Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z mężem odmawiającym pomocy terapeutycznej po przeprowadzce?

Hej! Już w innym poście pokrótce opisałam moją historię, znajdziecie ją tutaj https://twojpsycholog.pl/forum/pytanie/jak-poradzic-sobie-z-zalamaniem-meza-po-przeprowadzce-i-nadmiernym-stresie-6076. Mój problem polega na tym że mam wrażenie że mój mąż zrobił sobie ze mnie opiekunkę i psychologa - nie chce się zgłosić do profesjonalisty. Cały czas rozmawiamy tylko na jeden temat ten temat dotyczy jego i jego problemu. On uważa że największym jego problemem jest przeprowadzka w miejsce w którym nie chce mieszkać - mimo że kilka miesięcy temu jeszcze przed tym kryzysem sam namawiał mnie do kupna domu w tej miejscowości. Nagabuje mnie ciągle żeby z nim rozmawiać chodzi za mną ja nie mam gdzie się schować ja cały czas przed nim uciekam mówiąc że jestem już zmęczona jego zachowaniem zmęczona ciągłymi rozmowami na ten sam temat. On jednak tego nie respektuje i cały czas mówi mi jaki on jest biedny jaki on jest smutny że on sobie z tym nie daje rady że on nie wie co to będzie z nim i z naszą rodziną jak my się tam przeprowadzimy. Mam poczucie że chce mną manipulować i moimi uczuciami. Że całą winę za tą sytuację chce zwalić na mnie że ja nie zrobiłam nic żeby mu pomóc czyli nie sprzedałam jak się okazuje niechcianego domu. Który niechciany jest tylko przez niego. Nie mam siły już go wspierać bo każde moje słowo wsparcia, lub próba wytłumaczenia mu że powinien zgłosić się do specjalisty że ani ja mu nie pomogę ani on sam sobie nie pomoże kończy się odbijaniem piłeczki i często płaczem. Jak ja powinnam postępować czy ja mam go głaskać po głowie i ciągle uspokajać czy traktować jako dorosłego mężczyznę mamy 36 lat i dwoje dzieci. Nie mam za bardzo oparcia w mojej rodzinie a nie w jego rodzinie jeśli o to chodzi bo mieszkamy daleko od nich. Ja też chcę się zdystansować bo po prostu ta cała sytuacja bardzo mnie przytłacza i codziennie wywołuje u mnie płacz. Pomóżcie jak ja mam z nim postępować?!
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry 

Stawianie wyraźnych granic i traktowanie męża jak odpowiedzialnego, dorosłego mężczyznę jest w tej sytuacji jedynym słusznym krokiem, ponieważ ciągłe uleganie jego presji jedynie pogłębia w nim rolę ofiary, a Panią doprowadza do wyczerpania.

Próby obarczania Pani winą za zakup domu i żądanie od Pani roli psychologa stanowią formę emocjonalnej manipulacji, przed którą ma Pani prawo chronić siebie oraz dobro dzieci.

Powinna Pani stanowczo odmówić dalszych, ciągnących się bez końca dyskusji na ten sam temat i jasno zapowiedzieć, że jedyną przestrzenią do szukania pomocy jest gabinet specjalisty, do którego mąż musi udać się sam.

Powodzenia

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za ponowny kontakt z nami.Zwróciłam uwagę na zdanie: „Ja też chcę się zdystansować, bo ta cała sytuacja bardzo mnie przytłacza”. Mam wrażenie, że przez ostatni czas cała uwaga w Państwa relacji skupia się na cierpieniu męża, a coraz mniej miejsca pozostaje na Pani emocje i potrzeby.

Wspieranie bliskiej osoby jest ważne, jednak trudno przez dłuższy czas pełnić jednocześnie rolę żony, opiekunki i psychologa. Sądzę, że to może prowadzić do wyczerpania, które zresztą już Pani opisuje.Myślę, że warto spokojnie powiedzieć mężowi, że nadal jest Pani gotowa go wspierać jako partnerka, ale nie jest w stanie zastąpić specjalisty. Postawienie takiej granicy nie oznacza braku troski: może być wyrazem zadbania zarówno o siebie, jak i o Waszą relację. Jeśli mąż od dłuższego czasu doświadcza tak silnego cierpienia, ponowna zachęta do konsultacji z psychologiem lub psychiatrą wydaje się zasadna.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Opisujesz sytuację, w której od dłuższego czasu dźwigasz nie tylko swoje emocje, ale również emocje męża. Wspieranie partnera nie oznacza jednak brania odpowiedzialności za jego samopoczucie kosztem własnego zdrowia. Masz prawo stawiać granice i zachęcać go do skorzystania z pomocy specjalisty.

Jeśli czujesz, że pojawia się w Tobie poczucie winy i coraz większe wyczerpanie, warto zadbać także o siebie. Zdrowa relacja opiera się na wzajemnym wsparciu, a nie na tym, że jedna osoba przez cały czas dźwiga ciężar drugiej.

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Zastanawiam się, ile jest człowiek  stanie wytrzymać i nosić na sobie ciężary innych, które są przekazywane mniej lub bardziej świadomie.   Państwa oczekiwania gdzieś się rozmijają, a kiedy został osiągnięty cel, wtedy coś się zmieniło. Ja tutaj widzę jedno wyjście - terapię małżeńską. Nie ma od tego odwołania. Pani jest zmęczona i zrezygnowana i ucieka przed rozmowami, które zabierają Pani energię. Musi Pani stawiać jasne granice, myślę, że terapia par pomoże to uporządkować. Nie może Pani wchodzić w role matki, żony i pocieszycielki. Prosze to przemyśleć, co napisałem. 

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, brzmi jak sytuacja, w której bardzo długo próbujesz być dla męża wsparciem, jednocześnie coraz bardziej tracąc przestrzeń dla siebie. W relacji z osobą przeżywającą silny kryzys łatwo wejść w rolę „ratownika” – słuchać, uspokajać, szukać rozwiązań i brać odpowiedzialność za samopoczucie drugiej osoby. Z czasem może to jednak prowadzić do wyczerpania i poczucia, że własne potrzeby przestają mieć znaczenie.

Warto rozdzielić dwie rzeczy: mąż może realnie cierpieć z powodu sytuacji związanej z domem, zmianami życiowymi czy własnymi emocjami, ale jednocześnie jego cierpienie nie oznacza, że cała odpowiedzialność za poprawę jego stanu spoczywa na Tobie. Partner może być bliską osobą i dawać wsparcie, ale nie zastąpi specjalisty ani nie powinien być jedynym miejscem, gdzie druga osoba rozładowuje swoje napięcie.

Niepokojące w Twoim opisie jest nie tylko to, że temat domu wraca, ale też fakt, że Twoje granice dotyczące rozmów wydają się nie być respektowane. Jeśli jedna osoba wielokrotnie mówi, że jest przeciążona, a druga mimo tego nadal naciska, może pojawić się poczucie uwięzienia i bezradności.

Być może pomocne byłoby przyjrzenie się temu, jak wygląda podział odpowiedzialności w Waszej relacji: co należy do niego, a co do Ciebie. Możliwe, że warto rozmawiać nie tylko o samym domu, ale również o tym, jak obecny kryzys wpływa na Was oboje i na Waszą rodzinę.

Zwróciłabym też uwagę na Twoje objawy – płacz, przeciążenie i poczucie braku przestrzeni dla siebie są sygnałem, że Ty również potrzebujesz zaopiekowania. Nie dlatego, że „nie dajesz rady”, ale dlatego, że długotrwałe funkcjonowanie w napięciu może być bardzo obciążające.

Nie da się na podstawie opisu jednoznacznie ocenić, czy jest to przemoc psychiczna, jednak warto przyglądać się temu, czy w relacji jest miejsce na Twoje emocje, potrzeby i granice, czy głównie na jego kryzys.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

Dziękujemy kolejny raz za obdarzenie zaufaniem.

To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo obciążająca sytuacja, w której coraz bardziej zostaje Pani w roli osoby odpowiedzialnej za emocje męża. Wspieranie partnera jest ważne, ale nie oznacza, że musi Pani być jego jedynym miejscem do przeżywania i rozwiązywania trudnych emocji.

Może Pani jednocześnie zauważyć jego cierpienie i postawić granicę. Jego emocje są ważne, ale Pani zmęczenie również. Ma Pani prawo potrzebować odpoczynku, przestrzeni i zadbania o siebie. Wspieranie męża nie oznacza, że musi Pani wziąć całej odpowiedzialności za jego samopoczucie i rozwiązanie tej sytuacji.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Z opisu wynika, że od dłuższego czasu dźwiga Pani ciężar, który powinien zostać zaopiekowany przez specjalistę, a nie wyłącznie przez partnerkę. Wspieranie bliskiej osoby jest ważne ale nie może odbywać się kosztem własnego zdrowia psychicznego. Warto spokojnie postawić granice, np. wyznaczyć czas na rozmowę i konsekwentnie zachęcać męża do skorzystania z pomocy psychologa lub psychiatry. Jeśli jego stan się pogłębia, a Pani czuje się coraz bardziej przytłoczona, również warto zadbać o własne wsparcie psychologiczne. Nie jest Pani odpowiedzialna za rozwiązanie jego problemów samodzielnie.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Zobacz podobne

Mam 30 lat, strasznie męczą mnie natrętne myśli. Boję się, że mam schizofrenię
Dzień dobry, mam 30 lat, strasznie męczą mnie natrętne myśli. Boję się, że mam schizofrenie, ponieważ mam wrażenie, że wycofuję się ze społeczeństwa. Mam straszne lęki, negatywne myśli, ciągła gonitwa myśli, a najgorzej jest rano po przebudzeniu się i jak mam czas wolny i np. leżę z synem, oglądamy bajkę a tutaj te myśli - że wariuję, że jestem na coś chory, że mam raka albo że zrobię komuś krzywdę.
Naprawa zranionego zaufania po rozstaniu i zmaganiach z relacją
Jak mam naprawic zranione zaufanie? Chlopak z ktorym miesiac temu sie rozstałam i bylam w dziwnej relacji wczoraj powiedzial ze stracil do mnie uczucia. Ze tracil je odkad bardziej sie klocilismy (ponad miesiaca) Gdzie jeszcze dzien wczesniej mnie dotykal. Prosil o moje majtki ☠️ (po co??) Czuje sie fatalnie. Ten dzien co to robil. Mowil ze ma nadzieje ze w przyszlosci jak oboje sie wyleczymy bedziemy znowu razem Ze mnie kocha i chce sie starac by ze mna w przyszlosci byc. Nie rozumiem po co te klamstwa. Gadal ze chcial to ciagnac az nie pojde z nim do szpitala zapytac o miejsca na oddzial zamkniety by sie wyleczyc. Ale.. po co? Po co tak klamal? Mogl powiedziec prawde. Teraz czuje sie gorzej i czuje ze juz nigdy nie zaufam ze ktos naprawde moze mnie kochac Wiem ze mam zaraz dopiero 19 lat ale czuje ze juz nic dobrego mnie nie spotka Nie widze swojej przyszłości Boje sie Nie umiem nadazyc za tępem życia Nie daje juz sobie rady a nie mam pieniedzy na leczenie A na nfz juz wszedzie bylam Mam jeszcze leki po ostatniej wizycie 2-3 tygodnie temu, przypisala mi w razie co na 2-3 miesiace wiec jest okej Ale wciaz przeraza mnie to
TW: samookaleczanie. Krytykuję siebie z powodu wyglądu, głodzę się i robię krzywdę na rękach

TW: samookaleczanie

 

Witam, nie radzę sobie z tym, jak wyglądam ważę 60 kg przy wzroście 165 non stop siebie krytykuje, ze jestem gruba, obrzydliwa, ze nie zasługuje na żadne jedzenie przez to, że byłam zawsze wyzywana, bo byłam grubsza kiedyś i nagle schudłam. Non stop płacze, głodzę się, robię sobie krzywdę na rękach, żeby nie jeść

Jak przestać żałować czasu zmarnowanego w trakcie depresji?
Jak przestać żałować czasu zmarnowanego w trakcie depresji? Strasznie żałuję 3 lat, które zmarnowałam w trakcie depresji. Przez ten czas tylko leżałam w łóżku i czasami wstawałam na jedzenie. Niby mam zdiagnozowaną depresję, ale cały czas jestem przekonana, że wszystko sobie zmyśliłam. Teraz zaczęłam pracować i lepiej się czuję, mam wrażenie, że mogłam to robić przez te 3 lata i wcale nie czułam się tak źle. Wszyscy poszli do przodu, a ja zostałam w tyle. Nie mogę się z tym pogodzić.
Jak uratować związek?

Witam, chciałbym uratować swój związek przed rozpadem, nie wiem co robić?

Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.