już takich myśli. Że mieliśmy wtedy trudniejszy czas, a on idealizował. Rozpłakał się, mówił że nie chce, bym całe życie myślała, że jestem tą drugą, że jestem dla niego najważniejsza. Jednak teraz te myśli są już że mną, nie potrafię się cieszyć tym związkiem jak wcześniej. Zaufałam mu, uwierzyłam, ze to mnie kocha najbardziej na świecie, że ze mną mu było najlepiej, zgodnie z tym, co zapewniał, a okazało się, ze to nieprawda. Jak poradzić sobie z tym, że mogę być tą drugą? Że być może mnie nigdy nie pokocha, tak jak swojej byłej? Że w trudnych chwilach będzie wracał myślami do niej, a w zasadzie bardziej do jej wyobrażenia o nim? Jak nie zniszczyć tego, co zbudowaliśmy?
Jak radzić sobie z presją innych i brakiem akceptacji dla własnych decyzji?
Nie wiem co robić wszyscy oczekują bym robił jaj oni oczekują jak robię po swojemu to sie obrazaja
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.