
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia lękowe, związki i relacje
- Jak poradzić sobie...
Jak poradzić sobie z lękiem w związku na odległość?
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Pani myślę są bardzo zapobiegawcze i nacechowane obawami, które nie biorą się znikąd. Są dwa światy, pierwszy to tu i teraz gdzie sjest w miarę stabilnie, ale jest ten świat w przyszłości, który jest niewiadomą. Kiedy jesteście razem, zwątpienia, obawy i lęki znikają, a kiedy jesteście osobno coś wraca, coś nieachanego. Teraz pytanie, jak Pani do tego podejdzie. Czy te myśli traktuje Pani jako prawdę jedyną i niepowtarzalną, czy też widzi lęk przed stratą. nie wiem, czy kiedyś doświadczyła Pani porzucenia lub została oszukana. Proszę pamiętać, że to sa myśli, a one nie prowadzą do urzeczywistnienia.
To co pani pisze wygląda mi na styl lękowo - unikający i jest on spowodowany obawą przed porzuceniem. Analizuje Pani relacje, ale mózg ma tendencje do akcentowania tego co negatywne, gdyż te emocje są silniejsze. Zarówno ciało jak i umysł usiłują obronić się przed zranieniem. Myślę, że problemem jest to co zadziewa się między spotkaniami, nawet na kamerce. Proszę zadać sobie pytanie" Jak się czuję, kiedy jestem z nim, a jak kiedy o nim myślę". Widzi Pani różnicę? Jak Pani uważa, z czego ona wynika? Zalecam Pani terapię ACT, gdzie popracujecie nad tym co Pani myśli i czuje. Proszę nie analizować i nie wybiegać w przyszłość.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Edyta Kotula
Dzień dobry.
Czytając Pani wiadomość, miałam wrażenie, że największym problemem nie jest sama relacja, ale to, jak wiele niepewności pojawia się wtedy, gdy jesteście daleko od siebie. Zwróciłam uwagę na coś, co się powtarza. Przed każdym spotkaniem pojawia się lęk i myśli, że „to chyba nie jest to”. Natomiast kiedy jesteście razem, opisuje Pani bliskość, spokój, troskę i poczucie, że jest Pani przy nim dobrze. To pokazuje, że warto oddzielić to, co dzieje się w relacji, od tego, co dzieje się w Pani głowie, kiedy zostaje Pani sama z własnymi myślami. To, że pojawia się niepewność, nie musi oznaczać, że ta relacja jest niewłaściwa. Czasami lęk potrafi podsuwać najczarniejsze scenariusze, szczególnie wtedy, gdy zaczyna nam na kimś naprawdę zależeć. W takich momentach łatwo pomylić lęk z intuicją, choć nie zawsze są tym samym. Rozumiem też reakcję Pani partnera. Dla niego słowa o tym, że może to nie ma sensu albo że relacja się skończy, mogły zabrzmieć jak zapowiedź rozstania. Nie oznacza to jednak, że nie ma miejsca na rozmowę o Pani obawach. Relacja to przestrzeń, w której jest miejsce również na lęk, o ile obie strony próbują go zrozumieć. Dałabym sobie jeszcze czas. Miesiąc bycia w związku, zwłaszcza na odległość, to bardzo krótko. Nie trzeba już dziś wiedzieć, czy to będzie relacja na całe życie. Na tym etapie wystarczy sprawdzać, jak czujecie się ze sobą, czy jest między Wami szacunek, bezpieczeństwo i chęć budowania tej relacji.
Mam nadzieję, że z czasem ta niepewność stanie się dla Pani mniej przytłaczająca. Nie dlatego, że znikną wszystkie wątpliwości, ale dlatego, że będzie Pani coraz bardziej ufała zarówno sobie, jak i temu, czego doświadcza w tej relacji, a nie tylko temu, co podpowiada lęk.
Jagoda Jek
Niepewność, którą Pani opisuje, nie musi oznaczać, że ten związek jest niewłaściwy. Wręcz przeciwnie – zwraca uwagę pewna prawidłowość: kiedy jesteście razem, czuje się Pani bezpiecznie i dobrze, a wątpliwości pojawiają się głównie po rozstaniu i powrocie do relacji na odległość. To sugeruje, że źródłem cierpienia może być bardziej lęk niż rzeczywista niezgodność między Państwem.
Takie myśli często przybierają formę: „A jeśli to nie ten?”, „A jeśli kiedyś będę żałować?”, „Może powinnam czuć większą pewność?”. Problem polega na tym, że im bardziej próbujemy znaleźć stuprocentową odpowiedź, tym więcej pojawia się kolejnych wątpliwości.
Jednocześnie warto spojrzeć na sytuację z perspektywy Pani partnera. Dla niego wiadomość o tym, że boi się Pani przyszłości związku, mogła zabrzmieć jak sygnał, że nie jest kochany lub że za chwilę zostanie odrzucony. To nie znaczy, że zrobiła Pani coś złego – raczej pokazuje, jak różnie możecie przeżywać tę samą sytuację.
Na ten moment nie podejmowałabym decyzji pod wpływem lęku. Lepiej obserwować relację przez pryzmat faktów:
Czy czuje się Pani przy nim sobą?
Czy czuje się Pani bezpieczna i szanowana?
Czy wspólny czas daje Pani więcej spokoju niż napięcia?
Z Pani opisu wynika, że odpowiedź na te pytania jest raczej twierdząca.
Jeżeli zauważa Pani, że podobne wątpliwości pojawiają się również w innych ważnych decyzjach lub relacjach, warto przyjrzeć się temu szerzej. Czasem jest to sposób funkcjonowania lęku, który podsuwa najczarniejsze scenariusze właśnie wtedy, gdy zaczynamy się do kogoś przywiązywać.
Na koniec chciałabym dodać, że jeśli te myśli będą się utrzymywać i zaczną coraz mocniej wpływać na relację, warto rozważyć konsultację z psychologiem. Czasem już kilka spotkań pomaga odróżnić intuicję od lęku i zrozumieć, co tak naprawdę stoi za tą niepewnością. W gabinecie można spokojnie przyjrzeć się temu mechanizmowi, zanim zacznie on wpływać na ważną dla Pani relację.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za kontakt z nami. Zwróciłam uwagę na pewną prawidłowość. Kiedy jesteście razem, opisuje Pani spokój, bliskość i poczucie, że relacja rozwija się naturalnie. Wątpliwości pojawiają się przede wszystkim po rozstaniu i powrocie do związku na odległość. To może być cenna wskazówka, aby nie podejmować ważnych decyzji pod wpływem lęku, który pojawia się właśnie wtedy. Nie każda niepewność jest sygnałem, że relacja jest niewłaściwa. Czasem mówi raczej o tym, jak trudno jest budować bliskość na odległość i jak bardzo brakuje codziennego kontaktu. Myślę też, że warto dać sobie prawo do niewiedzy. Miesiąc bycia w związku to początek wspólnej drogi, a nie moment, w którym trzeba już wiedzieć, czy to relacja na całe życie. Dobrze jest poznawać siebie nawzajem bez presji, że wszystkie odpowiedzi muszą pojawić się już teraz.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Jakub Pawłowski
Z opisu wynika, że kiedy jesteście razem, czujesz się przy nim bezpiecznie, swobodnie i blisko. Niepewność pojawia się głównie wtedy, gdy wracacie do relacji na odległość. To ważna wskazówka – lęk nie zawsze mówi prawdę o związku, często odzwierciedla nasze obawy przed zranieniem i utratą. W takiej sytuacji warto nie podejmować pochopnych decyzji pod wpływem chwilowych emocji, ale obserwować, jak czujesz się w tej relacji na przestrzeni czasu. Dobrze też otwarcie rozmawiać z partnerem o swoich lękach, jednocześnie podkreślając, że nie wynikają one z braku uczuć do niego. Jeśli te myśli stają się natrętne i wracają mimo dobrych doświadczeń, warto przyjrzeć się im z psychologiem – nie po to, by ocenić związek, ale by lepiej zrozumieć mechanizm, który wywołuje tak silną niepewność. Nie odbieraj sobie szansy na wartościową relację tylko dlatego, że pojawia się lęk.
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Pani nawracająca niepewność po powrotach do kraju jest objawem lęku przed bliskością i mechanizmem obronnym, który uaktywnia się wyłącznie na odległość, podczas gdy bezpośrednie spotkania potwierdzają autentyczność i siłę tej relacji. Gwałtowna i stanowcza reakcja chłopaka wynika z jego głębokiego zaangażowania oraz strachu przed odrzuceniem, dlatego odebrał Pani wątpliwości jako sygnał do rozstania, a nie jako wołanie o wsparcie. Aby uratować ten związek, musi Pani przestać ulegać lękowym myślom, otwarcie zapewnić go o swoich uczuciach i intencjach, a zamiast budować dystans – przyjąć zaproszenie na wspólne wakacje, by dać sobie szansę na ugruntowanie tej bliskości.
Wszystkiego dobrego!
Bożena Nagórska
Wiktoria Woldan
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, może mieć różne przyczyny. Czasami w sytuacjach, gdy relacja zaczyna stawać się bardziej bliska i ważna, mogą pojawiać się obawy, wątpliwości lub lęk przed zaangażowaniem i ewentualnym zranieniem. Warto również przyjrzeć się temu, czy pojawiające się myśli są rzeczywistym sygnałem, że coś w tej relacji Pani nie odpowiada, czy bardziej reakcją na trudność związaną z odległością, niepewnością i brakiem codziennej obecności drugiej osoby. Zwróciłabym także uwagę na to, że sama obecność wątpliwości nie zawsze oznacza, że dana relacja jest niewłaściwa. Czasami nasze emocje potrzebują czasu, aby nadążyć za zmianami i większym zaangażowaniem.
Pozdrawiam :)
Sylwia Skibińska
Dzień dobry Pani Marto. Z tego co Pani opisuje mam wrażenie, że największym problemem nie jest sam partner, lecz niepewność, która pojawia się głównie wtedy, gdy jesteście daleko od siebie. Napisała Pani, że podczas spotkań czuje się przy nim bezpiecznie, swobodnie i naturalnie, natomiast po powrocie wracają myśli: „a jeśli to nie to?”, „a jeśli to się skończy?”. To częsty mechanizm w lęku, emocje obecne „tu i teraz” zostają zastąpione przez obawy dotyczące przyszłości. Warto też zauważyć, że mimo swoich wątpliwości daje Pani tej relacji kolejne szanse, a każde spotkanie przynosi doświadczenie, które przeczy lękowym przewidywaniom. To cenna informacja. Nie oznacza ona, że lęk zniknie od razu, ale pokazuje, że nie każda myśl jest faktem. Rozumiem również reakcję partnera. Dla osoby, która mocno się angażuje, ciągłe słyszenie, że druga strona nie jest pewna relacji, może być bolesne. Jednocześnie dobrze, że próbowała Pani wyjaśnić, że nie wynika to z braku uczuć, lecz z trudności, z którymi się Pani zmaga. Myślę, że zamiast szukać odpowiedzi na pytanie: „Czy to na pewno ten właściwy związek?”, warto przez jakiś czas obserwować: „Jak się czuję, kiedy jestem z nim?” i „Czy moje obawy pojawiają się głównie wtedy, gdy zostaję sama ze swoimi myślami?”. To mogą być dwie zupełnie różne rzeczy.
Jeśli podobny schemat pojawiał się już wcześniej w relacjach lub dotyczy także innych ważnych decyzji, warto porozmawiać o tym z psychologiem lub psychoterapeutą. Praca nad lękiem i potrzebą ciągłego upewniania się często przynosi dużą ulgę i pozwala budować relacje z większym poczuciem bezpieczeństwa.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska

Zobacz podobne
Moje małżeństwo od początku było chwiejące się i z czasem przemoc ze strony męża rozwinęła się na tyle, że z powodu zaburzeń zdrowia, co jakiś czas lądowałam, a to na SOR, a to u psychiatry. Szukałam też pomocy na początku w CIK, gdzie odbyliśmy mediacje, które zaproponował terapeuta. Nic to nie dało, Wg męża byłam osobą chorą psychicznie, pastwił się nade mną i ciągle się odgrażał. Z czasem zaczęła pojawiać się policja w domu i była wdrożona Niebieska Karta. W tym wszystkim dzieci były wychowywane. Ja nie pracowałam, bo tak mąż chciał.
On miał firmę i jest przedsiębiorcą. Obecnie córka i syn muszą leczyć się u psychiatry na nerwicę i lęki. Ja mam również zniszczone zdrowie. Co ja mam teraz zrobić?
Córka nie wychodzi z gabinetu terapeuty, ma nerwicę natręctw i lęki a od pewnego czasu również syn musi chodzić do Psychiatry. Mogę tylko do siebie mieć pretensje, że nie ochroniłam swoich dzieci. Chodzi mi po głowie pomysł, żeby byłego małżonka oddać w ręce Prokuratury za krzywdy wyrządzone.
Na rozprawie rozwodowej od Sędzi dowiedziałam się, że on mnie zgłosił, że jestem sprawcą przemocy, sprawa została umorzona, a ja nawet nie wiedziałam, że takie coś miało miejsce.
Jednak ten fakt nie ma dla mnie większego znaczenia.
Zdrowie dzieci jest ważniejsze. Córka ma naprawdę problemy.
Czy jest może gdzieś w Polsce inny rodzaj terapii, który byłby skuteczny? Z góry dziękuję za pomoc, będę wdzięczna za odpowiedź. Anna
Cierpię na zaburzenie obsesyjno-kompulsywne i lękowe mieszane. Jak sobie poradzić z wewnętrzną presją dotyczącą wykonywania obowiązków służbowych? Chodzi o to, że muszę swoje obowiązki wykonać jak najlepiej, bo boję się krytyki ze strony przełożonych i innych pracowników. Czasami poświęcam czas przeznaczony na przerwę na dalszą pracę, bo boję się, że czegoś nie zdążę zrobić. Nie potrafię wyluzować. Gdy nie zdążę w danym dniu czegoś wykonać, czuje niedosyt i żal do siebie, że mogłem dać z siebie więcej. Męczy mnie to bo czuję się jak nakręcona zabawka.
Ciągła presja wykańcza mnie bardziej niż sama praca.

