Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z samotnością i poczuciem utknięcia na emigracji?

Dzień dobry. Mam problem ze swoimi emocjami. Od kilku lat mieszkam z rodziną za granicą. Emigracja była moim pomysłem, ponieważ chciałam coś zmienić w swoim życiu. Teraz mija piąty rok tutaj, a ja nadal nie mogę się odnaleźć. Czuję się tu bardzo samotna, a wszystko wokół wydaje się obce. Nie zbudowałam tutaj żadnych bliższych relacji, nie spotykam się z nikim po pracy, nie rozwijam się. Po prostu utknęłam. Każdego ranka toczę walkę sama ze sobą, żeby wstać z łóżka. Nienawidzę mojej pracy, a poza nią nie robię tu nic innego. Praca mojego męża zabiera mu cały czas. Kiedy już jest w domu, zasypia ze zmęczenia na kanapie. Moje dzieci odnalazły się tu lepiej, choć jeden z synów (przez początkowe trudności z akceptacją wśród nowych rówieśników) także stał się bardziej zamknięty w sobie. Jedynym plusem naszego wyjazdu jest to, że poprawiła nam się sytuacja materialna. To jest główny powód, dla którego mój mąż nie chce słyszeć o powrocie do Polski. Mówi, że tam będziemy zaczynać od zera. Fakt, będziemy musieli znaleźć nową pracę, ja będę musiała się przebranżowić, on prawdopodobnie też. Będziemy musieli mieszkać w gorszych warunkach, ponieważ w Polsce mamy malutkie mieszkanie. Jeśli chcielibyśmy kupić większe, to czeka nas kredyt. Mój mąż twierdzi, że żyję marzeniami, że na własne życzenie nie potrafię być szczęśliwa. A ja nie mam ochoty spędzić tutaj kolejnego roku życia. Czuję, że życie ucieka mi przez palce, że w Polsce mogłabym się wykształcić i rozwijać. Czuję się jak w klatce. Tutaj mamy dobre warunki i stabilną sytuację materialną, ale nic poza tym. Mam 37 lat i nie mam życia. W Polsce miałabym życie, ale nic poza tym nie jest pewne. Jestem potwornie zagubiona, nie wiem, co mam zrobić. Nie chcę zmarnować kolejnych lat życia na wegetacji w miejscu, którego nienawidzę.

Patrycja Jaremko

Patrycja Jaremko

Pani Aleksandro,

 

to co Pani opisuje, brzmi jak emocjonalne wyczerpanie wynikające z długotrwałego procesu adaptacji. Emigracja to jedno z najbardziej wymagających doświadczeń psychologicznych - często odbiera to, co daje poczucie bezpieczeństwa.

 

Zanim podejmie Pani jakąkolwiek decyzję o zmianie, warto na chwilę się zatrzymać i przyjrzeć temu, co naprawdę stoi za pragnieniem powrotu.

Proszę spróbować nazwać, czego najbardziej Pani teraz brakuje. Czy to bliskości, poczucia sensu, rozwoju, a może wolności wyboru?

Czasem okazuje się, że nie chodzi tylko o miejsce (Polska czy emigracja), ale o zaspokojenie konkretnych potrzeb, które można próbować budować różnymi drogami.

Bywa tak, że powrót do Polski nie jest jedynym sposobem na odzyskanie siebie. Może da się zacząć od czegoś mniejszego: zapisania się na kurs (nawet online, po polsku), znalezienia lokalnej grupy wsparcia lub społeczności (np. polskie kobiety za granicą, warsztaty) albo rozmowy z psychologiem lub psychoterapeutą, który pomoże Pani uporządkować emocje i podjąć decyzję w sposób świadomy.

 

Życzę Pani dużo ciepła, spokoju i łagodności wobec siebie w tym procesie.

Patrycja Jaremko

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Monika Figat

Monika Figat

Dzień dobry,

 

dziękuję za podzielenie się Pani historią. Sama mam doświadczenie podróży na różne krańce świata i rozpoczynania tam życia na nowo. Wierzę, że to dla Pani bardzo trudna sytuacja. Pytanie czego potrzebowała by Pani w tym momencie?

 

Mogłaby Pani, np. popracować nad tym (rozpisać sobie, porozmawiać z kimś bliskim lub specjalistą) dlaczego w ogóle zdecydowała się Pani na wyjazd za granicę. Wówczas może udałoby się jakoś rozbudzić tę motywację, która wtedy Pani przyświecała. 

 

Sytuacja ma wiele warstw, jak to zwykle w życiu bywa. Tak więc można byłoby się przyjrzeć relacji z mężem (czy jest otwarty na Pani potrzeby, uczucia). Lub przyjrzeć się temu, dlaczego nie udało się zbudować wokół Pani tkanki społecznej, wsparcia, hobby tam na miejscu. Czegoś, co dałoby Pani poczucie celu i oparcia.

 

Jedno jest pewne - jeśli czuje się Pani przytłoczona i nie może Pani liczyć w tym momencie na rozmowę z mężem, to warto wyciągnąć do kogoś rękę i porozmawiać z zaufaną osobą. Często nawet opowiedzenie na głos swojej historii pomaga nam uporządkować fakty, a nierzadko wpaść na jakieś rozwiązanie.

 

Pozdrawiam ciepło

Monika Figat (Psycholog | Terapia Akceptacji i Zaangażowania)

 

Renata Niemczynowicz

Renata Niemczynowicz

Droga Aleksandro,

Czytam, że jest Ci ciężko tam, gdzie jesteś i czujesz, że potrzebujesz zmiany. Jednocześnie masz pewne, realne obawy związane z powrotem do Polski. Dodatkowo, pomysł na życie za granicą wyszedł od Ciebie, może być Ci dodatkowo trudno, że pewne założenia które miałaś na chwilę obecną nie sprawdzają się u Ciebie.

Wspomniałaś, że Twój mąż nie chce słyszeć o powrocie do Polski. Myślę, że dobrym pomysłem byłoby porozmawiać z nim i powiedzieć mu o trudnościach, z którymi się mierzysz. We dwoje moglibyście opracować jakiś plan, który z jednej strony wychodziłby na przeciw jego potrzebom, a z drugiej pomógł Tobie. Warto pamiętać jednak, że kompromis nigdy w pełni nie zadowoli obu stron.

Trzymam kciuki, żebyś znalazła rozwiązanie, które przyniesie Ci ulgę.

Sylwia Kultys

Sylwia Kultys

Dzień dobry,

 

Pani Aleksandro, to co Pani opisuje wydaje się być bardzo trudnym przeżyciem. Domyślam się, że nie tak sobie to Pani wyobrażała. Jednak myślę, że jest w tym wszystkim przestrzeń na znalezienie rozwiązania w tej sytuacji. 

W momencie kryzysu, zazwyczaj trudno nam zobaczyć "światło w tunelu", widzimy tylko problem. 

Kiedy będzie Pani na to gotowa, zapraszam do kontaktu z psychologiem. Wspólnie na pewno jest lżej przechodzić przez trudności. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Sylwia Kultys

Psycholog, Psychoterapeuta w trakcie szkolenia 

Dominik Borkowski

Dominik Borkowski

Pani Aleksandro,


Poczucie osamotnienia czy trudności w odnalezieniu się często mogą towarzyszyć ludziom na emigracji. Aczkolwiek widzę, że trwa to u Pani już kilka lat. To co mnie jakoś poruszyło w Pani wpisie, to to że jest Pani z rodziną, a to poczucie nie zelżało i że nie czuje Pani wsparcia od męża. Widzę, że w powrocie do Polski widzi Pani rozwiązanie swoich trudności, a jednocześnie powrót wydaje się być bardzo trudny. Myślę, że mogłaby Pani uzyskać wsparcie w psychoterapii, przyjrzeć się sobie i swoim potrzebom i dlaczego tak trudno z nimi zaistnieć. 

Pozdrawiam,

Dominik Borkowski 
 

Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

Czytam pomiędzy wersami, że ma Pani potrzebę zmiany, różnorodności, tęskni Pani za samorozwojem. Odczuwa Pani rozczarowanie, choć z jednej strony ma Pani bezpieczeństwo finansowe, to z drugiej szuka Pani poczucia sensu. Potrafi Pani dostrzec dobre strony Waszego wyjazdu. Emigracja, niestety bywa trudna, tworzy nowy kontekst życia, wśród nowych ludzi o innej mentalności. Może warto się zastanowić, jak zaakceptować inność, poszukać w tym wartości. Jak może Pani sprawić, by Pani codzienność była choć odrobinę przyjemniejsza? Na co ma Pani wpływ? Jakie momenty ma Pani w życiu, które sprawiają, że czuje Pani radość i szczęście? W jaki sposób na ten moment może Pani nadać sens temu co jest obecne, choć jest trudno, a decyzja o powrocie wydaje się być na ten moment niemożliwa?

Może warto poszukać, jakie są możliwości kontaktu z ludźmi o podobnych doświadczeniach, kursy, studia online w Polsce, wolontariaty, może jakaś aktywność fizyczna? Zachęcam też do skorzystania z rozmowy z terapeutą online w języku polskim. Pozdrawiam serdecznie.

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

dziękuję za wiadomość. To, że pisze Pani na świadczy o tym, że szuka Pani dla siebie pomocy.  Emocje towarzyszą nam od dziecka warto o nich rozmawiać.  Zachęcam do kontaktu ze specjalistą tj.  psychologiem lub psychoterapeutą aby uzyskać odpowiednie wsparcie, które obecnie jest możliwe zdalnie lub na miejscu w gabinecie. 

 

Pozdrawiam serdecznie,
Składanowska Daria
Psycholog, Doradca Kariery

Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Pani Aleksandro,

Dziękuję za podzielenie się swoim problemem. To musi być dla Pani naprawdę trudne. Myślę, że warto byłoby szczerze porozmawiać z mężem o swoich potrzebach oraz kwestiach, które są dla nas problematyczne, jeśli taka rozmowa jeszcze się nie odbyła, bo być może Pani mąż zupełnie inaczej na to patrzy. Kluczem jednak jest to, aby obydwie stony spojrzały na siebie z uważnością oraz próbą zrozumienia drugiej strony oraz tego, że wasze potrzeby mogą się różnić, a nie siebie za to obwiniać. Wówczas będzie na pewno łatwiej wypracować jakiś kompromis, aby żadne z potrzeb nie zostały całkowicie pominięte. Ma Pani prawo czuć się źle żyjąc w miejscu, którego Pani nie lubi i nie o to chodzi, żeby próbowała Pani się do tego zmusić, bo to się prawdopodobnie nigdy nie uda. Proponuję spróbować otwartej rozmowy, bez oceniania, po to, aby móc lepiej się nawzajem zrozumieć i spróbować odnaleźć rozwiązanie korzystne dla wszystkich. Jeśli jednak rozmowa będzie zbyt trudna, to zachęcam do skorzystania ze wsparcia psychologicznego, które z pewnością pomoże poukładać różne kwestie i zadbać o siebie oraz być może znaleźć odpowiednie rozwiązania. 

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka. 

Emilia Jagiełło

Emilia Jagiełło

Pani Aleksandro,

To absolutnie zrozumiałe aby w takim momencie czuć się zagubionym. Emigracja, nawet jeśli była własną decyzją, często wiąże się z ogromnym obciążeniem psychicznym. Utrata bliskiego otoczenia, brak poczucia przynależności czy samotność potrafią bardzo mocno wpływać na nastrój i poczucie sensu.

To, że potrafi Pani tak jasno nazwać swoje emocje i wątpliwości świadczy o dużej samoświadomości. Nie ma nic złego w tym, że chce Pani żyć w miejscu, gdzie będzie się czuła komfortowo. Widać, że oprócz stabilizacji i bezpieczeństwa finansowego, liczą się dla Pani również inne wartości: bliskie relacje, poczucie sensu i możliwość realizowania siebie - obecna sytuacja mogła to uwypuklić. 

Być może sposób w jaki dotychczas realizowała Pani te wartości w Polsce sprawdzał się i dawał satysfakcję, natomiast za granicą nie przynosi takich efektów jakich się Pani spodziewała. 

Być może warto dać sobie trochę przestrzeni na spokojne przemyślenie różnych scenariuszy - nie tylko w kategoriach "tu" albo "tam”. Myślę, że pomocne mogłoby być przyjrzenie się temu czy istnieją inne możliwości realizowania tych ważnych dla Pani potrzeb właśnie tam, gdzie Pani teraz jest. Inne warunki często wymagają zmiany strategii czy podejścia do pewnych spraw. Piszę Pani o tym, że podjęła Pani wiele wysiłku aby odnaleźć się w nowym miejscu, ale nadal czuje się Pani osamotniona - może to być sygnał, że warto poszukać wsparcia. Rozmowa ze specjalistą, np. psychologiem może pomóc w takich momentach "utknięcia", np. spojrzeć na sytuację z innej perspektywy i znaleźć nowe sposoby radzenia sobie lub odbudowania sensu.

 

Trzymam za Panią kciuki

Z serdecznymi pozdrowieniami,

Emilia Jagiełło

Psychoterapeutka CBT, Psycholog Sportu

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

To co Pani opisuje często dotyczy osób żyjących na emigracji. Poczucie osamotnienia, tęsknota, odczucie "niedopasowania". 

Rozumiem też, że szczególnie u Pani męża może się pojawić poczucie, że skoro tyle już zostało "zainwestowane" w zmianę, to trzeba się trzymać raz podjętej decyzji. Ale przecież są Państwo w tym wspólnie - może udałoby się porozmawiać szczerze i zrobić burzę mózgów - co mogą Państwo zrobić. Czy dołączyć do grupy wsparcia dla emigrantów, znaleźć na miejscu jakieś wspólne hobby podczas którego można poznać nowych ludzi? A może zacząć się powoli, krok po kroku przygotowywać do przeprowadzki? Mogą Państwo zacząć od zbadania możliwości, poznania ofert pracy, przedyskutowania sytuacji finansowej. Nie wiem gdzie Państwo mieszkają, ale pod względem ekonomicznym Polska staje się coraz lepszym krajem do życia. 

Myślę sobie, że taka burza mózgów dodatkowo da Pani poczucie sprawczości i wpłynie na uczucie utknięcia w miejscu. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry Pani Aleksandro,

 

Rozumiem, jak trudna jest sytuacja, którą Pani opisuje. Emigracja, nawet jeśli była świadomą decyzją, często wiąże się z ogromnym obciążeniem emocjonalnym. Nowe otoczenie, obca kultura, język, brak bliskich relacji, wszystko to może prowadzić do poczucia osamotnienia, pustki i zagubienia. Choć poprawa sytuacji materialnej daje poczucie bezpieczeństwa, to nie rekompensuje braku więzi, sensu i rozwoju osobistego, które są równie ważne dla dobrego samopoczucia.

 

Znam te realia bardzo dobrze. Sama przez wiele lat mieszkałam za granicą i wiem, jak złożone potrafią być emocje, które temu towarzyszą. Wiem też, że można znaleźć rozwiązania, które pomogą odzyskać równowagę, zarówno wtedy, gdy zostaje się w nowym kraju, jak i wtedy, gdy decyzja o powrocie dojrzewa z czasem.

 

To naturalne, że po kilku latach pojawia się wypalenie, tęsknota i konflikt między bezpieczeństwem a potrzebą spełnienia. Warto potraktować ten moment jako sygnał, że potrzebuje Pani zadbać o siebie i swoje emocje, niekoniecznie poprzez natychmiastowy powrót, ale przez zastanowienie się, co mogłoby uczynić Pani życie tu bardziej „własnym”. Może to być rozpoczęcie nauki czegoś nowego, nawiązanie kontaktu z lokalną społecznością, grupą wsparcia lub rozwijanie pasji, która pozwoli Pani wyjść poza codzienną rutynę.

 

Jeśli jednak poczucie pustki i braku sensu trwa już długo, warto porozmawiać z psychologiem lub terapeutą, najlepiej kimś, kto rozumie realia emigracji. Taka rozmowa może pomóc odzyskać poczucie sprawczości, zrozumieć swoje potrzeby i spokojnie podjąć decyzję o przyszłości takiej, która będzie dobra dla Pani, nie tylko rozsądna materialnie.

 

To, co Pani czuje, jest zupełnie zrozumiałe i ludzkie. Tęsknota za miejscem, w którym czujemy się sobą, nie jest słabością tylko naturalną potrzebą. I z takiego miejsca zawsze można zacząć budować coś nowego, niezależnie od kraju.

 

Pozdrawiam serdecznie.

Zobacz podobne

Zgubienie drogi po terapii: uzależnienie, trudności z lekami i praca

Od kiedy wyszłam z terapii, wróciłam do nałogu i na dodatek nie biorę leków coraz gorszej się czuje wiem, że powinnam iść na odział psychiatryczny. Ale muszę chodzić do pracy która ojciec mi załatwił mam trudną sytuację życiową nie wiem jak to wszystko naprawić nie potrafię z nikim o tym rozmawiać szczerze co widzę i czuję nie wiem co się dzieje ze mną najchętniej została bym sama ze sobą czuje, że zawiodłam wszystkich, ale też że mam tak duże złe doświadczenia w życiu. Ciągle siedzę w głowie, katuje siebie za wszystko co się dzieje, nie wiem.

Nie radzę sobie po śmierci męża na raka i zaczęłam pić – jak dalej żyć w żałobie?
Dzień dobry mój mąż zmarł na raka w lutym zmarł w domu opiekowałam się nim nie umiem żyć poradzić sobie bez niego płacze brakuje mi go mam 54 lata ja chyba umarłam z nim zaczęłam pić tak bardzo mi go brakuje proszę mi pomóc Izabela
Muszę podjąć jakieś kroki, tylko mam problem, w którą stronę zacząć diagnozę
Od dłuższego czasu borykam się z poniższymi objawami... Muszę podjąć jakieś kroki, tylko mam problem, w którą stronę zacząć diagnozę... Nie pamiętam nic i zapominam na bieżąco. Uświadamiając sobie amnezję, okazało się, że nie pamiętałam nigdy. Żyję w odrealnionych świecie. Myśli: - nie wiem nic, przerastają mnie najprostsze działania matematyczne, nie posiadam wiedzy szkolnej (wg mnie nie miałam jej nigdy) szkołę skończyłam, ale moja edukacja zakończyła się na maturze. - nie zapamiętuję nic, nie mogę nauczyć się nic nowego. Nie zdane studia, prawo jazdy, wiedza, która potrzebna jest mi do pracy (współpracownicy zauważają spadek mojej wiedzy, koncentracji- gorszą pracę) - czuję się coraz głupsza - moja wiedza nigdy nie była na odpowiednim poziomie (wydaje mi się, że znam powód tego stanu) - zawsze byłam osobą bojaźliwą, wstydliwą, zawsze miałam problemy z występami publicznymi, koncentracją, nauką - koncentracja na poziomie 2 (w skali 1-10) – byle co mnie rozprasza - odkładam prace na później (licząc, że zniknie), po czym „wraca” i moje nerwy wrastają przez to, że mam mniej czasu na jej wykonanie - w głowie kłębią mi się różne myśli niepozwalające mi normalnie funkcjonować. Myśli są różne- w momencie, gdy przychodzi myśl, że nic nie pamiętam, oblewa mnie zimny pot i przypominam sobie rzeczy, które nie mają związku z obecną sytuacją (wakacje, wyjazd sprzed 2 lat, jakaś sytuacja z dzieciństwa- baaardzo różne rzeczy). Wydaje mi się, że od dłuższego czasu borykam się z fobią społeczną - unikam kontaktu osobistego, wolę załatwić przez telefon/maila, wszystkie wystąpienia publiczne (szkoła/matura ustna/praca- czerwienię się, nie mogę z siebie wydusić słowa, stres na maxa- blokada organizmu) Być może na mój stan ma wpływ wychowanie przez matkę z nerwicą (niezdiagnozowaną i nieleczoną). „Nerwowe” myśli sprawiają, że mam problem z wymową (zdarza się zapominać słów, seplenić) , mam problem z pisaniem na klawiaturze (mylę przyciski). Mało się odzywam (ubogie słownictwo, przez brak pamięci nie jestem w stanie porozmawiać o książkach, filmach, wspomnieniach, wydarzeniach…). Oprócz tego: - Często wieczorem napady lęku (drętwienie rąk, ból głowy, kręcenie w głowie, podwyższony puls…) - obojętność - ogólnie gorsze samopoczucie - częste bóle głowy - rozdrażnienie - nie mogę zorganizować sobie pracy - problem z czytaniem instrukcji - brak nadpobudliwości ruchowej - nie mogę się skupić na jednej rzeczy(odkładam jedno, robię drugie co skutkuje „zawalaniem tematów i problemami) - zapominam wszystko od razu po wykonaniu - w czasach szkolnych problem z nauką języków, nauki wiersza na pamięć, nauki do egzaminów, sprawdzianów. Praktycznie moja edukacja się „ jakoś ślizgała” poza jedną poprawką zakończyłam i jakimś cudem zdałam maturę. Studiów niestety mimo 3 prób nie udało się. Wiedza dotycząca zdania prawa jazdy- również zakończona niepowodzeniem… Dotarło do mnie dopiero niedawno, że to nie moja wina – moim zdaniem to brak wsparcia i diagnozy w dzieciństwie co „zaowocowało” moim stanem w dorosłości. - mam wrażenie, że mój stan z dnia na dzień się pogorsza
TW. Samookaleczanie się - nie wiem z czego wynika, nie uważam, że mam powody ku temu. Przekłada się to też na moje zdrowie seksualne.
Chciałam się więcej dowiedzieć na temat moich zachowań, które zaraz opiszę. Nie wiem czy coś ze mną nie tak i czy powinnam cokolwiek zmieniać w sobie. Od 3 lat zdarzało mi się CZASEM pociąć, gdy byłam zła. 12 grudnia 2023 roku po prostu się pocięłam (piszę to 15 lutego 2024 roku). Mówię "po prostu", bo naprawdę nie miałam do tego powodu (nikt mnie nie namawiał). Nie było mi źle, czułam się neutralnie, więc naprawdę do końca nie rozumiem swoich działań. Od tamtego dnia tnę się 2-4 razy w tygodniu. Nie robię tego dla atencji, specjalnie wybieram niewidoczne miejsca. Robię to tak po prostu lub dla uczucia wyluzowania, choć nie mam żadnych problemów. Ten widok jest zwyczajnie satysfakcjonujący. Mam nadzieję, że teraz każdy kto to czyta rozumie, że nie mam mocniejszych powodów do cięcia się. Mimo to nie mogłabym tak po prostu przestać, bo po pierwsze nie chcę, a po drugie raczej nie dałabym rady. Druga sprawa. Powiem wprost, podniecił mnie fakt, że pewien chłopak masturbował się do zdjęć moich ran zrobionych żyletką (od razu mówię, że on nie jest dla mnie kimś bliskim. Przez dwa dni utrzymywałam z nim kontakt w internecie i to tyle z naszej "znajomości"). Ta sama osoba także robiła sobie dobrze do moich zwyczajnych zdjęć, ale to akurat dla mnie jest bardziej odpychające niż podniecające. Oprócz tego wyobrażam sobie pocięcie się na oczach dwóch chłopaków, jeden z nich mi się podoba, drugi to mój znajomy. Ten scenariusz sprawia, że staję się pobudzona i podekscytowana. Czy to jakiś fetysz czy już zaburzenie? Od wcześniej wspomnianej sytuacji zaczęłam się zastanawiać nad sobą. Jak dawno temu przekroczyłam granicę normalności? Z czego to wynika? Czy tak powinno być? Nie jest łatwo mi o tym mówić, chciałabym siebie zrozumieć. Nie wiem czy to coś ma do rzeczy, ale nie mam żadnych traum. Mama zawsze była przy mnie obecna fizycznie i psychicznie, to naprawdę wspaniała kobieta! Mam tatę, ale moja więź z nim jest słaba. Widzę go jakoś 4 dni w miesiącu (tak jest od 8 lat i szczerze to nie mam z tym problemu). Oprócz tego jestem nastolatką.
Codzienne życie a ucieczka w wyobraźnię - jak przestać żyć w świecie fantazji?
Nie umiem żyć rzeczywistością. Ciągle jestem w mojej głowie. Tworzę historię żeby nie wiem życie chyba nie było takie nudne i kiedyś to było w porządku ale teraz nie potrafię przeżywać swoich emocji bez tego. Gdy coś się stanie przekładam to na moje historię i to tam jakby w innej rzeczywistości przeżywam moje problemy. Robię to tak jakby ta moja główna postać przeżywała to czego ja nie chcę bo jest trudne czy jeszcze jakieś. Tak samo często ciężko mi komuś odpisać albo coś zrobić bo po prostu to co mam akuaty w głowie wydaje się ciekawsze i nie mam ochoty na takie nudne rzeczy. W ogóle wszystko wydaje się przez to takie nijakie. Nie wiem co mam z tym zrobić prawdę mówiąc.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.