Ewelina Sinda-Dulińska
Dzień dobry, Dziękuję, że zdecydowałeś/aś się to napisać to nie jest łatwe, a wstyd, o którym wspominasz, jest bardzo częstym uczuciem u osób zmagających się z podobnymi trudnościami. To, co opisujesz, czyli głodzenie się, silna potrzeba chudnięcia, liczenie kalorii, które z narzędzia pomocnego stało się źródłem gorszego samopoczucia to sygnały, które warto potraktować poważnie i nie zostawiać bez wsparcia. Ważne, żebyś wiedział/a: to nie jest kwestia „słabej woli" ani coś, z czym trzeba poradzić sobie w pojedynkę. Zaburzenia odżywiania bardzo często idą w parze z obniżonym nastrojem, głodzenie organizmu wpływa bezpośrednio na chemię mózgu, co tłumaczy, dlaczego to, co miało pomóc, zaczęło pogłębiać dołek psychiczny. Rozumiem, że czujesz, że z nikim nie możesz o tym porozmawiać ale rozmowa ze specjalistą, psychoterapeutą, najlepiej z doświadczeniem w pracy z zaburzeniami odżywiania, lekarzem lub dietetykiem klinicznym to coś innego niż rozmowa z bliskimi. Tam nie musisz się wstydzić to bezpieczna przestrzeń stworzona właśnie do tego, żeby o tym mówić. Zachęcam Cię, żebyś zrobił/a pierwszy krok i umówił/a się na konsultację nawet jeśli teraz wydaje się to trudne. Nie musisz mieć „wystarczająco poważnych" objawów, żeby prosić o pomoc to, co opisujesz, w zupełności wystarczy. Dobrego dnia, Ewelina Sinda-Dulińska
















