Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Naprawa zranionego zaufania po rozstaniu i zmaganiach z relacją

Jak mam naprawic zranione zaufanie? Chlopak z ktorym miesiac temu sie rozstałam i bylam w dziwnej relacji wczoraj powiedzial ze stracil do mnie uczucia. Ze tracil je odkad bardziej sie klocilismy (ponad miesiaca) Gdzie jeszcze dzien wczesniej mnie dotykal. Prosil o moje majtki ☠️ (po co??) Czuje sie fatalnie. Ten dzien co to robil. Mowil ze ma nadzieje ze w przyszlosci jak oboje sie wyleczymy bedziemy znowu razem Ze mnie kocha i chce sie starac by ze mna w przyszlosci byc. Nie rozumiem po co te klamstwa. Gadal ze chcial to ciagnac az nie pojde z nim do szpitala zapytac o miejsca na oddzial zamkniety by sie wyleczyc. Ale.. po co? Po co tak klamal? Mogl powiedziec prawde. Teraz czuje sie gorzej i czuje ze juz nigdy nie zaufam ze ktos naprawde moze mnie kochac Wiem ze mam zaraz dopiero 19 lat ale czuje ze juz nic dobrego mnie nie spotka Nie widze swojej przyszłości Boje sie Nie umiem nadazyc za tępem życia Nie daje juz sobie rady a nie mam pieniedzy na leczenie A na nfz juz wszedzie bylam Mam jeszcze leki po ostatniej wizycie 2-3 tygodnie temu, przypisala mi w razie co na 2-3 miesiace wiec jest okej Ale wciaz przeraza mnie to
Magdalena Dawiec

Magdalena Dawiec

Dzień dobry,

 

To całkowicie zrozumiałe, że w tej chwili czujesz ogromny chaos, zranienie i przerażenie, bo sprzeczne sygnały od bliskiej osoby potrafią całkowicie odebrać poczucie bezpieczeństwa. Kiedy ktoś jednego dnia deklaruje uczucia i snuje plany na przyszłość, a drugiego mówi o ich braku, w Twojej głowie naturalnie pojawia się gonitwa myśli i trudne do zniesienia pytanie o powody takiego zachowania. 

 

Ludzie czasem uciekają się do nieszczerości czy dawania złudnej nadziei z własnej bezradności, lęku przed trudną rozmową lub nieumiejętności wzięcia odpowiedzialności za swoje decyzje. Szukanie sensu w tak niespójnych działaniach bywa wycieńczające, dlatego w takich chwilach warto powoli przekierowywać uwagę ze zgłębiania jego motywacji na zaopiekowanie się własnym bólem. Zranione zaufanie potrzebuje czasu, a proces jego odbudowy nie musi zaczynać się od wiary w innych ludzi, lecz od powrotu do zaufania własnym odczuciom. Przerażenie i poczucie, że nic dobrego Cię już nie spotka, są naturalną reakcją na obciążenie, które teraz dźwigasz, ale bolesne emocje z tej konkretnej sytuacji nie muszą określać całej Twojej przyszłości.

 

Czy czujesz, że w Twoim otoczeniu jest chociaż jedna osoba, przy której mogłabyś po prostu bez oceniania bezpiecznie pobyć?

Wspieram!

Magdalena Dawiec

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co wydarzyło się między Wami, mogło bardzo zaboleć. Nic dziwnego, że czujesz się zagubiona, skoro jeszcze chwilę wcześniej słyszałaś zapewnienia o miłości, plany na przyszłość i doświadczałaś czułości, a później usłyszałaś, że uczucia wygasły. Takie sprzeczne sygnały potrafią mocno zachwiać poczuciem bezpieczeństwa i zaufaniem.

Pamiętaj jednak, że to, w jaki sposób Twój były partner zakończył tę relację, nie oznacza, że każda kolejna osoba będzie postępowała tak samo. Zaufanie nie odbudowuje się od razu – zwykle wraca stopniowo, kiedy z czasem trafiamy na ludzi, których słowa są spójne z ich zachowaniem.

Bardzo zwróciłam uwagę na to, że piszesz o braku nadziei na przyszłość i o tym, że nie dajesz sobie rady. Nie zostawaj z tym sama. Skoro masz kontakt z psychiatrą i przyjmujesz leki, warto jak najszybciej poinformować lekarza, że Twój stan się pogorszył. Jeśli czujesz, że emocje stają się nie do zniesienia albo pojawiają się myśli o zrobieniu sobie krzywdy, zgłoś się do najbliższego Centrum Zdrowia Psychicznego, Ośrodka Interwencji Kryzysowej lub na izbę przyjęć psychiatryczną. W takich momentach nie trzeba czekać do kolejnej planowanej wizyty.

Możesz też skorzystać z bezpłatnego Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111, gdzie otrzymasz wsparcie psychologiczne.

Masz dopiero 19 lat. Wiem, że teraz może być trudno w to uwierzyć, ale ten ból nie musi trwać wiecznie. To, że dziś czujesz, iż już nikomu nie zaufasz, jest zrozumiałą reakcją na zranienie, a nie wyrokiem na całe życie.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Doświadczenie tak sprzecznych sygnałów ze strony bliskiej osoby ma prawo wywołać chaos, poczucie zagubienia i zranienie. Zachowanie byłego partnera wynikało z jego własnej niespójności i braku dojrzałości, a nie z Pani wartości czy z tego, czy zasługuje Pani na prawdziwą miłość. Odbudowywanie zaufania do świata warto zacząć od dania sobie pełnego prawa do przeżywania tych trudnych emocji i wyznaczenia stanowczych granic wobec relacji, które Panią krzywdzą. Jest Pani na samym początku dorosłego życia, dlatego w kryzysowych momentach warto korzystać z przepisanych leków oraz darmowych, bezpłatnych telefonów zaufania dla młodych osób, które oferują natychmiastowe wsparcie emocjonalne.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry 💙

Bardzo mi przykro, że spotkała Panią tak bolesna sytuacja. To, czego Pani doświadcza, może wiązać się z ogromnym poczuciem zranienia, zagubienia i utraty zaufania. Kiedy bliska osoba wysyła sprzeczne sygnały i zmienia swoje deklaracje, trudno odnaleźć się w tym emocjonalnym chaosie. Warto pamiętać, że sposób, w jaki zachował się były partner, nie świadczy o Pani wartości ani o tym, czy zasługuje Pani na miłość i szacunek. Odbudowanie zaufania do innych zwykle wymaga czasu, ale przede wszystkim życzliwości wobec samej siebie i pozwolenia sobie na przeżywanie trudnych emocji. Cieszę się, że pozostaje Pani pod opieką psychiatry i ma wdrożone leczenie. Jeśli jednak zauważa Pani, że cierpienie się nasila, pojawiają się myśli o braku przyszłości lub trudno jest poradzić sobie z codziennością, proszę nie zostawać z tym sama i ponownie skontaktować się ze swoim lekarzem lub psychologiem. Ma Pani prawo otrzymać wsparcie, a to, co Pani teraz przeżywa, nie oznacza, że tak będzie wyglądała cała przyszłość.

 

Pozdrawiam serdecznie
Psycholog Wiktoria

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 To co czujesz, to rodzaj żałoby po straconym związku, który zakończył się nagle. Ale to dopiero początek, gdyż twój były chłopak zabrał Ci poczucie bezpieczeństwa i zaufanie. Zadziwiające jest to, że jak to mówi "utracił uczucia z powodu kłótni", a jednocześnie prosi ciebie o majtki? Jego komunikaty są sprzeczne, a ty masz prawo czuć się skrzywdzona i oszukana. jest duże prawdopodobieństwo, że partner zastosował taki wybieg, gdyż było to dla niego korzystne. Jeśli on też ma problemy psychiczne (wspomniałaś o oddziale zamkniętym), mógł być zagubiony, nie wiedzieć, czego chce, i mówić sprzeczne rzeczy. Co ty powinnaś zrobić? Ograniczyć kontakt i stawiać granice. Zasługujesz na szacunek jak każdy człowiek. Piszesz, że już nic dobrego cię nie spotka. Pozwól, że się z tym nie zgodzę. Musisz zwyczajnie dać sobie czas, przeżyć żałobę i odbudować poczucie własnej wartości i zaufania do ludzi. Kłamstwa, sprzeczne komunikaty, nagłe wycofanie – to wszystko rani. Ale nie definiuje Cię. Nie definiuje Twojej przyszłości. Nie oznacza, że nigdy już nikomu nie zaufasz. Zwyczajnie potrzebujesz czasu.  Zawsze możesz zapisać się na NFZ i czekając  w kolejce, a kiedy jest ciężko to masz w sieci anonimowe telefony zaufania, gdzie możesz uzyskać wsparcie.  W wielu miastach są darmowe punkty wsparcia dla osób do 25. roku życia, a jeśli czujesz, że nie dajesz rady, możesz zadzwonić np. do 116 123 (darmowy telefon dla dzieci i młodzieży) lub 800 70 2222 (Centrum Wsparcia dla Osób w Stanie Kryzysu).

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Utrata zaufania po doświadczeniu sprzecznych komunikatów i rozstania może sprawiać, że trudno uwierzyć w siebie i przyszłe relacje. Proszę pamiętać, że zachowanie byłego partnera nie definiuje Pani wartości ani tego, czy będzie Pani kochana w przyszłości. Widzę też, że jest Pani pod opieką psychiatry i przyjmuje leki to ważne, proszę kontynuować leczenie i powiedzieć lekarzowi, że mimo terapii nadal czuje się Pani tak przytłoczona. Jeśli pojawiają się myśli o rezygnacji z życia lub ma Pani poczucie, że nie daje już sobie rady, proszę nie zostawać z tym sama i jak najszybciej skontaktować się z lekarzem lub zgłosić się do najbliższego szpitala. 

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Myślę, że w tej historii najbardziej boli nie samo rozstanie, ale to, że nie wiesz już, czemu wierzyć. Jednego dnia słyszysz „kocham Cię, może kiedyś będziemy razem”, jest bliskość i seksualne zainteresowanie, a chwilę później dowiadujesz się, że uczucia wygasły. Nic dziwnego, że próbujesz teraz odtworzyć każdy szczegół i znaleźć odpowiedź na „po co on to mówił?”.Być może nigdy nie poznasz jego prawdziwej motywacji. Mógł sam być zagubiony, mógł bać się powiedzieć prawdę, mógł chcieć Cię zatrzymać. Ale jego niespójność nie jest dowodem, że z Tobą jest coś nie tak.I chyba nie zaczynałabym teraz od pytania, jak odbudować zaufanie do innych. Najpierw odbudowałabym zaufanie do własnego odczuwania. Masz prawo pomyśleć: „to mnie zraniło”, „nie rozumiem jego zachowania”, „nie chcę już uczestniczyć w relacji, w której nie wiem, na czym stoję”.Bardzo ważne jest też to, co piszesz o przyszłości i że „nie dajesz już sobie rady”. Jeśli pojawiają się myśli, że nie chcesz żyć albo możesz zrobić sobie krzywdę, nie czekaj na kolejną wizytę: powiedz o tym bliskiej osobie i skontaktuj się pilnie z lekarzem lub pomocą kryzysową.

Masz 19 lat. To, że dzisiaj nie widzisz przyszłości, nie oznacza, że jej nie ma. Po prostu patrzysz na nią przez bardzo świeżą ranę. Nie musisz teraz wiedzieć, jak będzie wyglądało całe Twoje życie. Na ten moment wystarczy przeżyć ten kawałek.

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Kocham ją, ale mnie okłamywała, spotykała się z innym, jego też manipulowała.

Nigdy nie myślałem, że będę musiał zadawać takie pytania na forum, ale czuję się rozbity psychicznie i nie wiem, co dalej. 

Poznałem kobietę w lutym 2021, w grudniu 2021 zamieszkaliśmy razem. Niestety okazało się, że flirtowała z byłym facetem i innym określanym jako przyjaciel. Po szczerej rozmowie zerwała z nimi kontakt – przynajmniej tak twierdziła. 

W sierpniu 2024 wróciliśmy z wakacji i wszystko wydawało się w porządku, ale tydzień po powrocie zaczęła mnie obwiniać, że jestem dla niej zły i najgorszy, mimo że jeszcze chwilę wcześniej planowaliśmy wspólne wakacje kolejne itd. Po mojej wyprowadzce w ciągu 48 godzin odnowiła kontakt z jednym z mężczyzną, którego poznała 3 lata temu określając go mianem przyjaciela, pisząc i dzwoniąc do niego. Kiedy się dowiedziałem o tej sytuacji, skontaktowałem się z tym mężczyzną, pytając, czy wie, że ona ma partnera i 8-miesięczne dziecko. To ją bardzo zdenerwowało i zaczęła kontaktować się z nim z nowego numeru kupionego prepaid. 

Spotkałem się z tym mężczyzną osobiście i dowiedziałem się, że on nie jest jej przyjacielem, tylko poznali się na portalu randkowym, kiedy miała zerwać z nim kontakt 3 lata temu, powiedziała mu, że wyjeżdża do USA do pracy. Od grudnia 2021 do 2022 roku pisała do niego e-maile, udając, że jest w USA, od marca 2022 do czerwca 2023 regularnie się spotykali na spacerach, kawa itd. sexu podobno nigdy nie było. Dodam tylko, że w kwietniu 2023 zaszła w ciążę, a on przekazał mi, że w tym czasie również się spotykali on nie mając pojęcia, że jest w związku ani że spodziewa się dziecka. Dostałem od niego zrzuty ekranu wiadomości, wszystkie smsy z 3 lat, w których namawiała go na spotkania, będąc już w ciąży. Facet był zdezorientowany, nie wiedział, że ma partnera, ani że spodziewa się dziecka. Gdy dowiedział się o tym ode mnie w sierpniu 2024, zakończył z nią kontakt. 

Otrzymane zrzuty ekranu przekazałem jej, żeby zobaczyła, jak bardzo jest zakłamana, bo twierdziła, że nigdy nie miała z nim kontaktu od kiedy byliśmy razem. Ona jednak idzie w zaparte, twierdząc, że nigdy się z nim nie spotykała i że te SMS-y to nieprawda. Mówi, że jestem psychopatą, który wszystko wymyśla, mimo że wie, iż spotkałem się z nim, a zrzuty są z jego telefonu. W dodatku na tych zrzutach widnieje jej numer telefonu, o którym nawet nie wiedziałem, że go miała. 

Pytanie brzmi: co mam dalej robić? Czy taki związek ma jeszcze sens? Z jednej strony ją kochałem - kocham, ale z drugiej wiem, że jest zakłamaną manipulantką i oszustką.

Niechęć do posiadania dzieci u partnerki - czy terapia par będzie dobrym rozwiązaniem na przepracowanie problemu?
Mam 33 lata i jestem z partnerką od 2 lat. Układa nam się świetnie, w głowie od samego początku krążyły mi oświadczyny i wspólne życie. Z dzieckiem. Natomiast partnerka oświadczyła mi, że nie planuje potomstwa. Nie chce mieć dzieci, ponieważ w jej mniemaniu jest to samolubne, egoistyczne. Ma nastawienie bardzo pesymistyczne do świata i ludzi. Z drugiej strony bardzo dba o zwierzęta i w rozmowach często żartujemy sobie, że to są "nasze dzieci". Nie mniej jednak chciałbym mieć z nią potomstwo. Nie naciskałem nigdy w tej materii, nie stawiałem ultimatum ale sugerowałem jej, że jest do dla mnie bardzo ważna i osobista kwestia. By nie wywierać większej na nią presji, powiedziałem moim rodzicom by tej kwestii nie poruszali w relacjach z nią, ani nie naciskali. Zgodzili się i obie strony bardzo się akceptują. W rozmowach pościelowych na moje pytania odnośnie rodzicielstwa zawsze odpowiada argumentami antynatalistycznymi lub sugeruje, że domniemane potomstwo mogłoby nie spełniać mojego wyobrażenia o rodzinie albo, że seks już nie będzie taki sam co po narodzinach dziecka. Wiem, że jej dzieciństwo nie należało do najlepszych a relacja z jej rodzicami nie jest idealna i według mnie to przekłada na swoją decyzje o nie-macierzyństwie. Stąd też moje pytanie, czy może jakaś terapia dla par byłaby dobrym rozwiązaniem, w której moglibyśmy to jakoś przepracować?
Lęk przed bliskością i zaangażowaniem - co może mi pomóc?

Mam problem z lękiem przed bliskością i zaangażowaniem, co bardzo utrudnia mi budowanie relacji. Za każdym razem, gdy ktoś się do mnie zbliża, czuję zagrożenie i mam ochotę się wycofać. Wiem, że takie zachowanie blokuje mój rozwój emocjonalny i uniemożliwia tworzenie trwałych więzi. Chciałbym lepiej zrozumieć, skąd bierze się mój lęk?

Jak poradzić sobie z niepewnością w związku na odległość z obcokrajowcem?

Dzień dobry, ponad trzy lata temu zdarzyła mi się trudna historia, której konsekwencje ponoszę do dziś i nie wiem, jak się z tej sytuacji wyzwolić. Poznałam mężczyznę, który jest obcokrajowcem i zakochaliśmy się w sobie. 

Najpierw on się bardzo zaangażował, choć widział mnie tylko parę godzin, później ja stopniowo dochodziłam do wniosku, że może takie rzeczy jednak się zdarzają. 

Utrzymywał ze mną regularny kontakt przez kilka miesięcy, co najmniej dwa razy w ciągu dnia przez wiadomości Whatsapp. Często też dzwonił, żeby choć na mnie popatrzeć, bo rozmawialiśmy po angielsku, a on pamięta ten język ze szkoły w stopniu podstawowym. Po pół roku przyjęłam jego zaproszenie. Nie skorzystałam z gościnności, którą proponował, ale spotkaliśmy się w mieście i zabrał mnie do domu. Uklęknął przede mną i poprosił, żebyśmy byli razem. Zgodziłam się. Cieszył się jak dziecko. Planował kolejne spotkanie, przedstawienie mnie rodzinie. Spotykaliśmy się w jego mieście co 3 miesiące. Chciał, żebym uczyła się jego języka, wyrywały mu się słowa o małżeństwie, ale konkretnie nie przedstawił mi żadnych planów. Przedstawił mnie natomiast swojej rodzinie i przyjaciołom po 10 miesiącach od poznania się. Mimo jego usilnych próśb nie zgodziłam się na współżycie, nie czułam się dostatecznie bezpiecznie, by ryzykować. 

Choć chciał być ojcem i mówił, że nie poradzi sobie, bo mnie potrzebuje. Po jednej takiej konfrontacji nagle przestał pisać, a w zasadzie nie nagle, tylko po 6 tygodniach od mojego powrotu, po trzeciej wizycie u niego. 

On mnie nigdy nie odwiedził, odmawiając zaproszenia ze względów zawodowych i finansowych. Odezwałam się do niego ja po miesiącu. Wszystko wróciło, pisał, dzwonił, bardziej ciepło i otwarcie mnie traktował, bardziej deklaratywnie, tylko nie chciał się spotkać, kiedy to proponowałam. 

Po moim trudnym przeżyciu osobistym najpierw mnie wspierał, a potem znów się nie odzywał, jakby strata mojej najbliższej osoby dotyczyła jego. Od tamtego czasu to ja musiałam pisać pierwsza. Aż do tego lata, kiedy zażądałam spotkania i rozmowy o nas. Pojechałam się z nim spotkać. Usłyszałam nagraną wiadomość "kocham cię, całuję" i na tym kontakt w zasadzie się urwał. Nie odpowiada na moje wiadomości, już 3 w różnych odstępach czasu. Ostatniej nie wyświetlił. 

Jest wrażliwcem, to na pewno, ale nie jest chłopcem. 

Oboje jesteśmy już bardzo dojrzali, poznaliśmy się w takim ostatnim momencie, by stworzyć tradycyjny związek. 

Oboje nie byliśmy w formalnych związkach. Nie mam pojęcia co z tą sytuacją zrobić. Nauczyłam się w międzyczasie komunikatywnie jego języka, korzystałam z pomocy psychologicznej, która niestety nie wniosła nic zasadniczego. Nie mam pomysłu jak rozwiązać tę sytuację, wiem tylko, że nie potrafię tego zostawić. 

Co mogę zrobić, żeby poczuć się lepiej?

Dylemat macierzyństwa: co zrobić, gdy partner nie jest gotowy na dziecko?

Dzień dobry, zwracam się z ogromną prośbą o obiektywną opinię o mojej aktualnej sytuacji życiowej i jak dalej żyć. 

Jestem ze swoim partnerem (już mężem) od liceum. 

Aktualnie mamy po 33 lata. Od początku znajomości komunikowałam, że moim celem życiowym w życiu rodzinnym jest bycie matką. Mąż deklarował również chęć posiadania jednego dziecka w przyszłości. Uzgodniliśmy orientacyjnie, że będziemy to realizować ok. 30 r.ż. Co jakiś czas przy różnych okazjach kontynuowaliśmy te zapewnienia (wybór imion, pojawienie się dziecka w rodzinie). Przez pandemię, moje zawirowania w pracy, temat potomstwa trochę się przesunął, ale mając 30 lat (październik 2022), zaczęłam się badać pod tym kątem i wróciłam do naszych zapewnień i, że czas się przygotować do realizacji naszych planów (wspomnę też, że mieliśmy oboje stabilne i dobrze płatne prace na umowy na czas nieokreślony i własne komfortowe mieszkanie z niskim kredytem). 

Mąż zaczął unikać tematu. Ja co jakiś czas do niego wracałam, tłumaczyłam, że może nie pójść tak łatwo (mam chorą tarczycę i inne problemy hormonalne) i że nie możemy już tego odwlekać, bo będzie tylko gorzej fizycznie. Ostatecznie w czerwcu/lipcu 2023, gdy znowu to ja zaczęłam ten temat i oczekiwałam jakiś deklaracji z jego strony to powiedział, że chciałby dziecko, ale jeszcze nie jest gotowy i żeby dać mu ok. rok czasu. Było to dla mnie duże opóźnienie, biorąc pod uwagę też inne aspekty mojego życia, ale chciałam, żeby też był gotowy i przekonany więc tak uzgodniliśmy. W tym czasie ten temat pojawiał się z obu stron np. przy zmianie samochodu to, żeby wózek się zmieścił, plany przemeblowania sypialni z uwzględnieniem łóżeczka itd. 

Na początku 2024 r. zaczęłam się przygotowywać, znowu robić badania i w czerwcu 2024 dostałam od lekarzy zielone światło, wręcz mówili, żeby dalej nie zwlekać. Męża na bieżąco informowałam co do moich wizyt i wyników. Zbliżał się nasz urlop nad morzem we dwoje w lipcu 2024 więc idealna okazja na odstawienie tabletek. Powiedział, że jeszcze potrzebuje miesiąc. Powiedział coś w stylu, że „nie chce, żeby ten urlop mi się z tym kojarzył”. U mnie już się zaczynały pojawiać jakieś dziwne stany emocjonalne z tym związane i zaczęłam być momentami niemiła dla męża i opryskliwa. Miałam poczucie, że mnie oszukuje. 

Miałam też wymagającą i stresującą pracę, ze zmianą, której zwlekałam z uwagi na nasze plany, co dodatkowo mnie dobijało. Minął miesiąc, mąż dalej unikał tematu i jak ja o tym zagadałam, to usłyszałam, że o jakim dziecku ja mówię, że nam się nie układa i że nasz związek to jest tylko „ciągnięcie wózka”. 

Ja w szoku, bo generalnie dobrze nam się układa od lat i mąż też to podkreśla. Co jakiś czas mamy jakieś gorsze dni/ tygodnie to fakt, ale nigdy tak wcześniej nie powiedział i nie dał mi tego w taki sposób odczuć. Wiem, że są aspekty w naszym życiu, które bardzo chciałby zmienić (częstotliwość współżycia, moje nadprogramowe kilogramy), ale wiemy oboje i to okazujemy, że się bardzo kochamy, lubimy, szanujemy i jesteśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi. Wiemy też oboje, że ma ogromny problem z podejmowaniem decyzji. On nadal unikał tematu, a moja frustracja rosła. Od tego czasu zacząłem się dziwnie czuć emocjonalnie. We wrześniu 2024 pojawił się z mojej strony temat rozwodu (rozpisałam konkretne kroki do rozstania się itd.), ale mąż poważniej zachorował i skupiłam się na opiece nad nim. Proponowałam również wspólną terapie, ale nie chciał. 

Nie chciałam rozmawiać o naszej sytuacji z nikim bliskim, więc miałam sama kilka konsultacji z terapeutą, jak tę sytuację rozwiązać. Mieliśmy z mężem kilka rozmów przeze mnie zainicjowanych, żeby omówić, co go blokuje, jaki jest problem. 

Jak już mieliśmy dosyć, podczas jednej rozmowy, to uzgadnialiśmy wspólnie termin kolejnej rozmowy, żeby nie uciekło (moja inicjatywa). W tym czasie mówił, że jego zdaniem dziecko wpłynie negatywnie na naszą relację, że jest nam przecież dobrze i on nie chce niczego zmieniać, że lubi nasze życie we dwójkę, że boi się, że dziecko będzie na 1 miejscu u mnie, że może nie będzie dobrym ojcem, że generalnie nie czuje aktualnie potrzeby. Staraliśmy się każdy aspekt przegadać. Też podzieliłam się swoim odczuciami i wątpliwościami. Przez to wszystko mi się posypały wyniki badań, ale konsensus rozmów był w październiku 2024 taki, że on nie jest pewien dalej czy chce dziecko, ale nie chce mnie stracić, więc spróbujmy jak znów dostane od lekarzy zielone światło. Więc jak dalej biegałam po lekarzach i badaniach i dostałam w styczniu zielone światło wiec zgodnie z rozmowami, odstawiłam tabletki, poinformowałam męża i od tego czasu unika zbliżeń. Wie o tym, że zaraz po odstawieniu tabletek mogę mieć większe szanse na zajście w ciąże przy moich schorzeniach i że plan był taki, żeby z tego czasu skorzystać. Minęły 2 tygodnie i wczoraj po kilku dniach, gdy nie reagował na moje inicjatywy intymne, znowu ja musiałam rozpocząć rozmowę, że o co chodzi. Powiedział, że ma jakąś blokadę, ale w sumie mu dziecka nie brakuje i nie ma takiej potrzeby, nadal nie wie, czy w ogóle je chce mieć, że dalej się źle czuje itd. Jest mu dobrze jak jest i jest szczęśliwy ze mną i nie chce zmian. Ja dalej jestem przekonana, że chce mieć dziecko, być matką, a przynajmniej się o to postarać. Czuję się aktualnie oszukana, że to wszystko było grą na czas, mówi, że nie że za każdym razem był ze mną szczery. Jednocześnie wiem, że psychicznie nie chce być dalej w tej sytuacji niepewności, mój zegar biologiczny leci nieubłaganie i albo zaakceptuje fakt, że nie będę mieć dziecka, ale będę z nim (nadal mam poczucie, że to jest mój najlepszy człowiek i ukochany mąż) albo odejść, zanim frustracja weźmie górę i zniszczę to, co nas łączy, bo myśl o dziecku mi towarzyszy od zawsze i myślę, że nie będę się w stanie pogodzić z tą stratą. 

Mam też takie myśli, że moja intuicja podpowiadała mi od kilku lat, że on nie zdecyduje się na dziecko ze mną, ale zawsze się łudziłam i ją uspokajałam i miałam nadzieję, że tylko potrzebuje więcej czasu. Aktualnie jestem w rozsypce i myślę, co dalej zrobić. Czuję, że powinnam odejść, równocześnie mając myśli ile to zmian i że miałabym opuścić swoją ukochaną osobę dla swojego marzenia/wizji, które może się nigdy nie zrealizować. I że to z partnerem się żyje i dziecko jest uzupełnieniem tej relacji, a ja nie chce tworzyć innej póki co, niż z nim. Nie wiem, co dalej robić tzn. mózg wie (odejść), ale serce dalej się łudzi, że jakoś to będzie i jest dobrze.

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.